Czego szukasz

Agent Ubezpieczeniowy – pomysł na pracę

Joanna Włochowicz jest szczęśliwą mamą dwójki dzieci – 8-letniej Wanesy i 2-letniego Oliviera. Pracuje zawodowo od 19. roku życia, a od ponad 5 lat związana jest z Pramerica Życie TUiR SA. Zobacz na czym polega jej praca, jak godzi życie rodzinne i zawodowe. Aplikuj na stanowisko Agenta Ubezpieczeniowego – Life Plannera® i pracuj elastycznie tak, jak Joanna!

  • Tekst promocyjny - 01/07/2014

Joanno, jaka jest Twoja historia?

W trakcie pracy jako Life Planner® zaszłam w drugą ciążę. Od 3. miesiąca z powodu komplikacji zdrowotnych przebywałam na zwolnieniu lekarskim. Starałam się wykorzystać ten czas jak najlepiej oczywiście na tyle, na ile pozwalał mi stan zdrowia i postanowiłam skończyć studia magisterskie, które wcześniej przerwałam z uwagi na brak czasu. Podczas całej ciąży oraz urlopu macierzyńskiego mogłam liczyć na wsparcie firmy. Po urlopie macierzyńskim spokojnie mogłam powrócić do wykonywanego wcześniej zawodu. To bardzo ważne dla każdej mamy, by mieć tę świadomość, że ma się do czego wrócić. Jednak praca to nie wszystko. Ponieważ ludzkie sprawy, życie społeczeństwa, w którym funkcjonuję nigdy nie były mi obojętne, dlatego staram się udzielać społecznie chociażby w postaci wspierania zbiórek odzieży dla potrzebujących osób. Cieszę się, gdy mogę pomóc choćby i w taki sposób. Wolne chwile staram się spędzać na oglądaniu dobrych filmów, spacerach z rodziną i czytaniu ulubionych książek.

Jak trafiłaś do firmy Pramerica Życie TUiR SA?

Pracowałam na stanowisku administratora projektów informatycznych w pewnej korporacji. Była to bardzo absorbująca i ciężka praca. Większość projektów miała status priorytetowy, dlatego wymagano ode mnie ogromnego zaangażowania, a zatem spędzania po 12 godzin w biurze, co wiązało się z ciągłym zmęczeniem i ogromnym wysiłkiem psychicznym. Oczywiście jakakolwiek choroba dziecka również nie była dobrze postrzegana, a przecież takich sytuacji nie da się przewidzieć. Pomimo ogromnego wkładu w pracę czułam się niedoceniona. Bardzo trudnym momentem w ówczesnej pracy było dla mnie cofnięcie wniosku o urlop wypoczynkowy z powodu prowadzonego projektu. Mąż nie miał możliwości odwołania zaplanowanych wakacji, zresztą wcześniej obiecanych dziecku, dlatego na urlop był zmuszony pojechać beze mnie. Mniej więcej w tym czasie mąż postanowił wykupić polisę na życie i wtedy pojawiła się u nas Agentka Ubezpieczeniowa Pramerica Życie TUiR SA. Pamiętam jak dziś, że spytała mnie, czemu jestem taka zmęczona. Po krótkiej rozmowie powiedziała: Zapraszam do nas. Praca Agenta to nie jest zwykła sprzedaż, a swego rodzaju odpowiedzialność społeczna.

I co zrobiłaś?

Mimo wszystko, nie było mi łatwo podjąć decyzję o zmianie pracy. Obawiałam się rezygnacji ze stałego etatu i założenia własnej działalność gospodarczej. Postanowiłam jednak spróbować. Co ważne, przez pierwsze dwa lata Pramerica zapewnia nowym współpracownikom wsparcie finansowe. Poza tym Life Plannerzy® przechodzą specjalistyczne szkolenia oraz mają wsparcie zarówno ze strony bezpośredniego przełożonego, jak osób pracujących w sprzedaży i centrali, co jest szczególnie ważne na etapie wdrażania, otrzymują też specjalne bonusy za dobrą pracę i osiąganie założonych celów. Oczywiście nie było łatwo, bo na sukces trzeba mocno pracować. Do dziś z pełnym przekonaniem mogę polecić ten zawód każdej mamie, naprawdę warto.

Od ilu lat trwa Twoja współpraca z Pramerica Życie TUiR SA?

Jak wspomniałam, jestem Agentem Ubezpieczeniowym w Pramerica Życie TUiR SA od ponad 5 lat i wciąż uważam, że zmiana zawodu – zostanie Life Plannerem® była jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

Co robi osoba na stanowisku Life Planner?

Zawód Life Plannera® ma dwa oblicza. Z jednej strony polega na zabezpieczaniu potrzeb finansowych naszych obecnych i przyszłych Klientów. Ja to nazywam parasolem ochronnym, który łagodzi finansowo skutki chorób, wypadków czy też śmierci głównego żywiciela rodziny.  I to jest dla mnie nadrzędna rola Agenta Ubezpieczeniowego. Oczywiście pieniądze nie zwrócą utraconego zdrowia, ale z całą pewnością będą pomocne w trudnych sytuacjach życiowych. Niekiedy mogą okazać się niezbędne, by móc przynajmniej częściowo powrócić do zdrowia.

Z drugiej strony jest to sprzedaż, która wymaga od nas samych ogromnego samozaparcia, wewnętrznej motywacji, wytrwałości. Bardzo ważna jest też samodzielność, która polega m.in. na tym, by samemu szukać wyzwań. Od tego, jak bardzo jesteśmy skupieni na realizowaniu założonego celu zależy efektywność naszych działań.

Dlaczego jest to dobry zawód dla mamy małych dzieci?

Najważniejsze dla mnie, jako matki jest to, że bycie Life Planerem® daje wiele możliwości w kwestii opieki nad dziećmi. Dostosowuję swój grafik do pobytu dzieci w szkole czy przedszkolu. Dzięki temu nie muszę się martwić o to, czy i kto je odbierze. Owszem wymaga się od nas dużej elastyczności, musimy się dostosować do warunków wykonywanego zawodu, ale i sami mamy więcej możliwości. To bardzo cenne. Poza tym 8-godzinny etat dla mnie jest zbyt monotonny, każdego dnia stałe godziny pracy, stałe obowiązki. Tak przynajmniej wyglądała moja wcześniejsza praca. Teraz cieszę się, że mam stały kontakt z ludźmi i że ten zawód to codzienne ćwiczenia dla mózgu. Cały czas ćwiczę pamięć, nieustannie trenuję swój umysł. Ważne dla mnie jest również to, że mogę pracować w domu, bo czasem 30 minut w pełnym skupieniu daje dużo lepsze efekty niż kilka godzin pracy w biurze, w którym wciąż jesteśmy rozpraszani dochodzącymi zewsząd odgłosami.

Jakie udogodnienia proponuje Pramerica Życie TUiR SA? Jak pomaga Ci być szczęśliwą mamą?

Największym udogodnieniem jest to, że możemy pracować w dowolnym miejscu i o różnych porach dnia. Dzięki temu, że obowiązuje mnie nienormowany czas pracy mogę dostosować się do planu lekcji dzieci oraz do grafiku męża. Chciałabym również podkreślić, że Pramerica Życie TUiR SA wspierała mnie także w czasie mojej drugiej ciąży o podwyższonym ryzyku oraz po porodzie. Obawiałam się tego, co będzie dalej, bo ze względu na stan zdrowia byłam w domu prawie rok. Na szczęście mogłam liczyć na wsparcie, miałam indywidualny program wynagradzania dzięki wcześniej wypracowanym wynikom, co najważniejsze również w czasie ciąży.

Różne nieprzewidziane sytuacje – nagła choroba dziecka – jak sobie z tym radzisz?

Przyznam, że póki co moje dzieci nie chorują zbyt często. Zdarzały się sporadyczne sytuacje, gdy córka poszła do przedszkola i wtedy musiałam pojechać do lekarza, czy też zostać kilka dni w domu. Praca Life Plannera® jest na tyle elastyczna, że mogłam pojechać do przychodni, bo w odpowiedni sposób planowałam spotkania z Klientami. Korzystałam też z pomocy opiekunki lub gdy takiej możliwości nie było zawsze mogłam i mogę skorzystać z pomocy rodziny. Jeśli chodzi o samą opiekę podczas choroby – nie miałam z tego powodu i z całą pewnością nie będą miała żadnych problemów. Tutaj zawsze mogę liczyć na wyrozumiałość współpracowników.

Jak przekonasz nasze Czytelniczki, że warto aplikować na stanowisko Agenta w Pramerica Życie TUiR SA?

Z pełnym przekonaniem mogę polecić zawód Life Plannera®. Tutaj naprawdę czuję się doceniana, dobrze traktowana, mam możliwość awansu, otrzymuję benefity. Zresztą nigdy wcześniej nie dostałam tylu nagród i wyróżnień za wykonywana pracę. Oczywiście wszystko zależy od tego, ile serca i zaangażowania wkładamy w to, co robimy. Ograniczenia wynikają z nas samych i naszych wewnętrznych barier. Zatem jeśli tylko chcemy możemy realizować własne pasje, spokojnie odłożyć na wakacje, zapewnić dzieciom odpowiednią edukację, dawać im wymarzone prezenty i mieć ten komfort, że otrzymujemy godziwe wynagrodzenie, które daje poczucie bezpieczeństwa rodziny. To jest niezwykle istotne chyba dla większości z nas – troskliwych matek.

I na koniec – Twoja rada, jaka jest recepta na sukces w domu i w pracy?

Pozytywne nastawienie, trzeba cały czas powtarzać sobie: dam radę i nie martwić się niepowodzeniami. Bo kobieta jako matka nie może się poddawać, musi walczyć. Ona musi być oparciem, mieć hart ducha, być osobą silną i zawsze chodzić z podniesioną głową, bez względu na to, ile trudu na co dzień znosi, by dawać przykład innym.

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę wielu sukcesów!

Jeśli chcesz być szczęśliwą mamą i kobietą spełnioną zawodowo – wybierz pracę Life Plannera®

Zobacz nasze ogłoszenie.

 

 

Artykuł sponsorowany przez Pramerica Życie TUiR SA

Life Planner® to zastrzeżony znak towarowy wykorzystywany przez Pramerica Życie TUiR SA na określenie profesjonalnych Agentów Ubezpieczeniowych.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Tekst promocyjny
Podyskutuj

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl

"Chcę dla swoich dzieci fajnego świata" - mówi Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka. A ja się pod tym podpisuję! Zapraszam Was do rozmowy z niezwykle ciekawą, odważną i mądrą kobietą, która nie boi się marzyć i spełniać swoje marzenia, przyznawać do błędów i słabości, która jest do bólu autentyczna, i można ją albo pokochać albo... Przekonaj się sama!
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/04/2019
Dagmara Hicks blogerka całareszta.pl z rodziną

Szczera do bólu, prawdziwa, piękna i zatroskana – Dagmara Hicks, mama trojaczków, żona i blogerka calareszta.pl – kim jest? O czym marzy a czego się boi? I skąd czerpie siłę?

Dagmaro, Ty nie ściemniasz, prawda? Kawę na ławę. Piszesz o trudnych momentach macierzyństwa, czasem o takich emocjach, które wiele z nas ukrywa… Skąd czerpiesz siłę i odwagę?

Boję się bardzo wielu rzeczy, ale niestety na te, których boję się najbardziej, mam niewielki wpływ. Jeśli zaś chodzi o słowo, którym się na co dzień posługuję – wierzę w wolność wypowiedzi. Nie boję się powiedzieć tego, co większość myśli. Czego miałabym się bać? Już dawno przestałam się przejmować jednostkowymi krytycznymi opiniami.

Mam nadzieję, że społeczność, którą zbudowałam, to osoby podobne do mnie – mogę poznać każdy światopogląd, przyjaźnię się z osobami o skrajnie różnych poglądach, innych niż moje własne, potrafię to rozdzielić. Nudno by było, gdybyśmy wszyscy myśleli identycznie. Poznawanie innych opinii czy sądów często skłania do myślenia i mam nadzieję, że tak jest w przypadku mojego bloga, który wychodzi poza ramy parentingu, zahacza o publicystykę, bywa dziennikiem.

Ludzie, którzy czytają mnie regularnie, znają moje poglądy na temat Kościoła, homoseksualizmu, aborcji, małżeństw jednopłciowych, polityki. Wydaje mi się to naturalne, że poruszam takie tematy. Pisanie o kocykach i smoczkach mnie nie interesuje. Wraz z urodzeniem dzieci nie pozbawiłam się umysłu, wręcz odwrotnie – chcę dla swoich dzieci fajnego świata. Te mamy, do których piszę, tworzą ten świat w głowach swoich dzieci, w domu, w swoim środowisku.

Zmiany trzeba zacząć od tych najmniejszych. Jeśli moje słowo skłoni kogoś do przemyśleń – cudownie.

A kim jest Dagmara Hicks? Pytam trochę przewrotnie, bo ja mogę napisać, że mamą trojaczków, żoną i mieszkasz w Australii ale jak sama o sobie napiszesz to będzie bardziej ciekawe! 😉

Jestem kobietą, obywatelką świata, dumną mamą, Polką, biegaczką, miłośniczką kina i jedzenia. Jak to powiedziała Madeleine Albright – jestem optymistką, ale zatroskaną. Noszę w sobie sprzeczności. Potrafię w jednym zdaniu wypowiedzieć dwie wykluczające się tezy i uznać je za słuszne. Bywa to męczące, podobnie jak mój charakter, który każe mi się nie zatrzymywać, przeć do przodu, jak to typowy Strzelec.

Zawsze byłaś taka odważna i bezpośrednia?

Bezpośrednia chyba tak.

Bardzo rzadko zapala mi się czerwona lampka, nie aplikuję filtra, nie bywam dyplomatką, nie znoszę fałszu, udawania, podstępów. Niektórzy to we mnie kochają, inni nienawidzą.

Nie mogę nadal uwierzyć w to, że ludzie w 2019 roku wolą piękne kłamstwo od prawdy.

Sama ponad wszystko cenię sobie szczerość. Wolę konfrontację i oczyszczenie atmosfery niż kiszenie się w żalach i frustracjach. Uwielbiam jasne sytuacje. Wydaje mi się, że gdybyśmy nauczyli się szczerości, świat stałby się dużo prostszy.

Nie uważam się za osobę odważną. Boję się rekinów, pająków, węży. To dlatego mieszkam w Australii. Hahahaha. A tak na serio – nie boję się żyć po swojemu, ale z tego, co widzę, przychodzi to chyba z wiekiem i doświadczeniem, więc pewnie nie jest to nic szczególnie w moim przypadku wyjątkowego.

Ja wiem, że moje dzieci dodały mi odwagi, takiej pewności, waleczności i gotowości do…. wszystkiego. A skąd Australia?

Mój mąż jest Australijczykiem. Mieszkał 10 lat w Polsce, teraz czas na mnie, żeby się tu trochę „pomęczyć”. Chcieliśmy, aby dzieci nauczyły się angielskiego i pomieszkały w swoim drugim domu, w Polsce akurat sytuacja polityczna nieciekawa, w moim ukochanym Krakowie smog, więc mieszkamy chwilowo blisko Oceanu, w kraju wiecznego słońca.

Ja uwielbiam Twojego bloga, i czasem wystarczą mi Twoje leady 😉 aby wiedzieć „kurcze, ale ma rację kobieta!” – gratuluję! Teraz blog to Twoja praca, prawda? Lubisz? Zamieniłabyś na inną?

Bardzo lubię, bo kocham pisać, ale chętnie „wyszłabym z domu” i coraz częściej szukam takiej opcji. A jednocześnie za każdym razem, kiedy o tym myślę, lista plusów, które ma w sobie ten rodzaj pracy jest oszałamiająca i ciężko z tego zrezygnować. Niemniej jednak chciałabym czasami wyjść z domu, do biura, do znajomych z pracy.

Niestety aktualnie wymagałoby to ogromnych poświęceń całej naszej rodziny, więc robię to, co lubię i co nam pasuje najbardziej. Nie mogę myśleć już tylko o sobie. Gdybym wróciła na etat, pisanie musiałabym odłożyć, a mam wrażenie, że nie postawiłam jeszcze ostatniej kropki.

A jak to jest z hejtem, dostajesz czasem? Jak sobie z nim radzisz?

Bardzo rzadko, właściwie wcale. Kasuję komentarz (często całego nawet nie czytam), blokuję użytkownika i tyle się tym przejmuję. Osoby, które uprawiają hejt, marzą o słownej potyczce, nie daję im tej satysfakcji. Zablokowałam też osoby, które szukały dziury w całym, ciągle się czepiały, ironizowały na granicy bezczelności.

Szkoda mi na takich ludzi czasu i energii. Niech sobie idą gdzie indziej psuć klimat. Hejt mnie nie dotyka, bo do absolutnie wszystkiego można się przyczepić. Trzeba być twardym i wiedzieć swoje, a nie przejmować się innymi. Przecież nawet w rodzinie musimy wykazać się asertywnością.

Pracowałaś w korporacji, prawda? Przed erą dzieci, czy po? No i opowiedz proszę jaka była Twoja droga do bloga – ale rym… o matko! Kiedy z bloga dla siebie stworzyłaś swoje miejsce pracy? Po jakim czasie? A może od razu plan był – bloguję bo chcę mieć z tego swoje pieniądze?

Pracowałam w korpo i przed i po dzieciach. Na dłuższą metę nie dałam rady pogodzić pracy na pełny etat z byciem mamą. Oboje z mężem byliśmy na kierowniczych stanowiskach w wielkich firmach, które wymagają od pracownika elastyczności, czytaj: ciągłych nadgodzin i dyspozycyjności 24/7. Byłam jedyną osobą na 100 osób w naszym biurze, która miała dzieci, mimo najszczerszych chęci, nikt nie rozumiał moich problemów.

Niektórzy ludzie są pracoholikami i nie wiedzą co to równowaga pomiędzy pracą a życiem. Ja wiem. Niestety uważam, że to prawda, że od kobiet oczekuje się, aby pracowały tak, jakby nie miały dzieci, a wychowywały dzieci tak, jakby nie pracowały. Kobiety nadal są dyskryminowane.

W przedszkolu oczekuje się, że mama będzie siedziała w pierwszym rzędzie na przedstawieniu, które organizuje się o godzinie 13 we wtorek. Jednocześnie w tym samym czasie ma w pracy prowadzić konferencję z pracownikami w 4 różnych krajach. To były moje realia.

Nawalałam na obu frontach, a z mężem mijałam się w drzwiach. Poza tym dzieci mi chorowały, nie mogliśmy znaleźć niani dla trojaczków w podkrakowskiej wsi z kiepskim dostępem do publicznego transportu, czułam się zmęczona wiecznym rozkrokiem – nigdzie nie byłam na 100%.

Bloga pisałam już wcześniej, bardziej jako pamiętnik, na pamiątkę i dla znajomych, żeby wiedzieli, co u nas słychać, ale jak zaczęłam myśleć o rezygnacji z pracy, rozwinęłam go. Właściwie nie miałam wtedy pojęcia co z tego wyjdzie, nie miałam planów na uczynienie go pracą. Stało się to jakby samo z siebie, naturalnie i w miarę szybko. Nadal nie mam biznes planu, bo ten blog to dla mnie wielka, życiowa pasja, nie maszynka do robienia pieniędzy.

Nie brakuje Ci czasem zespołu, osób „z pracy”? A może masz kogoś z kima stale współpracujesz?

Bardzo mi tego brakuje! Szczególnie od czasu, kiedy przeprowadziłam się na drugi koniec świata i nie bywam na spotkaniach z fanami, konferencjach, branżowych eventach itp. No ale przecież nie można mieć wszystkiego. Nie mam na przykład głupiego szefa, czy to nie plus? 😊

No ba! I To jaki! 😉 Zawsze chciałam o to zapytać: jak wygląda dzień znanej blogerki? 😉 Ile czasu zajmuje Ci praca nad blogiem? Masz jakieś „złote rady” dla innych mam, początkujących blogerek?

Praca nad blogiem nigdy się nie kończy. Zawsze szukam pomysłów, zapisuję różne inspiracje. Bywa, że pracuję 10h dziennie kilka dni pod rząd, bywa, że nie pracuję w ogóle przez 3 dni, choć takiego czasu już nie pamiętam. Blog nigdy nie śpi, nie robię sobie urlopów, bo to właśnie na wakacjach materiał jakby sam się robi, bez wysiłku.

Konkurencja jest ogromna, a fani chimeryczni. Trzeba publikować, pisać, codziennie o sobie przypominać i co krok szukać sposobów na przybicie się w masie blogów. Blog to codzienna praca, a jego powodzenie uzależnione od tylu czynników, że to temat na odrębną rozmowę. Wiele osób sądzi, że tu się komuś coś udaje, ma szczęście, farta, czy zna odpowiednie osoby. No nie.

To praca, czasami żmudna i niewdzięczna, piszesz tekst kilka dni, a on potem nikomu się nie podoba. Zamiast się obrażać, trzeba na następny dzień znowu pisać, może inaczej, może na inny temat?

Kiedy nie jesteś z dziećmi, nie pracujesz nad blogiem, to co robisz? Jak się relaksujesz?

Ćwiczę. Uwielbiam sport, dużo biegam, chodzę codziennie na siłownię. Moją miłością jest kino. Lubię też gotować, choć ostatnio trochę zaniedbałam tą pasję, co zauważyli nawet czytelnicy – upominają się o przepisy. Tęsknię za górami, ale tutaj niestety nie mam tej przyjemności.

Myślisz, że mamy a Australii są bardziej wyluzowane niż w Polsce?

Myślę, że na pewno dorosły już do zawieszenia broni i raczej się wspierają, zamiast oceniać i wszystkim ciągle udowadniać, że w macierzyństwo na pewno umieją lepiej. To jest głęboko zakorzenione tutaj w osobowości, wypijane z mlekiem matki – Australijczycy są po prostu pewni siebie, znają swoją wartość, nie muszą jej więc zdobywać dokopując innym. Matki mają jednak i tutaj swoje bolączki. Macierzyństwo, według mnie, stawia przed kobietami na całym świecie bardzo podobne dylematy.

A jakie masz plany? O czym marzysz?

Chciałabym wejść na Mont Blanc, napisać książkę, przebiec maraton w Nowym Jorku, wybudować dom, kupić psa, zrobić sobie kolejny tatuaż, pojechać na narty do Francji, mieć dom w górach, posłuchać Dawida Podsiadło na żywo, zobaczyć kwitnąca wiśnię i Japonię śladami Murakamiego.

Marzę o tym, aby mój blog niósł nadzieję i głębsze przesłanie. Nie jesteśmy w tym same. Jest nas więcej, wszystkie mamy tak samo, możemy, mimo trudności, żyć tak, jak nam pasuje, nawet wtedy, jeśli wybieramy życie dla innych trudne do zaakceptowania, jest nasze, jedyne, najlepsze jakie będziemy miały. Chcę, żeby moje dzieci były ze mnie dumne, a mąż kochał do końca. Marzę o tym, aby mieć już taką pewność, o którą wszystkim nam chodzi…

Dziękuję za rozmowę! No i spełnienia marzeń!

Zdjęcia: wszystkie zdjęcia własność Dagmary Hicks, autorki bloga calareszta.pl, niektóre pochodzą z Facebook’a, inne z Instagrama.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

10 mitów pracy z domu, z którymi się zmierzysz

Na temat pracy w domu istnieje mnóstwo wyobrażeń, dla wielu ludzi to tylko dodatkowe zajęcie. Jeśli przedstawi się im, że to główne źródło dochodu, to zakładają swoje dziwne i błędne teorie na ten temat. Choć zapewne każdy, kto rozpoczynał pracę zdalną sam miał wyobrażenia zupełnie odbiegające od rzeczywistości.
  • Agnieszka Wadecka - 10/04/2019
młoda kobieta siedzi pracuje na laptopie w swojej kuchni

10 mitów na temat pracy w domu

1. Praca w domu jest łatwa

Wszystkim się wydaje, że praca w domu to taka prosta, niewymagająca zaangażowania sprawa. Jasne, wszystko zależy od wykonywanego zajęcia, jeśli jest to coś, co lubimy, to jest lżej, ale mimo wszystko, to nadal praca i nie ma większego znaczenia czy wykonujemy ją w biurze czy w domu. Praca w domu wymaga ogromnej samodyscypliny i świetnej organizacji oraz odporności na różne pokusy typu: a tylko wstawię pranie, zajmie mi to sekundę, albo wstawię tę zupę przecież ona sama się będzie gotować. Nie da się tak pracować. To wszystko odciąga nas od naszych zadań i wybija z rytmu, do którego często trudno jest wrócić.

2. Masz mnóstwo czasu na wszystko

Masz czas na sprzątanie, gotowanie, zakupy, no na wszystko, bo przecież… pracujesz w domu. Takich pokus może być wiele, ale pracując w domu należy sobie wyznaczyć czas, w którym tylko pracujemy i mocno się tego trzymać inaczej nie zrobisz nic i będzie nadrabiać po nocach.

3. To takie wspaniałe, że nie masz nad sobą szefa

Cisza, spokój i brak konieczności wyjścia poza próg mieszkania są pewnym luksusem, którego doświadczamy pracując z domu, ale uwierzcie, są minusy. Czasem musimy zapytać przełożonego, jak wykonać konkretne zadanie, a internet nie pozawala na idealną komunikację. Są też takie dni, że zwyczajnie potrzebujemy towarzystwa i oddałybyśmy wiele za dzień w biurze.

4. Nie masz problemu, gdy zachoruje Ci dziecko

Nie musisz brać zwolnienia, bo przecież pracujesz w domu, a i do lekarza możesz iść w każdej chwili, bo nie musisz siedzieć w pracy – powiedział człowiek, który nigdy nie pracował przy chorym maluchu. To wcale nie jest tak, że idziemy do lekarza kiedy chcemy. Jeśli wyjdziemy w czasie, przeznaczonym na pracę, to później to odrabiamy, często późnym wieczorem, albo nocą i często kosztem zadań domowych.

5. Masz lepiej, niż ludzie, którzy muszą dojeżdżać do pracy

Fakt, nie musimy stać w korkach, zbierać się rano w popłochu i w zasadzie nawet nie musimy robić makijażu i wyskakiwać z dresu, co niewątpliwie jest ogromną zaletą. Jednak łączy się to z tym, że tak naprawdę w miejscu pracy jesteśmy całą dobę. Po dniu pracy nie zamykamy drzwi biura, nie wychodzimy do normalnego świata, a przez skype’a czy maila jesteśmy dostępne tak długo, jak długo mamy włączony laptop czy internet w telefonie.

6. Możesz się legalnie obijać

Możesz iść na zakupy, do kosmetyczki, albo spotkać się z koleżanką na kawę, przecież pracujesz w domu, czyli zapewne nie masz określonych godzin pracy. Jasne… My odpoczywamy, a praca sama się zrobi.

7. Masz wygodę, bo możesz pracować przy małym dziecku

Wyobraź sobie, że siedzisz nad ważnym projektem, albo właśnie masz wenę do napisania artykułu, gdy nagle z twórczego zamyślenia wyrywa Cię płacz dziecka. Mały, słodki szkrab, który właśnie potrzebuje jeść, pić albo trzeba mu zmienić pieluchę. Niby jest super, bo pracujesz, masz dziecko przy sobie, nie płacisz za żłobek, ale jest mnóstwo rzeczy, które Cię rozpraszają i odrywają od pracy nieraz w najważniejszym momencie.

8. Nie da się pracować z dzieckiem w domu

Sama wpadłam w pułapkę tego mitu. Wydawało mi się, że nie będę w stanie pracować w domu z dzieckiem. Co więcej, byłam pewna, że nikt nie zatrudnia takich mam. Na szczęście okazało się, że jest zupełnie inaczej. Pomimo, że praca przy dziecku, a zwłaszcza przy chorym dziecku jest trudna i wymaga bardzo dobrej organizacji i samodyscypliny, to jest możliwa. Do tego daje ogromną satysfakcję.

9. Praca w domu trwa krótko

Wszystkim się wydaje, że praca w domu nie trwa długo, kilka godzin, odbębnienie obowiązków na szybko i po wszystkim. Praca lżejsza od snu, można powiedzieć. Sprawy mają się zupełnie inaczej. Jest określony czas na wykonanie zadań, średnio 6-8 godzin dziennie, ale często zaangażowanie w różne projekty czy Webinary wymaga pracy po godzinach albo nawet na urlopie.

10. Praca zdalna nie może być odpowiedzialna i wysoko zarobkowa

Jeszcze można spotkać się ze stereotypem, że praca w domu polega na skręcaniu długopisów, a praca przez internet to tylko wypełnianie ankiet i klikanie w reklamy. Do tego nie da się na tym nic zarobić. To błędne myślenie. Praca zdalna staje się coraz bardziej popularna i obejmuje wiele dziedzin, również tych bardzo poważnych, odpowiedzialnych i wysoko zarobkowych.

Jak widać praca z domu, to praca wykonywana na takich samych zasadach co praca w biurze, z tą tylko różnicą, że nie trzeba wychodzić z mieszkania. Tu również masz deadliny i zadania do wykonania, z których musisz się rozliczyć, o które ktoś się kiedyś upomni. Jeśli to nie szef, który jest nad Tobą, to bank, w którym spłacasz kredyt, bo nawet jeśli jesteś freelancerem, czy blogerką to rachunki musisz płacić, a na to trzeba zarobić pieniądze. Warto obalać mity, które jej dotyczą i pokazywać ludziom, że tak da się zarabiać.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail