Czego szukasz

Załóż biznes, w którym liczą się ludzie, zaufanie i rozwój – Akademia JA

Akademia JA to sieć placówek oferujących zajęcia wspierające rozwój emocjonalny i wzmacnianie kompetencji miękkich dla dzieci i młodzieży. Biznes założony przez dwie mamy, którym zależało na równowadze i czasie dla rodziny. Wartości bliskie założycielkom, Agnieszce Zielonce i Iwonie Żbikowskiej – partnerstwo, zaufanie, relacje z ludźmi – przyciągają mamy z całej Polski. Może to też pomysł na biznes i sposób work – life balance dla Ciebie? Sprawdź – weź udział w bezpłatnym spotkaniu 27 stycznia w Gdyni. Warto!

  • Joanna Gotfryd - 21/01/2020
Iwona Żbikowska i Agnieszka Zielonka z Akademii JA

Iwona Żbikowska i Agnieszka Zielonka, przedsiębiorcze mamy założyły Akademię JA, która oferuje zajęcia dodatkowe dla dzieci i młodzieży rozwijające kompetencje miękkie i wspierające rozwój emocjonalny. I rozwija sieć Ośrodków w całej Polsce.

Poznaj szczegóły biznesu Akademia JA

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska

tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka

tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Kolejne bezpłatne spotkanie dla przyszłych właścicieli Ośrodków Akademii JA – 27 stycznia 2020 – Gdynia – godziny: 9.30-15.30.

Agnieszko, Iwono, obie jesteście przedsiębiorczymi mamami. Czy pomysł na Waszą firmę to była potrzeba znalezienia recepty na work-life-family balance?

Agnieszka: Jeśli chodzi o mnie to bardziej potrzeba niezależności i możliwości samodzielnego decydowania o sobie oraz realizacji własnych pomysłów. Za tym też właśnie idzie możliwość jeszcze większej równowagi zawodowej i prywatnej, bo jest ona w moich rękach.

To, że pracujemy razem, daje mi też poczucie bezpieczeństwa i zastępowalności w sytuacji, choćby choroby mojego synka. Nie ukrywam, że to urodzenie syna skłoniło mnie do decyzji o zmianie mojego zawodowego życia – kiedyś żyłam na walizkach, pracowałam dla klientów w całej Polsce.

Myślałam oczywiście o dziecku i rozmawiając o tym, na jednym ze szkoleń dla superwizorów, dostałam zadanie, bym posadziła w słoiku z wodą fasolkę i przez 2 tygodnie robiła codziennie fotkę tej fasolki.

Nie zrozumiałam wtedy tego zadania – później uświadomiłam sobie, że mam dwa wyjścia żeby je wykonać: albo poproszę kogoś żeby robił to zdjęcie fasolce stojącej w domu, albo będę targała ją po lotniskach. To było inspirujące zadanie coachingowe. Teraz „fasolka” ma już prawie 8 lat, niebieskie oczy, a ja latam głównie z nim na wakacje.

Iwona: Moją inspiracją do prowadzenia własnej działalności gospodarczej była dwójka moich dzieci, a przede wszystkim ich rozwój. Mieszkając w małym mieście, możliwości zajęć dla dzieci były bardzo małe i stanęłam przed dylematem, czy wozić dzieciaki na zajęcia 50 km, czy zorganizować je w swoim mieście. Wybrałam to drugie rozwiązanie, a po 20 latach mogę powiedzieć, że była to trafna decyzja – dziś moje dzieci mają blisko 30 lat i bardzo doceniają możliwości, które im stworzyłam.

Powiedzcie proszę jak sobie radzicie z trudnościami w biznesie?

Iwona: Obie mamy nastawienie na szukanie rozwiązań i tak radzimy sobie z trudnościami. Wspiera nas też zarówno rodzina, jak i nasi współpracownicy – Ci, z którymi długo już pracujemy, są dla nas olbrzymią kopalnią inspiracji i pomocy.

Mamy to szczęście, że budowany przez nas zespół, pomimo że, różnorodny, to łączą go wartości takie jak szacunek, empatia, zaufanie, odpowiedzialność, efektywność i oczywiście radość – bo bez odrobiny szaleństwa w biznesie byłoby nam nudno.

A co jest największym wyzwaniem, jeśli chodzi o Waszą firmę?

Agnieszka: Wyzwaniem jest to, czego ciągle się jeszcze trochę uczymy – „zamykanie głowy” po wyjściu z pracy. Bardzo dbamy o to, by nie pracować 24h na dobę. Kiedy razem spędzamy czas prywatnie, to oczywiście zdarza się nam gadać o pracy, ale staramy się nie przesadzać 🙂

Akademia JA intensywnie się rozwija. Budujecie sieć Ośrodków w całej Polsce, prowadzonych przez niezależnych przedsiębiorców. Czy Wasz osobisty przykład przedsiębiorczych mam przekazujecie kolejnym właścicielom Ośrodków?

Agnieszka: Staramy się przekazywać, lecz w naszej filozofii mamy taką myśl “każdy bierze tyle, ile potrzebuje i na ile jest gotowy”.

W ostatnich latach powstało prawie 30 nowych ośrodków Akademii JA, większość z nich założyły kobiety – mamy. Jak bardzo istotny był dla nich aspekt work-life balance?

Iwona: To bardziej pytanie do właścicieli naszych ośrodków, jednak z rozmów wynika, że tak – to bardzo ważny aspekt, często pojawia się ten wątek podczas naszych spotkań.

Przeczytaj także: W końcu mam czas dla dzieci – historia Ani, która rozwija własny biznes z Akademią JA.

Styczeń to czas noworocznych postanowień. Wiele osób mówi sobie wtedy – założę firmę, odejdę z etatu i przejdę na swoje. Jakich osób szukacie do współpracy, do założenia nowych Ośrodków Akademii JA? Kogo chcecie zaprosić do współpracy?

Iwona: Szukamy osób, które potrafią pracować motywując się wewnętrznie i mają samodyscyplinę w działaniu.

Nasze kandydatki to osoby, których pasjonują ludzie. Super, jeśli lubią dzieci.

Szukamy tych, którym bliskie jest partnerstwo, zaufanie, którzy potrafią budować dobre relacje oraz sprzedawać.

A dlaczego akurat styczeń to dobry moment, by się z Wami skontaktować?

Agnieszka: Styczeń to dobry moment na start, ponieważ pierwsze półrocze jest potrzebne by przygotować się do działania z klientami w drugiej połowie roku. Sprzedaje się cały rok i dlatego dobrze jest przygotować sobie świadomie rynek.

W pierwszej połowie roku mamy zaplanowane szkolenia przygotowujące do pracy z nami. W tym czasie mamy też spotkania z osobami chcącymi zacząć współpracę – najbliższe zaplanowane jest na 27.01., w naszej siedzibie w Gdyni w godzinach 9.30-15, a kolejne 9.03.

Już dzisiaj poznaj szczegóły biznesu Akademia JA

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska

tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka

tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Kolejne bezpłatne spotkanie dla przyszłych właścicieli Ośrodków Akademii JA – 27 stycznia 2020 – Gdynia – godziny: 9.30-15.30

Iwona Żbikowska i Agnieszka Zielonka z Akademii JA

Własna firma to dla Was pole do rozwoju – również osobistego. W trakcie prowadzenia Akademii JA ukończyłyście kursy, które dały Wam nowe kompetencje.

Rozwijacie też ofertę Akademii JA, organizując szkołę dla rodziców i pracujecie nad kolejnymi nowymi projektami. Opowiedzcie proszę więcej o tym, dlaczego ten rozwój jest taki ważny, co Wam daje?

Iwona: W ostatnim czasie powstał program „Kto jak nie JA” dla młodzieży i dorosłych rozwijający kompetencje miękkie, a także program „Oto JA liczy i eksperymentuje”, dopełniający kompetencje przedszkolaków o umiejętności twarde. Powstaje też Akademia Rodzica online – ruszy od września.

Dlaczego rozwój jest ważny?

Dla nas rozwój to życie.

Chcemy być na bieżąco z nowościami, wiedzieć i potrafić odnajdować się w jakże nowoczesnym świecie dzieci i szybkim świecie dorosłych. Trudno byłoby kogoś uczyć, samemu się nie rozwijając.

Przeczytaj także: Prowadzę biznes, który do mnie pasuje – historia Kamili, która założyła Akademię JA.

To nie koniec nowości – stworzyłyście też Fundację Kalos, która realizuje świetną akcję „Zacznij dobrze dzień”. Skąd pomysł na taką akcję i jaki jest jej cel?

Agnieszka: Kalos to z greckiego dobro (ważny jest tu akcent na o, bo inaczej słowo to oznacza po grecku “odcisk”). Nasza fundacja chce żebyśmy pamiętali o tym codziennie (więc odcisk też jest nieprzypadkowy). Łatwiej żyje się w miłej atmosferze, a nasze działania skierowane są do wszystkich działających, czujących i myślących podobnie.

Iwona: Chcemy z jednej strony podpowiadać idee i rozwiązania dbające o dobre prawdziwe relacje oparte na szacunku i zaufaniu. Z drugiej strony zależy nam, by te rozwiązania były proste, praktyczne, przyjemne, a przede wszystkim trafne.

Dlatego fundacja zajmuje się również badaniami społecznymi, by maksymalnie efektywnie rozpoznawać potrzeby naszych odbiorców. Zapraszamy na naszą stronę projektu „Zacznij dobrze dzień” www.przywitajsie.pl i do wykorzystania naszego pomysłu u siebie.

Na zakończenie zapytam Was, czy z Waszej perspektywy rzeczywiście własna firma daje większą elastyczność i jest sprzymierzeńcem w utrzymaniu work-life balance?

Agnieszka: Z naszej perspektywy tak jest – jednak warto pamiętać, że to tak samo wymagająca czasu i energii praca, jak ta „etatowa”. Choć nam przyświeca też idea, że lepiej pracować na własne dzieci niż cudze 🙂 A ponieważ są ferie, to właśnie wyjeżdżamy na urlop 🙂

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcie: własność Akademia JA

Artykuł powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy realizowanej przez nas od 2014 roku.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet – Mamy kupują u Mam

_ "Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko, żeby nie wrócić na etat" - opowiada Aneta Frąckowiak, w ramach #MamyKupująUMam , która w listopadzie 2018 r. założyła własną firmę i sama również wspiera kobiece biznesy. Przeczytaj jak!
  • Listy do Redakcji - 04/07/2020
Aneta Frąckowiak, właścicielka firmy Loco Sport

Aneta Frąckowiak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

To mój ulubiony cytat, który zresztą potwierdza się w 100% we wszystkim co robię. Mam na imię Aneta i jestem właścicielką marki LOCO SPORT, marki sportowych legginsów dla kobiet, które dodają mocy, emanują pozytywną energią i motywują do działania.

Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko żeby nie wrócić na etat.

Pierwszym krokiem, który jeszcze wtedy nie był związany typowo z biznesem, było założenie grupy biegowej Mamy-Biegamy. Już przed pierwszą ciążą trochę biegałam, potem bardzo mocno się w to wciągnęłam i urodziła się myśl, żeby zarażać tym sportem inne mamy. Podczas jednej z rozmów w piaskownicy podzieliłam się tą myślą z przyjaciółką, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Powstała grupa na Facebooku, która zaczęła się prężnie rozwijać. Prowadziłyśmy spotkania dla początkujących mam-biegaczek, spotykałyśmy się wspólnie na zawodach i wzajemnie się motywowałyśmy. Zresztą robimy to nadal do dzisiaj! 😊

Z myślą o potrzebach kobiet

Siłą rzeczy zaczęłam poznawać świat biegowy, potrzeby kobiet, w szczególności mam. Ale to jeszcze nie był pomysł na biznes. Kiedy oddałam dzieci do przedszkola, wróciłam jednak na etat, ale do innej firmy. Jednak po 8 miesiącach zostałam zwolniona z powodu likwidacji placówki i wtedy właśnie powiedziałam sobie „To jest mój czas!”.

Już wtedy w głowie miałam delikatny zarys, że może sklep internetowy i że przydałyby się kolorowe, funkcjonalne legginsy biegowe dla kobiet. Nie mając zbytniego doświadczenia, moim pierwszym pomysłem był import legginsów. Jednak kiedy zamówione produkty dotarły do mnie załamałam się. Jakość legginsów była fatalna, nie mogłam podpisać się pod takimi produktami. Poszłam więc krok dalej. Pomyślałam, że jeśli to ma być coś, co mam sygnować swoim nazwiskiem, to musi to być produkt wysokiej jakości, funkcjonalny i spełniający wszystkie wymagania aktywnych kobiet.

To był początek mojej długiej drogi do realizacji tego pomysłu. Przez kilka następnych miesięcy starałam się o dotację na otwarcie działalności. Przeszłam szkolenia, przygotowałam biznesplan, obliczyłam koszty. Teraz z perspektywy czasu wiem, jak bardzo nierealny był to plan, o jak wielu rzeczach nie pomyślałam, jak wiele pominęłam. Wsparcie dotacyjne jednak otrzymałam i to pozwoliło mi zacząć. Firmę założyłam w listopadzie 2018 roku, a pierwszą partię leginsów wprowadziłam do sprzedaży dopiero pół roku później.

Przeczytaj także: Kryzys może być impulsem do kreatywności – Mamy kupują u Mam

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet

W tej chwili jestem cały czas na etapie rozwoju. Chociaż tak naprawdę mając własną firmę, jesteśmy na etapie rozwoju przez cały czas. 😊 Jednak jako marka LOCO SPORT nie chcę działać tylko i wyłącznie na gruncie sprzedażowym. Bardzo zależało mi, żeby LOCO stało się światem kobiet dla kobiet. Staram się wspierać kobiece biznesy, nawiązuję różne relacje i współprace właśnie z kobietami. Chcę pokazywać, że jesteśmy silne, potrafimy godzić wiele ról w swoim życiu, a jednocześnie spełniać się zawodowo, czy też właśnie w sporcie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują u Mam

Wszystko jest możliwe

W grupie JESTEM LOCO! na Facebooku, którą prowadzę, jest mnóstwo kobiet, które są niesamowitą motywacją i inspiracją dla pozostałych. W części blogowej mojego sklepu znajdują się wywiady z takimi właśnie kobietami. Nazywamy się MENTORKAMI, bo pokazujemy drogę, jaką można iść, aby osiągnąć sukces. Pokazujemy, że należy wierzyć w siebie, w swoje umiejętności i walczyć o swoje marzenia. Pracować na nie. I nie chodzi tylko o te marzenia zawodowe, bo marzenia kobiet są bardzo różne. Niektórym marzy się start w biegu górskim, inne chcą przebiec maraton, albo zacząć trenować pole dance. Jedne marzą o własnym domu z ogródkiem, inne o pracy związanej z ich pasją. Poprzez LOCO chcę pokazywać, że wszystko jest możliwe.

Nigdy nie rezygnuj z celu

Wystartowałam również z cyklem spotkań LIVE na Facebooku. Cykl nazywa się Śniadanie z Loco, spotykam się z widzami w każdą niedzielę o godzinie 10:00 na fanpage’u LOCO. Zapraszam również na te spotkania różnych gości. Trenerki personalne, dietetyczki, czy brafiterkę. Być może któraś z mam czytających ten artykuł będzie miała ochotę pojawić się jako gość na takim Śniadaniu. Serdecznie zapraszam!

Pierwszą z moich dewiz napisałam na samym początku. Druga jest taka, żeby nigdy się nie poddawać. Konsekwencja, wytrwałość i upór. NIGDY nie rezygnuj z celu, który wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Prowadzę słodki biznes – Mamy kupują u Mam

- "Wyuczony zawód - fizjoterapeuta, z pasji cukiernik. Przez 15 lat pomagałam pacjentom, a w wolnych chwilach rozwijałam cukierniczą pasję. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci Gustawa i Łucji. Od 1.5 roku prowadzę Pracownię Tortów Projekt - Tort, ale godzenie dwóch etatów i potrzeb dwójki dzieci było trudne. Podjęłam decyzję o zwolnieniu z etatu i przejściu na swój słodki biznes. Rozwój firmy i dobrze zapowiadający się kolejny sezon ślubno- komunijny pomógł w podjęciu decyzji. I nagle wszystko runęło przez koronawirusa" - opowiada Paulina w liście do redakcji w ramach akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 01/07/2020
Paulina Kopacz-Szczech

Paulina Kopacz – Szczech zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Oto moja słodka historia

Torty piekłam od zawsze. Moja rodzina nigdy nie przepadała za chemicznym posmakiem słodkości z sieciowych cukierni, więc trzeba było robić coś słodkiego – domowego. Przyznam, że moje wypieki zawsze smakowały, choć wyglądały kiepsko. Nigdy jednak nie było czasu by ćwiczyć warsztat dekoratorski. Pewnego dnia zostałam zaproszona na urodziny do koleżanki. Brak pomysłu na prezent, więc zrobię tort. Do tego wypieku przygotowywałam się długo. Czytałam poradniki, przeszukałam internet i w końcu mój tort „jakoś wyglądał”. Tak naprawdę od tego tortu rozpoczęła się przygoda.

Miałam potrzebę szukania i doszkalania się dalej. Jednak z powodu pracy na pełnym etacie i przy dwójce dzieci robiłam to po nocach, w tzw. wolnej chwili… Robiłam torty przy każdej możliwej okazji, publikując ich zdjęcia na swoim prywatnym profilu na FB. Zaczęli odzywać się do mnie zupełnie obcy ludzie, by z prośbą by wykonać dla nich tort. Tak więc poza szukaniem nowych technik i przepisów kulinarnych zaczęłam szukać wymogów, by robić to co lubię legalnie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują #i#u Mam

Projekt – Tort

W lokalnym sanepidzie dowiedziałam się , że raczej się nie da… Jak piec w domu na sprzedaż? Wraz z mężem zagospodarowaliśmy jedno z pomieszczeń w domu pod pracownie. Z pomocą cudownych pań z sanepidu udało mi się spełnić szereg wymogów i otworzyć legalną pracownię.

Zamówień było coraz więcej i więcej. Musiałam czasem odmawiać klientom, ponieważ przy pracy na etacie prowadzenie własnej firmy nie było takie łatwe. Przez 2 lata pracowałam po 12, a czasami po 20 godzin, weekendy to maratony po 38 godzin ciągłej pracy… Zero wolnego. Doszła też choroba.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Nadszedł czas by podjąć decyzję, co dalej

Najpierw zdrowie… Przeszłam operację usunięcia guza oraz całej tarczycy i już kilka dni po operacji piekłam kolejny tort na zamówienie. 😉 Odeszłam z etatu po 15 latach. I choć tęsknię bardzo za swoimi pacjentami i współpracownikami, wiem że nie da się tak funkcjonować…

Po podjęciu decyzji o odejściu z etatu i zajęciu się tylko swoją firmą, nastała era koronawirusa… Pękający w szwach kalendarz zaczął robić się pusty. Wesela i komunie zostały odwołane, a to przecież środek sezonu. Jednak powoli wszystko wraca do normy, i po tej ogromnie ciężkiej pracy, nie poddam się i będę walczyć o moją pracownię ze wszystkich sił.

Jeszcze będzie dobrze

Nie czekając na pomoc naszego państwa wzięłam się ostro do pracy. Wystawiłam ofertę na słodkie boxy z dostawami do domu by przetrwać ten trudny czas. Straty są nie do odrobienia ale wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

Przeczytaj także: Pandemia nie zmniejszyła naszej motywacji do rozwijania biznesu – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: prywatne archiwum Pauliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail