Czego szukasz

Żyję po włosku w Polsce – wywiad z Anią z Primo Cappuccino

„Rób, co możesz. Tam, gdzie jesteś. Z tego, co masz” – mówi Ania Myszkowska, autorka bloga Primo Cappuccino, która codziennie uczy się żyć po włosku w Polsce i taką ideą zaraża swoich czytelników. „Otwartość na innych, życie ze sobą, a nie obok siebie, wspólne wyprawy do baru na kawę i świętowanie nawet najmniejszej okazji z przyjaciółmi sprawia, że życie cieszy każdego dnia”.

Anna Myszkowska, autorka bloga Primo Capuccino na hamaku

Aniu, pewnie już nieraz odpowiadałaś na to pytanie – dlaczego zaczęłaś pisać bloga Primo Cappuccino? I dlaczego właśnie taka nazwa?

Zgadza się, o nazwie opowiadam niemal za każdym razem. A wydawała mi się taka oczywista 😉

Zaczęłam pisać bloga, gdy moje drugie dziecko skończyło rok. To był bardzo intensywny czas i to cappuccino, dosłownie i w przenośni, było chwilą zatrzymania się w ciągu dnia, zaczerpnięcia z chwili, która trwa, i uświadomienia sobie, że to moje tu i teraz to najlepsze, co mam. I tylko na to mam wpływ.

Dziś Primo Cappuccino uczy mnie, że można mieć wszystko, tylko nie wszystko na raz. To trochę jak ta pierwsza kawa po przekroczeniu włoskiej granicy. Piję ją na stacji przy autostradzie – to co najlepsze we Włoszech już mnie otacza, ludzie, smaki, podejście do życia. A jednak wiem, że za chwilę to się zmieni, będzie inaczej, odwiedzimy inne miejsce, ale nadal będzie pięknie.

A miłość do Włoch – dlaczego akurat Włochy? Co Cię urzekło właśnie w tym kraju? I kiedy to było?

Wcale nie podczas pierwszej podróży. Jak wynika z opowieści moich czytelników, miłość do Włoch rzadko trafia się od pierwszego wejrzenia. Czasem dopiero za którymś razem dopada Wirus Włoskiego Bakcyla (nazwa własna), czasem dopiero podczas nauki języka.

U mnie miłość do Włoch zaczęła się od starożytnego Rzymu i lektury powieści „Znamię lwa”. Kiedy zdałam maturę i przeszłam egzaminy na studia, dostałam propozycję wyjazdu do Włoch.

Długo się nie zastanawiałam! I oczywiście, wzięłam tę książkę w podróż. Z tego też powodu nie pamiętam żadnych widoków zza okna. Całą podróż byłam pochłonięta lekturą, żeby zdążyć przeczytać ją powtórnie, nim dojedziemy do Rzymu 🙂

Po zwiedzaniu Rzymu nie pamiętałam nic poza Koloseum i Forum Romanum. Tak mocno zafascynowała mnie możliwość przeniesienia się w czasie do realiów z powieści.

Po powrocie nadszedł czas studiów i innych pasji, ale podróże zawsze miałam we krwi, więc ten czas był świetny pod kątem szalonych wyjazdów.

Na drugim roku postanowiłam rozpocząć naukę włoskiego, a rok później intensywny kurs pilotażu.

Gdzieś w głowie zawsze miałam wizję podróży do Włoch jako sposobu na życie. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że można też żyć po włosku, w Polsce.

Czytając Twojego bloga i newslettery myślę sobie, że duńczycy mają hygge, a Ty takie hygge w wydaniu polsko-włoskim nam serwujesz… nie jesteś narzekającą matką polką… czy to zasługa zanurzenia we „włoskim styku życia”? Skąd czerpiesz ten zachwyt nad życiem?

Chyba z poczucia, że nie żyjemy wiecznie. I jeszcze z pewności, że nie jestem w tym wszystkim sama. Mówi się, że gdy czujesz, że przed tobą już tylko ściana, to masz do wyboru zwiesić głowę i spojrzeć w dół a możesz też wznieść oczy w górę i tam szukać ratunku. Mi zawsze pomaga to drugie wyjście.

Mój tata od zawsze wpajał mi, że „nie ma rzeczy niemożliwych”, ale jest też niebieski Tata, a On w ogóle może wszystko. To czym ja mam się martwić?

Ktoś może pomyśleć, że to dość infantylne. Ale ja już w życiu sporo przeszłam. Śmierć brata, dwie ciężkie operacje u męża, w tym druga w momencie, gdy byłam wysoko w ciąży i nie miałam żadnej pewności, że po zabiegu się jeszcze zobaczymy.

Tych sytuacji było dużo więcej. Z każdej wychodziłam mocniejsza, i jeszcze bardziej pewna, że sama nie muszę tego dźwigać. Że mogę pozwolić sobie na ufność, i że z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji Bóg wyprowadza dobro.

To jest główny powód, dla którego dziś zamiast wiecznych pretensji, mam w sobie tę radość. A ona trwa dłużej niż dobry nastrój i tli się nawet wtedy, gdy mam fatalny dzień. Rozwala serce od środka i tylko dlatego widać ją na zewnątrz.

I jeśli udaje mi się nią subtelnie zarażać w tym, co piszę, to znaczy, że nie piszę na darmo. Dobrze to wiedzieć.

Trudne sytuacje w życiu nauczyły mnie też podejścia: Rób, co możesz. Tam, gdzie jesteś. Z tego, co masz. Dzięki temu, dziś widzę przede wszystkim szanse, nie ograniczenia.

Pięknie powiedziane! Biorę to dla siebie!
Masz 3 małych dzieci. Jak dużo czasu poświęcasz na blogowanie? Jak wygląda Twój typowy dzień?

Staram się zmieścić w 2-3 godzinach dziennie, ale wiadomo, że czasem poświęcam na bloga i działania wokół marki nawet cały dzień, a czasem robię sobie wolne. I choć zdarza się, że zatęsknię za normowanym trybem pracy (zwłaszcza, gdy nagle wszyscy się rozchorują i człowiek ma ochotę uciekać na księżyc), to ta elastyczność mi odpowiada.

Czasem piszę do upadłego, robię jedno działanie za drugim, bo mam swoje terminy i zobowiązania. A czasem zupełnie luzuję podejście i skupiam się na rodzinie.

Na przykład rok temu, po urodzeniu synka, przez dwa miesiące niemal wyłączyłam się z blogowania. To samo dzieje się, gdy wyjeżdżamy w podróż, gdy są święta, a także w niemal każdy weekend. To moje zasady i długo dążyłam do tego, bym mogła dyktować warunki, a nie musiała całe moje prywatne i rodzinne życie podporządkowywać pracy.

Jestem przede wszystkim mamą, ale… nie tylko mamą 🙂 I myślę, że jedna i druga myśl trzyma mnie we względnej harmonii zarówno w macierzyństwie, jak i w działalności zawodowej.

Czy blog jest Twoją działalnością biznesową? Na czym w takim razie zarabiasz?

Nie jest to moje główne źródło dochodów, ale tak, zarabiam na działaniach związanych z Primo Cappuccino.

To jest przede wszystkim współpraca z markami, sieci afiliacyjne czy usługi dla klientów indywidualnych, np. tworzenie planów/projektów podróży dla osób, które chcą podróżować na własną rękę, ale nie mają czasu lub wiedzy, by taką podróż w pełni przygotować.

Przymierzam się także do wypuszczenia w świat własnego przewodnika, na razie w formie ebooka, ale kto wie, jak to się wszystko rozwinie i ile dobrego przyniesie przyszłość 🙂

Jaki jest sekret prowadzenia takiego fajnego bloga 🙂 ?

Podchodzę do czytelników tak, jak podchodzę do uczestników wyjazdów. Przede wszystkim bardzo ich lubię i traktuję jak dobrych znajomych 🙂 Poza tym, jak mało kto rozumiem ich włoską pasję i tworzę dla nich miejsce, gdzie mogą odetchnąć od codziennych problemów i poczuć się jak we Włoszech, gdziekolwiek teraz są.

To interakcje z odbiorcami są dla mnie paliwem do dalszego tworzenia, ich potrzeby, często ich wdzięczność.

Dziś mam z nimi kontakt zarówno na blogu, gdzie komentarze są często dłuższe i ciekawsze niż same wpisy, ale także w Kawowych Listach (newsletterach), które wysyłam dwa razy w miesiącu, na fanpage’u, Instagramie, a od dwóch lat także w grupie na Facebooku, która jest prawdziwą kopalnią inspiracji, wiedzy i świetnego włoskiego klimatu, który tworzę już nie tylko ja, ale i kilka tysięcy osób zafascynowanych Italią.

To powoduje, że również ja mnóstwo się od nich uczę i nieustannie się rozwijam. W tym miejscu rozmawiam z ludźmi na comiesięcznych transmisjach live, a w ostatnim tygodniu spotkaliśmy się w Toruniu na żywo. Myślę, że te spotkania na żywo, w różnych miejscach Polski to jest to, w co chcę się zaangażować w przyszłym roku. Czuję, że to dla Primo Cappuccino właściwy kierunek i potwierdzenie idei, które promuję od lat.

Pracowałaś wcześniej jako pilot wycieczek. Czy zdarza Ci się jeszcze pilotować wycieczkę do Włoch, czy jeździsz do Italii tylko prywatnie? Które miejsce we Włoszech możesz śmiało nazwać swoim drugim domem?

Tak, pracowałam jako pilot od czasu studiów. Wróciłam do pilotażu, gdy moje starsze dzieci nieco odrosły od ziemi 😉 Wówczas musiałam zaangażować do pomocy kilka osób, zmieniać się z mężem w opiece nad dziećmi, ale udało się to zorganizować w taki sposób, by wszyscy byli zadowoleni.

Teraz mam przerwę odkąd urodziłam synka i jeszcze przez chwilę daję sobie spokój, bo to jest w tej chwili najlepsze dla nas wszystkich. Jednak działam w temacie bardzo aktywnie, a do czynnego pilotażu wrócę w swoim (najlepszym ku temu) czasie.

Na razie stawiam na prywatne podróże z rodziną 🙂 A co do pilotażu, dzięki Primo Cappuccino pilotuję miłośników Italii w sieci, i w tym kierunku ogromnie się realizuję.

Mój drugi dom? Spokojnie mogłabym osiąść w Sienie. Wszystko mi tam odpowiada, i społeczność, i lokalizacja, i zabytki, i urokliwe zaułki, o których mało kto słyszał, genialna historia, a nawet kolor! Siena palona to mój ulubiony odcień.

Ale miejsc, gdzie równocześnie mogłabym pomieszkiwać, jest więcej. To chyba temat na osobny wywiad 😉

Namawiać czytelniczek do wyjazdu do Włoch pewnie nie trzeba, większości z nas ten kraj kojarzy się bardzo dobrze. Jak „włoski styl życia” zastosować w Polsce, pytam o wersję dla mam?

Wszystko, co piszę na temat włoskiego stylu życia w Polsce to punkt widzenia nie tylko miłośniczki Italii, ale i mamy. Te rady są na tyle uniwersalne, że każdą z nich da się zastosować w momencie, gdy po domu biegają małe dzieci, ale także i wtedy, gdy pracuje się w korporacji.

Codziennie uczę się żyć po włosku w Polsce, dzięki czemu moje dni są o wiele prostsze i przyjemniejsze. Do Italii nie ciągnie mnie na każdym kroku, bo wychodzę z założenia, że bez sensu jest wiecznie tęsknić za Italią, skoro można jej namiastkę stworzyć sobie we własnym domu. Inaczej wciąż bym tęskniła zamiast cieszyć się życiem tu i teraz.

To co robisz?

Przede wszystkim to, za czym tęsknią wszyscy italofile. Otwartość na innych, życie ze sobą, a nie obok siebie, pozdrawianie siebie nawzajem, zagadywanie bez okazji, wspólne wyprawy do baru na kawę i świętowanie każdej, nawet najmniejszej okazji z przyjaciółmi przy winie.

To stawianie na być, zamiast tylko mieć. We Włoszech ważne jest jeszcze to, by nie tylko „być”, ale przede wszystkim „być razem”. Nie zamykać się w domu, tylko szukać okazji, by wyjść, spotkać się z ludźmi, nie czekać aż oni zrobią to pierwsi, tylko samemu być taką pobudzającą osobą. Takie podejście wyzwala ogromne pokłady entuzjazmu – w nas i w każdym, kto się z nami zetknie.

Lubię też tą moją lokalną społeczność, szukam małych firm z pasją, rzemieślników z talentem – przecież właśnie takie klimatyczne miejsca przyciągają mój wzrok we Włoszech.

Z tego powodu, robię zakupy w małych sklepach, gdzie jest czas na wymianę zdań z właścicielem, gdzie on dokładnie wie, co lubię kupować, ba, czasem pamięta imiona moich dzieci!

Korzystam z usług małych zakładów krawieckich, fryzjerskich itp., gdzie wracasz jak do starych znajomych, a nie tylko zostawiasz tam pieniądze.

W supermarketach też robię zakupy, a jakże. Ale staram się zawsze, by to nie był bezosobowy kontakt, bez zauważenia człowieka. Czasem wystarczy jeden mały żart, miła uwaga, bo ona należy się każdemu, z kim się stykamy w ciągu dnia.

Dzięki temu jest szansa, że ten drugi w społeczeństwie poczuje się choć odrobinę mniej samotny i niepotrzebny. Kto wie, komu „dzisiaj zrobimy dzień”? 😉

We Włoszech wystarczy, że przypadkowy przechodzień powie Ci coś miłego, a już czujesz, że dzień jest inny. Turyści nagle nie przeszkadzają tak, jak wcześniej, upał też jakby mniej doskwiera, nagle nie zauważasz śmieci na ulicach i masz ochotę iść, zrobić coś fajnego dla kolejnej osoby 🙂

Po prostu, cieszysz się życiem. Ale to nie tylko zasługa wspaniałych zabytków i genialnego jedzenia, ale przede wszystkim LUDZI, których spotykasz na drodze i interakcji, których nie zapomnisz do końca życia.

Tych włoskich kwestii na co dzień jest dużo więcej. Ale na pewno postawienie na rodzinę, na wspólne posiłki, na celebrację drobnych momentów w ciągu dnia, na nie odkładaniu najlepszych rzeczy na specjalną okazję.

Dziś jemy na najlepszych talerzach, jakie mamy w domu, pijemy wino z kieliszków i zapalamy świece bez okazji (zamiast tylko je odkurzać).

Im częściej czegoś używam, tym lepszej jakości powinno to być, właśnie dlatego, że stykam się z tym codziennie – dzięki podróżom do Włoch, nagle okazało się to takie logiczne.

Przy jedzeniu rozmawiamy głównie o jedzeniu i o tym, co nas spotkało w ciągu dnia. Telefony są wtedy daleko, tematy polityczne także.

Od takiego stołu nie chce się odchodzić, a tym bardziej uciekać na kanapę przed tv. Tv zresztą w domu nie mamy i również opisuję tego dobre strony, jakie na co dzień odczuwamy.

Dalej, szacunek do osób starszych, ale i traktowanie dzieci jak pełnowartościowe osoby, które mają swoje zdanie, swoje potrzeby, marzenia itp. One nie muszą się pokrywać z tym, co my, jako rodzice, uważamy za najwłaściwsze.

Uczymy się szanować wzajemnie swoje potrzeby, tłumaczyć to, co trudne i kochać z całych sił, mimo wszystko. To się z roku na rok coraz bardziej zwraca 🙂

Włosi uwielbiają dzieci. Nie zawsze jest to mądra miłość, czasem zwyczajne rozpieszczanie, ale na pewno je kochają, temu się nie da zaprzeczyć. Zobaczysz je w małych rodzinnych barach, biegające pod nogami rodziców, zobaczysz je na ulicznych festach i w każdej sytuacji codziennego życia.

Włoskie życie to także otaczanie się językiem włoskim (książki o Włoszech, filmy, radio czy muzyka). Gdy moje dzieci były mniejsze, a ja chciałam mieć kontakt z językiem, puszczałam im nawet Peppę po włosku (na blogu opisuję ten sposób nauki).

Co jakiś czas biorę się za nowy włoski przepis i robię rodzinną degustację. Mój synek jak tylko wchodzi do kuchni, woła: „czuję zapach kawy!” i od czasu do czasu buduje dla mnie z lego włoską flagę, ekspres do kawy lub robi pizzę z ciastoliny 😉

Chyba tak to sobie kiedyś wyobrażałam, że stworzę rodzinę, która się kocha i wspiera każdego dnia. Że wspólnie przeżywamy swoje pasje i zarażamy się nimi nawzajem. Że dobrze nam tu, gdzie jesteśmy, jeśli jesteśmy razem.

Bo nieważne gdzie, ważne z kim! A wtedy życie cieszy każdego dnia. I to jest najpiękniejsze.

Aniu dziękuję Ci za tę rozmowę i życzę wszystkiego włoskiego w życiu!

Chcesz poznać włoskie życie w polskim wydaniu? Odwiedź cudowny blog Ani >>>

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Prawidłowy rozwój dziecka – na co zwracać uwagę?

Okres niemowlęcy, czyli pierwsze 12 miesięcy życia dziecka to czas, w którym maluch rozwija się najszybciej, zarówno fizycznie, jak i psychicznie i umysłowo. W organizmie małego człowieka zachodzą wtedy niezwykle intensywne zmiany. Początki życia niemowlaka polegają na przesypianiu większości doby. Jak powinny wyglądać kolejne tygodnie życia malucha? Czy Twoje dziecko rozwija się prawidłowo? Czytaj dalej, a dowiesz się jakie zachowania są normalne, a jakie powinny wzbudzić Twój niepokój.
Rozwój dziecka - czym są siatki centylowe?

Prawidłowy rozwój fizyczny dziecka – siatki centylowe

Każda świeżo upieczona mama chce, żeby jej dziecko było zdrowe i rozwijało się prawidłowo. Do oceny rozwoju fizycznego malucha służą siatki centylowe. Z ich pomocą możesz określić czy wzrost i waga niemowlaka są proporcjonalne do jego wieku.

Dla wielu osób są one jednak dość skomplikowane. Jeśli i Ty nie potrafisz uzyskać z nich interesujących Cię informacji, nie martw się. W Internecie znajdziesz siatki centylowe – kalkulator. Wpisujesz w odpowiednią rubrykę datę urodzenia dziecka, jego wzrost, wagę oraz płeć, a kalkulator automatycznie wyliczy, czy Twoje dziecko rozwija się prawidłowo.

Rozwój ruchowy niemowlaka

To właśnie na nim najbardziej skupia się większość młodych rodziców. Jest on bowiem najłatwiejszy do zaobserwowania. Musisz jednak pamiętać, że rozwój ruchowy malucha przebiega indywidualnie. To, że kilka tygodni młodsze dziecko koleżanki zaczyna raczkować, a Twój maluch jeszcze nie, wcale nie oznacza, że Twoje dziecko nie rozwija się prawidłowo. Harmonogram prawidłowego rozwoju dziecka posiada bardzo szeroki zakres norm i wygląda tak:

  • w 2.– 3. miesiącu życia niemowlak, leżąc na brzuszku, unosi głowę i potrafi ją utrzymać w pozycji pionowej;
  • w 5. – 6. miesiącu siada i zaczyna raczkować;
  • około 9. – 10. miesiąca życia niemowlak stara się utrzymać pozycję pionową, a podtrzymywany stoi;
  • pod koniec 12. miesiąca próbuje stawiać swoje pierwsze samodzielne kroki.

Niepokojące sygnały w rozwoju dziecka

Wszystkie swoje wątpliwości dotyczące rozwoju malucha najlepiej skonsultuj z lekarzem pediatrą. Lekarz prawidłowo określi rozwój malucha. Dlatego bardzo ważne są regularne wizyty w jego gabinecie w trakcie pierwszych dwóch lat życia dziecka. Zgłoś się do niego również wtedy, gdy zauważysz jeden z poniższych symptomów. Wzbudzić Twój niepokój powinno:

  • częste i silne odginanie się malucha do tyłu,
  • mocno zaciśnięte piąstki w trakcie snu,
  • zbyt duża wiotkość lub zbyt mocna sztywność dziecka,
  • prostowanie i usztywnianie nóżek,
  • niesymetryczna pozycja oraz asymetria napięcia mięśni,
  • brak komunikacji z otoczeniem do ukończenia 12. miesiąca życia,
  • brak reakcji na zmiany wyrazu twarzy rodziców,
  • utrata wcześniej wyuczonych umiejętności.

Nie tylko siatki centylowe świadczą o prawidłowym rozwoju

W pierwszym roku życia dziecka intensywnie rozwija się cały jego organizm. Maluch nie tylko szybko rośnie, ale też poprawia się jego słuch oraz wzrok. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na te i inne tematy związane z rozwojem dzieci, zajrzyj na Dzidziusiowo.pl. To portal dla świeżo upieczonych rodziców, na którym znajdziesz odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.

Materiał powstał we współpracy z partnerem partalu.

Zdjęcie: partnera portalu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Czy będzie trudniej o zasiłek macierzyński? ZUS planuje kolejne zmiany i ograniczenia

Zapowiadane są kolejne zmiany w wypłacaniu zasiłków z ZUS-u. Wymierzone są znów wprost w rodzinę, a także w przewlekle chorych. Zmiany niosą za sobą większe trudności w przejściu na zwolnienie lekarskie. Czy młode mamy stracą możliwość wyboru wysokości wypłacanego macierzyńskiego? Sprawdź!
ZUS chce wprowadzić zmiany, które uderzą w młode mamy

Czy będzie trudniej o zasiłek macierzyński?

Kilka tygodni temu wiceminister rodziny Stanisław Szwed zwrócił uwagę, na rosnące w ostatnich latach sumy przeznaczane na wypłaty zasiłku chorobowego przez ZUS. Uważa, że te dane przedstawiają ogromny problem, a w systemie należy dokonać modyfikacji.

Zmiany w zasiłkach

W pierwszym pakiecie zmian, który już jest gotowy, planowane jest wliczenie wszystkich zwolnień lekarskich do jednego okresu zasiłkowego. Możliwe więc będzie pobieranie zasiłku chorobowego przez 182 dni w roku. Następnie musi nastąpić przerwa trwająca przynajmniej 60 dni. Po niej pracownikowi znowu będzie przysługiwało płatne L4.

Co z zasiłkiem macierzyńskim?

Aktualnie nie ma okresu wyczekiwania w odniesieniu do urlopu macierzyńskiego. Jednak ZUS chce to zmienić. Na razie nie wiadomo czy okres wyczekiwania wynosiłby również 30 dni. Jeśli jednak młoda mama nie miałaby wymaganego okresu pracy do momentu upłynięcia okresu wyczekiwania, dostawałaby 1000 złotych. Takie świadczenie rodzicielskie obecnie przysługuje niepracującym rodzicom. Natomiast po upływie tego czasu nabywałaby prawo do zasiłku. Dotyczyłoby to również zasiłku opiekuńczego.

Przeczytaj także: Ograniczenia w wypłacie macierzyńskiego. Nowy pomysł ZUS

Młode mamy stracą wybór?

W tym momencie młoda mama może wybrać, czy chce otrzymywać przez cały rok 80 procent wynagrodzenia w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego, czy 100 procent przez pierwsze pół roku i 60 procent w drugiej połowie. Natomiast zgodnie z nowym planem, kobiety przez pierwsze pół roku dostawałyby 100 procent pensji. Natomiast przez kolejne pół – 80 procent. Według ZUS-u to usprawni wyliczanie zasiłku.

Co jeszcze się zmieni?

Prawo do zasiłku chorobowego dla osób zwolnionych z pracy. Po zmianie przysługiwałoby jedynie przez 30, a nie jak dotąd 182 dni. ZUS wyjaśnia, że ten zasiłek ma wyrównać utracone wynagrodzenia za czas choroby i ochrona ubezpieczeniowa powinna trwać tyle co w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego, czyli 30 dni.

Przeczytaj także: Ojcowie mają być chronieni przed zwolnieniem

Czy rząd zgodzi się na taką reformę? Na razie nie wiemy. Jednak już słychać głosy, że te zmiany nie będą zachęcać do posiadania dzieci. Wydają się być to założenia odwrotne do planów resortu rodziny. Całkiem niedawno prezentowano przecież projekty, jak choćby Strategia Demograficzna 2040, które miałyby zachęcać młodych ludzi do zakładania rodziny.

Głównym celem proponowanych zmian jest uproszczenie zasad prawa do zasiłków i ich obliczania, a także odciążenie pracodawców,

– To ogólne propozycje, które są konsultowane z przedsiębiorcami. Nie jest jeszcze przesądzone czy wszystkie proponowane rozwiązania wejdą w życie. Najpierw chcemy poznać zdanie osób prowadzących firmy, których de facto będą obejmowały ewentualne zmiany. W tym czasie może się jeszcze wiele wydarzyć. Niewykluczone, że z niektórych propozycji trzeba będzie zrezygnować albo niektóre dodać – wyjaśnia Paweł Żebrowski rzecznik ZUS.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Źródło: fakt.pl

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Świeżo upieczona żona, absolwentka szkoły artystycznej, posiadająca wrażliwe i wnikliwe spojrzenie, dbająca o detale, ceniąca kreatywne podejście. W wolnych chwilach poświęca się fotografii, celebruje picie kawy, zachwyca się pięknem otaczającego świata.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie