Czego szukasz

Dobry pomysł i zaangażowanie – mój przepis na sukces

W biznesie trzeba dać z siebie 100%. Żaden interes nie wypali jeśli będziemy liczyć na to, że poprowadzi się sam – mówi Urszula Gacek, mama 5-letniego Sebastiana, która od 4 lat współpracuje z Mydlarnią u Franciszka i właśnie otwiera swój kolejny sklep. Jak prowadzić i rozwijać biznes i jak osiągnąć sukces?

  • Franczyzadlamamy.pl - 06/04/2016
Urszula Gacek z synkiem w sklepie Mydlarnia u Franciszka

Urszula Gacek z zawodu jest kosmetyczką. W Rabce Zdrój prowadzi własny gabinet kosmetyki i medycyny estetycznej, w którym czynnie pracuje… i właśnie otwiera szósty sklep pod szyldem Mydlarnia u Franciszka. Jest mamą, która samodzielnie wychowuje 5 letniego syna Sebastiana.

Dlaczego zdecydowała się Pani otworzyć sklep z kosmetykami naturalnymi?

Kosmetyki od zawsze były moją pasją, dlatego wybrałam taki zawód. Kilka lat temu przyjaciółka przywiozła mi z Mydlarni w Krakowie kawałek pięknie pachnącego balsamu i kilka innych kosmetyków. Zakochałam się w tych produktach. Na początku postanowiłam sprowadzać pachnidła dla moich klientów w salonie kosmetycznym. To był rok 2011. Po kilku miesiącach franczyzodawca, Pan Leszek Krzanowski, zaproponował mi otwarcie klimatycznego sklepu. Pomyślałam, czemu nie? Mój synek miał rok i mogłam go zostawić na dłużej pod opieką babci, której jestem dozgonnie wdzięczna za wyrozumiałość i pomoc w rozwoju zawodowym.

Dlaczego właśnie marka „Mydlarnia u Franciszka”, przecież sklepów z tego typu produktami jest dużo więcej…?

Dlaczego Franciszek? Nie chwaląc swego ­ jest najlepszy! Oczywiście próbowałam wcześniej produktów konkurencji, studiowałam warunki współpracy, rozpisywałam na kartce za i przeciw, szacowałam, liczyłam. Zrobiłam naprawdę dobry biznes plan. Nie mogło się nie udać, zwłaszcza że franczyzodawcy naprawdę dali mi serce podczas otwarcia mojego pierwszego sklepu.

7

Sklep w Rabce był pierwszy, a potem dołączyły kolejne miasta…

Tak, pierwszy sklep w Rabce otworzyłam w lutym 2012 roku. Potem, mniej więcej co pół roku otwierałam kolejne, w Żywcu, Żorach, Kłodzku, Bielsku, a teraz w Wadowicach. Pomysł jest sprawdzony, klienci w nowych miastach zakochują się w produktach Mydlarni, więc rozwijam mój biznes.

Ile osób Pani zatrudnia? Czy tak było od początku, czy najpierw to Pani była sprzedawcą, zaopatrzeniowcem, managerem i właścicielką w jednym?

W każdym sklepie pracują dwie dziewczyny. Grunt to zgrany, ambitny zespół. Sama podchodzę do sprzedaży z pasją i tego samego wymagam od moich pracowników. Cały czas też sprzedaję w sklepach, w każdym z nich staram się być jeden, dwa razy w tygodniu, w tych bardziej odległych przynajmniej raz w miesiącu. Większość spraw załatwiam sama, jednak mam do pomocy Panią Manager, która jest także aktywnym sprzedawcą. Natalia wiele spraw (i wewnętrznych i związanych ze sprzedażą) rozwiązuje sama. Dzięki niej lepiej mogę zająć się sprawami firmy.

W jakim okresie jest największy ruch w sklepie? Czy Polacy już na stałe pokochali naturalne, piękne kosmetyki, czy sezonowo (np. przed świętami) szturmują sklepy z takimi produktami?

Oczywiście przed świętami drzwi w sklepie się nie zamykają, ale i na co dzień klienci chętniej sięgają po naturę. Myślę że Polacy mają już dość chemii nie tylko w kosmetykach, ale i w żywności. Zaczynamy coraz bardziej świadomie wybierać produkty, które w składzie nie mają konserwantów, barwników i innych szkodliwych substancji chemicznych.

urszula_sklep

Skąd czerpie Pani wiedzę o kosmetykach naturalnych? Czy firma oferuje szkolenia produktowe?

Osobiście wiem bardzo dużo o kosmetykach, ich zastosowaniu i bez trudu polecam klientom produkty trafiając w ich potrzeby. Franczyzodawca zapewnia bezpłatny system szkoleń. Każdy sprzedawca przechodzi szkolenie wstępne i później kolejne, po kilku miesiącach pracy. W naszych sklepach obsługa musi umieć perfekcyjnie dopasować kosmetyki, zwłaszcza, że coraz częściej zwracają się do nas klienci, którzy potrzebują pomocy przy leczeniu schorzeń skórnych. Nasze produkty oczywiście nie są lekami, natomiast wspaniale wspomagają terapie.

Jak było na początku, ­ jakie wsparcie dostała Pani do franczyzodawcy?

Pakiet franczyzowy zawiera m.in. projekt aranżacji lokalu, pomoc w uruchomieniu sklepu, wspomniany wcześniej bezpłatny system szkoleń, oraz dostęp do platformy B2B, pozwalającej na zdalne zarządzanie sklepami. Jest to wspaniałe narzędzie pracy, które pozwala mi zarządzać kilkoma punktami. Siedząc w domu, mogę śledzić, co dzieje się w poszczególnych sklepach: ile wydano paragonów, jakie artykuły się sprzedały. Możemy także miedzy innymi liczyć na bezpłatne projekty graficzne plakatów i ulotek reklamowych.

8

Czy franczyzodawca pomógł Pani wynająć lokal, wyremontować go?

Tak, oczywiście, każdy lokal jest konsultowany, robiona jest specjalna aranżacja. Franczyzodawca dokładnie określa jak musi być wyposażony sklep. Zapewnia także reklamę zewnętrzną. Jednak w jednym mamy wolną rękę. Każdy sklep Mydlarni u Franciszka odzwierciedla charakter właściciela. Dodatki, dekoracje, wystawy możemy robić według własnego pomysłu.

Wiem o czym Pani mówi – niedawno będąc w Rabce widziałam piękny „wiosenny” rower na wystawie Pani sklepu. Pomyślałam sobie, że to właśnie „ten biznes z duszą”.

(śmiech) Tak, to mój pomysł. Cieszę się, że zwrócił Pani uwagę. Przyszła wiosna i chciałam to podkreślić ukwieconym rowerem i pastelowymi kwiatami na wystawie.

Jak dużo pieniędzy trzeba zainwestować, żeby otworzyć, a później prowadzić własny sklep?

Na inwestycję trzeba przeznaczyć ok. 50 tys. zł. Kwota wystarcza na urządzenie lokalu i jego zatowarowanie. Za przystąpienie do sieci płaci się złotówkę. Franczyzodawca nie pobiera miesięcznych opłat franczyzowych, opłata marketingowa wynosi 200 zł, a 35 zł miesięcznie trzeba zapłacić za korzystanie z platformy B2B.

O sukcesie danego sklepu bardzo często decyduje lokalizacja, co u Pani sprawdza się najbardziej? Jakie czynniki zadecydowały, że sklep jest dochodowy?

Lokalizacja jest jednym z najważniejszych czynników. Sklep w Rabce jest w centrum, przy głównej ulicy, przy której spaceruje wiele osób, a sklep w XXX w centrum handlowym. Mydlarnie zwykle powstają w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców. Najlepsze lokalizacje to miejsca i ulice z ciągłym ruchem pieszych, ścisłe centra miast i oczywiście galerie handlowe.

Ile godzin dziennie Pani pracuje? Jakie zajęcia pochłaniają Panią najbardziej?

Własny biznes ma swoje plusy i minusy. Prowadząc kilka sklepów zdarzają się dni, kiedy pracuję od momentu odprowadzenia synka do szkoły, do późnych godzin nocnych. Wszystko zależy od organizacji. Ale najważniejsi są ludzie, dobrze dobrany zespół to połowa sukcesu. Mam wspaniałych pracowników, na których mogę zawsze liczyć. Nie znoszę tzw. roboty papierkowej, na szczęście w większości robi to za mnie biuro rachunkowe.

 

Jak spędza Pani czas wolny z synem? Kiedy jest Pani z nim w ciągu tygodnia? Co razem lubicie robić?

Weekendy są dla rodziny, ale i w ciągu tygodnia bez problemu popołudnia i wieczory mamy dla siebie. Uwielbiamy moto­sporty i aktywny wypoczynek. Jak tylko robi się ciepło wyciągamy rowery, na dalsze trasy jeździ ze mną w krzesełku, ale od ubiegłego roku sam już dobrze sobie radzi na dwóch kółkach.

Co najbardziej lubi Pani w swojej pracy?

Przede wszystkim to, że sama jestem sobie sterem, pomimo naprawdę wielu obowiązków wydaje mi się, że jestem lepiej zorganizowana niż przy pracy „na etacie”. Lubię pracę na wysokich obrotach, teraz przy otwarciu kolejnego sklepu jestem zarówno malarzem, dekoratorem wnętrz, sprzątaczką, krawcową i konserwatorem zabytków. Najważniejszą jednak rolą jest bycie mamą. Z tego jestem najbardziej dumna.

Wiele mam podejmuje współpracę franczyzową po przeczytaniu historii innych mam. Wiemy, że dzięki Mamo Pracuj kilka mam właśnie zaczęło swoją przygodę z własnym biznesem franczyzowym. Dlaczego warto współpracować z marką Mydlarnia u Franciszka? Co powiedziałaby Pani mamom, które mają mnóstwo pytań i wątpliwości?

Każdy przed podjęciem decyzji o własnym biznesie jest w rozterce.Na pewno trzeba przekładać siły na zamiary i dać z siebie 100%. Żaden interes nie wypali jeśli będziemy liczyć na to, że poprowadzi się sam, bez nadzoru.

Jestem dumna z tego, że mogę współpracować z Mydlarnią u Franciszka. Franczyzodawcy pomagają w każdej sytuacji. Marka cały czas się rozwija, co chwilę wprowadzamy nowe produkty, aby bardziej sprostać wymaganiom klientów. No i przede wszystkim jakość. Jest to najwyższa półka kosmetyków naturalnych.

Dziękuję za rozmowę.

Spodobał Ci się ten pomysł? Chcesz prowadzić swój sklep Mydlarnia u Franciszka?

Zadzwoń już dzisiaj  – wszelkich informacji udzieli pan Leszek Krzanowski, tel. 502 691 046
[email protected]

MuF_LOGO

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail