Czego szukasz

6 powodów dlaczego warto inwestować w zdolności manualne dzieci

Każdy rodzic pragnie, aby jego dziecko było zdrowe i prawidłowo się rozwijało. Jednak to w dużej mierze właśnie od nich zależy, jak ten rozwój będzie pokierowany. Podstawowym i niezbędnym kierunkiem jest dbanie o zdolności manualne naszych maluchów. Większość z nas kojarzy to pojęcie jedynie z umiejętnościami plastycznymi, a to pojęcie ma dużo szerzy zakres. O tym dlaczego warto inwestować czas i energię w to, aby ćwiczyć z dzieckiem zdolności manualne oraz jakie metody są najbardziej atrakcyjne dla malucha, przeczytasz w poniższym artykule.

  • Alicja Zielińska - 21/07/2020
dziecko bawi się zabawka piramidą

Chodzi tutaj o podstawowe, wyćwiczone umiejętności, które będą niezbędne na każdym etapie życia dziecka, takie jak posługiwanie się sztućcami czy wiązanie butów.

Zdolności manualne u dzieci – dlaczego tak ważne jest dbanie o ich rozwój?

Odruch chwytania jest najbardziej naturalnym wśród niemowląt i świadomy, rozpoczyna się ok, 3 miesiąca życia. Koordynacja ruchowo-wzrokowa pozwala na wodzenie za przedmiotem, a powoli rozwijające się mięśnie, pozwalają na chwytanie wybranych przez siebie przedmiotów.

Dlatego tak ważne w początkowym okresie życia jest dostarczanie niewielkiej ilości bodźców. Wystarczy do tego gryzak, grzechotka i karuzelka wisząca w łóżeczku, Pozwala ona dziecku skupić się na przedmiocie i jednocześnie ćwiczyć zaciskanie rączek. Pokazuje to, jak ważne jest stymulowanie rozwoju dziecka, od jak najwcześniejszego etapu, gdyż z całą pewnością zaprocentuje to w przyszłości.

Prawidłowo rozwijające się dzieci nabywają sprawności ruchowe w określonej kolejności i mniej więcej w konkretnym czasie. Co oznacza, że w późniejszym czasie, także niebyt skomplikowane czynności, takie jak zapinanie guzików czy wiązanie buta mają zbawienny wpływ na rozwój dziecka.

Kluczowe argumenty dlaczego warto inwestować w ich rozwój

To jak bardzo zaangażujemy się w stymulowanie rozwoju naszego dziecka, zaważy na całym jego życiu. Jest to o tyle ważne, że zdolności manualne, dotyczą sprawnego oraz precyzyjnego posługiwania się dłońmi. Każde dziecko uczy się wszystkiego w swoim tempie, do którego musimy się dostosować, gdyż wiadomo, że wraz z wiekiem, zakres będzie się zmieniał. Kluczowe kwestie, dlaczego warto pobudzać w dziecku zmysł dotyku to między innymi:

1.Rozwój zdolności manualnych u dzieci jest niezbędny, aby mogło ono funkcjonować na w codziennym życiu. Chodzi tutaj o łatwość wykonywania codziennych czynności – od samodzielnego jedzenia, poprzez ubieranie czy też wiązanie butów.

2. Rozwój motoryki małej na pewno zaprocentuje na przyszłość, kiedy dziecko zacznie uczęszczać do szkoły i uczyć się pisać. Kiedy dziecko opanuje podstawowe czynności, przyjdzie czas na większe wyzwania, jakim będzie pisanie lub uczestnictwo w różnego rodzaju zabawach

3. Zmysł dotyku pomaga rozwijać wyobraźnię i kreatywność. Wszelkiego rodzaju zabawki interaktywne pozwolą pobudzić wyobraźnię, która niezbędna będzie przez całe życie. Dziecko stanie się otwarte na świat i na tworzenie nowych rzeczy. Rozwija się także wyobraźnia przestrzenna.

4. Na późniejszym etapie rozwoju, pomaga rozwinąć wrażliwość na sztukę, a może nawet odkryć talent plastyczny lub muzyczny. Niejednokrotnie ma miejsce sytuacja, kiedy okazuje się, że nasze dziecko świetnie maluje i może warto się zastanowić nad rozwojem takiego talentu. Ponadto, osoby takie stają się bardziej wrażliwe na otaczający je świat.

5. Pozwala na rozwijanie u młodego człowieka umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie i nawiązywania właściwych relacji z innymi ludźmi. Chodzi tutaj także o zdolność rozwiązywania konfliktów oraz empatię.

6. Pielęgnowanie zdolności manualnych, pozwala na wykonywanie w przyszłości zawodów, które wymagają wysokiej precyzji. Najdalej idący wniosek – osoby, które mają wysoko rozwinięty zmysł dotyku i u, których zdolności manualne były bardzo pielęgnowane, dobre sprawdzą się w zawodzie na przykład chirurga. Warto przeczytać: https://www.vitapku.pl/psychologia/jak-rozwijac-zdolnosci-manualne-dziecka-z-pku

Jak ćwiczyć zdolności manualne, aby było to najbardziej efektywne, ale także przyjemne dla dziecka?

Jednym z najprostszych sposobów, aby ćwiczyć z dzieckiem są zabawy plastyczne. Malowanie, rysowanie, kolorowanie oraz różnego rodzaju wycinanki, bardzo pobudzają wyobraźnie i uczą precyzji. Jednak nie oszukujmy się – nie każde dziecko jest zainteresowane taką formą rozrywki. Nie możemy go do tego zmuszać, bo jak wiadomo przyniesie to odwrotny skutek.

W takim wypadku należy poszukać ciekawszej alternatywy. Tutaj z pomocą przychodzą nam różnego rodzaju zabawki i gry, a przecież najlepszą formą nauki jest nauka poprzez zabawę. Najbardziej popularne są klocki, które służą rozwijaniu sprawności motorycznej, poprzez budowanie różnego rodzaju budowli. Dla młodszych dzieci polecane są przedmioty, które pozwolą im ćwiczyć dopasowywanie kształtów do danego otworu. Mowa tutaj o różnego rodzaju pudełkach z dziurkami w różnych kształtach, które pozwolą na doskonalenie zręczności i sprawności.

Zabawką uwielbianą przez dzieci jest masa plastyczna tzn. ciastolina albo piasek kinetyczny. W połączeniu z odpowiednimi akcesoriami, będą idealnym rozwiązaniem dla każdego malucha. Zabawą, która w znacznym stopniu rozwija kreatywność będzie tworzenie biżuterii, poprzez nawlekanie kolorowych koralików czy wiązanie tasiemek.

W poszukiwaniu porad dla rodziców warto zajrzeć na stronę https://www.vitapku.pl/, na której znajdziemy wiele ciekawych artykułów dotyczących zdrowego odżywiania oraz psychologii.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska

Niepewna przyszłość. W jakie umiejętności warto inwestować?

Jaka będzie przyszłość? W najbliższym czasie chyba nieprzewidywalna. Może trudna. A może będzie wstępem do czegoś nowego? A może to czas właśnie na nowe umiejętności?
  • Stasia Serwińska - 03/08/2020
młoda kobieta siedzi przy biurku z laptopem i pełnym dokumentów

Zdaję sobie sprawę, że czas izolacji spowodował totalny przewrót u wielu z nas. Mało tego, zapowiada się, że ten czas jeszcze chwilę potrwa, a do tego zbliżają się wakacje. Kiedyś można było większość spraw zaplanować, teraz czuję że poczucie stabilności i przewidywalności odebrała nam niepewna przyszłość.

Niepewna przyszłość

Mam w sobie tyle emocji. Setki pytań i codziennie inne odpowiedzi. Każdego dnia zastanawiam się co dalej, co czeka nas we wrześniu, czy dzieci wrócą do szkół?

Ba, nawet zaczęłam się zastanawiać nad edukacją domową, bo mój syn w domu odkrył w sobie pasję do gotowania. Wcześniej nie było na to czasu, bo w szkole spędzał większą część dnia, potem jakieś zajęcia, lekcje i dobranoc. Ale edukacja domowa, to też niełatwa sprawa. No i też nie wiemy, co przyniesie przyszłość.

Walka o przetrwanie

Czasami się tak właśnie czuję. Mój dom to prawdziwe pole bitwy. Bywają dni, że walczę tylko o to żeby po prostu przetrwać, żeby wykonać moją pracę najlepiej jak potrafię, pomimo tego, że trudno jest się skoncentrować, kiedy ciągle ktoś czegoś potrzebuje. I świadomość, że kolejne miesiące mogą być podobne, nie pomaga, wręcz stresuje.

Szukałam różnych możliwości, jedne się sprawdzały tylko na chwilę, inne nie. Coraz częściej moje baterie szybko się rozładowują. I niby wiem jak je naładować, ale to wszystko jest chwilowe. Szukam tych chwil żeby nie zwariować, żeby doczekać się ciszy, kiedy wszyscy już śpią. Nikt niczego nie chce, nikt nic nie mówi, nikt nie płacze, nie stęka i nie krzyczy.
A o co walczą moje dzieci? Wiadomo! O pilota od telewizora. 🙂

Przeczytaj też: Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

I choć bardzo nie chcę skupiać się na temacie pandemii, to jednak na chwilę obecną jest ona częścią naszego życia. I zdarza mi się też ponarzekać, bo nie mogę wielu rzeczy zrobić, które doładowałyby moje baterie. Ale wiem też, że ten czas to dobry moment na rozwój. Słabsze dni są i będą, a niepewna przyszłość może stresować. Dlatego czuję, że to czas na zadbanie o nowe umiejętności. Zwłaszcza, że mamy takie możliwości.

Rozwijaj swoje umiejętności

Jakiś czas temu natknęłam się na książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari, który wymienia 4 umiejętności, których powinniśmy się uczyć:

  • krytycznego myślenia
  • komunikacji
  • kooperacji
  • kreatywności

I zgadzam się z tym, ale pandemia pokazała, że powinniśmy się jeszcze w dzisiejszych czasach uczyć innych umiejętności, tj:

  • przystosowywania się do zmian
  • uczenia się nowych rzeczy, a oduczania starych
  • szybkiego reagowanie na zmiany
  • proaktywności
  • budowania odporności psychicznej
  • oszczędzania

Myślę również, że kluczowa jest znajomość siebie, swoich mocnych stron i tych słabych też. Wtedy łatwiej jest nam działać. Ale to często nie przychodzi samo, trzeba podjąć pewien wysiłek, pewną pracę nad sobą. Ale jeśli potraktujemy to jako przygodę, to może się okazać ona wspaniałą wyprawą po to co najlepsze w nas, a świat może tylko skorzystać.

Dzisiaj w ramach inspiracji chciałabym Wam właśnie polecić książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari. Wiele inspiracji i ciekawostek na temat przyszłości.

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Pandemiczne dzienniki ciążowe – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach". Zapraszamy Was do lektury dziennika Marty Wycisło, laureatki naszego wyróżnienia w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki.
  • Listy do Redakcji - 31/07/2020
młoda kobieta w zaawansowanej ciąży stoi przy oknie

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Marzec, kwiecień 2020

Mój pierwszy trymestr, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Całodniowych Wymiotów, płynnie przeszedł w czas pandemii, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Odzyskiwania Sił (po całodniowych wymiotach). Oznacza to, że w tym roku zaliczyłam nie jeden, a dwa OFF-Festivale, w których niestety mniej chodziło o muzykę, a bardziej o bycie off.

Wieści o „jakimś tam koronawirusie” zastały mnie w kiepskiej formie, nad muszlą klozetową (zwaną dalej: porcelanową misą rozpaczy), z mózgiem zajętym procesowaniem zupełnie innych wiadomości niż te z pierwszych stron starych i nowych mediów.

Moją głowę wypełniała szalona radość, że będziemy mieć bobasa, a mój przełyk wypełniała cofająca się treść pokarmowa. Układ trawienny zaatakował Wymiot-19 (bo do dziewiętnastego tygodnia ciąży dawał mi naprawdę w kość), więc na Covid-19 nie było już po prostu miejsca. Dodatkowo, to nie wirus stał się przyczyną zmian w moim ówczesnym życiu czy tam stylu życia (jak zwał tak zwał). Zmian polegających między innymi na zaprzestaniu tak zwanego bywania, „pójściu na chorobowe” w pracy i myśleniu tylko o tym „co to będzie?”.

Przeczytaj dziennik laureatki III nagrody!

Kiedy rząd naszego kraju wprowadzał pierwsze restrykcje i zamykał ludzi w domach- ja, już od dłuższego czasu miałam swój ciążowy lockdown. Dodatkowo, byłam z tej grupy, która nie straciła źródła dochodu, mąż działa w jednej z niewielu branż, na którą wirus prawie w ogóle nie miał wpływu, nasi bliscy byli zdrowi i zabezpieczeni finansowo… Mój mózg nie kodował tej pandemii.

Z perspektywy czasu, patrzę na to nie bez lekkiego wyrzutu do samej siebie. Samolub, no. W momencie, w którym w końcu zaczynamy się uczyć jak ważny jest dla człowieka nie tylko jego mały świat i czubek nosa, ale świat w ogóle – ja, cofnęłam się ze swoją świadomością o dobrych kilkadziesiąt lat.

Istniały tylko moje 34 metry kwadratowe, z których wychodziłam raz na dwa tygodnie do lekarza, a reszta globu- z testami, potwierdzonymi przypadkami, niepotwierdzonymi przypadkami, masą wyzwań i problemów, statystykami, brakującymi respiratorami, śmiercią… to była jakaś inna galaktyka. Ale może to pokazuje jaką nieokiełznaną siłą jest instynkt macierzyński już w ciąży? Jak bardzo kobieta potrafi się zahibernować we własnym ja (my), we własnym ciepełku, żeby absolutnie nic złego nie stanęło na drodze rozwoju nowego, maleńkiego i bezbronnego żyćka.

Przeczytaj dziennik laureatki II nagrody!

Kiedy jestem pytana czy myślę, że coś przez „to” straciłam, długo milczę. Nie potrafię się pozbyć takiego silnego przekonania, że ja, to akurat bardzo zyskałam. Dostałam możliwość żeby się tak naprawdę, tak porządnie, po sam czubek głowy zanurzyć w tej ciąży i w tym co czuję, i w tym co lubię, i w tym czego potrzebuję. I podobało mi się to nurzanie. Ale czy mogę się do tego przyznać? Boję się to rozkminiać i powiedzieć na głos. Mogę strzelić czymś niedelikatnym albo obraźliwym, bo mam taką dziwną, zaburzoną perspektywę.

Dodatkowo, wewnętrzna łagodność w stosunku do drugiego człowieka, nie leży w mojej naturze i dla mnie, bycie wyrozumiałą i empatyczną dla innych to jest ciągła praca. Praca i decyzja podejmowana przy każdej interakcji, podczas każdej rozmowy. Ale podejmowana z radością. I chociaż szkoda, że nie przychodzi mi to z automatu, to jednak widzę, że łagodność i współczucie (albo współodczuwanie?) da się po prostu wypracować. Niestety w przypadku moich pandemicznych przemyśleń czuję się tak nieprzystająca do ogółu, że jednak towarzyszy mi strach, że moje wnioski i moja wdzięczność za tamten czas mogą sprawić komuś przykrość.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Maj 2020

Ciągnąc dalej temat niewygodnych i niepoprawnych myśli, niedawno uświadomiłam sobie, że to w jaki sposób wszystko razem umiejscowiło się na osi czasu, sprawiło, że mój mózg nie łączył pandemii z ograniczeniami tylko ograniczenia z ciążą. I że w jakiś irracjonalny sposób czekałam na poród jakby to narodziny mojego dziecka miały „to wszystko” zakończyć.

Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach. Skutek był taki, że w mojej głowie koniec sierpnia miał wyglądać następująco: rodzę, dochodzę do siebie, biegnę do dziadków tej nowej, małej dziewczynki żeby ich ze sobą poznać, staję się stałą bywalczynią okolicznych parków, spotykam się w kawiarniach #babyfriendly z innymi mamami i dzielimy się ze sobą planami na podbicie świata na macierzyńskim, bo przecież to „urlop”.

Wiadomo – wirus, rząd i cały kosmos, tak jak ja, tylko czekają aż urodzę… Ale w którymś momencie chyba zmienił się koktajl hormonalny w moim organizmie i dotarło do mnie, jak bardzo rzeczywistość może się różnić od tego co podpowiada mi hologram za różowymi okularami. Szukam rzetelnych i obiektywnych informacji na temat świata – próżno.

Czerwiec 2020

Już nic nie myślę. Jestem pytajnikiem, oczekiwaniem i niecierpliwością. „Przebieram nóżkami” trzymając je najczęściej wysoko w górze, żeby w przerwach od leżenia mieścić się we własne buty. Trochę na wyrost, bo przecież przed nami jeszcze dobre 10 tygodni. Pandemia nadal u nas nie istnieje. I nadal mówienie o tym głośno przychodzi ciężko.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail