Czego szukasz

Ciche dramaty 4 ścian – historie, które zdarzyły się naprawdę

Kto najczęściej pada ofiarą przemocy domowej? Czy życiowe historie z przemocą w tle mogą skończyć się dobrze? Ta książka jest szczególna, bo daje otuchę. Pozwala mieć nadzieję na lepszą i jasną stronę życia. Pomaga uwierzyć, że nie tylko ofiara przemocy może zmienić swoje życie, ale również jej sprawca. Rozmawiam z Alicją Lewandowską, która dała drugie życie prawdziwym historiom, tym razem na papierze. Ku przestrodze? Tak, ale również ku nadziei na wolne od przemocy życie.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 13/04/2017
książki Ciche dramaty czterech ścian

Książka „Ciche dramaty 4 ścian” zawiera 11 prawdziwych historii, w których pojawia się przemoc. Z czego zrodził się pomysł, aby powstała ta książka?

Pomysł na książkę zrodził się bardzo dawno – kilka lat temu. Był chęcią podzielenia się historią mojego małżeństwa z kobietami, które dzisiaj, tak jak ja kiedyś, tkwią w związkach, w których panuje przemoc domowa. Był potrzebą pokazania na prawdziwej historii, jak wygląda taki związek, jakie mechanizmy w nim zachodzą, w jakie pułapki wpada ofiara.

Wyszłam z założenia, że droga, którą przeszłam i wszystkie trudne chwile, które przeżyłam powinny ujrzeć światło dzienne. Chciałam nadać temu sens. Skoro już się wydarzyło, to niech służy szczytnej idei i pomaga innym zrozumieć, co dzieje się w ich życiu. Przede wszystkim zaś moim pragnieniem było dać nadzieję, że z takiego związku można wyjść i rozpocząć nowe życie.

Jak powstawała ta książka? Jak dotarła Pani do osób, które miały odwagę opowiedzieć o swoim życiu i przemocy, której zaznały, o jej skutkach?

Początkowo książka miała opisywać tylko moją historię. O tym, że będzie to zbiór historii zadecydował przypadek.

Odejście z takiego związku jest rozwiązaniem dla konkretnej osoby, jednak nie rozwiązuje problemu w skali globalnej. Sprawca przemocy pozostanie sprawcą przemocy i będzie szukał następnej ofiary.

Poszukiwałam mężczyzny – sprawcy przemocy, który przeszedł swoją drogę w wychodzeniu z roli sprawcy przemocy. Który swoją postawą daje przykład innym sprawcom przemocy. Który pokazuje jakie warunki muszą być spełnione, aby sprawca przemocy stał się człowiekiem, który potrafi stworzyć związek wolny od przemocy. Tak trafiłam na Artura Kolasę – założyciela grupy na Facebooku “Zatrzymajmy przemoc w naszych rodzinach”.

Tam też zauważyłam, że jest wiele kobiet, które borykają się z problemem przemocy, nie wiedzą co się dzieje w ich życiu i dlaczego. Pytają – co robić ? Zauważyłam też, że są w tej grupie kobiety, które wyszły z takich związków i swoją postawą wspierają psychicznie te, które nie mogą sobie poradzić z sytuacją w jakiej się znajdują.

Napisałam posta na grupie, że szukam kobiet, które były w toksycznych związkach i z nich wyszły, które chciałyby zostać współautorkami książki i które chcą podzielić się swoją historią. Początkowo zgłosiło się 47 kobiet. Docelowo zostało ich 9.

Dodatkowo zaproponowałam Arturowi, aby opowiedział historię swojego życia i to co się w nim wydarzyło. Artur przyjął moją propozycję, a wraz z nim jego partnerka Kasia, która odegrała znaczącą rolę w jego życiu i to jej postawa była zapalnikiem zmiany Artura.

Ich historia jest perełką tej książki. Pokazuje, że można dalej tworzyć związek, ale i wskazuje, jakie kroki należy podjąć – by ten związek mógł trwać dalej i być wolny od przemocy.

Zastanawiam się czy osoby, które podzieliły się z czytelnikami swoimi trudnymi doświadczeniami mają już to „za sobą”? Przypuszczam, że opowiadanie o tragedii, która nadal się toczy, chyba nie jest możliwe. Choć jednocześnie przychodzi mi na myśl, czy można mieć takie przeżycia kiedykolwiek „za sobą”?

Jeśli chodzi o związek z przemocą – to wszyscy mamy go za sobą. Fizycznie mamy go za sobą. Każdy z nas jest jednak na innym etapie w wychodzeniu z roli ofiary. To jest proces i wymaga pracy nad sobą. Wchodzenie w rolę ofiary zaczyna się już w domu rodzinnym i to on nas kształtuje jako przyszłych dorosłych. Jeśli przez kilkanaście lat zostaliśmy wychowani “na ofiarę” to długi czas jest potrzebny i dużo pracy włożonej w siebie, aby mentalnie wyjść z tej roli.

Wymaga to pracy z terapeutą oraz pracy samemu ze sobą. Potrzeba zrozumienia przeszłości, pogodzenia się z nią, zbudowania swojego poczucia wartości, wybaczenia sobie i tym którzy nas skrzywdzili. Ale jednocześnie trzeba uwierzyć w siebie, wyznaczać cele i podejmować działania w celu realizacji ich. To wszystko jest długim procesem i wymaga czasu. Daje jednak ogromną satysfakcję.

Kto najczęściej pada ofiarą przemocy domowej? Czy rzeczywiście jest tak, że częściej są to kobiety, które nie pracują, nie osiągają żadnych dochodów i przez to są łatwiejszym celem?

Ofiarą przemocy domowej najczęściej stają się osoby z niskim poczuciem własnej wartości, z deficytem miłości wyniesionym z domu rodzinnego, z rodzin dysfunkcyjnych, w którym była przemoc, alkohol i inne używki. Statystyki pokazują, że ofiarami przemocy faktycznie częściej padają kobiety. Nie jest regułą, że są to kobiety, które nie mają dochodów i nie pracują. Bardzo często zdarza się tak, że te kobiety pracują i osiągają dochody. Zdarzają się sytuacje, gdy są jedynym źródłem utrzymania rodziny i utrzymują swoich mężów – sprawców przemocy.

Często w związkach dochodzi do zjawiska przemocy ekonomicznej, w której partner uzależnia finansowo ofiarę od siebie np.: zabierając pieniądze, które zarobi kobieta i rozporządzając nimi, decydując w jakiej kwocie i na co zostaną wydane. Zdarza się jednak i tak, że kobieta niepracująca staje się celem mężczyzny – sprawcy przemocy. On doskonale wie, że zależność finansowa jest jego atutem i daje mu przewagę w związku. Wie, że kobieta zależna finansowo, a dodatkowo taka, która jest typem ofiary jest dla niego łatwym celem.

Ja osobiście uważam, że kobiety powinny dążyć do bycia niezależną finansowo, do chronienia swoich finansów, do równouprawnienia w rozporządzaniu nimi, do budowania swojej inteligencji finansowej po to, by mieć w życiu wybór.

Kiedy rozmawiam z kobietami – ofiarami przemocy, to bardzo często są one uzależnione finansowo od swoich partnerów. Nie pracują, zarabiają mniej, pracują w firmach partnerów i nie dostają z tego tytułu wynagrodzenia. Często obawiają się odejść ze związku, ponieważ boją się, czy sobie poradzą finansowo. Często nie mają wyboru. Ale też należy pamiętać, że są osaczone przez inne mechanizmy przemocowe, które trzymają je w roli ofiary.

Myślę, że w dużej ilości przypadków podjęcie pracy, budowanie swojej niezależności finansowej jest jednym z kroków potrzebnych do wyjścia “fizycznego” z takiego związku. O tym jak wyjść z roli ofiary będzie moja druga książka, która jest już w fazie pisania.

Czy myśli Pani, że tego rodzaju literatura jest potrzebna? Czy może coś zmienić, uświadomić innym ludziom poprzez tragiczne historie w niej zawarte?

Jestem przekonana, że taka literatura jest potrzebna. Przede wszystkim dlatego, żeby uświadomić, jak taki związek wygląda. Żeby pokazać kobietom dlaczego stały się ofiarami. Żeby pokazać, jak taki związek wpływa na ich dzieci. Panuje przekonanie, że dzieci powinny mieć pełną rodzinę. Często kobiety z tego właśnie powodu pozostają ze swoim mężem. “Ciche dramaty 4 ścian” pokazują, jak takie małżeństwo, w którym jest przemoc wpływa na dzieci. Z jakim bagażem takie dziecko wchodzi potem w dorosłe życie i jakie związki tworzy.

Prawdziwe historie są najlepszym narzędziem żeby uświadamiać. One dotykają serca czytelnika. Kiedy dotknie się czyjegoś serca, to wtedy dopiero możliwe jest zainspirowanie go do zmiany. Sama książka pomimo, że opowiada o trudnych doświadczeniach, to kończy się dobrze. Jest tak stworzona, by czytelnik pozostał w pięknych emocjach, z nadzieją na lepsze jutro.

W czasach Facebooka, Instagramu, kiedy wszyscy chwalą się jakie piękne jest ich życie, pokazują tylko tą jasną stronę swojego egzystencji, ktoś będzie chciał czytać o ludzkiej krzywdzie? Bo przecież te historie nie są przedstawione dla zaspokojenia potrzeby sensacji? A to się dzisiaj najlepiej sprzedaje.

Dzisiejsze czasy i świat internetu sprzyja kreowaniu wizerunku i pokazywaniu jasnej strony życia. Kiedy oglądam takie posty, zdjęcia z wakacji i widzę szczęście, uśmiech i radość na twarzach zastanawiam się co kryje się pod nimi. Osobiście znam przypadki osób, które radosne były tylko w momencie robienia tych zdjęć. Mam świadomość, że to co widzimy bardzo często odbiega od rzeczywistości.

Nasza książka pokazuje co dzieje się, kiedy błyski fleszy się kończą. Pokazuje smutną, trudną, ale prawdziwą rzeczywistość, która jest w wielu rodzinach. Także tych, które uśmiechają się do zdjęć i pokazują, jak im cudnie i wspaniale. Nie wiem co się dzisiaj najlepiej sprzedaje. Nie wiem czy sensacja czy autentyczność i prawdziwe emocje. Wierzę, że ludzie chcą czytać historie, w których mogą odnaleźć siebie.

Szczególnie teraz, gdy na Facebooku i Instagramie króluje tylko jasna strona życia. Niech ta jasna strona i nasze historie będą inspiracją do wprowadzania zmian w życiu czytelników naszej książki. Życzyłabym sobie, aby ta jasna strona stała się celem każdej osoby, która pozostaje w tym trudnym związku.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcie: własność Alicja Lewandowska

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Bezalkoholowe drineczki dla karmiącej mateczki

Wakacje czas zacząć! Skończył się rok szkolny, dając rodzicom ulgę i wytchnienie, większość obostrzeń została zniesiona, można podróżować, dzieci niedługo będą spędzać wakacje na obozach lub pod opieką dziadków, a gdy nie ma w domu dzieci to... ;) Ja po tym naprawdę trudnym czasie czuję się zwyczajnie zmęczona, a w głowie mam piękny obrazek: piasek, woda i drineczki. Tyle, że nie ma szans na to, że zaszumi w głowie, mój maluszek nadal pije moje mleko, więc alkohol odpada. Za to z przyjemnością podrzucę pomysły na bezalkoholowe drineczki dla karmiącej mateczki. Co Ty na to?
  • Agnieszka Wadecka - 03/07/2020
czerwony, zmrożony drink z rurką w wysokim kieliszku, stoi na plaży, w tle błękit morza i nieba

Są pyszne, słodkie, orzeźwiające, przywiodą wspomnienia imprez i dobrej zabawy. Będą idealnym zastępstwem klasycznych drinków na spotkaniu ze znajomymi. A znajdziesz też takie, które spokojnie można podać całej rodzinie jako idealny napój na gorące dni i ciepłe wieczory. Niech ciąża i karmienie piersią nie sprawią, że przestaniesz spotykać się ze znajomymi i cieszyć letnim odpoczynkiem, niech Twój imprezowy soczek stanie się bardziej atrakcyjny.

Mojito

Składniki: woda gazowana, kilka listków świeżej mięty, kruszony lód, limonka pokrojona w ćwiartki, sprite, cukier trzcinowy,

Sposób przygotowania: Do szklanki wrzuć mięte i limonkę. Dodaj łyżeczkę cukru trzcinowego oraz kruszony lód. Nalej sprite wymieszany z wodą gazowaną. Proporcje wody i sprite dopasuj do swoich upodobań smakowych.

Przeczytaj także: 10 przepisów na orzeźwiające letnie napoje!

Fioletowy drink bananowy

Tego drinka można zrobić na dwa sposoby, poznaj oba!

Składniki: banany, jagody, pokruszony lód.

Sposób przygotowania: Zmiksuj banany, jeśli konsystencja będzie zbyt gęsta, dodaj odrobinę wody. Do wysokiej szklanki wsyp pokruszony lód i zalej sokiem. Dokładnie zmiksuj jagody, by powstał z nich sok. Następnie powoli wlej go do drinka, by kolory się nie zmieszały.

Składniki: gęsty sok bananowy, sok porzeczkowy, lód.

Sposób przygotowania: Do szklanki nasyp lodu i nalej schłodzony, gęsty sok bananowy, następnie tak samo jak powyżej, powoli wlej sok porzeczkowy.

Pinacolada

Składniki: sok ananasowy (z ananasa z puszki), ananas posiekany na malutkie kawałki, mleko lub syrop kokosowy, kruszony lód.

Sposób przygotowania: Do szklanki wsyp pokruszony lód, pozostałe składniki daj do shakera i porządnie wymieszaj, wlej do szklanki. Udekoruj szklankę kawałkiem ananasa.

Przeczytaj także: Pomysły na lekkie obiady na upał

Brzoskwiniowy drink Asi

Składniki: brzoskwinie z puszki z sokiem, 1 cytryna obrana ze skórki, 1-1,5 szklanki wody, lód.

Sposób przygotowania: wszystko zblendować, dodać kostkę lodu. Proste prawda? Wyszło rewelacyjne, słodkie od brzoskwini, ale i orzeźwiające od cytryny.

Blue lagoon

Składniki: sok grejpfrutowy, sok ananasowy, bezalkoholowe blue curacao, miód, wiórki kokosowe i plasterki limonki do dekoracji.

Sposób przygotowania: Wszystkie składniki wymieszaj w shakerze. Górę kieliszka zanurz w miodzie, a następnie w wiórkach kokosowych, możesz przyozdobić limonką. Do kieliszka wlej drink z shakera.

Arbuzowe orzeźwienie

Składniki: mocno schłodzona woda gazowana, arbuz , obrana ze skórki cytryna, listki mięty.

Sposób przygotowania: arbuza pokrój na kawałki, wyciągnij pestki, cytrynę pokrój na plasterki, owoce wrzuć do wysokiego dzbanka, dodaj listki mięty i zalej zimną wodą gazowaną. Słodyczy w nim raczej mało, ale na upały sprawdza się idealnie. Można go zrobić w wersji z innymi, koniecznie soczystymi owocami.

Cosmopolitan

Składniki: sok z żurawiny, sok z limonki, woda gazowana, lód, limonka do dekoracji.

Sposób przygotowania: W shakerze zmieszaj ze sobą sok żurawinowy i limonkowy. Dodaj wodę, wymieszaj, dodaj drobno pokruszony lód. Przyozdób kieliszek plasterkiem limonki lub innymi owocami.

Przeczytaj także: 3 pomysły na zielone koktajle

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.

Nadmiar obowiązków? A co dobrego zrobiłaś dla siebie dzisiaj?

Co zrobiłaś dzisiaj dla siebie, choćby malutkim, najmniejszym gestem? Jak często robisz coś dla tylko swojej przyjemności? Coś co sprawia Ci ogromną przyjemność, czego życzyłabyś najbliższej Ci osobie ?
  • Agnieszka Kaczanowska - 30/06/2020

Bardzo jestem ciekawa, bo ja tutaj mistrzem nie jestem…A w ostatnim czasie nadmiar obowiązków i działań spowodował, że moja wewnętrzna bateria ciągle była rozładowana. Zapomniałam trochę o sobie. A ty? Co dobrego zrobiłaś dzisiaj dla siebie? Jak zadbałaś o siebie, choćby malutkim, najmniejszym gestem?

Więcej pracy, więcej działań

Wiele się u nas ostatnio dzieje i czasem mam wrażenie, że za dużo… Choć świat na chwilę przystanął, my rzuciłyśmy się w wir działań, prac, wspierania Ciebie Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku poprzez teksty, webinary, nasz kurs on-line i programy społeczne.

Rozwinęłyśmy wiele nowych działań, aby swoim wsparciem objąć także pracowników firm, które z nami współpracują od lat i takie, które pierwszy raz o nas usłyszały – bo jeśli chodzi o pracę zdalną z dziećmi na pokładzie to sporo wiemy i nie mogłyśmy nie podzielić się tą wiedzą. Ale… no właśnie.

Przeczytaj też: Dbanie o siebie zaczyna się w głowie

Bateria na wyczerpaniu

W tym wirze, w tej naszej walce o mamopracuj.pl o miejsca pracy, chyba zapomniałyśmy o sobie. Przynajmniej ja na pewno. To nie jest takie trudne, kiedy lubi się swoją pracę – oczywiście mówię tutaj już wyłącznie w swoim imieniu.

Nadmiar obowiązków spowodował, że ja zapomniałam, a moja wewnętrzna bateria szybko zaczęła się rozładowywać. Masz tak czasem, że swoje potrzeby spychasz na ostatnie miejsce?

Najpierw dzieci, praca (czasem zamiennie w tych szalonych czasach), dom, potrzeby innych bliskich, a potem gdzieś na końcu, jak starczy czasu, Ty?

Co zrobiłaś dla siebie

Masz swoje sposoby na pamiętanie o sobie? Jakieś rytuały? Podziel się ze mną! Wszystko przyjmuje. Czuję, że temat ważny i nie chcę być dla siebie „gdzieś na końcu”.

A jeśli zbierze się sporo pomysłów to stworzę z tego najpierw listę tylko dla siebie, a potem podzielę się nią na portalu. I będzie to uzupełnienie tekstu, jaki mamy u siebie o ładowaniu wewnętrznej baterii (jeśli jeszcze nie czytałaś to poczytajmy razem).

I życzę Ci abyś nie zapominała o sobie!

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail