Czego szukasz

Ciężarówką przez uniwerek

Zanim weszła do dziekanatu, kilka razy poprawiła bluzkę i ułożenie torby na ramieniu – ten ciążowy brzuszek w końcu tak bardzo widać. Krępowałoby ją, gdyby pani z dziekanatu i dziekan spoglądali na tę naturalnie wyeksponowaną część ciała ciężarnej podczas rozmowy o wpisie do indeksu. Jest młoda i ambitna, i stara się przyjmować na siebie konsekwencje podjętych decyzji, choć czasem po prostu się przejmuje, co pomyślą inni. Taka zwykle jest mama-studentka, byt nieistniejący w regulaminie studiów.

  • Listy do Redakcji - 27/11/2014

Różne trudności stają na drodze studiujących rodziców. Przede wszystkim brak prawnego i finansowego wsparcia w pełnieniu podwójnego obowiązku, ale także te wynikające
z funkcjonowania w społeczności akademickiej. Do niedawna sama martwiłam się, jak znaleźć równowagę pomiędzy nauką a wychowywaniem dziecka, jak zareagują znajomi i prowadzący, kiedy dowiedzą się o mojej sytuacji. Pewne problemy rozwiązały się jednak same, inne – z pomocą życzliwych osób, a te, które zostały – są zwyczajnie słodkim ciężarem macierzyństwa.

Mój brzuch rósł równocześnie z budzeniem się po zimowym śnie przyrody, pączkował tuż przed najcieplejszą porą roku, by jesienią wydać najcudowniejszy dla mnie owoc – mojego synka, Czesia. Pozwoliło mi to bez trudu uczestniczyć w zajęciach terenowych, bo – w przeliczeniu na kalendarz roku akademickiego – mój iście błogosławiony stan stał się jawny dla wszystkich dopiero przed sesją egzaminacyjną. Po wakacjach wzięłam urlop dziekański. Obecnie znów spodziewamy się dziecka, ale tym razem obejdzie się bez formalnej przerwy w studiach.

Rok „w plecy”?

Tego czasu na „dziekance” nie żałuję wcale. Możliwość obserwowania codziennych osiągnięć niemowlęcia jest fascynująca i daje mnóstwo radości, a bliskość, jaką mu oferujemy poprzez swoją stałą obecność, jest nie do przecenienia w jego rozwoju psychofizycznym oraz społecznym. Początek macierzyństwa to też czas intensywnego zdobywania nowych kompetencji, opanowania miliona czynności związanych z obsługą dziecka, uczenia się życia w nowej roli i ustalania swoich granic, kompromisów z mężem, porozumiewania się z małym człowiekiem i inne. Dobrze jest dać sobie na to przestrzeń.

Nadszedł czas powrotu na uczelnię. Przyznaję, że uczęszczanie na zajęcia z wielkim, ciążowym brzuchem, nauka i jednocześnie „żonowanie” oraz „mamowanie” nie są łatwe. Wymagają dobrej organizacji, dużo sił i wsparcia.  Po całotygodniowym kołowrotku obowiązków i walki z czasem o chwile dla siebie, wiele radości sprawiają nam wolne weekendowe poranki, kiedy możemy się dowolnie przytulać w trójkę i cieszyć wzajemną obecnością.

Równouprawnienie po akademicku

Studiowania młodym rodzicom, szczególnie kobietom, nie ułatwia brak miejsc na uczelniach do nakarmienia dziecka, przewinięcia go lub pozostawienia pod czyjąś opieką na czas załatwiania spraw w dziekanacie. Ośrodki akademickie były tworzone m.in. jako ostoja równouprawnienia w zmieniającym się świecie, jednak czasem bardzo daleko im do realizacji tej idei. Kobieta powinna być bowiem szanowana razem z jej zdolnością do noszenia pod sercem życia – zarówno przez regulamin studiów, jak i pracowników. Wszak inny sposób na posiadanie przez człowieka potomstwa nie jest znany, zresztą zdrowiej jest urodzić dziecko w młodym wieku. Każdy rodzic-student musi pamiętać, że uczelnia to tylko pewien fragment jego życiowej drogi; miejsce, które reguluje sposób zdobywania przez niego dyplomu, a nie życie rodzinne! Warto przy okazji umieć dać sobie prawo do bycia zmęczonym, nieprzygotowanym czy nieobecnym, bo np. dziecko choruje. Z czystym sumieniem piszę, jak jest: młoda mama bywa nieprzytomna na ćwiczeniach, bo zwykle nie przesypia nocy ze względu na obowiązki, a nie na to, że imprezowała;)

W kontekście innych studentów uważam, że obecność kolegów, którzy są rodzicami, ma szansę wzbogacić ich o pewne „obycie” z tematem, pokazać, że ciąża to nie choroba, a posiadanie dziecka to nie koniec świata czy rygiel u wrót kariery zawodowej. Ja natomiast doceniam w studenckim życiu możliwość dyskutowania na tematy niezwiązane z macierzyństwem, a przede wszystkim rozwijania się w wybranej przeze mnie dziedzinie. Z kolei mój syn w tym czasie uczy się funkcjonowania bez mamy i doświadczania innego sposobu opiekowania się nim, niż charakteryzujący mnie i męża.

Studentka – jak każda inna mama

Jest, moim zdaniem, jeszcze jeden trudny aspekt rodzicielsko-uczelnianego życia, a mianowicie rozdarcie spowodowane tęsknotą za dzieckiem i chęcią podarowania mu jak najlepszych warunków. Przychodzą mi na myśl te wszystkie chwile, kiedy siedzę na wykładzie lub ćwiczeniach i gryzie mnie pewne poczucie „niesprawiedliwości”: „przecież powinnam być teraz przy synku; przecież to mi należy się rola towarzysza jego zabaw” itd. Jestem jednak przekonana, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko, więc konsekwentnie realizuję plany rozwoju zawodowego, które dają mi radość i poczucie sensu, by synek także mógł korzystać z mojego spełnienia. Ten zdrowy „egoizm” to pewien wzorzec dla niego, by w przyszłości on też nie rezygnował z siebie. Bo największe moje marzenie, jako mamy, to wychowanie szczęśliwego, szanującego się człowieka, czego życzę sobie i innym rodzicom.

Olga Kaczmarczyk, studentka studiów dziennych (zootechniki)

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Podyskutuj

Fundacja Rodzic w Mieście

Rodzicielska dola potrafi być mocno przytłaczająca. Nieraz plany zrobienia z dzieckiem czegoś fajnego kończą się fiaskiem. Czasem można polec już na próbie łączenia pracy i macierzyństwa. Jest jednak ktoś kto może przyjść strapionym rodzicom z pomocą. Czy znacie już Fundację Rodzic w Mieście? Jeśli nie, przekonajcie się w co na co dzień angażuje się pięć warszawskich mam i jak to zmienia rodzicielską rzeczywistość.
  • Listy do Redakcji - 06/02/2019
 dziewczyny z Fundacji Rodzic w Mieście

Poznajmy się!

Cześć – tu zespół Fundacji Rodzic w Mieście. Kim jesteśmy? Pięcioma warszawskimi mamami, które chcą oswajać życie w miejskiej dżungli, zmieniać czasem niełatwą rzeczywistość w łagodną i dostępną dla wszystkich, bez wykluczeń.

Czym się zajmujemy?

Działamy wolontarystycznie, właśnie po to, byś Ty, Drogi Rodzicu, czuł się pełnoprawnym i chcianym petentem/klientem/pacjentem/odbiorcą w każdej instytucji, w jakiej się znajdziesz. Byś nie czuł się intruzem lub pominiętym w miejskiej infrastrukturze. Zajmujemy się kilkoma projektami: radzimy Wam jak ułatwić podróżowanie z dziećmi, radzimy Waszym pracodawcom jak pomóc Wam łączyć karierę z rodzicielstwem, organizujemy co miesiąc bezpłatne spotkania Klubu Przedsiębiorczych Mam oraz prowadzimy i ciągle aktualizujemy stronę www.zmaluchem.pl.

Odwiedź naszą stronę

Czym jest ten ostatni projekt? To baza prawie 240 miejsc, osobiście przez nas ocenianych, w których możesz przewinąć swoje dziecko, nakarmić je, znaleźć kącik do zabawy, wziąć udział w warsztatach dla dzieci i rodziców. To źródło informacji o miejscach kultury przyjaznych rodzinom, miejscach sportu i zabawy; to zbiór restauracji, kawiarni, gdzie będziesz swobodnie czuł się ze swoimi dziećmi. Gorąco zachęcamy do regularnego odwiedzania tej strony – jest prosta i przejrzysta! Podział na dzielnice Warszawy i kategorie miejsc pozwalają błyskawicznie znaleźć miejsce, którego co weekend szuka wielu rodziców (wiemy, znamy to z autopsji 😊).

Pomożesz?

Działamy pro bono, ale oczywiście ponosimy też koszty. Jeśli chcesz – możesz wesprzeć nasze działania darowizną, zrób to tutaj.

Ada

Zdjęcie: z galerii Fundacji Rodzic w Mieście

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Helena znowu do nas napisała. Historia mamy, która wkracza do branży IT

Pamiętacie Helenę? Co jakiś czas wysyła do nas list, w którym dzieli się z nami i z Wami kolejnymi etapami swojej drogi do świata IT. Historia Heleny to dla nas kolejny namacalny dowód, że można i trzeba spełniać swoje marzenia. Jesteś ciekawa czy Helena w końcu znalazła swoje miejsce i pracę w branży IT? Przeczytaj jej list!
  • Listy do Redakcji - 31/01/2019
młoda kobieta pracuje jako tester, laptop

Po długiej przerwie wracam z listem. Ostatnim razem list był pełen pytań, wątpliwości, planów, w które momentami trudno było uwierzyć, że się spełnią. Jednak nastąpił wreszcie moment, że …

Mogę cieszyć się sukcesem

Jednak od początku. Dla przypomnienia, zaczęłam się interesować branżą IT w listopadzie 2016 roku. Uczyłam się podstaw programowania, a potem dzięki seriom webinarów poznałam zawód testera oprogramowania. Następnie odbyłam kurs oraz zdałam egzamin ISTQB, miałam praktyki zdalne, a potem urodził się synek. Zaczął się wtedy zupełnie inny okres w moim życiu. Nie zrezygnowałam z poszerzania wiedzy testerskiej mimo zmęczenia oraz momentów trudnych związanych z macierzyństwem. Wiedziałam jednak, że na szukanie pracy mam jeszcze chwilę.

W międzyczasie podjęliśmy decyzję o przeprowadzce do Gdyni, aby cieszyć się nadmorskim klimatem oraz czystszym powietrzem. Powoli zatem zbliżał się czas, w którym na poważnie musiałam myśleć o szukaniu pierwszej pracy. Przewertowałam informacje o rynku trójmiejskim, poszłam na wydarzenie testerskie, poznałam nowych ludzi, którzy pracują w branży.

W czasie wakacji zaczęłam szukać pracy i poszłam na pierwszą rozmowę o pracę, która niestety nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Kontynuowałam standardowe wysyłanie CV oraz puszczanie wici wśród ludzi, że szukam pracy jako testerka. Planowałam powrót do pracy w październiku. Miałam sporo telefonów oraz e-maili od rekruterów, ale niestety z rozmów dalej nic nie wychodziło. Brak doświadczenia był kluczową cechą, która mnie dyskwalifikowała.

Oczywiście rozumiem to, ponieważ osoba bez doświadczenia to inwestycja. Nastawiłam się na cierpliwe czekanie na swoją szansę. Jednak zaczęła się pojawiać frustracja i stres, że nic z tego nie wyjdzie.

Bardzo potrzebowałam już możliwości rozwoju, synek zaczął adaptować się w żłobku, a ja nadal jestem bezrobotna. Do końca roku dalej nic, rozmowa za rozmową w siedzibie firmy, przygotowania przez kilka dni przed rozmową, stres związany z tym czy synek da mi pojechać na rozmowę czy się pochoruje i zostanie w domu.

Niestety początek żłobka to u nas był klasyczny atak chorób, który trwa do teraz. Nowy, 2019 rok  chciałam zacząć z nadzieją, że musi się w końcu udać. Pomimo, że frustracja zaczęła wygrywać, a stres był duży, nie poddawałam się tym odczuciom i w styczniu miałam kolejne dwie rozmowy. Jedna z nich odbyła się dzięki koleżance, która mnie poleciła do swojej firmy.Ta właśnie rozmowa przyniosła długo oczekiwany rezultat.

Dostałam pierwszą pracę jako testerka oprogramowania

Dawno już nie czułam takiej radości i dumy z siebie. Momentami myślałam, że coś jest ze mną nie tak i że do tego się nie nadaję. Jednak wreszcie dostałam szansę i wykorzystam ją w 200%. Nawet jak nie będę się wysypiać, tak jak przez ostatnie 1,5 roku 🙂 Zaczynam pierwszego lutego.

Jeśli jakaś mama będzie to czytała, a szuka również pierwszej pracy w tym zawodzie to podpowiem kilka rzeczy:

  1. Klasycznie – nie poddawaj się, ale to jest podstawa wszystkiego.
  2. Pamiętaj, że konkurencja na rynku jest teraz duża, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie zniechęcać się jak nikt się nie odzywa – tak się dzieje nie tylko w branży IT.
  3. Pamiętaj, że nie każdy pracodawca zdecyduje się na współpracę z osobą niedoświadczoną. Zrób wszystko, aby na rozmowie pochwalić się czymś, co pracodawcę zachęci do zatrudnienia Ciebie.
  4. Poznawaj ludzi, nie tylko na żywo, ale też online. Wertuj grupy z ogłoszeniami, obserwuj rynek, zgłaszaj się do ludzi, którzy mogliby polecić Cię do pracy.

Dam znać jak podoba mi się praca

Trzy pierwsze miesiące będą na pewno intensywne i ważne, aby firma podjęła ze mną dłuższą współpracę. Dali mi szansę, więc muszę ją wykorzystać. Muszę pochwalić się jeszcze jedną istotną rzeczą: firma ma siedzibę po drugiej stronie ulicy :).

Pozdrawiam całą redakcję i proszę o mocne trzymanie kciuków za kolejną początkującą testerkę.

Od Redakcji: Trzymamy kciuki!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail