Czego szukasz

Co to znaczy proste życie? – wyjaśnia Wojciech Eichelberger

Ganiamy z językiem na brodzie wykonując setki czynności, często całkowicie zbędnych. Namiastkę szczęścia znajdujemy kupując gadżety i sprzęty, które „trzeba mieć”. Przestrzeń się kurczy, długi rosną, a my biegniemy dalej, po więcej i lepiej… Czarne myśli się kłębią, życie wymyka z rąk, stres rośnie – jak żyć w tym bałaganie?

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 28/08/2014

Joanna Wilgucka-Drymajło: Często powtarzamy – „nie mam czasu”. Pasje? Spotkania ze znajomymi? Odpoczynek? Jakoś trudno to wcisnąć do grafiku, gdy jest tyle pracy. Co się z tym czasem dzieje? Czyżby doba się skurczyła, a może nam tak obowiązków przybyło?

Wojciech Eichelberger: Doba nam się na pewno nie skurczyła, tylko obowiązków, pośpiechu i zamieszania lawinowo przybywa i obawiam się, że nadal przybywać będzie. Skoro więc nie możemy liczyć na to, że rzeczywistość się nad nami ulituje, to jedynym wyjściem i podstawowym zadaniem staje się walka z chaosem w naszej głowie. Bo tylko spokojna, jasna głowa umożliwi nam ustawienie priorytetów i pogodne nadążanie za przyspieszającym życiem. Jeśli nadal nie będziemy mieli ani chwili, ani sposobu, by uspokajać i ukierunkowywać nasz niespokojny, rozpędzony umysł, to nie usłyszymy własnych, istotnych potrzeb ani uczuć. W końcu całkowicie rozminiemy się z tym, co w naszym życiu ważne.

W tym całym zagonieniu, w natłoku informacji – nie mamy raczej warunków do refleksji, rozliczenia się i poukładania sobie w głowie różnych spraw. Czy w tej sytuacji można stwierdzić, że nasz umysł zaczyna przypominać zagraconą szafę, w której trudno ustalić, co gdzie jest, że tworzy się jeden wielki chaos?

Dobre porównanie. Bałagan w szafie, chaos na biurku, zagracone mieszkanie. Gromadzimy i kolekcjonujemy rzeczy, sprawy i zadania, którym nie jesteśmy w stanie sprostać, ani ich zagospodarować – a o cieszeniu się nimi możemy w ogóle zapomnieć. Robi się tego tak dużo, że coraz więcej odkładamy na później – a zaległości rosną, szafy pękają, półki się uginają. W końcu przytłaczają nas tak, że w głowach, sercach i 24 godzinach doby brakuje miejsca na cokolwiek nowego, świeżego, kreatywnego. Bezmiar niezałatwionych spraw więzi naszą uwagę i energię w przeszłości, a to gwarantowany smutek, czy nawet depresja. Nie sposób pędzić przez współczesne, pokręcone i skomplikowane życie patrząc we wsteczne lusterko. To musi się skończyć jakąś kolejną kraksą. Uciekamy przed przeszłością, ale nie mamy gdzie uciec. Bo przyszłość też nie rysuje się różowo. Przerażające wyobrażenia o skutkach naszych zaniedbań i niedoróbek każą uciekać także przed przyszłością. Zakleszczeni pomiędzy smutkiem a strachem, nie mamy gdzie i jak się wyrwać, by złapać trochę luzu i oddechu. Tu i teraz nie istniejemy. Nie łapiemy kontaktu. Z nikim nie możemy się spotkać. Bo trzeba by wyhamować, rozejrzeć się, usłyszeć, poczuć. Kto ma na to czas? I jak to zrobić?

Jak taka sytuacja rzutuje na jakość naszego życia, na nasze zdrowie, finanse, relacje z bliskimi? Można mieć bałagan w głowie – a nie mieć go w życiu?

Prawie zawsze bałagan w głowie równa się bałagan w szafie, na biurku, w domu – a także w życiu. A ten ostatni jeszcze bardziej nakręca bałagan wewnętrzny. Gonitwa smutnych, lękowych i agresywnych myśli wyzwala bezładne, często skrajne emocje – a te napędzają chaotyczne i destrukcyjne zachowania. W efekcie wzrasta ilość stresu i poczucie braku kierunku w naszych wyborach i działaniach. Błędne koło, które trudno przerwać.

Bo stres – gdy staje się chroniczny – prócz zdrowia odbiera nam również możliwość dokonywania inteligentnych wyborów, a także możliwość doświadczania empatii i współczucia. (Za mało krwi dopływa do płatów czołowych mózgu.) To wystarczy, aby nasze relacje z ludźmi dramatycznie się pokomplikowały. Błędne koło stresu generując depresyjne, agresywne, złowrogie myśli i wyobrażenia – utrzymuje nas w narastającym napięciu. Bo ludzki organizm nie jest w stanie odróżnić realnego zagrożenia od wyobrażonego. W realu może być wszystko OK., lecz my i tak tego nie zauważymy.

Czyli potwierdza się przekonanie, że „Ludzie sami komplikują sobie życie”. Czy nie da się wyjść z tego błędnego koła?

Na szczęście – da się. Pierwsza lekcja: odróżniamy myślenie od „myślactwa”. To pomoże zdystansować się nieco od rozgadanego jarmarku w naszych głowach. Myślenie to uporządkowany proces uruchamiany pytaniem czy wątpliwością, prowadzący do rozwiązania. Rozwiązanie kończy myślenie na dany temat. „Myślactwo” jest bezładną, samoistną, bezcelową gonitwą myśli. Można je porównać do spamu, który zawala nam skrzynkę mailową. Kradnie czas i energię, których i tak za mało mamy na sprawy naprawdę ważne. By przestać zajmować się mózgowym spamem – myślami, które odciągają naszą uwagę od tego, co w tej chwili rzeczywiście się dzieje i na co mamy realny wpływ – potrzeba wyostrzonej uwagi i dyscypliny. Gdy choć trochę się tego nauczymy, to umysł zacznie się urealniać i porządkować, jak regularnie sprzątany i resetowany komputer. Wtedy na jego przejrzystym i przestronnym ekranie ujrzymy sprawy naprawdę dla nas istotne. Zrozumiemy, że najważniejszą z nich – bo nadającą naszemu życiu barwę, wyrazistość i sens – jest uważne, świadome i zaangażowane istnienie we wszystkim, co się nam realnie przydarza. Zapragniemy skończyć z przenoszeniem niespełnionej przeszłości w przyszłość, z życiem pomiędzy smutkiem i lękiem, aby w końcu odzyskać kontakt z naszym upragnionym,  realnym, prostym życiem – tu i teraz.

„Nic nie poradzę, no taki mam nawyk…” – z uporem maniaka powtarza wiele osób tłumacząc w ten sposób swoje np. problemy ze zdrowiem wynikające ze złego odżywiania, czy długi będące efektem nieprzemyślanych zakupów. Czy raz nabyty nawyk to wyrok do końca życia?

Nie. Stosunkowo łatwo – jeśli się naprawdę do tego przyłożymy – możemy zmieniać nasze nawyki. Wystarczy przez 20 minut dziennie posiedzieć w spokoju, skoncentrować uwagę na oddechu, na jakimś harmonijnym dźwięku, na inspirującym symbolu/obrazie, albo na widoku kwiatu czy drzewa – do wyboru. I wtedy tylko patrzeć, tylko słuchać, tylko odczuwać. Te 20 minut to dla mózgu to samo, co resetowanie dla komputera. Uwolniony od nadmiernej, chaotycznej stymulacji umysł, zachowuje się jak pozostawione w spokoju szklane naczynie wypełnione wzburzoną, mętną wodą. Po jakimś czasie zanieczyszczenia opadają na dno, a woda robi się tak przejrzysta, że ku naszej ogromnej radości – można wreszcie zobaczyć przez nią świat. Wtedy to, co dla nas najważniejsze zostanie uświadomione, a szkodliwe nawyki ujawnią swoją szkodliwość z taką mocą, że wyzwolą ogromną, wewnętrzną, autonomiczną motywację i potrzebę zmiany. A to jest już połowa zwycięstwa. Umysł spokojny i prosty – poprowadzi nas prostą drogą do pożądanej zmiany.


Mówi Pan o tym, że warto dążyć do upraszczania swojego życia. Od razu przychodzi mi na myśl – „wyrzeczenia, rezygnacja, post”. Czy rzeczywiście może nam to przynieść jakąś korzyść? Czy sami się w ten sposób nie pozbawiamy czegoś istotnego, wartościowego?

Wręcz przeciwnie – minimalizm jest naszą naturalną, ludzką potrzebą. No bo na czym polega minimalizm? Na tworzeniu przestrzeni i czasu, w których możemy coś zauważyć w szczegółach, doświadczyć głębiej, przyjrzeć się, wsłuchać, zrozumieć. A to wszystko składa się na smak życia. Podobnie niemowlakowi, lepiej się żyje, gdy ma w swoim kojcu jednego ukochanego misia, a nie 20 kolorowych, konkurujących ze sobą pluszaków – i nie wiadomo, którym się zająć. W końcu rozkojarzone dziecko dostaje napadu wściekłej histerii i wrzeszcząc wyrzuca z kojca wszystko. Dzieci odruchowo wybierają jedną rzecz, którą chcą się zajmować. Warto brać z nich przykład. Potrafią zająć się na długo najprostszą sprawą, której wagi, piękna i znaczenie zabiegani dorośli nie widzą – np. przez pół godziny z uwagą i zachwytem przyglądać się kałuży, kamykowi, mrówce czy kwiatu. To pouczająca demonstracja wrodzonej człowiekowi potrzeby minimalizmu. Niestety z upływem życia zostaje ona zagłuszona wyuczoną – destrukcyjną dla życia – potrzebą posiadania jak najwięcej i stymulowania się na wszystkie możliwe sposoby jednocześnie.

Łatwo powiedzieć „uprość swoje życie”, ale jak się za to zabrać w praktyce? Pana firma Positive Life wydała kolejne – po „Zrelaksowana Mama” – warsztaty on-line dla kobiet „Proste życie w 21 dni”. Czy są one takim właśnie „pomocnikiem” dla osób, które mają dość bałaganu w swoim życiu i chcą rozpocząć w nim porządki?

Nasze warsztaty on-line „Proste życie w 21 dni” pomagają porządkować kolejne obszary życia i inspirują do zmian. Wszyscy wiemy, że aby przyjąć czcigodnego gościa, by doświadczyć siebie prawdziwych – musimy wysprzątać dom. Wyrzucić wszystko z pokoju, rozjaśnić ściany i otworzyć okno; wpuścić światło, powietrze i wiatr. Dotyczy to zarazem naszej przestrzeni zewnętrznej, jak i wewnętrznej – umysłu. Tylko tak odzyskamy zdolność, do zgodnego z naszymi ważnymi potrzebami porządkowania priorytetów i odpowiedniego gospodarowania czasem.

Warsztaty uświadamiają, że wewnątrz i na zewnątrz to tylko umowne pojęcia, dwie strony tego samego medalu. Że upraszczając na zewnątrz – jednocześnie upraszczamy wewnątrz, a czyniąc to wewnątrz, zarazem czynimy to na zewnątrz. To bardzo pocieszająca wiadomość dla pragnących uporządkować i uprościć swoje życie. 

Dziękuję za rozmowę,
Joanna Wilgucka-Drymajło

Możesz zapisać się na warsztaty on-line „Proste życie w 21 dni ” i otrzymać aż 15% zniżki dla Czytelniczek Mamo Pracuj. Dowiedz się teraz jak to zrobić.

Tekst i grafika: materiały prasowe firmy Positive Life

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.
  • Katarzyna Raiter-Łuksza - 11/09/2019

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.

Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Katarzyna Raiter-Łuksza
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

Bardotka – czym jest i kiedy ją wybrać?

Wśród wielu fasonów biustonoszy dostępnych na rynku ten na pewno należy obecnie do czołówki klasyki. Swoją nazwę zawdzięcza oczywiście propagującej go słynnej francuskiej aktorce i modelce Brigitte Bardot. Jaki to biustonosz i kiedy go wybrać?
  • Dominika Kamińska - 11/09/2019

Bardotka – czym jest i kiedy ją wybrać?

Chociaż Bardot stała się symbolem kobiecości i seksapilu w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, to pomimo wielu niezapomnianych ról w pamięci wielu kobiet pozostanie długo raczej ze względu na noszoną przez nie bieliznę.

Fanek staników typu bardotka nie brakuje niezależnie od zmieniających się trendów w modzie, jak i pojawiania się nowych rozwiązań w zakresie sztuki gorseciarstwa.

W czasach kiedy Brigitte Bardot tryumfowała na ekranach kin, popularyzując przy okazji ten szczególny model biustonosza, z pewnością brakowało wielu udoskonaleń, jakie pojawiały się stopniowo – aż po dziś dzień. Sprawiły jednak one, że ten rodzaj stanika stawał się o wiele wygodniejszy oraz atrakcyjniejszy niż jego wersje z połowy ubiegłego wieku.

Jak skonstruowany jest biustonosz typu bardotka?

Ponieważ Brigitte Bardot stanowiła niekwestionowany symbol seksu swojej epoki, a lata pięćdziesiąte dalekie były od propagowania „chłopczycy” jako wzorca kobiecego piękna, to również noszona przez nią bielizna miała za zadanie podkreślać kobiece krągłości. I właśnie staniki zwane odtąd „bardotkami” charakteryzuje konstrukcja szczególnie to umożliwiająca.

Jednym z ich głównych „zadań specjalnych” jest podkreślanie powabu górnej części biustu. Staniki tego typu posiadają zwykle takie ramiączka, które można odpinać. Sama Bardot nosiła raczej wersje z ramiączkami co w tamtych czasach pozwalało jej lepiej wyeksponować uniesione w górę piersi.

Obecnie równie dobrze, jeśli nie lepiej, zadanie to spełniają bardotki bez ramiączek – stanowiąc tym samym jeden z wielu rodzajów popularnych współcześnie staników typu „push-up”. Unoszą one biust dzięki zastosowaniu specjalnych wkładek i wypełniaczy umieszczanych w dolnej części miseczek.

Obecnie coraz częściej w tego rodzaju bieliźnie stosuje się również elementy wykonane z silikonu, takie jak na przykład wypełnienia lub ramiączka. Znacznie poprawiają one komfort noszenia, jak również jej walory estetyczne. Inną charakterystyczną cechą bardotek jest to, że końce ich miseczek położone są w jednej, poziomej linii – bez skosów charakterystycznych dla niektórych innych fasonów biustonoszy.

I Bóg stworzył kobietę – za co wciąż kochamy bardotki i w jakich sytuacjach sprawdzą się doskonale?

Nawet, jeżeli stale zmieniają się kanony kobiecego piękna, zawsze zdarzają się okazje kiedy panie chcą wyglądać szczególnie kobieco i ponętnie. Biustonosz typu bardotka noszony bywa w związku z tym pod suknie ślubne – często posiadające duże dekolty lub całkiem odsłonięte ramiona.

Z tych samych powodów jest to bielizna idealna pod sukienki lub bluzki bez rękawów czy też innego rodzaju ubrania, spod których ramiączka mogą nieestetycznie wystawać. Są także optymalnym rozwiązaniem pod eleganckie sukienki, zwłaszcza te bardzo dopasowane do ciała – niekoniecznie odsłaniające ramiona czy dekolt.

To właśnie bardotki, tak podkreślające kształty, chętnie zakładane są na randki, romantyczne kolacje przy świecach oraz wszelkie okazje kiedy podkreślenie kobiecej figury bywa szczególnie ważne.

Brigitte Bardot budzi obecnie różne skojarzenia. Między innymi: jako słynna aktorka i działaczka na rzecz ochrony praw zwierząt. Jednak biorąc pod uwagę przez ile dekad utrzymała się ta nazwa słynnej części kobiecej garderoby oraz to, że niemal wszystkie panie w naszym kręgu kulturowym bieliznę nosiły, noszą i prawdopodobnie nosić ją będą, to właśnie ze względu na lansowany przez nią model biustonosza ma szansę być wspominana najdłużej.

Więcej informacji znajdziesz na https://samanta.pl/27-bardotka

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail