Czego szukasz

Depilacja cukrowa – mój pomysł na biznes, historia Emilii

Emilia Chromicz założyła biznes, kiedy miała małe dzieci i problem z depilacją. Przepis (dosłownie) na biznes dostała od swojej teściowej! „Niektórzy pukali się w czoło, słysząc o naszym pomyśle i nie wróżyli sukcesów” – mówi Emilia. Jakie były jej biznesowe porażki i jakie lekcje przedsiębiorczości wyciągnęły dzieci Emilii, obserwując swoją mamę? Zobaczcie jak prowadzić biznes, który daje wielką satysfakcję.

  • Joanna Gotfryd - 17/10/2017
Emilia Chromicz, właścicielka Studio Ella

Emilio, opowiedz jak zaczęła się Twoja historia z depilacją cukrową. To całkiem nowy pomysł na polskim rynku…

Zgadza się, nadal jest to dość nowa metoda. Przed czterema laty mało kto o niej wiedział. Jak często bywa, to potrzeba była matką wynalazku. A potrzebą był mój problem z włosami. Dokładnie z ich nadmiarem. I chociaż te na głowie uwielbiam, to tych na reszcie mojego ciała już niekoniecznie. Przez lata testowałam wszystko, co było na rynku, od chemicznych wosków, przez tak samo chemiczne kremy, na laserach skończywszy.

Niestety żadna z tych metod nie była dla mnie stworzona. Wręcz przeciwnie – po wosku miałam poparzenie i zapalenia, po kremach reakcje alergiczne, a po laserze, pomijając straszny ból, włosy nadal i uparcie odrastały.

Kiedyś poskarżyłam się mojej pochodzącej z Turcji teściowej (a raczej to ona spytała, dlaczego mam poparzony „wąsik”). Opowiedziałam jej, jak to bezskutecznie walczę z niechcianym owłosieniem, a ona na to, że kiedyś kobiety dawały sobie z tym radę całkowicie naturalnym specyfikiem. Okazało się, że teściowa nadal pamięta idealną recepturę 🙂

Nie minęło dużo czasu, jak zorientowałam się, że Pasta Cukrowa to jedyna idealna metoda depilacji dla mnie, a jeśli dla mnie, to i dla innych kobiet.

I tak postanowiłaś założyć biznes! Od czego zaczęłaś?

Początkiem była linia kosmetyków dla gabinetów kosmetycznych. Z pomocą przyszedł mi mój partner życiowy, który z wykształcenia jest chemikiem. To on tworzył nasze pasty, a ja je testowałam 😉

W biznesie zajmowałam się wszystkim po trochu. Nasza córka miała wtedy 8 miesięcy, a syn 3 lata, więc wielokrotnie zdarzało się, że prowadziłam rozmowy telefoniczne z kontrahentami, równocześnie karmiąc córkę (piersią) i robiąc notatki z rozmowy. Byłam Panią i Matką od wszystkiego 🙂

Od samego początku współpracowałam z ekspertkami, które zajmowały się prowadzeniem szkoleń i pokazów mojej marki dla branży beauty. Oczywiście wspierałam się też pracą grafika i księgowej. Szybko zdecydowałam się na delegowanie zadań, a sama pozostawiłam sobie obszary w firmie, które najbardziej mnie pasjonują.

Po około dwóch latach działania jako ELLA Pro (Ella to imię mojej córki) dołączyła do marki moja siostra. To właśnie wspólnie z Martą wpadłyśmy na pomysł otwarcia studia depilacji pastą cukrową ELLA bez umawiania. Postanowiłyśmy, że zaczniemy od Szczecina, bo tam znane jest powiedzonko: „że jak uda się w Szczecinie, to już wszędzie się uda”.

Niektórzy pukali się w czoło, słysząc o naszym pomyśle i nie wróżyli sukcesów. Sugerowali nawet, żebyśmy zrezygnowali z opcji „bez umawiania” i wprowadzili dodatkowe zabiegi na ciało i twarz. Nie dałyśmy się jednak 🙂 Obecnie marka jest rozpoznawalna i cieszy się bardzo dobrą opinią.

Jak Polki zareagowały na całkiem nową usługę? Czy pokochały depilację cukrem?

Zdecydowanie! Śmiem nawet twierdzić, że każda klientka, która trafi do wyspecjalizowanej sugarystki (kosmetyczka – ekspertka depilacji cukrowej) nigdy nie wróci do depilacji woskiem ani maszynki. Słodka gładkość uzależnia nawet mężczyzn. Bo i oni co raz częściej decydują się na depilację.

A przychodząc do Ciebie można liczyć na… ?

Aktualnie marka ELLA, to dwie „gałęzie”: pierwsza to profesjonalna linia dla gabinetów kosmetycznych, a druga to Studia Depilacji Cukrem ELLA. Kosmetyczki i kosmetolodzy mogą w ELLI zaopatrywać się w całą linię produktów, która pozwoli im w swoich gabinetach poszerzyć usługi o depilację cukrową. Natomiast ELLA Studio to eksperckie, firmowe studio, które wykonuje tylko i wyłącznie zabiegi depilacji cukrowej, bez umawiania – przychodzisz, kiedy Ty masz czas, a nie Twoja kosmetyczka 😉

Jakiego nakładu finansowego wymagał Twój biznes?

Stworzenie na początek małego laboratorium wraz z zapleczem magazynowym – to koszty w okolicach 50 tys. zł. Otwarcie i adaptacja studia – około 60-100 tys. Wszystko zależy od stanu i powierzchni lokalu.

Dzisiaj Twój salon na dobre zagościł na mapie Szczecina i masz apetyt na więcej – już wkrótce otwierasz salony w Poznaniu i Warszawie.

Studio w Poznaniu działa już od czerwca. Razem z Martą oglądamy lokale pod Studia w Stolicy. 2018 rok to w naszych planach Warszawa – nie zdradzę jeszcze jednak ostatecznych lokalizacji 😉

Marta jest niezastąpiona przy kwestiach budowlano-remontowych. To prawdziwy Bob Budowniczy 🙂 Idealnie się uzupełniamy, ufamy i nie wchodzimy sobie w paradę. Każda z nas ma swój zakres obowiązków, w którym czuje się jak ryba w wodzie.

Czy do prowadzenia biznesu w branży beauty wymagane są specjalne pozwolenia?

Produkcja kosmetyków wymaga oczywiście regularnych badań (także zewnętrznych) oraz certyfikatów. Prowadzenie studio wymaga, oprócz pozwoleń budowlanych (w przypadku adaptacji lokali), przestrzegania wszelkich przepisów sanitarno-epidemiologicznych. Regularnie odwiedzają nas urzędniczki lokalnych sanepidów.

Prowadzisz biznes już kilka lat, wcześniej byłaś na etacie – co w prowadzeniu biznesu najbardziej pozytywnie Cię zaskoczyło?

Zaskoczę Cię – nigdy nie byłam na typowym etacie, no może studiując kiedy pracowałam w gastronomii, po 40 godzin tygodniowo i miałam przełożonego. To było prawie jak etat. Moją pierwszą pracą była praca w lunaparku, kiedy miałam 12 lat.

Pochodzę w przedsiębiorczej rodziny i już od 14 roku życia regularnie pracowałam u moich rodziców. Wtedy nauczyłam się, że praca jest częścią życia i nie jest żadną karą, czymś co musimy robić, by przeżyć 😉

W trakcie studiów testowałam różne biznesowe pomysły, z różnym powodzeniem, ale z jednym wnioskiem: samo się nie zrobi 😉 Nawet jak ma nie wyjść. A często nie wychodziło 😉

Co mnie zaskakuje pozytywnie? To, że sama decyduję o sobie i o kierunku, w którym idę. Odpowiedzialność, odwaga i ryzyko, które podejmuję codziennie premiowane są satysfakcją.

A co było gorzką nauczką? Co się nie udało?

Pod koniec studiów wpadłam na pomysł ściągnięcia do Polski przenośnych grillów do kiełbasek. Noszonych jak plecaki na ergonomicznych nosidełkach. Wynegocjowałam nawet wyłączność na Polskę od producenta i… zrezygnowałam.

Kiedy byłam już przy końcówce uzgodnień HACCAP z urzędami i rozpoczęłam poszukiwania dostawców. Po kilku rozmowach z nimi (rzeźnie, zakłady mięsne) dotarło do mnie, że ja wcale nie chcę sprzedawać mięsa, a tym bardziej z chowu przemysłowego. Pomimo poniesionych nakładów, podjęłam decyzję, że nie idę dalej. Urządzenia odsprzedałam, a z wyłączności udało mi się bez większych konsekwencji finansowych wycofać.

Teraz wiem, że biznes jest częścią Twojego życia. Odzwierciedla Twój światopogląd. Twoją wizję tego, jaki powinien być świat. Nie powinno robić się czegoś przeciwko sobie, bo to nie będzie dobre w perspektywie długoterminowej.

A jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Wstaję o 6:30, w biurze jestem o 9:00, pracuje do 15:00-16:00. Jestem na etapie nie zabierania ze sobą pracy do domu. Nie jest to proste, ale dzielnie próbuję każdego dnia. Dopiero od roku trzymam się z powodzeniem moich 6-7 godzin pracy. Wcześniej zdarzało się, że pracowałam po 12-14 godzin, a efektem był brak snu, brak cierpliwości i brak radości z życia. Teraz już wiem, że 7,5 godziny snu to moja gwarancja udanego dnia, niezależnie od wyzwań 🙂

Jak Twoje dzieci – 8 letni syn i 5 letnia córka – reagują na to, że jesteś przedsiębiorczą mamą?

Dla moich dzieci pracująca mama to chleb powszedni. Dzięki temu mój 8 letni syn doskonale wie, że obrót to nie zysk, wie że płacimy podatki i dlaczego musimy je płacić, wie, że z obrotu należy wypłacić wynagrodzenia i że energia nie rośnie na „drzewach”.

W drodze do domu, opowiadam synowi czym dziś się zajmowałam, co przysporzyło mi trudności, a co poszło gładko. Zawsze służy mi poradą i co ciekawe – wielokrotnie podczas rozmowy z nim doznawałam „olśnienia” i przychodziły mi do głowy nowe pomysły lub rozwiązania aktualnych problemów.

Natomiast moja 5 letnia córka już dziś planuje swój pierwszy biznes – będzie to lodziarnia, i tu uwaga, tylko z trzema smakami lodów: śmietanka, czekolada i truskawka. Na moje pytanie co zrobi, jeśli klient zażyczy sobie inny smak, odpowiada: „powiem, że mamy tylko trzy, ale robimy je najlepiej na świecie”. Ma rację – to chyba kwintesencja każdego biznesu 🙂

Jakie są trzy największe plusy prowadzenia własnej firmy?

Satysfakcja, satysfakcja, satysfakcja!

Na koniec zdradź nam jeszcze, gdzie można Was znaleźć?

W Szczecinie i w Poznaniu – jesteśmy w ścisłym centrum:
Kaszubska 17 – Szczecin
Podgórna 1 – Poznań

I na stronie internetowej: http://ellastudio.pl/

Dziękuję Ci za rozmowę!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet – Mamy kupują u Mam

_ "Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko, żeby nie wrócić na etat" - opowiada Aneta Frąckowiak, w ramach #MamyKupująUMam , która w listopadzie 2018 r. założyła własną firmę i sama również wspiera kobiece biznesy. Przeczytaj jak!
  • Listy do Redakcji - 04/07/2020
Aneta Frąckowiak, właścicielka firmy Loco Sport

Aneta Frąckowiak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

To mój ulubiony cytat, który zresztą potwierdza się w 100% we wszystkim co robię. Mam na imię Aneta i jestem właścicielką marki LOCO SPORT, marki sportowych legginsów dla kobiet, które dodają mocy, emanują pozytywną energią i motywują do działania.

Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko żeby nie wrócić na etat.

Pierwszym krokiem, który jeszcze wtedy nie był związany typowo z biznesem, było założenie grupy biegowej Mamy-Biegamy. Już przed pierwszą ciążą trochę biegałam, potem bardzo mocno się w to wciągnęłam i urodziła się myśl, żeby zarażać tym sportem inne mamy. Podczas jednej z rozmów w piaskownicy podzieliłam się tą myślą z przyjaciółką, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Powstała grupa na Facebooku, która zaczęła się prężnie rozwijać. Prowadziłyśmy spotkania dla początkujących mam-biegaczek, spotykałyśmy się wspólnie na zawodach i wzajemnie się motywowałyśmy. Zresztą robimy to nadal do dzisiaj! 😊

Z myślą o potrzebach kobiet

Siłą rzeczy zaczęłam poznawać świat biegowy, potrzeby kobiet, w szczególności mam. Ale to jeszcze nie był pomysł na biznes. Kiedy oddałam dzieci do przedszkola, wróciłam jednak na etat, ale do innej firmy. Jednak po 8 miesiącach zostałam zwolniona z powodu likwidacji placówki i wtedy właśnie powiedziałam sobie „To jest mój czas!”.

Już wtedy w głowie miałam delikatny zarys, że może sklep internetowy i że przydałyby się kolorowe, funkcjonalne legginsy biegowe dla kobiet. Nie mając zbytniego doświadczenia, moim pierwszym pomysłem był import legginsów. Jednak kiedy zamówione produkty dotarły do mnie załamałam się. Jakość legginsów była fatalna, nie mogłam podpisać się pod takimi produktami. Poszłam więc krok dalej. Pomyślałam, że jeśli to ma być coś, co mam sygnować swoim nazwiskiem, to musi to być produkt wysokiej jakości, funkcjonalny i spełniający wszystkie wymagania aktywnych kobiet.

To był początek mojej długiej drogi do realizacji tego pomysłu. Przez kilka następnych miesięcy starałam się o dotację na otwarcie działalności. Przeszłam szkolenia, przygotowałam biznesplan, obliczyłam koszty. Teraz z perspektywy czasu wiem, jak bardzo nierealny był to plan, o jak wielu rzeczach nie pomyślałam, jak wiele pominęłam. Wsparcie dotacyjne jednak otrzymałam i to pozwoliło mi zacząć. Firmę założyłam w listopadzie 2018 roku, a pierwszą partię leginsów wprowadziłam do sprzedaży dopiero pół roku później.

Przeczytaj także: Kryzys może być impulsem do kreatywności – Mamy kupują u Mam

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet

W tej chwili jestem cały czas na etapie rozwoju. Chociaż tak naprawdę mając własną firmę, jesteśmy na etapie rozwoju przez cały czas. 😊 Jednak jako marka LOCO SPORT nie chcę działać tylko i wyłącznie na gruncie sprzedażowym. Bardzo zależało mi, żeby LOCO stało się światem kobiet dla kobiet. Staram się wspierać kobiece biznesy, nawiązuję różne relacje i współprace właśnie z kobietami. Chcę pokazywać, że jesteśmy silne, potrafimy godzić wiele ról w swoim życiu, a jednocześnie spełniać się zawodowo, czy też właśnie w sporcie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują u Mam

Wszystko jest możliwe

W grupie JESTEM LOCO! na Facebooku, którą prowadzę, jest mnóstwo kobiet, które są niesamowitą motywacją i inspiracją dla pozostałych. W części blogowej mojego sklepu znajdują się wywiady z takimi właśnie kobietami. Nazywamy się MENTORKAMI, bo pokazujemy drogę, jaką można iść, aby osiągnąć sukces. Pokazujemy, że należy wierzyć w siebie, w swoje umiejętności i walczyć o swoje marzenia. Pracować na nie. I nie chodzi tylko o te marzenia zawodowe, bo marzenia kobiet są bardzo różne. Niektórym marzy się start w biegu górskim, inne chcą przebiec maraton, albo zacząć trenować pole dance. Jedne marzą o własnym domu z ogródkiem, inne o pracy związanej z ich pasją. Poprzez LOCO chcę pokazywać, że wszystko jest możliwe.

Nigdy nie rezygnuj z celu

Wystartowałam również z cyklem spotkań LIVE na Facebooku. Cykl nazywa się Śniadanie z Loco, spotykam się z widzami w każdą niedzielę o godzinie 10:00 na fanpage’u LOCO. Zapraszam również na te spotkania różnych gości. Trenerki personalne, dietetyczki, czy brafiterkę. Być może któraś z mam czytających ten artykuł będzie miała ochotę pojawić się jako gość na takim Śniadaniu. Serdecznie zapraszam!

Pierwszą z moich dewiz napisałam na samym początku. Druga jest taka, żeby nigdy się nie poddawać. Konsekwencja, wytrwałość i upór. NIGDY nie rezygnuj z celu, który wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Prowadzę słodki biznes – Mamy kupują u Mam

- "Wyuczony zawód - fizjoterapeuta, z pasji cukiernik. Przez 15 lat pomagałam pacjentom, a w wolnych chwilach rozwijałam cukierniczą pasję. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci Gustawa i Łucji. Od 1.5 roku prowadzę Pracownię Tortów Projekt - Tort, ale godzenie dwóch etatów i potrzeb dwójki dzieci było trudne. Podjęłam decyzję o zwolnieniu z etatu i przejściu na swój słodki biznes. Rozwój firmy i dobrze zapowiadający się kolejny sezon ślubno- komunijny pomógł w podjęciu decyzji. I nagle wszystko runęło przez koronawirusa" - opowiada Paulina w liście do redakcji w ramach akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 01/07/2020
Paulina Kopacz-Szczech

Paulina Kopacz – Szczech zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Oto moja słodka historia

Torty piekłam od zawsze. Moja rodzina nigdy nie przepadała za chemicznym posmakiem słodkości z sieciowych cukierni, więc trzeba było robić coś słodkiego – domowego. Przyznam, że moje wypieki zawsze smakowały, choć wyglądały kiepsko. Nigdy jednak nie było czasu by ćwiczyć warsztat dekoratorski. Pewnego dnia zostałam zaproszona na urodziny do koleżanki. Brak pomysłu na prezent, więc zrobię tort. Do tego wypieku przygotowywałam się długo. Czytałam poradniki, przeszukałam internet i w końcu mój tort „jakoś wyglądał”. Tak naprawdę od tego tortu rozpoczęła się przygoda.

Miałam potrzebę szukania i doszkalania się dalej. Jednak z powodu pracy na pełnym etacie i przy dwójce dzieci robiłam to po nocach, w tzw. wolnej chwili… Robiłam torty przy każdej możliwej okazji, publikując ich zdjęcia na swoim prywatnym profilu na FB. Zaczęli odzywać się do mnie zupełnie obcy ludzie, by z prośbą by wykonać dla nich tort. Tak więc poza szukaniem nowych technik i przepisów kulinarnych zaczęłam szukać wymogów, by robić to co lubię legalnie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują #i#u Mam

Projekt – Tort

W lokalnym sanepidzie dowiedziałam się , że raczej się nie da… Jak piec w domu na sprzedaż? Wraz z mężem zagospodarowaliśmy jedno z pomieszczeń w domu pod pracownie. Z pomocą cudownych pań z sanepidu udało mi się spełnić szereg wymogów i otworzyć legalną pracownię.

Zamówień było coraz więcej i więcej. Musiałam czasem odmawiać klientom, ponieważ przy pracy na etacie prowadzenie własnej firmy nie było takie łatwe. Przez 2 lata pracowałam po 12, a czasami po 20 godzin, weekendy to maratony po 38 godzin ciągłej pracy… Zero wolnego. Doszła też choroba.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Nadszedł czas by podjąć decyzję, co dalej

Najpierw zdrowie… Przeszłam operację usunięcia guza oraz całej tarczycy i już kilka dni po operacji piekłam kolejny tort na zamówienie. 😉 Odeszłam z etatu po 15 latach. I choć tęsknię bardzo za swoimi pacjentami i współpracownikami, wiem że nie da się tak funkcjonować…

Po podjęciu decyzji o odejściu z etatu i zajęciu się tylko swoją firmą, nastała era koronawirusa… Pękający w szwach kalendarz zaczął robić się pusty. Wesela i komunie zostały odwołane, a to przecież środek sezonu. Jednak powoli wszystko wraca do normy, i po tej ogromnie ciężkiej pracy, nie poddam się i będę walczyć o moją pracownię ze wszystkich sił.

Jeszcze będzie dobrze

Nie czekając na pomoc naszego państwa wzięłam się ostro do pracy. Wystawiłam ofertę na słodkie boxy z dostawami do domu by przetrwać ten trudny czas. Straty są nie do odrobienia ale wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

Przeczytaj także: Pandemia nie zmniejszyła naszej motywacji do rozwijania biznesu – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: prywatne archiwum Pauliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail