Czego szukasz

Akademia Fotografii Dziecięcej to miejsce, w którym mogę wyżyć się twórczo – rozmowa z Anną

Jej pasja do fotografii zrodziła się dość wcześnie, bo jeszcze gdy jako mała dziewczynka namiętnie przeglądała rodzinny album ze zdjęciami. Splot różnych, życiowych sytuacji przybliżał ją i oddalał od marzeń o fotografowaniu. W końcu zapisała się na kurs Akademii Fotografii Dziecięcej i w fotografii zakochała się bez pamięci. Dziś Anna Zakrzewska prowadzi własną firmę i pracuje fotografując, a jej zdjęcia są doceniane na międzynarodowych konkursach.

A może Ty podobnie jak Anna marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Aniu, opowiedz o swojej drodze do zostania fotografem. Wspomniałaś mi w naszej pierwszej rozmowie, że była długa i wyboista. Od kiedy pasjonujesz się fotografią?

Pasja zrodziła się już bardzo wcześnie. Jako dziecko uwielbiałam przeglądać fotografie rodzinne. Moi rodzice mieli piękny tradycyjny album ze zdjęciami. Po dziś dzień jestem w stanie opowiedzieć, jakie fotografie w nim były.

Kolejna fascynacja przyszła wraz z urodzeniem pierwszego dziecka, czyli ponad 10 lat temu. Kupiliśmy z mężem pierwszą lustrzankę Canon EOS 400 d i wykonywałam zdjęcia dokumentujące każdy dzień z naszego życia. Praktycznie nie rozstawałam się z aparatem, zawsze był pod ręką.

Wtedy po raz pierwszy przeszło mi przez myśl, że w przyszłości chciałabym fotografować dzieci. Pamiętam jak kilkumiesięczną córeczką układałam na porozciąganych białych prześcieradłach, imitujących tła. Śledziłam strony znanych fotografów w Polsce, czytałam pierwsze poradniki i trenowałam w zaciszu swojego domu.

Pasja i marzenia musiały jednak zaczekać. W wieku 7 miesięcy moja córeczka zaczęła poważnie chorować, a diagnostyka, leczenie, rehabilitacja i praca pochłonęły mnie całkowicie, na kilka długich lat.

Do fotografowania wróciłam 2 lata temu. Zapisałam się na kursy w Akademii Fotografii Dziecięcej, zakochałam się w fotografii bez pamięci, na nowo. Nauka w Akademii wiele mnie nauczyła. Przede wszystkim, że jestem w tej dziedzinie wolnym ptakiem. Myślałam nawet o porzuceniu nauki w Akademii, bo i tam oczekiwano ode mnie konkretnych kadrów, a ja czułam się skrępowana narzuconymi zasadami i narastała we mnie frustracja. Nie potrafiłam jednak przestać fotografować, dałam sobie więcej czasu i tworzyłam to co mi podpowiadało serce, co mi w duszy grało. I pewnego dnia moje kadry zaczęły otrzymywać wyróżnienia.

Mimo wszystko, miałam wiele obaw, aby zmienić pasję w zawód, nie wiedziałam jak się do tego zabrać. I najprawdopodobniej nigdy bym tego nie uczyniła, gdyby nie zbieg pewnych wydarzeń w bardzo krótkim czasie i moja choroba. To był trudny czas, emocje mną targały, ale wiedziałam, że strach nie może przejąć nade mną kontroli. Czułam, że to moja jedyna i być może ostatnia szansa na zrealizowanie swojego największego marzenia. Od listopada 2017 r. moja firma Anna Art Photography istnieje na rynku fotograficznym w Polsce.

Ukończyłaś kursy Akademii Fotografii Dziecięcej? Od jakich kursów zaczynałaś i za co cenisz sobie najbardziej udział w Akademii?

W Akademii ukończyłam kilka kursów, przeszłam ścieżkę podstawową (m.in. „ Wprowadzenie do fotografii dla Mam”, „ Fotografia dziecięca cz. 1 i cz.2”…) Do tych kursów zachęcam wszystkie osoby zapisujące się do Akademii.

Po ścieżce podstawowej rozpoczęłam półroczny zaawansowany kurs fotografii cyfrowej tzw. Uniwersytet Akademii i zakończyłam go z wyróżnieniem. W październiku tego roku Akademia nadała mi tytuł Akredytowanego Fotografa Dziecięcego w Polsce.

Akademia to nie tylko oferta kursów, to przede wszystkim wspaniała drużyna Mam – fotografek, instruktorów, czyli społeczność, którą trudno opisać w kilku słowach. To cenię w Akademii najbardziej. Akademia była jedynym miejscem, w którym mogłam podjąć naukę w dość trudnym dla mnie czasie i będzie zajmować ważne miejsce w moim rozwoju fotograficznym. Dzięki Akademio!

Wspomniałaś również, że oprócz samej Akademii bardzo dużo dało Ci wsparcie społeczności Mam, które wzajemnie się wspierają. Opowiedz o tym.

Każda osoba (przeważnie są to kobiety – mamy) zapisująca się do Akademii na kurs nie bierze w nim udziału sama. Zostaje utworzona grupa kursowa i w niej szkoli się przez kilka tygodni lub miesięcy. Uczestniczki mają ze sobą mniejszy lub większy kontakt. Ja miałam to szczęście, że zarówno w czasie nauki na początkowych kursach, jak i w zaawansowanych, spotkałam dziewczyny, z którymi nawiązałyśmy bardzo szczere i bliskie relacje. Wspierałyśmy się podczas nauki, motywowałyśmy, inspirowałyśmy gdy nachodził nas dół twórczy. Ale to nie jest tylko wzajemna siła napędowa w czasie nauki. Społeczność Mam Akademii to coś więcej. Muszę opowiedzieć pewną historię.

Niedawno jedna z nas, wspaniała fotograf Joanna Kowalska, dodała przejmujący wpis, że musi zrezygnować z fotografowania i sprzedać cały swój dorobek w postaci sprzętu fotograficznego, aby mieć środki na terapię swojego synka Frania. Franio jest dzieckiem autystycznym. Możecie wyobrazić sobie, co się działo przez kilka dni na fanpage’u Akademii. Ruszyłyśmy ze zbiórką i z kwoty 3 tysięcy zł udało się zebrać ponad 27 tysięcy zł. Do pełnej kwoty brakuje jeszcze „kilka złotówek”, ale nie pozwolimy na to, aby Asia sprzedała aparat, obiektywy i przestała fotografować (choćby Frania).

Historia Asi poruszyła mnie bardzo, bo byłam w podobnej sytuacji przez kilka lat. Kwestią bezdyskusyjną jest to, że dziecko zawsze będzie najważniejsze, ale niektóre sytuacje pozwalają pogodzić leczenie dziecka i spełnianie zawodowe rodzica, więc tym bardziej staram się im pomóc. Czy muszę dodawać więcej czym jest społeczność Mam Akademii? 🙂

Udało Ci się osiągnąć też swoje pierwsze sukcesy i zdobyć wyróżnienia za swoje prace. W konkursie Child Foto Competition otrzymałaś wyróżnienie za kadr „The plane” w sierpniu 2018 r. Jak się dostałaś do konkursu?

Do konkursu zgłosiłam się sama. Pół roku wcześniej ogłoszono wyniki poprzedniej edycji i jedna z Mam z Akademii gorąco zachęcała do udziału. Postanowiłam spróbować. Zgłosiłam do konkursu 3 zdjęcia i jedno z nich otrzymało wyróżnienie. Ten sam kadr w wersji kolorowej w czerwcu tego roku został przyjęty do mojego portfolio we włoskim Vogue, otrzymał również wyróżnienia w amerykańskim portalu fotograficznym National Geographic. Jest niewątpliwie moją dumą.

Bohaterami zdjęcia są moje dzieci i papierowy samolocik. To był pierwszy międzynarodowy konkurs, w którym wzięłam udział, wcześniej nie zgłaszałam swoich prac. Takie wyróżnienia na arenie międzynarodowej cieszą i motywują do dalszej pracy.

Czym się zajmowałaś zanim fotografia na dobre Cię pochłonęła?

Zanim podjęłam decyzję o założeniu własnej firmy pracowałam na oddziale ratunkowym jednego z gdańskich szpitali. Praca w szpitalu na tak specyficznym oddziale uczy, przewartościowuje sposób myślenia w wielu obszarach dlatego podchodziłam do niej z ogromnym zaangażowaniem, pokorą, wykonywałam ją z pasją.

Spotkałam jednak na swojej drodze przeszkody, których nie byłam w stanie pokonać i musiałam dokonać bardzo trudnego wyboru. Po ponad roku mogę stwierdzić, że dokonałam właściwego i wiem, że wszystko musiało się tak potoczyć. Pozdrawiam mój były, najlepszy zespół SOR Copernicus w Gdańsku 🙂

Wiem, że otrzymałaś dofinansowanie unijne. Na jakich zasadach to działa?

Ja sięgnęłam po najprostszą formę dofinansowania, czyli tą przyznawaną w Urzędzie Pracy. Wystarczyło spełnić kilka warunków, stworzyć biznesplan, przedstawić wymagane dokumenty. Teraz to brzmi banalnie, ale wykonanie i przygotowanie ostatecznej wersji biznesplanu zajęło mi kilka tygodni.

Otrzymałam dotację i dzięki temu mogłam zakupić brakujący sprzęt i akcesoria do studia. Zachęcam do korzystania z różnych form pomocy, zwłaszcza unijnych. Wystarczy udać się do Urzędu Miasta lub Gminy i zasięgnąć niezbędnych informacji.

W Akademii nadal kontynuujesz naukę. Czego chcesz się jeszcze nauczyć?

W Akademii kontynuuję drugi semestr zaawansowanego, uniwersyteckiego kursu fotografii cyfrowej. Fotografia jest dziedziną bardzo obszerną, a uniwersytet umożliwia mi dotknięcie, przestudiowanie tematów, których w fotografii komercyjnej i codziennej zapewne bym nie spróbowała.

Przede mną fotografowanie z wykorzystaniem techniki cross-processingu, czy lomografii. Do tego semestru podchodzę w zupełnie inny sposób. Akademia to miejsce, w którym mogę wyżyć się twórczo, czuję się wolna, moje wizje są niczym nieograniczone.

Kto był Twoim pierwszym klientem?

Moi znajomi, którzy dokładnie 2 lata temu poprosili mnie o wykonanie rodzinnej sesji świątecznej. Spotkaliśmy się potem jeszcze kilka razy. Można stwierdzić, że zostałam ich fotografem rodzinnym.

Jak dziś pozyskujesz klientów?

Przez pierwsze miesiące działalności wysyłałam swoją ofertę do różnych grup sprzedażowych w obszarze mojego miasta. Od czasu do czasu organizowałam konkursy, w których do wygrania była tematyczna sesja. Prosiłam znajomych i osoby, które były aktywne na moim fanpage’u o udostępnianie oferty. Obecnie takie kroki wykonuję bardzo rzadko.

Od kilku miesięcy bardzo mocno rozwinął się w przypadku mojej firmy system poleceń i to on przynosi mi nowych klientów. Za poleceniami stoją oczywiście osoby, które skorzystały już z moich usług i bardzo im za to dziękuję. Budowanie własnej silnej marki to długoterminowy proces i bardzo się na tym skupiam. Wiem, że dobrym warsztatem, profesjonalizmem, lojalnością oraz czystą przyzwoitością wobec klientów obronię się na rynku i będę mogła spokojnie i swobodnie wykonywać swoją pracę.

Ponadto, w dobie internetu, brak strony www, czy kanałów w mediach społecznościowych może oznaczać dla fotografa zmniejszenie szans na osiągnięcie sukcesu czy w ogóle jego przetrwanie, dlatego moje działania skupiają się obecnie na ich stworzeniu (muszę jednak przyznać, że Instagram to moja pięta Achillesowa). Strona www ma być główną wizytówką mojej firmy i niedługo zostanie uruchomiona.

Powiedz za co lubisz ten zawód, co on Ci daje?

Przede wszystkim poznaję fantastycznych ludzi, z większością z nich nawiązuję dobre, wartościowe relacje. Podróżuję, udaję się w nowe, ciekawe miejsca, które są na wyciągniecie ręki – dla przykładu Gospodarstwo Agroturystyczne na Kaszubach z alpakami w roli głównej. Cudowne, magiczne miejsce i gdyby nie moi klienci, moja noga nigdy by tam nie postała.

Największą wartością jest jednak to, że odkrywam siebie na nowo, przezwyciężam swoje słabości i pokazuję moim dzieciom, że warto walczyć o swoje marzenia i nigdy nie można się poddawać. Pozostaje jeszcze satysfakcja, że moje zdjęcia pozostaną w wielu domach na zawsze i obejrzą je kolejne pokolenia. Czuję, że robię coś wartościowego i ważnego.

Na koniec chciałabym podziękować mojemu mężowi Rafałowi, który od roku pomaga mi rozwijać firmę, mam w nim ogromne wsparcie, a także moim dzieciom – Zuzi i Mikołajowi, którzy są moimi najwierniejszymi fanami i wspaniałymi modelami. Kocham Was <3.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

A może Ty podobnie jak Anna marzysz o pracy fotografa? Na hasło mamopracuj możesz kupić kurs w Akademii Fotografii Dziecięcej z 10% zniżką. Sprawdź szczegóły >>>

Rozmawiała: Ewa Moskalik – Pieper

Zdjęcia: Anna Zakrzewska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktorka naczelna portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie