Czego szukasz

Co to znaczy proste życie? – wyjaśnia Wojciech Eichelberger

Ganiamy z językiem na brodzie wykonując setki czynności, często całkowicie zbędnych. Namiastkę szczęścia znajdujemy kupując gadżety i sprzęty, które „trzeba mieć”. Przestrzeń się kurczy, długi rosną, a my biegniemy dalej, po więcej i lepiej… Czarne myśli się kłębią, życie wymyka z rąk, stres rośnie – jak żyć w tym bałaganie?

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 28/08/2014

Joanna Wilgucka-Drymajło: Często powtarzamy – „nie mam czasu”. Pasje? Spotkania ze znajomymi? Odpoczynek? Jakoś trudno to wcisnąć do grafiku, gdy jest tyle pracy. Co się z tym czasem dzieje? Czyżby doba się skurczyła, a może nam tak obowiązków przybyło?

Wojciech Eichelberger: Doba nam się na pewno nie skurczyła, tylko obowiązków, pośpiechu i zamieszania lawinowo przybywa i obawiam się, że nadal przybywać będzie. Skoro więc nie możemy liczyć na to, że rzeczywistość się nad nami ulituje, to jedynym wyjściem i podstawowym zadaniem staje się walka z chaosem w naszej głowie. Bo tylko spokojna, jasna głowa umożliwi nam ustawienie priorytetów i pogodne nadążanie za przyspieszającym życiem. Jeśli nadal nie będziemy mieli ani chwili, ani sposobu, by uspokajać i ukierunkowywać nasz niespokojny, rozpędzony umysł, to nie usłyszymy własnych, istotnych potrzeb ani uczuć. W końcu całkowicie rozminiemy się z tym, co w naszym życiu ważne.

W tym całym zagonieniu, w natłoku informacji – nie mamy raczej warunków do refleksji, rozliczenia się i poukładania sobie w głowie różnych spraw. Czy w tej sytuacji można stwierdzić, że nasz umysł zaczyna przypominać zagraconą szafę, w której trudno ustalić, co gdzie jest, że tworzy się jeden wielki chaos?

Dobre porównanie. Bałagan w szafie, chaos na biurku, zagracone mieszkanie. Gromadzimy i kolekcjonujemy rzeczy, sprawy i zadania, którym nie jesteśmy w stanie sprostać, ani ich zagospodarować – a o cieszeniu się nimi możemy w ogóle zapomnieć. Robi się tego tak dużo, że coraz więcej odkładamy na później – a zaległości rosną, szafy pękają, półki się uginają. W końcu przytłaczają nas tak, że w głowach, sercach i 24 godzinach doby brakuje miejsca na cokolwiek nowego, świeżego, kreatywnego. Bezmiar niezałatwionych spraw więzi naszą uwagę i energię w przeszłości, a to gwarantowany smutek, czy nawet depresja. Nie sposób pędzić przez współczesne, pokręcone i skomplikowane życie patrząc we wsteczne lusterko. To musi się skończyć jakąś kolejną kraksą. Uciekamy przed przeszłością, ale nie mamy gdzie uciec. Bo przyszłość też nie rysuje się różowo. Przerażające wyobrażenia o skutkach naszych zaniedbań i niedoróbek każą uciekać także przed przyszłością. Zakleszczeni pomiędzy smutkiem a strachem, nie mamy gdzie i jak się wyrwać, by złapać trochę luzu i oddechu. Tu i teraz nie istniejemy. Nie łapiemy kontaktu. Z nikim nie możemy się spotkać. Bo trzeba by wyhamować, rozejrzeć się, usłyszeć, poczuć. Kto ma na to czas? I jak to zrobić?

Jak taka sytuacja rzutuje na jakość naszego życia, na nasze zdrowie, finanse, relacje z bliskimi? Można mieć bałagan w głowie – a nie mieć go w życiu?

Prawie zawsze bałagan w głowie równa się bałagan w szafie, na biurku, w domu – a także w życiu. A ten ostatni jeszcze bardziej nakręca bałagan wewnętrzny. Gonitwa smutnych, lękowych i agresywnych myśli wyzwala bezładne, często skrajne emocje – a te napędzają chaotyczne i destrukcyjne zachowania. W efekcie wzrasta ilość stresu i poczucie braku kierunku w naszych wyborach i działaniach. Błędne koło, które trudno przerwać.

Bo stres – gdy staje się chroniczny – prócz zdrowia odbiera nam również możliwość dokonywania inteligentnych wyborów, a także możliwość doświadczania empatii i współczucia. (Za mało krwi dopływa do płatów czołowych mózgu.) To wystarczy, aby nasze relacje z ludźmi dramatycznie się pokomplikowały. Błędne koło stresu generując depresyjne, agresywne, złowrogie myśli i wyobrażenia – utrzymuje nas w narastającym napięciu. Bo ludzki organizm nie jest w stanie odróżnić realnego zagrożenia od wyobrażonego. W realu może być wszystko OK., lecz my i tak tego nie zauważymy.

Czyli potwierdza się przekonanie, że „Ludzie sami komplikują sobie życie”. Czy nie da się wyjść z tego błędnego koła?

Na szczęście – da się. Pierwsza lekcja: odróżniamy myślenie od „myślactwa”. To pomoże zdystansować się nieco od rozgadanego jarmarku w naszych głowach. Myślenie to uporządkowany proces uruchamiany pytaniem czy wątpliwością, prowadzący do rozwiązania. Rozwiązanie kończy myślenie na dany temat. „Myślactwo” jest bezładną, samoistną, bezcelową gonitwą myśli. Można je porównać do spamu, który zawala nam skrzynkę mailową. Kradnie czas i energię, których i tak za mało mamy na sprawy naprawdę ważne. By przestać zajmować się mózgowym spamem – myślami, które odciągają naszą uwagę od tego, co w tej chwili rzeczywiście się dzieje i na co mamy realny wpływ – potrzeba wyostrzonej uwagi i dyscypliny. Gdy choć trochę się tego nauczymy, to umysł zacznie się urealniać i porządkować, jak regularnie sprzątany i resetowany komputer. Wtedy na jego przejrzystym i przestronnym ekranie ujrzymy sprawy naprawdę dla nas istotne. Zrozumiemy, że najważniejszą z nich – bo nadającą naszemu życiu barwę, wyrazistość i sens – jest uważne, świadome i zaangażowane istnienie we wszystkim, co się nam realnie przydarza. Zapragniemy skończyć z przenoszeniem niespełnionej przeszłości w przyszłość, z życiem pomiędzy smutkiem i lękiem, aby w końcu odzyskać kontakt z naszym upragnionym,  realnym, prostym życiem – tu i teraz.

„Nic nie poradzę, no taki mam nawyk…” – z uporem maniaka powtarza wiele osób tłumacząc w ten sposób swoje np. problemy ze zdrowiem wynikające ze złego odżywiania, czy długi będące efektem nieprzemyślanych zakupów. Czy raz nabyty nawyk to wyrok do końca życia?

Nie. Stosunkowo łatwo – jeśli się naprawdę do tego przyłożymy – możemy zmieniać nasze nawyki. Wystarczy przez 20 minut dziennie posiedzieć w spokoju, skoncentrować uwagę na oddechu, na jakimś harmonijnym dźwięku, na inspirującym symbolu/obrazie, albo na widoku kwiatu czy drzewa – do wyboru. I wtedy tylko patrzeć, tylko słuchać, tylko odczuwać. Te 20 minut to dla mózgu to samo, co resetowanie dla komputera. Uwolniony od nadmiernej, chaotycznej stymulacji umysł, zachowuje się jak pozostawione w spokoju szklane naczynie wypełnione wzburzoną, mętną wodą. Po jakimś czasie zanieczyszczenia opadają na dno, a woda robi się tak przejrzysta, że ku naszej ogromnej radości – można wreszcie zobaczyć przez nią świat. Wtedy to, co dla nas najważniejsze zostanie uświadomione, a szkodliwe nawyki ujawnią swoją szkodliwość z taką mocą, że wyzwolą ogromną, wewnętrzną, autonomiczną motywację i potrzebę zmiany. A to jest już połowa zwycięstwa. Umysł spokojny i prosty – poprowadzi nas prostą drogą do pożądanej zmiany.


Mówi Pan o tym, że warto dążyć do upraszczania swojego życia. Od razu przychodzi mi na myśl – „wyrzeczenia, rezygnacja, post”. Czy rzeczywiście może nam to przynieść jakąś korzyść? Czy sami się w ten sposób nie pozbawiamy czegoś istotnego, wartościowego?

Wręcz przeciwnie – minimalizm jest naszą naturalną, ludzką potrzebą. No bo na czym polega minimalizm? Na tworzeniu przestrzeni i czasu, w których możemy coś zauważyć w szczegółach, doświadczyć głębiej, przyjrzeć się, wsłuchać, zrozumieć. A to wszystko składa się na smak życia. Podobnie niemowlakowi, lepiej się żyje, gdy ma w swoim kojcu jednego ukochanego misia, a nie 20 kolorowych, konkurujących ze sobą pluszaków – i nie wiadomo, którym się zająć. W końcu rozkojarzone dziecko dostaje napadu wściekłej histerii i wrzeszcząc wyrzuca z kojca wszystko. Dzieci odruchowo wybierają jedną rzecz, którą chcą się zajmować. Warto brać z nich przykład. Potrafią zająć się na długo najprostszą sprawą, której wagi, piękna i znaczenie zabiegani dorośli nie widzą – np. przez pół godziny z uwagą i zachwytem przyglądać się kałuży, kamykowi, mrówce czy kwiatu. To pouczająca demonstracja wrodzonej człowiekowi potrzeby minimalizmu. Niestety z upływem życia zostaje ona zagłuszona wyuczoną – destrukcyjną dla życia – potrzebą posiadania jak najwięcej i stymulowania się na wszystkie możliwe sposoby jednocześnie.

Łatwo powiedzieć „uprość swoje życie”, ale jak się za to zabrać w praktyce? Pana firma Positive Life wydała kolejne – po „Zrelaksowana Mama” – warsztaty on-line dla kobiet „Proste życie w 21 dni”. Czy są one takim właśnie „pomocnikiem” dla osób, które mają dość bałaganu w swoim życiu i chcą rozpocząć w nim porządki?

Nasze warsztaty on-line „Proste życie w 21 dni” pomagają porządkować kolejne obszary życia i inspirują do zmian. Wszyscy wiemy, że aby przyjąć czcigodnego gościa, by doświadczyć siebie prawdziwych – musimy wysprzątać dom. Wyrzucić wszystko z pokoju, rozjaśnić ściany i otworzyć okno; wpuścić światło, powietrze i wiatr. Dotyczy to zarazem naszej przestrzeni zewnętrznej, jak i wewnętrznej – umysłu. Tylko tak odzyskamy zdolność, do zgodnego z naszymi ważnymi potrzebami porządkowania priorytetów i odpowiedniego gospodarowania czasem.

Warsztaty uświadamiają, że wewnątrz i na zewnątrz to tylko umowne pojęcia, dwie strony tego samego medalu. Że upraszczając na zewnątrz – jednocześnie upraszczamy wewnątrz, a czyniąc to wewnątrz, zarazem czynimy to na zewnątrz. To bardzo pocieszająca wiadomość dla pragnących uporządkować i uprościć swoje życie. 

Dziękuję za rozmowę,
Joanna Wilgucka-Drymajło

Możesz zapisać się na warsztaty on-line „Proste życie w 21 dni ” i otrzymać aż 15% zniżki dla Czytelniczek Mamo Pracuj. Dowiedz się teraz jak to zrobić.

Tekst i grafika: materiały prasowe firmy Positive Life

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

5 historii, jak mężczyzna może wspierać partnerkę w czasie ciąży

Kobieta zachodząc w ciążę najczęściej nie ma listy oczekiwań wobec swojego partnera. Zwykle pojawiają się one w czasie ciąży i są zależne od samopoczucia oraz hormonalnej burzy. A jak to wygląda z perspektywy mężczyzn? Czy od początku obmyślają plan pomocy, idą na żywioł, a może czekają na wskazówki od swojej ciężarnej partnerki?
  • Agnieszka Wadecka - 27/01/2020
mężczyzna wspiera partnerkę w ciąży

Jak mężczyzna może wspierać partnerkę w ciąży?

Jedno jest pewne, odpowiedzialność za nowe życie spoczywa na obojgu partnerach, ale to jednak mama przez 9 miesięcy będzie nosić dziecko pod sercem i poczuje brzemię tej odpowiedzialności pod wieloma względami. Dlatego wsparcie partnera jest ogromnie ważne i potrzebne.

My kobiety, najczęściej umiemy powiedzieć jakiej pomocy oczekujemy od naszych mężczyzn, ale czy wiemy jak oni postrzegają tą pomoc?

Na tytułowe pytanie odpowiedzieli: Michał, tata trójki dzieci (6 lat, 4 lata i 1,5 roku) i mój mąż, Marian, tata piątki dzieci (13 lat, 11 lat, 7 lat, 2 lata i 9 miesięcy), Robert, tata dwulatka, a wkrótce i drugiego maluszka, Kamil tata dwulatki oraz Grzegorz, który jeszcze nie ma dzieci, ale planuje potomstwo.

1. Wspólny refren

Dla Ciebie będę silny jak skała i we wszystkim pomogę.

W wypowiedziach naszych bohaterów pojawia się wspólny motyw – mężczyźni chcą zadbać, by ich ukochane nie musiały się męczyć, starają się przejąć wszystkie możliwe obowiązki, które wiążą się z fizycznym trudem.

Myślę, że na pewno chciałbym odciążyć swoją partnerkę w takich codziennych obowiązkach, które trzeba w domu zrobić – sprzątanie, pranie, zakupy itp. – napisał Grzegorz.

Robert, który właśnie pomaga swojej żonie w drugiej ciąży ma dłuższą listę obowiązków. Bez problemu przyznaje, że jej komfort jest najważniejszy i bez zastanowienia zostawia swoje zajęcia, by go zapewnić

– Dbam o to, aby moja żona w ciąży nie przemęczała się pracami domowymi (dzielimy się nimi), czynnie biorę udział podczas opieki nad starszym synem (podaję mu posiłki, kąpię). Za każdym razem gdy tylko jest taka możliwość, odwożę żonę na badania czy wizyty lekarskie. W bloku mamy windę, jednak, żeby do niej dojść, trzeba pokonać kilka stopni, jestem w stanie nawet przerwać grę multiplayer i biec na dół tylko po to, żeby ona nie musiała męczyć się po tych schodach – pisze Robert.

– Ważny był również odpoczynek, szczególnie pod koniec ciąży, kiedy zmęczenie mocno dawało się już we znaki. Mężczyzna może wówczas przejąć znaczną część obowiązków partnerki, tak aby ona mogła wypocząć – możemy podsumować słowami Mariana.

– Czasem obchodziłem się z żoną jak z jajkiem, nie pozwalałem jej nic dźwigać i zbytnio przemęczać się. Choć czasem przesadzałem, to jednak Kasia dziś wspomina, że czuła dzięki temu, że się o nią troszczę – Kamil.

2. Nieuniknione zmiany

Jesteś piękna i kocham Twoje zmieniające się ciało.

Mężczyźni mają świadomość, że możemy się czuć źle w naszym „nowym” ciele. Dla nich te zmiany nie są problemem, wręcz przeciwnie, uwielbiają rosnące brzuszki. Wiedzą, że chcemy być dla nich atrakcyjne i lubią okazywać nam, że im się podobamy.
Kamil opisuje – Pamiętam jak ważne było okazać Kasi, że cały czas jest dla mnie atrakcyjna. Pomogły w tym ładne ubrania dla kobiet w ciąży, romantyczne wieczory, komplementy i dużo czułości.

– Moja żona w ciąży wyglądała kwitnąco. Rosnący brzuszek sprawiał, że wydawała się taka delikatna i bezbronna. Czułem zwiększoną potrzebę opiekowania się nią. Zawsze starałem się jej okazać, że wygląda ślicznie i atrakcyjnie wspomina Michał.

Grzegorz ma jeszcze wszystko przed sobą, ale już dziś mówi o tym, że zamierza adorować swoją partnerkę.

– Nie wiem jak inni faceci, ale ja nie mam problemu z cielesnością, a wiem, że kobiety w ciąży często czują się nieatrakcyjne. Myślę, że przez to jaki jestem, starałbym się zrobić wszystko by zmienić to postrzeganie siebie u swojej partnerki – opowiada.

3. Wspólne działanie

Razem powołaliśmy nowe życie i razem się przygotujemy na jego powitanie.

Nieraz czytałam historie kobiet, które w ciąży same zostawały ze wszystkimi przygotowaniami. Urządzały pokoik, czytały książki, planowały poród, a mężczyzna zostawiał je z tym same. Nasi bohaterowie pokazują, że dla nich ważne było towarzyszenie swojej partnerce w tych chwilach, by mogły poczuć się spokojne i kochane.

– Ja wracając pamięcią do ciąż mojej żony widzę jak ważne dla niej było bezpieczeństwo. Upływający czas przybliżał nas z każdym dniem do momentu narodzin dziecka, a moja żona potrzebowała pewności, że wszystko co będzie potrzebne dziecku zaraz po urodzeniu jest już przygotowane. Świadomość, że zadbaliśmy o wszystko pozwalała spokojnie przeżywać ten ostatni trymestr – wspomina Marian.

Kamil dodaje – Wiem, że moja żona bardzo potrzebuje bliskości i zaangażowania, dlatego starałem się być przy każdym USG, mówić do brzuszka i obserwować ruchy dziecka, wspólnie wybierać rzeczy, razem planować jak przygotujemy mieszkanie, jednym słowem być obecny całym sobą w oczekiwaniu na narodziny. Chcieliśmy się dobrze przygotować do porodu, dlatego chodziliśmy do szkoły rodzenia, wiele czytaliśmy, ćwiczyliśmy oddychanie i napisaliśmy krótki plan działania na ten dzień.

4. Zrozumienie

Wiem, że rządzą Tobą hormony i jest Ci ciężko, dlatego jestem przy Tobie, by pomagać.

Wielu mężczyzn ma problem ze zmiennymi humorkami ciężarnych żon. Uciekają w swój świat, albo wychodzą z domu, by przypadkiem nie zostać ofiarą latających talerzy lub łzawego tsunami. To jednak nie dotyczy naszych ekspertów od pomocy. Kamil, Marian i Michał w swoich wypowiedziach podpowiadają jak dbali o swoje żony w trudnych chwilach.

– Wydaje mi się, że mężczyzna w tym czasie powinien być bardziej wyczulony na potrzeby żony i uczyć się na nie odpowiadać. Pomasować gdy bolą plecy, przynieść do łóżka śniadanie, zanim głód spotęguje mdłości, przykryć kocykiem gdy jest zimno lub podać poduszkę, żeby było wygodniej. Trzeba też było okazać wiele wyrozumiałości i zrozumienia, przymknąć oko na zmienne nastroje i niezrozumiałe zachowania lub na to, że zapach zawsze używanych kosmetyków nagle stał się nie do przyjęcia – radzi Kamil.

– Kiedyś obudziłem żonę pytaniem: Coś tu śmierdzi, nie odeszły ci wody? Zadałem je całkiem bez zastanowienia, żona się wkurzyła, ale rano już żartowała z mojej niewiedzy. Szczególnie w ciąży trzeba uważać na to co się mówi, bo reakcji nie da się przewidzieć i łatwo zranić uczucia partnerki -mówi żartem Michał.

– Nieoceniona jest również okazywana miłość, życzliwość, cierpliwość i wyrozumiałość dla różnych, czasem odmiennych zachowań partnerki. Zadbanie o wszystkie te elementy może przyczynić się do pięknego i pełnego miłości przeżywania ciąży, a dodatkowo bardziej scementować wzajemną miłość i zaufanie partnerów – podsumowuje Marian.

5. Najważniejsza jest miłość

Michał kończy swoją wypowiedź słowami  – Najważniejsza jest miłość. Dzięki niej to wsparcie przestaje być obowiązkiem, czy zbiorem przepisów do przestrzegania, ale staje się czymś oczywistym, wykonywanym spontanicznie. Z miłości do żony robiłem wszystko co mogłem, by przechodziła ciąże spokojnie i radośnie. Wpływ miało też to, że każda ciąża była inna i żona inaczej je znosiła. Jej potrzeby za każdym razem były inne, dlatego ciężko mi stworzyć listę podstawowych zasad i zachowań partnera ciężarnej.

Nie wiem jak Was, ale mnie te wypowiedzi wzruszyły i dały nadzieję, że kobiety w ciąży mają ogromne wsparcie w swoich partnerach czyli zwyczajnych – niezwyczajnych bohaterach.

Moim rozmówcom bardzo dziękuję za zaangażowanie i udzielone wypowiedzi!

A jak wspiera lub wspierał Cię Twój partner?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Podyskutuj

Jak wybrać dobry krem przeciwzmarszczkowy?

Zmarszczki, które są jedną z podstawowych oznak starzenia się organizmu, u wielu pań stają się widoczne już po trzydziestym roku życia. Po przekroczeniu tego wieku warto więc włączyć do codziennej pielęgnacji krem na zmarszczki, który pomoże zadbać o odpowiednią elastyczność skóry. Czym kierować się podczas wyboru? Podpowiadamy.
  • Dominika Kamińska - 24/01/2020
młoda kobieta stosuje krem przeciwzmarszczkowy

Krem przeciwzmarszczkowy – jaki powinien być?

Wybierając krem na zmarszczki, warto zdecydować się na produkt przeznaczony dla konkretnej grupy wiekowej, a także typu cery. Takie oznaczenia związane są z obecnością w składzie substancji aktywnych odpowiadających na potrzeby skóry na danym etapie życia i zależnych od jej kondycji.

Jednak niezależnie od typu cery ważnym obszarem zawsze jest skóra pod oczami, która wymaga szczególnej uwagi podczas codziennej pielęgnacji. W tym miejscu jest ona najcieńsza, przez co wiele pań ma problem z nieestetycznymi sińcami, ale też bardzo szybko się przesusza.

Sucha skóra wymaga intensywnego nawilżenia, w przeciwnym razie szybciej będą powstawać na niej zmarszczki. Jeśli więc chodzi o krem na zmarszczki, warto zainwestować w produkt do stosowania na skórę twarzy oraz produkt przeznaczony do pielęgnacji skóry pod oczami.

Krem przeciwzmarszczkowy – wybierz swojego faworyta

Na rynku dostępne są dziesiątki kremów przeciwzmarszczkowych mających w składzie innowacyjne substancje aktywne. Warto postawić przede wszystkim na te składniki, które występują w organizmie naturalnie – to np. kwas hialuronowy. Substancja ta przyciąga i wiąże w skórze cząsteczki wody, zapewniając jej doskonałe nawilżenie. Takie kosmetyki mają w swojej ofercie takie marki, jak Bielenda i L’Oréal Paris.

Jeśli zaś chodzi o krem na zmarszczki pod oczy, w składzie produktu oprócz kwasu hialuronowego powinny znaleźć się: koenzym Q10, odpowiedzialny za poprawę jędrności skóry oraz składnik pobudzający skórę do regeneracji, np. retinol.

Krem na zmarszczki

Godna uwagi propozycja to krem na zmarszczki pod oczy Nivea Q10 Plus, ujędrniający i pobudzający skórę do produkcji kolagenu. Ten kosmetyk dostępny jest w wersji na noc i na dzień.

Drugą godną polecenia opcją jest krem L’Oréal Revitalift Filler wyposażony w specjalnie wyprofilowany aplikator, który umożliwia precyzyjne rozprowadzenie produktu. Kosmetyki z serii Revitalift Filler charakteryzują się najwyższym w historii marki stężeniem kwasu hialuronowego, dzięki czemu skóra jest intensywnie nawilżona, a problematyczny obszar, za jaki uchodzi dolina łez, odzyskuje jędrność.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail