Czego szukasz

Dzieci, kawa, dobra zabawa

Niektórzy mają to szczęście, że już w zasadzie od kołyski wiedzą, co chcą w życiu robić. Inni natomiast muszą sprawdzić wiele szlaków, by w końcu znaleźć swoją drogę gdzieś na poboczu dotychczasowych planów. Tak właśnie było z Olą Jaros-Roman, mamą czwórki dzieci, która zupełnie zboczyła z dotychczasowej ścieżki zawodowej, by otworzyć w Wieliczce kawiarnię Klub Otwarty.

  • Monika Przybyłek-Woźniak - 24/04/2015

Olu, czym zajmowałaś się przed stworzeniem klubokawiarni?

Przez długi czas pracowałam w agencjach reklamowych. Głównie jako Project Manager przy organizacji różnego rodzaju eventów, a przez pewien czas także jako szef tego działu. Miałam również epizod w fundacji związanej z ochroną środowiska. Natomiast tuż przed założeniem własnej firmy zajmowałam się marketingiem w jednej z firm produkcyjnych w Wieliczce.

Żadne z tych zajęć nie dawało Ci satysfakcji?

Praca w agencjach była ogromnie wyczerpująca. Do tego dochodził duży stres i przekonanie, że to, co robię, jest bezsensowne. W fundacji bardzo się rozczarowałam, niestety. Ostatnia praca była, co prawda, nowym wyzwaniem, ale jednak w trudnej branży.

Czyli, można powiedzieć, nie tęsknisz za tamtymi czasami?

Nie, jednak niekiedy brakuje mi tego regularnego trybu życia, jaki zapewniała mi praca na etacie.

Dlaczego zapragnęłaś założyć własną firmę?

Bardzo długo nie brałam takiej opcji pod uwagę. Bałam się, myślałam, że to nie dla mnie. Z drugiej strony chciałam czuć satysfakcję z tego, co robię. Marzyłam o tym, by móc „bawić się” swoją pracą, kreować i czuć się w tym niezależną.

Co Cię zainspirowało?

Długo szukałam pomysłu na siebie, bo nie czułam się „specem” w żadnej dziedzinie. Aż pewnego wieczoru pomyślałam, że mam wokół siebie grono kobiet pracujących lub „poszukających”, więc powinnam je wszystkie skrzyknąć i wspólnie wymyślić miejsce, gdzie każda z nas będzie mogła dać coś od siebie i na tym zarabiać. Niestety, na początku żadna z nich nie podniosła rękawicy. Może to było zbyt enigmatyczne, bez konkretów, a może osoby były niewłaściwe. Pomysł zaczął ewoluować w mojej głowie. Oprócz ogromnej chęci pracy z kobietami i wspierania ich, pojawiła się też myśl, by stworzyć miejsce przeznaczone dla dzieci. Takie, w którym będzie można organizować różne wydarzenia, spotkania czy urodziny. I tak dzieci zostały moją główną inspiracją.

Jak wyglądała Twoja droga od samego pomysłu do jego realizacji?

Na początku skupiłam się na znalezieniu wspólniczki, ponieważ wiedziałam, że sama nie dam rady. Jednocześnie zaczęłam też szukać lokalu. I jedno, i drugie szło opornie. Pomyślałam, że pójdę po poradę do wróżki. Usłyszałam, że mam dobry pomysł i muszę to zrobić, ale jeszcze nie teraz, bo to nie jest odpowiedni czas.

Wróżka miała nosa…

Tak. Kilka dni później okazało się, że jestem w ciąży (to, zresztą, też było jedną z przepowiedni). Pomysł musiałam więc schować do kieszeni. Znalazłam stałą pracę i prawie porzuciłam marzenia. Jednak pewnego dnia, gdy zaprowadziłam córkę na zajęcia gimnastyczne, naszła mnie myśl, że właśnie w tym budynku mogłaby powstać nasza kawiarnia. Okazało się, że jest tam nawet miejsce, które mogłabym wynająć. Ponownie poszłam do wróżki, a później na warsztaty z mapy marzeń. Wszystko po to, by uwierzyć, że się uda i mieć siłę do działania. Tydzień przed porodem złożyłam wniosek o dofinansowanie. Żeby zostać zaakceptowanym, musiał przejść wiele etapów i ciągle wymagał uzupełnień. Właśnie to zmusiło mnie w końcu do szczegółowego zaplanowania działań, dzięki czemu potem było już łatwiej.

Na Twojej drodze wciąż pojawiały się przeszkody. Jak sobie z nimi radziłaś?

Wymyśliłam sobie takie hasło: „Kłody spod nóg zamieniam w las”. I faktycznie udawało mi obrócić to, co początkowo wydawało się złe, w coś pozytywnego. Przez kilka miesięcy drobnymi krokami zbliżałam się do otwarcia Klubu, najczęściej z małą córeczką u boku. Końcowy etap to remont lokalu na wariackich papierach.

Marketing a własna kawiarnia to dwie różne bajki. Jak się w tym odnalazłaś?

Wiele spraw było dla mnie nowością – kasa fiskalna, ekspres, obsługa klientów… Generalnie większość rzeczy, które wiązały się z otwarciem Klubu, bo zajmowałam się prawie wszystkim: od strony internetowej, przez promocję, aż po rekrutację.

Dla kogo jest przeznaczony Klub?

Klub ma swoją stałą ofertę cyklicznych warsztatów dla dzieci od 1,5 roku do 12 lat. Dla najmłodszych są to warsztaty przygotowujące do przedszkola, starsze dzieci mogą rozwijać u nas swoje pasje. Dla dorosłych mamy Klub Otwartego Rodzica i kurs samoobrony. Organizujemy również półkolonie, kiermasze, koncerty i imprezy okolicznościowe. Mamy także małą kawiarenkę, gdzie można się poczuć jak w domu, napić pysznej kawy, herbaty i zjeść coś słodkiego.

Otwarciu klubu towarzyszyła wizyta Renaty Przemyk. Czy są inni artyści, których chciałabyś zaprosić?

Mnie marzy się Kamil Bednarek, a mojej córce Brodka. Chcemy też wspierać małe zespoły i wokalistów, którzy rzadko mają szansę grać dla publiczności.

Jedni mówią, że prowadzenie lokalu gastronomicznego (kawiarni, restauracji) jest bardzo trudne. Inni natomiast uważają wręcz przeciwnie i zabierają się za to bez większego doświadczenia. A jakie jest Twoje zdanie?

Bardzo brakuje mi jakiegokolwiek doświadczenia w tym względzie. Mam wiele pytań, które wciąż pozostają bez odpowiedzi. Żałuję, że nigdy nie byłam kelnerką czy chociażby „na zmywaku”. Myślę, że łatwiej teraz by mi się pracowało.

Prowadzisz własny biznes, pracujesz jako marketingowiec i jesteś mamą czwórki dzieci. Jak udaje Ci się pogodzić różne role? Co jest najtrudniejsze?

Jestem dużą Zosią-samosią i „sama zrobię najlepiej”, ale powoli uczę się rozdzielać zadania. Bardzo wspiera mnie mój mąż i starsze dzieci, które starają się pomagać. Niestety, praca nad rozwojem Klubu dzieje się kosztem obowiązków domowych i mojego czasu dla dzieci. Za przykładem Pani Swojego Czasu, staram się nie widzieć bałaganu i tysiąca rzeczy, które do mnie krzyczą. Wzięłam udział w kursie zarządzania czasem, który uświadomił mi kilka rzeczy i pokazał, na co tak naprawdę poświęcam swój czas. Poza tym, jak większość kobiet, robię po prostu kilka rzeczy jednocześnie, co nie zawsze się sprawdza i potem muszę np. skrobać garnki.

Dzieci są tylko inspiracją, czy może jednak czasem utrudniają pracę?

Pomysł powstał dzięki nim i dzięki nim się rozwija. Widzę ich potrzeby i staram się na nie odpowiadać. Ale też jednak utrudniają pracę, szczególnie dwójka młodszych ze względów logistycznych. Wkradają się również wyrzuty sumienia, bo praca w samym klubie zabiera mi wieczory. Wygląda to tak, że gdy oni wracają ze szkoły lub przedszkola, ja muszę wyjść.

Jakie są Twoje plany i cele na najbliższy czas?

Chciałabym aby Klub się rozwijał, miał coraz więcej przyjaciół wokół siebie i oferował kolejne ciekawe wydarzenia. A dzięki temu by pod koniec roku co drugi mieszkaniec Wieliczki mógł powiedzieć – ‚Wiem gdzie to jest, znam Klub Otwarty i polecam ogromnie :).  A prywatnie, dążę do lepszego zorganizowania swojego czasu, by móc go przeznaczyć na własny rozwój i mieć go więcej tylko dla rodziny.

Co chciałabyś powiedzieć innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Warto szukać, próbować i nie poddawać się, gdy przychodzą pierwsze, ale też kolejne porażki. Warto być wytrwałym, jeśli tylko mocno wierzymy, że to, co robimy, ma sens. Chwile zwątpienia są nieuniknione i przychodzą nieoczekiwanie, ale trzeba je wtedy przekuwać w większą motywację. Czasem okazuje się, że nasi dotychczasowi przyjaciele lub bliscy znajomi, na których do tej pory liczyliśmy, oddalają się. Często jednak pojawiają się inne osoby, które potrafią docenić to, co robimy.

Dziękuję za rozmowę.

Klub Otwarty

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Przybyłek-Woźniak
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej UJ. „Artystyczna dusza”, która – kiedy nie dzierży w dłoni pióra – najchętniej rysuje lub zajmuje się tworzeniem grafiki komputerowej. Na swoim koncie ma wydaną w 2010 roku powieść młodzieżową pt. „Nielegalna”.
Podyskutuj

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

- To, że zostałam wyróżniona w konkursie "Stań na własnych nogach" niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię - mówi Natalia, mama, założycielka firmy odzieżowej, finalistka konkursu Stań na własnych nogach. Przeczytaj jej wyjątkową historię!
  • Joanna Gotfryd - 30/10/2019
Natalia Hulbój, właścicielka firmy Go For Colors z synkiem

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 organizowałyśmy wspólnie z Rossmann Polska konkurs, Stań na własnych nogach, do którego zaprosiliśmy wszystkie przedsiębiorcze kobiety. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

Wkrótce przedstawimy Wam kolejne historie przedsiębiorczych mam, które zgłosiły się do konkursu. Jedną już mogłyście poznać:

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

W finale konkursu znalazło się aż 50 fantastycznych prac i projektów. Oto jedna z nich. Przeczytajcie historię Natalii, która tworzy wyjątkowe ubrania Go for Colors.

Natalia, jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Od ponad roku prowadzę firmę Go for Colors z nietuzinkową, kolorową odzieżą damską i dziecięcą. Szycie „zagościło” w moim życiu dość późno, jednak odkąd pamiętam zawsze lubiłam tworzyć coś własnoręcznie, uwielbiałam wszystkie serie DIY 🙂

Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, postanowiłam, że swojemu synkowi uszyję piękną, kolorową wyprawkę. Niestety los okazał się okrutny. Otrzymaliśmy diagnozę, że nasz synek ma bardzo ciężką wadę serca. Badania, kontrole, przygotowywanie się na to co może być, niepewność, ale też wielka nadzieja. Jaś urodził się w dobrym stanie, przeszedł dwie operacje. Drugiej nie przeżył…

Zmarł w wieku 9 miesięcy. Był to ogromny cios, dla mnie, mojego męża, całej naszej rodziny. Jest to tragedia, którą nadal przeżywamy, ale nauczyliśmy się z tym bólem jakoś żyć.

Po śmierci Jasia nie widziałam sensu w niczym, nie mogłam się pozbierać. Ciężko planować i mówić o jakichkolwiek marzeniach, po takiej tragedii. Ciężko funkcjonować.

Natalia Hulbój

Pewnego dnia mój mąż sprezentował mi maszynę do szycia. Zaczęłam się uczyć szyć, były to proste rzeczy, musiałam po prostu zająć czymś głowę i ręce. Po jakimś czasie postanowiłam, że zapiszę się na kurs kroju i szycia. Aby wyjść z domu. Po prostu. Mieć jakiś powód, by wyjść do ludzi. W międzyczasie podjęłam nową pracę.

Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Aż urodził się mój kochany drugi synek Szymuś. Moje Słońce, moja Inspiracja. Szyłam dla niego malutkie ciuszki, akcesoria. Po jakimś czasie zaczęłam robić zdjęcia tych rzeczy, wstawiać na swój fb profil. Pojawiły się pozytywne komentarze, zapytania o cenę. Zaczęłam interesować się dotacją z UP: jakie są kryteria, ile można uzyskać dofinansowania itp.

Złożyłam wniosek i dostałam pieniądze na rozpoczęcie działalności.
Poszłam jak to się mówi „na żywioł” 🙂 stwierdziłam, że teraz albo nigdy. To moja historia w dość dużym skrócie. Jestem dopiero na początku swej drogi, wiele jeszcze przede mną.

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

To, że zostałam wyróżniona w konkursie „Stań na własnych nogach”, niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię. Spośród tylu zgłoszeń moje prace zostały dostrzeżone. Był to dla mnie dość duży szok. Otrzymałam też wiele wsparcia od bliskich i obcych ludzi. Pozytywne komentarze, kciuki i oczywiście … głosy.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki planujesz zrobić?

Pomimo tego, że nie udało się zdobyć nagrody, to właśnie wsparcie od innych osób bardzo mnie podbudowało. Teraz mam w planach przede wszystkim udział w pierwszych w moim życiu targach dziecięcych. Bardzo się stresuję całym tym przedsięwzięciem, ale mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂

Oczywiście planuję dalszy rozwój, pozyskiwanie nowych klientów, wprowadzanie nowych produktów. Marzy mi się sklep stacjonarny lub partner biznesowy, który moje produkty będzie chciał sprzedawać w swoim sklepie 🙂

Natalia Hulbój

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Że będą chwile radości, ale też smutku, strachu i rozgoryczenia. Nie będę owijać w bawełnę, że własna firma to bułka z masłem. Tak nie jest. Jest ciężko, ale warto. Tak myślę. Według mnie trzeba mieć wsparcie bliskich. Nie ukrywam, że ja takie wsparcie mam. W mężu. W rodzinie. Naprawdę jest to nieocenione. Będę to zawsze podkreślać. I bardzo, bardzo z tego miejsca dziękuję im za wszystko.

Drogie Mamy – pomimo problemów, jakie na pewno się pojawią, myślę, że warto próbować. Warto marzyć, realizować swoje pomysły 🙂 I liczyć – prowadzić budżet firmowy 🙂 to też bardzo, bardzo ważne 🙂
Pozdrawiam wszystkie Przedsiębiorcze Mamy!

Jeśli lubisz czytać inspirujące historie mam, zajrzyj też tutaj:

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Godzę obie role – mamy i pracownika – historia Agnieszki z Irlandii

Jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem

Przestaję wierzyć, że kiedyś „wyjdę do ludzi”…

Zdjęcia: własność Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Video: wszystko co chciałabyś wiedzieć o działalności nierejestrowanej

Planujesz własny biznes? Zastanawiałaś się nad działalnością nierejestrowaną? Chciałabyś wiedzieć jakie trzeba spełnić warunki żeby taką działalność prowadzić? Zobacz naszą rozmowę z Joanną Rułkowską, redaktor naczelną portalu "Prawo mamy".
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 28/10/2019
kobieta patrząca w telefon

Działalność nierejestrowana

22 października na naszym fanpage’u na Facebook’u przeprowadziłyśmy LIVE o działalności nierejestrowanej.

Naszym gościem była Joanna Rułkowska – prawnik, specjalistka do spraw kadr i płac, redaktor naczelna portalu Prawo Mamy. Rozmowę przeprowadziła Ewa Moskalik Pieper.

O czym rozmawiałyśmy?

  • co to jest działalność nierejestrowana?
  • jakie są warunki prowadzenia działalności nierejestrowanej?
  • dla kogo może być ta działalność, dla jakiego biznesu?
  • czy w czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego można prowadzić działalność nierejestrowaną?
  • jakie są pułapki prowadzenia działalności nierejestrowanej?
  • 5 konkretnych przykładów idealnych dla mam na prowadzenie działalności nierejestrowanej?
  • odpowiedziały też na pytania zadawane przez Was podczas live’a

Zobacz nagranie

Zapraszamy Was na live: Wszystko co chciałabyś wiedzieć o działalności nierejestrowanej!Planujesz własny biznes? Myślałaś o działalności nierejestrowanej?Dowiedz się:✔️co to jest działalność nierejestrowana?✔️jakie są warunki prowadzenia działalności nierejestrowanej?✔️dla kogo może być ta działalność, dla jakiego biznesu?✔️czy w czasie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego można prowadzić działalność nierejestrowaną?✔️ jakie są pułapki prowadzenia działalności nierejestrowanej?✔️5 konkretnych przykładów idealnych dla mam na prowadzenie działalności nierejestrowanej?Naszym gościem będzie Joanna Rułkowska – prawnik, specjalistka do spraw kadr i płac, redaktor naczelna portalu Prawo mamy.Jesteś zainteresowana? Bądź z nami 👉 live już we wtorek 22.10 o godz. 11:00. 👍Zapraszamy!

Opublikowany przez Mamo Pracuj Środa, 16 października 2019

Jeśli chciałabyś dowiedzieć się więcej na temat działalności nierejestrowanej, zajrzyj do naszych artykułów:

Na czym polega działalność nierejestrowana?

5 pułapek w działalności nierejestrowanej

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail