Czego szukasz

Czy matki naprawdę chcą pracować?

Czy ten list mówi wprost o tym, co jest normą, czy pokazuje tylko margines naszych zachowań? Spostrzegawczość Beaty nas trochę zaskakuje, a trochę… nie dziwi? A co Ty myślisz Droga Czytelniczko?

  • Listy do Redakcji - 03/08/2015

Piaskownica prawdę Ci powie

W piękny czerwcowy dzień pilnowałam mojego synka, który z zapałem stawiał i burzył babki z piasku w osiedlowej piaskownicy. A ja, trochę z ciekawości, trochę z nudów, przysłyuchiwałam się rozmowie dwóch innych, młodych mam, które tak jak ja, zdecydowały się spędzić przedpołudnie z maluchami w piaskownicy. Słucham i własnym uszom nie wierzę… 

– A Ty Kaśka do pracy nie wracasz?

– E nie, coś ty, nie mam do czego wracać, w firmie wielkie zmiany i niepotrzebna im jestem. Sami młodzi, zdolni, a nie ja, 29-letnia (sic!), z rocznym dzieckiem…  Z resztą, na cały etat nie wrócę, bo nie chcę cały dzień w pracy siedzieć. Szukam innej roboty. 

– Aaaa, a czego szukasz?

– Do końca to nie wiem, bo tak serio to nie chce mi się. Posiedziałabym w domu z małym, ale muszę coś znaleźć. Nie stać nas, żeby tylko z pensji Artura żyć. Macierzyński mi się skończył, jestem już na wychowawczym. Coś muszę znaleźć. 

– No wiem jak to jest, ciężko z jednej pensji wyżyć… […] A słyszałaś, że mama Kacperka, co tu przychodziła to znalazła pracę, tyle że na zmiany, i czasem wieczorami małego nie widzi… Biedna. 

– Biedny synek. Co to za matka, co wieczorami wychodzi? Ja bym tak nie chciała. Ja, to bym tak na pół etatu chciała ale tylko za dobre pieniądze…

– Ja się ostatnio zastanawiałam, czy nie zostać przedstawicielem handlowym, tych ogłoszeń to sporo jest, podobno praca też spoko, tylko jeżdzić trzeba. Znajoma tak pracuje, zadowolona jest. 

– Coś ty? Że też jej się chce tak jeździć, pewnie jeszcze swoim autem i za benzyne sama płaci. Już ja wiem, jak firmy kantują pracowników. 

– Rozmawiałam z nią ostatnio i wydaje się zadowolona. Pracuje na pół etatu, ale czasem jej się dłużej schodzi. No wiadomo, z klientami się umawia, jeździ, a potem jeszcze w domu nocą coś robi, itp.

– E, to nie dla mnie, nie dałabym rady tak…

– A Baśka, wiesz, ta mama Eryka, to z kolei zajęła się doradztwem finansowym.

– Żartujesz? Ludziom kit wciska? Beznadziejna robota…

– No łatwo chyba nie jest, ale wiesz, Baśka jest uparta, da sobie radę. Na razie odżyła, widać po niej, że potrzebowała kontaktu z ludźmi. Zarabia, uniezależniła się od męża, tego co jej wytykał, że siedzi w domu nic nie robi. Niech mu utrze nosa.

– …

– A Martyna, ta co się znamy z klubu mam, kojarzysz?

– No kojarzę, co z nią?

– Na razie tylko sobie dorabia, sprzedaje jakieś kosmetyki. Ale ona nie ma szans na pracę na etacie, z 4 małych dzieci…

– Serio? Pewnie to jakaś sekta. Próbowała Ci już wcisnąć jakieś?

– Wcisnąć? No coś ty. Opowiadała co robi i i tyle. Pracuje po 2-3 godziny dziennie, więc ma czas dla dzieci. Zarabia niewiele, ale ona się cieszy, że w ogóle ma coś swojego.

– Dla mnie taka praca to masakra. Porażka.

– …

Z pracą matek to masakra

– A w ogóle to teraz masakra z pracą dla matek, prawda? Nic nie ma, człowiek by chciał normalnie zarabiać, coś robić, mieć swoje pieniądze a tu żadnych ofert, żadnych, mówię ci!

Kurtyna

Pozdrawiam wszystkie Mamy.

Beata, mama Martynki (4 lata) i Piotrusia (1,5 roku) prowadząca własną działalność, choć zarabiająca cały czas za mało…
 

Zdjęcie: Pixabay

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak moje dziecko zaczęło mnie słuchać?

Każdy rodzic szuka sposobu na lepszą komunikację ze swoim dzieckiem, a już szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzą obowiązki. Na dziecięcy upór szukała również rozwiązania Małgosia. I znalazła! Stworzyła coś, co może przyda się i Tobie i mnie w codziennej nauce dzieci obowiązków. Jesteś ciekawa? To koniecznie przeczytaj list od Małgosi!
  • Listy do Redakcji - 26/09/2017
Autorka listu układa karty Rutynka na podłodze z dzieckiem

Trudne są początki

Jestem mamą półtorarocznej Julki i 6 letniego Ignasia. Macierzyństwo to dla mnie ciągła praca nad sobą, jak i relacją z moimi dziećmi.

Gdy Ignaś był niemowlakiem, żyłam nadzieją, że gdy będzie starszy wszystko będzie łatwiejsze.

Z jednej strony było, bo synek z roku na rok wymagał mniej opieki, a ja miałam więcej czasu dla siebie. A z drugiej pojawiły się nowe wyzwania, na znacznie bardziej zaawansowanym poziomie.

Ignaś zaczął dorastać, a jego poczucie niezależności i potrzeba własnego zdania zaczęły nabierać większej mocy. Kierowane do niego prośby, zaczęły spotykać się z coraz częstszymi odmowami i ignorowaniem.

Próbowałam różnych metod na sprawną komunikację z dzieckiem i wiele z nich się sprawdzało. Pod warunkiem, że:

  • miałam czas na ich zastosowanie,
  • wystarczająco energii na tłumaczenie,
  • wór pełen cierpliwości.

Nie zawsze tak było

Najgorsze bywały poranki, czyli najbardziej newralgiczny punkt naszego dnia. Cała nasza czwórka musiała znaleźć się gdzieś na czas – w przedszkolu, żłobku i oczywiście w pracy.

Pośpiech niestety nie służy relacjom z dzieckiem, a na pewno nie zachęca go do współpracy:

  • gdy prosiłam Ignasia, żeby się ubrał, on wolał pozostać pod kołdrą przez kolejne 20 minut,
  • gdy prosiłam, żeby umył zęby, on wymyślał sobie ważniejsze i fajniejsze czynności,
  • gdy prosiłam, żeby zjadł śniadanie, on twierdził, że nie jest głodny.

Byłam zmęczona i sfrustrowana tymi ciągłymi przepychankami. Zaczęłam szukać, testować, aż w końcu …

Znalazłam rozwiązanie

Stworzyłam Rutynka – karty obowiązków dla dzieci, które poprzez zabawę zachęcają nasze maluchy do wykonywania codziennych czynności. Budują w nich pozytywne nawyki i pokazują, że mycie zębów, ścielenie łóżka czy ubieranie się wcale nie musi być nudne i owiane wiecznym upominaniem rodziców.

Jaki jest ich efekt?

Ignaś świetnie bawi się z Rutynkiem w odhaczanie obowiązków, a ja nie muszę się złościć i upominać o każdą czynność.

Czy karty działają?

Jak najbardziej i to nie tylko u nas  🙂

Karty Rutynek przetestowało wiele rodzin i wszyscy jednogłośnie mówimy, że to działa.

Karty mogą być stosowane u dzieci od 2 do 10 roku życia, aczkolwiek dochodzą mnie słuchy, że i u starszych pociech doskonale się sprawdzają.

Gdzie można dostać Rutynka?

Jeszcze nigdzie, ale … obecnie trwa kampania na www.wspieram.to/rutynek , gdzie można wesprzeć mój pomysł, a tym samym dokonać zakupu Rutynka! Jak zbierzemy potrzebne środki drukujemy! A Ty otrzymasz swój egzemplarz 😉 

Właśnie dzięki Twojej pomocy:

  • będę mogła wyprodukować karty
  • wysłać do wszystkich wspierających
  • ruszyć z kolejną turą sprzedaży
  • a Ty będziesz mogła pokazać Rutynka dzieciom i sprawić, aby Wasze dni, a w szczególności poranki były łatwiejsze.

Kampania trwa do 8.10.2017

Jeśli uda się uzbierać 100% potrzebnej kwoty niezbędnej do wystartowania z produkcją, Rutynek najpóźniej w listopadzie zapuka do Twoich drzwi.

Jeśli kampania nie odniesie sukcesu, wpłacone środki wrócą na Twoje konto, czyli ryzyko żadne, a zyskać można wiele  🙂

Nie zwlekaj, wejdź na www.wspieram.to/rutynek i wesprzyj Rutynka.

Jeśli chcesz zwiększyć szanse na to, że Rutynek pomoże Wam i Waszym dzieciom, podzielcie się informacją o kampanii ze znajomymi.

Im więcej wpłat i zaangażowania, tym większe szanse na wspólny sukces.

Więcej informacji jak wesprzeć projekt znajdziesz tutaj: http://geeway.pl/jak-wesprzec-rutynka/

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące tego jak wspierać, napisz do mnie: geeway@geeway.pl. 

Jeśli na bieżąco chcesz śledzić przebieg kampanii zapraszam na mój profil na Facebook’u.

Od Redakcji:

Małgosiu życzymy Ci powodzenia i trzymamy kciuki za Rutynka!

Zdjęcia: archiwum autorki listu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Marzę o pracy w branży IT - list od Heleny

Macierzyństwo jak z obrazka? Chciałybyśmy, żeby ono tak wyglądało i tak sobie je wyobrażamy. Ale czy jesteśmy gotowe na jego mniej jasną stronę? Nieprzespane noce to nic, w porównaniu z obawami o zdrowie i rozwój dziecka, z troską o naszą i jego przyszłość. A ta, związana jest często z naszą pracą, z zarobkami, ale też satysfakcją z tej pracy, bo bez niej tracimy motywację. To wszystko powinno działać jak puzzle. Czy działa? Helena została miesiąc temu mamą i pomimo wielu obaw nadal dąży do upragnionego celu. Chce pracować w branży IT i napisała do nas list o tym, co robi by spełnić to marzenie.
  • Listy do Redakcji - 06/09/2017
młoda mama siedzi na sofie i pracuje na laptopie, obok niej jest niemowlę w foteliku samochodowym

Miałam okazję spotkać jedną z Was

Na początku maja tego roku spotkałam się z Agnieszką Czmyr-Kaczanowską. Właściwie poprosiłam o to spotkanie i Agnieszka bardzo chętnie się na nie zgodziła. Chciałam spotkać się z Agnieszką, bo jest ona współzałożycielką serwisu MamoPracuj.pl, który zaczęłam śledzić pod koniec zeszłego roku, kiedy dowiedziałam się, że za 9 miesięcy będę mamą.

Chciałam z kimś, kto ma ciekawą pracę i dzieci, podzielić się swoimi przemyśleniami, zapytać o doświadczenia związane z łączeniem pracy i macierzyństwa, o projekty jakie redakcja realizuje oraz zainspirować się, poznać inny punt widzenia.

Na tym spotkaniu Agnieszka zaproponowała mi, abym za jakiś czas napisała list do MamoPracuj.pl, gdzie podzielę się swoimi przemyśleniami, obawami związanymi właśnie z łączeniem macierzyństwa z pracą.

Początek lipca, tydzień do porodu, czas jeszcze bardziej intensywnych przemyśleń, więc wypadałoby wreszcie napisać ten list. Może wyjdzie coś z tego ciekawego, doświadczę czegoś nowego.

Praca w korporacji

Zanim dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka, pracowałam w korporacji. Nie była to praca, którą chciałam wykonywać. Wręcz miewałam takie momenty, że płakałam rzewnymi łzami w ramionach męża, że nie chce już tam pracować, że nudzi mnie ta praca, że się do niej nie nadaję, że chcę robić coś ciekawszego.

Po miesiącach takiego psychicznego dołka zdecydowałam się złożyć wypowiedzenie. Nie miałam innej pracy, ale

miałam plan: nauczyć się programowania.

Zapisałam się na niedrogi kurs dla początkujących, zorganizowany przez programistę z długim stażem i z dużym zaangażowaniem. Z wielką motywacją wkroczyłam w świat programowania. Niedługi czas po tym – jeszcze w okresie wypowiedzenia dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Mój super plan odejścia z pracy i zmiany ścieżki kariery “trochę” się skomplikował.

W głowie pojawiła się myśl: “I coś ty zrobiła? Jak mogłaś zrezygnować z pracy, która dałaby Ci płatny urlop macierzyński i możliwość wzięcia płatnego zwolnienia lekarskiego. Teraz zostaniesz z niczym!”.

Na szczęście dowiedziałam się, że w takiej sytuacji pracodawca ma obowiązek wycofać Twoje wypowiedzenie i dać Ci możliwość dalszej pracy. Owszem, nie chciałam tam dalej pracować, ale nie miałam innego wyjścia. Tym razem rozsądek wziął górę. Nie mogłam sobie pozwolić na brak wynagrodzenia, bo dochód męża nie wystarczyłby nam.

Marzenia o IT

Z kursu programowania nie zrezygnowałam. Po jego zakończeniu, byłam już coraz bliżej terminu porodu. W międzyczasie dowiedziałam się, że Wasza redakcja nawiązała współpracę w firmą testerską i szkołą dla przyszłych testerów. Obejrzałam 3 webinary na temat pracy testera z punktu widzenia mam, które przekwalifikowały się i wkroczyły w świat IT, w który ja również marzę wkroczyć.

Jest już początek sierpnia, a ja jestem dokładnie miesiąc po porodzie, po kursie dla testerów, po egzaminie ISTQB, w trakcie praktyk w firmie testerskiej, z którą wcześniej Wasza redakcja nawiązała współpracę. 3 dni przed porodem wysłałam wykonane zadanie, teraz czekam na kolejne. Wszystko jest super!

Mam ślicznego synka, zostałam mamą, zainwestowałam czas i pieniądze, aby zrobić krok do przekwalifikowania się. Teraz tylko muszę iść zdecydować się na konkretną ścieżkę: programowanie, testowanie, czy może najpierw testowanie potem programowanie i nadal się edukować, bo bez ciągłego poszerzania wiedzy, wiele z tego nie wyjdzie. Zbierać doświadczenie, znajdując pierwszą pracę.

W teorii …

Plan super – teoretycznie, ale wiążą się z nim wątpliwości, czy jest możliwy do zrealizowania? Mam obawy związane z tym planem:

  • Na urlopie macierzyńskim mogę pracować tylko i wyłącznie zdalnie, z koniecznością dostosowywania czasu pracy do tego, który muszę poświęcić dziecku. Nie mogę sobie pozwolić na wychodzenie na kilka godzin z domu, kiedy karmię wyłącznie piersią. Pytanie, czy znajdzie się pracodawca, który da mi możliwość takiej pracy?
  • Chciałabym po urlopie macierzyńskim nie być zmuszona wysyłać dziecka do żłobka i wracać do pracy w biurze. Moim marzeniem jest praca zdalna z domu, aby móc jak najwięcej być przy dziecku.
  • Marzę o pracy zdalnej, która da mi nie tylko pieniądze, ale również satysfakcję i radość z robienia czegoś mającego znaczenie i sens. Wychowanie dziecka sprawia, że mamy mniej czasu na ewentualnie dodatkowe zajęcia, które te potrzeby spełnią.

Myślę też o swoim biznesie. Robię ręcznie biżuterię. Boję się jednak, że jest to zbyt duże ryzyko.

To chyba najważniejsze obawy, które mam po miesiącu bycia mamą. Nowa rola sprawiła, że życie przewróciło się do góry nogami, ale mam nadzieję, że znajdę sposób na zrealizowanie obranych celów, bez znacznego ograniczenia czasu spędzonego z dzieckiem. Nie myślę w tym wszystkim tylko o sobie i swojej rodzinie.

Łączę się tymi obawami z innymi kobietami i mamami.

Uważam, że im więcej możliwości będą miały kobiety wychowujące dzieci, tym szybciej i chętniej będą wracać do aktywności zawodowej.

Dziękuję Wam, całej redakcji, za aktywne podejmowanie tego tematu. Gdyby nie Wasze wpisy i inicjatywy, nie miałabym takiej świadomości i nie myślałabym już do przodu o swojej sytuacji zawodowej po tym, jak zostałam mamą.

Pozdrawiam serdecznie,

Helena

Od Redakcji:

Dziękujemy za Twój list. Twoje słowa to wielka radość dla nas i najlepsza motywacja do dalszego działania! Trzymamy za Ciebie kciuki!

Zdjęcie: 123rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail