Czego szukasz

Dziecko w kadrze – zawód fotograf dziecięcy

Jedna pasja i jeden pomysł na biznes – fotograf dziecięcy. – są nim Aleksandra, Magdalena i Agnieszka. Prywatnie – matki na pełny etat, zawodowo – profesjonalne fotografki i instruktorki w Akademii Fotografii Dziecięcej. Zobacz jak zostać fotografem dziecięcym i zarabiać na swojej pasji.

Maja, mała Krakowianka

Do własnej firmy i sukcesu dojść można chadzając różnymi ścieżkami. Agnieszka pasję i przyszłą drogę zawodową odkryła na urlopie macierzyńskim, opiekując się córeczką Mają. Ola dla własnego biznesu zrezygnowała z pracy w korporacji. Magda swoją firmę założyła już na emigracji w Wielkiej Brytanii i teraz aktywnie łączy pracę w banku z prowadzeniem studia fotograficznego. Wszystkie łączą prowadzenie firmy z wychowywaniem dwójki dzieci. Nam opowiadają o pracy na własnych rachunek, drodze do sukcesu, ale również blaskach i cieniach zawodu fotografa.

Prowadzicie swoje firmy już od pewnego czasu. Zdobyłyście grono stałych klientów. W branży macie już przetarty szlak. A jak to wyglądało na początku? Co było najtrudniejsze w pierwszych miesiącach pracy „na swoim”?

Ola Ohirko: Mówi się, że początki są zawsze trudne. I czasami nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o kwestie finansowe. Dla mnie najtrudniej było podjąć samą decyzję o założeniu firmy. Musiałam najpierw uwierzyć, że moje fotografie mogą spodobać się rodzinom, dla których wykonywałam sesje na zlecenie.

Magdalena Słupska: Tak, tak zgadzam się całkowicie.  Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok,  czyli podjęcie decyzji, uwierzenie w swoje możliwości i w to,  że można odnieść sukces. A potem trzeba być wytrwałbym i mieć w sobie dużo samozaparcia.

Agnieszka Moroz: U mnie najtrudniejsze były kwestie „papierkowe”. Pieniądze na start dostałam z Unii Europejskiej. Trzeba było się z tego skrupulatnie rozliczać.  Sporo jest więc tzw. papierologii, ale da się przeżyć! Człowiek chciałby DZIAŁAĆ – już, teraz, tu!

No właśnie, „działanie”. Jak udaje Wam się połączyć obowiązki „firmowe” z tymi domowymi? Dwójka dzieci to nie lada wyzwanie.

A.M.: Oj, tak. Dwójka dzieci to wyzwanie! Kiedy się ma jednak wsparcie w najbliższych – w mężu, mamie, którzy zajmą się dziećmi podczas sesji, to można śmiało umawiać się z klientami i normalnie wykonywać swoją pracę. Obróbka zajmuje najczęściej godziny wieczorne lub wczesno poranne, kiedy wszyscy JUŻ śpią, albo JESZCZE śpią, a ja mam chwilę dla siebie. Doba ma oczywiście za mało godzin, by być zadowolonym z tego, co się zrobiło danego dnia, ale nie dajmy się zwariować! Trzeba sobie przewartościować niektóre sprawy. Na pewno na pierwszym miejscu są dzieci. Nie ma obiadu? Zamieniasz się w kurę domową i pędzisz do kuchni. Maluch śpi, a starsze zajęło się sobą? Wykorzystujesz chwilę i odpalasz komputer. Działasz przy zdjęciach. Kobiety są wielofunkcyjne! Jak mało kto potrafią sobie radzić z dwoma, a nawet trzema zadaniami na raz. To dzień powszedni. Wystarczy odrobina wsparcia, by zminimalizować stres i przestawić się na pozytywne myślenie.

Magdalena Słupska: Grace ma zaledwie 11 tygodni. Jak do tej pory nie zajmowałam się pracą zawodową, te 11 tygodni to czas tylko dla rodziny, cieszenie się nowym członkiem rodziny i budowanie wzajemnych więzi. Wkrótce wracam do pracy i już  teraz widzę, że bez rutyny daleko nie da się zajść. I tutaj będzie bardzo potrzebne wsparcie mojego partnera. To będzie nie lada wyzwanie, ale wierzę, że z roku na rok będzie łatwiej, a wiara w siebie to przecież podstawa do osiągnięcia sukcesu.

Wasza specjalizacja związana jest z fotografią dziecięcą. Jakie wg Was cechy charakteru powinien mieć fotograf pracujący z rodzinami i dziećmi?

M.S: Pozytywne nastawienie do życia, do ludzi, uśmiech na twarzy. W pracy fotografa bardzo ważny jest kontakt z klientem, Twoje zdjęcia, nawet reportażowe, będą takie, jaki jest Twój kontakt z fotografowanym. Jeśli ludzie nie czują się zrelaksowani w Twoim towarzystwie, nie ma szans na dobre zdjęcia. Trzeba mieć również umiejętność wywoływania emocji, zwłaszcza w portretach pozowanych.

A.M.: I jeszcze dużo wewnętrznego spokoju (śmiech).  Fotograf dziecięcy na pewno musi też odznaczać się ogromną cierpliwością, zarówno w stosunku do najmłodszych niemowlaków (podczas ich układania, usypiania itd.), jak i do dzieci w wieku „koziołka” – 4,5,6 latków! Już nie raz słyszałam, że „nam już nerwy puszczały”, a Ty zachowałaś anielską cierpliwość! 

A.O.:  Najważniejszą cechą, jaką fotograf dziecięcy powinien posiadać,  jest miłość do dzieci, wszystkich! Dzieci to czują  w trakcie sesji i to przekłada się na ich podejście do fotografa.

M.S.: Nie zapominajmy też o umiejętnościach handlowych i negocjacyjnych. Nawet najlepsze zdjęcia trzeba przecież umieć sprzedać.

Jak są według was plusy i minusy tego zawodu?

A.M.: Plusy? Na pewno bycie własnym szefem, nienormowany czas pracy. Możliwość łączenia pracy w domu, opieki nad dziećmi i rozwijania pasji. Minusem jest na pewno OGROM pracy i pieniędzy włożonych w rozwój, reklamę. Niekoniecznie jest na to od razu czas i sposobność, co skutkuje tym, że wynagrodzenie w jednym miesiącu jest wyższe, a w innym dużo niższe. Myślę, że trzeba zachować jednak stoicki spokój i powoli kroczyć na przód, choćby niewielkimi kroczkami.

M.S.:  Robię to co kocham, to niewątpliwie największy plus tego zawodu. Wstaję rano podekscytowana mając w perspektywie sesje czy reportaż do zrobienia. Niestety tutaj plusy się kończą. Tak naprawdę bardzo trudno pogodzić życie rodzinne z fotografią. Większość klientów chciałaby sesje w weekendy, śluby, komunie czy chrzty to również wydarzenia weekendowe. Pozostaje wówczas bardzo mało czasu dla rodziny, zwłaszcza w sezonie ślubnym. Resztę tygodnia trzeba poświęcić obróbce zdjęć i choć można zrobić to w dowolnej chwili, tak naprawdę robi się to zawsze kosztem czasu spędzonego z dziećmi czy mężem.

A.O.: Należy się również przygotować na niemały wysiłek fizyczny, bardzo często wykonujemy zdjęcia klęcząc, aby pokazać dziecięcy świat z poziomu oczu dziecka, często biegamy, skaczemy i wygłupiamy się razem z dziećmi co wymaga dobrej kondycji fizycznej. (śmiech)

Zostańmy na chwilę przy plusach. Jak wspomniałyście zawód fotografa daje wam możliwość kontaktu z dziećmi, a dzieci są nieprzewidywalne. Pamiętacie jakąś zabawną lub zaskakującą sytuację ze swojej pracy?

A.M: Sesja, której nie zapomnę… Na zawsze zapamiętam jedną, wyjątkową dla mnie sesję, na której spotkałam się z pewną wyjątkową Mamą i jej Córką… U dziewczynki już w pierwszych miesiącach życia pojawił się nowotwór, na chwilę się wycofał, ale przed ukończeniem przez nią 2 roku życia – powrócił… I niestety teraz już wiemy, że zatriumfował… Niezmiernie się cieszę, że mogłam być z tymi wyjątkowymi dziewczynami i podczas wydawałoby się zwyczajnego spaceru uchwyciłam emocje radość bycia razem i wzajemną miłość Matki i Córki, zaufanie, nadzieję na lepszy czas… Dzięki temu nigdy nie zapomnę tej Kruszyny, która była tak dzielna i walczyła do końca swojego króciutkiego życia na tym świecie..

M.S.: W ósmym miesiącu ciąży postanowiłam wykorzystać siebie jako modelkę i zrobić kilka zdjęć do mojego portfolio. Różowo nie było,  pomimo małych rozmiarów poruszałam się już z trudem, nie wszędzie mogłam dojechać obładowana sprzętem, statywem, a w dodatku pora roku nie zachęcała do przebieranek w plenerze. Wynajęcie studia odpadało. Pozostało mi zrobienie sesji we własnym (i ciasnym) mieszkaniu.
Po zsunięciu mebli gdzie się da i wepchnięciu sprzętu fotograficznego, ustawieniu teł i statywu z aparatem, nieugięta i niezniechęcona zabrałam się za robienie zdjęć. I wtedy okazało się, że pojawił się kolejny problem, jeszcze jedna mega ruchoma część mojego życia, czyli mój niezmordowany trzylatek postanowił mi koniecznie pomóc… co oznacza tyle, że co 5 sekund wkraczał dziarsko na plan domagając się przejęcia samowyzwalacza do spustu migawki, depcząc moje dekoracje i zasłaniając obiektyw. W trakcie całej sesji powstało jednak kilka dobrych ujęć, gdzie Patryk nie zdołał zakryć obiektywu, rozproszyć modelki czy zdemolować dekoracji.

Magdalena_Slupska_sesja_przed640

(Śmiech) Faktycznie kulisy sesji zaskakujące. Zdjęcia wyszły fantastycznie. Wróćmy do Waszej pracy. Jakie macie rady dla mam, które myślą o rozkręcaniu firmy fotograficznej?

M.S. Dobrym momentem na zakładanie własnej firmy jest urlop macierzyński. To wystarczająco długi okres czasu, aby przemyśleć strategię działania, sprawdzić możliwości starania się o dotacje i próbę zbudowania bazy klientów.

Ten okres daje również fotografowi rozeznania, czy jemu się to podoba. Potem można podjąć decyzję czy wrócić do pracy na etat czy zakładać własną firmę. W tym czasie warto też się zastanowić nad rodzajem fotografii, jaki chce się oprawiać i rozwijać się w tym wybranym kierunku. Im lepszym fotografem w danej dziedzinie się jest, tym większe szanse na pozostawienie konkurencji z tyłu. I bardzo ważne – nie warto zaniżać cen tylko dlatego, że jest się początkującym fotografem. Warto cenić siebie – wtedy inni będą cenić nas i naszą pracę.

A.M.  Trzeba być perfekcyjnym w tym, co się robi, trzeba mieć pasję i opanować podstawową technikę, ale jednocześnie trzeba zapomnieć o perfekcjonizmie! Nikt nie jest w 100% idealny, nikt nie dołoży 8 godzin do doby… Zorganizuj czas, poproś o wsparcie. Dzięki temu dzieci będą miały mamę przy sobie, a mama będzie miała czas na pracę.

A.O: Przede wszystkim trzeba uwierzyć w siebie, nie bać się poprosić najbliższych lub troszkę dalszych o pomoc i pamiętać, że warto spełniać marzenia.

Dziękuję Wam za rozmowę.

Jeśli chcesz zarabiać i pracować jako fotograf, na hasło promocyjne „Mamo Pracuj” 10% zniżki na kursy w Akademii Fotografii Dziecięcej.

Sprawdź szczegóły i skorzystaj z rabatu >>>

Zdjęcie główne: Agnieszka Moroz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Specjalizuje się przygotowywaniu strategii promocji dla małych firm w Internecie, zwłaszcza tych zakładanych przez kobiety (imediasolutions.pl). Aktualnie specjalista ds. promocji i koordynator szkoleniowy w Akademii Fotografii Dziecięcej (www.akademia-fotografii-dzieciecej.pl). Certyfikowany trener ECCC "Grafiki dla fotografów" oraz "e-Marketingu". Założycielka Akademii e-Marketingu (www.akademiaemarketingu.pl).
Podyskutuj

Lockdown dał Ci się we znaki? Czas na zmiany, czyli aktualizacja wizytówek i ulotek w salonie beauty!

Bez względu na to, jak długo Twój salon pozostawał zamknięty, lojalni klienci i tak z niecierpliwością czekają na jego otwarcie. Nie musisz się obawiać, że odeszli do konkurencji – tu także nie świadczono żadnych usług. Powrót na rynek po wielu tygodniach, a czasem nawet miesiącach przymusowego przestoju to nie to samo, co powrót do pracy po dwóch tygodniach upragnionego urlopu. Podpowiemy Ci jak krok po kroku wprowadzić zmiany, które nie tylko mile zaskoczą starych i przyciągną nowych klientów, ale także dobrze wpłyną na właścicieli salonów beauty – dadzą energię do działania i zmotywują do szukania nowych rozwiązań w nowej sytuacji.
przykłady wizytówek do gabinetu beauty

Aktualizacja wizytówek i ulotek w salonie beauty!

Jeszcze do niedawna wydawało nam się, że nie ma nic przyjemniejszego i bardziej ułatwiającego życie, niż możliwość rezerwowania usług i przeglądania oferty naszych ulubionych salonów fryzjerskich czy kosmetycznych w sieci. Pandemia zweryfikowała te poglądy.

Dziś o niczym bardziej nie marzymy, niż o osobistym kontakcie z naszą kosmetolożką/kosmetyczką oraz o wzięciu do ręki ulotki albo wizytówki – materiałów reklamowych, które dowodziłyby, że życie toczy się nie tylko zdalnie. Że znowu warto projektować atrakcyjne graficznie ulotki kosmetyczne i piękne wizytówki swojego salonu beauty, bo te właśnie drobiazgi klientki zawsze lubią mieć w zasięgu ręki – przypięte na lodówce, albo schowane w portfelu.

Jeżeli potrzebujesz nowych, fajnych materiałów marketingowych do salonu sprawdź tą stronę, gdzie znajdziesz ulotki reklamowe.

Wracamy po przerwie. Było ciężko, ale będzie lepiej

Grunt to motywacja. Na naszych oczach ziściła się stara klątwa: Obyś żył w ciekawych czasach! Nie da się ukryć, że ostatnie miesiące były ciężkie i dla przedsiębiorców oraz usługodawców, i dla ich klientów. Pierwsi doświadczyli trudności związanych z brakiem możliwości zarobkowania i rozwijania swojego biznesu, drudzy – z brakiem dostępu zarówno do usług pierwszej potrzeby, jak i tych, dzięki którym życie staje się po prostu przyjemniejsze.

Powrót po długiej, przymusowej przerwie wymaga od przedsiębiorców podjęcia rozważnych i metodycznych działań. O tym jak szkodliwe i przeciwskuteczne są działania chaotyczne, mieliśmy okazję przekonać się podczas pandemii niejeden raz…

Lista rzeczy do zrobienia po powrocie

Dlatego wracając do pracy, podejmij mocne postanowienie: żadnych improwizacji. Przygotuj listę rzeczy do zrobienia, od tych najpilniejszych, wymagających największego wkładu pracy czy inwencji, po te banalne, ale bez których trudno będzie ruszyć z miejsca. Zamknij więc oczy i wyobraź sobie, że wchodzisz do swojego salonu beauty po wielu tygodniach zamknięcia dla klientów. Od czego zacząć, żeby znów było tu tak jak kiedyś?

Odśwież swój salon

Bez gruntownych porządków się nie obejdzie. Chodzi nie tylko o przywrócenie porządku i odświeżenie pomieszczenia, wszystkich mebli i akcesoriów, ale także o wdrożenie norm sanitarnych związanych z pandemią. Teraz właśnie jest czas na przearanżowanie lokalu. Ostatnie, chude miesiące nie umożliwiają Ci przeprowadzenia żadnych inwestycji i poczynienia zakupów? Nic straconego – możesz dokonać przemeblowania i pomyśleć o drobiazgach nierujnujących już i tak przeciążonego budżetu. Ważne, żeby przestrzeń, w której będziesz pracować i przyjmować klientów była nieco odmieniona – to dobrze wpłynie na samopoczucie. Wielkich i nagłych zmian mamy już dosyć, ale te drobne, metodyczne warto wprowadzić. Zadbaj więc o:

  • Odkurzenie całego salonu i uporządkowanie wszystkich przedmiotów, z których znowu będziesz korzystać. Możliwe, że salon wciąż wygląda tak, jak w dniu, w którym go opuściłaś kilka tygodni temu, licząc na to, że resztę porządków zrobisz jutro przed otwarciem.
  • Sprawdź czy działają wszystkie urządzenia kosmetyczne, czy nie trzeba gdzieś wymienić baterii albo naładować akumulatora. Może niezbędna jest wymiana żarówek?
  • Koniecznie przejrzyj zapasy kosmetyków: część z nich mogła się przedatować. Usuń opakowania napoczęte dawno temu i niewykorzystane. Zrób listę preparatów, które trzeba zamówić.
  • Nawet jeśli wszelkie tekstylia (fartuchy ręczniki, opaski kosmetyczne, szlafroki itd.) są czyste, wrzuć je do pralki, żeby znowu pachniały świeżością.
  • Zadbaj o wymianę prasy tematycznej w poczekalni. Zapewne wciąż leżą tam kolorowe magazyny, zachęcające do wyjazdu na narty… Przygotuj powitalne smakołyki dla Twoich klientek, np. drobne cukierki, po które sięga się w oczekiwaniu na usługę. Koniecznie uzupełnij zapas wody w jednorazowych małych butelkach albo zadbaj o to, żeby firma, z którą współpracujesz dowiozła na czas butle oraz jednorazowe kubki do dystrybutora wody. A może w dniu otwarcia poczęstujesz swoje klientki ciastem?
  • Nowe otwarcie, nowa pora roku – w Twoim salonie nie powinno zabraknąć świeżych kwiatów.

Poinformuj znajomych o wznowieniu działalności

Teraz pora na poinformowanie znajomych i stałych klientów o wznowieniu działalności. Jesteś gotowa na nowe otwarcie, otwarta na zmiany i aż rwiesz się do pracy. Twoi klienci także nie mogli się doczekać, kiedy życie wróci na utarte tory. Skorzystaj ze wszystkich dostępnych kanałów, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób.

O ile dotarcie do ludzi poprzez media społecznościowe będzie łatwe i przyjemne – najprawdopodobniej przez cały ten trudny czas jesteś w kontakcie ze swoimi klientami, bo życie nas wszystkich przeniosło się do sieci – o tyle wyjście z ofertą, nazwijmy ją, analogową wymaga nieco zachodu. Pamiętaj: Twoje klientki naprawdę chętnie sięgną po ulotki kosmetyczne oraz z chęcią znów włożą do portfeli nowe kolorowe wizytówki.

Przejrzyj swoją ofertę i materiały reklamowe

Nawet jeśli tuż przed lockdownem drukowałaś świeżutkie materiały reklamowe, kolejne zamknięcie salonu beauty na pewno sprawiło, że Twoja oferta uległa zmianie – zaplanowałaś pojawienie się nowych usług, inne będą także, z oczywistych powodów, ceny.

Zamiast korygować stare, zleć projekty nowych ulotek i wizytówek. Możliwość wybrania spośród wielu szablonów i motywów graficznych na pewno sprawi, że świeżym okiem spojrzysz na swoje materiały reklamowe.

Wizytówka wykonana według ciekawego, awangardowego projektu na pewno przyciągnie klientki z młodszych grup wiekowych. Z kolei intrygująco zaprojektowane ulotki mają większą szansę zawisnąć w domu klientek w widocznym miejscu, niż standardowe ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych.

Zaktualizuj ofertę o nowe trendy i aktualizuj cenniki

Bezwzględnie zaktualizuj ofertę salonu o usługi, które pojawiły się w związku z zaistnieniem nowych trendów w branży beauty. Czas, który upłynął od zamknięcia salonu jest na tyle długi, że zmieniły się nie tylko trendy, ale także pory roku i potrzeby klientów.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że zmęczenie lockdownem sprawia, iż nasze ciała potrzebują o wiele więcej atencji i dbałości. Zaktualizowanie oferty salonu beauty musi uwzględnić także i to, a klienci na pewno będą usatysfakcjonowani.

Odśwież swoje materiały reklamowe

Odświeżenie materiałów reklamowych powinno objąć nie tylko ich weryfikację i aktualizację, ale także ich, nazwijmy to, wizualny remastering. Niech Twoi klienci poczują, że otwarcie ich ukochanego salonu beauty jest naprawdę nowe. Że choć przez długie tygodnie nie mogli korzystać z usług salonu, jego właściciele i pracownicy nie zasypali gruszek w popiele, poszukując nowych rozwiązań, śledząc trendy i dbając o własny wizerunek. Że ostatecznie czas zamknięcia salonu był po prostu twórczy – i teraz widać to na odświeżonych materiałach reklamowych.

Zaktualizuj cenniki na ulotkach

Nie ominie Cię aktualizacja cenników. Po wielu tygodniach przerwy, ceny Twoich usług zapewne pójdą w górę – to właśnie cennik będzie interesował klientów najbardziej, kiedy zechcą zaplanować wizytę w salonie. Nie możesz doprowadzić do sytuacji, w której ceny podawane na stronie www czy w mediach społecznościowych będą się różniły od tych na ulotkach!

Pomyśl o programie lojalnościowym na wizytówkach

Najwierniejszym klientom zaproponować możesz program lojalnościowy. Pamiętaj, że właśnie teraz wielu Twoich klientów potrzebuje, żeby specjalista zajął się ich problemami kompleksowo. Daj im znać, że im częściej zaglądać będą do Twojego salonu beauty, tym korzystniejsze zaoferujesz im ceny lub że będą mogli liczyć na innego rodzaju profity.

Program lojalnościowy przyciągnie także wielu nowych klientów. Może on obejmować:

  • zniżkę 50% na wybraną usługę,
  • zniżkę 50% na dziesiątą wizytę,
  • świecę zapachową lub inny uprzyjemniający życie gadżet w niższej cenie
  • masaż twarzy gratis,
  • zniżkę 50% na pierwszy zabieg dla koleżanki, której stała klientka poleci Twój salon.

A może wprowadzisz w swoim salonie system punktowy? Uzbieranie stosownej liczby punktów mogłoby skutkować np. ich zamianą na kosmetyk albo bonifikatę na usługę.

Wprowadź nowości w ofercie

A teraz bez wahania wprowadź nowości w swojej ofercie. Choć wszyscy czekamy na to, żeby było jak dawniej, nie oznacza to wcale, że nie oczekujemy od salonów beauty rozszerzenia oferty. Pandemia sprawiła, że czas się zatrzymał. Nowości w ofercie Twojego salonu sprawią, że czas znowu zacznie biec i poczujemy, że wszystko jest na dobrej drodze. Że było ciężko, ale będzie lepiej.

Nowości w ofercie Twojego salonu beauty mogą objąć:

• vouchery, które zawsze można sprezentować bliskiej osobie na urodziny czy imieniny, na zbliżający się wielkimi krokami Dzień Dziecka i Dzień Matki, czy po prostu bez okazji,
• pakiety usług typu 2w1,
• pakiety komunijne, ślubne itp.

Podsumowanie

Wracając do pracy po długiej przerwie spowodowanej pandemicznymi zawirowaniami, warto rzucić się w wir przygotowań i zmian. Dzięki temu uda Ci się pokonać wszechogarniające poczucie niemocy i przytłoczenia.

Dobry plan działania to podstawa sukcesu. Nowe, starannie zaprojektowane ulotki kosmetyczne na pewno przyciągną nowe klientki, a wizytówki z programem lojalnościowym sprawią, że stałe klientki poczują się docenione i wyróżnione.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu www.e-reklamowe.com

Zdjęcia: Radosław Szlendak, e-reklamowe

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Najważniejsze jest to, z kim pracujesz – historia Emilii, mamy 4 dzieci i właścicielki sklepów 5.10.15.

“Tak naprawdę miał być jeden sklep. Nigdy nie zakładałam, że będzie ich 5 czy 8, czy jeszcze więcej. Jeśli znajdowałam dobre miejsce, rozważałam wszystkie plusy i minusy, i tak firma się rozrastała” - opowiada Emilia Kazikowska, mama 4 dzieci, której współpraca z 5.10.15. przyniosła efekty, jakich sama się nie spodziewała. Sprawdź, czy własny sklep 5.10.15. to może być także pomysł dla Ciebie!
Emilia Kazikowska właścicielka sklepu 5.10.15

Chcesz prowadzić własny biznes – sklep 5.10.15.?

Przeczytaj historię Emilii! Dowiedz się czy to rozwiązanie dla Ciebie!

A jeśli masz więcej pytań, skontaktuj się z Romanem Trzcińskim: francz[email protected], tel. 602 433 600.

Zajrzyj też na stronę internetową 5.10.15.!

Emilio, co zdecydowało, że podjęłaś się współpracy właśnie z 5.10.15.? Co Cię zachwyciło w tej propozycji?

Duży wpływ na decyzję o otwarciu pierwszego salonu 5.10.15. miał fakt, że możliwa była współpraca na zasadach franczyzy. Wcześniej prowadziłam sklep z odzieżą, w którym tak naprawdę wszystko zależało ode mnie. A raczej każda rzecz była na mojej głowie, zajmowałam się wszystkim, od dostaw, wyceny, ekspozycji, po marketing i wiele różnych rzeczy, które odciągały moją uwagę od klientek. Dzięki modelowi franczyzowemu mogłam się w pełni poświęcić temu co najważniejsze, czyli klientowi.

Jesteś mamą 4 dzieci – co samo w sobie jest bardzo angażującą rolą. Plus zarządzanie 8 sklepami. Sporo jak na jedną osobę – jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

W tej chwili wszystko jest już na tyle unormowane, że praca jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. A mój typowy dzień wygląda zupełnie przeciętnie. Ranek oczywiście jest intensywny i głośny, tak jak w wielu domach. Gdy drzwi się zamykają za mężem, który odwozi dzieci do szkoły, nastaje cisza i mam chwilę dla siebie. To czas na zapoznanie się z zaleceniami centrali na bieżący dzień, oczywiście przy kawie. 😉

Lubię być przygotowana do pracy i wiedzieć, czego się spodziewać po wejściu do sklepu. W zależności od sklepu, w którym mam pracować i oczywiście wytycznych centrali staram się jak najefektywniej pomóc moim pracownikom. Z wieloma z nich współpracuję już długo, więc znamy swoje mocne i słabe strony, tak że współpraca przynosi naprawdę świetne efekty.

Emilio, a czym zajmowałaś się zanim założyłaś rozpoczęłaś współpracę z 5.10.15.? Czy wcześniej prowadziłaś własną firmę?

Z wykształcenia jestem handlowcem i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że innej pracy sobie nie wyobrażam. Od samego początku moje życie zawodowe było związane z handlem. Najpierw co prawda na początku był to sklep spożywczy, ale szybko okazało się, że to nie ta dziedzina. Potem był wspomniany wyżej własny sklep odzieżowy, z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, że było to moje najbardziej wymagające dziecko, któremu trzeba było poświęcić mnóstwo czasu. Dopiero współpraca z 5.10.15. okazała się strzałem w dziesiątkę.

Ubrania pochodzą z linii FAMILY CONCEPT od 5.10.15.

Co było najtrudniejsze, z jakimi wyzwaniami mierzyłaś się przy otwieraniu pierwszego sklepu?

W związku z tym, że mój pierwszy sklep 5.10.15. otworzyłam w innym mieście, spory kawałek od domu, to prawdziwym wyzwaniem okazało się znalezienie zaufanych pracowników, na których mogłabym polegać w 100%. Było to najtrudniejsze i najbardziej stresujące wyzwanie. Od samego początku współpracy poświęcam nowozatrudnionej osobie jak najwięcej czasu, aby przekazać całą wiedzę i nauczyć ją co potrafię w dziedzinie handlu. Staram się, aby dzięki takim zabiegom jakaś cząstka mnie była w każdym sklepie.

Przy 8 sklepach mogę śmiało powiedzieć, że najważniejsze jest to, z kim pracujesz. Dobry zespół to podstawa.

No właśnie, masz już 8 sklepów – zaczynałaś od jednego, a potem otwierałaś kolejne. Czy od samego początku planowałaś działanie na dużą skalę, czy to przychodziło z czasem?

Tak naprawdę miał być jeden sklep, ale dość szybko po otwarciu okazało się, że sklep z odzieżą dziecięcą ma potencjał i w krótkim czasie otworzyłam drugi. Nigdy nie zakładałam, że będzie ich 5 czy 8, czy jeszcze więcej. Jeśli znajdowałam dobrą lokalizację handlową, z automatu rozważałam wszystkie plusy i minusy. W ten sposób firma rozrasta się w naturalny sposób.

Moim doświadczeniem i wiedzą wspieram też inne osoby, które dopiero planują otworzyć swój sklep z odzieżą dziecięcą. Tu mogę się pochwalić, że z moim wsparciem kolejne osoby otworzyły sklepy pod szyldem 5.10.15. Bardzo chętnie będę służyć wsparciem oraz radą dla nowych osób chcących otworzyć swój sklep marki 5.10.15.

Zobacz także: Czy franczyza to dobry sposób na biznes dla mamy?

Podoba mi się to co mówisz, idea wspierania się w biznesie jest nam bardzo bliska. Zapytam Cię jeszcze na jaką pomoc Ty mogłaś liczyć ze strony franczyzodawcy? Zarówno kiedy otwierałaś pierwszy i kolejne sklepy, jak i tak „na co dzień”?

Wsparcie jest naprawdę ogromne, począwszy od pomocy w wybraniu lokalu, projektu sklepu i wyposażenia, po szkolenia wstępne. Pomoc „Wielkiego Brata” nie kończy się wraz z otwarciem sklepu, na co dzień korzystamy z pomocy specjalistów z zakresu: logistyki, IT, visual merchandisingu (czyli odpowiedniej ekspozycji w sklepie), marketingu oraz wykwalifikowanych kierowników regionalnych. To naprawdę daje niesamowity komfort i poczucie bezpieczeństwa, że nie wszystko jest na mojej głowie.

Ubrania pochodzą z linii FAMILY CONCEPT od 5.10.15.

Nie mogę nie zapytać Cię o to, jak pandemia wpłynęła na Twój biznes? Niedawno minął rok od wprowadzenia pierwszego lockdownu. Sklepy przez długi czas były zamknięte. Jak to wpłynęło na Twoją firmę?

Na początku było bardzo trudno, brak jakichkolwiek informacji wpływał paraliżująco na wszystkich – na moich pracowników, ale też na klientów. Co niestety wpłynęło negatywnie na całą firmę. Na szczęście jakoś udało nam się nauczyć funkcjonować w tym całym szaleństwie. W chwili obecnej ostrożnie, ale zdecydowanie rozpędzamy się i powoli wszystko wraca do normy. Mam nadzieję, że tak już pozostanie.

Zobacz także: Praca na etacie czy własna firma? Jak znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie?

Ubrania pochodzą z linii FAMILY CONCEPT od 5.10.15.

Powiedz jeszcze na koniec jakie masz plany na przyszłość I czego można życzyć Ci na najbliższy rok?

Ostatni rok pokazał, iż nie wszystkie plany można zrealizować, więc staram się nie planować nic na dłuższą metę. Oczywiście w głębi duszy cały czas czuję niedosyt i chęć dalszego rozwoju. Zatem gdy pojawią się sprzyjające okoliczności, nie wykluczam otwarć kolejnych sklepów. Jeśli czegoś można w dzisiejszych czasach życzyć, to na pewno zdrowia, a na resztę sama zapracuję. Trzymajcie za mnie kciuki!

Dziękuję Ci za rozmowę!

Zdjęcie: prywatne archiwum Emilii

Chcesz prowadzić własny sklep 5.10.15.?

Jeśli chciałabyś dowiedzieć się więcej, skontaktuj się z Romanem Trzcińskim: [email protected], tel. 602 433 600.

Zajrzyj też na stronę internetową 5.10.15.!

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×