Czego szukasz

Dlaczego nie pracujemy? Czy winne jest tylko 500 plus?

Sytuacja na rynku pracy w ciągu ostatnich lat zmieniła się tak bardzo, że brakuje nie tyle pracy, co pracowników. Wydawałoby się zatem, że problem bierności zawodowej także powinien się zmniejszać, bo pojawia się więcej świetnych ofert zatrudnienia. Okazuje się inaczej – bierność zawodowa rośnie. Dlaczego nie pracujemy, będąc w wieku produkcyjnym i jak pod tym względem wypadamy na tle Europy?

  • Karolina Wojtaś - 06/02/2019
młoda kobieta siedzi z kawą, tabletem i laptopem

Sytuacja na rynku pracy w ciągu ostatnich lat zmieniła się tak bardzo, że brakuje nie tyle pracy, co pracowników. Wydawałoby się zatem, że problem bierności zawodowej także powinien się zmniejszać, bo pojawia się więcej świetnych ofert zatrudnienia. Okazuje się inaczej – bierność zawodowa rośnie. Dlaczego nie pracujemy, będąc w wieku produkcyjnym i jak pod tym względem wypadamy na tle Europy?

Bierność zawodowa, czyli miliony rąk do pracy… ale tylko potencjalnie

Osoby bierne zawodowe to takie, które ukończyły 15 rok życia, ale nie pracują i pracy nie szukają – a mimo to nie można nazwać ich bezrobotnymi. Dużą część tej grupy stanowią emeryci, spory odsetek to studenci, nie brakuje także kobiet, które rezygnują z pracy na rzecz opieki nad dziećmi oraz osób, które są po prostu zniechęcone brakiem sukcesów w znalezieniu satysfakcjonującego stanowiska.

Bierność zawodowa w liczbach

Obecnie w Polsce problem bierności zawodowej dotyczy niemal 6 milionów osób. Spójrzmy, jak przedstawia się to na wykresie, uwzględniającym przyczyny niepodejmowania pracy:

Liczba Polków w wieku produkcyjnym, biernych zawodowo

Źródło: Badanie BAEL Q3 2016, GUS

Pod względem aktywności zawodowej zajmujemy w Europie aż 7 miejsce od końca. Dlaczego tak jest, skoro ostatnio głośniej mówi się o braku rąk do pracy? Przyjrzyjmy się poszczególnym grupom osób biernych zawodowo.

  • gospodynie domowe – wykształcone i chętne, ale i wymagające

Aż 75% biernych zawodowo Polek za przyczynę braku zatrudnienia podaje konieczność sprawowania opieki nad dziećmi. Kobiety te stanowią zarazem największą grupę (55%) osób biernych zawodowo i będących w wieku produkcyjnym.

Młode mamy rezygnują z pracy, ponieważ mają wobec niej określone wymagania – musi być być elastycznie lub dorywczo i bez długich dojazdów. Nie wszyscy pracodawcy są jeszcze na to gotowi, np. żłobki przy zakładach pracy to wciąż w naszym kraju rzadkość.

Dodatkowo prawie co trzecia kobieta wskazuje, że w jej miejscu zamieszkania albo brakuje nawet „zwykłych” instytucji opiekuńczych (publicznych żłobków, miejsc w przedszkolach), albo koszty wynajęcia prywatnej niani na cały etat, bądź oddania dziecka do prywatnej placówki są zbyt wysokie, a przez to pójście do pracy – nieopłacalne. Dodajmy, że sytuacja nie poprawia się znacząco, gdy dziecko rozpoczyna edukację szkolną, ponieważ również wtedy bardzo potrzebne są elastyczne rozwiązania.

Niektórzy przyczyny rosnącej bierności zawodowej w tej grupie widzą w programie 500+. Dane zdają się to potwierdzać: w II kwartale 2016 roku odsetek kobiet niemających płatnego zajęcia wynosił 20,4%. Rok później – już 21,6%. Dodatkowo należy zauważyć, że aktywność zawodowa wśród rodzin pobierających świadczenie na jedno dziecko wynosi 69,7%, natomiast wśród tych, w których pieniądze nie zostały przyznane – już 89%.

Według części specjalistów, rozwiązaniem może być nie tyle natychmiastowe odbieranie świadczenia po przekroczeniu określonego kryterium dochodowego, co stopniowe jego zmniejszanie – w zależności od zarobków.

  • uczący się: praca – owszem, ale po studiach

W najmłodszej grupie zawodowej (15-19 lat) uczy się prawie 95% Polaków, z czego 5% jednocześnie pracuje. Po ukończeniu 19 lat połowa z tej grupy rozpoczyna dalszą naukę, ale łączy ją z pracą tylko 10%. Młodzi Polacy są chętni do pracy, lecz wychodzą z założenia, że odpowiedni czas na jej rozpoczęcie nadchodzi wraz z uzyskaniem stopnia i dyplomu.

Zupełnie inaczej jest w części pozostałych krajów Unii Europejskiej, gdzie studenci podejmują pracę dwukrotnie częściej niż w Polsce (według raportu Instytutu Ekonomicznego NBP). Łączenie edukacji z etatem traktuje się tam jako stopniowe wchodzenie na rynek pracy.

  • 55+: bez większych możliwości

Sporą grupę biernych zawodowo Polaków stanowią ci, którzy uzyskują prawo do świadczeń rentowych w wyniku kłopotów ze zdrowiem albo po prostu przechodzą na emeryturę.

Eksperci przekonują, że to marnowanie cennych zasobów, niemniej droga do zmian jest długa – po pierwsze, konieczne byłoby większe zachęcenie firm do zatrudniania osób po 55 roku życia, po drugie – stworzenie kursów zawodowych, dzięki których dojrzali Polacy mogliby rozpocząć pracę w zawodach deficytowych.

Warto tutaj dodać, że aż 40% grupy zniechęconej nieefektywnym szukaniem pracy to właśnie osoby między 55 a 64 rokiem życia.

Bierność zawodowa – rośnie i wymaga zmian

Tak wielka skala bierności zawodowej jest jednym z największych problemów polskiej gospodarki, a aktywowanie tych milionów rąk do pracy powinno stać się priorytetem. Wymaga to jednak wielu zmian – niestety nic nie zapowiada, aby nastąpiły one w najbliższym czasie.

Źródła:

www.dbc.wroc.pl

www.ec.europa.eu

www.nbp.pl

egospodarka.pl

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Czy zawsze umowa o pracę musi zostać przedłużona do dnia porodu?

Kobieta pracująca na podstawie umowy o pracę, która zachodzi w ciążę, jest szczególnie chroniona przez przepisy Kodeksu pracy. Ale czy zawsze? Czy rzeczywiście nie można zwolnić ciężarnej pracownicy? Czy w każdym przypadku umowa musi zostać przedłużona do dnia porodu? 
  • Jagoda Andrzejewska - 10/02/2019

Podejmując pracę można zostać zatrudnionym na podstawie różnego rodzaju umowy o pracę. Kodeks pracy wskazuje wprost, jaki rodzaj umowy o pracę może zostać zawarty pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. I tak przepisy art. 25 § 1 Kodeksu pracy wskazują, że umowa o pracę może zostać zawarta na:

  • okres próbny,
  • czas określony,
  • czas nieokreślony.

Szczególna ochrona dla kobiety w ciąży

Pracownica w ciąży podlega specjalnej ochronie przed wypowiedzeniem umowy o pracę oraz przed jej rozwiązaniem. Są jednak wyjątki. Pierwszy z nich to sytuacja, w której zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z winy pracownicy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa, wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy (zasady podlegania pod ochronę reguluje rozdział 8 Kodeksu pracy, a dokładniej art. 177).

Zauważyć też należy, że w zależności od rodzaju zawartej umowy o pracę, pracodawca nie zawsze będzie miał obowiązek przedłużyć pracownicy umowę o pracę do dnia porodu.

Brak obowiązku przedłużania umowy o pracę do dnia porodu

Pracodawca nie ma obowiązku przedłużać umowy o pracę pracownicy w ciąży do dnia porodu, kiedy umowa jest zawarta na:

  • okres próbny nie przekraczający jednego miesiąca (art. 177 § 2 Kodeksu pracy);
  • czas określony albo na okres próbny przekraczający jeden miesiąc, która uległaby rozwiązaniu przed trzecim miesiącem ciąży (art. 177§ 3 Kodeksu pracy);
  • czas określony, zawarta w celu zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy (art. 177§ 3 1 Kodeksu pracy).

Jak policzyć okres trzech miesięcy ciąży?

Przepisy kodeksowe nie regulują w jaki sposób należy liczyć ten termin. Dlatego w tym przypadku należy podeprzeć się istniejącym orzecznictwem Sądu Najwyższego, które wskazuje, że „termin upływu trzeciego miesiąca ciąży oblicza się w równej miary miesiącach księżycowych (28 dni)”.

Zauważmy, że zgodnie z tym orzecznictwem trzeci miesiąc jest określony jako 12 tydzień ciąży, gdzie 1 miesiąc równy jest czterem tygodniom (28 dni/7=4).

Inne przypadki kiedy umowa nie musi być przedłużona do dnia porodu, ponieważ nie podlega pod przepisy ochronne wynikające z Kodeksu pracy

Poza umowami wymienionymi w kodeksie pracy, możliwe jest świadczenie pracy na podstawie innych umów, których rodzaj również nie gwarantuje ich przedłużenia do dnia porostu:

a) umowy cywilno-prawne/kontrakt menadżerski;
b) umowa zawarta w sprawie realizacji przygotowania zawodowego dorosłych;
c) praca nakładcza, jeżeli umowa rozwiązałaby się przed trzecim miesiącem ciąży pracownicy.

Źródło:

1) Kodeks pracy
2) Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie uprawnień pracowniczych osób wykonujących pracę nakładczą
3) Ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Andrzejewska
Od ponad 12 lat zajmuję się zawodowo HR, w tym czasie stałam się ekspertem w tej dziedzinie. Zarządzałam kluczowymi procesami HR oraz wprowadzałam zmiany wspierające rozwój biznesowy. W pracy cenię sobie możliwość wykorzystania posiadanej wiedzy fachowej, rozwiązywania problemów oraz usprawniania procesów HR. Moją misją jest pomoc ludziom w poprawnym rozumieniu przepisów prawa pracy i zasad zarządzania zasobami ludzkimi. Od 2018 roku jestem mamą dla swojego syna.

Tylko 5 minut dziennie wystarczy, by ruszyć z miejsca! Sprawdziłam!

Jak znaleźć czas dla siebie? Kasia Mistacoglu prowadzi kreatywnego bloga worqshop i jest mamą niespełna rocznego Kajtka. Po urodzeniu synka obawiała się, że już nigdy nie znajdzie czasu na pracę i realizowanie swoich projektów. Kasia zaczęła wykorzystywać "kieszonki czasu" - zawsze w ciągu dnia znajdziesz 5 lub 10 minut, by zrobić coś, co przybliży Cię o jeden mały krok do celu. Sprawdź czy Tobie przyda się ta metoda i czy możesz wykorzystać ją zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym.
  • Joanna Gotfryd - 07/02/2019
Kasia Mistacoglu autorka bloga worqshop.pl

Kasiu opowiedz o metodzie 5/10/15, którą fajnie opisałaś na swoim blogu – o co w niej chodzi?

Metoda 5/10/15, o której wspomniałam na swoim blogu ( www.worqshop.pl ) to bardzo proste narzędzie, które pozwala nam zorganizować zadania tak, aby jak najlepiej wykorzystać nawet najmniejsze odcinki czasu, którym dysponujemy.

U mnie świetnie sprawdziło się to w momencie gdy urodziłam Synka i miałam wrażenie, że już nigdy nic nie osiągnę, że zawsze będę stała w miejscu. Bardzo często jest tak, że wydaje nam się, że aby ruszyć z miejsca z jakimś projektem lub zadaniem musimy mieć do dyspozycji dużo wolnego czasu – to nieprawda, przekonałam się o tym na własnej skórze!

Dzięki mojej liście 5/10/15 zobaczyłam, że nawet zajmując się dość wymagającym niemowlakiem mogę zorganizować swoją pracę tak, aby powoli, ale skutecznie ogarniać się z najróżniejszymi związanymi z nią sprawami.

Podstawą przygotowania takiej listy jest dopasowanie jej do siebie i swoich potrzeb. Ja skupiłam się na blogu, bo tego najbardziej mi brakowało gdy zostałam mamą. Wypisałam sobie wszystkie mniejsze i większe zadania związane z moim blogiem – zarówno te, które trzeba zrobić raz, jak i te, które się cyklicznie powtarzają.

Następnie uporządkowałam je w prostej tabelce, wstępnie szacując ile czasu potrzebuję na wykonanie każdego z nich. Jeśli zadanie było większe niż 15 minut szukałam sposobu, aby rozbić je na mniejsze części.

Gdy miałam chwilę wolnego i chciałam coś zrobić sięgałam po swoją listę – dzięki temu nie traciłam cennych minut na rozmyślanie o tym co zrobić, tylko po prostu działałam. Do takiego trybu pracy trzeba się przyzwyczaić, ale jego efekty są niesamowite!

Mówiłaś, ze pomysł narodził się podczas coachingu z Eweliną. Jaką Twoją potrzebę spełniło to narzędzie?

Ewelina zaproponowała mi to narzędzie, gdy na jednej z naszych sesji pożaliłam się jej, że w sytuacji, w której aktualnie byłam, w ogóle nie mogę zabrać się do pracy. Mój synek miał bardzo krótkie i bardzo nieregularne drzemki, a ja nie umiałam pracować inaczej niż w dużych blokach czasu.

Ewelina spytała czy byłabym w stanie wypisać sobie małe zadania – takie do zrobienia w kilkanaście minut. Gdy zaczęłam pracować nad swoją listą okazało się, że prowadząc firmę, bloga i różne kanały w mediach społecznościowych tych mini zadań mam całkiem sporo!

Praca z listą 5/10/15 zaspokoiła moją potrzebę rozwoju i maszerowania do przodu. Dzięki tej liście czułam (i nadal czuję!), że

nawet w najtrudniejszych dniach mogę zrobić coś malutkiego, co posunie moje projekty naprzód.

I tak, tempo tego marszu jest naprawdę żółwie, ale gdy zerknę na to wszystko co udało mi się zrealizować z perspektywy czasu, to jestem z siebie naprawdę dumna!

Bardzo podoba mi się określenie kieszonki czasu – czy właśnie macierzyństwo nauczyło Cię lepszej efektywności, produktywności? Jak macierzyństwo zmieniło Twoją pracę?

Tak, zdecydowanie bycie mamą zrewolucjonizowało sposób w jaki pracuję! Okazało się, że zadania nad którymi kiedyś spędzałam długie godziny mogę zrobić dużo, dużo szybciej. Na własnej skórze przekonałam się o tym, że dając sobie na jakieś zadanie cały dzień lub nawet kilka godzin prawdopodobnie tyle mi ono zajmie. Jeśli jednak muszę się z nim uwinąć szybko – w godzinę albo dwie – to też jest to do zrobienia.

Może zadanie nie będzie tak dopieszczone, może efekt nie będzie spektakularny, ale prawda jest taka, że w świecie gdzie codziennie konsumujemy niesamowitą ilość informacji i treści nikt poza mną tego nie zauważy.

Odkąd zostałam mamą i moja ilość czasu na pracę skurczyła się diametralnie, nauczyłam się też zupełnie innego ustawiania swoich priorytetów, zarówno w tej większej, jak i mniejszej skali.

Kiedyś stresowałam się gdy nie mogłam czegoś zrobić “na już”. Teraz nie przejmuję się gdy ktoś musi na mnie chwilę poczekać. Mówię jasno co i kiedy jestem w stanie zrobić, nie buduję niepotrzebnych oczekiwań, a dzięki temu pracuję pod znacznie mniejszą presją.

Wiem na jakich projektach mi zależy, co popchnie mnie do przodu w skali kilku miesięcy czy roku i na tym się skupiam. Wyrzuciłam ze swojego biznesu dużo rzeczy, które były sztuką dla sztuki i skupiam się na konkretach, które wynikają z mojej strategii i celów, które sobie wyznaczyłam.

Od niedawna testuję też wiele różnych automatyzacji, nie czuję presji odpowiadania na maile gdy tylko pojawią się w mojej skrzynce, sama wychodzę z inicjatywą, a jednocześnie dużo częściej mówię “nie” niż “tak”.

Aby jeszcze bardziej usprawnić to co robię, planuję też zatrudnienie wirtualnej asystentki, która odciążyłaby mnie w drobnych, powtarzalnych zadaniach tak, abym ja mogła wykorzystać swój czas pracy skupiając się na sprawach, które są naprawdę ważne i które mogę zrobić tylko ja!

Myślę, że metoda 5/10/15 super sprawdzi się również w życiu prywatnym, przy robieniu różnych domowych czynności, przy dbaniu o siebie (nie mam czasu, ale przecież w ciągu 5 minut mogę zrobić to, to i to), albo przy planowaniu podziału obowiązków razem z dziećmi – co Ty o tym sądzisz?

Myślę, że to rewelacyjny pomysł! Praca to tylko jeden z aspektów naszego życia. Wiele dziewczyn korzysta z uroków urlopu macierzyńskiego i przez te kilkanaście miesięcy nie musi martwić się o typowo zawodowe zadania, co nie znaczy, że nagle mają mnóstwo czasu dla siebie. Myślę, że taka lista świetnie sprawdziłaby się również w ich życiu!

Lista małych przyjemności, lista pomysłów na ekspresowy relaks, lista porządków, która pomogłaby zaoszczędzić te większe bloki czasu na fajniejsze sprawy, lista rzeczy do zrobienia dookoła domu, lista pomysłów na zabawy z dzieckiem… to tylko kilka pomysłów, wierzchołek góry lodowej.

Lista 5/10/15 to narzędzie – jak je wykorzystujemy i dostosujemy do własnych potrzeb to już nasza indywidualna decyzja! Wiem, że wiele osób boi się, że praca z taką listą zabija spontaniczność – ja uważam wręcz przeciwnie. Dopiero planując, korzystając z narzędzi do organizacji, ucząc się bardziej efektywnego działania na tworzymy sobie przestrzeń w życiu na tę spontaniczność!

Mieszkałaś też 4 lata w Turcji – co dało Ci to doświadczenie, czego nauczyło, co zmieniło w Twoim życiu?

Mieszkanie w Turcji to była jedna z najfajniejszych przygód mojego życia! Wyjechałam do Stambułu z moim narzeczonym – wiele osób mi ten wyjazd odradzało, pisało czarne scenariusze i straszyło Turcją. Postawiłam jednak na swoim i nie żałuję, podjęłabym tę decyzję jeszcze raz!

Wyjeżdżając udowodniłam sobie, że mogę żyć po swojemu, że warto ufać intuicji i iść za tym, co mówi serce. Te 4 lata w Turcji zmieniły mnie kompletnie, wyjechałam jako roztrzepany dzieciak, a do Polski wróciłam jako pewna siebie kobieta.

Turcja jest niesamowita. Z jednej strony pełen kontrastów, pociągający i egzotyczny Stambuł – samodzielne odkrywanie miasta. Poznawanie jego historii i różnych zaułków było dla mnie ogromną lekcją pewności siebie.

Po przeprowadzce nie mogłam pracować – w Turcji potrzebne jest do tego pozwolenie, którego zdobycie było wówczas bardzo trudne, miałam więc mnóstwo czasu dla siebie i na samodzielne eskapady.

Dzięki temu, to właśnie w Turcji pierwszy raz w moim życiu nic nie musiałam, a bardzo dużo mogłam – miałam czas, chęci i energię, które wkładałam w rozwój, zdobywanie wiedzy i dbanie o siebie. Eksperymentowałam wtedy z fotografią, współpracowałam z różnymi kreatywnymi firmami scrapbookingowymi, prowadziłam kreatywnego bloga, nałogowo piekłam babeczki, a potem biegałam aby spalić nadprogramowe kalorie, no i spotykałam się z ciekawymi ludźmi na konwersacje po angielsku.

Pracowałaś też w Turcji w branży mody…

Tak, jedna z tych znajomości zaowocowała później propozycją pracy – wtedy już oficjalnie, ze wszystkimi niezbędnymi papierami – zostałam asystentką dyrektorki kreatywnej marki zajmującej się produkcją ubrań. To było niesamowite doświadczenie – wylądowałam w centrum wydarzeń, prowadziłam research trendów, brałam udział w powstawaniu kolekcji, prowadziłam sesje zdjęciowe, dorzucałam swoje trzy grosze przy projektowaniu sklepowych witryn i z pierwszego rzędu obserwowałam kulisy i proces działania tak wielkiego przedsięwzięcia.

Przy okazji nauczyłam się też biegle mówić po turecku. Moja szefowa była niesamowitą osobą, od której codziennie uczyłam się mnóstwa nowych rzeczy – to była chodząca inspiracja, kobieta o ogromnym wyczuciu stylu i naprawdę szalonych pomysłach.

Co sezon wypuszczaliśmy kilkaset wzorów ubrań, dodatków, butów i torebek – nasza firma to była wielka, kreatywna i … jak to w Turcji bywa, bardzo kiepsko zorganizowana machina. Postanowiłam wtedy, że chciałabym spróbować pracy na swoim. Wiedziałam, że umiem ciężko i dużo pracować (w Turcji pracowałam grubo ponad 60 godzin tygodniowo), wierzyłam też, że umiem pracować mądrze i własna firma byłaby możliwością życia na własnych zasadach.

Odeszłam z etatu na kilka miesięcy przed powrotem do Polski – wykorzystałam ten czas na intensywny rozwój bloga. A potem przenieśliśmy się do Polski i tu zaczął się dla mnie zupełnie nowy rozdział.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Moje plany na ten rok są uzależnione od mojego Synka – myślimy o żłobku, więc liczę na to, że druga połowa roku pozwoli mi na realizację kilku większych projektów. Marzę o własnej książce i podcaście, jednak nie będzie dla mnie końcem świata jeśli te marzenia jeszcze trochę poczekają – Kajtek już nigdy nie będzie taki malutki jak teraz i nie chciałabym przegapić tych najfajniejszych miesięcy razem z nim kosztem pracy i moich ambicji.

Na razie skupiam się na rzeczach, które mogę zrobić w tym czasie, który mam tu i teraz – pracuję nad kreatywnym e-bookiem, który bazuje na kursach, które prowadziłam zaraz po przeprowadzce do Polski i powinien ukazać się wiosną tego roku.

Planuję też warsztaty stacjonarne dotyczące kreatywnego planowania, które odbędą się w Warszawie i będą stanowić bazę do pracy nad kolejnymi e-bookami. Moim głównym zajęciem na co dzień nadal jednak pozostaje blog – postanowiłam, że w tym roku na worqshop wpisy będą pojawiać się rzadziej, ale każdy z nich będzie petardą pełną wiedzy i inspiracji dla moich Czytelniczek. Nie wykluczam też współprac z markami, które lubię i uważam za fajny aspekt blogowania. Jak na razie łączenie tego wszystkiego wspaniale się to udaje!

Kasiu jak zachęciłabyś mamy do działania, spełniania marzeń czy realizacji planów?

Uwielbiam zorganizowaną codzienność, powtarzalność i przewidywalność – jestem typem osoby, która w takich warunkach najlepiej funkcjonuje. Nie zrozumcie mnie jednak źle – nigdy nie będę nikogo namawiać do zostania boginią produktywności, a już na pewno nie będę namawiać do tego żadnej młodej mamy!

Każda rodzina, każde dziecko i każda sytuacja jest inna. Każda z nas ma inne zasoby, inne wsparcie, inne potrzeby i priorytety. Czasem przetrwanie dnia z niemowlakiem to już jest sukces! To nie jest tak, że po pojawieniu się dziecka nic się nie zmienia i da się funkcjonować tak jak wcześniej. Nie da się, na pewno nie na 100%.
Z drugiej strony nie jest też tak, że teraz to już nic się nie da zrobić. Warto próbować, eksperymentować, testować narzędzia i pomysły, które tę codzienność pomogą usprawnić na tyle, na ile Ty akurat tego potrzebujesz.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Kasi Mistacoglu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail