Czego szukasz

Co musisz wiedzieć, aby zacząć przygodę z branżą IT?

Praca w branży IT? Nie czekaj za pozwolenie. Zrób sobie pozwolenie. Musisz wierzyć w siebie i swoje umiejętności – mówi Ewelina Muc, która uczy inne kobiety jak robić strony na WordPressie. Jak zacząć przygodę z branżą IT? Dowiedz się co to jest cms, CSS, wtyczki, WordPress i jak zdobyć świetną pracę w tym zawodzie!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 07/06/2016

Ewelino, skończyłaś politologię a pracujesz w branży IT…

To prawda, z wykształcenia jestem politologiem ze specjalizacją polityka społeczna (magister politologii UW). Na studia poszłam, bo rodzice wiercili mi dziurę w brzuchu. I tyle. Studia przydały mi się tylko dla papierka – mogłam iść na fajne studia podyplomowe UX Design.

Jesteś znana jako „ta, która uczy kobiety WordPressa”. Dlaczego akurat skierowałaś swoje kursy do kobiet?

Kurs kieruję do grupy, którą po prostu znam i jestem jej częścią. Znam mnóstwo kobiet, które rozwijają swój biznes i borykają się z tematem strony internetowej. Zamiast rozwijać biznes tracą mnóstwo czasu na rozwiązywanie problemów na stronie. Mnie zależy na tym, żeby pomóc dziewczynom szybko opanować stronę, aby mogły spokojnie skupić się na tym co je kręci. Strona ma być tylko pomocnym narzędziem, nie problemem.

A tak w ogóle, to czym jest WordPress?

WordPress to, najprościej mówiąc, mechanizm, na którym możemy zrobić stronę bez umiejętności kodowania.

Czyli znając obsługę WP można samodzielnie tworzyć strony internetowe? I nie potrzebne jest do tego żadna wiedza tajemna, tego wszystkiego może nauczyć się „zwykły” człowiek?

Oczywiście! Panuje przekonanie, że stronę można zrobić tylko kiedy potrafimy programować. Nie. Można zrobić stronę bez umiejętności kodowania. Dlaczego? Świat ewoluuje. Teraz, aby móc prowadzić swój biznes musisz mieć stronę. Z czasem świat IT musiał nadążyć za potrzebami ludzi i zaczęły powstawać tzw. CMSy. To są takie systemy, dzięki którym możemy administrować naszą stroną z poziomu czytelnego panelu. Zamiast wprowadzać zmiany w kodzie, wprowadzamy zmiany za pomocą panelu administracyjnego. Po prostu wyklikujemy sobie wiele rzeczy.

I tak działa WordPress – wiele rzeczy możemy sobie wyklikać. A tak naprawdę to całą stronę! Ograniczają nas tylko możliwości panelu. Standardowy panel WordPressa możemy rozszerzyć za pomocą tzw. wtyczek. To są takie dodatki do WordPressa.

Programiści nadal mają masę roboty, bo po pierwsze programują wtyczki, a po drugie kodują strony z bardzo zindywidualizowanymi wymaganiami.

Ile czasu potrzeba, aby zdobyć umiejętności, które pozwolą na to, aby zarabiać na tworzeniu stron?

Rozumiem, że chodzi o umiejętności kodowania, nie tylko wyklikiwania strony. Wiesz, to jest ciężkie pytanie. Nie ma jednej odpowiedzi. Dużo zależy od tego, jak bardzo ktoś jest zmotywowany, pracowity i wierzy w sobie.

Ja jestem bardzo pracowita i zmotywowana. Uczyłam się sama w autobusach (jadąc do pracy, z pracy do domu). W weekendy robiłam sobie maratony z tutorialami na YouTubie. Nie z serialami 🙂

Odważyłam się przyjmować zamówienia po kilku latach. Pewnie trwałoby to krócej, ale dosyć późno uświadomiłam sobie, że sporo już umiem. Element wiary w siebie i swoje możliwości jest tutaj KLUCZOWY.

Dziewczyny, wierzcie w siebie. Nie podcinajcie sobie skrzydeł. Zawsze wyliczajcie sobie rzeczy, które już UMIECIE. A nie rzeczy, których nie umiecie.

Mam też takie swoje hasło, które powtarzam dziewczynom – NIKT NIE RODZI SIĘ Z TAKĄ WIEDZĄ. Też kiedyś zepsułam niejedną stronę. Bo niby skąd miałabym wiedzieć, jak ona działa? Trzeba psuć i naprawiać. Inaczej nie można się nauczyć.

Fajnie, że o tym mówisz. Długo się czegoś uczę i ciągle wydaje mi się, że jeszcze za mało umiem, a to przecież nieprawda… Gdzie szukać takich zleceń, na robienie stron?

Moja porada jest taka, żeby zacząć z małymi zleceniami wśród znajomych. Możesz wtedy uczyć się, jak pracuje się z klientem (presja czasu i oczekiwań). Ja tak zaczynałam i bardzo dobrze to wspominam. Żeby zlecenia zaczęły się pojawiać, to trzeba głośno mówić o tym co się robi. Mówiłam o tym głośno wśród znajomych i oni zaczęli mówić o mnie innym. Tak pojawiły się pierwsze zlecenia. Potem zaczęli polecać mnie klienci.

Nie umiem powiedzieć, gdzie szukać zleceń, bo nigdy nie musiałam się ogłaszać. Zawsze dostawałam zapytania, bo ktoś mnie polecił. I taki klient jest idealny, bo już przeważnie wie, jak pracujesz.

Warto też myśleć przyszłościowo o swoich stawkach. Jak zaczynasz, to uczciwie mówisz, teraz jest taniej, bo buduję portfolio. Za pół roku będzie 50% wyższa stawka. Dlaczego? Bo informacje o Twoich cenach i stawkach idą w świat. A wiadomo, nie chcesz zawsze zarabiać, jak osoba początkująca. Zawsze trzeba patrzeć na decyzję z perspektywy konsekwencji w teraźniejszości i w przyszłości.

ewelina-muc-jak-tworzyc-strony-internetowe-640

To cenna wskazówka, tak naprawdę dla wszystkich początkujących biznesów. A jakie trzeba mieć umiejętności, żeby ruszyć z robieniem stron dla innych?

Zacznę wymieniać i wszystkie dziewczyny przestaną czytać 😉 Ale ok.

Żeby swobodnie pracować na stanowisku front-end dewelopera juniora musisz mieć podstawy HTML, CSS, jQuery i WordPress. To jest dobre minimum. Osobiście polecam książkę, która dla mnie była przełomowa “Podręcznik CSS” Erica Meyera.

Kiedy robiłam strony dla innych, to spokojnie wystarczały mi umiejętności junior front-end developera. Jak było coś “grubszego” zlecałam. Wliczałam to w budżet i tyle. Wolałam robić to co lubiłam, niż robić wszystko.

Jeżeli chcesz być back-end deweloperką to powinnaś ogarniać, to co wyżej i dodatkowo wybrany (minimum) jeden język programowania np. JavaScript, PHP, Python (bardzo polecam osobom początkującym).

Po co aż tyle tego? Proste przykłady:

  • za kolory na stronie odpowiada CSS (moja ulubiona działka),
  • za ogólny schemat strony (gdzie co ma być) odpowiadają i HTML i CSS.
  • Jeżeli na stronie coś się ma wydarzyć, np. gdzieś klikniesz i coś wyjedzie, to jest to uruchamiane za pomocą języka programowania np. PHP.

Brzmi jak kosmos dla mnie, jestem początkująca w temacie i nie mam męża informatyka. Ale mam nadzieję, że Mamy czytają dalej… 😉 Wyjaśnisz nam kim są: front-end i back-end deweloper?

Najprościej mówiąc, w zależności od tego w czym się specjalizujesz – jesteś albo frontendowcem albo backendowcem. To, co widzimy na ekranie: kolory, fonty, układ strony – to front. Żeby zrobić tę część strony przeważnie wystarczająca jest znajomość CSS, HTML, jQuery. I osoby, które w nich się specjalizują, to frontendowcy.

Back-end to programistyczne bebechy zakodowane np. w PHP, JavaScript, Pythonie. Osoby, które specjalizują się w programowaniu to backendowcy (programiści).

Programowanie to napisanie instrukcji, co ma się wydarzyć jeżeli np. klikniesz w konkretne miejsce na stronie lub wykonasz inną czynność myszką. Prosty przykład: czasami wyskakują na stronach pop-upy. Ktoś to musiał zakodować. Ty kierujesz myszkę do ikony “zamknij”, a tu bach! Popup. Frontendowiec nadał mu wygląd, a programista zaprogramował co ten popup ma robić (jak ma reagować na Twoje zachowanie na stronie).

Dobra, zaczynam rozumieć. Dzięki 😉 Czy praca o jakiej rozmawiamy jest bardziej dostępna w formie zleceń dla freelancerów? Czy można gdzieś zaczepić się na etat mając takie umiejętności?

Haha, to chyba zależy od tego, jakie masz ego i czy jesteś samicą alfa. Czy wolisz być swoim szefem? Czy wolisz pracować u kogoś? Od tego zależy czy budujesz swoją markę, czy szukasz pracy w agencji. Można i tak, i tak.

Jeżeli szukasz pracy w agencji, to jest teraz na to olbrzymi rynek. Jest większa podaż niż popyt. Brakuje programistów. Oferty, które ciągle dostaję są wyczesane w kosmos – pensja plus masa dodatków np. karty fitness, kosze owoców co rano, pakiety do kina, imprezy integracyjne, udział w branżowych konferencjach, laptop.

Laski, siadać do nauki i się uczyć. To są super posady (jeżeli chcemy pracować u kogoś:).

Jakie jeszcze inne umiejętności / wiedzę powinna posiadać osoba, która chce pracować projektując strony?

Dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi.

Jeżeli idziesz do dużej agencji, to nie zajmujesz się i kodowaniem i projektowaniem. Tam stanowiska mają swoje specjalizacje i specjalistów, a nie ludzi od wszystkiego. Wiele można odczytać już z ogłoszenia. Rekomenduję startować do dobrych agencji, które nie szukają “człowieka orkiestry”. Jeżeli liźniesz wszystko, to jesteś we wszystkim średnia. Lepiej być super-dobrym w jednej rzeczy.

Albo kodujesz, albo projektujesz. Warto wyspecjalizować się w jednej działce tematycznej i być w niej ekspertem. Na bank znajdziesz dobrą pracę.

Czy w takim razie możesz olać programy graficzne? Warto znać podstawy Photoshopa i Illustratora, bo są to standardowe programy, z którymi zawsze spotkamy się w pracy w agencji. Rozumiemy co mamy zlecić grafikowi, rozumiemy też co do nas mówi. Życie jest wtedy łatwiejsze (śmiech).

Kiedy myślisz o pracy dla siebie i samodzielnym obsługiwaniu klientów, to tutaj nie masz wyjścia, znajomość jednego z programów graficznych jest obowiązkowa. Zawsze musisz przygotować grafiki do kodu. Ja pracuję na Illustratorze oraz Photoshopie. Znam je w stopniu podstawowym i to mi wystarcza. Jest mnóstwo darmowych tutoriali na YouTube i szybko można się nauczyć jak te programy działają.

Na portalu prowadzimy akcję Mamo pracuj w IT, bo widzimy, że ta branża jest naprawdę bardzo przyjazna pracownikom. Jak Ty widzisz kobiety w nowych technologiach?

Widzę je bardzo dobrze! Liczą się umiejętności, nie płeć. Pracowałam w męskich zespołach. Jeżeli masz wiedzę, umiesz ją przekazać, to kompletnie nie ma się czegoś obawiać.

Jest mnóstwo wpływowych kobiet, które przetarły szlak kobietom w IT. W Polsce Kamila Sidor oraz Ola Sitarska. Niesamowite kobiety, które nie czekały na specjalne zaproszenie do świata IT. Weszły jak torpedy i zmieniły oblicze świata IT na zawsze.

Na świecie jest też Sheryl Sandberg, Lea Verou, Ariana Huffington, która stworzyła mega portal! Jest też Marissa Mayer, która jest CEO Yahoo. Może nie do końca wychodzą jej reformy, które wprowadza, ale zarządza niesamowitą firmą IT.

Chcę powiedzieć jeszcze jedno. Kobiety mogą być wszędzie szefami lub pracownikami. Nie potrzebujemy specjalnego traktowania i cieplarnianych warunków. Wchodząc w nowy świat np. branżę IT trzeba mieć po prostu odpowiednie nastawienie. Chcesz coś zrobić, rób to od zaraz. Nie czaj się. Nie szukaj kogoś kto Cię pogłaszcze na dzień dobry 🙂 Nie czekaj za pozwolenie. Zrób sobie pozwolenie.

Chcemy też odczarować mit, że branża IT jest dla takich zakręconych facetów z brodami, co mają nie więcej niż 25 lat i urodzili się z laptopem pod palcami. Pokazać mamom, że branża IT zatrudnia też kobiety i to nawet takie „stare” co już mają dzieci i nigdy nie myślały o informatyce… czy mamy rację?

Zdecydowanie! Mit, o którym wspomniałaś, to czasy, które dawno już minęły i nie wrócą 🙂

Dziękuję Ci za tę rozmowę!

Ewelinę i jej kursy dla początkujących znajdziecie tutaj: www.ewelinamuc.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Video: Wszystko co chcesz wiedzieć o roli Scrum Mastera

Na naszej grupie #Mamo pracuj w IT tylko dla członków grupy organizujemy różne akcje tematycznem, np. przeprowadzamy rozmowy z ekspertami najbardziej popularnych dziedzin IT. Ostatnio udostępniłyśmy Wam live na temat początków programowania, a już dziś możecie zobaczyć drugi - o zawodzie Scrum Mastera. Naszą rozmówczynią była Justyna Wykowska. Oglądnij film i dowiedz się jak zostać Scrum Masterem.
  • Agnieszka Wadecka - 23/07/2019
Dłoń trzymająca kartkę

Wszystko co chciałabyś wiedzieć o roli Scrum Mastera

W marcu 2019, na naszej grupie na FB #Mamo pracuj w IT prowadziłyśmy serię LIVE’ów o początkach w branży IT.

Drugi live w Tygodniu Kobiet w IT

Naszym gościem była Justyna Wykowska z ProCognita, która jest agile coachem i trenerką metody Scrum. W tym wywiadzie dowiesz się więcej na temat Justyny i jej pracy.

Live prowadziła Agnieszka Czmyr-Kaczanowska.

O czym rozmawiałyśmy?

Agnieszka z Justyną rozmawiały o pracy Scrum Mastera, odpowiedziały na pytania takie jak:

  • Czym praktycznie zajmuje się Scrum Master?
  • Jak się przebranżowić na Scrum Mastera?
  • Jakie kompetencje są przydatne w tej roli?
  • Jakie wyzwania stoją przed Scrum Masterem który zaczyna pracę?
  • Jak się można przygotować/nauczyć do roli Scrum Mastera?
  • Czy szkolenia, certyfikaty są niezbędne?
  • Jak szukać pierwszej pracy jako Scrum Master?

Zobacz nagranie z naszej rozmowy:

Inne tematy jakie podjęłyśmy to:

Więcej o projekcie #MamoPracujwIT przeczytasz tutaj >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Od technika farmacji do front-end developera, czyli jak uzyskać finansowanie szkolenia z urzędu pracy?

Dziś rozmawiamy z Wiolettą Szłapak, która zdecydowała się całkowicie zmienić branżę i zacząć pracować w świecie IT. Wioletta opowiada o tym, jak udało jej się uzyskać całkowite finansowanie kursu, który otworzył przed nią możliwość realizacji jej marzeń. Dzieli się historią, która, choć miała wiele zawirowań, zakończyła się dla niej pomyślnie.
  • Karolina Łachmacka - 22/07/2019

Dlaczego zdecydowałaś się na przebranżowienie i jak wybrałaś kurs?

Dlatego, że do odważnych świat należy! A tak zupełnie serio to wybierając kierunek studiów (biologia) nie zastanawiałam się, co będzie potem. Po prostu interesowałam się biologią i żyłam bardziej „tu i teraz”. Na szczęście w trakcie trwania studiów (które w międzyczasie z dziennych przekształciły się w zaoczne) rodzice okiełznali nieco moją romantyczną naturę i trochę mną pokierowali. Ukończyłam więc kierunek technik farmacji i przez wiele lat pracowałam w aptece. Kochałam tę pracę, kontakt z ludźmi, możliwość niesienia pomocy, przygotowywanie leków, apteczny zapach. W tamtym momencie to było coś, co mnie satysfakcjonowało.

Gdy zaszłam w ciążę wiedziałam, że muszę jednak zmienić zawód. Nie chciałam wracać szybko do pracy, dlatego w 7. miesiącu ciąży zdałam egzamin na tłumacza technicznego i współpracowałam z biurem tłumaczeń mojego taty. Niestety tata zmarł, musiałam zamknąć biuro i zdecydować, co dalej. I tu szczęśliwe zrządzenie losu w postaci pomocy mojej koleżanki Asi dało możliwość wejścia do świata IT.

Asia poleciła mnie w firmie, w której pracowała, przeszłam pomyślnie rekrutację i tak zostałam konsultantem IT. Gdy wspominam tamten czas, to trudno mi w to wszystko uwierzyć. Musiałam szybko nauczyć się nowych rzeczy, z którymi wcześniej nie miałam żadnej styczności. To było trochę szalone, ale otwierało nowe możliwości, dawało ogromną możliwość rozwoju. Otworzył się przede mną nowy świat. Wspaniały świat. Po mniej więcej roku pracy zostałam zatrudniona w innej firmie jako wdrożeniowiec.

Chciałam mieć większy wpływ na tworzenie oprogramowania, ale mój plan jak to zrobić nie był do końca sprecyzowany. Po przeanalizowaniu moich mocnych i słabych stron i zainteresowań zaczął się formułować plan. Proces tworzenia oprogramowania chciałam poznać od strony front albo end-developera. Ostatecznie zdecydowałam się na kurs front-end od podstaw.

Jak dowiedziałaś się o tym, że możesz starać się o finansowanie szkolenia z urzędu pracy, że urzędy dostają środki na szkolenia indywidualne?

Zastanawiałam się jak pozyskać środki na takie szkolenie. I tu skorzystałam z rady bardzo miłych pań z urzędu pracy, z którymi miałam przyjemność rozmawiać na spotkaniu organizowanym przez Mamo Pracuj w bibliotece na Rajskiej w Krakowie. Zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna i złożyłam wniosek o dofinasowanie do szkolenia indywidualnego.

Jakie były Twoje pierwsze kroki, kiedy dowiedziałaś się, że „Twój” urząd posiada takie środki?

Musiałam trochę poczekać na te środki. Zgłosiłam się do urzędu w drugiej połowie roku. Urząd już rozdysponował środki, które posiadał. Czekałam więc i regularnie dopytywałam, czy są już środki rezerwowe. Gdy się pojawiły, byłam już zdecydowana na konkretne szkolenie. Dlatego w dziale szkoleń złożyłam wniosek o dofinansowanie do szkolenia indywidualnego.

Tutaj moja rada: najlepiej składać wniosek na początku roku, pieniądze zwykle są już rozdysponowane w pierwszym kwartale, a nigdy nie ma pewności czy będą uruchomione środki rezerwowe.

Co musiałaś krok po kroku zrobić, aby otrzymać tę dotację?

Po pierwsze trzeba być zarejestrowaną osobą bezrobotną. Gdy się rejestrowałam, obowiązywało profilowanie (nie wiem, czy jeszcze obowiązuje), ale gdy podpisywałam się w ewidencji, musiałam napisać test. Jego wynikiem było przydzielenie do jednego z profilów: 1, 2 czy 3.

„Jedynki” nie dostawały możliwości dofinansowania do szkoleń indywidualnych. Jeśli takie profilowanie obowiązuje, i nadal „jedynki” nie dostają dofinansowania, to najlepiej, jeśli urzędnik, przy którym piszemy test, pomoże nam udzielić odpowiedzi, tak żeby wyszedł odpowiedni profil i żeby szansa na pieniądze nie przepadła.

Następnie u doradcy zawodowego powiedziałam jakie są moje umiejętności, jaki mam plan i czego potrzebuję od Urzędu do realizacji celu. Z takim gotowym planem w systemie Urzędu, mogłam skierować się do działu szkoleń. Niestety, dział szkoleń nie dysponował już środkami na szkolenia indywidualne. Musiałam więc poczekać na środki rezerwowe, gdy zostały uruchomione i wtedy złożyłam wniosek.

Jak wygląda proces kwalifikacji i czy jest skomplikowany? Czy otrzymujesz jakąś pomoc urzędników w trakcie?

Sam proces nie jest skomplikowany – przynajmniej w Krakowie (o szczegóły trzeba się dopytać w swoim urzędzie, bo nie ma pewności, że wszędzie wszystko wygląda tak samo). Złożyłam wniosek, z rzetelnym i rozsądnym umotywowaniem prośby, i czekałam na decyzję. Dostałam decyzję pozytywną, wyrażono również zgodę na wybraną przeze mnie jednostkę szkoleniową, poszłam na szkolenie i do drugiego dnia szkolenia wszystko szło płynnie.

Później sprawy się skomplikowały.

Na czym polega opracowanie planu przebranżowienia? Co musiałaś wypełnić i zrobić w związku z tym?

W związku z tym, że między zakończeniem mojej ostatniej pracy, a zarejestrowaniem się jako osoba bezrobotna miałam trochę czasu na zastanowienie się co chciałabym robić, byłam już zdecydowana, że do świata programowania chcę wejść jako front-end developer, co powiedziałam doradcy zawodowemu w urzędzie. Doradca zanotował, co potrafię, czego potrzebuję od urzędu i to był ten plan. Ma on swój termin ważności (ale to nie jest krótki termin ważności), więc trzeba pilnować, żeby był ważny w momencie składania wniosku. Jeśli się „przeterminuje”, to trzeba go odświeżyć.

Ile kosztowało Twoje szkolenie (jeśli to nie tajemnica) i czy udało Ci się pozyskać całość potrzebnej kwoty?

Pierwsze szkolenie, na które wyrażono zgodę kosztowało około 9 tysięcy złotych (to szkolenie, na którym byłam 2 dni, dopóki nie dowiedziałam się, że jednak nie mogę brać udziału w tym szkoleniu), drugie na które wyrażono zgodę i które przeszłam w pełnym wymiarze godzin, kosztowało blisko 4,5 tysiąca. Urząd sfinansował je w 100%.

Jak Twoim zdaniem należy uzasadnić swój wniosek? Jakie wskazówki byś dała innym osobom, które chcą ubiegać się o takie finansowanie szkolenia z urzędu pracy?

Szczerze, ale rozsądnie. Pisałam o tym, jak ważny jest dla mnie rozwój osobisty, jaki jest mój plan na przebranżowienie, czego brakuje mi do osiągnięcia celu i o jakie wsparcie proszę Urząd. Opisałam szkolenie, którym się interesuję i co ono mi da. Miałam na uwadze to, ile kosztują takie szkolenia i że pula posiadanych środków przez Urząd jest ograniczona, a chętnych sporo. Chciałam, żeby ten wniosek jasno wyraził to, jak bardzo mi zależy na uzyskaniu konkretnych kompetencji.

Podanie pisałam z wszystkimi zwrotami grzecznościowymi: szanowni Państwo, zwracam się z uprzejmą prośbą… Nie wiem, czy to zaważyło na decyzji pozytywnej, ale oprócz zwykłej kultury osobistej chciałam też skrócić dystans między mną, a osobą, która czyta wniosek, żeby to nie było takie „suche”.

Trzeba pamiętać też o tym, że urząd raczej nie zgodzi się na szkolenie, które trwa 560 h (maksymalnie szkolenie może trwać 6 miesięcy, w uzasadnionych wypadkach urząd może wyrazić zgodę na czas szkolenia do 12 lub 24 miesięcy). Dlatego jeśli wybieramy jakieś konkretne szkolenie z tych kilkutygodniowych, to raczej wersję podstawową.

Jeśli wskazujemy we wniosku konkretną jednostkę szkoleniową, to musi być ona w Rejestrze Instytucji Szkoleniowych. Szkolenie musi trwać nie mniej niż 25 godzin zegarowych tygodniowo. Urząd może przyznać nam środki, ale nie zgodzić się na wybraną przez nas instytucję szkoleniową.

Zalecałabym też umiarkowanie częste wizyty w dziale szkoleń, tak żeby urzędnicy kojarzyli twarz z nazwiskiem, oraz odpytywanie telefoniczne – żeby mieć kontrolę nad kolejnym krokiem procesu oraz pokazać zaangażowanie. Nim złożymy wniosek, pytać można o to, czy są dostępne środki. Jeśli nie ma, to kiedy będą. Jak już będzie termin, to pytać czy już są, jak jeszcze nie ma, to kiedy pytać ponownie…

Jak już złożymy wniosek, to urząd ma miesiąc na jego rozpatrzenie. Pod koniec tego okresu można zadzwonić i zapytać, na jakim etapie jest wniosek, kiedy można spodziewać się decyzji. Trzeba okazać zaangażowanie.

Co wzbudziło Twoje największe obawy w trakcie ubiegania się o pomoc? Jak je rozwiałaś?

Na początku nie miałam żadnych obaw. Nie zastanawiałam się, czy urząd sfinansuje moje szkolenie. Obawy o to pojawiły się po tym, jak pierwszy raz cofnięto mi dofinasowanie. Te obawy rozwiałam zaangażowaniem w proces. Zrozumieniem, dopytaniem o to jakie proces ma kroki. Odpytywaniem, sprawdzaniem.

Kolejny raz obawy pojawiły się, gdy straciłam środki po raz drugi. Popadłam w krótką melancholię: czyżby wszechświat wysyłał mi sygnał, że nie tędy droga? Te obawy rozwiał mój mąż, który powiedział, że jedyny przekaz, jaki mi wysyła wszechświat, to taki, że mam walczyć o swoje, a także Joanna Gotfryd z Mamo Pracuj, wspierająca mnie w chwili, gdy ja sama traciłam nadzieję.

Żałuję, że urząd nie komunikuje jaśniej procesu. Można taki proces bardzo dobrze rozrysować, zaznaczyć, w którym momencie się znajdujemy, co będzie działo się dalej. Można zrobić prostą wizualizację procesu dla petentów.

Jakie miałaś problemy na swojej drodze?

Moje problemy związane były z tym, że nie znałam całego procesu przyznawania środków. Ponadto uważam, że urząd niechcący wprowadził mnie w błąd. Myślałam, że jeśli urząd przysłał mi list z decyzją pozytywną i oprócz przyznanych środków zgadzają się na wybraną przeze mnie instytucję szkoleniową oraz szkolenie, to już jest „z górki”. Idę na szkolenie. Okazało się, że proces jest bardziej złożony, o czym nie było ani słowa w korespondencji.

Po decyzji pozytywnej uruchamiane są zamówienia publiczne. Czyli na stronie urzędu i w biuletynie zostaje opublikowane ogłoszenie. Urząd w okresie 2 tygodni od opublikowania ogłoszenia czeka na zgłoszenia instytucji szkoleniowych, które wyrażają chęć przeprowadzenia szkolenia. Jeśli nie zgłosi się wybrana przez nas jednostka, a inne zechcą przeprowadzić szkolenie, to urząd wybiera bardziej konkurencyjną ofertę z tych złożonych. Jeżeli nie zgłosi się żadna instytucja, Urząd informuje nas listownie, że straciliśmy środki.

Oczywiście możemy się odwołać, musimy jednak przestrzegać terminów. List z informacją o tym, że straciłam fundusze na szkolenie, dotarł do mnie 5 dni po tym, jak odebrałam telefon z urzędu, że moje fundusze już nie są moje – zostały rozdysponowane, ponieważ jednostka szkoleniowa, z którą byłam w kontakcie, nie złożyła oferty na moje szkolenie. Pomylili mnie z inną kursantką i nie złożyli oferty na mój wniosek tylko na jej.

Ponieważ fundusze rezerwowe na dany rok zostały rozdysponowane, musiałam czekać na nowy rok kalendarzowy i nowe środki.

Jak pokonałaś te problemy?

Gdy środki pojawiły się, ponownie złożyłam wniosek. Ponownie przyznano mi środki, ale nie wyrażono zgody na wybraną przeze mnie instytucję szkoleniową. W zamian urząd zaproponował inną. Ustaliliśmy wymiar godzin szkolenia, zakres, mogłam zadać pytania dotyczące szkolenia przedstawicielowi firmy poprzez urzędnika. Uzyskałam odpowiedzi i odniosłam wrażenie, że sprawa jest dogadana, skoro złożyłam podpis na planie szkolenia, który złożyłam na dzienniku podawczym.

Ruszyły zamówienia publiczne, które uważałam już za czystą formalność, ale tknięta przeczuciem postanowiłam zadzwonić do urzędu. Okazało się, że instytucja szkoleniowa nie złożyła wniosku w terminie. Ponownie straciłam środki. Odwołam się – tym razem udało mi się dotrzymać terminów.

Fundusze przyznano mi ponownie. Jednostka nie złożyła wniosku w terminie, ponieważ nie wiedziała, że jest już ogłoszenie na stronie urzędu. Przedstawiciel firmy powiedział mi, że są przyzwyczajeni jednak do tego, że jest jakaś informacja ze strony urzędu o tym, że wniosek jest w zamówieniach publicznych, ponieważ oni nie mają czasu na to, żeby przeglądać biuletyny urzędów pracy. Urząd z kolei twierdzi, że nigdy nie dawał znać żadnej jednostce szkoleniowej, bo to jest sprzeczne z zasadą zamówień publicznych…

W każdym razie ta przydługa historia ma swój szczęśliwy finał. Szkolenie zostało zrealizowane. Teraz muszę działać, pisać codziennie kod, uczyć się.

Mam plan na kolejne szkolenia i tu na pewno będę też korzystać ze wsparcia w finansowaniu, ale to już będzie współfinansowanie.

Czy polecasz innym chętnym sięganie po takie możliwości? Przed czym byś ich przestrzegła?

Oczywiście – polecam! Jest to sposób na uzyskanie 100% środków na finansowanie szkolenia.

Przestrzegam natomiast przed zostawianiem spraw samych sobie. Sama decyzja pozytywna nie zamyka procesu. Trzeba dzwonić, dopytywać się.

Dziękuję za rozmowę!

Zdjęcia:

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Łachmacka
Tłumacz pisemny, copywriter, wirtualna asystentka, a także filmowiec. Z pasją opowiada historie na różne tematy, szczególnie te, które budzą ludzi do empatii. Miłośniczka starego kina od końca ery filmu niemego po końcówkę lat 60. XX wieku.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail