Czego szukasz

Akademia Fotografii Dziecięcej to miejsce, w którym mogę wyżyć się twórczo – rozmowa z Anną

Jej pasja do fotografii zrodziła się dość wcześnie, bo jeszcze gdy jako mała dziewczynka namiętnie przeglądała rodzinny album ze zdjęciami. Splot różnych, życiowych sytuacji przybliżał ją i oddalał od marzeń o fotografowaniu. W końcu zapisała się na kurs Akademii Fotografii Dziecięcej i w fotografii zakochała się bez pamięci. Dziś Anna Zakrzewska prowadzi własną firmę i pracuje fotografując, a jej zdjęcia są doceniane na międzynarodowych konkursach.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 19/10/2018

A może Ty podobnie jak Anna marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Aniu, opowiedz o swojej drodze do zostania fotografem. Wspomniałaś mi w naszej pierwszej rozmowie, że była długa i wyboista. Od kiedy pasjonujesz się fotografią?

Pasja zrodziła się już bardzo wcześnie. Jako dziecko uwielbiałam przeglądać fotografie rodzinne. Moi rodzice mieli piękny tradycyjny album ze zdjęciami. Po dziś dzień jestem w stanie opowiedzieć, jakie fotografie w nim były.

Kolejna fascynacja przyszła wraz z urodzeniem pierwszego dziecka, czyli ponad 10 lat temu. Kupiliśmy z mężem pierwszą lustrzankę Canon EOS 400 d i wykonywałam zdjęcia dokumentujące każdy dzień z naszego życia. Praktycznie nie rozstawałam się z aparatem, zawsze był pod ręką.

Wtedy po raz pierwszy przeszło mi przez myśl, że w przyszłości chciałabym fotografować dzieci. Pamiętam jak kilkumiesięczną córeczką układałam na porozciąganych białych prześcieradłach, imitujących tła. Śledziłam strony znanych fotografów w Polsce, czytałam pierwsze poradniki i trenowałam w zaciszu swojego domu.

Pasja i marzenia musiały jednak zaczekać. W wieku 7 miesięcy moja córeczka zaczęła poważnie chorować, a diagnostyka, leczenie, rehabilitacja i praca pochłonęły mnie całkowicie, na kilka długich lat.

Do fotografowania wróciłam 2 lata temu. Zapisałam się na kursy w Akademii Fotografii Dziecięcej, zakochałam się w fotografii bez pamięci, na nowo. Nauka w Akademii wiele mnie nauczyła. Przede wszystkim, że jestem w tej dziedzinie wolnym ptakiem. Myślałam nawet o porzuceniu nauki w Akademii, bo i tam oczekiwano ode mnie konkretnych kadrów, a ja czułam się skrępowana narzuconymi zasadami i narastała we mnie frustracja. Nie potrafiłam jednak przestać fotografować, dałam sobie więcej czasu i tworzyłam to co mi podpowiadało serce, co mi w duszy grało. I pewnego dnia moje kadry zaczęły otrzymywać wyróżnienia.

Mimo wszystko, miałam wiele obaw, aby zmienić pasję w zawód, nie wiedziałam jak się do tego zabrać. I najprawdopodobniej nigdy bym tego nie uczyniła, gdyby nie zbieg pewnych wydarzeń w bardzo krótkim czasie i moja choroba. To był trudny czas, emocje mną targały, ale wiedziałam, że strach nie może przejąć nade mną kontroli. Czułam, że to moja jedyna i być może ostatnia szansa na zrealizowanie swojego największego marzenia. Od listopada 2017 r. moja firma Anna Art Photography istnieje na rynku fotograficznym w Polsce.

Ukończyłaś kursy Akademii Fotografii Dziecięcej? Od jakich kursów zaczynałaś i za co cenisz sobie najbardziej udział w Akademii?

W Akademii ukończyłam kilka kursów, przeszłam ścieżkę podstawową (m.in. „ Wprowadzenie do fotografii dla Mam”, „ Fotografia dziecięca cz. 1 i cz.2”…) Do tych kursów zachęcam wszystkie osoby zapisujące się do Akademii.

Po ścieżce podstawowej rozpoczęłam półroczny zaawansowany kurs fotografii cyfrowej tzw. Uniwersytet Akademii i zakończyłam go z wyróżnieniem. W październiku tego roku Akademia nadała mi tytuł Akredytowanego Fotografa Dziecięcego w Polsce.

Akademia to nie tylko oferta kursów, to przede wszystkim wspaniała drużyna Mam – fotografek, instruktorów, czyli społeczność, którą trudno opisać w kilku słowach. To cenię w Akademii najbardziej. Akademia była jedynym miejscem, w którym mogłam podjąć naukę w dość trudnym dla mnie czasie i będzie zajmować ważne miejsce w moim rozwoju fotograficznym. Dzięki Akademio!

Wspomniałaś również, że oprócz samej Akademii bardzo dużo dało Ci wsparcie społeczności Mam, które wzajemnie się wspierają. Opowiedz o tym.

Każda osoba (przeważnie są to kobiety – mamy) zapisująca się do Akademii na kurs nie bierze w nim udziału sama. Zostaje utworzona grupa kursowa i w niej szkoli się przez kilka tygodni lub miesięcy. Uczestniczki mają ze sobą mniejszy lub większy kontakt. Ja miałam to szczęście, że zarówno w czasie nauki na początkowych kursach, jak i w zaawansowanych, spotkałam dziewczyny, z którymi nawiązałyśmy bardzo szczere i bliskie relacje. Wspierałyśmy się podczas nauki, motywowałyśmy, inspirowałyśmy gdy nachodził nas dół twórczy. Ale to nie jest tylko wzajemna siła napędowa w czasie nauki. Społeczność Mam Akademii to coś więcej. Muszę opowiedzieć pewną historię.

Niedawno jedna z nas, wspaniała fotograf Joanna Kowalska, dodała przejmujący wpis, że musi zrezygnować z fotografowania i sprzedać cały swój dorobek w postaci sprzętu fotograficznego, aby mieć środki na terapię swojego synka Frania. Franio jest dzieckiem autystycznym. Możecie wyobrazić sobie, co się działo przez kilka dni na fanpage’u Akademii. Ruszyłyśmy ze zbiórką i z kwoty 3 tysięcy zł udało się zebrać ponad 27 tysięcy zł. Do pełnej kwoty brakuje jeszcze „kilka złotówek”, ale nie pozwolimy na to, aby Asia sprzedała aparat, obiektywy i przestała fotografować (choćby Frania).

Historia Asi poruszyła mnie bardzo, bo byłam w podobnej sytuacji przez kilka lat. Kwestią bezdyskusyjną jest to, że dziecko zawsze będzie najważniejsze, ale niektóre sytuacje pozwalają pogodzić leczenie dziecka i spełnianie zawodowe rodzica, więc tym bardziej staram się im pomóc. Czy muszę dodawać więcej czym jest społeczność Mam Akademii? 🙂

Udało Ci się osiągnąć też swoje pierwsze sukcesy i zdobyć wyróżnienia za swoje prace. W konkursie Child Foto Competition otrzymałaś wyróżnienie za kadr „The plane” w sierpniu 2018 r. Jak się dostałaś do konkursu?

Do konkursu zgłosiłam się sama. Pół roku wcześniej ogłoszono wyniki poprzedniej edycji i jedna z Mam z Akademii gorąco zachęcała do udziału. Postanowiłam spróbować. Zgłosiłam do konkursu 3 zdjęcia i jedno z nich otrzymało wyróżnienie. Ten sam kadr w wersji kolorowej w czerwcu tego roku został przyjęty do mojego portfolio we włoskim Vogue, otrzymał również wyróżnienia w amerykańskim portalu fotograficznym National Geographic. Jest niewątpliwie moją dumą.

Bohaterami zdjęcia są moje dzieci i papierowy samolocik. To był pierwszy międzynarodowy konkurs, w którym wzięłam udział, wcześniej nie zgłaszałam swoich prac. Takie wyróżnienia na arenie międzynarodowej cieszą i motywują do dalszej pracy.

Czym się zajmowałaś zanim fotografia na dobre Cię pochłonęła?

Zanim podjęłam decyzję o założeniu własnej firmy pracowałam na oddziale ratunkowym jednego z gdańskich szpitali. Praca w szpitalu na tak specyficznym oddziale uczy, przewartościowuje sposób myślenia w wielu obszarach dlatego podchodziłam do niej z ogromnym zaangażowaniem, pokorą, wykonywałam ją z pasją.

Spotkałam jednak na swojej drodze przeszkody, których nie byłam w stanie pokonać i musiałam dokonać bardzo trudnego wyboru. Po ponad roku mogę stwierdzić, że dokonałam właściwego i wiem, że wszystko musiało się tak potoczyć. Pozdrawiam mój były, najlepszy zespół SOR Copernicus w Gdańsku 🙂

Wiem, że otrzymałaś dofinansowanie unijne. Na jakich zasadach to działa?

Ja sięgnęłam po najprostszą formę dofinansowania, czyli tą przyznawaną w Urzędzie Pracy. Wystarczyło spełnić kilka warunków, stworzyć biznesplan, przedstawić wymagane dokumenty. Teraz to brzmi banalnie, ale wykonanie i przygotowanie ostatecznej wersji biznesplanu zajęło mi kilka tygodni.

Otrzymałam dotację i dzięki temu mogłam zakupić brakujący sprzęt i akcesoria do studia. Zachęcam do korzystania z różnych form pomocy, zwłaszcza unijnych. Wystarczy udać się do Urzędu Miasta lub Gminy i zasięgnąć niezbędnych informacji.

W Akademii nadal kontynuujesz naukę. Czego chcesz się jeszcze nauczyć?

W Akademii kontynuuję drugi semestr zaawansowanego, uniwersyteckiego kursu fotografii cyfrowej. Fotografia jest dziedziną bardzo obszerną, a uniwersytet umożliwia mi dotknięcie, przestudiowanie tematów, których w fotografii komercyjnej i codziennej zapewne bym nie spróbowała.

Przede mną fotografowanie z wykorzystaniem techniki cross-processingu, czy lomografii. Do tego semestru podchodzę w zupełnie inny sposób. Akademia to miejsce, w którym mogę wyżyć się twórczo, czuję się wolna, moje wizje są niczym nieograniczone.

Kto był Twoim pierwszym klientem?

Moi znajomi, którzy dokładnie 2 lata temu poprosili mnie o wykonanie rodzinnej sesji świątecznej. Spotkaliśmy się potem jeszcze kilka razy. Można stwierdzić, że zostałam ich fotografem rodzinnym.

Jak dziś pozyskujesz klientów?

Przez pierwsze miesiące działalności wysyłałam swoją ofertę do różnych grup sprzedażowych w obszarze mojego miasta. Od czasu do czasu organizowałam konkursy, w których do wygrania była tematyczna sesja. Prosiłam znajomych i osoby, które były aktywne na moim fanpage’u o udostępnianie oferty. Obecnie takie kroki wykonuję bardzo rzadko.

Od kilku miesięcy bardzo mocno rozwinął się w przypadku mojej firmy system poleceń i to on przynosi mi nowych klientów. Za poleceniami stoją oczywiście osoby, które skorzystały już z moich usług i bardzo im za to dziękuję. Budowanie własnej silnej marki to długoterminowy proces i bardzo się na tym skupiam. Wiem, że dobrym warsztatem, profesjonalizmem, lojalnością oraz czystą przyzwoitością wobec klientów obronię się na rynku i będę mogła spokojnie i swobodnie wykonywać swoją pracę.

Ponadto, w dobie internetu, brak strony www, czy kanałów w mediach społecznościowych może oznaczać dla fotografa zmniejszenie szans na osiągnięcie sukcesu czy w ogóle jego przetrwanie, dlatego moje działania skupiają się obecnie na ich stworzeniu (muszę jednak przyznać, że Instagram to moja pięta Achillesowa). Strona www ma być główną wizytówką mojej firmy i niedługo zostanie uruchomiona.

Powiedz za co lubisz ten zawód, co on Ci daje?

Przede wszystkim poznaję fantastycznych ludzi, z większością z nich nawiązuję dobre, wartościowe relacje. Podróżuję, udaję się w nowe, ciekawe miejsca, które są na wyciągniecie ręki – dla przykładu Gospodarstwo Agroturystyczne na Kaszubach z alpakami w roli głównej. Cudowne, magiczne miejsce i gdyby nie moi klienci, moja noga nigdy by tam nie postała.

Największą wartością jest jednak to, że odkrywam siebie na nowo, przezwyciężam swoje słabości i pokazuję moim dzieciom, że warto walczyć o swoje marzenia i nigdy nie można się poddawać. Pozostaje jeszcze satysfakcja, że moje zdjęcia pozostaną w wielu domach na zawsze i obejrzą je kolejne pokolenia. Czuję, że robię coś wartościowego i ważnego.

Na koniec chciałabym podziękować mojemu mężowi Rafałowi, który od roku pomaga mi rozwijać firmę, mam w nim ogromne wsparcie, a także moim dzieciom – Zuzi i Mikołajowi, którzy są moimi najwierniejszymi fanami i wspaniałymi modelami. Kocham Was <3.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

A może Ty podobnie jak Anna marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcia: Anna Zakrzewska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Video: Jak wejść do branży IT?

Przed rozpoczęciem zmiany zawodowej dobrze jest zweryfikować czy posiadamy właściwe predyspozycje. Warto także sprawdzić czy to, co podoba nam się w teorii - w praktyce będzie równie interesujące. Co zatem powinniśmy zrobić? Jak wejść do branży IT? Zobacz co podpowiada ekspertka :)
  • Agnieszka Kumorek - 10/03/2019
uśmiechnięta kobieta siedzi przed laptopem

Wywiad z ekspertką IT na grupie #Mamo Pracuj w IT

Zapraszamy do posłuchania naszego wywiadu z ekspertką IT – Moniką Braun, o tym jak wejść do branży IT.

Monika to… wiele pasji skumulowanych w jednej osobie: zapalony coach, wyznawca agile, propagator rozwijania umiejętności miękkich oraz miłośnik pracy z ludźmi. Na co dzień pracuje w Allegro oraz prowadzi szkolenia i warsztaty.

Zawsze z pasją dzieli się doświadczeniami i wiedzą, wspierając w odkrywaniu swoich możliwości i szukaniu nowych efektywnych sposobów na znalezienie swojego miejsca i pasji życiowych.

A tematem rozmowy jest tytułowe pytanie: Jak wejść do branży IT?

Agnieszka Czmyr-Kaczanowska z Fundacji Mamo Pracuj pytała:

  • jakie ścieżki można obrać na początek?
  • co można zrobić, zanim wie się w jakim kierunku w IT pójść?
  • czy warto mieć mentora i jak go znaleźć?
  • jak zweryfikować czy w ogóle nadaję się do branży IT? Jaki test można zrobić?

Jeśli jesteś zainteresowana odpowiedziami, to poniżej znajdziesz nagranie całego wideo:

A może jesteś ciekawa czy po kursie można znaleźć pracę? Zobacz drugie video >>>

A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o projekcie #MamoPracujwIT i jego efektach odwiedź stronę projektu >>>

Zdjęcie: pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Na czym polega działalność nierejestrowana?

30 kwietnia 2018 r. weszły w życie przepisy dotyczące działalności nierejestrowanej. Jest to ciekawe rozwiązanie dla kobiet, które chciałyby łączyć macierzyństwo z rozwojem zawodowym. Działalność nieewidencjonowana, to rodzaj aktywności gospodarczej, która spełnia znamiona działalności gospodarczej, ale ze względu na niskie zarobki (do określonego w ustawie limitu) korzysta ze zwolnienia z rejestracji w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG).
  • Joanna Rułkowska - 25/02/2019
Uśmiechnięta kobieta pracuje przy komputerze

Jakie są warunki prowadzenia działalności nierejestrowanej?

1. Limit

Zgodnie z art. 5 ustawy Prawo Przedsiębiorców podstawowym warunkiem prowadzenia działalności nierejestrowanej jest nieprzekroczenie określnego limitu. Miesięczny przychód należny z takiej działalności nie może przekroczyć kwoty 50 % minimalnego wynagrodzenia za pracę. W 2019 r. jest to kwota – 1125 zł.

Chciałabym tu zaznaczyć, że w tym warunku jest pewien haczyk. Słowo klucz. Przychód należny. Pamiętajmy, że przychód należny, to pojęcie dużo szersze niż dochód i liczymy go w inny sposób!
Np. Jeśli ktoś kupi od nas poduszkę do karmienia za 100 zł i wyśle nam 125 zł, po to byśmy mogli wysłać paczkę kurierem, to nasz przychód należny wyniesie 125 zł. Nie możemy odliczyć kosztów materiałów czy wysyłki.

2. Działalność nieewidencjonowana

Jeżeli działalność, którą chcielibyśmy wykonywać wymaga uzyskania koncesji, pozwolenia lub licencji, to niestety nie może być ona prowadzona pod postacią działalności nieewidencjonowanej. Działalność reglamentowana może być prowadzona jedynie po uzyskaniu wpisu do odpowiedniego rejestru, jako działalność gospodarcza.

3. Osoba fizyczna

Działalność nieewidencjonowana to ukłon w stronę drobnych przedsiębiorców, aby wyszli z szarej strefy. Taką działalność mogą prowadzić jedynie osoby fizyczne. Kolejnym warunkiem jest, by osoba fizyczna prowadziła taką działalność samodzielnie. Nie możemy więc założyć z koleżanką spółki cywilnej i dzielić się kosztami, albo w sztuczny sposób zwiększyć limit prowadzenia działalności nierejestrowanej do 2250 zł (dwie osoby).

4. Podatki

Z naszych zarobków musimy rozliczyć się z Urzędem Skarbowym. Osoby prowadzące działalność nierejestrowaną musza zapłacić podatek dochodowy (PIT), a w niektórych przypadkach także podatek od towarów i usług (VAT). Przychód z działalności nierejestrowanej rozliczamy dopiero w zeznaniu rocznym wpisując odpowiednie kwoty w rubryce „ przychody z innych źródeł” – w tym przypadku możemy uwzględnić koszty prowadzenia działalności.

5. Czysta karta

Przepisy o działalności nierejestrowanej są skierowane do osób fizycznych, które dopiero zaczynają prowadzić tego typu aktywność gospodarczą. Jeśli ktoś aktualnie prowadzi lub w ostatnim czasie prowadził działalność gospodarczą, która np. nie przynosiła zysków i w związku z tym, chciałby prowadzić działalność nierejestrowaną, to niestety nie może. Działalność nieewidencjonowana jest możliwa wyłącznie dla osób, które przez ostatnie 60 miesięcy (5 lat) nie prowadziły firmy.

6. Przestrzeganie przepisów innych ustaw

Na gruncie różnych ustaw, znajdziemy różne definicje działalności gospodarczej i przedsiębiorcy. Brak w nich rozróżnienia między działalnością gospodarczą, a działalnością nierejestrowaną i w związku z tym musimy pamiętać o różnych obowiązkach wynikających z innych ustaw. Przykładowo osoby prowadzące działalność nieewidencjonowaną ponoszą taką samą odpowiedzialność cywilną za sprzedawane towary, jak przedsiębiorcy. Oznacza to, że muszą m.in. respektować prawa konsumenta. Co więcej niektóre osoby będą musiały kupić kasę fiskalną, rozliczać VAT czy uzyskać zgodę sanepidu na prowadzenie swojej działalności.

7. Prowadzenie ewidencji sprzedaży

Należy prowadzić uproszczoną ewidencję na potrzeby określenia, czy nie przekroczyliśmy limitu prowadzenia działalności nierejestrowanej oraz na potrzeby obliczenia podatku dochodowego od osób fizycznych (ewentualnie podatku od towarów i usług).

Minusy prowadzenia działalności nierejestrowanej?

1. Brak ubezpieczenia. Co prawda zmniejsza to nasze koszty, ale w przypadku kobiet w ciąży i mam jest to duży minus. Nie opłacając składek nie możemy przebywać na zwolnieniu lekarskim, nie przysługują nam zasiłki z tytułu wypadku czy zasiłku macierzyńskiego.

2. Brak jasnych regulacji. Część zagadnień dotyczących działalności nieewidencjonowanej nadal budzi wiele zastrzeżeń. Niekiedy należy wystąpić o indywidualną interpretację przepisów prawa. M.in. wątpliwe jest, czy w ramach działalności nierejestrowanej można świadczyć usługi (podpisywać umowy zlecenia) z innymi firmami, tzn. wątpliwości powstają na tle – czy od tego typu umów, jeżeli zostały podpisane w ramach działalności nierejestrowanej, należy opłacać ubezpieczenie?

3. Brak możliwości dofinansowania do działalności. Część działalności możemy zacząć od ręki, ale niektóre wymagają nakładów finansowych. O ile przy zakładaniu działalności gospodarczej możemy liczyć na wsparcie z Urzędu Pracy czy jakiś unijnych programów, o tyle przy działalności bez rejestracji o pieniądze na start musimy zadbać sami.

4. Trzeba liczyć się z tym, że mimo, iż jest to działalność bez rejestracji, to musimy płacić podatki. Każdy musi płacić podatek dochodowy od osób fizycznych, a przy niektórych typach działalności trzeba płacić także VAT.

5. Po przekroczeniu limitu musimy założyć działalność gospodarczą w ciągu 7 dni. Kłopotliwe w sytuacji, gdy w danym miesiącu mieliśmy świetny utarg, ale wiemy, że to jednorazowy zastrzyk gotówki i za miesiąc nie uda nam się zarobić powyżej 1125 zł. Niestety – nawet takie jednorazowe przekroczenie limitu zobowiązuje do założenia działalności gospodarczej i wpisu do CEIDG.

6. Należy liczyć się z tym, że na gruncie innych ustaw niż Prawo Przedsiębiorców będziemy traktowani, jak przedsiębiorcy, w związku z czym będziemy np. ponosili odpowiedzialność względem konsumentów za sprzedawane towary, zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego.

7. Samodzielność prowadzenia – nie możemy założyć z koleżanką spółki i podzielić kosztami czy zadaniami przy realizacji zamówień.

Plusy założenia działalności nierejestrowanej?

1. Możliwość dorobienia po godzinach, bez ponoszenia wysokich kosztów, m.in. nie musimy płacić wysokich składek na ubezpieczenie czy zatrudniać księgowej.

2. Możliwość łączenia działalności nierejestrowanej z pracą na etacie.

3. Możliwość dorobienia do Kosiniakowego (świadczenia rodzicielskiego) lub w trakcie urlopu wychowawczego – pod warunkiem, że działalność nierejestrowana nie powoduje zaprzestania sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem (np. pracujemy wieczorem, kiedy dziecko śpi).

4. Stosunkowo łatwo przejść od pomysłu do działalności np. wystarczy uszyć ubranko lub poduszkę do karmienia i zacząć reklamę oraz sprzedaż.

5. Świetny sposób na wypróbowanie swojego pomysłu biznesowego. Jeśli nasze produkty okażą się strzałem w dziesiątkę i ludzie będą chętnie od nas je kupować, to w momencie, gdy nasz przychód należny przekroczy 1125 zł i będziemy zobligowani do założenia działalności gospodarczej, będziemy wchodzili na rynek z gotowymi produktami, reklamą, w jakiś sposób wyrobioną marką, wiedząc, że damy radę się utrzymać.

6. W ramach działalności nierejestrowanej możemy prowadzić biznes online i np. sprzedawać swoje ebooki.

7. Nie musimy działalności rejestrować w CEIDG, martwić o formalności związane z ZUS czy wpłacaniem zaliczek na podatek.

Podsumowanie

Jak widzimy, te same aspekty mogą być traktowane zarówno jako plus, jak i jako minus prowadzenia działalności nierejestrowanej. Brak ubezpieczenia cieszy, gdy nie musimy płacić wysokich składek, ale smuci, gdy nie mamy możliwości uzyskania zasiłku chorobowego. Działalność nierejestrowana może być świetnym sposobem na wypróbowanie pomysłu biznesowego, jak i kłopotem, np. gdy chcemy jedynie dorobić, sprzedając swoje rękodzieło, a w danym miesiącu nasz przychód należny przekroczy 1125 zł i będziemy musieli założyć działalność gospodarczą.

Każdy musi sam zdecydować, czy prowadzenie działalności gospodarczej jest dla niego. Myślę, że mimo wszystko to ciekawe rozwiązanie dla kobiet, które w ciągu dnia sprawują opiekę nad dzieckiem, ale chciałyby się rozwijać i np. sprzedawać swoje produkty. Działalność nieewidencjonowana nie wymaga dużych nakładów finansowych ani czasowych. Jeśli myślimy o własnej firmie warto zacząć od prowadzenia działalności nierejestrowanej. Dużo łatwiej będzie nam wejść na rynek.

Pamiętajmy też, że obecnie obowiązuje 6 –miesięczna ulga na start. W związku z tym możemy zacząć od działalności nierejestrowanej, a po przekroczeniu progu 1125 zł założyć działalność gospodarczą i przez kolejne pół roku nadal nie płacić składek.
Myślę, że podsumowując ten artykuł można napisać – Mamo, jeśli masz pomysł na działalność nierejestrowaną – działaj i pracuj!

Bibliografia:
Ustawa z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców
Ustawa z dnia 26 lipca 1991 r o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Rułkowska
Prawnik, w drodze do uzyskania tytułu doradcy podatkowego. Redaktor naczelny portalu www.prawo-mamy.pl. Lubię pracować z przedsiębiorczymi mamami, wspieram mamy studentki, pomagam kobietom w ciąży. Projekt Prawo Mamy to moja pasja. Prywatnie jestem żoną Tomasza i mamą trzech małych chłopców.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail