Czego szukasz

Żyję po włosku w Polsce – wywiad z Anią z Primo Cappuccino

„Rób, co możesz. Tam, gdzie jesteś. Z tego, co masz” – mówi Ania Myszkowska, autorka bloga Primo Cappuccino, która codziennie uczy się żyć po włosku w Polsce i taką ideą zaraża swoich czytelników. „Otwartość na innych, życie ze sobą, a nie obok siebie, wspólne wyprawy do baru na kawę i świętowanie nawet najmniejszej okazji z przyjaciółmi sprawia, że życie cieszy każdego dnia”.

  • Joanna Gotfryd - 06/12/2017
Anna Myszkowska, autorka bloga Primo Capuccino na hamaku

Aniu, pewnie już nieraz odpowiadałaś na to pytanie – dlaczego zaczęłaś pisać bloga Primo Cappuccino? I dlaczego właśnie taka nazwa?

Zgadza się, o nazwie opowiadam niemal za każdym razem. A wydawała mi się taka oczywista 😉

Zaczęłam pisać bloga, gdy moje drugie dziecko skończyło rok. To był bardzo intensywny czas i to cappuccino, dosłownie i w przenośni, było chwilą zatrzymania się w ciągu dnia, zaczerpnięcia z chwili, która trwa, i uświadomienia sobie, że to moje tu i teraz to najlepsze, co mam. I tylko na to mam wpływ.

Dziś Primo Cappuccino uczy mnie, że można mieć wszystko, tylko nie wszystko na raz. To trochę jak ta pierwsza kawa po przekroczeniu włoskiej granicy. Piję ją na stacji przy autostradzie – to co najlepsze we Włoszech już mnie otacza, ludzie, smaki, podejście do życia. A jednak wiem, że za chwilę to się zmieni, będzie inaczej, odwiedzimy inne miejsce, ale nadal będzie pięknie.

A miłość do Włoch – dlaczego akurat Włochy? Co Cię urzekło właśnie w tym kraju? I kiedy to było?

Wcale nie podczas pierwszej podróży. Jak wynika z opowieści moich czytelników, miłość do Włoch rzadko trafia się od pierwszego wejrzenia. Czasem dopiero za którymś razem dopada Wirus Włoskiego Bakcyla (nazwa własna), czasem dopiero podczas nauki języka.

U mnie miłość do Włoch zaczęła się od starożytnego Rzymu i lektury powieści „Znamię lwa”. Kiedy zdałam maturę i przeszłam egzaminy na studia, dostałam propozycję wyjazdu do Włoch.

Długo się nie zastanawiałam! I oczywiście, wzięłam tę książkę w podróż. Z tego też powodu nie pamiętam żadnych widoków zza okna. Całą podróż byłam pochłonięta lekturą, żeby zdążyć przeczytać ją powtórnie, nim dojedziemy do Rzymu 🙂

Po zwiedzaniu Rzymu nie pamiętałam nic poza Koloseum i Forum Romanum. Tak mocno zafascynowała mnie możliwość przeniesienia się w czasie do realiów z powieści.

Po powrocie nadszedł czas studiów i innych pasji, ale podróże zawsze miałam we krwi, więc ten czas był świetny pod kątem szalonych wyjazdów.

Na drugim roku postanowiłam rozpocząć naukę włoskiego, a rok później intensywny kurs pilotażu.

Gdzieś w głowie zawsze miałam wizję podróży do Włoch jako sposobu na życie. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że można też żyć po włosku, w Polsce.

Czytając Twojego bloga i newslettery myślę sobie, że duńczycy mają hygge, a Ty takie hygge w wydaniu polsko-włoskim nam serwujesz… nie jesteś narzekającą matką polką… czy to zasługa zanurzenia we „włoskim styku życia”? Skąd czerpiesz ten zachwyt nad życiem?

Chyba z poczucia, że nie żyjemy wiecznie. I jeszcze z pewności, że nie jestem w tym wszystkim sama. Mówi się, że gdy czujesz, że przed tobą już tylko ściana, to masz do wyboru zwiesić głowę i spojrzeć w dół a możesz też wznieść oczy w górę i tam szukać ratunku. Mi zawsze pomaga to drugie wyjście.

Mój tata od zawsze wpajał mi, że „nie ma rzeczy niemożliwych”, ale jest też niebieski Tata, a On w ogóle może wszystko. To czym ja mam się martwić?

Ktoś może pomyśleć, że to dość infantylne. Ale ja już w życiu sporo przeszłam. Śmierć brata, dwie ciężkie operacje u męża, w tym druga w momencie, gdy byłam wysoko w ciąży i nie miałam żadnej pewności, że po zabiegu się jeszcze zobaczymy.

Tych sytuacji było dużo więcej. Z każdej wychodziłam mocniejsza, i jeszcze bardziej pewna, że sama nie muszę tego dźwigać. Że mogę pozwolić sobie na ufność, i że z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji Bóg wyprowadza dobro.

To jest główny powód, dla którego dziś zamiast wiecznych pretensji, mam w sobie tę radość. A ona trwa dłużej niż dobry nastrój i tli się nawet wtedy, gdy mam fatalny dzień. Rozwala serce od środka i tylko dlatego widać ją na zewnątrz.

I jeśli udaje mi się nią subtelnie zarażać w tym, co piszę, to znaczy, że nie piszę na darmo. Dobrze to wiedzieć.

Trudne sytuacje w życiu nauczyły mnie też podejścia: Rób, co możesz. Tam, gdzie jesteś. Z tego, co masz. Dzięki temu, dziś widzę przede wszystkim szanse, nie ograniczenia.

Pięknie powiedziane! Biorę to dla siebie!
Masz 3 małych dzieci. Jak dużo czasu poświęcasz na blogowanie? Jak wygląda Twój typowy dzień?

Staram się zmieścić w 2-3 godzinach dziennie, ale wiadomo, że czasem poświęcam na bloga i działania wokół marki nawet cały dzień, a czasem robię sobie wolne. I choć zdarza się, że zatęsknię za normowanym trybem pracy (zwłaszcza, gdy nagle wszyscy się rozchorują i człowiek ma ochotę uciekać na księżyc), to ta elastyczność mi odpowiada.

Czasem piszę do upadłego, robię jedno działanie za drugim, bo mam swoje terminy i zobowiązania. A czasem zupełnie luzuję podejście i skupiam się na rodzinie.

Na przykład rok temu, po urodzeniu synka, przez dwa miesiące niemal wyłączyłam się z blogowania. To samo dzieje się, gdy wyjeżdżamy w podróż, gdy są święta, a także w niemal każdy weekend. To moje zasady i długo dążyłam do tego, bym mogła dyktować warunki, a nie musiała całe moje prywatne i rodzinne życie podporządkowywać pracy.

Jestem przede wszystkim mamą, ale… nie tylko mamą 🙂 I myślę, że jedna i druga myśl trzyma mnie we względnej harmonii zarówno w macierzyństwie, jak i w działalności zawodowej.

Czy blog jest Twoją działalnością biznesową? Na czym w takim razie zarabiasz?

Nie jest to moje główne źródło dochodów, ale tak, zarabiam na działaniach związanych z Primo Cappuccino.

To jest przede wszystkim współpraca z markami, sieci afiliacyjne czy usługi dla klientów indywidualnych, np. tworzenie planów/projektów podróży dla osób, które chcą podróżować na własną rękę, ale nie mają czasu lub wiedzy, by taką podróż w pełni przygotować.

Przymierzam się także do wypuszczenia w świat własnego przewodnika, na razie w formie ebooka, ale kto wie, jak to się wszystko rozwinie i ile dobrego przyniesie przyszłość 🙂

Jaki jest sekret prowadzenia takiego fajnego bloga 🙂 ?

Podchodzę do czytelników tak, jak podchodzę do uczestników wyjazdów. Przede wszystkim bardzo ich lubię i traktuję jak dobrych znajomych 🙂 Poza tym, jak mało kto rozumiem ich włoską pasję i tworzę dla nich miejsce, gdzie mogą odetchnąć od codziennych problemów i poczuć się jak we Włoszech, gdziekolwiek teraz są.

To interakcje z odbiorcami są dla mnie paliwem do dalszego tworzenia, ich potrzeby, często ich wdzięczność.

Dziś mam z nimi kontakt zarówno na blogu, gdzie komentarze są często dłuższe i ciekawsze niż same wpisy, ale także w Kawowych Listach (newsletterach), które wysyłam dwa razy w miesiącu, na fanpage’u, Instagramie, a od dwóch lat także w grupie na Facebooku, która jest prawdziwą kopalnią inspiracji, wiedzy i świetnego włoskiego klimatu, który tworzę już nie tylko ja, ale i kilka tysięcy osób zafascynowanych Italią.

To powoduje, że również ja mnóstwo się od nich uczę i nieustannie się rozwijam. W tym miejscu rozmawiam z ludźmi na comiesięcznych transmisjach live, a w ostatnim tygodniu spotkaliśmy się w Toruniu na żywo. Myślę, że te spotkania na żywo, w różnych miejscach Polski to jest to, w co chcę się zaangażować w przyszłym roku. Czuję, że to dla Primo Cappuccino właściwy kierunek i potwierdzenie idei, które promuję od lat.

Pracowałaś wcześniej jako pilot wycieczek. Czy zdarza Ci się jeszcze pilotować wycieczkę do Włoch, czy jeździsz do Italii tylko prywatnie? Które miejsce we Włoszech możesz śmiało nazwać swoim drugim domem?

Tak, pracowałam jako pilot od czasu studiów. Wróciłam do pilotażu, gdy moje starsze dzieci nieco odrosły od ziemi 😉 Wówczas musiałam zaangażować do pomocy kilka osób, zmieniać się z mężem w opiece nad dziećmi, ale udało się to zorganizować w taki sposób, by wszyscy byli zadowoleni.

Teraz mam przerwę odkąd urodziłam synka i jeszcze przez chwilę daję sobie spokój, bo to jest w tej chwili najlepsze dla nas wszystkich. Jednak działam w temacie bardzo aktywnie, a do czynnego pilotażu wrócę w swoim (najlepszym ku temu) czasie.

Na razie stawiam na prywatne podróże z rodziną 🙂 A co do pilotażu, dzięki Primo Cappuccino pilotuję miłośników Italii w sieci, i w tym kierunku ogromnie się realizuję.

Mój drugi dom? Spokojnie mogłabym osiąść w Sienie. Wszystko mi tam odpowiada, i społeczność, i lokalizacja, i zabytki, i urokliwe zaułki, o których mało kto słyszał, genialna historia, a nawet kolor! Siena palona to mój ulubiony odcień.

Ale miejsc, gdzie równocześnie mogłabym pomieszkiwać, jest więcej. To chyba temat na osobny wywiad 😉

Namawiać czytelniczek do wyjazdu do Włoch pewnie nie trzeba, większości z nas ten kraj kojarzy się bardzo dobrze. Jak „włoski styl życia” zastosować w Polsce, pytam o wersję dla mam?

Wszystko, co piszę na temat włoskiego stylu życia w Polsce to punkt widzenia nie tylko miłośniczki Italii, ale i mamy. Te rady są na tyle uniwersalne, że każdą z nich da się zastosować w momencie, gdy po domu biegają małe dzieci, ale także i wtedy, gdy pracuje się w korporacji.

Codziennie uczę się żyć po włosku w Polsce, dzięki czemu moje dni są o wiele prostsze i przyjemniejsze. Do Italii nie ciągnie mnie na każdym kroku, bo wychodzę z założenia, że bez sensu jest wiecznie tęsknić za Italią, skoro można jej namiastkę stworzyć sobie we własnym domu. Inaczej wciąż bym tęskniła zamiast cieszyć się życiem tu i teraz.

To co robisz?

Przede wszystkim to, za czym tęsknią wszyscy italofile. Otwartość na innych, życie ze sobą, a nie obok siebie, pozdrawianie siebie nawzajem, zagadywanie bez okazji, wspólne wyprawy do baru na kawę i świętowanie każdej, nawet najmniejszej okazji z przyjaciółmi przy winie.

To stawianie na być, zamiast tylko mieć. We Włoszech ważne jest jeszcze to, by nie tylko „być”, ale przede wszystkim „być razem”. Nie zamykać się w domu, tylko szukać okazji, by wyjść, spotkać się z ludźmi, nie czekać aż oni zrobią to pierwsi, tylko samemu być taką pobudzającą osobą. Takie podejście wyzwala ogromne pokłady entuzjazmu – w nas i w każdym, kto się z nami zetknie.

Lubię też tą moją lokalną społeczność, szukam małych firm z pasją, rzemieślników z talentem – przecież właśnie takie klimatyczne miejsca przyciągają mój wzrok we Włoszech.

Z tego powodu, robię zakupy w małych sklepach, gdzie jest czas na wymianę zdań z właścicielem, gdzie on dokładnie wie, co lubię kupować, ba, czasem pamięta imiona moich dzieci!

Korzystam z usług małych zakładów krawieckich, fryzjerskich itp., gdzie wracasz jak do starych znajomych, a nie tylko zostawiasz tam pieniądze.

W supermarketach też robię zakupy, a jakże. Ale staram się zawsze, by to nie był bezosobowy kontakt, bez zauważenia człowieka. Czasem wystarczy jeden mały żart, miła uwaga, bo ona należy się każdemu, z kim się stykamy w ciągu dnia.

Dzięki temu jest szansa, że ten drugi w społeczeństwie poczuje się choć odrobinę mniej samotny i niepotrzebny. Kto wie, komu „dzisiaj zrobimy dzień”? 😉

We Włoszech wystarczy, że przypadkowy przechodzień powie Ci coś miłego, a już czujesz, że dzień jest inny. Turyści nagle nie przeszkadzają tak, jak wcześniej, upał też jakby mniej doskwiera, nagle nie zauważasz śmieci na ulicach i masz ochotę iść, zrobić coś fajnego dla kolejnej osoby 🙂

Po prostu, cieszysz się życiem. Ale to nie tylko zasługa wspaniałych zabytków i genialnego jedzenia, ale przede wszystkim LUDZI, których spotykasz na drodze i interakcji, których nie zapomnisz do końca życia.

Tych włoskich kwestii na co dzień jest dużo więcej. Ale na pewno postawienie na rodzinę, na wspólne posiłki, na celebrację drobnych momentów w ciągu dnia, na nie odkładaniu najlepszych rzeczy na specjalną okazję.

Dziś jemy na najlepszych talerzach, jakie mamy w domu, pijemy wino z kieliszków i zapalamy świece bez okazji (zamiast tylko je odkurzać).

Im częściej czegoś używam, tym lepszej jakości powinno to być, właśnie dlatego, że stykam się z tym codziennie – dzięki podróżom do Włoch, nagle okazało się to takie logiczne.

Przy jedzeniu rozmawiamy głównie o jedzeniu i o tym, co nas spotkało w ciągu dnia. Telefony są wtedy daleko, tematy polityczne także.

Od takiego stołu nie chce się odchodzić, a tym bardziej uciekać na kanapę przed tv. Tv zresztą w domu nie mamy i również opisuję tego dobre strony, jakie na co dzień odczuwamy.

Dalej, szacunek do osób starszych, ale i traktowanie dzieci jak pełnowartościowe osoby, które mają swoje zdanie, swoje potrzeby, marzenia itp. One nie muszą się pokrywać z tym, co my, jako rodzice, uważamy za najwłaściwsze.

Uczymy się szanować wzajemnie swoje potrzeby, tłumaczyć to, co trudne i kochać z całych sił, mimo wszystko. To się z roku na rok coraz bardziej zwraca 🙂

Włosi uwielbiają dzieci. Nie zawsze jest to mądra miłość, czasem zwyczajne rozpieszczanie, ale na pewno je kochają, temu się nie da zaprzeczyć. Zobaczysz je w małych rodzinnych barach, biegające pod nogami rodziców, zobaczysz je na ulicznych festach i w każdej sytuacji codziennego życia.

Włoskie życie to także otaczanie się językiem włoskim (książki o Włoszech, filmy, radio czy muzyka). Gdy moje dzieci były mniejsze, a ja chciałam mieć kontakt z językiem, puszczałam im nawet Peppę po włosku (na blogu opisuję ten sposób nauki).

Co jakiś czas biorę się za nowy włoski przepis i robię rodzinną degustację. Mój synek jak tylko wchodzi do kuchni, woła: „czuję zapach kawy!” i od czasu do czasu buduje dla mnie z lego włoską flagę, ekspres do kawy lub robi pizzę z ciastoliny 😉

Chyba tak to sobie kiedyś wyobrażałam, że stworzę rodzinę, która się kocha i wspiera każdego dnia. Że wspólnie przeżywamy swoje pasje i zarażamy się nimi nawzajem. Że dobrze nam tu, gdzie jesteśmy, jeśli jesteśmy razem.

Bo nieważne gdzie, ważne z kim! A wtedy życie cieszy każdego dnia. I to jest najpiękniejsze.

Aniu dziękuję Ci za tę rozmowę i życzę wszystkiego włoskiego w życiu!

Chcesz poznać włoskie życie w polskim wydaniu? Odwiedź cudowny blog Ani >>>

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Inspiracje na prezent gwiazdkowy dla chłopca

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas w roku, w którym spełniają się dziecięce marzenia. Wszystko za sprawą prezentów, które maluchy znajdują pod bogato udekorowanymi choinkami. Wybór odpowiedniej zabawki to gwarancja uśmiechu na twarzy Twojego synka, chrześniaka czy wnuka – długie godziny świetnej, a przy tym rozwijającej zabawy. Czym kierować się przy zakupie świątecznego podarunku? Jaki prezent dla chłopca sprawdzi się najlepiej? Oto garść sprawdzonych inspiracji, z których możesz skorzystać z okazji tegorocznych świąt!
  • Dominika Kamińska - 10/10/2018
chłopiec otwiera gwiazdkowy prezent

Auta dla fana motoryzacji

Choć do świąt jeszcze dużo czasu, przyjdzie pora, w której szukać będziesz odpowiedniego prezentu dla malucha. Rozglądając się za gwiazdkowym podarunkiem dla chłopca, możesz poczuć się naprawdę przytłoczony mnogością dostępnych opcji! Sklepowe półki niemalże uginają się od zabawek dedykowanych małym mężczyznom. Śpieszymy jednak z pomocą – gwarantowany sukces zapewnią Ci ponadczasowe zabawki.

Chłopcom zafascynowanym światem motoryzacji do gustu przypadną wszelkiego rodzaju pojazdy, dostępne w rozmaitych wariantach, które z łatwością dopasujesz do wieku dziecka. Wśród dostępnych zabawek znajdziesz takie kultowe pojazdy jak wywrotka, betoniarka, wóz strażacki czy samochód rajdowca.

Szczególnie estetyczne, wytrzymałe i bezpieczne są oferowane przez nas zabawki drewniane, dostępne jako pojedyncze pojazdy oraz większe zestawy. Idealnym urozmaiceniem pojazdów podarowanych jako prezent gwiazdkowy dla chłopca, będą też wszelkiego rodzaju garaże, zjeżdżalnie i tory wyścigowe, które zamienią każdą zabawę w niezapomnianą przygodę. Z takim wyposażeniem maluch z pewnością poczuje wiatr we włosach.

Dla młodego konstruktora

W małych chłopcach drzemią wielcy konstruktorzy. Potrzebę wznoszenia rozmaitych budowli pozwalają spełniać im różnego rodzaju klocki. Stąd też ogromna ich popularność, szczególnie klocków drewnianych, będących idealnym pomysłem na prezent dla chłopca. Te, jak żadne inne zabawki, dostarczają maluchom świetnej zabawy, zapewniając jednocześnie ich wszechstronny rozwój. Świetnie bowiem pobudzają wyobraźnię, ćwiczą koordynację wzrokową i kształtują zdolności manualne dziecka.

Różnobarwne klocki to także idealny sposób na naukę kolorów, kształtów, a nawet cyferek. Klocki mające być prezentem gwiazdkowym dla chłopca, warto dopasować do jego wieku. Młodszym dzieciom zalecane są większe klocki, pozwalające na stawianie prostych budowli. Starszym zaś do gustu przypadną wieloelementowe zestawy, umożliwiające konstruowanie skomplikowanych obiektów – zamków, labiryntów, wież i wielu, wielu innych, wymagających już nie lada wprawy.

Dla urodzonych majsterkowiczów

Piłowanie, skręcanie i przybijanie gwoździ to zajęcia zarezerwowane nie tylko dla dorosłych. Wcielanie się w role majsterkowiczów to jedno z ulubionych zadań małych chłopców. Ci, naśladując swoich tatusiów, stają się prawdziwymi „złotymi rączkami”. Pomagają im w tym specjalnie zaprojektowane zabawkowe narzędzia, przybierające najczęściej postać praktycznych skrzynek i walizek.

W wyposażeniu znajdą się tu takie elementy, jak choćby młotek, śrubokręt, wiertarka, imadło, kombinerki i wiele innych narzędzi, imitujących te pełnowymiarowe. Umożliwiają one chłopcom wykonywanie mniej i bardziej skomplikowanych prac w swoim pokoju-warsztacie. Dostępne w naszej ofercie zestawy narzędzi to idealny pomysł na rozwijający prezent dla chłopca, ćwiczący zdolności manualne i dający dziecku poczucie samodzielności.

Szukasz pomysłu na gwiazdkowy prezent dla chłopca? Więcej trafionych inspiracji znajdziesz w ofercie https://www.zielonezabawki.pl/zun_m_Na-prezent_Prezent-dla-chlopca-2125.html

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Co zrobić, by polubić domowe obowiązki?

Powrót z pracy do domu powinien być czasem relaksu. Każdy z nas by chciał od razu skupić się na odpoczynku i zbieraniu sił na kolejny dzień. Niestety, nikt za nas nie wypierze ubrań, nie wyczyści podłóg i nie umyje okien. Te obowiązki mogą się jednak okazać mniej czasochłonne, gdy wykorzysta się do ich wykonania odpowiednie narzędzia.
  • Alicja Zielińska - 09/10/2018

Wiele mówi się o tym, by pracować mniej i bardziej efektywnie. Sprzątaj z głową, a będziesz mogła dłużej cieszyć się czystością. Pomyśl tylko, jeśli sprzątanie będzie dawać odpowiednie efekty w krótkim czasie, to na pewno zaczniesz je trochę bardziej lubić. Prawda? Wystarczy, że zaopatrzysz się w kilka wysokiej jakości produktów. To nieprawda, że warto oszczędzać na akcesoriach do sprzątania. Tanie elementy szybko się psują, a ciągłe zastępowanie ich nowymi generuje większe koszty niż zakup porządnego mopa lub myjki do okien. Postaw zatem na produkty wysokiej jakości i rusz do dzieła!

Dobry plan to podstawa

Kto w Twoim domu sprząta i jak często? Jeśli sama wykonujesz wszelkie prace domowe to nic dziwnego, że masz ich serdecznie dość. Zaangażuj najbliższych w sprzątanie. To najprostszy sposób na to, by zyskać kilka wolnych chwil. Nawet wyrzucenie śmieci czy umycie naczyń przez kogoś innego sprawi, że powroty do domu staną się dla Ciebie przyjemniejsze.

Pamiętaj, że dzieci też powinny mieć obowiązki w domu. Chyba nie chcesz, by przyszła dziewczyna Twojego syna musiała wszystko za niego robić? Córki, które nie są w stanie same o siebie zadbać, za jakiś czas wypomną Ci, że nie nauczyłaś ich życia w czystości. Czujesz się przekonana?

Pomyśl zatem o uatrakcyjnieniu robienia porządków. Odpowiednie akcesoria na pewno zachęcą Twoją rodzinę do sprzątania. Znajdź dla nich odpowiednie miejsce w domu i powiedz, jak należy ich używać. Zapytaj domowników o to, co i kiedy mogą robić. Ustalcie wspólny grafik zadań i trzymajcie się go. Zadbaj o mobilizację najbliższych. Możesz na przykład po każdym sprawnie przeprowadzonym sprzątaniu zaproponować jakąś wspólną atrakcję. Kiedy ostatnio byliście razem w kinie lub na wycieczce? Pokaż bliskim, że odciążenie Cię pozytywnie wpływa na Twój nastrój i że masz więcej czasu i ochoty do wspólnych aktywności. To na pewno zadziała!

Mycie okien łatwiejsze niż kiedykolwiek

Jednym z najmniej lubianych obowiązków domowych jest mycie okien. Większość osób podejmuje się tego zadania podczas świątecznych przygotowań lub wizyty bardzo ważnych gości. Zniechęcają nas do tego powstające smugi i krótkotrwałość efektu czystości. Jak to zmienić? Zainwestuj w odpowiednie myjki. Te od Karchera są zasilane na baterie i idealnie odsysają wodę, dzięki temu w krótkim czasie osiągniesz efekt idealnie czystych okien.

Karcher oferuje trzy klasy myjek. Jaka będzie najlepsza dla Ciebie? Model WV 1 to myjka kompaktowa. Jest niewielka, dlatego korzystanie z niej to sama przyjemność. Posiada diodę LED, która zaświeceniem się przypomni Ci o doładowaniu baterii. Model WV 2 to myjka uniwersalna: ma wbudowany akumulator litowo-jonowy, dzięki czemu możesz nią wyczyścić duże powierzchnie bez przerw na ładowanie. Ma też wymienną ssawkę – szerszą i węższą, charakteryzuje ją specjalny kształt, pozwalający w kilka chwil opróżnić urządzenie. Jeśli szukasz większej myjki, to model WV 5 spełni twoje oczekiwania. Ma wyjmowany akumulator, możesz więc skorzystać z zapasowego i nie przerywać pracy. Ssawki tego modelu są tak zaprojektowane, że możesz regulować ich odległość od ramy okna.

1-2-3 i okno umyte!

Myjka do okien firmy Karcher to nie tylko czyste okna, ale i inne gładkie powierzchnie. Dzięki niej możesz sprawić, że wszelkiego rodzaju okna, lustra, płytki i szklane stoliki będą lśniły jak nigdy wcześniej. Na początek spryskaj szybę środkiem czyszczącym. Następnie rozetrzyj środek odpowiednią ścierką, np. padem z mikrofibry. Na koniec użyj elektronicznej myjki WV.

Z jej pomocą odsysasz wilgoć i brud z czyszczonej powierzchni. Gotowe! Twoje okna aż lśnią! Taki efekt utrzyma się dłużej niż w przypadku użycia tanich zamienników. Gwarantujemy, że już nigdy nie będziesz chciała wrócić do ściereczek, których używałaś wcześniej. Jeśli zakupisz zestaw z WV 2 Plus, otrzymasz funkcjonalny spryskiwacz i próbkę płynu. Model ten wyposażony jest w specjalne rzepy, które ułatwią Ci wymianę pada z mikrofibry. Wersja WV 5 umożliwia regulację szerokości padu, a więc świetnie nadaje się do mycia dużych okien i wąskich witraży. Chciałabyś zyskać więcej informacji na ten temat? W takim razie koniecznie wejdź tu: https://www.kaercher.com/pl/home-garden/myjki-do-okien.html.

Materiał powstałe we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail