Czego szukasz

Co u Ciebie mamo?

Gdy rodzi się dziecko, nasze życie zmienia dotychczasowy bieg: z partnerki, kumpelki, studentki bądź podwładnej, przyjmujemy nową życiową rolę – Mama. W natłoku nowych obowiązków nietrudno zapomnieć o pozostałych: o przyjaźniach, zwłaszcza jeśli tematy rozmów kręcą się tylko wokół dziecka, a koleżanki nie są tak zaangażowane jak my. O relacjach z partnerem, które mogą spłycić się do niebezpiecznego koloru kupki i jej ilości danego dnia. A przede wszystkim nierzadko porzucamy własne pasje, zainteresowania, pracę (bo już nie wpisują się w naszą nową wizję życia). Czy słusznie?

  • Marta Szyszko - 11/06/2012

Praca na szafot

Wiele kobiet, po przyjściu dziecka na świat, przewartościowuje dotychczasowe życie i nie zamierza kontynuować aktywności zawodowej sprzed ciąży. Powodem nie jest wcale jej spalona pozycja na rynku pracy, jako mamy, czy wypowiedzenie po wychowawczym, czekające na biurku. Nierzadko same odchodzą, bo nie widzą siebie już na starym stanowisku: nie chcą, by praca angażowała je w tak dużym wymiarze godzin, by nie przegapić niepowtarzalnych chwil rozwoju swojego dziecka lub nie kręci ich nudna, odtwórcza robota, wykonywana tylko dla mamony. I to jest zawsze indywidualna decyzja, którą należy przedyskutować z własnym sumieniem, biorąc pod uwagę kondycję finansową rodziny. Namawiam, jednak do tego, by nie palić za sobą mostów i nim rozpoczniemy poszukiwanie pracy marzeń, warto zostawić uchylone drzwi do dawnego życia. Przebywając na wychowawczym, dbać o dobre relacje z przełożonym, pielęgnować kontakty z kolegami i koleżankami z firmy. Może po czasie spędzonym w domu dojdziemy do wniosku, że widzimy się na nowo w dawnej pracy, ale np. na pół etatu? Może pracodawca pójdzie nam na rękę, pozwalając część zleceń wykonywać zdalnie? A może pogoń za nowym zajęciem nie przyniesie natychmiastowych efektów, a niezbędne okaże się łatanie domowego budżetu? Dajmy sobie czas i nie podejmujmy pochopnych decyzji. Stała praca jest na wagę złota.

Zupka, kupka, upudrowana pupka, czyli nowe topowe tematy

Kiedy po raz pierwszy trzymasz swoje dziecko w ramionach, już wiesz, nie ma odwrotu, zmienia się cała dotychczasowa perspektywa. Z plotek z koleżankami, żartów z mężem, rozmów z rodziną nie zostaje nic. Od teraz żyjesz tylko tym, ile zjadło, czy odbiło, jaką miało minkę podczas snu Twoje słodkie maleństwo. Gdy kumpele próbują wyciągnąć Cię na piwo, nie możesz, jesteś matką- karmiącą, poza tym już nie potrafiłabyś dyskutować o kolorach szminek i zawodowych romansach, a one nie mają ochoty słuchać o KUPIE. Gwóźdź do trumny dotychczasowych relacji? Oby nie! Mamo, daj się wyciągnąć, zamów sok pomarańczowy, świeżo wyciskany, posłuchaj o nowych trendach mody, dorzuć swoje 3 grosze, ale niekoniecznie na temat dziecka. Na pytanie „Co słychać? nie odpowiadaj: „mamy już pierwszy ząbek, dziś spaliśmy do południa, skończyły się pampersy”. Jeśli twoje koleżanki nie mają jeszcze potomstwa, wyjdziesz na kosmitkę, a nawet jeśli mają dzieci, urlop od tych tematów dobrze Wam zrobi. A już na pewno nie przekreślaj dotychczasowych przyjaźni, bo urodziło się dziecko i jesteś na to zbyt zajęta. Może z wypadów raz w tygodniu na pół nocy trzeba zrezygnować, ale wystarczy skrócić je do 2 w miesiącu i 3 godzinek. Mamo, pielęgnuj swoje przyjaźnie. Dziecko nie będzie wiecznie małe, a Ty za jakiś czas ockniesz się zupełnie sama i może nie być wtedy odwrotu.

Kochanie, idź do sklepu, przewiń go, pomóż mi, idę spać!

Nie da się ukryć, że dziecko zaangażuje większość Twojego czasu, zafunduje nieprzespane noce, stresy, ale i chwile euforii, spowodowane pierwszymi kroczkami, uśmiechem. No i fajnie, kiedy ostatnio przytuliłaś się do męża? Wyszliście gdzieś tylko we dwoje? Powiedziałaś mu komplement lub wystroiłaś tak, że nie mógł oderwać od Ciebie wzroku? Komunikaty: „Leć do sklepu zanim zamkną, pozmywaj po całym dniu, rozwieś pranie itp., itd.” chcąc, nie chcąc spłycą Waszą relację do zadań wokół dziecka, domu, słowem uprzedmiotowią, sprowadzając partnera do roli trybiku w maszynie. Mamo, kobieto, partnerko! Dziwisz się potem, że facet coraz później wraca do domu z pracy? Że siedzi z gębą przy komputerze albo robi sobie wychodne? Ty ledwo wytrzymujesz ten reżim, a on wykazuje chociaż resztki instynktu samozachowawczego, które często są powodem awantur lub cichych dni, oddalających szczebioczącą niegdyś parę gołąbków od siebie. Okaż, że potrzeby partnera są dla Ciebie w równym stopniu ważne, co pełen brzuszek Waszego maleństwa, wygospodaruj przestrzeń na wspólny relaks, rozmowy, pytaj, co u Niego w pracy, na co ma ochotę. Dbanie o męża to nie tylko pełna lodówka i obiad po pracy, to jedna z jego potrzeb i uwierz na słowo: nie ta NAJWAŻNIEJSZA.

Ja, ja i jeszcze raz ja

By zachować równowagę, istotne jest, byś w tym wszystkim nie zapomniała o własnych potrzebach i przyjemnościach. Zostaw więc cały majdan z mężem, babcią lub nianią i zrób coś dla siebie: idź do fryzjera, kup nową bluzkę, zapisz się na jogę lub basen. Wrócisz do domu z nową energią i uśmiechem na twarzy, a taką najbardziej potrzebują Cię domownicy – szczęśliwą!

Zdjęcie: www.freedigitalphotos.net

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szyszko
Mama pełną parą, która od spraw domowych i trywialnych ucieka w nałóg… pisanie. Dzieli się matczyną dolą i z innymi rodzicielkami na portalu www.niedoskonalamama.pl. Prowadzi także blogi www.takeitizi.pl oraz www.kobietawe-biznesie.pl.
Podyskutuj

Zmiany w życiu – o co powinnaś zadbać po 20-tce, 30-tce i 40-tce?

20-latka może powiedzieć: „nie mam pieniędzy ani warunków na zmiany, to teraz niemożliwe”. 30-latka: „Nie mam czasu. Dzieci, dom na głowie, praca". A 40-latka stwierdzi: „Teraz? Zmiany? Chyba jest już za późno, żeby eksperymentować". A to nieprawda! Co możesz zmienić, kiedy masz 20 lat? Jakie zmiany są w zasięgu Twoich możliwości, gdy masz lat 30 albo 40? Sprawdź... i zrób to, co już dawno chciałaś zrobić!
  • Karolina Wojtaś - 18/05/2020
rudowłosa dziewczyna stoi z założonymi rękami i patrzy na nas

Zmiany po 20-tce: myśl o swojej przyszłości

„Ja mam dwadzieścia lat, ty masz dwadzieścia lat, przed nami siódme niebo!” – śpiewał Kossakowski i pewnie miał trochę racji. 20-tka to wiek młodości, radości i energii. Łatwo uwierzyć, że mamy przed sobą całe morze możliwości i tak właściwie nie musimy jeszcze wiele robić – przecież ledwie co wyszliśmy z okresu nastoletniego!

Życie jednak z tym „siódmym niebem” zazwyczaj niewiele ma wspólnego – wiedzą o tym już trzydziestolatki, które żałują, że dziesięć lat wcześniej czegoś nie spróbowały, czegoś nie dopilnowały lub nie zaczęły. A zatem co warto zmienić już w tak młodym wieku?

Zacznij budować swoją zawodową drogę, będąc jeszcze na studiach

Jeśli tylko masz taką możliwość, zacznij budować swoją zawodową drogę na studiach – choćby pracując na stażu. Szukaj okazji, interesuj się, angażuj. Czy oznacza to, że masz całkowicie zatracić się w obowiązkach i porzucić luz związany z tym charakterystycznym okresem życia? Nie.

Pozwalaj sobie na „smakowanie życia” w postaci przespanej niedzieli – ale już w sobotę czy piątek działaj. Dzięki temu po studiach będziesz miała bogate CV, co może całkowicie odmienić Twoją zawodową ścieżkę życia.

Szukaj pracy, która będzie ciekawa i pełna wyzwań

Jeśli już pracujesz, nie tkwij przez kilka lat w pracy, której nie lubisz – a pierwsza praca zazwyczaj nie jest spełnieniem naszych marzeń. Przeglądaj oferty, chodź na spotkania rekrutacyjne, bądź otwarta na oferty innych pracodawców. Zmiany pracy to także rozwój.

Przeczytaj także: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować!

Marzysz o biznesie – załóż firmę!

Czy wiesz, czego żałuje tysiące kobiet w Polsce? Tego, że w młodości nie założyły własnej działalności. Że nie spróbowały rozwijać się w dziedzinie, która ich „przyciąga”, w której czuły się mocne. Z czasem, gdy pojawiają się dzieci, kredyty i obowiązki, trudno o taki odważny krok.

Przeczytaj także: 12 pomysłów jak założyć biznes bez pieniędzy

Zacznij oszczędzać

Zapytasz pewnie: „Ok, ale z czego?” – to zrozumiałe. Większość dwudziestolatek ledwie wiąże koniec z końcem. Jednak tu nie chodzi tylko o odłożenie 15 tysięcy w ciągu roku. Odkładaj chociaż sto złotych miesięcznie, dzięki czemu wyrobisz sobie nawyk zabezpieczania się na przyszłość. To bardzo ważne.

Dbaj o zęby – to nie żart 😉

Tyle pięknych szóstek, siódemek, a nawet piątek poszło na zmarnowanie tylko dlatego, że młodość „zawsze ma czas!”. To oczywiście pół żartem. A bardziej serio – dbaj o swoje zęby. Później, jako trzydziestolatka czy czterdziestolatka z pięknym uzębieniem i pełniejszym portfelem na pewno będziesz sobie za to wdzięczna.

Ucz się gotować

Nie chodzi o to, że jesteś kobietą, więc taka Twoja rola. Ucz się gotować, żeby móc o siebie zadbać, przygotowując zdrowe posiłki. Nie pakuj w siebie chemii, nie odżywiaj się świństwami z tanich fast-foodów. Wyniki badań wskazują, że to właśnie niezdrowe jedzenie w dużym stopniu przyczynia się do rozwoju nowotworów.

Przeczytaj także: 4 pomysły na zdrowe i szybkie jedzenie do pracy

Przeczytaj także: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Podróżuj

W dobie koronawirusa to ryzykowna rada, niemniej z czasem, gdy wszystko się uspokoi, zacznij przyglądać się światu z bliska. Nie musisz wydawać na to mnóstwa pieniędzy – podróżuj z przyjaciółmi, śpijcie w tanich hotelach albo pod namiotem. Później (prawdopodobnie) nie będzie to już tak proste.

Zmiany po 30-tce: pomyśl o swoim zdrowiu i zacznij żyć teraz

Jak zazwyczaj można określić życie przeciętnej 30-latki? To czas, w którym życie galopuje – większość z nas nawet nie wie, kiedy mijają kolejne dni. A jednak warto na chwilę się zatrzymać i pomyśleć o zmianach.

Przeczytaj także: Zmiana zawodu po 30-tce? Nie daj sobie wmówić, że jest za późno!

Zastanów się, co możesz zrobić, by czuć się lepiej

Istnieje mnóstwo rzeczy, które możesz zrobić dla swojego dobrego samopoczucia teraz i lepszego zdrowia w przyszłości. To na przykład rzucenie palenia, ograniczenie alkoholu, wysypianie się i zadbanie o odpowiednie ilości aktywności fizycznej.

Zastanów się, co „uwiera Cię” najmocniej i zacznij z tym walczyć. Nie odkładaj tego na później.

Jeśli jeszcze nie oszczędzasz – zacznij robić to już teraz

Z dużym prawdopodobieństwem emerytura jaką będzie wypłacał Ci ZUS, nie będzie wystarczała Ci na godne i wygodne życie. Teraz masz 30 lat, więc to idealny moment, aby w sposób niemal nieodczuwalny zadbać o swoją przyszłość. Pomyśl o prywatnym filarze i zacznij oszczędzać pieniądze.

Rób badania profilaktyczne

Szkoda nerwów na przytaczanie statystyk. Podsumujmy je tak: tysiące 30-latków umiera każdego roku. Nie daj się złudzeniu, że jesteś za młoda na coroczną cytologię, USG piersi czy brzucha. Regularnie się badaj. To może uratować Ci życie.

Naucz się cieszyć swoim życiem

W wieku 30 lat, czyli w okresie, gdy zyskujemy już pewną stabilizację, naturalnie zaczynamy porównywać swoje osiągnięcia do osiągnięć innych osób. Nie rób tego – zacznij cieszyć się swoim życiem i doceniać je. Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, postaraj się coś zmienić, ale nie pogrążaj się w dołującym porównywaniu – tę energię przeznacz na działanie.

Pamiętaj, by nie wpadać w pułapkę myślenia: „Będę szczęśliwa, gdy…”. To nie tak, że będziesz szczęśliwa, gdy np. stworzysz związek. Właściwa kolejność wygląda tak: gdy będziesz szczęśliwa w swoim życiu, zaczniesz przyciągać do siebie ludzi – i dopiero wtedy zyskasz szanse na dobrą relację.

Zmiany po 40-tce: najwyższy czas na wyjście ze strefy komfortu

Czterdziestka to dziwny czas. Z jednej strony wewnątrz wciąż czujemy się młodymi kobietami, z drugiej – wydaje się, że już za późno na wszelkie zmiany. Nic bardziej mylnego – tylko zamiast myśleć, zacznij działać.

Zadbaj o swoje życie osobiste

To tutaj najczęściej nas boli – bo jest nudno w związku, monotonnie w życiu, często samotnie. Co możesz zrobić? To proste – zadbaj o odświeżenie atmosfery. Do tej pory wyjeżdżaliście tylko na SPA? Jedźcie więc w góry.

Przeczytaj także: Jak budować dobre relacje w związku?

Pomęczcie się, pośmiejcie z siebie. Nabierzcie innych doświadczeń. Idźcie na kurs tańca albo pływania. Absolutnie nic tak dobrze nie działa na związek, jak wspólne, nowe doświadczenia. To nuda i monotonia zabijają miłość.

Stwórz plan na resztę swojego życia

Usiądź i zastanów się przez chwilę, czego pragniesz od życia. Może byłby to dom? Inna praca? Własna firma? Wyjazd do Indii? Stwórz swoje plany, określ marzenia. A następnie spróbuj myśleć nie w kategoriach: „Dlaczego to zły pomysł?”, ale „Jak mogłabym stopniowo to osiągnąć?”.

Przeczytaj także: Wolisz marudzić czy sięgać po swoje marzenia?

Przeczytaj także: Podróż z dziećmi do Indii? 7 zachwytów, 7 niespodzianek i 3 rozczarowania

Zrób coś nowego

Jeśli gdzieś w środku czujesz strach przed tym, że każdy twój dzień wygląda tak samo – przerwij to. Zrób cokolwiek, żeby wyjść ze swojej strefy komfortu, która prawdopodobnie oznacza bierny odpoczynek po pracy.

Co możesz zrobić? Cokolwiek! Zacznij uczyć się języka. Idź na kurs gotowania. Wyjedź gdzieś sama i posłuchaj własnych myśli. Możesz nawet zacząć chodzić do pracy, zamiast jeździć samochodem. Albo zwyczajnie zmienić trasę. Zacznij działać.

Zmień swoją dietę

Nie tylko dla zdrowia, ale też dla figury – niestety, Twoja przemiana materii zwalnia. Tu nie ma co narzekać na zły los czy fatalne geny – od narzekania nic się jeszcze nigdy nie zmieniło. Od diety – jak najbardziej.

Przeczytaj także: Jak schudnąć w każdym wieku?

Czas na zmiany? Zawsze!

20-latka może powiedzieć: „nie mam pieniędzy ani warunków na zmiany, to teraz niemożliwe”. 30-latka: „Nie mam czasu. Dzieci, dom na głowie, praca – teraz nie w głowie mi zmienianie czegokolwiek.” A 40-latka stwierdzi: „Teraz? Zmiany? Chyba jest już za późno, żeby eksperymentować – do nowej pracy nikt mnie nie zatrudni, a na jodze będę wyglądała głupio”.

Jeśli i Ty będziesz wymyślała wymówki, żeby nie zmienić tego, co Ci przeszkadza i nie zaczniesz realizować swoich planów teraz, to nie zrobisz tego nigdy. Bo na zmiany zawsze jest czas – trzeba tylko ich chcieć.

Przeczytaj także: Jak mieć więcej czasu dla siebie?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Jak pokonać kryzys w związku?

Miłość Ci wszystko wybaczy? Patrząc na statystyki, warto od razu powiedzieć: nie. Kierując się zdrowym rozsądkiem, trzeba orzec: zdecydowanie nie. Są tacy, którzy zdają sobie z tego sprawę i tacy, co lekceważą każdy sygnał ostrzegawczy. Niezależnie jednak od tego, jak bardzo człowiek by się nie starał, kryzys prędzej czy później dosięgnie każdą parę. Jak wyjść z niego obronną ręką?
  • Kinga Gąska - 14/05/2020
para stoi nad brzegiem morza

Przyczyn kryzysów jest wiele. Tak samo jak sytuacji, w których do niego dochodzi. Z problemami mogą borykać się młodzi małżonkowie, ale też pary z wieloletnim stażem. Są badania, które wskazują, że dochodzi do niego np. gdy minie okres zakochania, czyli po 2-3 latach, po 7 latach, po narodzinach pierwszego dziecka, po opuszczeniu przez dorosłe dzieci domu… Nie oznacza to jednak, że każda relacja musi napotykać na trudności właśnie w tym momencie, ani że w innych można czuć się całkowicie bezpiecznie.

Nie, nie należy panikować. Bo chorobliwe doszukiwanie się problemów faktycznie je przyciągnie. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że każdy człowiek jest indywidualnością i każda relacja rządzi się swoimi prawami.

Jeżeli dopada Was właśnie kryzys, nie udawaj, że problemu nie ma. Zamiatanie niezałatwionych spraw pod dywan zwykle źle się kończy, bo prędzej czy później trzeba zmierzyć się z hałdami śmieci. Mała kupka piasku jest łatwiejsza do uprzątnięcia, niż hałda gratów sięgająca sufitu. A jej, nawet najpiękniejszy dywan nie przykryje.

Szczera ocena sytuacji

Najważniejsze to być szczerym ze samym sobą. Pierwsze podstawowe pytanie, które należy sobie zadać, to czy chcę wyjść z kryzysu? Czy zależy mi na tej drugiej osobie? Czy to, co nas łączy, jest dla mnie coś warte? Ile i dlaczego? Czy jestem gotowa/gotowy zmienić coś w sobie, swoim zachowaniu, swoim podejściu? Czy raczej będę wymagać tylko od tej drugiej strony? Jeżeli dojdziesz do wniosku, że naprawdę chcesz o Was zawalczyć, dopiero wówczas przejdź do drugiego etapu.

Gdy macie poważny problem, wycofywanie się w połowie drogi niczego nie uzdrowi, a może tylko pogorszyć sprawę. Jeśli czujesz, że poczucie krzywdy przerasta Twoje możliwości zrozumienia, wybaczenia – daj sobie spokój. Przynajmniej do czasu, gdy naprawdę zechcesz naprawić sytuację. Jest tylko jeden problem – nie można odwlekać tej decyzji w nieskończoność i raczej masz na zdecydowanie się mniej niż więcej czasu. Dlatego – nie zmarnuj tego.

Przeczytaj także: 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

Rozmowa

Do tanga trzeba dwojga. To prawda stara jak świat, a wielu z nas lubi ją ignorować. Wszelkie wątpliwe kwestie musisz przedyskutować ze swoją drugą połową. Podstawą udanej relacji jest rozmowa. Nie ma co liczyć, że ON się domyśli, ani że ONA powie, jak coś będzie nie tak. Owszem, są wyjątki, ale tylko potwierdzają regułę. Szczera rozmowa to podstawa w każdym związku, a już tym bardziej w momencie, gdy coś zaczyna iść nie po Waszej myśli. Tylko ktoś musi ją zainicjować.

Gdy już do tego dojdzie, warto jednak odłożyć na bok złośliwości, zadawnione żale i chęć wygranej. Kopiecie do tej samej bramki. Musicie sobie nawzajem pomagać, a nie ze sobą konkurować. Często dzięki omówieniu pewnych spraw, przypomnieniu, co jest dla Was ważne, można zrobić pierwszy krok do wyjścia z kryzysu. Czasami jednak i to się nie udaje, co wówczas?

Pomoc

Nie warto wstydzić się poprosić o nią kogoś z zewnątrz. Jeżeli czujesz, że sami nie dacie rady pokonać trudności, które się przed Wami spiętrzyły, warto zwrócić się do fachowca. Psychologa, psychoterapeuty, mediatora. Kogoś, kto spojrzy na Wasz związek obiektywnie, ma doświadczenie w rozwiązywaniu problemów i nie będzie angażował się emocjonalnie w spór. Tylko znowu – ta decyzja musi zostać zaaprobowana przez oboje partnerów. Ciągnięcie drugiej połówki za uszy, pasek od spodni czy wymykającą się rękę nic nie da. Jeżeli partner nie zrozumie, że terapia jest Wam obojgu potrzebna, trudno będzie posunąć się naprzód. A chyba o to chodzi, prawda?

I jeszcze jedna uwaga – lepiej w swoje sprawy nie angażować bliskich. Nie mają oni odpowiedniego dystansu ani wiedzy, by wspomóc Waszą walkę o lepsze jutro. Trzeba kierować się przede wszystkim swoim rozsądkiem, a nie ulegać namowom innych. Owszem, warto posłuchać dobrej rady, ale mimo wszystko, lepiej gdy sformułuje ją fachowiec, a nie siostra, teściowa, kuzyn, kolega z pracy.

Te osoby zazwyczaj znają sytuację tylko z perspektywy jednego z partnerów, dodatkowo są z jedną ze stron silniej związani – nie przerzucajmy na nich naszych problemów i nie oczekujmy, że je za nas rozwiążą. To prosta droga do rezygnacji nie tylko z partnera, ale także z bliskich nam osób. Bo gdy sprawy ułożą się nie po naszej myśli, do kogo będziemy mieć żal? Tak, zazwyczaj nie do siebie, choć sami przede wszystkim powinniśmy odpowiadać za to, co dzieje się w naszym życiu.

Czas

Na wszystko potrzebny jest czas. Nie oczekujmy, że problemy, które czasami
nawarstwiały się latami, zostaną natychmiast rozwiązane. Dawne urazy, ale też przekonania są w nas silnie zakorzenione. Niełatwo przyznajemy się do własnych win przed samym sobą, a co dopiero przed tą drugą stroną. Zwłaszcza jeśli nadal nie rozumiemy, że chodzi o wspólne dobro, a nie jednostkową wygraną. Wyciągajmy do siebie rękę raz za razem, doceniajmy drobne gesty i z optymizmem patrzmy w przyszłość. Czarnowidztwo, choć kuszące, na pewno nie pomoże uporać się z kryzysem.

Spędzajmy także ten czas wspólnie. Na tym, co kiedyś sprawiało nam radość. Przypomnijmy sobie, co nas w tej drugiej osobie zafascynowało, na co czekaliśmy z niecierpliwością, a odrzućmy to, co rani i wywołuje niesmak. Pomyślmy, co jeszcze wspólnie możemy osiągnąć? Jakie nowe cele czekają na nas? W jaki sposób możemy razem z radością witać każdy kolejny dzień. Gdy przepracujemy najtrudniejsze sprawy, może odkryjemy siebie na nowo? I z kryzysu wyjdziemy wzmocnieni, pewniejsi siebie, drugiej osoby, uczucia nas z nią łączącego.

Przeczytaj także: Co zrobić, aby poprawić relacje w związku?

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Gąska
Wierzy w moc słowa, uważa, że na świecie jest sporo zła do opisania, a ludziom warto dodawać otuchy lub przynajmniej skłaniać ich do uśmiechu. Z książkami jest związana od zawsze. Zadebiutowała powieścią „Miłość aż po rozwód”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia. Pracuje jako nauczycielka i redaktorka. Jest wegetarianką, miłośniczką zwierząt, szczególnie kotów, a w ramach odstresowania biega. (Lub mieli kawę, którą uwielbia i pija nałogowo.)
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail