Czego szukasz

Co musisz wiedzieć, aby zacząć przygodę z branżą IT?

Praca w branży IT? Nie czekaj za pozwolenie. Zrób sobie pozwolenie. Musisz wierzyć w siebie i swoje umiejętności – mówi Ewelina Muc, która uczy inne kobiety jak robić strony na WordPressie. Jak zacząć przygodę z branżą IT? Dowiedz się co to jest cms, CSS, wtyczki, WordPress i jak zdobyć świetną pracę w tym zawodzie!

Ewelino, skończyłaś politologię a pracujesz w branży IT…

To prawda, z wykształcenia jestem politologiem ze specjalizacją polityka społeczna (magister politologii UW). Na studia poszłam, bo rodzice wiercili mi dziurę w brzuchu. I tyle. Studia przydały mi się tylko dla papierka – mogłam iść na fajne studia podyplomowe UX Design.

Jesteś znana jako „ta, która uczy kobiety WordPressa”. Dlaczego akurat skierowałaś swoje kursy do kobiet?

Kurs kieruję do grupy, którą po prostu znam i jestem jej częścią. Znam mnóstwo kobiet, które rozwijają swój biznes i borykają się z tematem strony internetowej. Zamiast rozwijać biznes tracą mnóstwo czasu na rozwiązywanie problemów na stronie. Mnie zależy na tym, żeby pomóc dziewczynom szybko opanować stronę, aby mogły spokojnie skupić się na tym co je kręci. Strona ma być tylko pomocnym narzędziem, nie problemem.

A tak w ogóle, to czym jest WordPress?

WordPress to, najprościej mówiąc, mechanizm, na którym możemy zrobić stronę bez umiejętności kodowania.

Czyli znając obsługę WP można samodzielnie tworzyć strony internetowe? I nie potrzebne jest do tego żadna wiedza tajemna, tego wszystkiego może nauczyć się „zwykły” człowiek?

Oczywiście! Panuje przekonanie, że stronę można zrobić tylko kiedy potrafimy programować. Nie. Można zrobić stronę bez umiejętności kodowania. Dlaczego? Świat ewoluuje. Teraz, aby móc prowadzić swój biznes musisz mieć stronę. Z czasem świat IT musiał nadążyć za potrzebami ludzi i zaczęły powstawać tzw. CMSy. To są takie systemy, dzięki którym możemy administrować naszą stroną z poziomu czytelnego panelu. Zamiast wprowadzać zmiany w kodzie, wprowadzamy zmiany za pomocą panelu administracyjnego. Po prostu wyklikujemy sobie wiele rzeczy.

I tak działa WordPress – wiele rzeczy możemy sobie wyklikać. A tak naprawdę to całą stronę! Ograniczają nas tylko możliwości panelu. Standardowy panel WordPressa możemy rozszerzyć za pomocą tzw. wtyczek. To są takie dodatki do WordPressa.

Programiści nadal mają masę roboty, bo po pierwsze programują wtyczki, a po drugie kodują strony z bardzo zindywidualizowanymi wymaganiami.

Ile czasu potrzeba, aby zdobyć umiejętności, które pozwolą na to, aby zarabiać na tworzeniu stron?

Rozumiem, że chodzi o umiejętności kodowania, nie tylko wyklikiwania strony. Wiesz, to jest ciężkie pytanie. Nie ma jednej odpowiedzi. Dużo zależy od tego, jak bardzo ktoś jest zmotywowany, pracowity i wierzy w sobie.

Ja jestem bardzo pracowita i zmotywowana. Uczyłam się sama w autobusach (jadąc do pracy, z pracy do domu). W weekendy robiłam sobie maratony z tutorialami na YouTubie. Nie z serialami 🙂

Odważyłam się przyjmować zamówienia po kilku latach. Pewnie trwałoby to krócej, ale dosyć późno uświadomiłam sobie, że sporo już umiem. Element wiary w siebie i swoje możliwości jest tutaj KLUCZOWY.

Dziewczyny, wierzcie w siebie. Nie podcinajcie sobie skrzydeł. Zawsze wyliczajcie sobie rzeczy, które już UMIECIE. A nie rzeczy, których nie umiecie.

Mam też takie swoje hasło, które powtarzam dziewczynom – NIKT NIE RODZI SIĘ Z TAKĄ WIEDZĄ. Też kiedyś zepsułam niejedną stronę. Bo niby skąd miałabym wiedzieć, jak ona działa? Trzeba psuć i naprawiać. Inaczej nie można się nauczyć.

Fajnie, że o tym mówisz. Długo się czegoś uczę i ciągle wydaje mi się, że jeszcze za mało umiem, a to przecież nieprawda… Gdzie szukać takich zleceń, na robienie stron?

Moja porada jest taka, żeby zacząć z małymi zleceniami wśród znajomych. Możesz wtedy uczyć się, jak pracuje się z klientem (presja czasu i oczekiwań). Ja tak zaczynałam i bardzo dobrze to wspominam. Żeby zlecenia zaczęły się pojawiać, to trzeba głośno mówić o tym co się robi. Mówiłam o tym głośno wśród znajomych i oni zaczęli mówić o mnie innym. Tak pojawiły się pierwsze zlecenia. Potem zaczęli polecać mnie klienci.

Nie umiem powiedzieć, gdzie szukać zleceń, bo nigdy nie musiałam się ogłaszać. Zawsze dostawałam zapytania, bo ktoś mnie polecił. I taki klient jest idealny, bo już przeważnie wie, jak pracujesz.

Warto też myśleć przyszłościowo o swoich stawkach. Jak zaczynasz, to uczciwie mówisz, teraz jest taniej, bo buduję portfolio. Za pół roku będzie 50% wyższa stawka. Dlaczego? Bo informacje o Twoich cenach i stawkach idą w świat. A wiadomo, nie chcesz zawsze zarabiać, jak osoba początkująca. Zawsze trzeba patrzeć na decyzję z perspektywy konsekwencji w teraźniejszości i w przyszłości.

ewelina-muc-jak-tworzyc-strony-internetowe-640

To cenna wskazówka, tak naprawdę dla wszystkich początkujących biznesów. A jakie trzeba mieć umiejętności, żeby ruszyć z robieniem stron dla innych?

Zacznę wymieniać i wszystkie dziewczyny przestaną czytać 😉 Ale ok.

Żeby swobodnie pracować na stanowisku front-end dewelopera juniora musisz mieć podstawy HTML, CSS, jQuery i WordPress. To jest dobre minimum. Osobiście polecam książkę, która dla mnie była przełomowa “Podręcznik CSS” Erica Meyera.

Kiedy robiłam strony dla innych, to spokojnie wystarczały mi umiejętności junior front-end developera. Jak było coś “grubszego” zlecałam. Wliczałam to w budżet i tyle. Wolałam robić to co lubiłam, niż robić wszystko.

Jeżeli chcesz być back-end deweloperką to powinnaś ogarniać, to co wyżej i dodatkowo wybrany (minimum) jeden język programowania np. JavaScript, PHP, Python (bardzo polecam osobom początkującym).

Po co aż tyle tego? Proste przykłady:

  • za kolory na stronie odpowiada CSS (moja ulubiona działka),
  • za ogólny schemat strony (gdzie co ma być) odpowiadają i HTML i CSS.
  • Jeżeli na stronie coś się ma wydarzyć, np. gdzieś klikniesz i coś wyjedzie, to jest to uruchamiane za pomocą języka programowania np. PHP.

Brzmi jak kosmos dla mnie, jestem początkująca w temacie i nie mam męża informatyka. Ale mam nadzieję, że Mamy czytają dalej… 😉 Wyjaśnisz nam kim są: front-end i back-end deweloper?

Najprościej mówiąc, w zależności od tego w czym się specjalizujesz – jesteś albo frontendowcem albo backendowcem. To, co widzimy na ekranie: kolory, fonty, układ strony – to front. Żeby zrobić tę część strony przeważnie wystarczająca jest znajomość CSS, HTML, jQuery. I osoby, które w nich się specjalizują, to frontendowcy.

Back-end to programistyczne bebechy zakodowane np. w PHP, JavaScript, Pythonie. Osoby, które specjalizują się w programowaniu to backendowcy (programiści).

Programowanie to napisanie instrukcji, co ma się wydarzyć jeżeli np. klikniesz w konkretne miejsce na stronie lub wykonasz inną czynność myszką. Prosty przykład: czasami wyskakują na stronach pop-upy. Ktoś to musiał zakodować. Ty kierujesz myszkę do ikony “zamknij”, a tu bach! Popup. Frontendowiec nadał mu wygląd, a programista zaprogramował co ten popup ma robić (jak ma reagować na Twoje zachowanie na stronie).

Dobra, zaczynam rozumieć. Dzięki 😉 Czy praca o jakiej rozmawiamy jest bardziej dostępna w formie zleceń dla freelancerów? Czy można gdzieś zaczepić się na etat mając takie umiejętności?

Haha, to chyba zależy od tego, jakie masz ego i czy jesteś samicą alfa. Czy wolisz być swoim szefem? Czy wolisz pracować u kogoś? Od tego zależy czy budujesz swoją markę, czy szukasz pracy w agencji. Można i tak, i tak.

Jeżeli szukasz pracy w agencji, to jest teraz na to olbrzymi rynek. Jest większa podaż niż popyt. Brakuje programistów. Oferty, które ciągle dostaję są wyczesane w kosmos – pensja plus masa dodatków np. karty fitness, kosze owoców co rano, pakiety do kina, imprezy integracyjne, udział w branżowych konferencjach, laptop.

Laski, siadać do nauki i się uczyć. To są super posady (jeżeli chcemy pracować u kogoś:).

Jakie jeszcze inne umiejętności / wiedzę powinna posiadać osoba, która chce pracować projektując strony?

Dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi.

Jeżeli idziesz do dużej agencji, to nie zajmujesz się i kodowaniem i projektowaniem. Tam stanowiska mają swoje specjalizacje i specjalistów, a nie ludzi od wszystkiego. Wiele można odczytać już z ogłoszenia. Rekomenduję startować do dobrych agencji, które nie szukają “człowieka orkiestry”. Jeżeli liźniesz wszystko, to jesteś we wszystkim średnia. Lepiej być super-dobrym w jednej rzeczy.

Albo kodujesz, albo projektujesz. Warto wyspecjalizować się w jednej działce tematycznej i być w niej ekspertem. Na bank znajdziesz dobrą pracę.

Czy w takim razie możesz olać programy graficzne? Warto znać podstawy Photoshopa i Illustratora, bo są to standardowe programy, z którymi zawsze spotkamy się w pracy w agencji. Rozumiemy co mamy zlecić grafikowi, rozumiemy też co do nas mówi. Życie jest wtedy łatwiejsze (śmiech).

Kiedy myślisz o pracy dla siebie i samodzielnym obsługiwaniu klientów, to tutaj nie masz wyjścia, znajomość jednego z programów graficznych jest obowiązkowa. Zawsze musisz przygotować grafiki do kodu. Ja pracuję na Illustratorze oraz Photoshopie. Znam je w stopniu podstawowym i to mi wystarcza. Jest mnóstwo darmowych tutoriali na YouTube i szybko można się nauczyć jak te programy działają.

Na portalu prowadzimy akcję Mamo pracuj w IT, bo widzimy, że ta branża jest naprawdę bardzo przyjazna pracownikom. Jak Ty widzisz kobiety w nowych technologiach?

Widzę je bardzo dobrze! Liczą się umiejętności, nie płeć. Pracowałam w męskich zespołach. Jeżeli masz wiedzę, umiesz ją przekazać, to kompletnie nie ma się czegoś obawiać.

Jest mnóstwo wpływowych kobiet, które przetarły szlak kobietom w IT. W Polsce Kamila Sidor oraz Ola Sitarska. Niesamowite kobiety, które nie czekały na specjalne zaproszenie do świata IT. Weszły jak torpedy i zmieniły oblicze świata IT na zawsze.

Na świecie jest też Sheryl Sandberg, Lea Verou, Ariana Huffington, która stworzyła mega portal! Jest też Marissa Mayer, która jest CEO Yahoo. Może nie do końca wychodzą jej reformy, które wprowadza, ale zarządza niesamowitą firmą IT.

Chcę powiedzieć jeszcze jedno. Kobiety mogą być wszędzie szefami lub pracownikami. Nie potrzebujemy specjalnego traktowania i cieplarnianych warunków. Wchodząc w nowy świat np. branżę IT trzeba mieć po prostu odpowiednie nastawienie. Chcesz coś zrobić, rób to od zaraz. Nie czaj się. Nie szukaj kogoś kto Cię pogłaszcze na dzień dobry 🙂 Nie czekaj za pozwolenie. Zrób sobie pozwolenie.

Chcemy też odczarować mit, że branża IT jest dla takich zakręconych facetów z brodami, co mają nie więcej niż 25 lat i urodzili się z laptopem pod palcami. Pokazać mamom, że branża IT zatrudnia też kobiety i to nawet takie „stare” co już mają dzieci i nigdy nie myślały o informatyce… czy mamy rację?

Zdecydowanie! Mit, o którym wspomniałaś, to czasy, które dawno już minęły i nie wrócą 🙂

Dziękuję Ci za tę rozmowę!

Ewelinę i jej kursy dla początkujących znajdziecie tutaj: www.ewelinamuc.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Daj sobie szansę! IT to nie tylko programowanie.

Czasami trudna sytuacja daje szansę na odkrycie czegoś nowego, dającego szerokie możliwości. Przekwalifikowanie się wcale nie jest proste, porzucenie marzeń o pracy w wyuczonym zawodzie – tym bardziej. Jak w takim razie znaleźć nową drogę rozwoju? Skąd wiedzieć, w którą stronę iść i czego się uczyć, żeby spełniać się zawodowo? Porozmawiamy o tym z Małgorzatą Jarosz – Software Developerka w Avanade, która opowie też, jak to jest zaczynać nową pracę na początku pandemii.
Małgorzata Jarosz Software Developer w Avanade

Gosiu, bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na rozmowę i że znalazłaś na nią czas. Pracujesz w Avanade – firmie działającej w branży IT, ale z wykształcenia nie jesteś informatyczką a chemiczką. Czy to prawda, że to dzięki alergii działasz w branży IT?

Tak, to prawda. Była to dla mnie trudna i niespodziewana sytuacja. Nawet najdziwniejsze scenariusze, które mogłam wtedy wymyśleć, nie zakładały, że dostanę alergii po dziewięciu latach studiowania chemii. Ani podczas studiów magisterskich, ani potem na studiach doktoranckich, nie działo się nic trudnego czy zaskakującego, co wskazywałoby na to, że nie mogę pracować z odczynnikami chemicznymi.

Po dwuletniej przerwie, związanej z powiększeniem rodziny o dwie maleńkie osóbki, wróciłam do zawodu, zaczynając pracę w laboratorium badawczym. I nagle, bam! Każde wejście do laboratorium wiązało się z gwałtowną reakcją mojego organizmu. To skończyło się zakazem pracy w laboratorium. Lekarz medycyny pracy nie pozostawił złudzeń. Pamiętam, że chyba tydzień siedziałam i nie wiedziałam, co dalej. Co ja mam zrobić, skoro praca w zawodzie jest przede mną zamknięta?

I tak narodził się pomysł na IT. Pierwsze CV wysyłałam na chybił-trafił, mając małą wiedzę o tym, co jest czym w tym IT. 🙂 Na szczęście los się do mnie uśmiechnął. Patrząc z perspektywy czasu, trafiłam w bardzo dobre miejsce dla żółtodzioba.

Twój mąż kibicował Twojemu przebranżowieniu, prawda?

Tak. Do dziś pamiętam słowa mojego męża, który w chwili, kiedy nie wiedziałam, co mam zrobić, podsunął pomysł z branżą IT. Sam pracował tam już wtedy od blisko dwóch lat. Dzielnie sekundował, kiedy jeździłam na kolejne rozmowy. Bywało, że wracałam pełna zwątpienia, a w domu czekała na mnie ciepła herbatka i słowa wsparcia. To on też wspierał mnie, gdy podejmowałam ważne decyzje zawodowe.

A jak wyglądała Twoja droga związana z przekwalifikowaniem? Czy zawzięłaś się w sobie i pomyślałaś, że wszystkiego nauczysz się sama, czy może miałaś grupę wspierająco – uczącą?

Nie powiem, że przekwalifikowanie się to była bułka z masłem. 🙂 Tym bardziej, że oprócz męża, nie miałam grupy wsparcia. Szczęśliwie, moja pierwsza praca była raczej mniej techniczna, a bardziej związana z konfiguracją produktu zgodnie z wymaganiami klienta – zbieraniem tych wymagań, projektowaniem nowych ekranów do zbierania danych. Po kilku miesiącach poczułam, że czas ruszać dalej. Nigdy nie byłam wielkim fanem pracy, która nie angażuje mnie w 100%. Czułam, że mój mózg może więcej. I w sumie to kolega z zespołu podsunął mi pomysł, że może popatrzę na bazy danych. Usiadłam, wygrzebałam garść tutoriali z Internetu. Siedziałam przy komputerze po nocach, kiedy dzieci spały. Po kilku tygodniach poszłam do chłopaków od baz danych i powiedziałam, że chcę do nich przyjść.

Małgorzata Jarosz

Tak po prostu?

Można powiedzieć, że tak. Oni trochę zaskoczeni, trochę nie wiedzieli co zrobić, ale przepytali mnie i…wpuścili do całkiem nowego świata. Potem nastąpiło jeszcze kilka zmian na ścieżce zawodowej: nietrafiony biznes analityk, stanowisko doradzające klientowi w sprawie użycia technicznych możliwości jednego z produktów i dbanie o tę część techniczną, która była po stronie firmy.
Następnie zdecydowałam się przejść do testowania, a właściwie automatyzacji testów. I tu osiadłam na kilka lat, używając kilku różnych języków programowania, by ułatwić testowanie. W takiej roli zaczynałam także pracę w Avanade. Ale…po rewaluacji tego co mi w pracy sprawia największą radość, poprosiłam o możliwość zmiany stanowiska i w chwili obecnej jestem już programistką. 🙂

Przed Avanade pracowałaś w paru firmach z branży IT. A jak to się stało, że na Twojej drodze zawodowej pojawiła się właśnie firma Avanade? Czy był to świadomy wybór?

Avanade to wybór bardzo, bardzo świadomy. Rekomendacje co do firmy pozyskałam w domu. Mój mąż od wielu lat pracuje w Avanade. Decyzję o tym, żeby tu pracować należało więc przemyśleć pod wieloma aspektami. Przeważyły argumenty na tak. Potem udana rozmowa rekrutacyjna i dołączyłam do pracowników firmy.

Krótka piłka Gosiu. 🙂 Masz dwójkę szkolnych dzieci, pracę w Avanade zaczęłaś, można powiedzieć, wraz z pojawieniem się pandemii. Powiedz jak firma wspierała Cię na początku Twoich działań i w czasie przedłużającego się lockdownu?

Często żartuję, że byłam pierwszym zdalnie wdrażanym pracownikiem, ponieważ zaczęłam pracę na samym początku marca. Jeszcze byliśmy przed całkowitym lockdownem, ale ja już byłam wtedy zesłana na kwarantannę przez poprzedniego pracodawcę. Istniało duże prawdopodobieństwo, że miałam kontakt z potencjalnie chorą osobą.

W sumie nigdy nie byłam w biurze firmy, nie mam tam swojego biurka, natomiast nigdy też nie czułam się wyobcowana. Praktycznie od pierwszego dnia w pracy wszyscy sprawili, że może i było to niecodzienne doświadczenie (nadal jest 🙂 ), ale bardzo szybko się mną zaopiekowano, włączono w aktywności zespołu.

Zamknięcie szkół było trudnym doświadczeniem. Z dziećmi pracowało mi się trudniej, ale firma i wszyscy razem, cały czas się wspieraliśmy. Co bardzo ważne to, że zostało nam jasno zakomunikowane, iż nie jesteśmy sami, w razie jakichkolwiek problemów, możemy dawać znać i popracujemy nad możliwymi rozwiązaniami. Powstała nawet grupa dla rodziców, na której możemy się dzielić pomysłami na zabawy, wrzucić wydarzenie online, podsuwać pomocne linki. Wszyscy staramy się wspierać codziennie tak, jak najlepiej możemy.

Czy w firmie jest jakieś rozwiązanie, czy wsparcie, za które jesteś szczególnie wdzięczna?

Szczególnie cenię sobie, że w naszej firmie czas pracy jest bardzo elastyczny. Każdy z nas pracuje w swoim projekcie, a są one realizowane przez osoby mieszkające w różnych strefach czasowych. W związku z czym, godziny pracy potrafią się różnić między projektami. Wszystko po to, aby dobrze dopasować się do potrzeb klienta.

Co ważne my pracownicy, możemy godziny pracy dopasować do swoich potrzeb – oczywiście w ramach zespołowych ustaleń. Zdarza się, że ktoś zaczyna pracę późno, i że aktywnie działają ranne ptaszki. Zdarza się, że kogoś na przykład nie ma dłużej w ciągu dnia. U nas nie ma sztywnych godzin „od-do”. Jako mama bardzo to doceniam – dzieci wprowadzają jednak lekki element chaosu i niepewności co do planu dnia. 🙂

O tak, elastyczność pracodawcy dla pracujących rodziców jest bardzo ważna. Potwierdzam! A powiedz mi Gosiu, jeśli byś miała okazję porozmawiać z kimś, kto rozgląda się na rynku pracy i rozważa aplikowanie do Avanade, to czym byś go zachęciła do pracy w firmie? Interesującymi projektami, benefitami, atmosferą?

Co jest najważniejsze? Ludzie i atmosfera. Pracowałam w kilku różnych firmach i wiem, że największe znaczenie ma to, w jakiej atmosferze i z jakimi ludźmi się pracuje. Można mieć super benefity, a uciekać z firmy niemalże od razu.

W Avanade kocham atmosferę wspierania się. Wiem, że z każdym problemem mogę przyjść i zawsze jest ktoś, kto udzieli mi potrzebnych odpowiedzi. To daje niesamowity komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa.

A tak na koniec naszej rozmowy zapytam o coś jeszcze. Jak wiesz – sporo osób, w szczególności mam, skupionych wokół społeczności #MamoPracujwIT chce teraz działać właśnie w tej branży technologicznej. Co byś powiedziała tym początkującym? Warto?

Warto. Przede wszystkim warto dać sobie szansę, bo IT to nie tylko programowanie. Trzeba pamiętać, że w IT pracuje całe spektrum specjalistów z różnych dziedzin. Ja umiem programować backend, ale niekoniecznie znam się na zarządzaniu ludźmi czy projektami. I to jest jak najbardziej w porządku.

Nie musimy od siebie wymagać perfekcji w każdej dziedzinie, możemy popełniać błędy. Możemy czegoś nie wiedzieć – to część bycia ludźmi, a nie cyborgami.

Ja zawsze w trudnych chwilach, kiedy mam podjąć jakąkolwiek decyzję, staram się popatrzeć na nią z innej perspektywy. A gdybym to nie ja musiała podejmować tą decyzję a na przykład moja najlepsza przyjaciółka? Co by było, gdyby to ona znalazła się dokładnie w takiej samej sytuacji? Czy pomyślałabym to samo, co myślę teraz w stosunku do siebie? Z doświadczenia wiem, że często my kobiety mamy zupełnie różne zestawy myśli i wsparcia dla siebie i dla naszych bliskich. Dlatego bądźmy dla siebie wyrozumiałe i pamiętajmy, że czasem warto zaryzykować i sięgnąć po zmianę. Daj sobie szansę, nawet jeżeli wskazówka w naszej głowie przechyla się choćby minimalnie w stronę tej zmiany 🙂

Dziękuję za rozmowę!

Zobacz kogo do swoich Zespołów szuka firma Avanade:

Front-End Developer with React Kraków i Wrocław

Full Stack .NET Developer Wrocław

Full Stack .NET Developer Kraków

QA Automation Test Engineer Kraków

QA Automation Test Engineer Wrocław

Zdjęcia: archiwum Małgosi

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Zamień kwiaty na książkę, czyli 10 książek na Dzień Kobiet

Myślałaś kiedyś, żeby zrobić sobie prezent? Po prostu sprawić sobie przyjemność? Jeśli nie, to właśnie będzie ku temu świetna okazja — Dzień Kobiet. Poznaj naszą propozycję 10 książek, które możesz sobie sprawić zamiast kwiatów. :)

10 książek na Dzień Kobiet

Mamy dla Ciebie kilka propozycji książkowych, które wprawią Cię w dobry nastrój, poprawią Twoją motywację, pobudzą Twoje kubki smakowe, a nawet zadbają o Twój wygląd zewnętrzny.

1. „Me time. Zaopiekuj się sobą i zostań swoją najlepszą przyjaciółką” Sanders Jessica

Holistyczne podejście do zdrowia to temat, który na przełomie kilku ostatnich lat jest bardzo mocno propagowany. A mimo to, zdrowie najczęściej kojarzone jest tylko z aktywnością fizyczną i dobrze zbilansowaną dietą. Autorka książki zwraca szczególną uwagę na zagadnienia związane ze zdrowiem psychicznym, umiejętnością stawiania granic sobie i innym, dbaniem o swój wewnętrzny komfort i relacje z najbliższymi. Jest prawdziwą przedstawicielką holistycznej wizji zdrowia, a jej książka jest tego dowodem i świetnym przewodnikiem po sferze wewnętrznych uczuć.

2. „Włoszki” Gabriella Contestabile

Autorka odkrywa sekret piękna włoskich kobiet. Opowiada, skąd czerpią siłę i pewność siebie, jak dbają o swój styl i swoje ciało. Gabriella Contestable za pomocą słów zabiera czytelnika w magiczną podróż po przepięknych zakątkach słonecznej Italii. Sztuka, muzyka i przepyszne włoskie jedzenie przeplatają się tutaj z licznymi opisami cudownego włoskiego krajobrazu. Autorka w swojej książce udowadnia, jak ogromne znaczenie dla kobiety ma troska o piękno wewnętrzne i zewnętrzne, niezależnie od tego, w jakim jest wieku i jaką funkcję społeczną pełni.

Przeczytaj także: 10 książek, które wspierają rozwój osobisty

3. „A właśnie, że będę szczęśliwa! Sztuka tworzenia dobrego i pełnego radości życia”. Garnier Stephane

O szczęściu i dążeniu do niego napisano już chyba wszystko, a jednak wciąż powstają fenomenalne książki, które uczą, jak po nie sięgać. Autor książki „A właśnie, że będę szczęśliwa…” przekonuje swoich czytelników, że szczęście to kwestia wyboru, a nie zrządzenie losu. Pozornie zabawna treść, opatrzona licznymi cytatami mędrców, poetów, skłania odbiorcę do głębszej refleksji. Refleksji nad życiem, które można, a nawet trzeba celebrować. Potrzeba tylko zmiany myślenia i odwagi w działaniu, aby osiągać zamierzone cele. Czy dasz się zaprosić autorowi tej książki na lekcje do Szkoły Szczęścia?

4. „Fenomen poranka. Jak zmienić swoje życie” Hal Elrod

A gdyby tak uchronić się przed utratą szansy na wspaniałe życie oraz zacząć spełniać swoje marzenia i budować sukces krok po kroku? Brzmi obiecująco, a nawet dość idealistycznie. A jednak Hal Elrod uważa, że to wszystko jest do osiągnięcia, jeśli z poranków uczyni się prawdziwy miracle morning, przepełniony afirmacją, spokojem i innymi wartościowymi rytuałami.

5. „Biegnąca z wilkami” Estes Pinkola Clarissa

Autorka w swojej książce odpowiada na wiele pytań dotyczących natury kobiety. Poddaje analizie pierwotne kobiece instynkty oraz to, kim byłaby ona, gdyby świat nie starał się jej na siłę „ucywilizować”. Fenomenalnie opisuje kobiecą psychikę, dzięki czemu czytelniczka ma możliwość lepiej poznać samą siebie, zrozumieć swoje zachowania i otworzyć się na oczyszczające działanie lektury. Jest to świetna książka dla kobiet, które czują się wtłoczone w sztywne role społeczne i potrzebują porzucić konwenanse, w których tkwią.

6. „Bój się i działaj” Pryśko Monika

Kolejna fantastyczna książka dla kobiet, która pomaga im oswoić strach i wziąć życie w swoje ręce, pomimo lęku i braku wiary w siebie. Autorka nie zachęca do życia na krawędzi i porzucania swoich obaw. Wręcz przeciwnie, pokazuje, jak radzić sobie z lękiem, jak go okiełznać i wykorzystywać w pozytywny sposób. Motywuje kobiety do działania, podejmowania odważnych decyzji, które będą je przybliżać do realizacji marzeń i celów, nawet jeśli boją się zrobić przysłowiowy, pierwszy krok.

Przeczytaj także: 10 książek, które pomogą odbudować Twój związek

7. „Proste rzeczy” Dominique Loreau

Książka francuskiej pisarki jest odpowiedzią na styl współczesnego konsumpcyjnego społeczeństwa. Zafascynowana filozofią zen, zachęca do zmiany nawyków i podążania nową drogą opartą na minimalizmie i prostocie. Wychwala korzyści płynące ze skromnego życia pozbawionego niepotrzebnych rzeczy. Jej wskazówki dotyczące zupełnie nowego podejścia do pielęgnacji ciała, umysłu, diety, zakupów etc. mają nam pomóc docenić naszą codzienność i odkryć potencjał, który mamy w sobie.

8. „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pamela Druckerman

Nie jest to klasyczny, sztampowy przewodnik dla mam, czyta się tę książkę bardziej jak powieść. Autorka rzuca nowe spojrzenie na słynne wychowanie francuskie. Według Francuzów to dziecko ma przystosować się do stylu rodzica, a nie na odwrót. Niewątpliwie ta książka otwiera ciekawą dyskusję na temat kulturowych różnic w wychowaniu dzieci.

9. „Kolorowa rewolucja. Architektura. Wnętrza. Moda”. Dagny Thurmann – Moe

„Kolory mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie. Bez kolorów jesteśmy jak emocjonalni ślepcy” – pisze autorka książki „Kolorowa rewolucja”. Może nadchodząca wiosna to świetna okazja, żeby wprowadzić w swoje życie więcej koloru i dowiedzieć się, jak poszczególne barwy wpływają na jakość naszego życia. Autorka przeprowadza czytelniczkę przez proces poszukiwania indywidualnego stylu i planowania garderoby na podstawie kolorów, licznych wskazówek, inspiracji oraz cudownych fotografii. Jeśli planujesz tej wiosny kolorową rewolucję w Twoim domu, szafie czy otoczeniu, to ta książka jest właśnie dla Ciebie.

10. „Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie”. Ika Graboń

„Podobno w żyłach lekarzy płynie kawa…”, czytamy w książce Iki Graboń, a my śmiało za autorką dopisujemy, że żyłach mam, także. Jest to obowiązkowa pozycja na półce kawosza, ale nie tylko. Świetne kompendium wiedzy o kawie, liczne ciekawostki, propozycje alternatywnych sposobów parzenia kawy, a wszystko przepięknie wydane i opatrzone cudownymi zdjęciami.

Cudownego świętowania Dnia Kobiet z fascynującą lekturą w ręce.

Przeczytaj także: 10 książek, przy których odpoczniesz

Zdjęcie: Magdalena Głowala

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Absolwentka filologii polskiej oraz PR-owiec. Ukończyła liczne kursy i szkolenia z zakresu stylizacji. Zawodowo zajmuje się doradztwem wizerunkowym, stylizowaniem marek oraz tworzeniem treści do social mediów. Znajdziesz mnie na www.stylowa-marka.pl. Prywatnie żona oraz mama Filipa i Szymona. Fascynują ją inne kultury - szczególnie kultura Wschodu, choć od lat jest zakochana w słonecznej Italii. W „wolnych chwilach" uwielbia czytać książki psychologiczno-motywacyjne oraz uczyć się języków obcych.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×