Czego szukasz

Daj się znaleźć headhunterom – jak stworzyć profil zawodowy w internecie?

Szukasz ofert pracy na serwisach ogłoszeniowych? To nie jedyny sposób, by znaleźć nową pracę – możesz dostawać propozycje zawodowe i zaproszenia na rekrutacje bez przeszukiwania stron z ogłoszeniami. Wystarczy, że uzupełnisz swój profil zawodowy na jednym z portali społecznościowych. Dzięki temu rekruterzy sami Cię znajdą!

  • Julita Słonczewska - 11/12/2017

Swój profil zawodowy możesz założyć i uzupełnić na przykład na polskim serwisie rekrutacyjnym GoldenLine lub na międzynarodowym portalu LinkedIn.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby informacje o zatrudnieniu umieścić również na Facebooku. Warto jednak pamiętać o kilku ważnych zasadach.

Co zrobić, by zaprezentować się z jak najlepszej strony?

Profil na LinkedInie – najważniejsze zasady

LinkedIn to międzynarodowy serwis, którego głównym celem jest ułatwienie kontaktów biznesowo-zawodowych. Z polskiej wersji portalu korzysta ponad 2 mln osób*. Wśród nich jest wielu rekruterów i pracowników wewnętrznych działów HR, którzy aktywnie wyszukują kandydatów.

Jeżeli z profilu danej osoby wynika, że spełnia wymagania oferty, często to rekruter pierwszy nawiązuje kontakt i przedstawia propozycję wzięcia udziału w procesie rekrutacji.

Jak zwiększyć swoje szanse na otrzymywanie interesujących propozycji rekrutacji?

Zadbaj o kilka elementów swojego profilu

Zdjęcie – na pewno warto je umieścić – zwiększa wiarygodność Twojego profilu. Powinno być dopasowane do profilu zawodowego, najlepiej typowo biznesowe.

Jeśli jednak nie masz takiej fotografii, możesz użyć tej wykonanej na potrzeby dokumentów. Niewskazane są zdjęcia z typowo prywatnych sytuacji czy „selfie”, choć jeśli pracujesz np. w branży kreatywnej, z pewnością możesz sobie pozwolić na więcej swobody.

Nazwa firmy, opis obowiązków, okres zatrudnienia – to jedna z najważniejszych rzeczy, na które rekruterzy zwracają uwagę. Wymień, kiedy, na jakich stanowiskach i w jakich firmach pracowałaś.

Pamiętaj o chronologii i aktualizacji profilu – na przykład, kiedy zmieniasz pracę lub awansujesz. Warto, abyś opisała także swoje główne obowiązki na danym stanowisku.

Wykształcenie, kursy, certyfikaty – nie zapomnij o tej części profilu. Napisz, jaką szkołę lub studia ukończyłaś. Nie zapominaj też o odbytych kursach czy certyfikatach – one również mają duże znaczenie.

Umiejętności, języki obce i rekomendacje – wypisz najważniejsze umiejętności, które posiadasz. Co to może być? Na przykład obsługa konkretnego programu.

Warto wspomnieć, że LinkedIn sam podpowie Ci, jakie umiejętności możesz wpisać, na podstawie tego, jakich kompetencji poszukują w danym czasie rekruterzy.

LinkedIn oferuje też użytkownikom możliwość potwierdzania umiejętności przez innych użytkowników. Możesz więc poprosić o to obecnych lub byłych współpracowników. Mogą oni również napisać dla Ciebie rekomendacje, które podkreślą Twoje kompetencje.

Nie pomiń także określenia znajomości języków obcych – LinkedIn sam podpowie Ci, jaki poziom biegłości możesz wybrać.

Nagłówek i podsumowanie – te dwa elementy wpływają na to, po jakich słowach kluczowych inne osoby będą mogły znaleźć Twój profil w tym serwisie.

W nagłówku możesz na przykład wypisać obszary, w których się specjalizujesz. W podsumowaniu opisz krótko siebie – jakie tematy najbardziej Cię interesują, w jakim kierunku chciałabyś się rozwijać lub czym obecnie się zajmujesz.

Ten krótki opis powinien podsumowywać Twoje doświadczenie zawodowe i podkreślać mocne strony.

Jak uzupełnić profil na GoldenLine?

GoldenLine to polski serwis rekrutacyjny, który skupia ok. 2 mln użytkowników. Działa na podobnej zasadzie co LinkedIn. Swój profil w tym serwisie również powinnaś uzupełnić o takie elementy jak:

  • profesjonalne zdjęcie biznesowe,
  • podsumowanie/opis doświadczeń,
  • historia zatrudnienia i obowiązki na danych stanowiskach,
  • edukacja, kursy, nagrody,
  • znajomość języków obcych,
  • umiejętności/specjalizacje,
  • rekomendacje – podobnie jak na LinkedInie, na GoldenLine Twoi współpracownicy również mogą wystawiać Ci referencje.

Daj się znaleźć headhunterom

Założenie i uzupełnienie profilu to nie wszystko. Warto zadbać również o inne elementy, które wpływają na kreowanie Twojego profesjonalnego wizerunku w internecie.

Zarówno na LinkedInie, jak i na GoldenLine możesz brać czynny udział w dyskusjach w grupach. Poszukaj tych związanych z Twoją branżą i w miarę możliwości udzielaj się w nich.

Rekruterzy również są członkami grup – szukają tam potencjalnych kandydatów. Wykorzystaj to i pokaż swoją ekspercką wiedzę.

Pamiętaj także, że jeden z głównych celów GoldenLine i LinkedIna to networking. Buduj swoją sieć kontaktów. Wyślij zaproszenia do swoich kolegów i koleżanek z pracy, klientów, z którymi masz dobre relacje, czy innych współpracowników.

Poszukaj cenionych w Twojej branży osób, od których możesz czerpać inspiracje – nie musisz zapraszać ich do kontaktów, możesz jedynie obserwować ich aktywność, a przy okazji brać udział w merytorycznych dyskusjach pod postami.

Nie czekaj na wiadomość od headhuntera

Pamiętaj, że nie musisz czekać na wiadomość od rekrutera – możesz także wziąć sprawy w swoje ręce i sama zaprosić takie osoby do swoich kontaktów.

W przypadku zaproszeń do osób, których w rzeczywistości nie znasz, mile widziana jest krótka wiadomość, która wyjaśni, dlaczego zależy Ci na kontakcie z danym konsultantem.

Możesz na przykład napisać, że jesteś zainteresowana nowymi możliwościami zawodowymi i chciałabyś obserwować oferty pracy, które publikuje rekruter.

Jak znaleźć rekruterów z Twojej branży?

Możesz na przykład zorientować się, jakie agencje rekrutacyjne prowadzą projekty w danym obszarze, obserwować ich strony firmowe, na których często pojawiają się oferty pracy, i w końcu – poszukać konsultantów z danej specjalizacji, którzy w owych agencjach pracują.

Tak na GoldenLine, jak i na LinkedInie poszczególnych użytkowników możesz wyszukać, wpisując w wyszukiwarkę miejsce ich pracy lub słowa kluczowe związane z ich specjalizacją, np. rekrutacja finance.

Nie zapomnij również o regularnym przeglądaniu ofert pracy, które pojawiają się na LinkedInie i GoldenLine. Możesz je znaleźć w kilku miejscach – poza osobistymi profilami rekruterów to m.in.:

  • wyszukiwarki ofert pracy na GoldenLine i LinkedInie,
  • profile pracodawców/strony firmowe na GoldenLine i LinkedInie – znajdziesz na nich specjalną zakładkę z aktualnymi ofertami danego pracodawcy.

Takie serwisy jak LinkedIn czy GoldenLine mogą pomóc Ci budować i pielęgnować swój profesjonalny wizerunek. Dzięki nim możesz poszerzać swoją sieć zawodowych kontaktów, rozwijać wiedzę i być na bieżąco z tym, co dzieje się na rynku pracy w Twojej branży.

Odpowiednio prowadzony i aktualizowany profil w serwisach biznesowo-rekrutacyjnych może otworzyć Ci drzwi do nowych propozycji pracy. Regularnie sprawdzaj swoją skrzynkę odbiorczą i zaproszenia do kontaktów – być może znajdziesz tam zaproszenie do wzięcia udziału w rekrutacji.

Źródło: Badanie Gemius/PBI

Zdjęcie: 123rf

jak_znaleźć_dobrą_pracę_po_przerwie_banner

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Julita Słonczewska
Od ponad 4 lat związana z branżą content marketingu i mediów społecznościowych. Doświadczenie zdobywała w jednej z pierwszych agencji content marketingu w Polsce – Content King – oraz w Havas PR Warsaw. Obecnie odpowiada za działania content marketingowe w firmie doradztwa personalnego HRK S.A.
Podyskutuj

Powiedziałam w pracy, że jestem w ciąży – historie prawdziwe

Niepewność i obawy towarzyszą mamom, które stoją przed zadaniem poinformowania pracodawcy o ciąży. Czasem spotykają się z gratulacjami i specjalnym traktowaniem przez współpracowników, a czasem usłyszą kilka niemiłych słów, które na długo zostają w pamięci. Zapytałyśmy kiedyś na naszym profilu na Facebooku, jak było w przypadku naszych czytelniczek. Oto ich odpowiedzi.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 13/01/2020
dwie kobiety w biurze

Szefie jestem w ciąży – miła reakcja pracodawcy

  • Mój przełożony pogratulował, przytulił, kazał o siebie dbać. Zdecydowałam się pracować dopóki siły pozwolą. Później kupił dla mnie kawę bezkofeinową, przynosił rarytasy od babci z ogródka i garnka, jak miałam spadek energii, to pozwalał kimnąć się na zapleczu. Gdy przychodził klient, o którym wiadomo było, że jest „trudny”, to brał go na siebie, żebym nie musiała się stresować. (Marta)
  • Bardzo pozytywnie, pogratulował mi i powiedział, że teraz to najlepiej bliźniaki…. 😉 I kurczę, dwa tygodnie później przychodzę i mówię: Szefie: wykrakałeś!!! Po macierzyńskim wróciłam do pracy i jest mi w mojej firmie naprawdę spoko. Nigdy nie miałam problemu by wyjść kiedy trzeba, by brać urlop na szczepienia dzieci, czy coś. (Ola)
  • Przy pierwszej ciąży było fatalnie. Przy drugiej ciąży, już w innej firmie, bałam się potwornie… Zadzwoniłam do szefa (pracujemy w różnych miastach), na jednym wdechu powiedziałam co i jak i że na żadne zwolnienie się nie wybieram… Usłyszałam gratulacje!!! Potem przeszliśmy do konkretów – kiedy potrzebuję mogę pracować z domu, zwolnienie na 3 trymestr, roczny macierzyński. Teraz na macierzyńskim wspieram zespół, powrót ma być dostosowany do mnie… A jak leżałam na porodówce to szef namawiał mnie żebym dała dziecku na drugie jego imię. (Ewelina)
  • Wszyscy dbali o mnie. (Inga)
  • Przy obu ciążach u dwóch różnych pracodawców reakcja była normalna, tzn. gratulacje i ustalenie, do kiedy planuję pracować. Nie pracowałabym w miejscu, w którym bałabym się powiedzieć o ciąży. (Anastazja)
  • Szef zatrudnił mnie na stałe, bo byłam na próbnym. (Kinga)
  • Zostałam wyściskana przez wszystkich, to było bardzo miłe! (Amelia)
  • Kazał mi o siebie dbać. (Mirka)
  • Mój szef bardziej się cieszył ode mnie. (Iza)
  • Ja usłyszałam, że to super, dzieci są potrzebne. Oczywiście też gratulacje. (Monika)
  • Pozytywnie i trochę zabawnie – powiedział „jak pracujesz z kobietami, to nie zadajesz sobie pytania „czy?” tylko „kiedy?””. Docenił też moje zaangażowanie i pracę w zaawansowanej ciąży (mimo, że nie bezproblemowej) umową na czas nieokreślony. (Wiola)
  • Ja dostałam awans będąc na urlopie macierzyńskim. (Ewa)

Jak i kiedy powiedzieć pracodawcy o ciąży?

Szefie jestem w ciąży – reakcja, którą wolałabym zapomnieć

  • Powiedziano mi: ja ci daję pracę, a ty w ciążę zachodzisz? Nie licz na przedłużenie umowy po porodzie. Tak więc po porodzie zostałam bez pracy, ale nie żałuję. (Dominika)
  • Kontrolę z ZUS, kolejne kontrole, zero okresu ochronnego po macierzyńskim, zero zaległego urlopu do odebrania, nie miałam też do czego wracać. (Kalina)
  • Zostałam zwolniona. (Sara)
  • Zapytał czy nie da się jeszcze usunąć… Moja reakcja: rzucenie L4 do porodu i nigdy więcej nie chciałam go widzieć na oczy. (Wioletta)
  • Obcięciem premii. (Jagoda)
  • Druga ciąża i drugi raz tak samo. Rozwiązanie umowy z dniem porodu. Polska to nie kraj dla kobiet, które chcą mieć i pracę i rodzinę. (Weronika)
  • Była rozmowa z kierownikiem regionalnym, że po urlopie rodzicielskim zatrudni mnie z powrotem (w trakcie trwania tego urlopu kończyła mi się umowa). Zatrudniona nie zostałam…. Może to i dobrze… (Maria)
  • Mimo że zaznaczyłam, że będę pracować tyle ile będę miała siły, to dyrektor uważam zagrał niefajnie. Jestem nauczycielem i pracowałam w przedszkolu na umowie na zastępstwo. W momencie kiedy dowiedział się o ciąży zmienił mi umowę dając do podpisania aneks. Była tam zaznaczona data kiedy kończy mi się umowa (mimo że tamta osoba nie wracała). Prosiłam by chociaż dał mi do końca ciąży, bo inaczej nie dostanę zasiłku. Powiedział „ciesz się, że tak długo tu pracowałaś. Nie potrzebujemy, żeby kadra aż tak się zmieniała”. Było mi strasznie przykro, zostałam w ciąży bez pracy, na o połowę mniejszym zasiłku… (Justyna)
  • Akurat kończyła mi się umowa, więc wręczono mi zwolnienie. (Patrycja)
  • Powiedział, ile tysięcy złotych ciąża pracownicy kosztuje pracodawcę. Zignorowałam to, ale chyba się spodziewał, że powiem „przepraszam” albo w inny sposób wyrażę „skruchę”. (Ela)
  • Ja dowiedziałam się, że puszczę firmę z torbami. (Patrycja)

Jak chcesz pracować w miejscu przyjaznym mamom, to poznaj pracodawców z naszej bazy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Mama to świetny pracownik! Dlaczego?

Bywa, że ktoś powie “ale, że mamo pracuj?” - bez sensu! A my mówimy: “i tu się mylisz!!” Bo kobiety, które każdego dnia organizują życie domowe, planują i realizują tysiące zadań, są także świetnymi pracownikami! To czego potrzebują to: zrozumienie i elastyczność, aby rozwinąć skrzydła i być rewelacyjnym pracownikiem! O tym dlaczego mama to świetny pracownik rozmawiamy z Lidią Okruta z Early Stage, sieci szkół językowych, gdzie pracuje wiele mam!
  • Agnieszka Kaczanowska - 06/01/2020

Jakiś czas temu przyglądałam się cechom idealnego pracownika w tekstach, postach – po prostu w sieci i odkryłam, że de facto, te cechy pokrywają się z zaletami pracujących mam! Zaangażowana, efektywna, odpowiedzialna, potrafiąca działać pod presją i potrafiąca współpracować z zespołem. Można długo wymieniać. A jakie są Twoje obserwacje?

Bardzo mocno pokrywające się z Twoimi – tak naprawdę. Mamy, z którymi miałam okazję współpracować do tej pory były niesamowicie zaangażowane, odpowiedzialne i przede wszystkim świetnie zorganizowane. Często obserwowałam, że dziewczyny po urlopach macierzyńskich czy wychowawczych wracały z super energią do działania, z nowymi pomysłami. Przekładało się to na ich kontakt z dzieciakami i pracę w klasie.

Muszę przyznać, że początkowo zastanawiałam się nad tym, czy rola mamy nie będzie zbyt mocno wpływać na jakość naszej współpracy i okazało się, że rzeczywiście wpływa, ale na plus! Dlatego bardzo lubię pracować z mamami.

Jak doszliście do tego, że właśnie mamy będą dla Was bardzo ciekawą grupą docelową?

Grupa mam była dla nas bardzo naturalnym i oczywistym wyborem. Nasza szkoła to rodzinna i bardzo kobieca firma – stworzona przez matkę i rozwijana przez córkę, i tak już zostało – większość naszych szkół prowadzą kobiety, wśród nich sporo mam.

Wiele z naszych obecnych „mam-lektorek” rozpoczęło z nami współpracę zaraz po studiach, w międzyczasie zaszły w ciąże, i wróciły do nas po urlopach macierzyńskich, bądź wychowawczych i świetnie nam się z nimi współpracuje.

Ale są też takie dziewczyny, które miały już 2-3 dzieci, kiedy zaczynały z nami działać i i udaje im się łączyć obowiązki domowe z pracą w Early Stage. Ważny jest tutaj odpowiedni dobór ilości grup i grafiku. Możemy bardzo elastycznie go ułożyć, więc wszystko udaje się pogodzić.

Jakie cechy najbardziej cenicie właśnie wśród swoich lektorów?

Jesteśmy szkołą dla dzieci, więc to co najbardziej cenimy, (oczywiście zaraz po poziomie językowym), to odpowiednie podejście do uczniów – pełne empatii, wsparcia i zrozumienia.

Bardzo ważne są dla nas dobre relacje zarówno między lektorem i uczniami, jak i te, które budujemy między sobą – w naszych zespołach. Oczywiście ważnymi cechami są dla nas także samodzielność w pracy, dobra organizacja, kreatywność i chęć rozwoju.

Early Stage to szkoła, która mocno się rozwija i inwestuje również w poszerzanie kompetencji swoich współpracowników, tak więc otwartość na nowe jest również bardzo ważna.

A jak wygląda praca u Was? Nie jest to standardowa metoda, prawda?

Rzeczywiście, to jak prowadzimy zajęcia różni się od tego, co znamy ze szkolnej ławki. Jest dużo ruchu, śmiechu i zróżnicowanych aktywności – wszystko to, co kochają dzieci i dzięki czemu efektywnie się uczą. Oczywiście ten model pracy wymaga od naszych lektorów sporo energii, poczucia humoru, wspomnianej już kreatywności i dobrej organizacji pracy – ale wiemy, że mamy są w tym świetne. 🙂

Myślę, że to co jest jeszcze ważne w kontekście pracy u nas, to możliwość dopasowania grafiku do dyspozycyjności każdego lektora. Jest opcja pracy na pełen etat, czyli prowadzenia kilkunastu zajęć w tygodniu, albo zawężenia go do mniejszej ilości grup i pracy np. tylko wieczorami lub w wybrane dni tygodnia. Wszystko zależy oczywiście od możliwości danej filii i indywidualnych ustaleń, ale zazwyczaj już podczas rekrutacji można umówić się na konkretny wymiar i warunki współpracy.

Współpracując z pracodawcami od lat, za każdym razem upewniamy się, że relacja pracodawca – pracownik musi opierać się na zaufaniu. Bez tego nie będzie „tzw. chemii” – trochę jak w związku… Zgodzisz się z tym?

Zdecydowanie tak. W naszej szkole mocno stawiamy na partnerskie relacje. Staramy się dbać o atmosferę wsparcia, zaufania i o regularny feedback. Mówiąc o feedbacku, mam na myśli informacje zwrotną w obu kierunkach – rozmawiamy z naszymi lektorami zarówno o ich warsztacie i o tym, jak im współpracuje się z nami. Dzieje się to na bieżąco i w różnej formie – spotykamy się i rozmawiamy zawsze kiedy któraś ze stron tego potrzebuje, ale mamy także planowane spotkania lektorów z metodykami oraz spotkania semestralne, podczas których rozmawiamy o ścieżce dalszego rozwoju.

Brzmi świetnie, ale muszę też poruszyć temat nieco trudniejszy. Bo zatrudnianie mam, to także wyzwania. Choćby chorujące dzieci – to jest prawie pewne. Jak sobie radzicie w takich sytuacjach?

To prawda, zdajemy sobie sprawę z tych wyzwań. W sytuacji, o której wspomniałaś organizujemy po prostu zastępstwo lub, gdy nie jest to możliwe, przekładamy zajęcia na inny termin. Oczywiście pod względem organizacyjnym bywa to czasami dla dyrektora trudne – mamy konkretny grafik zajęć, dokładną realizację materiału i pracujemy z dziećmi, które czekają na swoje zajęcia. Staramy się więc, aby ilość zastępstw czy przekładanych zajęć była jak najmniejsza i rozmawiamy o tym z naszymi lektorami. Mamy jednak świadomość, że każdy ma prawo wziąć dzień wolny, bez względu na to czy ma dzieci, czy nie.

Nazwa naszego portalu mamopracuj.pl nie jest łatwa. W końcu mamą się jest dla swoich dzieci, a nie dla pracodawcy 😉 ale wiesz dlaczego właśnie w tym kierunku poszłyśmy? Bo wierzymy, że bycie mamą to nie jest coś, co warto ukrywać. Chcemy, aby nasze czytelniczki były dumne z faktu bycia mamą i szukały takiej pracy, takich rozwiązań, które umożliwiają połączenie roli mamy i pracownika. Wiem, że Wy to doskonale rozumiecie.

Bardzo bliskie są nam te wartości. Jak mówiłam wcześniej –

Early Stage to babska firma. Rozwijamy się dynamicznie w całej Polsce dzięki sile kobiet, ich naturalnym predyspozycjom do łączenia różnych ról – czerpania satysfakcji zarówno z pracy, jak i z posiadania rodziny.

Dlatego tym bardziej cieszy mnie, że Early Stage jest postrzegane jako firma przyjazna mamom – bardzo staramy się w swoich działaniach tacy właśnie być – stąd np. możliwość ułożenia grafiku pod indywidualne potrzeby.

Jest też trochę mniej oczywisty, ale równie ważny benefit pracy u nas – dzieci naszych lektorek mają super rozśpiewane mamy które, zawsze mają pod ręką kolorowe stempelki, krepinę i brokat. 😉

I pozostaje mi tylko zaprosić wszystkie czytelniczki i czytelników do profilu Early Stage w bazie pracodawców, aby Was lepiej poznać, i może zacząć z Wami współpracę!

Ja również zapraszam, dziękuję za rozmowę 🙂

Dziękuję!

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Chcesz przeczytać inne wywiady z kobietami pracującymi w Early Stage?

Zdjęcia: prywatne archiwum oraz Early Stage

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail