Czego szukasz

Pełzająca zmiana – jak zmieniać siebie o 1% dziennie

Prawdopodobnie każdej osobie zdarzyło się postanowić coś zmienić w swoim życiu. Zwykle planujemy te zmiany na bogato, na całego. I jak się kończą te plany? Nic się nie zmienia… poza uczuciem porażki.

  • - 24/09/2014

Co nie pozwala nam skutecznie się zmienić?

Tego dnia wszystko miało się zmienić! To był pierwszy dzień nowego mnie! Wstałem rano o 6:00, tak jak wczoraj zaplanowałem. O 6:30 byłem już na siłowni i wykonałem zaplanowany zestaw ćwiczeń. Byłem z siebie dumny! Pierwszy raz by

łem rano na siłowni przed pracą. Od tego dnia będę chodził co dzień rano do siłowni. Zrzucę te 33 kg nadwagi! Uda mi się! 

Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że istnieje w nas silna potrzeba zachowaniu status quo, która blokuje zmiany. Skąd wynika ta potrzeba? Kiedy mieszkaliśmy jeszcze w jaskiniach, każda zmiana była dużym zagrożeniem. Wystarczająco dużo rzeczy samo się zmieniało. Człowiek pierwotny, na którego czyhało mnóstwo zagrożeń oczekiwał, że wszystko będzie takie same jak było. Bo tak jest łatwiej. Na obronę ludzi z tamtych czasów należy przyznać, że jednak wykazali się elastycznością i przetrwali, choć nie było łatwo :). 

Czasami obecny stan nazywa się strefą komfortu. Jej nazwa może być myląca, bo czasami nie jest nam w niej komfortowo, ale przynajmniej nie musimy nic zmieniać. Najważniejszą przyczyną, która powstrzymuje nas od działania, od zmian, jest potrzeba uniknięcia przykrości. Z drugiej strony oczekujemy przyjemności. Natychmiastowego uniknięcia przykrości i natychmiastowej przyjemności! Zmiany zaś wymagają cierpienia teraz, a satysfakcja pojawia się później. Dlatego tak trudno jest coś zmienić w swoim życiu.

Zaprogramuj się na sukces, a nie na porażkę

Następnego dnia nie udało mi się wstać rano, bo poprzedniego dnia położyłem się spać późno. Czułem się jak zbity pies. Jednocześnie byłem na siebie wściekły. Kiedy w następny dzień znowu nie udało mi się pójść na siłownię, poddałem się. Odniosłem porażkę. Jeżeli chcemy coś zmienić, musimy ustalić jakie sukcesy możemy już w trakcie wprowadzania zmian w życie! Jaki mały krok będzie sukcesem? 

Mariusz jeszcze niedawno palił i miał sporą nadwagę. Rok temu rzucił palenie, kilka miesięcy później zaczął biegać, a raczej uprawiać marszobiegi. Na początku szło mu kiepsko. Obecnie udaje mu się przebiec 10 km poniżej 1 godziny, schudł. Co takiego zrobił, że mu się to udało? Wyznaczył sobie cel, chciał wziąć udział w biegu na 10 km, ale był wymóg, że trzeba go ukończyć poniżej 1 godziny. Na przygotowanie miał pół roku. Na treningi często zabierał ze sobą psa i smartfon. Korzystał z aplikacji, która mierzy wyniki i jednocześnie umożliwia ich publikację na forum znajomych. Zadbał o drobne sukcesy. Koledzy pisali komentarze do wyników. Żona go wspierała. Pies się cieszył 🙂 W nagrodę za osiągnięcie jakiegoś wyniku kupił sobie czujnik tętna. Czy zawsze mu się udało pobiegać tyle ile chciał? Niekoniecznie. Czasami biegł mniej, a więcej szedł. Czasami było to tylko 5 kilometrów, a nie 10. Każdy trening był sukcesem. Na początku maja wziął udział w biegu na 10 km i osiągnął wynik 1 godzina i 1 minuta… Ty też możesz stworzyć sobie taki plan, w którym będzie łatwo o drobne sukcesy. Jeżeli ustawisz sobie poprzeczkę za wysoko, to ją strącisz. Nikt przecież nie zaczyna skoków wzwyż od rekordu świata! 

Prosty plan jak być lepszą o 1% dziennie.

Zacznij od stworzenia i zapisania planu swojego celu. Możesz wykorzystać do tego celu np. metodę SMART lub SMARTER. Metoda SMART wymaga aby cel był: specyficzny (konkretny), mierzalny, ambitny, realny i określony w czasie. Koniecznie zapisz swój plan na piśmie! Ustal w czym będziesz lepsza na co dzień. Jaki będzie ten Twój 1%, o który będzie lepsza? Zdecyduj: co będzie sukcesem, z którego będziesz się cieszyć? Twój plan powinien uwzględniać fakt, że czasem Ci coś się nie uda. Przygotuj się na taką ewentualność i ustal, co wtedy zrobisz.

W ciągu następnych 3 lat udało mi zrzucić 18 kg. Do nieregularnych treningów dorzuciłem lekką dietę (lekką, tzn. taką, której przestrzegałem od czasu do czasu). Kiedy musiałem czekać na autobus więcej niż trwało dojście na następny przystanek, to szedłem. Cieszyłem się jeżeli udało mi się osiągnąć wagę o 2 kg mniejszą niż poprzednio. Zostało mi jeszcze 15 kg. Pewnie potrwa to dłużej, żeby je zrzucić. Nie mam jednak zamiaru się poddawać!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie