Czego szukasz

10 lat w dziale obsługi klienta i wciąż jej mało! Jak to możliwe?

Chcesz wiedzieć jak łączyć pracę z domu z rozwojem zawodowym? Jak mieć czas dla rodziny i na swoje pasje, jednocześnie pracując na etacie w jednej z największych firm ubezpieczeniowych? Poznaj historię Małgosi Pabianek-Dywan, która od 10 lat pracuje w obsłudze klienta w Nationale-Nederlanden i nie zamierza tego zmieniać. Chcesz wiedzieć dlaczego?

  • Anna Łabno - Kucharska - 23/07/2018
Małgorzata Pabianek-Dywan, Nationale-Nederlanden

Małgosiu, Twoja aktywność zawodowa przed pracą w Nationale-Nederlanden nie była mocno związana z obowiązkami, które tu wykonujesz. Podzielisz się informacjami, co robiłaś przed zatrudnieniem w NN?

Tak, rzeczywiście tak było. Moją „drogę zawodową” zaczęłam od pracy w…ochronie 🙂 A dokładniej byłam pracownikiem ochrony w jednym z supermarketów. To nie było to, co chciałam robić, ale 15 lat temu był duży problem ze znalezieniem jakiejkolwiek pracy w moim niedużym mieście, a początkowo szukałam właśnie tam. Dodatkowo byłam świeżo po liceum. Ważne dla mnie było wtedy znalezienie jakiegoś „punktu zaczepienia”. Rodzice wychowali mnie tak, żebym była samodzielną i zaradną kobietą. Za to jestem im bardzo wdzięczna. Gdy po kilkumiesięcznym „wydeptywaniu ścieżek” do urzędu pracy dostałam tę ofertę, przyjęłam ją bez wahania. Tam nawiązałam znajomości, które szybko zaowocowały zmianą pracy.

Zostałam merchandiserem w jednej z agencji marketingowych. Moje zaangażowanie i komunikatywność zaowocowały zmianą stanowiska na koordynatora promocji. Dzięki temu, że zarabiałam i pomocy rodziców zaczęłam studia zaoczne na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, na kierunku Zarządzanie firmą ze specjalnością Logistyka w zarządzaniu.

To był świetny czas, choć bardzo intensywny. Łączyłam pracę ze studiami i poznałam mojego męża 🙂 Wielu rzeczy się wtedy nauczyłam, zwłaszcza jeśli chodzi o obsługę klienta. Pomyślałam, że to jest to, co mogłabym w życiu robić, bo lubię kontakt z ludźmi i lubię pomagać. Po 4 latach moja firma zmieniła obszar działania, a ja postanowiłam poszukać czegoś innego.

Czyli już wiedziałaś, że chcesz aplikować na stanowiska, gdzie będziesz miała kontakt z klientem, z innym człowiekiem. A co ostatecznie zdecydowało, że aplikowałaś właśnie tu, gdzie teraz pracujesz?

Pracy szukałam bardzo intensywnie. W obszarze moich zainteresowań była praca biurowa, ale nie wiedziałam jaki zawód chcę wykonywać. Szukałam swojej drogi. Praca z klientem bardzo mi odpowiadała. Moja przyjaciółka powiedziała mi o ofercie pracy w ING w Warszawie (obecnie Nationale-Nederlanden, wcześniej ING Życie). Poszukiwano osoby na stanowisko Młodszego specjalisty ds. obsługi Klienta, czyli na infolinii. Zapoznałam się z ogłoszeniem i pomyślałam, że warto spróbować, przecież spełniałam warunki, a praca była związana z obsługą Klienta. I jeszcze dojazd – nie był skomplikowany. Dostałam tę pracę i tak się rozpoczęła moja przygoda w (obecnie) Nationale-Nederlanden.

Początki były dla mnie dość trudne, ale to tylko ze względu na brak wiedzy produktowej i brak doświadczenia w telefonicznej obsłudze Klienta. Wsparcie od przełożonych i współpracowników miałam od pierwszego dnia pracy. W Nationale-Nederlanden pracę zaczęłam 10 lat temu. Większość tego czasu spędziłam na infolinii przychodzącej, od 2 lat zajmuję się przede wszystkim telefonami wychodzącymi do Klientów.

Praca na infolinii często jest kojarzona z dzwonieniem do innych osób i zachęcaniem do zakupów lub do uczestnictwa w spotkaniach. Czy możesz przybliżyć jak wygląda Twój normalny dzień pracy? Opowiedzieć czym się zajmujesz?

Dzień pracy zaczynam o godzinie 9:00 lub 11:00, ponieważ w naszym dziale mamy dwie zmiany. Jedna to praca w godzinach 9-17, a druga w godzinach 11-19. Grafik ustalamy wspólnie, przesyłając jednej osobie swoje preferencje na dany miesiąc.

Mam jasno określone zadania do wykonania i są to telefony wychodzące, choć bywa tak, że pojawia się nagła potrzeba i jestem oddelegowana do innych zadań, na przykład telefonów przychodzących.

Obsługuję głównie kampanie wychodzące – wykonuję telefony powitalne do Klientów, telefony informujące o zbliżającej się rocznicy polisy i zmianach jakie proponujemy. Dodatkowo zajmuję się też rozmowami, tzw. telefonami retencyjnymi, które mają na celu przedstawienie Klientowi możliwości zmian w umowie, czy proponuję przemyślenie decyzji o zakończeniu współpracy z nami. Na swoim stanowisku odpowiadam również na zapytania naszych Klientów, szukając dla nich najlepszego rozwiązania, współpracuję z innymi departamentami w firmie, dbam o wysoką jakość obsługi Klienta i dobry wizerunek Nationale-Nederlanden.

Pracujesz praktycznie całkowicie zdalnie i to w call center. Jak to możliwe?

Tak, to prawda. Od ponad 7 lat pracuję zdalnie. W 2010 roku Firma wyszła z propozycją pracy zdalnej dla pracowników, których charakter pracy na to pozwoli, czyli właśnie między innymi pracowników infolinii. Mój przełożony przedstawił ofertę w zespole i czekał na deklaracje. Zrobiłam sobie listę „za” i „przeciw”. Ostatecznie wygrało „za”, na które składał się m.in. trwający remont kolei, przez który na dojazdy traciłam ok. 6 godzin dziennie, i oszczędność na bilecie miesięcznym. Nie miałam wtedy jeszcze dziecka.

Natomiast, żeby zacząć pracę zdalną przede wszystkim trzeba mieć już pewien zasób wiedzy i doświadczenia oraz być osobą zdyscyplinowaną. Praca z domu nie oznacza, że „wstaję, o której chcę i pracuję, kiedy mi się chce”. Jest tak jak w biurze, ale komfort pracy jest o wiele lepszy. Mogę chociażby wygodniej się ubrać i swobodniej czuć. Oczywiście trzeba być też osobą niebojącą się kontaktu z współpracownikami, nawet tymi których osobiście się nie zna, ponieważ czasem jest potrzebna pomoc czy konsultacja w trakcie obsługi Klienta. Tu Firma wyszła naprzeciw oczekiwaniom, dając do dyspozycji firmowy komunikator, który działa podobnie jak Messenger z Facebooka.

Trzeba spełnić też inne warunki – m.in. mieć łącze internetowe o konkretnych wymaganiach, biurko, lampkę, wygodny fotel, no i miejsce pozwalające na pracę w spokoju. Trudno sobie wyobrazić pracę w pomieszczeniu, w którym toczy się życie rodzinne. Sprzęt, czyli komputer, klawiaturę, myszkę, słuchawki i kable oraz wsparcie i pomoc techniczną w zakresie jego użytkowania zapewnia Firma.

Małgorzata Pabianek-Dywan

Czy praca zdalna w Nationale-Nederlanden ma jeszcze dodatkowe korzyści? I powiedz, jak wyglądała ta zmiana na pracę poza biurem?

Tak. Pracownikowi zdalnemu przysługuje też dodatek do comiesięcznego wynagrodzenia tytułem zwrotu poniesionych kosztów, związanych z eksploatacją powierzonego sprzętu. Chodzi tu głównie o energię elektryczną, środki czystości używane do utrzymania sprzętu w czystości. Dodatek obejmuje również koszty związane z eksploatacją wyposażenia stanowiska pracy, będącego własnością pracownika oraz zapewnienie środków sanitarnych w miejscu pracy.

Cała procedura mojego przeniesienia z pracy w biurze na pracę w domu trwała około miesiąca. Teraz jest to znacznie szybszy proces. Ja pracuję z „centrum” mojego mieszkania – z salonu. Na początku widok biurka i sprzętu w salonie dość mocno mi przeszkadzał. Musiałam się nauczyć oddzielać pracę od życia prywatnego. Zaakceptowałam to dość szybko i miejsce pracy traktuję jako normalne wyposażenie mojego salonu.

W tym roku miałam wymieniony sprzęt na wygodny i niewielkich rozmiarów laptop. Teraz mogę pracować z dowolnego miejsca łącząc się po „Wi-Fi”, a po pracy mogę go schować do szafki.

W czasie, gdy pracuję nikogo nie ma w domu – mąż jest w pracy, a mój 6-letni syn Staś w przedszkolu. Rodzina dostosowała się do mojego trybu pracy i gdy pracuję na drugą zmianę to organizuje sobie czas poza naszym salonem. Druga zmiana w pracy trafia mi się rzadko, na przykład raz na tydzień 🙂

Małgosiu, czy nie brakuje Ci kontaktu – takiego twarzą w twarz, z innymi ludźmi? Na przykład z kolegami z pracy?

Nie należę do osób zamkniętych w sobie. Lubię kontakt z ludźmi z biura i brakuje mi go, ale tak sobie poukładałam w tej chwili życie, oszczędzając czas na dojazdach. Poza tym firmowy komunikator i mail sprawia, że nie czuję się samotna 😉 Jest trochę tak jak w biurze, ale piszę zamiast mówić 🙂

Zdarza Ci się przyjeżdżać do biura? Jeśli tak, to jak często i co wtedy robisz lub robicie wspólnie z zespołem?

Tak, oczywiście. Przyjeżdżam zazwyczaj jeden raz w miesiącu na spotkanie, warsztat lub szkolenie. Dzień pracy jest właściwie normalny, ale z tą różnicą, że nadrabiam „chwile ciszy” w domu i rozmawiam z koleżankami oraz kolegami nie tylko o pracy, ale też o innych sprawach.

Praca w call center często postrzegana jest jako bardzo wyczerpująca emocjonalnie. Ty pracujesz „na słuchawkach” już 10 lat. Podzielisz się swoimi „złotymi radami” – co Ci pomaga w codziennych działaniach?

Praca „na słuchawkach” może być tak postrzegana, ale ja uważam, że tak jest raczej na jej początku, gdy nie posiadamy jeszcze odpowiedniej wiedzy i „obycia” w rozmowie. To może stresować. Natomiast z dnia na dzień, gdy wiemy coraz więcej, jest o wiele łatwiej. Nie ma się czego bać, jeśli pracuje się w dobrej firmie z dobrymi produktami, to rozmowy są fajne, ponieważ przyciągamy fajnych Klientów 🙂

W trudnych sytuacjach ważne jest opanowanie i spokój, tego można się nauczyć na szkoleniach i spotkaniach z naszym Działem Jakości. Ważny jest też dystans. Jeśli już się zdarzy, że Klient jest zdenerwowany i wylewa na Ciebie swoją złość, nie możesz tego brać do siebie. Dystansu nabrałam z czasem, a na początku nie było łatwo, ponieważ jestem dość emocjonalną osobą.

Wpadki zdarzają się każdemu, ale na szczęście u nas nie ma ich dużo. Kiedyś na jednym ze szkoleń usłyszałam: „Traktuj Klienta tak, jak Ty byś chciała być traktowana jako Klient”. I to jest moje motto.

W obsłudze Klienta pomaga mi też równowaga jaką zachowuję między życiem prywatnym a zawodowym. Jestem szczęściarą, ponieważ mogę sobie pozwolić na aktywności poza domem, na przykład na kino, wyjście z przyjaciółmi, rower, czasem siłownia. Wspiera mnie mąż, który przejmuje wtedy opiekę nad Stasiem. Rodzina też pomaga jak jest taka potrzeba. Dzięki temu, że pracę kończę np. o godzinie 17.00, a w domu jestem o…17:01 to czasu dla rodziny i dla siebie mam naprawdę dużo 🙂

Co jeszcze jest dla Ciebie ważne w tej pracy?

Bardzo ważne jest pozytywne nastawienie, chęć pomocy i utożsamienie się z sytuacją Klienta. Takie zastanowienie się: jak chciałabym być potraktowana w sytuacji Klienta, czego bym oczekiwała od konsultanta infolinii? Pracując w Contact Center czuję się jak wizytówka Nationale-Nederlanden i szczerze powiem – lubię nią być 🙂

Praca w Contact Center jest dla osób lubiących wyzwania, o przyjaznym usposobieniu i zorientowanych na Klienta. Często słyszę, że ta praca jest dla studentów, traktowana jako raczej tymczasowa. Ja tak nie uważam. Tutaj można się wiele nauczyć, nie tylko fachowej wiedzy, ale też mogę rozwijać umiejętności interpersonalne. Codziennie się uczę. Poszerzam wiedzę z zakresu ubezpieczeń i emerytur. Interesuję się też psychologią i to mi pomaga w codziennej pracy. Po prostu to lubię 🙂

Małgorzata Pabianek-Dywan, Nationale-Nederlanden

Czytelniczkami portalu mamopracuj.pl są głównie mamy. Czy możesz powiedzieć, w paru słowach, dlaczego Twoim zdaniem praca w call center Nationale-Nederlanden jest idealna dla mam?

O tak 🙂 Moim zdaniem jest to praca idealna dla mam. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że daje stabilność: umowa o pracę oraz szeroka oferta świadczeń pozapłacowych m.in. prywatna opieka medyczna, ubezpieczenie grupowe, kafeteria benefitów, oferująca indywidualny wybór świadczeń – np. karta Multisport, bilety do kina, bilety na koncerty, bony zakupowe.

Dodatkowo fajny zespół i kierownictwo pomaga nie tylko w stawianiu pierwszych kroków w nowej pracy i potem na co dzień, ale też po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Ja osobiście miałam okazję tego doświadczyć, ponieważ do zdalnej pracy wróciłam zaledwie po 3 tygodniach pracy w biurze i to po ponad rocznej nieobecności. To było nie lada wyzwanie, bo w tym czasie firma zmieniła strukturę i siedzibę.

Mnie, jako mamie, bardzo zależy na elastycznym grafiku pracy. Jest on ustalany z wyprzedzeniem, to może podlegać modyfikacjom w razie potrzeby. Dodatkowo duża doza empatii i zrozumienia ze strony kierownictwa pomaga w trudnych sytuacjach, na przykład gdy trzeba wcześniej wyjść z pracy, czy nawet w trakcie pracy, żeby odebrać Stasia z przedszkola, bo źle się poczuł.

Ogromny plus to możliwość pracy zdalnej (praca w dowolnym miejscu z dostępem do Wi-Fi, oszczędność czasu i pieniędzy), a dla dojeżdżających udogodnieniem jest to, że biuro jest w doskonałej lokalizacji na Powiślu – blisko dworca PKP i Metra Centrum Nauki Kopernik. Podoba mi się też to, że nie pracujemy w weekendy i firma wprowadziła tzw. „krótsze piątki”, czyli 4 dni w tygodniu pracujemy godzinę dłużej, żeby w piątek skończyć pracę 4 godziny wcześniej 🙂

I jeszcze dbanie o możliwości rozwoju: projekty, szkolenia, rekrutacje wewnętrzne – pracownicy infolinii wyszkoleni w produktach, usługach i systemach firmy zasilają po pewnym czasie inne departamenty wewnątrz organizacji, jeśli oczywiście wyrażają taką chęć.

Pewnie niektórzy teraz pomyślą: „Rekrutacje wewnętrzne? A co ona robi od 10 lat na infolinii w takim razie?” Odpowiem. Po prostu lubię to! 🙂 Lubię kontakt z Klientem, lubię pomagać i na koniec rozmowy nie raz usłyszeć: „Ale mi pani pomogła, bardzo dziękuję!”. Uważam, że powinno się robić to, co się lubi i wychodzę z założenia, że wszędzie są potrzebni profesjonaliści. Jest mi tu dobrze i nie zamierzam tego zmieniać – mam fajną pracę, zgrany zespół i świetną Szefową, więc jeśli jakaś mama jest zainteresowana pracą w Contact Center to zapraszam – na pewno się spotkamy 🙂

Dziękuję za rozmowę 🙂

Przeczytaj więcej o Nationale-Nederlanden i zobacz, jaką oferuje Ci współpracę >>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Anna Łabno - Kucharska
Jestem mamą mądrej indywidualistki. Posiadam doświadczenie w koordynacji projektów, prowadzeniu szkoleń oraz doradztwa. Uwielbiam spędzać czas z rodziną, podróżować, czytać książki i celebrować picie kawy. W "wolnym" czasie wspieram osoby chore onkologicznie.

Zrobiłam pierwszy krok w stronę pracy zdalnej i elastyczności

Czy macierzyństwo może być idealnym momentem na nowe rozdanie? Marcie Udut, mamie 2,5 letniego Leona, najbardziej zależało na elastyczności i pracy zdalnej. Myślała o branży IT, ale chciała metodą małych kroków sprawdzić, co najbardziej jej się spodoba. Sprawdź dlaczego wybrała kurs WordPress & Freelancing i dlaczego jej zdaniem to świetny sposób na powrót do pracy. Rusza kolejna edycja kursu. Zgłoś się już dzisiaj, zostały ostatnie miejsca!
  • Joanna Gotfryd - 11/07/2019
Marta Udut, uczestniczka kursu WordPress & Freelancing

Zapraszamy na LIVE 17 lipca na naszym Facebooku – z Magdą Paciorek – Jak zacząć tworzyć strony internetowe oparte na WordPressie i pracować zdalnie? 

Marto, jesteś z wykształcenia psychologiem i mamą prawie 2,5-letniego Leona, który od urodzenia dostał całą Twoją uwagę i czas. Kiedy pomyślałaś, że pora wrócić „na rynek pracy”?

Nie było jednego bardzo konkretnego momentu, w którym pomyślałam „teraz to ten czas”. Przed ciążą miałam problem z odnalezieniem swojej drogi zawodowej. Pomysłów było wiele, ale z żadnym nie czułam „chemii”.

Po urodzeniu kryteria poszukiwania pracy mocno się zawęziły i bardzo się cieszyłam, bo zaczynałam mieć coraz konkretniejsze wyobrażenie jakby to miało wyglądać.

Na Wasz portal trafiłam przypadkiem przez Facebook, jak Leon był malutki. Od razu wiedziałam, że jest to miejsce, w którym mogę odnaleźć nie tylko pomoc w powrocie na rynek pracy, ale też mnóstwo pomysłów na działalność. Śledzę Was już długo i to właśnie tu narodził się pomysł o branży IT.

Mam w sobie dużą potrzebę posiadania konkretnych umiejętności, w pewnym sensie rzemiosła, które dość szybko przekłada się na efekt. Do tego elastyczny czas pracy i samodzielność – to jest to czego mi trzeba.

Jakie kryteria brałaś pod uwagę, szukając pomysłu na naukę nowego zawodu?

Jeśli chodzi o późniejsze wykonanie zawodu to zdecydowanie możliwość pracy zdalnej i freelancingu. A jeśli chodzi o sam kurs i wymagania co do nauki, to znowu możliwość zdalnej nauki i dostosowanie godzinowe do moich możliwości jako mamy wychowującej dziecko na pełen etat.

Czyli poszłaś w kierunku branży IT również dlatego, że chcesz pracować zdalnie?

Powiedziałabym, że to był jeden z głównych powodów. Fakt, że mogę zdecydować, jak w danym okresie jest mi wygodniej pracować daje mi poczucie komfortu.

Idealne rozwiązanie widzę w ten sposób, że kiedy dziecko jest bardzo małe mogę korzystać z pracy zdalnej w domu i starać się łączyć te dwie role. Natomiast w momencie kiedy dziecko jest większe i idzie do żłobka lub przedszkola mogę sama zdecydować czy nadal pracować z domu czy wynająć biuro, czy nawet zatrudnić się u kogoś jeśli sytuacja by tego wymagała.

Wszystko sprowadza się do elastyczności, która daje ogromny komfort.

Mówiłaś, że interesowało Cię programowanie, nawet chciałaś robić kurs z kodowania, ale ostatecznie zdecydowałaś się na kurs WordPressa – dlaczego?

To prawda, rozważałam od razu naukę programowania, co zresztą pojawiło się w mojej głowie też dzięki Waszemu portalowi.

Natomiast po przeanalizowaniu oferty szkoleniowej i cen kursów zdecydowałam, że na sam początek może to być za duża inwestycja zarówno finansowa, jak i energetyczna, biorąc pod uwagę, że nie mam pewności jak odnajdę się w branży IT. I wtedy zaczęłam myśleć co może być bardziej przystępnym początkiem w tej branży.

Czyli WordPress & Freelancing to dobry pomysł właśnie na miękkie wejście do branży IT? Czy takie były Twoje założenia?

Dokładnie tak! Kiedy tylko dowiedziałam się o kursie, od razu się nim zainteresowałam 🙂

Miałam pewne wątpliwości, jak sobie poradzę z organizacją czasu na naukę i angielskim, ale nauczona poprzednimi doświadczeniami (już raz żałowałam, że nie zapisałam się do projektu szkolącego w IT) stwierdziłam, że nie chcę kolejny raz żałować i zrobię to!

W tej chwili jestem już w drugiej połowie kursu i jestem przekonana, że to była świetna decyzja, że ten kurs idealnie nadaje się na rozpoczęcie drogi w tej branży.

WordPress jest bardzo intuicyjny i łatwy do przyswojenia, a wiedza z freelancingu, którą właśnie zaczynamy zdobywać w drugiej części kursu wydaje się być nieoceniona w samodzielnej pracy.

Czy wiesz już co będziesz chciała robić po zakończeniu kursu? (dalsza nauka czy szukanie zleceń)?

W tej branży nauka trwa cały czas 😊 Chciałabym jak najszybciej przejść do zdobywania zleceń, już mam poczynione pewne kroki w tym kierunku.

Jednak największym priorytetem w tej chwili jest dokończenie kursu i dalsze zdobywanie wiedzy, bo kurs daje podstawy, ale branża jest ogromna i ilość wiedzy do przyswojenia również.

Jeśli chodzi o szukanie zleceń – to czy masz już pomysł na działalność – jak to zaplanujesz, czym będziesz się zajmować, gdzie ich szukać, z kim pracować, w czym się specjalizować? Słowem, od czego zaczniesz ten freelancing?

W tej chwili wszystko jest w sferze planowania. Myślę, że zacznę od poszukania pierwszego zlecenia i przemyślenia kwestii prawnych działalności, ponieważ mam kilka możliwości.

Chciałabym po prostu zacząć choć jedno zlecenie i w praktyce dochodzić do wniosków, decyzji w czym się specjalizować, co jeszcze podszkolić i z kim mi się najlepiej pracuje.

Jaki masz sposób na przyswojenie materiału – ile i jak się uczysz i co sprawia Ci frajdę? Jak to wygląda czasowo?

Najłatwiej przyswaja mi się materiał podczas praktyki, całe szczęście tej jest dużo w trakcie kursu. Trudno powiedzieć ilę się uczę, to zależy od momentu kursu.

Pierwsza część była bardziej wymagająca i wtedy uczyłam się ok 2h dziennie. Oczywiście uśredniając, bo w te dni kiedy mogłam liczyć na pomoc babć w opiece nad synkiem, to uczyłam się więcej, a w te dni, które całe spędzałam z synkiem, w ogóle.

A co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze w tym przebranżowieniu się? Czy jest coś czego się obawiasz, czy jesteś raczej bojowo nastawiona do życia i wszystkiego co ono przynosi? 🙂

Nie traktuję tego jako przebranżowienie, raczej szukanie swojej drogi i zajęcia, które przyniesie mi satysfakcję i zarobki. Obawiam się, jak sobie poradzę w tak wymagającej i obszernej branży jak IT, natomiast dokładnie tak jak powiedziałaś, jestem nastawiona bojowo do życia i wiem, że w każdej trudnej sytuacji trzeba szukać możliwie najlepszego rozwiązania. Wszystko zależy od motywacji i najbardziej na jej utrzymaniu mi zależy.

Wiesz, że ten wywiad przeczytają mamy, które tak jak Ty chcą pracować elastycznie, wykonywać pracę, która dopasuje się do rodziny, a nie na odwrót. Co im powiesz?

Powiem im, że ten kurs może być bardzo dobrą drogą ku temu. Dla mnie ogromnie ważna jest pomoc ze strony babć w opiece nad dzieckiem i oczywiście duża aktywność męża w wychowywaniu synka.

Natomiast już teraz widzę, że życie stawia nas w różnych, nie zawsze zaplanowanych sytuacjach i trzeba się liczyć z tym, że ta elastyczność działa w obie strony. Czasem da się dostosować pracę do rodziny, czasem trzeba dostosować rodzinę do pracy 😉 Najważniejsze, aby podejmować decyzje w sposób pozwalający znajdować własny złoty środek.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Tak, chcę tak jak Marta zrobić pierwszy krok i zodbyć nowy zawód!

Sprawdź aktualny nabór 🙂

Chcę dowiedzieć się więcej!

Dlaczego warto polubić freelancing? >>> Sprawdź!

Zdjęcie: prywatne archiwum Marty

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jestem mamą i chcę wrócić do pracy. Czy ktoś mnie zatrudni?

Podjęłaś decyzję, że wracasz do pracy. Jedni Ci gratulują, inni podważają słuszność takiego kroku. Ale to nie ich głosy są najważniejsze. Najgorszy jest ten w Twojej głowie, który podaje w wątpliwość wszystkie Twoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie zdobyte do tej pory. Tak, jakby data porodu i fakt stania się matką wykasowały to, co przedtem sobą reprezentowałaś. Na poziomie logicznym zdajesz sobie sprawę z absurdalności argumentów, jakie „ten głos” przytacza. A jednak, emocjonalne ucho chłonie każde jego słowo i – co gorsza – wierzy w to, co mówi: „do niczego się nie nadaję”, „wszystko już zapomniałam”, „nikt mnie nie zatrudni”, „nikomu się nie przydam”.
  • Sylwia Bujko - 10/07/2019

Gdybyś przyszła do mnie z taką kwestią, nasza rozmowa mogłaby przebiegać w ten sposób:

Ty: Przychodzę do Ciebie z bardzo poważnym tematem. Wracam do pracy, tak postanowiłam. Niektórzy mnie wspierają, inni moi bliscy wątpią, czy temu podołam. A ja sama czuję się zagubiona i rzeczywiście coraz bardziej się boję, że nie dam rady. Nie ma mnie na rynku pracy już jakiś czas. Teraz tak szybko wszystko się zmienia, jestem zupełnie poza obiegiem. Wszyscy już są ekspertami w swoich dziedzinach, ja na niczym się nie znam. Nawet nie wiem, czy jakakolwiek firma zechce mnie zatrudnić.

Ja: Słyszę dużo obaw w tym, co mówisz. Strach jest całkowicie normalny – to w końcu ogromna zmiana, przed jaką stoisz Ty, Twoje dzieci i bliscy. Ich wsparcie jest ważne. Najważniejsze jednak jest to, jak Ty sama siebie możesz wesprzeć w przejściu przez tę zmianę. Mówisz o zagubieniu i wątpliwościach, czy dasz radę. Dostrzegasz dynamikę na rynku pracy, porównujesz się do innych, którzy nie „wypadli z obiegu” i są według Ciebie już ekspertami. W porównaniu z nimi wypadasz gorzej, z racji czasu, który poświęciłaś w ostatnich latach innym sprawom. A „czy jakaś firma zechce Cię zatrudnić” stawia sprawę w hierarchii: oni mają władzę nad moim losem.

Ty: A nie jest tak? Każda rekrutacja tak wygląda. To będzie istny koszmar!

Ja: Może nim być, jeśli tak do niej podejdziesz. A możesz zmienić swoje nastawienie, uwierzyć w swoje siły i pierwszym krokiem do tego jest rozprawienie się z tym wewnętrznym głosem, który opowiada Ci nieprawdziwą historię.

Ty: Jak się z nim rozprawić?

Ja: Niektórzy nazywają go krytykiem wewnętrznym, inni gremlinem. Ja mam do niego takie czułe podejście… Bo to część nas samych. Wierzę, że on chce dobrze, snuje te czarne wizje, by nas ochronić, uczulić na coś. Niesie jakiś ważny przekaz. Warto się nad tym pochylić. Wypisz sobie wszystko, co mówi w jednej kolumnie. W drugiej, opisz, jaki jest tego cel? A na koniec podziękuj za dobre intencje, które zapewne ma i pożegnaj się z nim.

Na przykład:

  • „Do niczego się nie nadaję” – ta wątpliwość ostrzega mnie przed…  Strach przed porażką zwraca moją uwagę na…
  • „Nikt mnie nie zatrudni” – to przekonanie chroni mnie przed rozczarowaniem. Lepiej się nie nastawiać na sukces, bo…

Ty: I tak po prostu mogę się z nim pożegnać?

Ja: Twoja świadomość, że ten głos nie jest Tobą i że opowiada swoją historię, nieprawdziwą dla Ciebie, od razu go osłabi. Następnym razem, gdy przejmie negatywną narrację w Twojej głowie, Ty będziesz widziała tego małego, pomarszczonego germlinka i pomyślisz: „On znowu swoje”. Nie musisz w to wierzyć. Kiedy już będziesz mieć go oswojonego, skupisz się na tym, co rzeczywiście chcesz osiągnąć.

Ty: Właśnie tego nie wiem. Nie wiem, czego ja chcę.

Ja: To jest też normalny stan. W ostatnim czasie Twój świat wyglądał zupełnie inaczej, choć na początku też nie wiedziałaś, jak to dokładnie będzie z dzieckiem na świecie. I kiedy się wreszcie pojawiło, Ty narodziłaś się jako matka. I zawsze już nią będziesz. Powrót do pracy to tak naprawdę wcale nie powrót… bo powroty oznaczają pojawienie się po czasie nieobecności. Ale Ty już nie jesteś taka sama. Możesz chcieć tego samego, co przed macierzyństwem, a możesz chcieć zupełnie czegoś innego. Możesz potraktować ten moment jak zupełnie nowy początek, który daje Ci wolność. Wolność także co do wyboru ścieżki zawodowej.

Ty: Jak mądrze dokonać tego wyboru?

Ja: Zastanów się, jakie są teraz Twoje potrzeby? Pod każdym kątem. Te zwyczajne, codzienne – jak pieniądze, byt, bezpieczeństwo. I te mniej namacalne, jak potrzeba niezależności, rozwoju, samostanowienia, sprawczości. Im bliżej naszym wyborom do realizacji najsilniejszych potrzeb, tym większa szansa na poczucie szczęścia i spełnienia w życiu. Na każdym jego etapie mamy różne potrzeby i różne ich natężenie. Sprawdź, jak jest u Ciebie. Jaką potrzebę zaspokoisz pracą?

Ty: Wróćmy jeszcze do tej rozmowy rekrutacyjnej. Powiedzmy, że czule pożegnałam mojego gremlina i jego głos już mi tak nie dokucza. Jak po tak długiej przerwie dobrze wypaść przed potencjalnym pracodawcą?

Ja: Wiele zależy od branży, ale według moich obserwacji mamy rynek pracownika. Nie myśl w kategoriach: oni mają władzę, mogą mnie przyjąć lub odrzucić. Twoje nastawienie może być zachowawcze i podszyte strachem. Złota rada „bądź sobą” oznacza dokładnie tyle: znaj siebie i przedstaw swoją wartość umiejętnie. Słusznie zaobserwowałaś, że dzisiejszy rynek jest dynamiczny, ciągle się coś zmienia. Pracodawcy cenią teraz najbardziej umiejętność szybkiego uczenia się i żarliwą chęć do tego. Określ swoje mocne strony i wystartuj na tych stanowiskach, na których będziesz mogła się wykazać. Albo przyjmij inną strategię, która Ci w duszy gra…

Ty: Ciężko mi sobie to wszystko wyobrazić.

Ja: Rozumiem Cię doskonale. To nie tylko kwestia wyobraźni, ale też planu. Gdy przyszłość wydaje się nas przytłaczać, unikamy planowania, bo trudno przewidzieć, na co się mamy przygotować. „Jakoś to będzie”, pocieszamy się bezskutecznie. „Pożyjemy, zobaczymy”. To też pewna forma odpowiedzi na strach i niepewność. Ta zmiana nie dotyczy tylko Ciebie, więc niezbędne jest, abyś porozmawiała z twoim partnerem o tym, jakie są twoje oczekiwania i wizje. I abyś wysłuchała, jakie są jego. Do pewnych rozwiązań możecie być przyzwyczajeni, a nowa rzeczywistość będzie je rewidować i zaskakiwać Was kolejnymi trudnościami. Lepiej zawczasu je omówić i przygotować plan działania na przewidywalne przeszkody, jak choroby dzieci, podział obowiązków domowych, rodzinne rytuały.

Mogłybyśmy tak rozmawiać dalej. A o co Ty byś mnie zapytała w takiej rozmowie? Napisz w komentarzu. Na każdy komentarz odpowiem! Możemy tu wspólnie stworzyć wspaniałe kompendium dla wszystkich mam wracających do pracy.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Sylwia Bujko
Certyfikowany coach. Specjalizuje się w pracy z mamami, które chcą łączyć macierzyństwo z karierą. Manager operacyjny w międzynarodowym koncernie w branży nieruchomości, Apleona Real Estate. Zarządza zespołem ponad 60 osób. Ma 10-letnie doświadczenie w biznesie (m.in. w budowaniu i prowadzeniu zespołów, CRM, BD, HR). Autorka platformy coachingowej https://www.sylwiabujko.pl/. Prywatnie mama Janka (2014) i Dianki (2018).
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail