Czego szukasz

Uwolnij kreatywność na macierzyńskim – Cado

Tym razem rozmawiamy z Jolą Florczyk – 1/2 duetu CADO. Marka, którą tworzy z Moniką Wieciech, stała się sposobem na uwolnienie kreatywności na uropie macierzyńskim. Dziś Jola opowiada o życiu wśród dzieci i… dodatków:)

Jak to się zaczęło?

Cado powstało dość dawno, bo już coś zaczęło kiełkować w formie produktów (a nie tylko nie zrealizowanych projektów na papierze) w 2003 roku, kiedy to spotkałyśmy się na studiach. Już wtedy angażowałyśmy się w różne projekt z zakresu mody i sztuki, brałyśmy udział targach, wystawach, realizowałyśmy indywidualne zlecenia. Na potrzeby tych wydarzeń powstała nazwa CADO, taki emocjonalny „słowotwór”, który wyrósł z francuskiego słowa cadeaux czyli prezent.

Lubimy prezenty – dawać i dostawać. I tak oto zaczęły powstawać rzeczy, które stały się prezentem od Kobiet dla Kobiet. Produkty które umilą dzień, dopieszczą… Od początku chciałyśmy tworzyć rzeczy, które łączą w jedno wartości rzetelnego rzemiosła perfekcję wykonania, wysokiej jakości materiały i funkcjonalność. Takie praktyczne, unikatowe prezenty. Nie do znalezienia w sieciówkach.

Po studiach życie jednak nas porwało, Monika spędziła kilka lat projektując dla jednej z polskich sieciówek, a ja współtworzyłam niezależne studio produkcji filmowej. Myśl o CADO jednak nie zniknęła i kilka lat później właściwie za przyczyną Moniki została reaktywowana. W tym momencie Ja miałam już roczne dziecko, a Monika intensywnie myślała o macierzyństwie i projektowaniu w nienormowanym czasie. Szukając sposobu na to, by połączyć macierzyństwo z osobistymi ambicjami i koniecznością zarobkowania, powróciłyśmy do konkretnej, skrystalizowanej myśli o CADO jako o firmie i w 2010 roku zaczęłyśmy działać oficjalne.

Jak wpadłyście na taki pomysł?

Pomysł by projektować był dla nas właściwie naturalny. Mamy twórcze dusze. Jesteśmy projektantami z wykształcenia. Taka naturalna kolej rzeczy… Konsekwencja w działaniu, zdobywaniu doświadczenia i rozwoju. Pytanie dlaczego dodatki? Same je uwielbiamy jako kobiety: za multifunkcjonalność i ponadczasowość. Za to, że to one budują ostateczny look. CADO właściwie wyraża nasze podejście do świata i ludzi – korzystamy z materiałów wyprodukowanych fair trade, z troską o ekologię i prawa pracowników. Staramy się nie robić nadprodukcji. Wspieramy lokalnych przedsiębiorców i wierzymy, że polski produkt może być nowoczesny, piękny, funkcjonalny i jednocześnie wysokiej jakości. Nasze projekty są skierowane do osób, które chcą wyglądać naturalnie i czuć się komfortowo, realizując potrzeby indywidualizacji stroju i tworzenia swojej autorskiej „recepty” na życie. W CADO nie ma schematów, jest ono płynne – wyraża idee twórczego zaangażowania i kreowania świata, by był lepszy,bardziej przyjazny i dostępny. Chcemy podkreślać wyjątkowość i unikalność każdego z na

Jak długo czasu minęło od pomysłu do realizacji firmy Twoich marzeń?

Cado wciąż się rozwija, jesteśmy w drodze. Obecnie po ponad 4 latach działalności możemy stwierdzić z dumą, że weszłyśmy na poziom na jakim od początku chciałyśmy się znaleźć, aby móc efektywnie realizować kolejne założenia, bez strachu i ograniczeń.Teraz prosperujemy na zasadach rynkowych. Działamy planowo, ale elastycznie. Inwestujemy. Tworzymy kolejne limitowane serie produktów, które mają swoich zwolenników i odbiorców. Zbudowałyśmy sieć doświadczonych podwykonawców z którymi łączą nas trwałe, nie tylko zawodowe więzi. Wiemy co słychać u nich i ich rodzin. Mamy też skonkretyzowane plany rozwoju na przyszłość.

Czy miałyście wsparcie najbliższych? Kto jeszcze Was wspierał, czy skorzystałyście ze wsparcia Urzędów Pracy, funduszy europejskich?

Cado było od początku finansowane tylko z własnych środków. Rozpoczęłyśmy od bardzo niewielkiej inwestycji. Każda z nas zainwestowała po 2000 PLN za które kupiłyśmy pierwsze dzianiny.W miarę jak zainteresowanie naszymi produktami rosło – kolejne inwestycje realizowane były z bieżących środków. Oprócz naszych bestsellerów – wielofunkcyjnych szali i Zamotek® (naszyjników dzianinowych) projektujemy torby z włoskich skór pozyskiwanych z końcówek kolekcji, w naszej ofercie znajdziecie wszelkie formy otulające ciało, stale rozszerzamy ofertę, badamy rynek, testujemy. Słuchamy Klientów i ich potrzeb. Cado to przede wszystkim całościowa idea, mająca w swoim centrum szacunek dla niepowtarzalności każdej osoby i jej potrzeb. Codziennie. Jesteśmy z tego ogromnie dumne, bo udowodniłyśmy sobie, że aby zrealizować marzenia wystarczy chcieć.

[view:ad_intext_superbanner_1=block]

Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie ogromne wsparcie rodziny i przyjaciół. Na sukces CADO pracowało z nami wiele życzliwych dusz, którym w tym miejscu z całego serca dziękujemy 🙂 Jeśli to czytacie – wiecie, że to do Was 🙂

Jak szukacie klientów? Kończyłyście jakieś dodatkowe kursy? A może same uczycie się wszystkiego?

Cado wyrosło na gruncie przyjaźni i zbliżonej wrażliwości estetycznej. Jest marką autorską stawiającą na nowatorskie rozwiązania. To podbudowane nieustanną pracą, rozwojem własnych umiejętnościoraz wzrostem świadomości konsumenckiej i wymagań Klientów spowodowało, że odnalazłyśmy własną niszę. Promujemy się właściwie poprzez produkt, jego względy i założenia estetyczne. To Klient odnajduje nas. Nasze produkty można znaleźć online na wybranych platformach sprzedażowych w Polsce i poza granicami kraju. Działamy bez ograniczeń geograficznych. W celu promocji jak większość osób z branży korzystamy z social media, bierzemy udział w targach. Cenimy sobie również ten osobisty rodzaj kontaktu z Klientem gdzie jest miejsce na chwilę rozmowy o życiu, potrzebach… Osobisty kontakt z odbiorcą daje nam możliwość skonfrontowania naszych pomysłów z oczekiwaniami i dużo nas uczy.Ze względu na kierunkowe wykształcenie i zdobyte wcześniej doświadczenie w projektowaniu i produkcji w pewnych kwestiach jest nam łatwiej. nie osiadamy jednak na laurach.

Rozwój osobisty i zawodowy jest dla nas bardzo ważny, więc w miarę możliwości czasowych uczestniczymy w różnego rodzaju szkoleniach i warsztatach, których wybór i tematyka podyktowana jest tym z czym akurat w danej chwili się mierzymy. Do życia podchodzimy elastycznie kierując się często intuicją i również w temacie szkoleń ta zasada pozwala nam trafiać w miejsca gdzie dostajemy wiedzę której potrzebujemy. Pozostajemy otwarte i szybko reagujemy 🙂

Jaką sumę na początek musiałaś zainwestować?

Jak już wspomniałam wcześniej nasza inwestycja na początku była niewielka. W sumie na początek zainwestowałyśmy 4000 PLN. Firma od początku zarabiała na siebie, jednak początkowo zyski w całości były reinwestowane, dzięki czemu nie korzystając z zewnętrznego finansowania a byłyśmy w stanie stale się rozwijać. Zauważalne zainteresowanie potencjalnych Klientów i pozytywny odbiór otoczenia pozwoliły nam uwierzyć, że jesteśmy na dobrej drodze.

Twoim zdaniem, czy to że jesteś mamą w jakikolwiek sposób wpływa na prowadzenie biznesu?

Oczywiście. Mogłabym tu wymienić szereg oczywistych trudności jak choroby dzieci, śmierć chomika, zgubiona zabawka czy po prostu zły dzień. Paradoksalnie jednak właśnie takie sytuacje stricte „macierzyńskie” kształtują w nas takie cechy jak opanowanie, skuteczność działania i szybkość reakcji. Dzięki naszym dzieciom obie zrobiłyśmy doktorat z efektywnego planowania i domowej logistyki 😉 Nie mamy czasu aby codziennie spędzać wiele godzin na naradach i telekonferencjach, musimy działać zdecydowanie i szybko, ale elastycznie. W większości przypadków się nam to udaje.

Jak myślisz, czy dzieci inspirują czy utrudniają pracę?

To bardzo indywidualna kwestia. Myślę, że jak to w życiu trochę utrudniają, ale też i wiele dają. Kiedy na przykład mamy zaplanowany wyjazd, realizację jakiegoś projektu czy inne ważne zawodowo przedsięwzięcie, a z samego rana okazuje się, że któreś z dzieci ma gorączkę i na domiar złego zdążyło zarazić również nianię to zaczyna się „robić gorąco”. Po wielu takich i podobnych sytuacjach, z którymi ścieramy się prawie codziennie, odkryłyśmy, że czasem warto odpuścić. Przełożyć coś. Wdrożyć plan B. Chore dziecko potrzebuje mamy. Nie czarujmy się też, projektować przy dzieciach jest po prostu trudno. Bycie projektantem pochłania czas i energię. Wymaga oczytania, oglądactwa, po prostu bycia na bieżąco z trendem, technologią… Często trudno wykraść odrobinę czasu by spokojnie pomyśleć, odpisać na maile. Zdarza się pracujemy nocą lub nad ranem, kiedy dzieci śpią i jest cicho. Pisma branżowe czytamy w wannie, również w późnych godzinach nocnych 🙂 Jednak jak już wspomniałam powyżej, dzieci wciąż motywują nas do nieszablonowego działania i rozwoju. Do mierzenia się z wyzwaniami, sytuacjami podbramkowymi w których trzeba zachować zimną krew i w tym sensie są ogromną inspiracją. Szczerze powiedziawszy doprowadzenie firmy do takiego poziomu na jakim jest teraz w porównaniu z byciem mamą było po prostu łatwe. Działałyśmy konsekwentnie. Myślę, że wszystkie mamy doskonale wiedzą, a przynajmniej czują podskórnie, o co nam chodzi 🙂

Co daje Wam własna działalność?

Jesteśmy duetem kobiet, matek, projektantek i pasjonatek, które wiedzą czego chcą od życia. Posiadanie własnej marki – firmy jest dla nas ważną częścią życia, drogą i wolnością zarazem.I choć brzmi to dość górnolotnie to daje nam to możliwość robienia tego co kochamy. Pozwala na ciągłe bycie w ruchu, w rozwoju, pozwala na czynne i aktywne „uczestnictwo w świecie”. Czasem bywa miłym relaksem, kiedy możemy się oderwać od problemów dnia codziennego i w całości poświęcić pasji. Czasem nobilitacją, ale i nie rzadko trudnym, frustrującym doświadczaniem. Ponad wszytko jest jednak dla nas ogromną radością i zaspokojeniem naszych zawodowych i wewnętrznych ambicji. A fakt, że nasze projekty podobają się Klientkom, daje dużo pozytywnej energii.

Co chciałabyś powiedzieć innym mamom, które szukają swojej drogi zawodowej?

Warto realizować swoje nawet najbardziej szalone pomysły, nie ważne jak bardzo się w nie, nie wierzy – po prostu warto próbować. Poczucie własnej wartości i siły jaką daje realizacja nawet najmniejszego celu jest bezcennym darem dla nas samych na przyszłość…

http://cado.pl/

Autorką zdjęć jest Kamila Markiewicz – Lubańska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Absolwentka zarządzania kulturą i podyplomowego zarządzania zasobami ludzkimi na UJ. Mama Igutki Frygutki i Janka Gałganka. Kiedyś z pasją oddana harcerstwu, potem fajnej pracy w Coca - Coli, obecnie poszukująca swojej drogi zawodowej. Lubi ludzi, gorącą czekoladę w czasie posiadówek niepołomickiej grupy fajnych kobiet, bieganie z kijkami po puszczy w weekendowe poranki. Jest pasjonatką zdrowego trybu życia marzącą o byciu gospodynią - nauczycielką harmonijnego życia w Beskidzie Niskim.
Podyskutuj

Jak zacząć zarabiać na tym, co się kocha? Strategia 5 kroków

Wierzę w to, że nie warto marnować życia na pracę, której się nie kocha. Mieć talenty i skąpić ich światu, pracując w miejscu, które nie jest dla nas stworzone. Wierzę, że każda z nas ma pewne uzdolnienia, które pozwalają jej dawać coś, czego inni potrzebują. Dawać coś w szczególny sposób. Nie musisz od razu stać się kimś wielkim. Nie musisz mieć rozgłosu, ale musisz zacząć słuchać swojego głosu. I za nim podążyć.

Wierzę w to, że skupienie się na tym, co nas pociąga i w czym w naturalny sposób jesteśmy dobre, tysiąc razy zwiększa nasze szanse na sukces, w tym sukces finansowy. Problem polega na tym, że nikt nas nie uczył tak myśleć o pracy. Nikt nas nie uczył uważnie przyglądać się swoim mocnym stronom. Kierujemy się lękiem częściej niż pasją, stresujemy się rozmowami kwalifikacyjnymi, boimy się założenia własnej firmy, boimy się porażek, strat, zwolnień i bezrobocia. Lęk to naturalna reakcja na kontakt z tym, co nieznane.

Jak zacząć?

1. Hamulce

Po pierwsze musisz przyznać, że najprawdopodobniej masz pewne założenia, które mogą działać jak sprawne hamulce Mercedesa klasy A i powstrzymać Cię przed wejściem na ścieżkę pracy, która jest pasją. Gdybyś ich nie miała, być może nie czytałabyś tego artykułu, ponieważ dawno zajmowałabyś się tym, co kochasz. Niektórzy to mają we krwi.

Moja babcia w wieku lat 12 wiedziała, że chce być księgową, dziś ma 82 lata i wciąż pracuje. Raz w tygodniu przyjeżdża po nią kierowca i zawozi do biura, gdzie robi audyt. Jest tak dobra w tym co robi, bo robi to co kocha. Być może nie myślałaś, że można kochać księgowość. Można. Pasja nie musi być górnolotna. Miles Davis też wiedział od dziecka, że chce być jazzmanem. Większość z nas jednak nie wie. Większość z nas musi poszukać swojej ścieżki.

Hamulce. Musisz je rozbroić, rozkręcić na części i odłożyć na bok. Hamulce to myśli, które każdy twórczy przebłysk zamieniają w matową, martwą, bezużyteczną mrzonkę. Zaczynają się od „Ale przecież…” Ale ja nie potrafię, nie umiem, nie da się, to niemożliwe i tak dalej. I co najważniejsze – każdy z hamulców wydaje się być stuprocentową prawdą, z którą nie ma co dyskutować. Tak działa ten mechanizm, którego napędową energią jest lęk. Ale skoro Ty już wiesz, możesz zapobiec tej hamującej sile.

2. Dzieciństwo

Wróć pamięcią do swoich dziecięcych i nastoletnich fantazji. Kim chciałaś być? Zapisz wszystko, co Ci przychodzi do głowy. Następnie pora na odrobinę alchemii. Poszukaj esencji dziecięcego marzenia. Nie daj się zwieść formie.

Nie chodzi o to, aby dokładnie realizować nastoletnie fantazje. Jeżeli chciałaś być aktorką, to esencją tego marzenia może być ekspozycja, sława, silne emocje. Jeżeli chciałaś być lekarzem, być może esencją jest pomaganie innym, ratowanie tego, co cenne. Te esencje mogą być realizowane w różny sposób. Niektórzy z nas mają z nimi kontakt od dziecka, inni nie. Dlatego sama musisz zobaczyć, na ile ten drugi krok będzie dla Ciebie istotny i pomocny.

Przeczytaj także: Każda kobieta ma w sobie talenty, za które ktoś inny jest w stanie zapłacić

3. Kochanie = dawanie

Weź kartkę. Wypisz wszystko to, co kochasz robić. Możesz zrobić to na zasadzie automatycznego pisania, prawie nie odrywając długopisu od kartki. Możesz zapełnić ją powoli, z namysłem. Nie cenzuruj się. Pozwól na swobodny przepływ myśli. Wypisuj rzeczy nie mające związku z pracą, bo mogą Cię naprowadzić na nowy trop. Bądź precyzyjna i wnikliwa. Dociekaj. Zastanów się głębiej. Co kochasz? Co Cię pociąga? Jakie jest drugie dno? Wszystko co napiszesz, może być punktem wyjścia do głębszej refleksji. Odwróć kartkę. Na drugiej stronie wypisz to, co chciałabyś dawać, to co Ty szczególnie możesz dać innym. To, w czym jesteś szczególnie dobra. To, co potrafisz. Albo, to co Cię pociąga.

4. Aplikacje

Ponieważ nie chodzi tu o to, aby zacząć „robić to, co się kocha”, lecz „zarabiać na tym, co się kocha”, w kolejnym kroku musisz porzucić świat ego, jego słodkich upodobań i pomyśleć o tym, czego potrzebują inni. Praca marzeń jest na przecięciu Twoich najmocniejszych stron i potrzeb innych ludzi.

Ludzie nie potrzebują tylko spraw wielkich. Są gotowi płacić za zaspokojenie drugorzędnych potrzeb. Potrzebują kogoś kto zrobi im świetne zdjęcia z wesela, kto doradzi jak zainwestować pieniądze, kto urządzi urodziny dla dziecka. Potrzebują porad, niekonwencjonalnej rozrywki, produktów i usług, które sprawiają że życie jest prostsze i piękniejsze. Popatrz na swoją kartkę. Weź każdy z zapisków pod lupę i dopisz do niego wszystkie aplikacje, czyli możliwości zastosowania, które zaspokoją potrzeby innych. Oddal perspektywę, że to Ty miałabyś się tym zająć. Potraktuj to jak ćwiczenie na wyobraźnię.

Wypisuj wszystko co Ci przychodzi do głowy, jak nie jesteś dobra w burzach mózgu i zacinasz się po pierwszym najbardziej oczywistym przykładzie, to nie rób sobie wyrzutów, tylko podsuń to zadanie komuś innemu. A co.

Przykład: „kocham gotować”.

Aplikacje: kucharz, blogger piszący o gotowaniu, osoba, która robi warsztaty kulinarne (na przykład dla dzieci, albo dla obcokrajowców, albo dla mężczyzn, których matki nie nauczyły nic oprócz robienia herbaty). Osoba, która gotuje w domu dla garstki osób, osoba która prowadzi catering albo gotuje zdrowe jedzenie dla przedszkola…

I tak z całą listą. Jak już skończysz, to zakreśl te pomysły, które najbardziej Cię pociągają.

Przeczytaj także: Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

5. Test

Pomysły są niematerialne. Cała zabawa zaczyna się w łączeniu eteru z materią. Rzeczywistość ma sporo ograniczeń i cała sztuka w tym, aby sprytnie wpasować się między nie ze swoim pomysłem. Jeżeli masz pomysł i wiesz, kto może być nim zainteresowany, pora na test. Chcesz założyć szkołę językową dla bardzo małych dzieci? Twoimi klientami są ich matki. Zadzwoń do trzech matek małych dzieci i wypytaj je co sądzą o szkole językowej dla maluchów. Podoba im się taki pomysł? Czy są gotowe zapłacić za takie zajęcia? Dlaczego tak? Dlaczego nie? Co ważnego mają Ci do powiedzenia? Każdy pomysł można i należy przetestować na potencjalnych odbiorcach.

Powodzenia!

Grafika: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Założycielka Latającej Szkoły dla Kobiet www.latajacaszkola.pl, doświadczona trenerka z sześcioletnią praktyką, specjalistka od kreatywnych biznesów – redaktorka i pomysłodawczyni przewodnika „Kraków kobiet” (ha!art).
Podyskutuj

Radzisz sobie jako mama,dasz radę wrócić do pracy. Historia Natalii – projekt Mommypreneurs

"Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy? Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy" - tak Natalia Boćkowska, uczestniczka projektu Mommypreneurs, zagrzewa Cię do walki. O siebie i swoje marzenia. I ma rację, bo czasem wystarczy sięgnąć po wsparcie, po wiedzę, pójść na szkolenie. Tak zrobiła Natalia. Przeczytaj co zyskała!
Natalia Boćkowska

Natalia, skorzystałaś z projektu Mommypreneurs – Przedsiębiorcza Mama. Co Cię do tego skłoniło? Skąd ten impuls: „O, chcę wziąć w tym udział, to coś dla mnie?

Do skorzystania z projektu Mommypreneurs skłoniły mnie, chęć przebranżowienia się i uzyskania nowych doświadczeń.

Czym zajmowałaś się przed projektem i przed ciążą?

Przed ciążą pracowałam na wyspie McCafe w Manufakturze. Nie był to szczyt moich marzeń, ale pracowałam tam podczas studiów, więc miałam doświadczenie.

Czy projekt pokrywał się z Twoimi wyobrażeniami? Co sprawiało Ci największą trudność, a co było zaskakująco łatwe?

Projekt bardzo mnie zaskoczył, oczywiście w pozytywnym sensie. Na początku myślałam, że będą to jakieś podstawowe informacje na temat projektowania stron internetowych. Zostałam mile zaskoczona, bo okazało się, że kurs był od podstaw, czyli od HTML do WordPress’a.

Jeśli chodzi o trudności, to muszę wspomnieć, że brałam udział w drugiej edycji programu. Dostałam się do niego podczas pandemii. Zajęcia trwały już jakiś czas, więc największą trudnością było doścignięcie dziewczyn, które już poznały wszystkie podstawy.

Jestem po liceum plastycznym, więc zdobytą tutaj wiedzę mogłam wykorzystać do projektowania stron internetowych, co sprawiło mi olbrzymią satysfakcję.

Poznaj również historię Zuzanny!

Natalia Boćkowska

W pewnym momencie projekt został zakończony, trzeba było zacząć działać na własną rękę. Jak wspominasz te początki? Czy dzięki projektowi rzeczywiście było łatwiej?

Pandemia niestety nie sprzyja w znalezieniu nowej pracy. Niemniej odnalezienie się w nowej sytuacji i zdobycie doświadczenia pokazało mi, co chcę w życiu robić. Już wiem, że chcę zajmować się projektowaniem stron internetowych i pracować w e-marketingu. Postanowiłam wyjść naprzeciw i sama zacząć budować swoją markę, która będzie widnieć pod moim imieniem i nazwiskiem. Zapraszam do odwiedzenia moich stron na Facebooku i Instagramie. Chcę, by moja firma, dzięki wiedzy zdobytej w e-marketingu oraz grafice, pomagała w rozkręcaniu młodych biznesów.

Które korzyści ze szkolenia wydają Ci się najbardziej znaczące?

To jest trudne pytanie, bo wszystko było znaczące w szkoleniu. Przede wszystkim zdobyłam wiedzę i doświadczenie, nabrałam pewności siebie. Uwierzyłam, że mogę robić rzeczy, które lubię i które dają mi satysfakcję, motywując do dalszego działania.

Młodym mamom trudno czasem uwierzyć, że poradzą sobie z czymś nowym. Boją się wyjść z inicjatywą, zostawić dzieci pod czyjąś opieką, zadbać – dla odmiany – o siebie. Masz jakieś rady dla takich mam?

Boisz się nowych wyzwań? A nie bałaś się wejść w rolę mamy?

Pamiętaj, radzisz sobie jako mama, dasz radę wrócić do pracy.

Przeczytaj też historię Eweliny!

Tak jak Ty, tak i Twoje dziecko potrzebuje spotkań z innymi ludźmi. Pamiętaj również, jeśli Ty będziesz się dobrze czuć, to Twoja rodzina również!

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł powstał w ramach projektu Mommypreneurs – przedsiębiorcza mama.

Zdjęcie: prywatne archiwum Natalii.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×