Czego szukasz

Żyję po włosku w Polsce – wywiad z Anią z Primo Cappuccino

„Rób, co możesz. Tam, gdzie jesteś. Z tego, co masz” – mówi Ania Myszkowska, autorka bloga Primo Cappuccino, która codziennie uczy się żyć po włosku w Polsce i taką ideą zaraża swoich czytelników. „Otwartość na innych, życie ze sobą, a nie obok siebie, wspólne wyprawy do baru na kawę i świętowanie nawet najmniejszej okazji z przyjaciółmi sprawia, że życie cieszy każdego dnia”.

  • Joanna Gotfryd - 06/12/2017
Anna Myszkowska, autorka bloga Primo Capuccino na hamaku

Aniu, pewnie już nieraz odpowiadałaś na to pytanie – dlaczego zaczęłaś pisać bloga Primo Cappuccino? I dlaczego właśnie taka nazwa?

Zgadza się, o nazwie opowiadam niemal za każdym razem. A wydawała mi się taka oczywista 😉

Zaczęłam pisać bloga, gdy moje drugie dziecko skończyło rok. To był bardzo intensywny czas i to cappuccino, dosłownie i w przenośni, było chwilą zatrzymania się w ciągu dnia, zaczerpnięcia z chwili, która trwa, i uświadomienia sobie, że to moje tu i teraz to najlepsze, co mam. I tylko na to mam wpływ.

Dziś Primo Cappuccino uczy mnie, że można mieć wszystko, tylko nie wszystko na raz. To trochę jak ta pierwsza kawa po przekroczeniu włoskiej granicy. Piję ją na stacji przy autostradzie – to co najlepsze we Włoszech już mnie otacza, ludzie, smaki, podejście do życia. A jednak wiem, że za chwilę to się zmieni, będzie inaczej, odwiedzimy inne miejsce, ale nadal będzie pięknie.

A miłość do Włoch – dlaczego akurat Włochy? Co Cię urzekło właśnie w tym kraju? I kiedy to było?

Wcale nie podczas pierwszej podróży. Jak wynika z opowieści moich czytelników, miłość do Włoch rzadko trafia się od pierwszego wejrzenia. Czasem dopiero za którymś razem dopada Wirus Włoskiego Bakcyla (nazwa własna), czasem dopiero podczas nauki języka.

U mnie miłość do Włoch zaczęła się od starożytnego Rzymu i lektury powieści „Znamię lwa”. Kiedy zdałam maturę i przeszłam egzaminy na studia, dostałam propozycję wyjazdu do Włoch.

Długo się nie zastanawiałam! I oczywiście, wzięłam tę książkę w podróż. Z tego też powodu nie pamiętam żadnych widoków zza okna. Całą podróż byłam pochłonięta lekturą, żeby zdążyć przeczytać ją powtórnie, nim dojedziemy do Rzymu 🙂

Po zwiedzaniu Rzymu nie pamiętałam nic poza Koloseum i Forum Romanum. Tak mocno zafascynowała mnie możliwość przeniesienia się w czasie do realiów z powieści.

Po powrocie nadszedł czas studiów i innych pasji, ale podróże zawsze miałam we krwi, więc ten czas był świetny pod kątem szalonych wyjazdów.

Na drugim roku postanowiłam rozpocząć naukę włoskiego, a rok później intensywny kurs pilotażu.

Gdzieś w głowie zawsze miałam wizję podróży do Włoch jako sposobu na życie. Nie miałam jeszcze wtedy pojęcia, że można też żyć po włosku, w Polsce.

Czytając Twojego bloga i newslettery myślę sobie, że duńczycy mają hygge, a Ty takie hygge w wydaniu polsko-włoskim nam serwujesz… nie jesteś narzekającą matką polką… czy to zasługa zanurzenia we „włoskim styku życia”? Skąd czerpiesz ten zachwyt nad życiem?

Chyba z poczucia, że nie żyjemy wiecznie. I jeszcze z pewności, że nie jestem w tym wszystkim sama. Mówi się, że gdy czujesz, że przed tobą już tylko ściana, to masz do wyboru zwiesić głowę i spojrzeć w dół a możesz też wznieść oczy w górę i tam szukać ratunku. Mi zawsze pomaga to drugie wyjście.

Mój tata od zawsze wpajał mi, że „nie ma rzeczy niemożliwych”, ale jest też niebieski Tata, a On w ogóle może wszystko. To czym ja mam się martwić?

Ktoś może pomyśleć, że to dość infantylne. Ale ja już w życiu sporo przeszłam. Śmierć brata, dwie ciężkie operacje u męża, w tym druga w momencie, gdy byłam wysoko w ciąży i nie miałam żadnej pewności, że po zabiegu się jeszcze zobaczymy.

Tych sytuacji było dużo więcej. Z każdej wychodziłam mocniejsza, i jeszcze bardziej pewna, że sama nie muszę tego dźwigać. Że mogę pozwolić sobie na ufność, i że z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji Bóg wyprowadza dobro.

To jest główny powód, dla którego dziś zamiast wiecznych pretensji, mam w sobie tę radość. A ona trwa dłużej niż dobry nastrój i tli się nawet wtedy, gdy mam fatalny dzień. Rozwala serce od środka i tylko dlatego widać ją na zewnątrz.

I jeśli udaje mi się nią subtelnie zarażać w tym, co piszę, to znaczy, że nie piszę na darmo. Dobrze to wiedzieć.

Trudne sytuacje w życiu nauczyły mnie też podejścia: Rób, co możesz. Tam, gdzie jesteś. Z tego, co masz. Dzięki temu, dziś widzę przede wszystkim szanse, nie ograniczenia.

Pięknie powiedziane! Biorę to dla siebie!
Masz 3 małych dzieci. Jak dużo czasu poświęcasz na blogowanie? Jak wygląda Twój typowy dzień?

Staram się zmieścić w 2-3 godzinach dziennie, ale wiadomo, że czasem poświęcam na bloga i działania wokół marki nawet cały dzień, a czasem robię sobie wolne. I choć zdarza się, że zatęsknię za normowanym trybem pracy (zwłaszcza, gdy nagle wszyscy się rozchorują i człowiek ma ochotę uciekać na księżyc), to ta elastyczność mi odpowiada.

Czasem piszę do upadłego, robię jedno działanie za drugim, bo mam swoje terminy i zobowiązania. A czasem zupełnie luzuję podejście i skupiam się na rodzinie.

Na przykład rok temu, po urodzeniu synka, przez dwa miesiące niemal wyłączyłam się z blogowania. To samo dzieje się, gdy wyjeżdżamy w podróż, gdy są święta, a także w niemal każdy weekend. To moje zasady i długo dążyłam do tego, bym mogła dyktować warunki, a nie musiała całe moje prywatne i rodzinne życie podporządkowywać pracy.

Jestem przede wszystkim mamą, ale… nie tylko mamą 🙂 I myślę, że jedna i druga myśl trzyma mnie we względnej harmonii zarówno w macierzyństwie, jak i w działalności zawodowej.

Czy blog jest Twoją działalnością biznesową? Na czym w takim razie zarabiasz?

Nie jest to moje główne źródło dochodów, ale tak, zarabiam na działaniach związanych z Primo Cappuccino.

To jest przede wszystkim współpraca z markami, sieci afiliacyjne czy usługi dla klientów indywidualnych, np. tworzenie planów/projektów podróży dla osób, które chcą podróżować na własną rękę, ale nie mają czasu lub wiedzy, by taką podróż w pełni przygotować.

Przymierzam się także do wypuszczenia w świat własnego przewodnika, na razie w formie ebooka, ale kto wie, jak to się wszystko rozwinie i ile dobrego przyniesie przyszłość 🙂

Jaki jest sekret prowadzenia takiego fajnego bloga 🙂 ?

Podchodzę do czytelników tak, jak podchodzę do uczestników wyjazdów. Przede wszystkim bardzo ich lubię i traktuję jak dobrych znajomych 🙂 Poza tym, jak mało kto rozumiem ich włoską pasję i tworzę dla nich miejsce, gdzie mogą odetchnąć od codziennych problemów i poczuć się jak we Włoszech, gdziekolwiek teraz są.

To interakcje z odbiorcami są dla mnie paliwem do dalszego tworzenia, ich potrzeby, często ich wdzięczność.

Dziś mam z nimi kontakt zarówno na blogu, gdzie komentarze są często dłuższe i ciekawsze niż same wpisy, ale także w Kawowych Listach (newsletterach), które wysyłam dwa razy w miesiącu, na fanpage’u, Instagramie, a od dwóch lat także w grupie na Facebooku, która jest prawdziwą kopalnią inspiracji, wiedzy i świetnego włoskiego klimatu, który tworzę już nie tylko ja, ale i kilka tysięcy osób zafascynowanych Italią.

To powoduje, że również ja mnóstwo się od nich uczę i nieustannie się rozwijam. W tym miejscu rozmawiam z ludźmi na comiesięcznych transmisjach live, a w ostatnim tygodniu spotkaliśmy się w Toruniu na żywo. Myślę, że te spotkania na żywo, w różnych miejscach Polski to jest to, w co chcę się zaangażować w przyszłym roku. Czuję, że to dla Primo Cappuccino właściwy kierunek i potwierdzenie idei, które promuję od lat.

Pracowałaś wcześniej jako pilot wycieczek. Czy zdarza Ci się jeszcze pilotować wycieczkę do Włoch, czy jeździsz do Italii tylko prywatnie? Które miejsce we Włoszech możesz śmiało nazwać swoim drugim domem?

Tak, pracowałam jako pilot od czasu studiów. Wróciłam do pilotażu, gdy moje starsze dzieci nieco odrosły od ziemi 😉 Wówczas musiałam zaangażować do pomocy kilka osób, zmieniać się z mężem w opiece nad dziećmi, ale udało się to zorganizować w taki sposób, by wszyscy byli zadowoleni.

Teraz mam przerwę odkąd urodziłam synka i jeszcze przez chwilę daję sobie spokój, bo to jest w tej chwili najlepsze dla nas wszystkich. Jednak działam w temacie bardzo aktywnie, a do czynnego pilotażu wrócę w swoim (najlepszym ku temu) czasie.

Na razie stawiam na prywatne podróże z rodziną 🙂 A co do pilotażu, dzięki Primo Cappuccino pilotuję miłośników Italii w sieci, i w tym kierunku ogromnie się realizuję.

Mój drugi dom? Spokojnie mogłabym osiąść w Sienie. Wszystko mi tam odpowiada, i społeczność, i lokalizacja, i zabytki, i urokliwe zaułki, o których mało kto słyszał, genialna historia, a nawet kolor! Siena palona to mój ulubiony odcień.

Ale miejsc, gdzie równocześnie mogłabym pomieszkiwać, jest więcej. To chyba temat na osobny wywiad 😉

Namawiać czytelniczek do wyjazdu do Włoch pewnie nie trzeba, większości z nas ten kraj kojarzy się bardzo dobrze. Jak „włoski styl życia” zastosować w Polsce, pytam o wersję dla mam?

Wszystko, co piszę na temat włoskiego stylu życia w Polsce to punkt widzenia nie tylko miłośniczki Italii, ale i mamy. Te rady są na tyle uniwersalne, że każdą z nich da się zastosować w momencie, gdy po domu biegają małe dzieci, ale także i wtedy, gdy pracuje się w korporacji.

Codziennie uczę się żyć po włosku w Polsce, dzięki czemu moje dni są o wiele prostsze i przyjemniejsze. Do Italii nie ciągnie mnie na każdym kroku, bo wychodzę z założenia, że bez sensu jest wiecznie tęsknić za Italią, skoro można jej namiastkę stworzyć sobie we własnym domu. Inaczej wciąż bym tęskniła zamiast cieszyć się życiem tu i teraz.

To co robisz?

Przede wszystkim to, za czym tęsknią wszyscy italofile. Otwartość na innych, życie ze sobą, a nie obok siebie, pozdrawianie siebie nawzajem, zagadywanie bez okazji, wspólne wyprawy do baru na kawę i świętowanie każdej, nawet najmniejszej okazji z przyjaciółmi przy winie.

To stawianie na być, zamiast tylko mieć. We Włoszech ważne jest jeszcze to, by nie tylko „być”, ale przede wszystkim „być razem”. Nie zamykać się w domu, tylko szukać okazji, by wyjść, spotkać się z ludźmi, nie czekać aż oni zrobią to pierwsi, tylko samemu być taką pobudzającą osobą. Takie podejście wyzwala ogromne pokłady entuzjazmu – w nas i w każdym, kto się z nami zetknie.

Lubię też tą moją lokalną społeczność, szukam małych firm z pasją, rzemieślników z talentem – przecież właśnie takie klimatyczne miejsca przyciągają mój wzrok we Włoszech.

Z tego powodu, robię zakupy w małych sklepach, gdzie jest czas na wymianę zdań z właścicielem, gdzie on dokładnie wie, co lubię kupować, ba, czasem pamięta imiona moich dzieci!

Korzystam z usług małych zakładów krawieckich, fryzjerskich itp., gdzie wracasz jak do starych znajomych, a nie tylko zostawiasz tam pieniądze.

W supermarketach też robię zakupy, a jakże. Ale staram się zawsze, by to nie był bezosobowy kontakt, bez zauważenia człowieka. Czasem wystarczy jeden mały żart, miła uwaga, bo ona należy się każdemu, z kim się stykamy w ciągu dnia.

Dzięki temu jest szansa, że ten drugi w społeczeństwie poczuje się choć odrobinę mniej samotny i niepotrzebny. Kto wie, komu „dzisiaj zrobimy dzień”? 😉

We Włoszech wystarczy, że przypadkowy przechodzień powie Ci coś miłego, a już czujesz, że dzień jest inny. Turyści nagle nie przeszkadzają tak, jak wcześniej, upał też jakby mniej doskwiera, nagle nie zauważasz śmieci na ulicach i masz ochotę iść, zrobić coś fajnego dla kolejnej osoby 🙂

Po prostu, cieszysz się życiem. Ale to nie tylko zasługa wspaniałych zabytków i genialnego jedzenia, ale przede wszystkim LUDZI, których spotykasz na drodze i interakcji, których nie zapomnisz do końca życia.

Tych włoskich kwestii na co dzień jest dużo więcej. Ale na pewno postawienie na rodzinę, na wspólne posiłki, na celebrację drobnych momentów w ciągu dnia, na nie odkładaniu najlepszych rzeczy na specjalną okazję.

Dziś jemy na najlepszych talerzach, jakie mamy w domu, pijemy wino z kieliszków i zapalamy świece bez okazji (zamiast tylko je odkurzać).

Im częściej czegoś używam, tym lepszej jakości powinno to być, właśnie dlatego, że stykam się z tym codziennie – dzięki podróżom do Włoch, nagle okazało się to takie logiczne.

Przy jedzeniu rozmawiamy głównie o jedzeniu i o tym, co nas spotkało w ciągu dnia. Telefony są wtedy daleko, tematy polityczne także.

Od takiego stołu nie chce się odchodzić, a tym bardziej uciekać na kanapę przed tv. Tv zresztą w domu nie mamy i również opisuję tego dobre strony, jakie na co dzień odczuwamy.

Dalej, szacunek do osób starszych, ale i traktowanie dzieci jak pełnowartościowe osoby, które mają swoje zdanie, swoje potrzeby, marzenia itp. One nie muszą się pokrywać z tym, co my, jako rodzice, uważamy za najwłaściwsze.

Uczymy się szanować wzajemnie swoje potrzeby, tłumaczyć to, co trudne i kochać z całych sił, mimo wszystko. To się z roku na rok coraz bardziej zwraca 🙂

Włosi uwielbiają dzieci. Nie zawsze jest to mądra miłość, czasem zwyczajne rozpieszczanie, ale na pewno je kochają, temu się nie da zaprzeczyć. Zobaczysz je w małych rodzinnych barach, biegające pod nogami rodziców, zobaczysz je na ulicznych festach i w każdej sytuacji codziennego życia.

Włoskie życie to także otaczanie się językiem włoskim (książki o Włoszech, filmy, radio czy muzyka). Gdy moje dzieci były mniejsze, a ja chciałam mieć kontakt z językiem, puszczałam im nawet Peppę po włosku (na blogu opisuję ten sposób nauki).

Co jakiś czas biorę się za nowy włoski przepis i robię rodzinną degustację. Mój synek jak tylko wchodzi do kuchni, woła: „czuję zapach kawy!” i od czasu do czasu buduje dla mnie z lego włoską flagę, ekspres do kawy lub robi pizzę z ciastoliny 😉

Chyba tak to sobie kiedyś wyobrażałam, że stworzę rodzinę, która się kocha i wspiera każdego dnia. Że wspólnie przeżywamy swoje pasje i zarażamy się nimi nawzajem. Że dobrze nam tu, gdzie jesteśmy, jeśli jesteśmy razem.

Bo nieważne gdzie, ważne z kim! A wtedy życie cieszy każdego dnia. I to jest najpiękniejsze.

Aniu dziękuję Ci za tę rozmowę i życzę wszystkiego włoskiego w życiu!

Chcesz poznać włoskie życie w polskim wydaniu? Odwiedź cudowny blog Ani >>>

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum prywatne

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Jak wybrać idealny planer? Przegląd planerów na 2019 rok

Jak wybrać idealny planer? Wydawać by się mogło, że to błaha decyzja, a jednak nie. Przecież taki kalendarz, planer ma nam towarzyszyć często nawet przez cały rok. Przygotowałyśmy to zestawienie, żebyście zobaczyły co jest na rynku planerów i mogły wybrać ten jeden, idealny dla siebie. A uwierzycie, że to już nasz czwarty przegląd planerów? :) Tak, tak. I podobnie jak w zeszłym roku, udało nam się zaprosić aż 11 autorek. Wśród nich są debiutanci. Same zobaczcie. Zapraszamy!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 03/12/2018
10 planerów na 2019 rok

Jak wybrać idealny planer dla siebie?

To ogromna przyjemność móc gościć po raz czwarty w naszym zestawieniu tak imponującą ilość pięknych, tworzonych z pasją planerów. W naszym tegorocznym przeglądzie bierze udział 11 marek. W międzyczasie wiele pozycji zniknęło z rynku, ale pojawiło się też kilka nowości.

Wśród gości naszego przeglądu, podobnie jak w poprzednich latach, mamy planery kołowe, planery tygodniowe, dzienne, z datami i bez dat. Jednak zauważam pewien rosnący trend. W większości planerów spotkałam się z miejscem do planowania swojego budżetu i wydatków, z czym dotychczas rzadziej można było się spotkać. Uważam, że to bardzo dobry trend, bo kontrolowanie wydatków się po prostu się opłaca 🙂

Niektórzy z naszych uczestników przygotowali dla Was rabaty na planery 🙂 Wszystko znajdziecie w opisach.

Kolejny raz z nami

Design Your Life

Alina Szklarska to już weteranka naszych przeglądów 🙂 Ten fakt bardzo nas cieszy, ponieważ oznacza zaufanie, za które serdecznie dziękujemy! To również dowód, że planowanie się sprawdza i działa, co w przypadku planera Aliny dzieje się bez pomocy z góry narzuconych dat. Zaczynasz swoją przygodę z planowaniem wtedy, kiedy czujesz się na to gotowa. Nie musisz czekać na początek roku.

Alina swój pierwszy planer stworzyła w 2013 r. i jeszcze w tym samym roku, na prośbę swoich użytkowniczek przygotowała wersję drukowaną planera. Na stronie Aliny znajdziecie też inne jej autorskie narzędzia do planowania.

Jak już wspomniałam, planowanie z planerem Design Your Life możesz zacząć w dowolnym momencie, a jego inne cechy to:

  • wygodny format A5,
  • układ tygodniowy,
  • miejsce na plan roku,
  • 192 strony do planowania i organizacji,
  • 2 arkusze naklejek,
  • miejsce na postanowienia, plany i marzenia oraz notatki,
  • twarda, solidna oprawa z zamknięciem na magnes,
  • spięty białą, metalową sprężyną,
  • ciekawe, inspirujące cytaty,
  • rozbudowany układ tygodniowy – dzień za dniem z harmonogramem godzinowym,
  • strony z tygodniowym zestawieniem możesz wykorzystać do np. planowania menu lub budżetu.

Kod rabatowy MAMOPRACUJ – 10% zniżki na wszystkie produkty. Ważny do końca tego roku!

Glam Planner

Aneta Sawicka zaprojektowała swój planer dla kobiet, którym nie jest obojętne jak wygląda produkt, z którego mają korzystać dzień w dzień przez cały rok. To nie tylko użyteczny i spełniający wszelkie potrzeby organizacyjne kalendarz, ale również produkt stawiający na kobiecość i elegancję. Glam Planner nie jest obojętny również wobec trendów kolorystycznych, dlatego możesz kupić planery w kolorach eleganckiej szarości, śliwkowym lub morskim. Ten ostatni szczególnie wpada w oko. Dla fanek delikatnego pudrowego różu, też coś się znajdzie.

  • format A5,
  • 384 strony,
  • układ dzienny,
  • miejsca na podsumowanie każdego kwartału i miesiąca,
  • możliwość zapisania rocznego planu finansowego,
  • miejsce na notatki, wyzwania, listy prezentów, filmów i książek,
  • miejsce na listę haseł (to bardzo potrzebne w naszych czasach :)),
  • twarda oprawa ze złotymi okuciami i napisami.

15% na hasło : mamopracuj ważny do 15 grudnia

Happy Planner Madama

Teresa Kuhn i jej córka Klaudia Kuhn są już z nami po raz trzeci. To dla nas wielka przyjemność móc gościć jeden z najbardziej rozpoznawanych na rynku planerów. Happy Planer to oczywiście nie jest jedyny produkt tego od lat zgranego duetu, matki i córki. W nasze ręce trafił planer dzienny. W tym roku planery mają nową, ciekawą szatę graficzną.

Założę się, że są wśród Was osoby, które lubią wszystko notować, zapisywać, podkreślać kolorami i w ten sposób powstaje nie tylko symfonia barw, ale też planów, celów i pamiątkowych wpisów. Happy Planner jakby tylko na to czekał. Jest idealnym fundamentem do tej ferii barw i wydarzeń. Myślę, że może być idealnym uzupełnieniem barwnej, kreatywnej duszy, która nie będzie potrafiła rozstać się z nim nawet na moment.

Jeszcze jedna refleksja – po tych trzech latach obecności Madama w naszych przeglądach, mam nieodparte wrażenie, że obie Panie tworząc swoje planery po prostu dobrze się bawią i spełniają. 🙂

  • format A5, 150×210 mm,
  • 448 stron,
  • autorska, kolorowa mapa celów,
  • układ dzienny lub tygodniowy,
  • miejsce na notatki, kontakty oraz działania finansowe,
  • przestrzeń na 30-dniowe wyzwania oraz 12 motywacyjnych wkładek,
  • twarda oprawa, złote napisy i okucia, trzy tasiemki do zaznaczania,
  • waga 850 g.

Mam Planner 

Autorki Mam Planner towarzyszą nam od początku tworzenia naszych zestawień planerów, z czego również bardzo się cieszymy 🙂  Tworząc swój planer Agnieszka i Ania pozostawiły dużą swobodę planowania swoim użytkowniczkom.

Mam Planner bez problemu zmieści się już w średniej wielkości damskiej torebce, więc możesz mieć go zawsze przy sobie. Jego główne zalety to, że jest lekki i kompaktowy. Wnętrze planera jest zaprojektowane w uproszczony sposób, tak aby nie rozpraszać niepotrzebnie Twojej uwagi.

Planer jest pozbawiony dat i posiada wiele rubryk, które możesz przeznaczyć na co chcesz. Albo, podobnie jak w przypadku rodzinnego Mamy Kalendarza, zapisujesz zadania wszystkich członków rodziny, wtedy każdy ma swoją rubrykę, albo, jest to wyłącznie Twój kalendarz i rybryki służą do zapisywania Twoich spraw. Mam nadzieję, że jedna będzie na przyjemności. W tym roku, podobnie zresztą jak w poprzednich latach, Mam Planner ma nową szatę graficzną.

  • format 15x19x1 cm,
  • układ tygodniowy,
  • plan roczny,
  • spinany gumką, gumka na długopis, długopis z końcówką do tabletu,
  • tasiemka do zaznaczania,
  • arkusz kolorowych naklejek – NOWOŚĆ,
  • miejsce na dobre myśli, notatki,
  • kieszonka na ważne dokumenty,
  • twarda oprawa, zaokrąglone rogi.

10 % zniżki z kodem MP2018

OgarniamSię

Magdalena Mazurkiewicz ze swoimi kalendarzami bierze udział w naszym zestawieniu po raz drugi. W tym roku można zamówić sobie u Magdy planer personalizowany z bardzo dużym wybórem pięknych, niebanalnych okładek.

Zanim kupisz planer, możesz wybrać nie tylko podpis, okładkę, ale również układ kalendarza. Masz wiele opcji: planer dzienny bez dat na 3 m-ce, tygodniowy bez dat na 6 m-cy, tygodniowy bez dat na 12 m-cy oraz tygodniowe z datami na pierwsze pół roku lub na cały rok. Ogranicza Cię tylko liczba kartek.

Dodam jeszcze tylko, że oferta Magdy na planerach się nie kończy. Sama zobacz!

  • format A5,
  • układ tygodniowy lub dzienny,
  • z datami lub bez dat -Ty wybierasz,
  • spięty spiralą w kolorze białym lub czarnym – możesz wybrać,
  • personalizacja,
  • miękka oprawa.

Piękne Przydatne

Pamiętacie Anię Legenza, autorkę bloga Niebałaganka i Balancy Calendar? Ania i tym razem jest w naszym zestawieniu, ale już pod innym „szyldem”. Piękne Przydatne to nowa marka, pod którą swoje projekty, wspólnie z Sebastianem tworzy teraz Ania. Nazwa marki oddaje ideę projektów Ani. Jak sama mówi, ceni sobie rzeczy, które są ładne, ale jednocześnie praktyczne.
Planer Przydatne i Piękne taki właśnie jest.

  • format A5
  • widok tygodniowy,
  • wielość widoków pozwala na korzystanie z planera na różne sposoby,
  • bez dat,
  • cztery różne plany: roczny, kwartalny, miesięczny i tygodniowy, możesz robić plany i podsumowania,
  • miejsce na notatki,
  • odporna na zabrudzenia, elastyczna, miękka okładka.

Kupując 2 planery otrzymasz notes – gratis.

Simple Calendar

Podejrzewam, że tej marki nie muszę Wam szczególnie przedstawiać, tym bardziej, że w zeszłorocznym zestawieniu również brała udział. Autorka planerów, Monika Baczewska Aleksandropolou stworzyła planer typowo kobiecy. W tym roku zadbała również o piękne żywe kolory, ale znajdą też dla siebie planery miłośniczki spokojnych, pastelowych barw. Projektując swój kalendarz można zauważyć, że autorka zadbała o wszystkie obszary kobiecej aktywności. Znajdziesz miejsce na zapisanie swoich priorytetów, podziękowań i notatek tylko dla siebie.

W ofercie LoveSimple znajdziemy kalendarz na 2019 r. oraz planer dzienny bez dat. Z kalendarza będziemy korzystać przez cały rok, natomiast planer wystarcza tylko na pół roku.

  • format A5,
  • 404 strony,
  • waga 700 g,
  • zamawiając kalendarz możesz się spodziewać kilku bonusów w prezencie, bardzo przydatnych przy planowaniu,
  • przestrzeń na wyznaczanie celów, planów finansowych, domowego budżetu,
  • planer posiada wiele tabelek przeznaczonych na konkretne zapiski, co ułatwia planowanie i zapisywanie,
  • twarda oprawa, złote i srebrne napisy i okucia (w zależności od modelu),
  • w tym roku po raz pierwszy kalendarz posiada miejsce na plan roku, na 3 lata z góry oraz plan kwartalny na rok 2019 i 2020,
  • plan projektu – 3 rocznie.

Kod mamopracuj – aktywny do końca grudnia – 10% na kalendarze i planery.

Po raz pierwszy z nami

Dziennik Kobiety Niezależnej

Najlepszą rekomendacją Dziennika Kobiety Niezależnej dla wielu z Was zapewne będzie informacja, że Kamila Rowińska, autorka kalendarza, również planuje pracować z nim na co dzień 🙂

Dziennik powstał na prośbę kobiet i jest wynikiem ich realnych potrzeb. Kobiet, dla których sukces Kamili jest inspiracją do działania. To nie tylko miejsce do notowania ważnych wydarzeń, celów, planów oraz ich podsumowań. To również przestrzeń, w której możesz zapisywać i planować swoje wydatki. Kamila zadbała o miejsce na planowanie, ale również na podsumowanie i docenienie osiągniętych celów. Planer jest bardzo dopracowany, a Kamila nie byłaby sobą, gdyby nie spełniał on również funkcji motywacyjnej jego posiadaczkę, do realizacji wytyczonych celów.

  • format 175 x 240 mm,
  • 240 stron,
  • widok tygodniowy oraz miesięczny,
  • planer budżetu domowego,
  • posiada daty,
  • układ dnia godzinowy,
  • dodatkowe miejsce na notatki, planowanie comiesięcznego budżetu i podsumowanie miesiąca oraz cele na każdy miesiąc,
  • kolor malinowy,
  • inspirujące cytaty,
  • okładka z ekoskóry, trzy wstążeczki do zaznaczania, zamknięcie na gumkę i gumka na długopis,
  • waga 470 g.

Kupon zniżkowy 10% na hasło: mamopracuj, w związku z wyczerpaniem nakładu Dziennika Kobiety Niezależnej  rabat obowiązuje na Planery.

Pan Kalendarz

To już jego siódma z kolei odsłona, ale w naszym zestawieniu bierze udział po raz  pierwszy. Jest to wspólne dzieło grupy znajomych projektantów z Cuda Wianki Studio i Oku Miłe. Każdy z autorów kalendarza zaprojektował trzy miesiące. Jest to prosty w formie, niemalże eklektyczny kalendarz, który z powodzeniem może zmieścić się nie tylko w małej damskiej torebce, ale też w większej kieszeni 🙂

  • wielkość 115 x 165 mm,
  • 256 stron,
  • kolory czarny i złoty,
  • posiada daty,
  • dodatkowe strony na notatki,
  • zaokrąglone rogi,
  • posiada cztery wersje okładek, wewnątrz jest taki sam we wszystkich wariantach, wstążeczka do zaznaczania,
  • wzmocniony grzbiet, twarda oprawa, zamknięcie na gumkę.

Zestaw pocztówek gratis na hasło „mamo pracuj” w komentarzu do zamówienia.

Planer taki jak Ty

Czyli jaki? Ostatecznie to Ty decydujesz 🙂 bo jest to jeden z planerów w naszym zestawieniu, który jest bez dat. I to od Ciebie zależy kiedy zaczynasz. Może początek roku na planownie, to nie jest dla Ciebie odpowiedni czas? Ty wybierasz. Ten planer będzie taki ja Ty 🙂 Znajdziesz w nim harmonogram miesięczny, tygodniowy plan, listę rzeczy do zrobienia każdego dnia, cytaty, miejsce na menu, listę zakupów oraz na dodatkowe podsumowania i notatki, a także na wpisanie planu zajęć lekcyjnych swoich dzieci.

Planer Taki jak Ty miał swoją premierę zupełnie niedawno. Jest w sprzedaży od 31. 10. 2018 r. i został wydany nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona. Dla wielbicielek Gabrieli Gargaś miłą informacją może być, że w planerze wykorzystano cytaty z książek autorki.

  • format A5,
  • kolory pastelowe,
  • planer bez dat,
  • widok tygodniowy,
  • dodatkowe strony na weekend i podsumowanie tygodnia,
  • cytaty,
  • twarda oprawa,
  • miejsce na notatki, plany i cele,
  • trzy wstążeczki do zaznaczania,
  • zaokrąglone rogi stron i okładki.

Planner & Co

Jeśli cenisz sobie prostotę i przejrzystość to jest to idealny planer dla Ciebie. Narzucone masz tylko daty, więc planowanie możesz zacząć już z początkiem roku, jednak jego układ pozwala na pełną swobodę. Nie ma w nim sztywnych tabel z godzinami i harmonogramem. Ten kalendarz możesz dopasować do swojego rytmu dnia. Masz miejsce na notatki i zadania do zrobienia na dzisiaj oraz na to, co właśnie teraz jest dla Ciebie najważniejsze.

Autorka planera, Katarzyna Walacik przygotowała dwa rodzaje kolekcji. Jedna to kolekcja Linen z płócienną okładką i złotymi napisami. Druga to kolekcja Pastel z matową okładką, złotymi napisami i okuciami.

Katarzyna pomyślała również o Panach. Bo kto powiedział, że planowanie to domena kobiet? 🙂 W wersji kolorystycznej navy lub black, ten planer może również sprawdzić się dla Twojego partnera. Jeśli lubi planowanie, to będzie udany prezent pod choinkę 🙂

  • format A5
  • kolory: różowy, navy, black,
  • 388 stron,
  • układ dzienny, weekend na jednej stronie,
  • okładka lniana, twarda oprawa,
  • tracker dobrych nawyków,
  • bez podziału godzinowego i harmonogramów,
  • wstążeczka do zaznaczania.

10% rabatu na hasło MAMOPRACUJ, promocja trwa do 12.12.2018 r.

Zdjęcia: zdjęcie planera OgarniamSię – własność Magdalena Mazurkiewicz; pozostałe zdjęcia Alina Gamza Fotografia

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Co robić, aby dziecko nie stało się ważniejsze od relacji z partnerem?

Miodowy okres małżeński kończy się wraz z pojawieniem się dziecka. Pomimo 9 miesięcy na przygotowanie, nowa sytuacja potrafi zaskoczyć nawet najbardziej zakochane pary i doprowadzić do pogorszenia relacji. Czasu nie da się cofnąć, można natomiast wprowadzić w życie działania, które pomogą naprawić sytuację.
  • Agnieszka Wadecka - 03/12/2018
kobieta i mężczyzna razem przygotowują posiłek

A było tak pięknie

Przed dzieckiem było tak pięknie. Spokojne poranki, wspólne śniadania, randki po pracy, albo kolacja, wino i film. Weekendy spędzane na spotkaniach ze znajomymi. Noce dla Was. Było tak wspaniale, że postanowiliście założyć rodzinę, a dziecko miało być dopełnieniem Waszego szczęścia i miłości. W teorii 🙂

Już w ciąży okazało się, że jednak nie jest tak idealnie. Większość imprez przepadła, odwołaliście wakacyjny wyjazd, ciążowe humory nie jeden raz zepsuły radosną atmosferę. A to tylko ciąża, kilka miesięcy i potem będzie lepiej, wszystko się ułoży.

Na pewno?

Nadchodzi wielki dzień i pojawia się dziecko – ta malutka, krucha istotka, oczywiście wspaniała i kochana, ale jednak ogromnie absorbująca. Wkrótce przewraca Wasze życie do góry nogami, odbiera Wam dużo czasu, tego, który dotychczas był tylko dla Was. Swoim płaczem będzie wybudza Was każdej nocy przez najbliższe miesiące, a może i lata. W powietrzu czuć rosnące napięcie, a Wy czujecie się jak  tykające bomby. Do awantury tylko krok.

Tylko spokój może Was uratować

Trochę brzmi jak hasło z dobrej komedii, ale naprawdę tak jest. Pamiętajcie, że nerwy niczemu nie służą. Dziecko poczuje Wasze napięcie i jeszcze będzie trudniej je uspokoić. Wy w zdenerwowaniu możecie też palnąć coś głupio, a potem będziecie żałować nieprzemyślanych słów.

W takiej chwili weź dziecko na spacer, albo zajmij się czymś co pozwoli ukoić nerwy. Męża wyślij z kumplem na mecz, wróci spokojniejszy i pełen sił. Umówcie się, że czasem Ty też wyjdziesz na kawę z przyjaciółką, bez dziecka. Wygospodarujcie czas dla samych siebie.

Pomoc osób trzecich

Jeśli macie możliwość to zaangażujcie w opiekę babcię, ciocię albo opiekunkę. Wyjdźcie sami tylko we dwoje. Ustalcie, że będzie to np. raz w miesiącu. Naprawdę nie trzeba więcej. Zaplanujcie specjalny dzień, w którym zrobicie coś romantycznego, lub coś co robiliście przed ciążą, a przy dziecku nie macie na to możliwości.

Nauczcie się korzystać z rozrywkowego życia z maluszkiem. Oczywiście nie weźmiecie go do klubu na tańce i drinka albo do głośnej sali kinowej (choć pojawiają się już sale dla rodziców – dźwięk jest przyciszony, są przewijaki i inne udogodnienia). Możecie robić sobie weekendowe wyprawy za miasto, chodzić po górach czy też wyjechać na wakacje za granicę. Potrzebna jest tylko odwaga i wiara w to, że się uda.

Wiele rodzin podróżuje z malutkimi dziećmi i czerpią z tego ogromną satysfakcję. Taki czas wzmocni Wasze relacje, zdobędziecie nowe doświadczenia i zobaczycie, że z dzieckiem możecie nadal czerpać z życia garściami.

Dbajcie o Waszą relację

Okazujcie sobie czułość w każdej chwili. Na spacerze trzymajcie się za ręce, ot tak dajcie sobie buziaki, przytulajcie się, mówcie miłe słowa i komplementy. Napiszcie czasem smsa z miłym słowem i pytaniem „co słychać?”. To nie są gesty przeznaczone na specjalne okazje. Używanie ich codziennie będzie budować u partnera poczucie, że jest kochany i że nie zszedł na drugi plan.

Róbcie sobie małe upominki bez okazji. Ulubione perfumy, książka, o której mąż mówił, że chciałby ją przeczytać albo inny drobiazg będą świadczyły, że myślisz o ukochanym i chcesz mu sprawić przyjemność.

Nie lekceważcie się nawzajem. Pewnie po całym dniu spędzonym z dzieckiem masz dość i najchętniej wystrzeliłabyś się w kosmos, a mąż wraca i mówi, że jest zmęczony. Pewnie chcesz powiedzieć, że i tak miał lepiej, nie musiał wycierać kup i miał do kogo się odezwać. Pomimo, że to trudne staraj się tego nie robić. Dla mężczyzny to sygnał, że nie interesuje Cię to jak on się czuje i jak minął mu dzień. Po kilku takich sytuacjach utwierdzi się w tym przekonaniu i może przestać go interesować to, jak Ty spędziłaś czas. Ta sytuacja będzie ciągnąć Was w dół. Gdy wraca pytaj jak się czuje i czy chce się napić z Tobą herbaty, na pewno się ucieszy, odwdzięczy albo z radością sam zrobi dla Was ciepły napój i kolację.

Inwestycja w małżeństwo to najlepsza lokata. Skorzysta na niej cała Wasza rodzina. Nie bójcie się podjąć tych dobrych, małych kroków, dzięki nim będziecie cieszyć się sobą tak jak wcześniej i unikniecie przykrych kryzysów.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama trójki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail