Czego szukasz

Pełzająca zmiana – jak zmieniać siebie o 1% dziennie

Prawdopodobnie każdej osobie zdarzyło się postanowić coś zmienić w swoim życiu. Zwykle planujemy te zmiany na bogato, na całego. I jak się kończą te plany? Nic się nie zmienia… poza uczuciem porażki.

Co nie pozwala nam skutecznie się zmienić?

Tego dnia wszystko miało się zmienić! To był pierwszy dzień nowego mnie! Wstałem rano o 6:00, tak jak wczoraj zaplanowałem. O 6:30 byłem już na siłowni i wykonałem zaplanowany zestaw ćwiczeń. Byłem z siebie dumny! Pierwszy raz by

łem rano na siłowni przed pracą. Od tego dnia będę chodził co dzień rano do siłowni. Zrzucę te 33 kg nadwagi! Uda mi się! 

Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że istnieje w nas silna potrzeba zachowaniu status quo, która blokuje zmiany. Skąd wynika ta potrzeba? Kiedy mieszkaliśmy jeszcze w jaskiniach, każda zmiana była dużym zagrożeniem. Wystarczająco dużo rzeczy samo się zmieniało. Człowiek pierwotny, na którego czyhało mnóstwo zagrożeń oczekiwał, że wszystko będzie takie same jak było. Bo tak jest łatwiej. Na obronę ludzi z tamtych czasów należy przyznać, że jednak wykazali się elastycznością i przetrwali, choć nie było łatwo :). 

Czasami obecny stan nazywa się strefą komfortu. Jej nazwa może być myląca, bo czasami nie jest nam w niej komfortowo, ale przynajmniej nie musimy nic zmieniać. Najważniejszą przyczyną, która powstrzymuje nas od działania, od zmian, jest potrzeba uniknięcia przykrości. Z drugiej strony oczekujemy przyjemności. Natychmiastowego uniknięcia przykrości i natychmiastowej przyjemności! Zmiany zaś wymagają cierpienia teraz, a satysfakcja pojawia się później. Dlatego tak trudno jest coś zmienić w swoim życiu.

Zaprogramuj się na sukces, a nie na porażkę

Następnego dnia nie udało mi się wstać rano, bo poprzedniego dnia położyłem się spać późno. Czułem się jak zbity pies. Jednocześnie byłem na siebie wściekły. Kiedy w następny dzień znowu nie udało mi się pójść na siłownię, poddałem się. Odniosłem porażkę. Jeżeli chcemy coś zmienić, musimy ustalić jakie sukcesy możemy już w trakcie wprowadzania zmian w życie! Jaki mały krok będzie sukcesem? 

Mariusz jeszcze niedawno palił i miał sporą nadwagę. Rok temu rzucił palenie, kilka miesięcy później zaczął biegać, a raczej uprawiać marszobiegi. Na początku szło mu kiepsko. Obecnie udaje mu się przebiec 10 km poniżej 1 godziny, schudł. Co takiego zrobił, że mu się to udało? Wyznaczył sobie cel, chciał wziąć udział w biegu na 10 km, ale był wymóg, że trzeba go ukończyć poniżej 1 godziny. Na przygotowanie miał pół roku. Na treningi często zabierał ze sobą psa i smartfon. Korzystał z aplikacji, która mierzy wyniki i jednocześnie umożliwia ich publikację na forum znajomych. Zadbał o drobne sukcesy. Koledzy pisali komentarze do wyników. Żona go wspierała. Pies się cieszył 🙂 W nagrodę za osiągnięcie jakiegoś wyniku kupił sobie czujnik tętna. Czy zawsze mu się udało pobiegać tyle ile chciał? Niekoniecznie. Czasami biegł mniej, a więcej szedł. Czasami było to tylko 5 kilometrów, a nie 10. Każdy trening był sukcesem. Na początku maja wziął udział w biegu na 10 km i osiągnął wynik 1 godzina i 1 minuta… Ty też możesz stworzyć sobie taki plan, w którym będzie łatwo o drobne sukcesy. Jeżeli ustawisz sobie poprzeczkę za wysoko, to ją strącisz. Nikt przecież nie zaczyna skoków wzwyż od rekordu świata! 

Prosty plan jak być lepszą o 1% dziennie.

Zacznij od stworzenia i zapisania planu swojego celu. Możesz wykorzystać do tego celu np. metodę SMART lub SMARTER. Metoda SMART wymaga aby cel był: specyficzny (konkretny), mierzalny, ambitny, realny i określony w czasie. Koniecznie zapisz swój plan na piśmie! Ustal w czym będziesz lepsza na co dzień. Jaki będzie ten Twój 1%, o który będzie lepsza? Zdecyduj: co będzie sukcesem, z którego będziesz się cieszyć? Twój plan powinien uwzględniać fakt, że czasem Ci coś się nie uda. Przygotuj się na taką ewentualność i ustal, co wtedy zrobisz.

W ciągu następnych 3 lat udało mi zrzucić 18 kg. Do nieregularnych treningów dorzuciłem lekką dietę (lekką, tzn. taką, której przestrzegałem od czasu do czasu). Kiedy musiałem czekać na autobus więcej niż trwało dojście na następny przystanek, to szedłem. Cieszyłem się jeżeli udało mi się osiągnąć wagę o 2 kg mniejszą niż poprzednio. Zostało mi jeszcze 15 kg. Pewnie potrwa to dłużej, żeby je zrzucić. Nie mam jednak zamiaru się poddawać!

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Podyskutuj

Czy dziecko przekreśla karierę? Wcale nie!

Ciąża to czas szczególny, a zarazem nośny temat, wokół którego jednak narasta wiele mitów. Jeden z nich mówi o zmniejszeniu zdolności intelektualnych lub nawet pewnym regresie, któremu czoło muszą stawić wszystkie przyszłe mamy. Nic bardziej mylnego! Co więcej, wykorzystanie błogosławionego stanu na naukę i doszkalanie się to najlepszy sposób, w jaki można spożytkować okres oczekiwania na przyjście naszego dziecka.
  • Małgorzata Słoma - 16/04/2019
kobieta w ciąży czyta książkę

Jesteś w ciąży? Twój mózg pracuje wydajniej!

Wydaje się, że biologicznie nie ma lepszego czasu dla kobiety na podnoszenie swoich kompetencji zawodowych i zdobywanie wiedzy jak okres ciąży. Może to brzmieć jak demagogia, szczególnie dla tych z nas, które wciąż wspominają bądź nadal przeżywają nudności, osłabienie czy wahania nastrojów.

Prawda jest jednak taka, że choć z naturalnych przyczyn ciąża często osłabia organizm, ma jednocześnie niesamowicie zbawienny wpływ na procesy myślowe. Wraz ze zmieniającym się ciałem także i mózg „przeprogramowuje” się, przygotowując tym samym na przyjście potomka. Organizm przyszłej mamy przechodzi prawdziwą hormonalną rewolucję, która pozytywnie oddziałuje na mózg, stymulując jego funkcjonowanie m.in. poprzez wyostrzanie się zmysłów, rozwijanie spostrzegawczości oraz podzielności uwagi. Celem tych zmian ma być przygotowanie kobiety do trudnej sztuki zorganizowania czasu, gdy na świecie pojawi się wyczekiwany maluch.

Dobre rozwiązanie dla przyszłych mam, którym okres ciąży upływa w większym stopniu na zwolnieniu chorobowym lub po prostu siedzeniu w domu to właśnie nauka, która z jednej strony jest lekiem na nudę, z drugiej zwiększy atrakcyjność zawodową kobiety. Wiele kobiet decyduje się w tym czasie na podszlifowanie języka obcego lub poznanie nowego, udział w szkoleniach i kursach, które rozszerzają ich horyzonty czy samodzielne dokształcanie się z wybranych dziedzin.

Ciąża i kariera?

Czy znaczy to jednak, że panie w stanie błogosławionym zmuszone są do ciągłego biegania między uczelnią a domem? Absolutnie nie! Obecnie, żądne nowej wiedzy ciężarne mogą wybierać wśród szeregu dostępnych metod, pomagającym im w przyswajaniu wiadomości.

Największy w tym udział ma rozwój nowych mediów i rynku nowych technologii, dzięki którym zdobywanie informacji i dokształcanie się stało się nie tylko bardziej dostępne, ale również niezwykle komfortowe i… sympatyczne. Bo któż zaprzeczy, że np. uczenie się języka obcego, słuchając audiobooka podczas spaceru nie jest połączeniem przyjemnego z pożytecznym? Albo uczenie się podczas kursu e-learningowego, który można włączyć i przerwać o dowolnej porze dnia i nocy?

Zaletą szkoleń on-line jest, oprócz wygody, możliwość dopasowania ich stopnia zaawansowania do poziomu wiedzy kursanta. Ponadto w przypadku pozytywnego przejścia danej ścieżki szkoleniowej, względnie zaliczenia egzaminu końcowego, uczestnik otrzymuje certyfikat poświadczający zdobyte przez niego umiejętności, które może śmiało dodać do swojego CV i zapunktować tym samym u obecnego bądź przyszłego pracodawcy.

Ty sobie lepiej odpocznij…

Wydaje się, że ciąża, zwłaszcza spędzona w domowym zaciszu, to okres zmniejszonej aktywności kobiety, w tym również intelektualnej. Nacisk społeczeństwa na to, by przyszła mama dużo odpoczywała, nie nadwyrężała się, często prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której ciężarna zaczyna czuć się w obowiązku… nic nie robić czy wręcz się nudzić.

Warto wyprowadzić przyszłe mamy z tego błędnego toku myślenia i podpowiedzieć im, że czas oczekiwania na potomstwo mogą spędzić konstruktywnie, z pożytkiem nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie, nabywając nowe umiejętności, a nawet przekwalifikowując się. Oferta dostępnych na rynku kursów i szkoleń e-learningowych i pomocnych w nauce e-booków niemal z każdej dziedziny jest na tyle obszerna i interesująca, że każda kobieta z łatwością znajdzie coś odpowiedniego dla siebie.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Słoma
Jest doświadczoną i pełną pasji edukatorką pracującą dla firmy teb.pl, która po dniu spędzonym w biurze wraca do domu, gdzie z radością i uśmiechem stawia czoła swojej drugiej, pełnoetatowej pracy, jaką jest wychowywanie swoich dwóch córeczek, Basi oraz Jagody.
Podyskutuj

Bycie mamą to styl życia

Różnorodność w biznesie to temat ważny i bardzo popularny. Czy dotyczy on także nas - rodziców? Dotyczy, a jakże! Jak się okazuje status rodzinny mieści się w kategorii "różnorodność", o którą tak się dba, szczególnie w dużych firmach. Dlaczego zatem czasem jeszcze ukrywamy fakt bycia rodzicem? I czy to w ogóle jest możliwe? Zapraszamy do lektury felietonu Moniki Sońty, która słuchając o środowiskach LGBT, odkrywa ważną prawdę o byciu mamą!
  • Monika Sońta - 09/04/2019
mama z małym dzieckiem na rękach

Raczej o tym nie wspominaj

Opowiem Wam o wydarzeniu, na którym poczułam, że bycie mamą to bycie w korporacyjnej mniejszości. Nie, nie dlatego, że w środowiskach zawodowych nie ma mam, ale dlatego, że zazwyczaj się nie uzewnętrzniają.

„Zatrzymywanie w sobie” bycia rodzicem, tak jak każde ukrywanie siebie wpływa na biznes. Prosta zasada: nie jesteś efektywna na 100% w miejscu, w którym musisz ukrywać ważną część siebie.

Mit work&life balance

Sami tworzymy mity. Nawet je ładnie nazywamy. Na przykład koncepcja podziału pionową kreską życia na strefę zawodową i prywatną (work&life balance)… jakby zmycie makijażu i zmiana kapci na domowe odcinała Cię całkowicie od tego, czym żyjesz przez osiem godzin dziennie. Tak nie jest. Te strefy zbyt mocno przenikają się w naszych głowach.

Niecodzienne porównanie …

Jestem w Dublinie, w siedzibie Google – korporacji, docenianej za utrzymywanie startupowej mentalności.  Właśnie trwa pierwsze Diversity Forum (Forum Różnorodności), skierowane głównie do środowisk LGBT w firmach technologicznych. Odczytam nazwy z kilku identyfikatorów: LinkedIn, Facebook, Twitter, Dropbox …

Temat stricte biznesowy: „Why coming out is good for business?”.  (w bardzo wolnym tłumaczeniu: „Dlaczego odkrycie dotychczas utajonej cząstki siebie jest dobre dla biznesu?”).

Od czterdziestu minut siedzę i słucham. Przyszłam z ciekawości. Jako przedstawicielki „mainstreamu”, trwająca na scenie dyskusja o LGBT nie dotyczy mnie bezpośrednio.

A jednak!

W odniesieniu do mojej rzeczywistości – rzeczywistości mamy, mogę podpisać się pod wszystkimi wnioskami z dialogu… (które omówię w kolejnym artykule ;-)). Wróćmy jednak do podstaw i rozumienia różnorodności (żeby coś wspierać i mierzyć, trzeba ustalić lokalną definicję).

„Lifestylowa” różnorodność

W polskich firmach spłaszczamy różnorodność do pojęć: rasa, płeć, wyznanie, preferencje seksualne. Zapożyczamy ze Stanów coś, czego nie przełożymy bezpośrednio na rynek polski… może z wyjątkiem płci i dyskusji o parytetach. A czy „naszą” współczesną różnorodnością na skalę masową nie jest po prostu styl życia i status rodzinny?

Kwestia dzieci (statusu rodzinnego)

Czasem sami wpychamy się w pułapkę niezrozumienia naszego wkładu w różnorodność firmy, robiąc coś wbrew swojej roli rodzinnej i momentu życiowego.

Czy będziesz autentyczna zgadzając się wyjazdową dyspozycyjność?

Być może tak, może przez pierwszy okres, kiedy wyjazd czy nowe wyzwanie będziesz traktowała jak chwilę odmiany. Na dłuższą metę, takie rozwiązanie nie będzie jednak ani w zgodzie z Tobą, ani efektywne dla projektu, nad którym pracujesz.

Wokół Ciebie jest wiele osób, które mają podobne dylematy – od Sheryl Sandberg i strategii „Lean In” zaczynając – i  które proponują systemowe podejścia do tematu.

Nie chodzi o to, żeby epatować swoim statusem rodzinnym czy przynależnością do określonej grupy, ale są takie mniejszości, gdzie nie da się postawić granicy, bo styl życia prywatnego i zawodowego po prostu na siebie wpływają.

A Ty co myślisz na ten temat?

c.d.n.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail