Czego szukasz

5 sposobów na ustalenie ceny swojego produktu

Chcemy stworzyć własną linię torebek, których innowacyjny wzór zaskoczy rynek, celebrytki będą pchać się drzwiami i oknami, żeby mieć tę torbę, opiszą nas w Vanity Fair i francuskim Vogue, spłynie na nas chwała i będziemy miały dom ze złotymi klamkami. Cel określony, pomysł jest, metoda też, materiały czekają. Ale jak ustalić cenę na takim poziomie, żeby ktoś nie prychnął, że jest za drogo, a jednocześnie wyjść na swoje? 

  • Redakcja Mamo Pracuj i DaWanda - 29/12/2014

Warto pamiętać o kilku ważnych elementach:

  • tak, cena jest diabelnie ważna. Zwłaszcza w Polsce. O tym jak bardzo przekonała się marka  Freeshion na DaWandzie. Cena spódnicy maxi tej marki to 99 zł. Po przecenieniu jej o 40% projektant sprzedał niemal tysiąc spódnic w jeden weekend!
  • tak, ludzie i tak będą prychać, że jest za drogo. Trzeba się do tego przyzwyczaić
  • tak, ustalanie ceny produktu jest trudne nawet dla praktyków. Dlatego nie można się wstydzić, bać, a nawet zmienić ceny, jeśli będzie taka potrzeba.

A teraz konkrety – jak ustalić cenę produktu?

1. Wywiad gospodarczy – szpiegujemy inne ceny

Sprawdźcie czy na rynku są już podobne produkty i jaka jest ich cena. Weźcie pod uwagę również jakość produktów. Pamiętajcie, że jakość musi współgrać z ceną. Liczy się też to, do kogo kierujemy nasz produkt? Czy będą to nastolatki, czy panie po 50.? Te grupy dysponują zupełnie innym portfelem. Na początku nie porównuj cen z produktami luksusowych marek (nie wygrasz z siłą ich budżetów marketingowych) i z bezimiennymi produktami sprowadzanymi masowo z Chin (nie wygrasz z ich kosztami produkcji). Porównuj raczej z innymi polskimi markami i sieciówkami.

2. Tabelki i formuły are the girls’ best friends

To, czego nienawidzimy najbardziej – liczby, tabelki i formuły w excelu od dziś stają się naszymi przyjaciółmi. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie: “przy jakiej cenie opłaca się nam produkować?”

  • liczymy jaki jest koszt materiałów, które zużyjemy do produkcji pierwszej sztuki
  • po kroku 1., czyli porównaniu cen konkurencyjnych produktów wiemy już jaką chcemy osiągnąć cenę. Różnica między tą ceną a kosztem materiału to nasz potencjalny zarobek na jednym produkcie. Powinno być to nie mniej niż 30% ceny, a może nawet więcej
  • patrzymy na koszty stałe, czyli naszą pensję, ZUS, koszt najmu pracowni, etc i liczymy ile powinnyśmy sprzedać produktów, aby pokryć te koszty. Czy to realne? Czy możemy sprzedać więcej? Jeśli nie – zaczynamy liczyć od nowa…

3. Badanie opinii, czyli pytamy znajomych

Po teorii i liczeniu przychodzi czas zabawy. Tworzymy wizualizację produktu, a jeszcze lepiej: jego prototyp. Pokaż znajomym – z małych, dużych miast, w różnym wieku. Niech dotkną, powąchają, posmakują. Dajmy im pomarudzić, dajmy nas pochwalić. Zapytajmy, ile by za to zapłacili.

4. Przede wszystkim elastyczność!

Cena, która w bólach urodzi się po tych wszystkich zabiegach to nie jest wersja ostateczna i nie musi obowiązywać do śmierci. Modyfikujmy ją wtedy, gdy nie działa. Warto testować – świetnie się przy tym uczymy. Dając produktowi cenę, musimy założyć możliwość stosowania przecen, promocji i obniżek. To zachęca do zakupu. W szale obniżania ceny trzeba pamiętać, że nawet przy zniżce 30-40% powinno się pokryć koszty zmienne (koszt materiału, szycia, etc.).

5. Więcej za mniej, czy mniej za więcej?

Oto jest pytanie. Im mniejsza cena, tym większy popyt. Im większa cena, tym popyt spada. Ale bywa także, że za niska cena sugeruje, że coś jest niewiele warte… Decyzja należy do Was. Może się okazać, że zarobimy więcej, jeśli obniżymy cenę (to nie dotyczy produktów luksusowych). Wprawdzie wasz zysk na sztuce będzie mniejszy, ale zrekompensuje Wam to wolumen sprzedaży, czyli liczba sprzedanych produktów.  

Uff… Przebrnęliśmy przez trudny temat określania ceny produktu. Ekonomiści na pewno ubraliby temat nieco inaczej, ale jako praktycy wypowiadamy się o praktyce.

Artykuł powstał we współpracy z serwisem DaWanda! Wkrótce jeszcze więcej tekstów!

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja Mamo Pracuj i DaWanda
Podyskutuj

Mama robi kurs wirtualnej asystentki – czyli o tym, jak pracować nie wychodząc z domu

Albo wychodząc i pracując tam gdzie chcesz :) Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to co lubię, a potem pójść z dziećmi w góry - Czy możliwa jest praca zdalna jeśli nie jesteś grafikiem, programistą ani blogerką? Oczywiście!
  • Ewa Wczelik - 12/08/2019
kobieta pracuje z domu na laptopie

Dylematy mamy i taty

Końcówka urlopu macierzyńskiego plus Przedszkolak na pokładzie. Pojawiają się pierwsze pytania i dylematy. Wracać do pracy? Zostawić Mrówkę z… tylko z kim? Niania? Żłobek?!

Żłobek odpada na starcie – nie jestem przekonana do tego typu opieki. Szukam “cioci” na etat. Robię research, trzeba sprawdzić jakie obecnie panują stawki. Szybka kalkulacja i niemały szok – braknie pensji! Nawet na waciki nie zostanie… Co teraz? Wieczorna rozmowa z mężem. Biała kartka: zaczynamy wypisywać plusy i minusy. Wreszcie jest decyzja! Mama idzie na wychowawczy.

Kamień z serca. Najgorszy jest brak decyzji, a tu jeden wieczór i już jest. Uff… Ale i tysiące myśli bombardują mi głowę. Czy aby na pewno finansowo damy radę? Czy pojedziemy na wakacje w przyszłym roku? Czy będę musiała przerwać treningi? A jeśli nam braknie na podstawowe rzeczy?

Może udałoby się znaleźć pracę, którą mogę wykonywać z domu? Taką, gdzie sama ustalę co będę robić i ile godzin na to poświęcę. Dzięki której nie będzie problemem zająć się chorym Przedszkolakiem gdy będzie taka potrzeba. Po naszym pierwszym sezonie przedszkolnym wiem, że tamtejsze prezenty to nie tylko laurki, ale i glut po kostki. Katar potrafi przerodzić się w istną walkę pod hasłem “oby tylko nie opadło na oskrzela” itd.

Kurs na szerokie wody – czyli jak znalazłam kurs wirtualnej asystentki

Pierwsza myśl: chyba nie ma takiej pracy, którą mogłabym wykonywać tylko zdalnie. Nie jestem grafikiem, programistą, blogerką itp. Zaczynam ponownie przeszukiwać internet i trafiam na informację: kurs wirtualnej asystentki na mamopracuj.pl. Czytam z wypiekami na twarzy. Nie muszę być programistą, ani grafikiem. Uff. Trochę rzeczy już potrafię. Rozmową z drugą połówką – wchodzimy w to. Idę na kurs – nie wychodząc! 🙂

Pierwsza lekcja z mentorką daje dużo nadziei. Dziewczyny współkursantki – fantastyczne. Jest moc! Lekcje odbywają się dwa razy w tygodniu wieczorami. Nawet kiedy moja Mrówka Z. się obudzi i w te pędy biegnę, by ją ululać, to nasze wirtualne spotkania są nagrywane i mogę do nich wrócić, kiedy tylko mam taką możliwość. Oprócz lekcji codziennie komunikujemy się na ​slacku​. Wymieniamy się wrażeniami, dzielimy naszymi pracami oczekując nie tylko konstruktywnej krytyki, ale i wsparcia czy pochwały. Czuję, że nabieram wiatru w żagle. Poznaję nowe rzeczy. Chłonę, ile tylko mój zmęczony i niewyspany mózg przyjmie 🙂 Idzie nowe!

Praca zdalna na końcu świata

Pisząc ten wpis jestem w “Chacie na końcu świata” w Beskidzie Niskim. Mrówka Z. drzemie w wózku, Przedszkolak ze swym najlepszym Tatą odkrywa dziką roślinność i robactwo wszelkiej maści, a ja? Ja siedzę w chacie na werandzie z kubkiem herbaty i laptopem na kolanach. Delektuję się zapachem lasu, trawy i kwiatów. Słucham jak świergolą ptaszki, odganiam upierdliwe muchy i podnosząc wzrok znad ekranu cieszę się widokiem gór. Spoglądam z ciekawością na krążącego po niebie myszołowa.

Można być realną mamą – zajmującą się dzieckiem i wirtualną asystentką, która rozwija się zawodowo.

Tak wyobrażam sobie moją przyszłą pracę: robię to co chcę i lubię, tam gdzie chcę – oczywiście jeśli tylko mam dostęp do internetu 🙂 Cieszy mnie myśl, że mogę jechać w ukochany Beskid zabierając laptopa i robić to, co lubię zawodowo, a potem pójść z dziećmi w góry. Cieszę się na myśl, że będę z Mrówką Z., że będę mogła lepiej zająć się Przedszkolakiem, jeśli zostanie w domu. Czuję po prostu wolność. Wcześniej drżałam na samą myśl, że jedno czy drugie dziecko choruje, a ja muszę powiedzieć szefowi, że znowu (!) mnie nie będzie przez dwa tygodnie… To już za mną, a kolejne wyzwania przede mną.

Ok, ale WA to nie cukiereczki, górki, ptaszki itd. To jest praca. Tak samo wartościowa jak etat, do której również trzeba się przygotowywać, doszkalać, pracować nad sobą i marką. Nawet więcej: jesteś sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. W którą stronę popłyniesz, taki cel osiągniesz. A zadbany okręt pomoże dobić do celu.

Chcesz poznać inne historie kobiet, które odmieniły swoje życie zawodowe? Przczytaj:

Powodzenia!

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Wczelik
Zawodowo wirtualna asystentka w twojaprawareka.pl. Swoją pracą pomaga przedsiębiorcom odzyskać ważny dla nich czas, aby mogli skupić się na swoim sukcesie. Prywatnie żona przewodnika beskidzkiego, mama dwojga małych odkrywców pragnąca pokazać im świat. Choć w biegu, łapie wolne chwile zaczytując się w literaturze z okresu II wojny światowej, smakuje w kuchni indyjskiej, a bywa że i coś "zaszyje" na maszynie do szycia. Najbardziej odpoczywa w Beskidzie Niskim.

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail