Czego szukasz

Uwolnij kreatywność na macierzyńskim – Cado

Tym razem rozmawiamy z Jolą Florczyk – 1/2 duetu CADO. Marka, którą tworzy z Moniką Wieciech, stała się sposobem na uwolnienie kreatywności na uropie macierzyńskim. Dziś Jola opowiada o życiu wśród dzieci i… dodatków:)

Jak to się zaczęło?

Cado powstało dość dawno, bo już coś zaczęło kiełkować w formie produktów (a nie tylko nie zrealizowanych projektów na papierze) w 2003 roku, kiedy to spotkałyśmy się na studiach. Już wtedy angażowałyśmy się w różne projekt z zakresu mody i sztuki, brałyśmy udział targach, wystawach, realizowałyśmy indywidualne zlecenia. Na potrzeby tych wydarzeń powstała nazwa CADO, taki emocjonalny „słowotwór”, który wyrósł z francuskiego słowa cadeaux czyli prezent.

Lubimy prezenty – dawać i dostawać. I tak oto zaczęły powstawać rzeczy, które stały się prezentem od Kobiet dla Kobiet. Produkty które umilą dzień, dopieszczą… Od początku chciałyśmy tworzyć rzeczy, które łączą w jedno wartości rzetelnego rzemiosła perfekcję wykonania, wysokiej jakości materiały i funkcjonalność. Takie praktyczne, unikatowe prezenty. Nie do znalezienia w sieciówkach.

Po studiach życie jednak nas porwało, Monika spędziła kilka lat projektując dla jednej z polskich sieciówek, a ja współtworzyłam niezależne studio produkcji filmowej. Myśl o CADO jednak nie zniknęła i kilka lat później właściwie za przyczyną Moniki została reaktywowana. W tym momencie Ja miałam już roczne dziecko, a Monika intensywnie myślała o macierzyństwie i projektowaniu w nienormowanym czasie. Szukając sposobu na to, by połączyć macierzyństwo z osobistymi ambicjami i koniecznością zarobkowania, powróciłyśmy do konkretnej, skrystalizowanej myśli o CADO jako o firmie i w 2010 roku zaczęłyśmy działać oficjalne.

Jak wpadłyście na taki pomysł?

Pomysł by projektować był dla nas właściwie naturalny. Mamy twórcze dusze. Jesteśmy projektantami z wykształcenia. Taka naturalna kolej rzeczy… Konsekwencja w działaniu, zdobywaniu doświadczenia i rozwoju. Pytanie dlaczego dodatki? Same je uwielbiamy jako kobiety: za multifunkcjonalność i ponadczasowość. Za to, że to one budują ostateczny look. CADO właściwie wyraża nasze podejście do świata i ludzi – korzystamy z materiałów wyprodukowanych fair trade, z troską o ekologię i prawa pracowników. Staramy się nie robić nadprodukcji. Wspieramy lokalnych przedsiębiorców i wierzymy, że polski produkt może być nowoczesny, piękny, funkcjonalny i jednocześnie wysokiej jakości. Nasze projekty są skierowane do osób, które chcą wyglądać naturalnie i czuć się komfortowo, realizując potrzeby indywidualizacji stroju i tworzenia swojej autorskiej „recepty” na życie. W CADO nie ma schematów, jest ono płynne – wyraża idee twórczego zaangażowania i kreowania świata, by był lepszy,bardziej przyjazny i dostępny. Chcemy podkreślać wyjątkowość i unikalność każdego z na

Jak długo czasu minęło od pomysłu do realizacji firmy Twoich marzeń?

Cado wciąż się rozwija, jesteśmy w drodze. Obecnie po ponad 4 latach działalności możemy stwierdzić z dumą, że weszłyśmy na poziom na jakim od początku chciałyśmy się znaleźć, aby móc efektywnie realizować kolejne założenia, bez strachu i ograniczeń.Teraz prosperujemy na zasadach rynkowych. Działamy planowo, ale elastycznie. Inwestujemy. Tworzymy kolejne limitowane serie produktów, które mają swoich zwolenników i odbiorców. Zbudowałyśmy sieć doświadczonych podwykonawców z którymi łączą nas trwałe, nie tylko zawodowe więzi. Wiemy co słychać u nich i ich rodzin. Mamy też skonkretyzowane plany rozwoju na przyszłość.

Czy miałyście wsparcie najbliższych? Kto jeszcze Was wspierał, czy skorzystałyście ze wsparcia Urzędów Pracy, funduszy europejskich?

Cado było od początku finansowane tylko z własnych środków. Rozpoczęłyśmy od bardzo niewielkiej inwestycji. Każda z nas zainwestowała po 2000 PLN za które kupiłyśmy pierwsze dzianiny.W miarę jak zainteresowanie naszymi produktami rosło – kolejne inwestycje realizowane były z bieżących środków. Oprócz naszych bestsellerów – wielofunkcyjnych szali i Zamotek® (naszyjników dzianinowych) projektujemy torby z włoskich skór pozyskiwanych z końcówek kolekcji, w naszej ofercie znajdziecie wszelkie formy otulające ciało, stale rozszerzamy ofertę, badamy rynek, testujemy. Słuchamy Klientów i ich potrzeb. Cado to przede wszystkim całościowa idea, mająca w swoim centrum szacunek dla niepowtarzalności każdej osoby i jej potrzeb. Codziennie. Jesteśmy z tego ogromnie dumne, bo udowodniłyśmy sobie, że aby zrealizować marzenia wystarczy chcieć.

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie ogromne wsparcie rodziny i przyjaciół. Na sukces CADO pracowało z nami wiele życzliwych dusz, którym w tym miejscu z całego serca dziękujemy 🙂 Jeśli to czytacie – wiecie, że to do Was 🙂

Jak szukacie klientów? Kończyłyście jakieś dodatkowe kursy? A może same uczycie się wszystkiego?

Cado wyrosło na gruncie przyjaźni i zbliżonej wrażliwości estetycznej. Jest marką autorską stawiającą na nowatorskie rozwiązania. To podbudowane nieustanną pracą, rozwojem własnych umiejętnościoraz wzrostem świadomości konsumenckiej i wymagań Klientów spowodowało, że odnalazłyśmy własną niszę. Promujemy się właściwie poprzez produkt, jego względy i założenia estetyczne. To Klient odnajduje nas. Nasze produkty można znaleźć online na wybranych platformach sprzedażowych w Polsce i poza granicami kraju. Działamy bez ograniczeń geograficznych. W celu promocji jak większość osób z branży korzystamy z social media, bierzemy udział w targach. Cenimy sobie również ten osobisty rodzaj kontaktu z Klientem gdzie jest miejsce na chwilę rozmowy o życiu, potrzebach… Osobisty kontakt z odbiorcą daje nam możliwość skonfrontowania naszych pomysłów z oczekiwaniami i dużo nas uczy.Ze względu na kierunkowe wykształcenie i zdobyte wcześniej doświadczenie w projektowaniu i produkcji w pewnych kwestiach jest nam łatwiej. nie osiadamy jednak na laurach.

Rozwój osobisty i zawodowy jest dla nas bardzo ważny, więc w miarę możliwości czasowych uczestniczymy w różnego rodzaju szkoleniach i warsztatach, których wybór i tematyka podyktowana jest tym z czym akurat w danej chwili się mierzymy. Do życia podchodzimy elastycznie kierując się często intuicją i również w temacie szkoleń ta zasada pozwala nam trafiać w miejsca gdzie dostajemy wiedzę której potrzebujemy. Pozostajemy otwarte i szybko reagujemy 🙂

Jaką sumę na początek musiałaś zainwestować?

Jak już wspomniałam wcześniej nasza inwestycja na początku była niewielka. W sumie na początek zainwestowałyśmy 4000 PLN. Firma od początku zarabiała na siebie, jednak początkowo zyski w całości były reinwestowane, dzięki czemu nie korzystając z zewnętrznego finansowania a byłyśmy w stanie stale się rozwijać. Zauważalne zainteresowanie potencjalnych Klientów i pozytywny odbiór otoczenia pozwoliły nam uwierzyć, że jesteśmy na dobrej drodze.

Twoim zdaniem, czy to że jesteś mamą w jakikolwiek sposób wpływa na prowadzenie biznesu?

Oczywiście. Mogłabym tu wymienić szereg oczywistych trudności jak choroby dzieci, śmierć chomika, zgubiona zabawka czy po prostu zły dzień. Paradoksalnie jednak właśnie takie sytuacje stricte „macierzyńskie” kształtują w nas takie cechy jak opanowanie, skuteczność działania i szybkość reakcji. Dzięki naszym dzieciom obie zrobiłyśmy doktorat z efektywnego planowania i domowej logistyki 😉 Nie mamy czasu aby codziennie spędzać wiele godzin na naradach i telekonferencjach, musimy działać zdecydowanie i szybko, ale elastycznie. W większości przypadków się nam to udaje.

Jak myślisz, czy dzieci inspirują czy utrudniają pracę?

To bardzo indywidualna kwestia. Myślę, że jak to w życiu trochę utrudniają, ale też i wiele dają. Kiedy na przykład mamy zaplanowany wyjazd, realizację jakiegoś projektu czy inne ważne zawodowo przedsięwzięcie, a z samego rana okazuje się, że któreś z dzieci ma gorączkę i na domiar złego zdążyło zarazić również nianię to zaczyna się „robić gorąco”. Po wielu takich i podobnych sytuacjach, z którymi ścieramy się prawie codziennie, odkryłyśmy, że czasem warto odpuścić. Przełożyć coś. Wdrożyć plan B. Chore dziecko potrzebuje mamy. Nie czarujmy się też, projektować przy dzieciach jest po prostu trudno. Bycie projektantem pochłania czas i energię. Wymaga oczytania, oglądactwa, po prostu bycia na bieżąco z trendem, technologią… Często trudno wykraść odrobinę czasu by spokojnie pomyśleć, odpisać na maile. Zdarza się pracujemy nocą lub nad ranem, kiedy dzieci śpią i jest cicho. Pisma branżowe czytamy w wannie, również w późnych godzinach nocnych 🙂 Jednak jak już wspomniałam powyżej, dzieci wciąż motywują nas do nieszablonowego działania i rozwoju. Do mierzenia się z wyzwaniami, sytuacjami podbramkowymi w których trzeba zachować zimną krew i w tym sensie są ogromną inspiracją. Szczerze powiedziawszy doprowadzenie firmy do takiego poziomu na jakim jest teraz w porównaniu z byciem mamą było po prostu łatwe. Działałyśmy konsekwentnie. Myślę, że wszystkie mamy doskonale wiedzą, a przynajmniej czują podskórnie, o co nam chodzi 🙂

Co daje Wam własna działalność?

Jesteśmy duetem kobiet, matek, projektantek i pasjonatek, które wiedzą czego chcą od życia. Posiadanie własnej marki – firmy jest dla nas ważną częścią życia, drogą i wolnością zarazem.I choć brzmi to dość górnolotnie to daje nam to możliwość robienia tego co kochamy. Pozwala na ciągłe bycie w ruchu, w rozwoju, pozwala na czynne i aktywne „uczestnictwo w świecie”. Czasem bywa miłym relaksem, kiedy możemy się oderwać od problemów dnia codziennego i w całości poświęcić pasji. Czasem nobilitacją, ale i nie rzadko trudnym, frustrującym doświadczaniem. Ponad wszytko jest jednak dla nas ogromną radością i zaspokojeniem naszych zawodowych i wewnętrznych ambicji. A fakt, że nasze projekty podobają się Klientkom, daje dużo pozytywnej energii.

Co chciałabyś powiedzieć innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Warto realizować swoje nawet najbardziej szalone pomysły, nie ważne jak bardzo się w nie, nie wierzy – po prostu warto próbować. Poczucie własnej wartości i siły jaką daje realizacja nawet najmniejszego celu jest bezcennym darem dla nas samych na przyszłość…

http://cado.pl/

Autorką zdjęć jest Kamila Markiewicz – Lubańska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Absolwentka zarządzania kulturą i podyplomowego zarządzania zasobami ludzkimi na UJ. Mama Igutki Frygutki i Janka Gałganka. Kiedyś z pasją oddana harcerstwu, potem fajnej pracy w Coca - Coli, obecnie poszukująca swojej drogi zawodowej. Lubi ludzi, gorącą czekoladę w czasie posiadówek niepołomickiej grupy fajnych kobiet, bieganie z kijkami po puszczy w weekendowe poranki. Jest pasjonatką zdrowego trybu życia marzącą o byciu gospodynią - nauczycielką harmonijnego życia w Beskidzie Niskim.
Podyskutuj

Od pracy dodatkowej po własną firmę – historia Kasi, właścicielki oddziału Socatots – Piłkarskie Maluszki

Kasia Bogochwalska-Kryś jest mamą 8-letniego Antka i właścicielką oddziału Socatots w Policach. To jej druga firma. Pierwszą zamknęła, bo nie miała wsparcia w biznesie. Teraz łączy pracę z dziećmi, czyli coś co lubi najbardziej, z przedsiębiorczością. Lubisz dzieci i sport? Chciałabyś rozwijać się zawodowo? Zobacz jaką drogę przeszła Kasia i spróbuj swoich sił zakładając oddział Socatots w Twoim mieście!
Katarzyna Bogochwalska - Kryś właścicielka oddziału socatots

Załóż własny oddział Socatots – piłkarskie maluszki i organizuj zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci w swoim mieście

Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj! Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

SOCATOTS szuka partnerów biznesowych w: województwie śląskim (istnieje możliwość przejęcia od franczyzodawcy własnych, funkcjonujących oddziałów w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu oraz Chorzowie), oraz w Krakowie, w Warszawie (wybrane dzielnice), Radomiu, Płocku, Olsztynie, Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze, a dodatkowo w każdej miejscowości powyżej 10.000 mieszkańców, w której nie ma jeszcze naszego oddziału.

Kasiu, od 6 lat prowadzisz zajęcia sportowe z dziećmi w ramach SOCATOTS – najpierw jako trenerka, a od 2 lat jako właścicielka oddziału w Policach. Na czym dokładnie polegają te zajęcia sportowe, jak wyglądają?

Socatots to zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci (do 5 roku życia) z elementami piłki nożnej. Natomiast zajęcia same w sobie nie są stricte piłkarskie – ćwiczymy równowagę, koordynację, a także doskonalimy naukę kolorów czy cyferek.

Ważna jest też socjalizacja dzieci podczas zajęć – dzieci, szczególnie te młodsze z grup 0-1 i 1-2, które nie uczęszczają jeszcze do żłobków czy przedszkoli poznają siebie oraz swoje zachowania. Co ważne, zajęcia odbywają się z aktywnym udziałem rodzica.

Czy Twój synek Antek też brał udział w zajęciach z Tobą?

Tak, oczywiście Antoś przeszedł prawie cały program Socatots. Dziś w wieku ośmiu lat gra już w klubie. Po zajęciach Socatots miał świetny start, ponieważ posiadał już opanowaną koordynację, równowagę i prowadzenie piłki, co rzadko się zdarza u pięciolatków świeżo rozpoczynających swoją przygodę z piłką nożną.

Na pewno dużo dało mi to, że mogłam brać udział w zajęciach jako rodzic. Dzięki temu dzisiaj wiem, czego rodzic może oczekiwać na zajęciach.

Czy trzeba mieć wykształcenie, doświadczenie związane ze sportem (np. uprawnienia trenera), żeby założyć oddział SOCATOTS?

Nie, ja jestem po studiach kosmetologii, ale amatorsko grałam w piłkę nożną przez 8 lat. Na pewno dodatkowym ułatwieniem jest doświadczenie w tej dziedzinie, ale franczyzę może poprowadzić każdy kto lubi, kocha pracę z dziećmi oraz przede wszystkim, ma właściwe podejście do dzieci i cierpliwość. 🙂 Oczywiście przy starcie każdy franczyzobiorca czy trener musi przejść szkolenie wewnętrzne w centrali.

Wielu franczyzobiorców, tak jak ja, jest równocześnie właścicielami firmy i trenerami, ale można zatrudnić trenerów i nie prowadzić zajęć samodzielnie. Natomiast zamiłowanie do sportu i ruchu jest mile widziane u każdego właściciela oddziału. 🙂

Od 6 lat jesteś związana z SOCATOTS. Jak zaczęła się Twoja współpraca z firmą?

Kiedy mój synek miał 2 lata, ja rozglądałam się za pracą, którą mogłabym wykonywać w niepełnym wymiarze godzin, elastyczną. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, z którą grałam w piłkę i która była (i do dzisiaj jest) trenerką w Socatots w Szczecinie. Spytała, czy nie chciałabym spróbować sił w zajęciach z maluszkami.

Pomyślałam – czemu nie, tym bardziej, że dodatkowo mogłam także uczestniczyć z Antkiem w takich zajęciach. Na początku prowadziłam 2 godziny zajęć tygodniowo oraz tzw. „zastępstwa” na wypadek absencji innego trenera. Idealna praca dla mnie na początek.

Wraz z kolejnymi sezonami tych godzin przybywało i w pewnym momencie miałam ich już 12. Później trafiłam również do biura oddziału Socatots w Szczecinie. Pełniłam jednocześnie funkcję trenera i pracownika biurowego, co znacznie ułatwiało mi komunikację z rodzicami. Po dwóch latach zostałam koordynatorem i w zasadzie pozostał mi ostatni krok, czyli franczyzobiorca.

Przeczytaj także: Chcesz aby pasja stała się Twoją pracą? Załóż własną firmę

A co wpłynęło na Twoją decyzję – teraz pora założyć własny biznes? Po drodze jeszcze miałaś etap trenerski – szkoliłaś innych trenerów, także na międzynarodowych szkoleniach. Stopniowo sięgałaś po coraz więcej…

Tak, w międzyczasie prowadziłam szkolenia dla trenerów, także brałam udział w szkoleniach międzynarodowych.

Skoro już mogłam się dzielić swoją wiedzą z innymi trenerami i znałam zajęcia od podszewki, pomyślałam, że w zasadzie nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć i jest to odpowiedni czas na otworzenie własnej franczyzy.

Dodatkowym bodźcem było to, że z Polic dojeżdżali rodzice ze swoimi dziećmi. Często rozmawialiśmy przed zajęciami i rodzice trochę „namówili mnie” na założenie własnego oddziału w Policach – żeby wszyscy mieli bliżej. 🙂

Przed urodzeniem synka już prowadziłaś firmę w innej branży, którą zamknęłaś i powiedziałaś sobie – nigdy więcej własnej firmy – co zdecydowało, że jednak zmieniłaś zdanie?

Prowadziłam firmę z zaopatrzeniem kosmetycznym i jak się potem okazało, za dużo było na mojej głowie. Nie byłam ekspertem z marketingu, nie wiedziałam jak przebić się na rynku. Byłam sama odpowiedzialna za wszystko – administrację, zakupy, sprzedaż. Stąd też moje zniechęcenie do własnego biznesu.

Ale jak wspomniałam, zajęcia Socatots znałam od podszewki, dużo się nauczyłam – również w biurze. Nie ma co ukrywać,

dobrze poprowadzone zajęcia bronią się same.

Duże znaczenie także ma to, że za mną stoi cały sztab ludzi z centrali, którzy wiedzą jak prowadzić biznes. Znają się na marketingu oraz innych tematach i pomagają mi w tym.

Jak wygląda Twój dzień pracy – czym zajmujesz się w firmie? Czy prowadzisz także zajęcia?

Police to nieduże miasto i na razie sama zajmuję się i firmą i zajęciami. Z reguły do południa zajmuję się sprawami bieżącymi, czyli tzw. praca biurowa na komputerze czy z telefonem. Znacznie bardziej wolę zajęcia z dziećmi, które prowadzę kilka dni w tygodniu po południu, ale też rano.

Prowadzę 6 grup (4 w Policach i 2 w Szczecinie) – mam pod opieką aż 46 dzieci na zajęciach.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Oj, mogłabym mówić i mówić.:)

Najbardziej lubię spontaniczność maluszków oraz to jak w prosty sposób potrafią pokazać np. że cię lubią.

Jeżeli naprawdę wkładasz dużą pracę w prowadzenie zajęć – bardzo szybko się to zwróci, jeśli nie w formie sympatii, to na pewno w formie postępów jakie robi dziecko.

I kontakt z rodzicami. Jeżeli masz świetnych rodziców na zajęciach (a ja takich mam :)) to przychodzenie na zajęcia jest czystą przyjemnością.

Jesteś niezależną przedsiębiorczynią, ale działasz we współpracy z centralą SOCATOTS. Jak firma wspierała Cię przy zakładaniu oddziału i jak wspiera teraz na co dzień?

Przede wszystkim dostałam całe know-how – od początku do końca w zasadzie w praktyce, a także w przypadku jakiś niejasności czy wątpliwości zawsze mogłam zadzwonić dopytać o szczegóły.

To moja firma, ale nie jestem w niej sama.

Dziś, szczególnie w ostatnim trudnym czasie powstała tzw. e-platforma dla dzieci, które przez pandemię nie mogą uczestniczyć w zajęciach. Oczywiście nie jest to zastąpienie prawdziwych zajęć, ale przynajmniej jakaś namiastka.

Także podczas lockdownu sprzed roku mocno działał firmowy Facebook ogólnopolski, który aktywizował rodziców i nie pozwalał im o nas zapomnieć.

Wspomniałaś o pandemii – co zmieniła w Twoim biznesie? Jak na niego wpłynęła? Przecież przez długi czas nie mogłaś prowadzić żadnych zajęć.

Na pewno spowolniła rozwój mojego oddziału w Policach. Myślę, że dziś było by nas więcej – około 70. Bardzo się cieszę i dziękuję tym rodzicom, którzy ze mną zostali i mnie wspierali, bo to bardzo budujące.

Powiedz proszę jakie masz plany albo marzenia związane z rozwojem własnej firmy?

Marzy mi się mieć coraz więcej i więcej podopiecznych oraz żeby każdy, ale to każdy mieszkaniec Polic wiedział czym są zajęcia Socatots i jak doskonale się bawimy. 🙂

Na koniec – jaką wskazówkę dałabyś mamom, które myślą o założeniu własnej firmy?

Żeby się nie bały zrobić pierwszego, najtrudniejszego kroku. Siedzenie z własnym maluszkiem w domu niekoniecznie musi być mozolne i męczące (jak nam mamom się czasami wydaje). Połączenie franczyzy Socatots oraz macierzyństwa może dać mnóstwo korzyści dla mamy jak i dla maluszka.

Dziękuję za rozmowę.

Spodobała Ci się praca Kasi? Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj –
Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Firma jest dla mnie fantastyczną przygodą – historia Justyny, przedsiębiorczej mamy i założycielki CosmIQ

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy – mówi Justyna Kalwat, mama dwóch córek, która założyła CosmIQ, firmę kosmetyczną, produkującą kremy najwyższej jakości oparte na substancjach aktywnych pochodzenia konopnego. Jaka była jej droga od etatu do własnej firmy, dlaczego zdecydowała się na markę kosmetyczną? Poznaj jej historię i zainspiruj się do działania. Możesz także otrzymać kremy CosmIQ do testowania!
Justyna Kalwat założycielka firmy kosmetycznej CosmIQ

Witaj Justyno – Twoja historia pokazuje, że macierzyństwo budzi w nas kobietach potencjał i siłę. Jesteś mamą, która po urodzeniu dziecka założyła własny biznes. Jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy kosmetycznej CosmIQ?

Dość zaskakująca dla mnie samej. 🙂 Ja bardzo lubiłam swoją pracę i zapewne po urlopie macierzyńskim wróciłabym do korporacji. Jednak na skutek splotu różnych okoliczności, w tym zmiany miejsca zamieszkania, ostatecznie zrezygnowałam z etatu.

Kilka następnych lat poświęciłam głównie opiece i wychowaniu dzieci. W tym czasie wprawdzie nie rozwijałam swojej własnej ścieżki kariery, jednak starałam się wspierać męża w prowadzeniu założonej przez niego spółki chemicznej.

Czyli pomysł na Twój biznes pojawił się dzięki pracy z mężem?

Tak. Miałam dużo czasu i możliwości, aby zagłębić się w tematy dotychczas mi obce, ale niezwykle ciekawe. Szczególnie zainteresował mnie potencjał konopi włóknistych, które mają bardzo szerokie zastosowanie, a (wykorzystane w sposób rzetelny) w kosmetykach dają możliwości tworzenia produktów o wyjątkowo dobrym dla skóry działaniu.

Zawsze lubiłam kosmetyki o dobrym składzie, co niekoniecznie znaczy bardzo drogie. Wnikliwie czytałam etykiety starając się wybierać polskie marki. Kiedy zostaliśmy producentem kannabinoidów, czyli substancji aktywnych pochodzenia konopnego, założenie firmy kosmetycznej stało się dla mnie naturalną pochodną tych czynników.

Czy nie myślałaś, żeby po urlopie macierzyńskim jednak wrócić na „bezpieczniejszy” etat?

Na szczęście miałam tę komfortową sytuację, że nie czułam presji szybkiego powrotu do pełnoetatowej pracy. Priorytetem dla mnie była i jest dyspozycyjność. Prowadzenie własnej działalności daje mi dużą elastyczność, choć jest bardzo absorbujące, gdyż właściwie w pracy jest się cały czas.

Trochę już powiedziałaś, dlaczego założyłaś firmę kosmetyczną. Ale myślę, że to bardzo wymagający biznes – konieczne atesty, badania w laboratorium. Co Cię napędzało do działania? Czy masz także wykształcenie związane z chemią / kosmetologią?

Jestem absolwentką Akademii Ekonomicznej, moje wykształcenie jak i doświadczenie zawodowe związane są z ubezpieczeniami gospodarczymi. Im bardziej jednak zagłębiałam się w tematy związane z branżą konopno-kosmetyczną, tym mocniej czułam się tym zafascynowana a perspektywa powrotu do dotychczasowej pracy się oddalała.

Mając młodych kibiców w domu i bezpośredni dostęp do wysokiej jakości składników aktywnych, postanowiłam podjąć wyzwanie i założyć spółkę produkującą kosmetyki.

To rzeczywiście trudne przedsięwzięcie, wymagające dużego zaangażowania, wiedzy specjalistycznej, dostępu do profesjonalnego sprzętu.

Za marką CosmIQ nie stoję sama, współpracuję z kilkoma osobami, profesjonalistami w swoich dziedzinach. Część pracy wykonujemy we własnym laboratorium, następnie testy produktu przeprowadzamy w niezależnych, bardzo doświadczonych laboratoriach zewnętrznych. Korzystamy również z firmy zewnętrznej jeśli chodzi o samą produkcję.

My koncentrujemy się na produkcji składników aktywnych, doborze składów, kontroli surowców, procesu produkcyjnego i samego produktu gotowego.

CosmIQ istnieje od kilku miesięcy i w ofercie macie krem do twarzy, który jest inny niż wszystkie – na opakowaniu można przeczytać „to jest kosmetyk z mądrym składem” czym zatem się wyróżnia i co jest jego siłą?

O tym mogłabym długo opowiadać, ale mówiąc krótko to przede wszystkim bogactwo substancji aktywnych pochodzenia konopnego: kannabidiol (czyli CBD), kannabichromen (czyli CBC) i kannabigerol (czyli CBG) w połączeniu z olejem z pestek malin oraz kwasem hialuronowym.

Jest to prawdopodobnie pierwszy w Europie krem o takim składzie, w szczególności ze ściśle określonymi zawartościami kannabinoidów. Nowością jest zastosowanie CBG (to tzw. komórki macierzyste konopi) i CBC oraz ich ilość i proporcje. Połączenie tych trzech kannabinoidów tworzy dodatkowy efekt synergii.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre nazwy składników brzmią dość obco, na naszej stronie internetowej znajduje się opis ich działania oraz linki do publikacji naukowych szerzej je opisujących Krem Konopny Full Spectrum – CosmIQ.

Dodam jeszcze, że skuteczność kremu oraz jego łagodny charakter dla skóry wrażliwej zostały potwierdzone w Jagiellońskim Centrum Innowacji badaniami:

  • aplikacyjnymi w zakresie: nawilżania, regeneracji, wzmocnienia oraz poprawy elastyczności, wyglądu i kondycji skóry, łagodzenia podrażnień, zapobiegania pojawianiu się zmarszczek, działania przeciwtrądzikowego
  • aparaturowymi w zakresie: redukcji przebarwień oraz łagodzenia zaczerwień

Przy okazji naszej rozmowy chciałabym pochwalić się przyznaną nagrodą dla marki CosmIQ: Konsumencki Lider Jakości – DEBIUT ROKU 2021

Cieszę się ogromnie, że nasz wysiłek włożony w pracę nad innowacyjnością i wysoką jakością kosmetyków spotkał się z uznaniem i pozytywnym przyjęciem na tak nasyconym i wymagającym rynku.

Serdecznie gratuluję Ci nagrody! Wiem, że zależy Ci na zebraniu opinii rynku i oferujesz kremy do przetestowania – jak można się do Ciebie zgłosić, żeby Twój krem przetestować?

Chętnie podzielę się kremami konopnymi full spectrum i oraz kremami CBD do rąk z czytelniczkami portalu mamopracuj.pl. Dla pierwszych dziesięciu osób, które się do mnie zgłoszą z radością prześlę darmowe egzemplarze do przetestowania. Zależy mi jednak na szczerych i obiektywnych opiniach zwrotnych.

Zapraszam do kontaktu mailowego: [email protected]

Super, liczę na to, że nasze czytelniczki pomogą Ci w badaniach rynkowych. Powiedz, jakie kolejne produkty chcesz wprowadzić na rynek?

W przygotowaniu mamy kolejne dwa kosmetyki na bazie kannabinoidów: krem pod oczy oraz serum do twarzy. Myślę, że na rynku pojawią się w drugiej połowie czerwca.

Pracujemy też nad serią peelingów kwasowych w wersjach light oraz PRO.

Kończymy także prace nad nowym składnikiem kosmetycznym, jednak przed nami długa droga do wprowadzenia na rynek kosmetyków z jego zastosowaniem. Na początku rejestracja w bazie COSING/INCI, następnie miesiące w laboratorium… tworzenie receptur i znowu badania…

Badania nad pierwszym kremem i rozkręcanie firmy trwały aż półtora roku – jak sobie radziłaś z trudnościami, zniechęceniem, zwątpieniem?

To była długa droga do punktu wyjścia. Zdarzały się trudności, nie jeden raz jako zespół się z nimi mierzyliśmy… ale nigdy nie czułam zwątpienia czy zniechęcenia.

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy.

Uważam, że tworzymy nową jakość kosmetyków, bazujemy na surowcach najwyżej jakości, wręcz pionierskich.

Kiedy blisko dwa lata temu rozpoczynałam ten projekt, nie miałam jeszcze pojęcia jak fantastyczną to będzie przygodą. Praca stała się moją wielką pasją. Kiedy jest piątek, piąteczek, piątunio ja czekam już na poniedziałek 😊

Dziewczyno, zarażasz optymizmem! Porozmawiajmy jeszcze o Twoim powrocie do pracy – mówiłaś, że macierzyństwo Cię „uśpiło zawodowo” na kilka lat. Czy teraz czujesz się silniejsza? Czujesz, że więcej możesz jako mama i jako przedsiębiorcza kobieta?

Kilka lat poświęconych głównie dla dzieci było wyjątkowym czasem w moim życiu, bardzo też potrzebnym do tego, aby być dziś w tym miejscu, w którym teraz jestem.

Właśnie dzięki dzieciom zrozumiałam, iż mając duże plany i pomysły, drogę do ich realizacji często przysłania nam wyszukiwanie powodów, dla których tak łatwo i szybko z nich rezygnujemy. Dzieci szukają sposobów sięgania po swoje marzenia…

Córki są dla mnie inspiracją i siłą napędową do działania. Uczestniczą aktywnie w budowaniu marki CosmIQ poprzez wymyślanie haseł marketingowych, tworząc plakaty reklamowe, układając scenariusze spotów itp. 😊 Okazują mi wiele zrozumienia, ale czasem i zniecierpliwienia, kiedy zamiast poświęcić im uwagę, muszę zająć się pracą.

Pandemia zatrzymała nas w domu, kazała zwolnić. Pracujemy z domu i życie jeszcze bardziej miesza się z pracą. Po tym roku lockdownu szczególnie potrzeba nam dobrego odpoczynku i resetu – jaki masz patent na odpoczynek i czas tylko dla siebie?

Najbardziej cenię sobie aktywne formy wypoczynku takie jak góry czy rower. Tak przyjemne chwile lubię dzielić z rodziną i przyjaciółmi. W tym roku planujemy wakacyjny przejazd rowerami z Międzyzdrojów na Hel.

Do trzech razy sztuka, już dwa razy mieliśmy wszystko zaplanowane, spakowane, bilety na pociąg wykupione i za każdym razem to samo – dzień wcześniej córka łamała rękę. W tym roku do końca będziemy trzymać datę wyjazdu w tajemnicy 😊

Moją pasją od blisko już 20 lat są też nocne rajdy terenowe na orientację. Mam nadzieję, że już niedługo uzbrojona w kompas i czołówkę będę zastanawiać się czy to już właściwa słabo widoczna ścieżka lub rozwidlenie przy którym należy obrać kolejny azymut.

Przeczytaj także: Praca na etacie czy własna firma? Jak znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie?

Powiedz jeszcze jakie masz marzenia związane z własną firmą? Jak chciałabyś ją rozwijać?

Chciałabym aby marka CosmIQ kojarzyła się z innowacyjnością i wysoką jakością, aby była jednym z pierwszych wyborów do pielęgnacji skóry dla wymagających klientów.

To IQ w nazwie nie określa nas, a naszych klientów, którzy kupują produkt świadomie, znając jego skład a my właśnie ten skład podajemy wprost, szczegółowo, łącznie z ilością i określaną procentowo zawartością składników aktywnych.

Ludzie szukają wartości, dokładnie czytają etykiety, rośnie świadomość klientów.

Myślę, że coraz mniej liczą się hasła marketingowe, bo ludzie chcą zajrzeć do środka. To właśnie nasza zaleta, w tym zakresie jesteśmy transparentni i tacy zamierzamy pozostać.

A co powiedziałabyś mamom, takim jak Ty – zawodowo uśpionym przez macierzyństwo, które już czują potrzebę działania – jaką wskazówkę, radę chciałabyś im przekazać?

Mówiąc żargonem biznesowym uważam, że czas dla dzieci to najlepiej zainwestowany w życiu czas.

Przeczytaj także: Prosta strategia na dobry początek dla małego biznesu

Czas ten można wspaniale wykorzystać spełniając się zarówno jako rodzic, ale też podnosząc swoje kompetencje (np. w ćwiczeniu cierpliwości 😊hihi)
Warto obserwować dzieci, bo od nich również można się wiele nauczyć, na nowo odkryć w sobie wiele cech jak np. odwaga, wiara we własne możliwości.

Myślę jednak, że przede wszystkim należy słuchać własnej intuicji i działać w zgodzie ze sobą.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Śledź CosmIQ w social mediach:
Cosmiq – kosmetyki z mądrym składem | Facebook
https://www.instagram.com/cosmiq_pl/

www.cosmiq.pl

Zdjęcia: prywatne archiwum Justyny

Wywiad powstał w ramach współpracy partnerskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×