Czego szukasz

Historia inna niż wszystkie

Czytałyście już wiele historii sukcesu, pisałyśmy i rozmawiałyśmy z młodymi mami realizującymi się zawodowo, z pasjami, zarabiającymi na swoim hobby. Dziś historia sukcesu bardzo odmienna, historia z sercem i dla serc.
Baję „znalazłam” przypadkowo, szukając ciekawego materiału na wywiad, o kobietach z małych miejscowości, realizujących się. Nie podejrzewałam, że znajdę taki skarb. Oto możecie przeczytać wzruszającą, prawdziwą, wartą naśladowania historię sukcesu Bai- kobiety, matki, wolontariuszki z Tucholi.

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 02/11/2012

Moja historia

Jestem zwykłym, szarym człowiekiem, który kocha i chce być kochany. Pochodzę z domu, w którym najwyższymi wartościami były: miłość, uczciwość, otwartość na drugiego człowieka, pomaganie innym. Takie samo szczęśliwe dzieciństwo chciałam ofiarować własnym dzieciom (a mam ich dwoje), jednak całkowicie mi to nie wyszło. Zakochana po „uszy” w moim chłopaku, nie słuchając dobrych rad rodziców, poślubiłam go, fundując tym samym dzieciom i sobie „horror” na wiele lat. Jednak nadszedł czas przebudzenia i powiedziałam „dość”. I to był punkt zwrotny w moim życiu.

Zaczynam działać

W 2003 roku, kiedy syn był w gimnazjum, córka założyła własną rodzinę, a ja nie miałam już tylu obowiązków wychowawczych, zaczęłam szukać sobie popołudniowych zajęć. Miałam dokładnie sprecyzowany plan, wiedziałam, czego szukam. Czułam już wtedy ważną misję, powołanie niesienia bezinteresownej pomocy każdemu potrzebującemu, a szczególnie dzieciom. Chodziłam od instytucji do instytucji i pytałam o pracę z dziećmi. Dyrektorzy placówek nie rozumieli do końca moich intencji. Jedni odsyłali z kwitkiem, mówiąc, że: w tym wieku wolontariuszem? Inni z kolei twierdzili, że nie mam odpowiedniego wykształcenia itp. Ja jednak nie poddawałam się i z uporem dążyłam do celu. W końcu udało się. Jeden z dyrektorów był tak pozytywnie zdziwiony moją determinacją  w szukaniu pracy z dziećmi, że załatwił mi kolonie. Byłam wtedy taka szczęśliwa i dumna…To był mój pierwszy wolontariat… Drugi raz los uśmiechnął się do mnie zaraz po wakacjach (tych „kolonijnych”), gdy dowiedziałam się, że Ośrodek Pomocy  Społecznej poszukuje pedagoga do prowadzenia zajęć świetlicowych z dziećmi romskimi. Te dzieci również mnie potrzebowały…

Idę do szkoły i piszę książkę

Tymczasem nieoczekiwana inna, ważna decyzja w moim życiu pogłębiła moje szczęście, dowartościowała mnie, wyzwoliła ukryte talenty, uśpione marzenia… W związku z reorganizacją w moim zakładzie pracy, usłyszałam od dyrekcji, że muszę uzupełnić wykształcenie, a dostaję taką szansę tylko dlatego, iż jestem matką samotnie wychowującą syna. Cóż, długo nie musiałam się zastanawiać. Wiedziałam, że to jest moje „zaległe” przeznaczenie. Podjęłam studia pedagogiczne o specjalności pedagogiki opiekuńczej i socjoterapii. To był strzał w 10! Czułam się jak „ryba w wodzie”. Byłam wzorową studentką, oddanym dzieciom wolontariuszem, no i wsparciem i podporą dla własnych pociech, normalną, kochającą matką. Kolejną miłą niespodzianką od losu była praca licencjacka zatytułowana: „Zaangażowanie w wolontariat jako autoterapia samotności”. Dla mnie było to zwyczajne pisanie pracy i jej obrona, jednak dla uczelni i promotora był to wielki sukces. Byłam pierwszą osobą w Polsce, która badała samą siebie. Wtedy to również usłyszałam, że powinnam ją opublikować jako książkę. Miałaby służyć wielu osobom poszukujących swej życiowej drogi, a także wskazywać matkom tkwiącym w patologicznych związkach inne, konstruktywne wyjście z sytuacji. W lutym 2011 r., na moje 55 urodziny, książka ujrzała światło dzienne. Wydana jest pod pseudonimem literackim: Baja Szubert, a zatytułowana „Autoterapia samotności”. Cieszę się, że książka może służyć zwykłym ludziom. Za swój sukces uważam fakt, że zakupiło ją wiele uczelni i bibliotek w Polsce. Nie tylko moje dzieci są z tego powodu dumne, ale i ja sama. Jak można ze zwykłej szarej „myszki”, ofiary przeistoczyć się w pełnowartościowego, wrażliwego człowieka? Odpowiedź jest prosta. Trzeba wierzyć w lepsze jutro, trzeba chcieć zmienić swoje dotychczasowe życie, trzeba kochać, żeby pomagać innym, trzeba być szczęśliwym, żeby szczęście dawać…

Działam dalej

Ale wracam do moich ukochanych wolontariatów… Kolejną moją zdobyczą była świetlica dzieci niepełnosprawnych, w której działam do dziś. Te chore dzieci, ale i wolontariusze ze szkół ponadgimnazjalnych nie wyobrażają sobie wtorków i czwartków bez pani Basi. Jednak ciągle mi za mało…Jestem lub staram się być zawsze tam, gdzie są nieszczęśliwe dzieci. Ciągle szukam nowych świetlic, organizuję nowe wolontariaty, bo zwyczajnie kocham to, co robię i kocham te wszystkie dzieci.

Całkiem nie przewidziałam też faktu, że ktoś zauważył moje, otwarte na dzieci, serce. To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. W 2010 r. otrzymałam z rąk marszałka mojego województwa nagrodę społeczną, za wolontariat na rzecz dzieci.

Polecam wszystkim zagubionym, samotnym i nie tylko, realizację siebie i swoich marzeń poprzez wolontariat. Polecam książkę, która opisuje m.in. moją życiową misję, moje wielkie serce. Przez pomaganie innym, pomagamy sobie. Czujemy się kochani i potrzebni. Życie ma znowu sens, ma inną wartość, inny, lepszy wymiar. A dzieci… Ich uśmiech, radość, szczęście jest bezcenną, przynajmniej dla mnie, zapłatą, jak również dowodem na to, że warto kochać i być kochanym… Bo w szczęśliwych oczach dziecka można ujrzeć cały świat, a w jego radosnym sercu, odbicie własnego serca…

Mam marzenie

Mam jeszcze wielkie, na razie nierealne (bo związane z finansami) marzenie. Bardzo chciałabym ukończyć studia podyplomowe o kierunku kompleksowej pomocy rodzinom, gdyż właśnie im chciałabym umieć też służyć pomocą pedagogiczną-psychologiczną. Dzieckiem potrafię się zająć i umiejętnie to robię, natomiast rodzice tych dzieci też potrzebują wsparcia, prawda? Sama kiedyś jej potrzebowałam, dlatego tak bardzo rozumiem tę kwestię.

Służę również radą czy zwykłą sugestią każdemu, kto zwróci się do mnie ze swym problemem. Dotychczas udało mi się w ten sposób pomóc kilku znajomym matkom. Jest to wprawdzie pomoc nieprofesjonalna, ale poparta moim doświadczeniem życiowym i wielkim, otwartym sercem. Baja Szubert [email protected]

Historii wysłuchała: Joanna Majorek

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Wyróżnienie dla Mamo Pracuj w kategorii film wizerunkowy – EBEA 2020

Mamy to! Nasz film, który spotkał się z tak ciepłym odbiorem mam z całej Polski, zaczyna zdobywać nagrody! Brawo my! 10 września 2020 roku odbyła się Gala finałowa Employer Branding Excellence Awards 2020 (EBEA 2020), podczas której wręczone zostały nagrody za najlepsze projekty employer brandingowe. Wśród wyróżnionych znalazł się film promujący działalność Fundacji Mamo Pracuj! Serdecznie dziękujemy i gratulujemy pozostałym laureatom!
  • Klaudia Urban - 23/09/2020
Agnieszka Kaczanowska z dyplomem wyróżnienia dla Mamo Pracuj

Wyróżnienie dla Mamo Pracuj w kategorii film wizerunkowy – EBEA 2020

To już dziewiąta edycja konkursu organizowanego przez HRM Institute. Jego celem było zaprezentowanie i nagrodzenie najlepszych inicjatyw employer brandingowych, które mogą stać się inspiracją i wzorem dla innych. W tym roku do konkursu zostało zgłoszonych aż 189 projektów!
Nasz film, opowiadający o działalności Fundacji Mamo Pracuj oraz przedstawiający prawdziwe historie mam, otrzymał wyróżnienie w kategorii Film rekrutacyjny/wizerunkowy.

Możesz go obejrzeć!

Nagrody EBEA 2020 przyznane zostały w ośmiu kategoriach. Z radością prezentujemy listę tegorocznych zwycięzców i jeszcze raz serdecznie gratulujemy!

Nagrodzeni w konkursie Employer Branding Excellence Awards 2020

W kategorii Strategia employer branding powyżej 100 tys.

Zwycięzca: EY Polska
Wyróżnienie: McDonald’s Polska
Wyróżnienie: Jeronimo Martins Polska (Biedronka)
Wyróżnienie: Deloitte

W kategorii Strategia employer branding do 100 tys.

Zwycięzca: Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja
Wyróżnienie: RST Software Masters
Wyróżnienie: KMD Poland

W kategorii Wewnętrzna kampania wizerunkowa

Zwycięzcy: McDonald’s Polska oraz Jeronimo Martins Polska (Biedronka)
Wyróżnienie: Volvo Polska
Wyróżnienie: Netguru
Wyróżnienie: IKEA Retail
Wyróżnienie: Arvato Supply Chain Solutions w Polsce

W kategorii Kampania internetowa

Zwycięzca: PwC Polska
Wyróżnienie: Capgemini Polska
Wyróżnienie: Coca Cola HBC Polska
Wyróżnienie: Sky Distribution
Wyróżnienie: Nationale Nederlanden
Wyróżnienie: PZU

W kategorii Kampania rekrutacyjna offline

Zwycięzca: LIDL Polska
Wyróżnienie: UBS
Wyróżnienie: Atos Poland Global Services

W kategorii Innowacja EB

Zwycięzca nie został wyłoniony
Wyróżnienie: Budimex
Wyróżnienie: Żabka Polska
Wyróżnienie: PwC

W kategorii Film rekrutacyjny / wizerunkowy

Zwycięzca: Schulz brand friendly
Wyróżnienie: LIDL Polska
Wyróżnienie: Samsung Electronics Polska
Wyróżnienie: Mamo Pracuj

W kategorii Strona / Zakładka kariera / Landing page

Zwycięzca: British American Tobacco Polska
Wyróżnienia: Oknoplast
Wyróżnienie: AmRest (Starbucks)
Wyróżnienie: Transition Technologies

Tym bardziej cieszy nas, że wśród nagrodzonych jest wiele firm, z którymi mamy okazję współpracować lub mamy na koncie wspólne ciekawe projekty!

Gratulujemy!

Zapraszamy także do Bazy Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Zdjęcia: własność Agnieszka Kaczanowska.

Grafika: HRM Institiute.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Klaudia Urban
Mama trójki fantastycznych dzieci i szczęśliwa żona. Uwielbia, gdy wokół dużo się dzieje i nieustannie uczy się czegoś nowego o świecie. Baczna obserwatorka zmieniającej się rzeczywistości. Pasjonatka dobrej kuchni, muzyki i podróży.

Nie bój się zmian – mówi Kasia, uczestniczka I edycji projektu Odważ się mamo

Proces poszukiwania pracy często wymaga działania na wielu frontach. Wymaga cierpliwości i proaktywności, a także wiedzy jak się do tego przygotować! Poznaj historię Kasi i przeczytaj co zrobiła, żeby wrócić do aktywności zawodowej!
  • Stasia Serwińska - 22/09/2020
kobieta przed komputerem

Kasia jest uczestniczką I edycji projektu pn.: Odważ się mamo i wróć z nami do pracy! Wiele lat spędziła za granicą, a wracając do Polski nie znała tutejszego rynku pracy. Kasia ma dwójkę dzieci i czuła, że chce w Polsce wrócić do aktywności zawodowej. Sprawdź jak Kasia znalazła pracę i co jej w tym pomogło. Nie bój się zmian – zainspiruj się i działaj!

Kasiu bardzo Ci dziękuję, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać! Pod koniec 2019 roku wzięłaś udział w pierwszej edycji projektu pn.: Odważ się mamo i wróć z nami do pracy! Jak to się stało, że wysłałaś swoje zgłoszenie?

Dziękuję za propozycję tej rozmowy. Parę miesięcy po moim powrocie z Wielkiej Brytanii przyjaciółka przysłała mi zaproszenie do grupy na Facebooku – Jak łączyć życie rodzinne i zawodowe? Wskazówki i wzajemne wsparcie. Od czasu do czasu sprawdzałam, co się na tej grupie dzieje. I tak w lecie 2019 pojawiła się informacja o naborze do projektu. W tym właśnie momencie byłam poniekąd na rozdrożu, bo minął rok od powrotu z wysp.

Byłam świeżo po ukończeniu studiów i nadszedł czas na szukanie pracy. Nie miałam kompletnie pojęcia co chcę robić i jak się w ogóle za to zabrać. Nigdy nie szukałam pracy w Polsce, nie wiedziałam jakie są realia, oczekiwania pracodawców i jak w ogóle rozmawiać o pieniądzach. W Anglii w ofercie masz napisane ile będziesz zarabiać. Pamiętam, że zgłoszenie wysłałam dzień przed końcem naboru.

Przeczytaj też: Szukasz pracy? Tej wiedzy będziesz potrzebować!

Jaka była Twoja reakcja kiedy dowiedziałaś się, że wchodzisz do projektu?

Szczerze, to nawet nie spodziewałam się telefonu od Was. Miałam świadomość tego, że na pewno jest wiele dziewczyn, które są w takiej samej sytuacji jak ja albo nawet jeszcze trudniejszej. Rozmowa z Tobą i Anią Łabno -Kucharską była zaskoczeniem, ale też naprawdę fajnym doświadczeniem. W momencie kiedy otworzyłam maila z wiadomością od Mamo Pracuj, że dostałam się do projektu, byłam chyba na zakupach z moim mężem i trudno było powstrzymać emocje i nie krzyczeć z radości.

Projekt trwał 3 miesiące (wrzesień-listopad 2019). Jako uczestniczka korzystałaś z warsztatów stacjonarnych, spotkań online, Kursu online Mamo Pracuj, a także indywidualnych konsultacji z naszymi ekspertkami. Który z tych elementów był dla Ciebie najbardziej pomocny i wartościowy?

Każdy z tych elementów jest ważny w procesie. Spotkania stacjonarne były czymś czego wyczekiwałam każdego tygodnia. Czasu, kiedy można było się spotkać z dziewczynami, pogadać jak minął tydzień i jaki mają pomysł na dalsze działania. Warsztaty z ekspertami otworzyły mi oczy na wiele zagadnień, o których nie miałam pojęcia, że są aż tak ważne przy szukaniu pracy. Człowiek nabrał po tych spotkaniach większej pewności do działania.

Konsultacja z Magda Seroką była chyba najbardziej trudna. Magda jest osobą, która czeka aż ty powiesz o co ci chodzi, a ona tylko zadaje pytania żeby Cię nakierować. Z materiałów online korzystałam jeszcze długo po ukończeniu kursu. Koleżanki zgłaszały się do mnie z pomocą w przygotowaniu się do rozmów o nową prace, bo jak twierdziły, ja jestem na bieżąco z tym jak to wygląda. 🙂

Przeczytaj też: Rynek pracy w trakcie i po pandemii. Możliwe scenariusze, szanse i ryzyk

Wiem też, że w projekcie poznałaś dziewczyny, z którymi macie kontakt do dzisiaj. W jaki sposób kontakt z mamami w podobnej sytuacji wpłynął na Ciebie i Twoje samopoczucie w procesie nauki, zmian, poszukiwań zawodowych?

Podczas naszej rozmowy, przed rozpoczęciem projektu mówiłam, że chciałabym poznać inne dziewczyny, które są na tym samym etapie życia co ja. Wracają po dłuższej przerwie lub chcą się przebranżowić. Wszystkie moje koleżanki, które poznałam przed wyjazdem z Polski, czyli jeszcze w czasach liceum miały już ustabilizowaną sytuację zawodową, jak i rodzinną. Tak więc liczyłam na nowe znajomości. No i trafiłam w 10!!

Imiona się przyciągają i z Kasią B. naprawdę się zżyłyśmy. Nie tylko ze względu na to, że mamy dzieciaki w podobnym wieku, ale mamy również podobne doświadczenia zawodowe, bo ona też pracowała za granicą i nigdy nie szukała pracy w Polsce. Była tak samo zielona jak ja w tym temacie. Mamy wiele wspólnych tematów do rozmów, wymiany doświadczeń i nawet pojechaliśmy razem na rodzinne wakacje.

Kontakt z innymi dziewczynami, tak różnymi pod wieloma względami, a z drugiej strony tak podobnymi, spowodował iż popatrzyłam na swoją sytuację z innej perspektywy. Każda z nich wniosła coś innego w moje życie. Jestem pełna podziwu jak sobie świetnie radzą i wiem jak dużo je to kosztuje. Ale się nie poddają i to dodaje mi siły napędowej do działania.
Super jest to, że w dalszym ciągu spotykamy się od czasu do czasu i dalej wymieniamy się doświadczeniami związanymi z nową praca i próbami balansowania w nowej rzeczywistości.

Kasiu, Twoja historia wiąże się z powrotem z zagranicy wraz z rodziną. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w adaptacji na nowo w Polsce?

Wyjechałam w wieku 21 lat, można powiedzieć “za chłopakiem”. :). Nim się obejrzałam minęło 13 lat. Ślub i pojawiła się dwójka dzieci. W UK pracowałam w różnych miejscach. Od pubu, gdzie Szkot uczył mnie “prawdziwego” angielskiego przez różnego rodzaju sklepy, w tym 10 lat w sklepie wolnocłowym na lotnisku w Bristolu. Tam było całe nasze życie: przybrana angielska rodzina, przyjaciele, praca, studia, stabilizacja.

Jednak zawsze wiedzieliśmy, że wrócimy do Polski. Plan był na rok 2019, ale pewne koleje losu przyspieszyły naszą przeprowadzkę na lato 2018. Od początku też wiedzieliśmy, że nie chcemy od razu rzucać się w wir poszukiwania pracy, przystosowywania się do nowej rzeczywistości i wykańczania domu. Daliśmy sobie rok na spokojną adaptację do polskich realiów. Ja miałam także studia do skończenia, więc nawet było mi to na rękę.

Dzieciaki poszły do polskiego przedszkola, zawiązywali nowe przyjaźnie i uczyli się polskiego. Wydaje mi się, że takie podejście oszczędziło nam dużo stresu i nie żałowaliśmy decyzji o powrocie. Najtrudniejszą częścią adaptacji było przystosowanie naszego podejścia do życia, którego nauczyliśmy się w Anglii, do polskich realiów. Bywało i nadal czasami jest mi z tym trudno.

Przeczytaj też: Zmień się albo zgiń! Poznaj 7 kompetencji przyszłości

Jak u Ciebie wyglądał proces poszukiwania pracy? Co pomogło Ci w końcu otrzymać propozycję pracy, a ostatecznie zatrudnienie?

Jak wróciłam do Polski zastanawiałam się intensywnie, co chciałabym robić. Miałam skończone studia i kurs visual merchandisingu, ale byłam świadoma tego, że praca w sklepie jako merchandiser będzie ode mnie wymagała nieregularnych godzin pracy. Konto na Linkedin miałam już założone w języku angielskim i wiedziałam, że działa, bo w Anglii kontaktowała się ze mną rekruterka z Apple. Musiałam je jedynie przerobić na język polski i z pomocą Agnieszki dopracować szczegóły. Miałam także profil na różnych portalach i tam przeglądałam oferty. Wysłałam kilka zgłoszeń, ale niestety nikt nie odpowiedział.

Zanim przystąpiłam do projektu bałam się zaszufladkowania, że jak wróciło się z zagranicy i zna się język to automatycznie ląduje się w korpo. Dzięki Ani zmieniłam zdanie. Powiedziała mi, że mogę potraktować środowisko korporacyjne jako początek drogi. Drugą rzeczą, którą wzięłam sobie do serca było: rozmawiajcie ze znajomymi! Tak więc skontaktowałam się z koleżanką mojej siostry, która pracuje w agencji rekrutacyjnej i mówiła, żeby się do niej zgłosić, jak będę szukać pracy.

Czyli zaczęłaś działać!

Tak. Dostałam propozycję w jednej z firm zajmującej się przewozem. Praca miała polegać na procesowaniu faktur i wyliczania sumy cła do zapłacenia. Pierwszym etapem była rozmowa telefoniczna, na którą Ania pomogła mi się przygotować. Drugim było spotkanie w biurze rekrutacyjnym, a następnie w biurze firmy. W efekcie wszystkie przeszłam pomyślnie, ale nie zaakceptowałam propozycji, bo nie czułam, że to miejsce dla mnie. Poza tym okazało się, że w ofercie nie były podane ważne detale, jak na przykład dni pracy. Niestety teraz wiem, że pracodawcy nie zawsze podają wszystkie szczegóły w ofercie.

W międzyczasie w dalszym ciągu poszukiwałam. Przeglądając oferty natrafiłam na dużą ilość ofert z Campgemini. Skontaktowałam się ze znajomym, który kiedyś tam pracował, żeby podpytać o atmosferę i inne szczegóły. Z rozmowy wyszło, że już tam nie pracuje, ale w firmie gdzie pracuje jego szwagierka i gdzie on kiedyś pracował, poszukują ludzi do HR-ów. Powiedział praktycznie wszystko o firmie, na temat zarobków, kulturze pracy i innych rzeczach, których normalnie się nie dowiesz.

Ustaliliśmy, że wyślę mu moje CV, a on je sprawdzi pod kątem tego czego poszukują. I w tym przypadku był 3 – etapowy proces rekrutacji. Pierwsza rozmowa z rekruterem po polsku i angielsku, potem rozmowa z native speakerem i testy z Excela, logicznego myślenia i angielskiego, a na końcu spotkanie z managerem prowadzącym w siedzibie firmy.

Atmosfera była wspaniała, a managerka okazała się wspaniałą osobą. Tydzień po rozmowie zaoferowano mi pracę!! Właśnie mija 10 miesięcy, a ja jestem w dalszym ciągu zadowolona z decyzji.

Przeczytaj też: Jak wspierać bliską osobę, która straciła pracę?

Jak łączysz życie rodzinne z zawodowym?

Powiem szczerze, że pierwszy raz w życiu mam pracę od poniedziałku do piątku i w normalnych godzinach. Uczę się balansu w dalszym ciągu, co szczególnie było trudne w czasie kwarantanny, gdzie pracowałam zdalnie i nadal tak pracuję. Priorytetem jest weekend, który zawsze spędzamy razem, rodzinnie we czwórkę.

Jaką radę dałabyś dzisiaj dziewczynom, które są w podobnej sytuacji, w której Ty byłaś przed podjęciem pracy?

Nie bój się zmian – to podstawa! A także nie bój się prosić o pomoc. Może się okazać, że właśnie znajomy znajomego może mieć dla Ciebie pracę marzeń. Wiem, że czasami boimy się, że nie podołamy oczekiwaniom, ale życie jest po to, żeby próbować i nic nas na siłę nas nigdzie nie trzyma. Tak więc powodzenia!

Dziękuję za rozmowę!

Projekt pn.: Odważ się mamo i wróć z nami do pracy! był realizowany przy współpracy State Street Bank Polska.

Zobacz profil State Street Bank Polska w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom i poznaj najnowsze oferty pracy!

Rozmawiała: Stasia Serwińska

Zdjęcie: prywatne archiwum Kasi.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail