Czego szukasz

Xiapex – nowy lek na chorobę Dupuytrena

Nowości na rynku medycznym są najbardziej wartościowe, kiedy pozwalają na wyleczenie schorzenia przy znaczącym zmniejszeniu inwazyjności tego procesu. Dostępny na rynku lek Xiapex jest alternatywą do chirurgicznej metody leczenia choroby Dupuytrena. Schorzenie to polega na znaczącym upośledzeniu funkcji motorycznych dłoni, objawiając się zazwyczaj przykurczem palców.

  • Zofia Kowalska - 27/07/2015

Choroba Dupuytrena dotyka najczęściej osoby po 40 roku życia, w rodzinie których występowały osoby dotknięte schorzeniem. Jednak pojawia się również u osób młodszych. Choroba rozwija się na przestrzeni lat, zdarzają się również przypadki z szybko postępującym schorzeniem co niestety źle rokuje. Schorzenie to ma podłoże genetyczne, częściej dotyka mężczyzn, zaś kobiety są nosicielkami choroby przekazując ją na kolejne pokolenie. Często pierwsze objawy występują na skutek indukcji za sprawą drobnego urazu lub stanu zapalnego. Dotychczas stosowanym sposobem leczenia był zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu zgrubiałej tkanki łącznej uniemożliwiającej całkowity wyprost palców. Choroba nieleczona wiąże się z wystąpieniem coraz silniejszego i postępującego przykurczu.

Leczenie tradycyjne

Tradycyjnie leczona choroba Dupuytrena, tak jak każdy zabieg chirurgiczny, wiąże się z możliwością wystąpienia powikłań oraz zjawisk niepożądanych jak np. uszkodzenia nerwów lub naczyń krwionośnych, co może doprowadzić do zaburzeń w funkcjonowaniu dłoni. Oprócz tego pomimo dużej skuteczności leczenia i przy prawidłowym przebiegu operacji może się zdarzyć, że w krótkim czasie po zabiegu pojawiają się nowe ogniska choroby na sąsiednich palcach. W tradycyjnej metodzie leczenia jedynym rozwiązaniem było przeprowadzenia kolejnego zabiegu chirurgicznego. Warto wiedzieć, że złe rozpoznanie choroby i niewłaściwe próby leczenia np. poprzez rehabilitację nie przynoszą poprawy, a nawet sprzyjają szybszemu rozwojowi schorzenia.

Leczenie z wykorzystaniem Xiapex

Nowoczesną metodą leczenia przykurczu Dupuytrena jest wykorzystanie leku dostępnego pod nazwą Xiapex. Substancją czynną jest enzym – kolagenaza, którą otrzymuje się z bakterii Clostridium histolyticum. Działanie leku polega na enzymatycznej degradacji, powstałych na skutek choroby, zgrubień. Preparat musi zostać podany przez lekarza specjalistę, który dzięki odpowiedniej aplikacji i manipulacji może uzyskać pożądany efekt już po 24 godzinach od pierwszej iniekcji. W przypadku leczenia z wykorzystaniem leku Xiapex optymalna ilość dawek preparatu to dwa wstrzyknięcia. Pełną sprawność przykurczonych palców uzyskuje się po ok. 30 dniach od rozpoczęcia leczenia. Co ważne w większości przypadków leczenie Xiapexem nie wymaga rehabilitacji co zmniejsza uciążliwość okresu rekonwalescencji. Pierwszy raz, znany w Europie lek pod nazwą Xiapex, został wprowadzony przez firmę Auxilium Pharmaceuticals Inc., która otrzymała akceptację do użycia leku w 2010 roku przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (ang. Food and Drug Administration, FDA) pod nazwą Xiaflex.

Xiapex – lepszy czy gorszy?

Przewaga zabiegu z wykorzystaniem kolagenazy nad leczeniem chirurgicznym to ograniczenie powikłań i niepożądanych następstw zabiegu chirurgicznego. W tym także dyskomfortu ze względu na ranę, a następnie bliznę, która w niektórych przypadkach może sprawiać ból podczas nacisku, dotyku oraz pracy.

Wadą leczenia Xiapexem są trudności w uzyskaniu efektu terapeutycznego podczas wystąpienia dużej ilości zbliznowaceń tkanki o różnej etiologii. Niestety na drodze farmakologicznej nie można wyleczyć wszystkich typów przykurczu Dupuytrena.

Niewątpliwie przewaga leczenia farmakologicznego z wykorzystaniem leku Xiapex ma znacznie więcej zalet w porównaniu do metody tradycyjnej. Podjęcie decyzji o przystąpieniu do leczenia farmakologicznego musi wiązać się z konsultacją z doświadczonym w tym zakresie lekarzem specjalistą. Zabieg, choć pozornie prosty, wymaga od lekarza odpowiedniej wiedzy i umiejętności zarówno w zakresie prowadzenia zabiegów chirurgicznych, a także praktycznego szkolenia, niezbędnego do podjęcia skutecznego leczenia.

Dr n. med. Ireneusz Walaszek, adiunkt w Klinice Chirurgii Ogólnej i Chirurgii Ręki Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie oraz chirurg w Domu Lekarskim Centrum Medyczne w Szczecinie, skomentował leczenie Xiapex’em w następujący sposób: Metoda enzymatycznego leczenia choroby Dupuytrena preparatem Xiapex jest z powodzeniem stosowana od kilku lat w Stanach Zjednoczonych, do Europy dotarła kilka lat później. Polega ona na podaniu enzymu, który rozpuszcza pasma łącznotkankowe stanowiące istotę tej właśnie choroby. Sposób ten daje pacjentowi możliwość uniknięcia zabiegu chirurgicznego i wizyty w szpitalu. Co najważniejsze przyśpiesza to odzyskanie sprawności bez pozostawienia blizny po stronie dłoniowej. Eliminuje to wszystkie obawy związane z tkliwością blizny i poczucia dyskomfortu w miejscu, które przy tradycyjnej metodzie leczenia byłoby operowane. Jest to metoda ceniona przez wielu pacjentów. Jednak trzeba mieć na uwadze, że nie może być aplikowana do wszystkich postaci choroby.

Xiapex to nowość na polskim i światowym rynku. W Polsce zabieg niechirurgicznego leczenia przykurczu Dupuytrena można wykonać w kilku placówkach.

Zdjęcie: Eddi 07- Free Stock / Foter / CC BY

Materiał przygotowany przez Partnera.
Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Podyskutuj

Jak budować dobre relacje w związku? Sprawdź!

Podobno kryzysów w związku nie unikniemy. I podobno są częścią budowania relacji, a nawet ją wzmacniają. Tylko jak słuchać i mówić do siebie nawzajem, skoro mężczyzna i kobieta tak często mówią różnymi językami? Co zrobić, żeby on nie musiał się domyślać, a ona przestała oczekiwać?
  • Marzena Kopta - 13/02/2020
para rozmawia ze sobą

Jak budować dobre relacje w związku?

Zacznę nieco przewrotnie. Miłość to nie wszystko. Sposób, w jaki rozmawiamy, w jaki się słuchamy, determinuje jakość naszego związku. Wiele par mówi, że nie dogadują się już, nie rozumieją. Kochają się, chcą być razem, coś do siebie mówią, coś komunikują, a jednak czują się niezrozumiani.

Razem coś zbudowali, czegoś się dorobili, tylko co z tego skoro przestali rozmawiać. Każdy zaczął mówić swoim językiem. Bo miłość to nie wszystko. Bez rozmowy i zrozumienia, nie będzie dobrego, udanego związku.

On z Marsa, a ona z Wenus

Różnimy się, nie tylko fizycznie. Inaczej mówimy, myślimy, układamy zdania. Mężczyźni potrzebują konkretów. Czasem śmiejemy się, że do naszych facetów warto mówić dużymi, drukowanymi literami. Bo tak jest.

Mężczyźni chcą krótkich i bardzo konkretnych form komunikacji. Potrzebują wiedzieć precyzyjnie, co i kiedy mają zrobić oraz czego od nich oczekujemy. Mają problem z nazwaniem uczuć i potrzeb. Zwykle nawet nie zadają sobie trudu, aby się nad nimi zastanowić. Wyznają filozofię: będzie coś ode mnie chciała, to zapyta lub poprosi.

Kobiety mają odwrotnie. Mogą mówić długo i namiętnie, zdaniami wielokrotnie złożonymi….. albo nie mówić nic. Wiedzą, co należy zrobić i kiedy. Zastanawiają w nieskończoność się nad tym, co czują, czego potrzebują  i….. czego oczekują. Oj tak! Wenusjanki uwielbiają oczekiwać.

Oczekują, aby wszyscy wokół domyślali się, co jest do zrobienia, gdzie i kiedy potrzebna jest pomoc. Uważają, że skoro wiedzą, co trzeba zrobić (np. wynieść śmieci), to inni (czyt. mężczyźni), też to wiedzą. Skoro czują, że potrzebują dostać kwiaty, to mężczyzna też to czuje. I lubią te wszystkie metafory i poetyckie przenośnie.

Przeczytaj także: Co zrobić by poprawić relacje w związku!

Zamiast konkretnie powiedzieć: chcę dostać kwiaty! stosują element zagadki: pamiętasz na wakacjach na Mazurach, 10 lat temu, co wtedy robiliśmy? Aaaach ….. a on bidulek nie pamięta, bo pamięć ma krótką, a jeśli nawet, to pamięta, ale pewnie tylko jedną rzecz, z setek, które się tam zdarzyły.

Relacje, czy wakacje?

Nasza Wenus będzie się złościć, że śmieci się wylewają z wiadra. A przecież widać, że pełno, prawda? Zaczerwieni się, po tym jak mąż założył dziecku półbuty, a powinien kalosze. No przecież powinien wiedzieć, że deszcz pada.

Kobieta cierpi, bo chce przytulenia, adoracji i kolacji przy świecach (jak na Mazurach), a on mecz za meczem (jak na Mazurach).

Mężczyzna z Marsa natomiast wścieka się, że przecież jego Wenus powinna powiedzieć, że śmieci są do wyrzucenia i powinna do listy ubrań dopisać kalosze. Przecież nie zrobił tego umyślnie. A świece i kolacja, kwiaty i romantyzm – odezwij się kobieto. Powiedz, że tego chcesz, bo na Mazurach wiele się działo.

Tak właśnie wygląda nasza komunikacja. A raczej nie wygląda, tylko rozjeżdża się jak pociągi na rozjeździe kolejowym, choć teoretycznie jedziemy tym samym, w tym samym kierunku, do tej samej miejscowości, o nazwie Związek.

Relacje w związku. Gdzie te motyle?

To jeszcze nie koniec, niestety. Każdy początek jest cudowny. Rozmawiamy wtedy magicznym językiem miłości, cierpliwości, wybaczenia. Witamina M sprawia, że nie ma dla nas znaczenia, czy zostaliśmy usłyszani, czy nasze potrzeby zostały zaspokojone.

Nie zauważamy, że naszemu mężczyźnie z trudem przychodzi mówienie, co czuje. Oni zaś nie zauważają, że ukrywamy nasze rozczarowania, że dostaliśmy jeden kwiat, a nie cały bukiet. I tak to się zaczyna.

Koniec jest taki, że my przestajemy w ogóle mówić o tym, czego chcemy, potrzebujemy, a oni przestają pytać i domyślać się, sądząc, że tak już musi być. Rozjazd.

Jak pracować nad dobrą relacją w związku?

Są jednak  związki, które trwają. Dogadują się, pchają wspólnie jeden lub więcej wózków, wspólnie budując, poprawiając i remontując ten wspólny dom, czyli Związek.

To jednak da to się zrobić, żeby było lepiej? Tak zrobić, żeby on sam wynosił śmieci i wyprowadzał psa, a ona piekła ciasto w co drugą niedziele.

Uniknąć frustracji, że ona czegoś nie powiedziała, a on się tego nie domyślił. Sprawić, aby spokojnie, bez złości na siebie zasypiali w jednym łóżku, pomimo że ona zmęczona, a on bardzo bardzo by chciał…..

O tym jak zacząć mówić JAKOŚ,  żeby to przeszło w JAKOŚĆ, już wkrótce 🙂

Czy pomogłam Ci trochę i teraz już więcej wiesz o tym jak budować dobre relacje w związku?

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Kopta
Trener skutecznej komunikacji, mediator rodzinny. Pracuje w oparciu o metodę Komunikacji Bez przemocy ( NVC). Prowadzi warsztaty dla rodziców i nauczycieli, pracuje z małżeństwami nad poprawą relacji w związkach. Właścicielka Fabryki Szczęśliwości (www.fabrykaszczesliwosci.pl).
Podyskutuj

Po co mamie prawo jazdy?

Po co Ci to? Komunikacja miejska przecież działa bez zarzutu. Jeśli się uprzesz, to z dwójką dzieci, wózkiem, psem, tornistrem i siatami spokojnie doturlasz się do najbliższego przystanku; odstoisz kilka minut, załadujesz przychówek oraz bagaż do tramwaju lub autobusu i…
  • Agnieszka Nietresta-Zatoń - 10/02/2020
mama zapina dziecko w foteliku samochodowym

Po co mamie prawo jazdy?

Nie zawsze jest ciąg dalszy. Bywa, że nie załadujesz, bo jednak w godzinach rozwozu dziatwy do placówek opiekuńczych i edukacyjnych oraz w godzinach odbioru, komunikacja miejska jest zwykle koszmarnie zatłoczona. Tornister możesz upchnąć i siatę jedną, ale reszta się nie zmieści.

Załóżmy, że upchnęłaś. Przy odrobinie szczęścia nikt na Ciebie nie fuknie; nikt nie będzie cmokał zniesmaczony, kiedy młodsze poczuje potrzebę emigracji z wózka na ręce lub na kolana – ktoś jednak zrobił Ci miejsce…, albo padnie w ramach akcji „bunt dwu (trzy, cztero, pięcio) latka” na glebę i zacznie wrzeszczeć.

Możesz poprosić o pomoc męża: rankiem do szkoły starsze dziecko podrzuci, ale z młodszym musisz poradzić sobie sama; odebrać po lekcjach nie da rady – narady, obrady, delegacja. Zakupy? Wrócę, to pogadamy… Koleżankę chcesz odwiedzić? Odwiedzaj, kto Ci broni – pakujesz się z przychówkiem i siatą za małych ubranek do tramwaju lub autobusu i… mówisz: dość tego dobrego!

A gdyby jednak….

Wyobraź sobie, że wszystko, co zajmuje Ci teraz mnóstwo czasu, zajmie Ci kilkanaście minut. Od upakowania dziatwy do fotelików samochodowych po dotarcie do szkoły/sklepu/przychodni/przyjaciółki mija ich piętnaście. Czasem więcej – korki bywają kłopotliwe, ale nie na tyle, żeby się nimi przejmować.

Wszystko, co do tej pory tachałaś na plecach, nosiłaś w rękach albo kolanem upychałaś pod wózek tudzież wieszałaś na nim, dzięki czemu wyglądaliście – Ty i dziatwa –  jak nomadka z przytroczonym dobytkiem, masz w bagażniku.

Twój samochód jest Twoją twierdzą. Zawsze masz w zasięgu ręki wszystkie „przydasie”: od kocyka na chłód, przez pelerynę na niespodziewany deszcz po ubranie na zmianę.

Koniec z noszeniem ciężkich zakupów: bagażnik jest cierpliwy i pojemny. Twój kręgosłup – szczęśliwy. Możesz tak zorganizować wielkie zakupy, że… zapomnisz o ich uciążliwości. Poniedziałkowym rankiem wrzucasz w bagażnik zgrzewkę mleka, tonę biszkoptów i drugą mrożonek. W sklepie pusto, na parkingu pusto i jeszcze się na jakieś wyprzedaże załapałaś. Logistyczna bajka: nikt nie pyta: „po co Ci to?”, nikt nie wyje celem wyjęczenia zabawki. Szast prast i po zakupach.

Nagły wypadek? Wzywają do żłobka/przedszkola/szkoły? Minutka… może dwadzieścia. Cokolwiek złego się przydarzy, reagujesz natychmiast – torebka ląduje na przednim siedzeniu, Ty za kółkiem i naprzód.

Nikogo o nic nie prosisz.

Jesteś panią swojego czasu

Połowę spraw załatwiasz  w drodze do pracy; połowę w drodze powrotnej.

Kiedy pogoda piękna – radio na cały regulator i droga jest Twoja. Prowadzenie samochodu wycisza, wyostrza zmysły, relaksuje. Fotel kierowcy, to prawdopodobnie najwygodniejszy fotel jaki masz.

Kiedy pogoda pod psem – docenisz fakt, że nie stoisz na przystanku i nie mokniesz, nie marzniesz, nie straszna Ci wichura ani mróz.

Skończą się wymówki, że ci się nie chce, że za daleko, za późno.

Mama za kierownicą

Na naukę jazdy nigdy nie jest za późno. Kiedy już pokonasz strach i… egzaminatora, zadasz sobie pytanie: „jak to możliwe, że tyle czasu żyłam bez prawa jazdy?”. Przecież wszystko jest trudne, nim stanie się proste. Ja jeżdżę. Ty też możesz.

Ciągle jeszcze nie wiesz po co Ci prawo jazdy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Nietresta-Zatoń
Nałogowa czytelniczka, która kocha pisać i pisarka, która nie umie żyć bez czytania. Autorka powieści "Oaza spokoju" i "Pustostan". Copywriterka, webwriterka, blogerka. Matka, żona i kociara z tytułem naukowym.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail