Czego szukasz

W końcu mam czas dla dzieci – historia Ani, która rozwija własny biznes z Akademią JA

Ania Konstantynowicz rok temu zrezygnowała z pracy na etacie, bo chciała mieć więcej czasu dla dzieci. Wiedziała, że kiedy zwolni tempo życia, na horyzoncie pojawią się nowe okazje. Otworzyła własny Ośrodek Akademii JA, który oferuje zajęcia rozwijające kompetencje miękkie u dzieci i młodzieży. Dzisiaj mówi, że to była doskonała decyzja – sama sobie ustalam grafik. To dla mnie wartość nie do przecenienia, szczególnie przy trójce dzieci. I robię coś, co ma dla mnie ogromny sens i daje niesamowitą satysfakcję. – Jeśli interesujesz się psychologią i chciałabyś swoją pasję połączyć z własnym biznesem – dołącz do Akademii JA.>>> Dowiedz się już dzisiaj czy to właśnie wymarzony pomysł dla Ciebie.

  • Franczyzadlamamy.pl - 01/04/2019
Anna Konstantynowicz z Akademii JA z rodziną

Ania Konstantynowicz jest mamą 3 dzieci i rok temu zdecydowała się na zwrot w zawodowym życiu o 180 stopni. Menadżerskie stanowisko w korporacji zamieniła na własny biznes – Ośrodek Akademii JA, o której dowiedziała się z Mamo Pracuj. Poznaj jej historię, a jeżeli bliski jest Ci rozwój i chciałabyś prowadzić własny Ośrodek Akademii JA…

Już dzisiaj poznaj szczegóły biznesu Akademia JA

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska
tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka
tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dla osób, które chcą prowadzić własny Ośrodek Akademii JA. Spotkanie  odbędzie się 15 kwietnia 2019 w Gdyni. 

Podczas spotkania opowiemy o Akademii JA, o naszych autorskich programach rozwojowych dla dzieci i młodzieży i o tym jak otworzyć swój Ośrodek Akademii JA – biznes z misją. Powiemy też dlaczego praca z emocjami od najmłodszych lat jest tak bardzo ważna! Zapraszamy!

Iwona Żbikowska i Agnieszka Zielonka – właścicielki Akademii JA

Spotkanie jest bezpłatne i trwa od 9.30 do 15.00. Chcesz wziąć udział w spotkaniu lub wiedzieć więcej? Napisz na [email protected] lub zadzwoń 516 195 701.

Aniu, wszystko zaczęło się mniej więcej rok temu. Odeszłaś z korporacji, nie mając jeszcze pomysłu na to, co będziesz robić. Dlaczego?

To prawda, odchodząc z korporacji nie myślałam o własnym biznesie. Moja decyzja o odejściu była podyktowana przede wszystkim chęcią spędzania większej ilości czasu z moimi dziećmi. Bardzo ciężko było pogodzić pracę na stanowisku menadżerskim w korporacji z byciem mamą, która będzie miała czas przyjrzeć się swoim dzieciom, zrozumieć ich potrzeby, a potem pomóc im je zaspokoić.

W pewnym momencie zrozumiałam, że bycie z moimi dziećmi na tym etapie ich życia i wspieranie ich rozwoju jest dla mnie priorytetem.Przedyskutowaliśmy tę kwestię z moim mężem, przeanalizowaliśmy wszystkie za i przeciw i zdecydowaliśmy, że to dobry czas na zmianę.

Zawsze lubiłam zmiany, inspirowały mnie do rozwoju, otwierały głowę. Tak było i tym razem. Chociaż nie nastawiałam się na to, że muszę właśnie w tym momencie wymyślić swój własny biznes, to jednak czułam gdzieś pod skórą, że jeśli tylko uda mi się wyskoczyć z tego pędu w jakim do tej pory żyłam, to zauważę zupełnie nowe możliwości. Nie myliłam się.

I właśnie w tym czasie dowiedziałaś się o Akademii JA – co przekonało Cię do tego biznesu?

Miałam wrażenie, że słowa Agnieszki i Iwony w wywiadzie z Mamopracuj.pl są kierowane bezpośrednio do mnie. Miałam poczucie, że wszystko zaczyna mi się układać w jedną całość.

Po pierwsze od dawna bardzo interesował mnie obszar rozwoju osobistego, dużo czytałam na ten temat, a także brałam udział w wielu szkoleniach.

Po drugie szukałam właśnie takich zajęć dla moich dzieci i nic w tym stylu nie mogłam znaleźć, więc pomyślałam, że jak otworzę Ośrodek u siebie, to moje dzieci będą miały dokładnie takie zajęcia jakich poszukiwałam. 

Po trzecie pomyślałam, że nie mogę przegapić takiej okazji, żeby zdobyć nowe kompetencje, móc rozwijać się w obszarze, który mnie interesuje i do tego realizować to wszystko w formie własnego biznesu.

Duże znaczenie miało także to, że aby wystartować wystarczyło zainwestować w swój rozwój i część materiałów promocyjnych, nie była to dla mnie ryzykowna inwestycja, często samo szkolenie potrafi kosztować więcej.

W ten sposób powstał pierwszy Ośrodek Akademii JA w Warszawie – EMOTKA.

Aniu, jesteś farmaceutką z wykształcenia, potem było doświadczenie z korporacji. Jak przygotowałaś się do prowadzenia firmy (jako właścicielka) i do prowadzenia zajęć (jako trener?) Czego musiałaś się nauczyć?

Musiałam nauczyć się wielu rzeczy, ponieważ wszystkie te obszary były dla mnie nowe. O ile zarządzanie własnym biznesem nie było dla mnie aż takim wyzwaniem (w końcu jestem mamą trójki dzieci) 🙂 i mam za sobą kompetencje menadżerskie z firmy, to prowadzenie zajęć owszem. Przede wszystkim musiałam odbyć szkolenie trenerskie prowadzone przez Agnieszkę i Iwonę. To ono pozwoliło mi zdobyć kompetencje do prowadzenia zajęć zarówno te typowo trenerskie jak też merytoryczne. Dziewczyny dały mi też ogromne wsparcie od strony marketingowej.

Jak wyglądało szkolenie, w którym wzięłaś udział? Czego się dowiedziałaś, co Ci dało to szkolenie?

Szkolenie trwało w sumie 10 dni. Podczas pierwszych 5 dni skupialiśmy się na umiejętnościach czysto trenerskich, mogłam doświadczyć na sobie jak działają narzędzia wykorzystywane w pracy z grupą, a także samodzielnie przećwiczyć i poprowadzić niektóre ćwiczenia. Przez pozostałe 5 dni skupialiśmy się na konkretnych scenariuszach zajęć. Po zakończeniu szkolenia wiedziałam, że będę w stanie samodzielnie prowadzić zajęcia dla dzieci, a także dla rodziców.

Teraz prowadzisz zajęcia w północnej części Warszawy i okolicach – jak rozwiązałaś sprawy lokalowe – gdzie odbywają się Twoje zajęcia?

Na razie zrezygnowałam ze swojego lokalu, ponieważ koszty wynajmu i jego utrzymania byłyby zdecydowanie zbyt wysokie na początek. Postanowiłam porozmawiać z dyrektorami szkół i przedszkoli i prowadzić zajęcia właśnie tam. Okazało się to doskonałym rozwiązaniem pod wieloma względami: rodzice nie muszą dowozić dzieci na zajęcia; poprzez realizację zajęć w szkole, rośnie zainteresowanie tematem także wśród nauczycieli, a ja nie muszę ponosić wysokich kosztów utrzymania lokalu. To rozwiązanie sprawiło, że mogłam ruszyć z własnym biznesem bez inwestowania dużych pieniędzy.

Jak zdobyłaś pierwszych klientów? Od czego zaczęłaś?

Zaczęłam od stworzenia strony na FB Akademia JA Warszawa gdzie pojawiają się nie tylko informacje na temat oferowanych przeze mnie zajęć, ale także ciekawe artykuły na temat wychowania i rozwoju dzieci.

Pierwszym krokiem był udział w czerwcowych piknikach szkolnych. Później już we wrześniu w szkołach i przedszkolach w moim rejonie pojawiły się ulotki oraz plakaty promujące zajęcia. W połowie września odbyły się też zajęcia pokazowe, w których uczestniczyły dzieci wraz z rodzicami.

Zajęcia wzmacniające rozwój kompetencji miękkich dzieci i młodzieży, czyli oferta Akademii JA jest dość nowym pomysłem. Jakie masz obserwacje po pierwszym półroczu prowadzenia zajęć? Co mówią rodzice, co mówią dzieci, jakie Ty widzisz korzyści dla Twoich klientów?

To co mogę powiedzieć z dużą dozą pewności to to, że dzieci naprawdę lubią te zajęcia. Za każdym razem gdy odbieram je ze świetlicy lub witam pod salą, biegną do mnie z otwartymi ramionami. Młodsze dzieci uwielbiają Stworka JA i z zapartym tchem śledzą jego przygody w trakcie poznawania różnych emocji. Wiem od rodziców, że testują w domu metody, których uczą się na zajęciach, wiem to także z własnego doświadczenia, ponieważ moje dzieci także to robią (niejedna kartka została podziurkowana w ramach rozładowywania złości).

Rodzice widzą efekty naszej pracy, było tak, że po kilku zajęciach dołączały nowe dzieciaki z polecenia rodziców, których dzieci uczestniczyły w zajęciach od początku.

W trakcie zajęć wielokrotnie widziałam jak dzieci rzeczywiście uświadamiają sobie, że mają wpływ na wiele rzeczy, między innymi na swoje emocje, to jest taki moment kiedy nagle widzisz jak dziecko patrzy szeroko otwartymi oczami i prawie słyszysz „wow/aha”. Większość z dzieci w trakcie zajęć po raz pierwszy w życiu leżała z zamkniętymi oczami na dywanie, słuchając muzyki i skupiając się na swoim oddechu. Po pytaniu jak im było, mówią: wow, super, nie wiedziałem, że to jest takie fajne. Takie sytuacje potwierdzają, że to co robię jest bardzo potrzebne, ma ogromny sens i dają mi jeszcze więcej energii do dalszego działania.

Na razie samodzielnie prowadzisz zajęcia, ale wiem, że cały czas szukasz fajnej osoby / osób, które będą pracowały razem z Tobą…

Tak, na razie jestem sama. Bardzo chciałabym znaleźć fajne osoby do współpracy, ponieważ potencjał do prowadzenia zajęć jest naprawdę duży. Na ten moment prowadzę zajęcia w zasadzie w 2 szkołach i 1 przedszkolu, a rejon jest ogromny. Szukam osób, które, tak jak ja, chcą się rozwijać, nie boją się wyzwań, interesują się wspieraniem rozwoju emocjonalnego i kompetencji społecznych dzieci i przede wszystkim dobrze się z nimi dogadują.

To doskonałe zajęcie dla mam, ponieważ zdobyte doświadczenie mogą wykorzystać także w pracy z własnym dzieckiem. Z natury jestem optymistką i wiem, że na mojej drodze pojawią się osoby, które będą chciały razem ze mną rozwijać Ośrodek Akademii JA w tej części Warszawy. Być może jedna z takich osób właśnie czyta nasz wywiad 🙂

Jeśli tak to bardzo proszę o kontakt, nie mogę się już doczekać naszego spotkania. Pierwsza część szkolenia trenerskiego w Gdyni jest już pod koniec kwietnia, także nie ma na co czekać!

Aniu, a jakie masz plany na najbliższy rok?

Jeśli chodzi o plany zawodowe to chciałabym w najbliższym roku szkolnym rozszerzyć działalność o kolejne szkoły i przedszkola, aby jeszcze więcej dzieci mogło skorzystać z zajęć Akademii JA. Planuję także poszerzyć ofertę EMOTKI o warsztaty dla rodziców i nauczycieli.

Jeśli chodzi o moją rodzinę, to wiele mojej uwagi będą skupiały moje dzieci, mój syn pójdzie od września do pierwszej klasy, a średnia córka do czwartej, to będzie nowa sytuacja w naszym domu.

Jednym z moich planów jest ukończenie studiów podyplomowych (Psychologia Pozytywna w Praktyce), które rozpoczęłam w październiku, w czerwcu czekają mnie kolejne egzaminy.

Poza tym marzy mi się kilkudniowy wyjazd tylko z moim mężem, ostatnio był Azerbejdżan, co będzie tym razem jeszcze nie wiemy, ale myślimy nad kierunkiem 🙂

Jak oceniasz swoją decyzję o zamianie etatu na własną firmę po roku od podjęcia decyzji? Co mówią Twoje dzieci i Twój mąż?

To była doskonała decyzja. Sama sobie ustalam grafik. Mam jedynie kilka sztywnych godzin w tygodniu kiedy prowadzę zajęcia, pozostały czas jest do mojej dyspozycji. To dla mnie wartość nie do przecenienia, szczególnie przy trójce dzieci. To ja decyduję kiedy pracuję, a kiedy mogę sobie zrobić wolne i nie muszę nikogo prosić o zgodę. Po 11 latach pracy na etacie to cudowne uczucie 🙂

Ale przede wszystkim robię coś, co ma dla mnie ogromny sens i daje niesamowitą satysfakcję. Moje dzieci są zachwycone ponieważ mają mnie zdecydowanie więcej niż za czasów pracy w korporacji. Mogę sobie nawet od czasu do czasu pozwolić na towarzyszenie dzieciom na szkolnych wycieczkach.

Mój mąż powtarza, że odkąd zmieniłam pracę, tempo życia w naszym domu nieco zwolniło i przestało nas przerastać. Nasza najstarsza córka namówiła nas nawet na psa 🙂

 

Czego powinnam Ci życzyć na koniec naszej rozmowy, w dniu Twoich urodzin?

Mam trzy życzenia:

Pierwsze – na co dzień widzę jak bardzo dzieci potrzebują wsparcia w radzeniu sobie z emocjami, życzyłabym sobie aby świadomość tej potrzeby rosła wśród rodziców, tak aby dzieci otrzymywały wsparcie na wczesnym etapie, a nie dopiero wtedy kiedy potrzebna jest już terapia.

Drugie – mam mnóstwo planów na ten rok, więc chętnie przyjmę życzenia wytrwałości w dążeniu do wyznaczonych sobie celów.

Trzecie – odkąd podjęłam decyzję o pozostawieniu korporacji, na mojej drodze stanęli kolejni niesamowici ludzie, najpierw dziewczyny z Akademii JA i z innych Ośrodków w Polsce, potem fantastyczni ludzie ze studiów podyplomowych, życzyłabym sobie aby to się nie zmieniało i abym takie osoby spotykała jak najczęściej.

Aniu dziękuję Ci za rozmowę i niech Twoje życzenia się spełnią!

Zainteresował Cię ten pomysł na biznes? Chcesz wspierać rozwój dzieci i młodzieży? Otwórz własny ośrodek Akademii JA!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska
tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka
tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dla osób, które chcą prowadzić własny Ośrodek Akademii JA. Spotkanie  odbędzie się 15 kwietnia 2019 w Gdyni. 

Podczas spotkania opowiemy o Akademii JA, o naszych autorskich programach rozwojowych dla dzieci i młodzieży i o tym jak otworzyć swój Ośrodek Akademii JA – biznes z misją. Powiemy też dlaczego praca z emocjami od najmłodszych lat jest tak bardzo ważna! Zapraszamy!

Iwona Żbikowska i Agnieszka Zielonka – właścicielki Akademii JA

Spotkanie jest bezpłatne i trwa od 9.30 do 15.00.

Chcesz wziąć udział w spotkaniu lub wiedzieć więcej? Napisz na [email protected] lub zadzwoń 516 195 701.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet – Mamy kupują u Mam

_ "Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko, żeby nie wrócić na etat" - opowiada Aneta Frąckowiak, w ramach #MamyKupująUMam , która w listopadzie 2018 r. założyła własną firmę i sama również wspiera kobiece biznesy. Przeczytaj jak!
  • Listy do Redakcji - 04/07/2020
Aneta Frąckowiak, właścicielka firmy Loco Sport

Aneta Frąckowiak zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia

To mój ulubiony cytat, który zresztą potwierdza się w 100% we wszystkim co robię. Mam na imię Aneta i jestem właścicielką marki LOCO SPORT, marki sportowych legginsów dla kobiet, które dodają mocy, emanują pozytywną energią i motywują do działania.

Historia powstania mojej firmy to bardzo długi proces. Wszystko zaczęło się oczywiście kiedy? Na macierzyńskim! Kiedy wizja powrotu do pracy spędzała mi sen z powiek. Miałam bardzo długą przerwę, która była spowodowana dwoma ciążami. Gdzieś pomiędzy pierwszą, a drugą ciążą pojawiła się myśl, że zrobię wszystko żeby nie wrócić na etat.

Pierwszym krokiem, który jeszcze wtedy nie był związany typowo z biznesem, było założenie grupy biegowej Mamy-Biegamy. Już przed pierwszą ciążą trochę biegałam, potem bardzo mocno się w to wciągnęłam i urodziła się myśl, żeby zarażać tym sportem inne mamy. Podczas jednej z rozmów w piaskownicy podzieliłam się tą myślą z przyjaciółką, a potem wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Powstała grupa na Facebooku, która zaczęła się prężnie rozwijać. Prowadziłyśmy spotkania dla początkujących mam-biegaczek, spotykałyśmy się wspólnie na zawodach i wzajemnie się motywowałyśmy. Zresztą robimy to nadal do dzisiaj! 😊

Z myślą o potrzebach kobiet

Siłą rzeczy zaczęłam poznawać świat biegowy, potrzeby kobiet, w szczególności mam. Ale to jeszcze nie był pomysł na biznes. Kiedy oddałam dzieci do przedszkola, wróciłam jednak na etat, ale do innej firmy. Jednak po 8 miesiącach zostałam zwolniona z powodu likwidacji placówki i wtedy właśnie powiedziałam sobie „To jest mój czas!”.

Już wtedy w głowie miałam delikatny zarys, że może sklep internetowy i że przydałyby się kolorowe, funkcjonalne legginsy biegowe dla kobiet. Nie mając zbytniego doświadczenia, moim pierwszym pomysłem był import legginsów. Jednak kiedy zamówione produkty dotarły do mnie załamałam się. Jakość legginsów była fatalna, nie mogłam podpisać się pod takimi produktami. Poszłam więc krok dalej. Pomyślałam, że jeśli to ma być coś, co mam sygnować swoim nazwiskiem, to musi to być produkt wysokiej jakości, funkcjonalny i spełniający wszystkie wymagania aktywnych kobiet.

To był początek mojej długiej drogi do realizacji tego pomysłu. Przez kilka następnych miesięcy starałam się o dotację na otwarcie działalności. Przeszłam szkolenia, przygotowałam biznesplan, obliczyłam koszty. Teraz z perspektywy czasu wiem, jak bardzo nierealny był to plan, o jak wielu rzeczach nie pomyślałam, jak wiele pominęłam. Wsparcie dotacyjne jednak otrzymałam i to pozwoliło mi zacząć. Firmę założyłam w listopadzie 2018 roku, a pierwszą partię leginsów wprowadziłam do sprzedaży dopiero pół roku później.

Przeczytaj także: Kryzys może być impulsem do kreatywności – Mamy kupują u Mam

Chcę, żeby moja firma była światem kobiet dla kobiet

W tej chwili jestem cały czas na etapie rozwoju. Chociaż tak naprawdę mając własną firmę, jesteśmy na etapie rozwoju przez cały czas. 😊 Jednak jako marka LOCO SPORT nie chcę działać tylko i wyłącznie na gruncie sprzedażowym. Bardzo zależało mi, żeby LOCO stało się światem kobiet dla kobiet. Staram się wspierać kobiece biznesy, nawiązuję różne relacje i współprace właśnie z kobietami. Chcę pokazywać, że jesteśmy silne, potrafimy godzić wiele ról w swoim życiu, a jednocześnie spełniać się zawodowo, czy też właśnie w sporcie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują u Mam

Wszystko jest możliwe

W grupie JESTEM LOCO! na Facebooku, którą prowadzę, jest mnóstwo kobiet, które są niesamowitą motywacją i inspiracją dla pozostałych. W części blogowej mojego sklepu znajdują się wywiady z takimi właśnie kobietami. Nazywamy się MENTORKAMI, bo pokazujemy drogę, jaką można iść, aby osiągnąć sukces. Pokazujemy, że należy wierzyć w siebie, w swoje umiejętności i walczyć o swoje marzenia. Pracować na nie. I nie chodzi tylko o te marzenia zawodowe, bo marzenia kobiet są bardzo różne. Niektórym marzy się start w biegu górskim, inne chcą przebiec maraton, albo zacząć trenować pole dance. Jedne marzą o własnym domu z ogródkiem, inne o pracy związanej z ich pasją. Poprzez LOCO chcę pokazywać, że wszystko jest możliwe.

Nigdy nie rezygnuj z celu

Wystartowałam również z cyklem spotkań LIVE na Facebooku. Cykl nazywa się Śniadanie z Loco, spotykam się z widzami w każdą niedzielę o godzinie 10:00 na fanpage’u LOCO. Zapraszam również na te spotkania różnych gości. Trenerki personalne, dietetyczki, czy brafiterkę. Być może któraś z mam czytających ten artykuł będzie miała ochotę pojawić się jako gość na takim Śniadaniu. Serdecznie zapraszam!

Pierwszą z moich dewiz napisałam na samym początku. Druga jest taka, żeby nigdy się nie poddawać. Konsekwencja, wytrwałość i upór. NIGDY nie rezygnuj z celu, który wymaga czasu. Czas i tak upłynie.

Zdjęcia: archiwum prywatne Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Prowadzę słodki biznes – Mamy kupują u Mam

- "Wyuczony zawód - fizjoterapeuta, z pasji cukiernik. Przez 15 lat pomagałam pacjentom, a w wolnych chwilach rozwijałam cukierniczą pasję. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci Gustawa i Łucji. Od 1.5 roku prowadzę Pracownię Tortów Projekt - Tort, ale godzenie dwóch etatów i potrzeb dwójki dzieci było trudne. Podjęłam decyzję o zwolnieniu z etatu i przejściu na swój słodki biznes. Rozwój firmy i dobrze zapowiadający się kolejny sezon ślubno- komunijny pomógł w podjęciu decyzji. I nagle wszystko runęło przez koronawirusa" - opowiada Paulina w liście do redakcji w ramach akcji #MamyKupująUMam.
  • Listy do Redakcji - 01/07/2020
Paulina Kopacz-Szczech

Paulina Kopacz – Szczech zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Oto moja słodka historia

Torty piekłam od zawsze. Moja rodzina nigdy nie przepadała za chemicznym posmakiem słodkości z sieciowych cukierni, więc trzeba było robić coś słodkiego – domowego. Przyznam, że moje wypieki zawsze smakowały, choć wyglądały kiepsko. Nigdy jednak nie było czasu by ćwiczyć warsztat dekoratorski. Pewnego dnia zostałam zaproszona na urodziny do koleżanki. Brak pomysłu na prezent, więc zrobię tort. Do tego wypieku przygotowywałam się długo. Czytałam poradniki, przeszukałam internet i w końcu mój tort „jakoś wyglądał”. Tak naprawdę od tego tortu rozpoczęła się przygoda.

Miałam potrzebę szukania i doszkalania się dalej. Jednak z powodu pracy na pełnym etacie i przy dwójce dzieci robiłam to po nocach, w tzw. wolnej chwili… Robiłam torty przy każdej możliwej okazji, publikując ich zdjęcia na swoim prywatnym profilu na FB. Zaczęli odzywać się do mnie zupełnie obcy ludzie, by z prośbą by wykonać dla nich tort. Tak więc poza szukaniem nowych technik i przepisów kulinarnych zaczęłam szukać wymogów, by robić to co lubię legalnie.

Przeczytaj także: Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują #i#u Mam

Projekt – Tort

W lokalnym sanepidzie dowiedziałam się , że raczej się nie da… Jak piec w domu na sprzedaż? Wraz z mężem zagospodarowaliśmy jedno z pomieszczeń w domu pod pracownie. Z pomocą cudownych pań z sanepidu udało mi się spełnić szereg wymogów i otworzyć legalną pracownię.

Zamówień było coraz więcej i więcej. Musiałam czasem odmawiać klientom, ponieważ przy pracy na etacie prowadzenie własnej firmy nie było takie łatwe. Przez 2 lata pracowałam po 12, a czasami po 20 godzin, weekendy to maratony po 38 godzin ciągłej pracy… Zero wolnego. Doszła też choroba.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Nadszedł czas by podjąć decyzję, co dalej

Najpierw zdrowie… Przeszłam operację usunięcia guza oraz całej tarczycy i już kilka dni po operacji piekłam kolejny tort na zamówienie. 😉 Odeszłam z etatu po 15 latach. I choć tęsknię bardzo za swoimi pacjentami i współpracownikami, wiem że nie da się tak funkcjonować…

Po podjęciu decyzji o odejściu z etatu i zajęciu się tylko swoją firmą, nastała era koronawirusa… Pękający w szwach kalendarz zaczął robić się pusty. Wesela i komunie zostały odwołane, a to przecież środek sezonu. Jednak powoli wszystko wraca do normy, i po tej ogromnie ciężkiej pracy, nie poddam się i będę walczyć o moją pracownię ze wszystkich sił.

Jeszcze będzie dobrze

Nie czekając na pomoc naszego państwa wzięłam się ostro do pracy. Wystawiłam ofertę na słodkie boxy z dostawami do domu by przetrwać ten trudny czas. Straty są nie do odrobienia ale wierzę, że jeszcze będzie dobrze.

Przeczytaj także: Pandemia nie zmniejszyła naszej motywacji do rozwijania biznesu – Mamy kupują u Mam

Zdjęcia: prywatne archiwum Pauliny

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail