Czego szukasz

Utrata pracy w ciąży? To była dla mnie szansa, nie katastrofa!

Kiedy Ania Czarkowska była w ciąży, jej szefowie postanowili zamknąć biznes. Zamiast wylądować na bezrobociu, ten moment potraktowała jako szansę dla siebie. Mimo braku doświadczenia i wbrew opinii rodziny, odkupiła firmę od szefów i została przedsiębiorczą matką.

Anna Czarkowska z dzieckiem na wakacjach

Aniu, kilka lat temu, kiedy byłaś w pierwszej ciąży okazało się, że możesz stracić pracę. Szefowie wybierali się na emeryturę i chcieli zamknąć biznes. Ty podjęłaś decyzję, że tę firmę od nich odkupisz. Nie miałaś myśli, żeby tak po prostu iść na macierzyński, a potem zastanowić się co dalej z pracą? Poszukać nowej?

Nie, nie myślałam w ten sposób. Lubię mieć wszystko zaplanowane kilka kroków naprzód i perspektywa, by przez najbliższy rok nie mieć planu na siebie wydawała mi się dużo bardziej ryzykowna, niż wykorzystanie okazji, która właśnie się nadarzyła.

Zwłaszcza, że w moim zawodzie (jestem geodetą), co chwilę zmieniają się przepisy lub różne wymogi, co na pewno utrudniłby powrót na rynek pracy w przypadku braku zatrudnienia.

Jesteś typem bojowniczki?

Nie, raczej cichej myszki 😉 Do tego dość ostrożnej. Ale okazuje się, że aby prowadzić swoją firmę wcale nie trzeba być super przebojową i „wyszczekaną” osobą. Za to przydaje się nawyk ciągłego kalkulowania oraz duża elastyczność i uczciwość względem klientów, którzy potem wracają lub polecają dalej. I dobra organizacja.

Skąd miałaś w sobie tyle siły, motywacji, żeby zawalczyć o własną firmę, zwłaszcza, że Twoi najbliżsi nie wspierali Cię na początku?

Zawsze byłam optymistką. Gdy przychodziły trudniejsze chwile w życiu, lub coś szło nie po mojej myśli, to starałam się nie załamywać, tylko szukać dobrych stron sytuacji, szans, które się za nią kryją. Ale sam pomysł, że ja też mogę prowadzić własną działalność gospodarczą, wziął się od Was.

W tamtym okresie życia nie miałam jeszcze znajomych prowadzących swoje firmy, w mojej rodzinie też uważano, że nie ma to jak praca na etacie – pewna i przewidywalna.

Do Was trafiłam przypadkiem szukając informacji o prawach kobiet w ciąży i odkryłam, że jest mnóstwo zadowolonych i niezależnych pań, które biorą sprawy w swoje ręce, gdy nadarza się okazja. A macierzyństwo można traktować jako okazję dla zmian na lepsze, również w sferze zawodowej.

Dlaczego Twój mąż i rodzice uważali, że nie powinnaś się w to angażować?

Mąż najbardziej martwił się, że firmowe potknięcia będą miały wpływ na nasz wspólny budżet, więc udało się go przekonać, gdy zrobiłam szczegółowe wyliczenia dotyczące kosztów rozpoczęcia i prowadzenia firmy oraz plan spłaty byłych szefów bez naruszania naszych wspólnych środków.

Rodzice natomiast martwili się, czy może raczej wyobrażali sobie, że własna działalność wiąże się z ciągłym zmaganiem się z nieuczciwymi klientami, którzy nie płacą za zlecenia, czy brutalną konkurencją na rynku. O to, że zawsze będę w pracy i wszystko będzie tylko na mojej głowie.

Mieli trochę racji, rzeczywiście bywa ciężko, zwłaszcza w tej ostatniej kwestii, ale praca na swoim daje też ogromną satysfakcję, poczucie sprawczości i wszystko można o niej powiedzieć, ale nie to, że jest nudna.

Firmę przejęłaś razem z kolegą, który niestety wkrótce się wycofał. Co było najtrudniejsze w prowadzeniu biznesu na początku?

Uświadomienie sobie, że aby coś zarobić, trzeba w to najpierw włożyć swoje własne pieniądze.  Również to, że jak już firma coś zarobi, to nie to samo, co wypłata „na rękę”.

Trzeba zawsze coś odłożyć w razie przejściowych problemów z płynnością finansową, a firma, aby nie zostawać w tyle, też stale wymaga inwestowania w nowy sprzęt, oprogramowanie czy pracowników, by przynosić coraz większe dochody. To wymaga zmiany podejścia do pieniędzy i chyba z tym miał problem mój pierwszy wspólnik.

Gdzie uczyłaś się tego jak prowadzić biznes? W końcu wcześniej byłaś zatrudniona na etacie jako geodeta i nie zarządzałaś nigdy firmą.

Gdy już zdecydowałam się założyć swoją firmę, byłam pod koniec siódmego miesiąca ciąży, więc potrzebowałam zdobyć podstawową wiedzę bardzo szybko.

Przydatne okazały się bezpłatne kursy internetowe oferowane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Ale także dobre relacje z byłymi szefami, z którymi zresztą do dziś utrzymuję kontakt i zawsze chętnie dzielą się ze mną swoim doświadczeniem.

Mówiłaś też, że wsparcie najbliższych pojawiało się stopniowo, w miarę jak rodzina przekonywała się, że to działa, że potrafisz. Byli z Ciebie dumni, chociaż wcześniej mówili, że to nie jest praca dla kobiety…?

Na pewno zaczęli doceniać praktyczną stronę „bycia na swoim”, jak np. elastyczny czas pracy. Oczywiście są w moim kalendarzu pozycje nieprzesuwalne, ale odkąd mam pracowników, to mogę sobie pozwolić na podporządkowanie swojego planu pracy prywatnym potrzebom, a przy małych dzieciach taka domowa dyspozycyjność bardzo się przydaje.

W międzyczasie do Twojej firmy dołączył drugi wspólnik, firma rosła, a Ty byłaś w drugiej ciąży. Jak zorganizowałaś swoją pracę, biuro oraz podział obowiązków?

Tak, żeby to mi było najwygodniej 🙂 Lokal na biuro wynajmuję w bloku naprzeciwko, więc jeśli trzeba, to w każdej chwili mogę się spotkać ze wspólnikiem albo pracownikami.

Mam też z domu dostęp do firmowej sieci i wszystkich danych, więc jestem ze wszystkim na bieżąco. Natomiast jeśli chodzi o podział obowiązków, to po prostu chwilowo nie jeżdżę w teren na pomiary. Tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Również bieżące kontakty z klientami przejął mój wspólnik. Ja natomiast wspieram go w pracach kameralnych (sporządzanie dokumentacji, obliczeń) oraz zajmuję się formalnościami związanymi z prowadzeniem firmy.

Jesteś mamą dwójki dzieciaków, prowadzisz firmę, zatrudniasz 4 osoby. Tak zorganizowałaś swoją pracę, że Twoja obecność w firmie nie jest konieczna codziennie po 8 godzin. Jaki jest sekret Twojego sukcesu?

Na pewno determinacja i ciężka praca są konieczne, żeby firma zarabiała, ale dodałabym jeszcze optymizm, cierpliwość, koncentrację na wyznaczonym celu i może przede wszystkim dobrze dobrany zespół.

Mój obecny wspólnik jest moim dokładnym przeciwieństwem pod względem słabych i mocnych stron, więc dość łatwo przychodzi nam podział obowiązków.

Nasi pracownicy też zostali dobrani tak, by mieć większą wiedzę lub doświadczenie w pracach, w których my mniej się specjalizowaliśmy, co pozwala na poszerzanie asortymentu oferowanych usług, oraz na to, abyśmy mogli się nawzajem od siebie uczyć i rozwijać.

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia!

Zdjęcie tytułowe: Storyblocks, zdjęcie w tekście: archiwum prywatne Ani

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Od pracy dodatkowej po własną firmę – historia Kasi, właścicielki oddziału Socatots – Piłkarskie Maluszki

Kasia Bogochwalska-Kryś jest mamą 8-letniego Antka i właścicielką oddziału Socatots w Policach. To jej druga firma. Pierwszą zamknęła, bo nie miała wsparcia w biznesie. Teraz łączy pracę z dziećmi, czyli coś co lubi najbardziej, z przedsiębiorczością. Lubisz dzieci i sport? Chciałabyś rozwijać się zawodowo? Zobacz jaką drogę przeszła Kasia i spróbuj swoich sił zakładając oddział Socatots w Twoim mieście!
Katarzyna Bogochwalska - Kryś właścicielka oddziału socatots

Załóż własny oddział Socatots – piłkarskie maluszki i organizuj zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci w swoim mieście

Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj! Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

SOCATOTS szuka partnerów biznesowych w: województwie śląskim (istnieje możliwość przejęcia od franczyzodawcy własnych, funkcjonujących oddziałów w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu oraz Chorzowie), oraz w Krakowie, w Warszawie (wybrane dzielnice), Radomiu, Płocku, Olsztynie, Gorzowie Wielkopolskim i Zielonej Górze, a dodatkowo w każdej miejscowości powyżej 10.000 mieszkańców, w której nie ma jeszcze naszego oddziału.

Kasiu, od 6 lat prowadzisz zajęcia sportowe z dziećmi w ramach SOCATOTS – najpierw jako trenerka, a od 2 lat jako właścicielka oddziału w Policach. Na czym dokładnie polegają te zajęcia sportowe, jak wyglądają?

Socatots to zajęcia ogólnorozwojowe dla najmłodszych dzieci (do 5 roku życia) z elementami piłki nożnej. Natomiast zajęcia same w sobie nie są stricte piłkarskie – ćwiczymy równowagę, koordynację, a także doskonalimy naukę kolorów czy cyferek.

Ważna jest też socjalizacja dzieci podczas zajęć – dzieci, szczególnie te młodsze z grup 0-1 i 1-2, które nie uczęszczają jeszcze do żłobków czy przedszkoli poznają siebie oraz swoje zachowania. Co ważne, zajęcia odbywają się z aktywnym udziałem rodzica.

Czy Twój synek Antek też brał udział w zajęciach z Tobą?

Tak, oczywiście Antoś przeszedł prawie cały program Socatots. Dziś w wieku ośmiu lat gra już w klubie. Po zajęciach Socatots miał świetny start, ponieważ posiadał już opanowaną koordynację, równowagę i prowadzenie piłki, co rzadko się zdarza u pięciolatków świeżo rozpoczynających swoją przygodę z piłką nożną.

Na pewno dużo dało mi to, że mogłam brać udział w zajęciach jako rodzic. Dzięki temu dzisiaj wiem, czego rodzic może oczekiwać na zajęciach.

Czy trzeba mieć wykształcenie, doświadczenie związane ze sportem (np. uprawnienia trenera), żeby założyć oddział SOCATOTS?

Nie, ja jestem po studiach kosmetologii, ale amatorsko grałam w piłkę nożną przez 8 lat. Na pewno dodatkowym ułatwieniem jest doświadczenie w tej dziedzinie, ale franczyzę może poprowadzić każdy kto lubi, kocha pracę z dziećmi oraz przede wszystkim, ma właściwe podejście do dzieci i cierpliwość. 🙂 Oczywiście przy starcie każdy franczyzobiorca czy trener musi przejść szkolenie wewnętrzne w centrali.

Wielu franczyzobiorców, tak jak ja, jest równocześnie właścicielami firmy i trenerami, ale można zatrudnić trenerów i nie prowadzić zajęć samodzielnie. Natomiast zamiłowanie do sportu i ruchu jest mile widziane u każdego właściciela oddziału. 🙂

Od 6 lat jesteś związana z SOCATOTS. Jak zaczęła się Twoja współpraca z firmą?

Kiedy mój synek miał 2 lata, ja rozglądałam się za pracą, którą mogłabym wykonywać w niepełnym wymiarze godzin, elastyczną. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, z którą grałam w piłkę i która była (i do dzisiaj jest) trenerką w Socatots w Szczecinie. Spytała, czy nie chciałabym spróbować sił w zajęciach z maluszkami.

Pomyślałam – czemu nie, tym bardziej, że dodatkowo mogłam także uczestniczyć z Antkiem w takich zajęciach. Na początku prowadziłam 2 godziny zajęć tygodniowo oraz tzw. „zastępstwa” na wypadek absencji innego trenera. Idealna praca dla mnie na początek.

Wraz z kolejnymi sezonami tych godzin przybywało i w pewnym momencie miałam ich już 12. Później trafiłam również do biura oddziału Socatots w Szczecinie. Pełniłam jednocześnie funkcję trenera i pracownika biurowego, co znacznie ułatwiało mi komunikację z rodzicami. Po dwóch latach zostałam koordynatorem i w zasadzie pozostał mi ostatni krok, czyli franczyzobiorca.

Przeczytaj także: Chcesz aby pasja stała się Twoją pracą? Załóż własną firmę

A co wpłynęło na Twoją decyzję – teraz pora założyć własny biznes? Po drodze jeszcze miałaś etap trenerski – szkoliłaś innych trenerów, także na międzynarodowych szkoleniach. Stopniowo sięgałaś po coraz więcej…

Tak, w międzyczasie prowadziłam szkolenia dla trenerów, także brałam udział w szkoleniach międzynarodowych.

Skoro już mogłam się dzielić swoją wiedzą z innymi trenerami i znałam zajęcia od podszewki, pomyślałam, że w zasadzie nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć i jest to odpowiedni czas na otworzenie własnej franczyzy.

Dodatkowym bodźcem było to, że z Polic dojeżdżali rodzice ze swoimi dziećmi. Często rozmawialiśmy przed zajęciami i rodzice trochę „namówili mnie” na założenie własnego oddziału w Policach – żeby wszyscy mieli bliżej. 🙂

Przed urodzeniem synka już prowadziłaś firmę w innej branży, którą zamknęłaś i powiedziałaś sobie – nigdy więcej własnej firmy – co zdecydowało, że jednak zmieniłaś zdanie?

Prowadziłam firmę z zaopatrzeniem kosmetycznym i jak się potem okazało, za dużo było na mojej głowie. Nie byłam ekspertem z marketingu, nie wiedziałam jak przebić się na rynku. Byłam sama odpowiedzialna za wszystko – administrację, zakupy, sprzedaż. Stąd też moje zniechęcenie do własnego biznesu.

Ale jak wspomniałam, zajęcia Socatots znałam od podszewki, dużo się nauczyłam – również w biurze. Nie ma co ukrywać,

dobrze poprowadzone zajęcia bronią się same.

Duże znaczenie także ma to, że za mną stoi cały sztab ludzi z centrali, którzy wiedzą jak prowadzić biznes. Znają się na marketingu oraz innych tematach i pomagają mi w tym.

Jak wygląda Twój dzień pracy – czym zajmujesz się w firmie? Czy prowadzisz także zajęcia?

Police to nieduże miasto i na razie sama zajmuję się i firmą i zajęciami. Z reguły do południa zajmuję się sprawami bieżącymi, czyli tzw. praca biurowa na komputerze czy z telefonem. Znacznie bardziej wolę zajęcia z dziećmi, które prowadzę kilka dni w tygodniu po południu, ale też rano.

Prowadzę 6 grup (4 w Policach i 2 w Szczecinie) – mam pod opieką aż 46 dzieci na zajęciach.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Oj, mogłabym mówić i mówić.:)

Najbardziej lubię spontaniczność maluszków oraz to jak w prosty sposób potrafią pokazać np. że cię lubią.

Jeżeli naprawdę wkładasz dużą pracę w prowadzenie zajęć – bardzo szybko się to zwróci, jeśli nie w formie sympatii, to na pewno w formie postępów jakie robi dziecko.

I kontakt z rodzicami. Jeżeli masz świetnych rodziców na zajęciach (a ja takich mam :)) to przychodzenie na zajęcia jest czystą przyjemnością.

Jesteś niezależną przedsiębiorczynią, ale działasz we współpracy z centralą SOCATOTS. Jak firma wspierała Cię przy zakładaniu oddziału i jak wspiera teraz na co dzień?

Przede wszystkim dostałam całe know-how – od początku do końca w zasadzie w praktyce, a także w przypadku jakiś niejasności czy wątpliwości zawsze mogłam zadzwonić dopytać o szczegóły.

To moja firma, ale nie jestem w niej sama.

Dziś, szczególnie w ostatnim trudnym czasie powstała tzw. e-platforma dla dzieci, które przez pandemię nie mogą uczestniczyć w zajęciach. Oczywiście nie jest to zastąpienie prawdziwych zajęć, ale przynajmniej jakaś namiastka.

Także podczas lockdownu sprzed roku mocno działał firmowy Facebook ogólnopolski, który aktywizował rodziców i nie pozwalał im o nas zapomnieć.

Wspomniałaś o pandemii – co zmieniła w Twoim biznesie? Jak na niego wpłynęła? Przecież przez długi czas nie mogłaś prowadzić żadnych zajęć.

Na pewno spowolniła rozwój mojego oddziału w Policach. Myślę, że dziś było by nas więcej – około 70. Bardzo się cieszę i dziękuję tym rodzicom, którzy ze mną zostali i mnie wspierali, bo to bardzo budujące.

Powiedz proszę jakie masz plany albo marzenia związane z rozwojem własnej firmy?

Marzy mi się mieć coraz więcej i więcej podopiecznych oraz żeby każdy, ale to każdy mieszkaniec Polic wiedział czym są zajęcia Socatots i jak doskonale się bawimy. 🙂

Na koniec – jaką wskazówkę dałabyś mamom, które myślą o założeniu własnej firmy?

Żeby się nie bały zrobić pierwszego, najtrudniejszego kroku. Siedzenie z własnym maluszkiem w domu niekoniecznie musi być mozolne i męczące (jak nam mamom się czasami wydaje). Połączenie franczyzy Socatots oraz macierzyństwa może dać mnóstwo korzyści dla mamy jak i dla maluszka.

Dziękuję za rozmowę.

Spodobała Ci się praca Kasi? Chciałabyś prowadzić pozytywny biznes związany ze sportem i edukacją najmłodszych?

Otwórz własny oddział SOCATOTS Piłkarskie Maluszki!

SOCATOTS to wartości bliskie Mamom:

  • czas aktywnie spędzany z dzieckiem,
  • bezpieczne zajęcia sportowe dla najmłodszych,
  • dobra zabawa,
  • budowanie zaangażowanej społeczności rodziców.

Zadzwoń lub napisz już dzisiaj –
Na Twoje pytania odpowie pani Dorota Uciechowska: [email protected]

Wywiad powstał w ramach akcji Franczyza dla Mamy.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Firma jest dla mnie fantastyczną przygodą – historia Justyny, przedsiębiorczej mamy i założycielki CosmIQ

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy – mówi Justyna Kalwat, mama dwóch córek, która założyła CosmIQ, firmę kosmetyczną, produkującą kremy najwyższej jakości oparte na substancjach aktywnych pochodzenia konopnego. Jaka była jej droga od etatu do własnej firmy, dlaczego zdecydowała się na markę kosmetyczną? Poznaj jej historię i zainspiruj się do działania. Możesz także otrzymać kremy CosmIQ do testowania!
Justyna Kalwat założycielka firmy kosmetycznej CosmIQ

Witaj Justyno – Twoja historia pokazuje, że macierzyństwo budzi w nas kobietach potencjał i siłę. Jesteś mamą, która po urodzeniu dziecka założyła własny biznes. Jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy kosmetycznej CosmIQ?

Dość zaskakująca dla mnie samej. 🙂 Ja bardzo lubiłam swoją pracę i zapewne po urlopie macierzyńskim wróciłabym do korporacji. Jednak na skutek splotu różnych okoliczności, w tym zmiany miejsca zamieszkania, ostatecznie zrezygnowałam z etatu.

Kilka następnych lat poświęciłam głównie opiece i wychowaniu dzieci. W tym czasie wprawdzie nie rozwijałam swojej własnej ścieżki kariery, jednak starałam się wspierać męża w prowadzeniu założonej przez niego spółki chemicznej.

Czyli pomysł na Twój biznes pojawił się dzięki pracy z mężem?

Tak. Miałam dużo czasu i możliwości, aby zagłębić się w tematy dotychczas mi obce, ale niezwykle ciekawe. Szczególnie zainteresował mnie potencjał konopi włóknistych, które mają bardzo szerokie zastosowanie, a (wykorzystane w sposób rzetelny) w kosmetykach dają możliwości tworzenia produktów o wyjątkowo dobrym dla skóry działaniu.

Zawsze lubiłam kosmetyki o dobrym składzie, co niekoniecznie znaczy bardzo drogie. Wnikliwie czytałam etykiety starając się wybierać polskie marki. Kiedy zostaliśmy producentem kannabinoidów, czyli substancji aktywnych pochodzenia konopnego, założenie firmy kosmetycznej stało się dla mnie naturalną pochodną tych czynników.

Czy nie myślałaś, żeby po urlopie macierzyńskim jednak wrócić na „bezpieczniejszy” etat?

Na szczęście miałam tę komfortową sytuację, że nie czułam presji szybkiego powrotu do pełnoetatowej pracy. Priorytetem dla mnie była i jest dyspozycyjność. Prowadzenie własnej działalności daje mi dużą elastyczność, choć jest bardzo absorbujące, gdyż właściwie w pracy jest się cały czas.

Trochę już powiedziałaś, dlaczego założyłaś firmę kosmetyczną. Ale myślę, że to bardzo wymagający biznes – konieczne atesty, badania w laboratorium. Co Cię napędzało do działania? Czy masz także wykształcenie związane z chemią / kosmetologią?

Jestem absolwentką Akademii Ekonomicznej, moje wykształcenie jak i doświadczenie zawodowe związane są z ubezpieczeniami gospodarczymi. Im bardziej jednak zagłębiałam się w tematy związane z branżą konopno-kosmetyczną, tym mocniej czułam się tym zafascynowana a perspektywa powrotu do dotychczasowej pracy się oddalała.

Mając młodych kibiców w domu i bezpośredni dostęp do wysokiej jakości składników aktywnych, postanowiłam podjąć wyzwanie i założyć spółkę produkującą kosmetyki.

To rzeczywiście trudne przedsięwzięcie, wymagające dużego zaangażowania, wiedzy specjalistycznej, dostępu do profesjonalnego sprzętu.

Za marką CosmIQ nie stoję sama, współpracuję z kilkoma osobami, profesjonalistami w swoich dziedzinach. Część pracy wykonujemy we własnym laboratorium, następnie testy produktu przeprowadzamy w niezależnych, bardzo doświadczonych laboratoriach zewnętrznych. Korzystamy również z firmy zewnętrznej jeśli chodzi o samą produkcję.

My koncentrujemy się na produkcji składników aktywnych, doborze składów, kontroli surowców, procesu produkcyjnego i samego produktu gotowego.

CosmIQ istnieje od kilku miesięcy i w ofercie macie krem do twarzy, który jest inny niż wszystkie – na opakowaniu można przeczytać „to jest kosmetyk z mądrym składem” czym zatem się wyróżnia i co jest jego siłą?

O tym mogłabym długo opowiadać, ale mówiąc krótko to przede wszystkim bogactwo substancji aktywnych pochodzenia konopnego: kannabidiol (czyli CBD), kannabichromen (czyli CBC) i kannabigerol (czyli CBG) w połączeniu z olejem z pestek malin oraz kwasem hialuronowym.

Jest to prawdopodobnie pierwszy w Europie krem o takim składzie, w szczególności ze ściśle określonymi zawartościami kannabinoidów. Nowością jest zastosowanie CBG (to tzw. komórki macierzyste konopi) i CBC oraz ich ilość i proporcje. Połączenie tych trzech kannabinoidów tworzy dodatkowy efekt synergii.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre nazwy składników brzmią dość obco, na naszej stronie internetowej znajduje się opis ich działania oraz linki do publikacji naukowych szerzej je opisujących Krem Konopny Full Spectrum – CosmIQ.

Dodam jeszcze, że skuteczność kremu oraz jego łagodny charakter dla skóry wrażliwej zostały potwierdzone w Jagiellońskim Centrum Innowacji badaniami:

  • aplikacyjnymi w zakresie: nawilżania, regeneracji, wzmocnienia oraz poprawy elastyczności, wyglądu i kondycji skóry, łagodzenia podrażnień, zapobiegania pojawianiu się zmarszczek, działania przeciwtrądzikowego
  • aparaturowymi w zakresie: redukcji przebarwień oraz łagodzenia zaczerwień

Przy okazji naszej rozmowy chciałabym pochwalić się przyznaną nagrodą dla marki CosmIQ: Konsumencki Lider Jakości – DEBIUT ROKU 2021

Cieszę się ogromnie, że nasz wysiłek włożony w pracę nad innowacyjnością i wysoką jakością kosmetyków spotkał się z uznaniem i pozytywnym przyjęciem na tak nasyconym i wymagającym rynku.

Serdecznie gratuluję Ci nagrody! Wiem, że zależy Ci na zebraniu opinii rynku i oferujesz kremy do przetestowania – jak można się do Ciebie zgłosić, żeby Twój krem przetestować?

Chętnie podzielę się kremami konopnymi full spectrum i oraz kremami CBD do rąk z czytelniczkami portalu mamopracuj.pl. Dla pierwszych dziesięciu osób, które się do mnie zgłoszą z radością prześlę darmowe egzemplarze do przetestowania. Zależy mi jednak na szczerych i obiektywnych opiniach zwrotnych.

Zapraszam do kontaktu mailowego: [email protected]

Super, liczę na to, że nasze czytelniczki pomogą Ci w badaniach rynkowych. Powiedz, jakie kolejne produkty chcesz wprowadzić na rynek?

W przygotowaniu mamy kolejne dwa kosmetyki na bazie kannabinoidów: krem pod oczy oraz serum do twarzy. Myślę, że na rynku pojawią się w drugiej połowie czerwca.

Pracujemy też nad serią peelingów kwasowych w wersjach light oraz PRO.

Kończymy także prace nad nowym składnikiem kosmetycznym, jednak przed nami długa droga do wprowadzenia na rynek kosmetyków z jego zastosowaniem. Na początku rejestracja w bazie COSING/INCI, następnie miesiące w laboratorium… tworzenie receptur i znowu badania…

Badania nad pierwszym kremem i rozkręcanie firmy trwały aż półtora roku – jak sobie radziłaś z trudnościami, zniechęceniem, zwątpieniem?

To była długa droga do punktu wyjścia. Zdarzały się trudności, nie jeden raz jako zespół się z nimi mierzyliśmy… ale nigdy nie czułam zwątpienia czy zniechęcenia.

Takiej pewności siebie i tego co robię nie czułam jeszcze nigdy.

Uważam, że tworzymy nową jakość kosmetyków, bazujemy na surowcach najwyżej jakości, wręcz pionierskich.

Kiedy blisko dwa lata temu rozpoczynałam ten projekt, nie miałam jeszcze pojęcia jak fantastyczną to będzie przygodą. Praca stała się moją wielką pasją. Kiedy jest piątek, piąteczek, piątunio ja czekam już na poniedziałek 😊

Dziewczyno, zarażasz optymizmem! Porozmawiajmy jeszcze o Twoim powrocie do pracy – mówiłaś, że macierzyństwo Cię „uśpiło zawodowo” na kilka lat. Czy teraz czujesz się silniejsza? Czujesz, że więcej możesz jako mama i jako przedsiębiorcza kobieta?

Kilka lat poświęconych głównie dla dzieci było wyjątkowym czasem w moim życiu, bardzo też potrzebnym do tego, aby być dziś w tym miejscu, w którym teraz jestem.

Właśnie dzięki dzieciom zrozumiałam, iż mając duże plany i pomysły, drogę do ich realizacji często przysłania nam wyszukiwanie powodów, dla których tak łatwo i szybko z nich rezygnujemy. Dzieci szukają sposobów sięgania po swoje marzenia…

Córki są dla mnie inspiracją i siłą napędową do działania. Uczestniczą aktywnie w budowaniu marki CosmIQ poprzez wymyślanie haseł marketingowych, tworząc plakaty reklamowe, układając scenariusze spotów itp. 😊 Okazują mi wiele zrozumienia, ale czasem i zniecierpliwienia, kiedy zamiast poświęcić im uwagę, muszę zająć się pracą.

Pandemia zatrzymała nas w domu, kazała zwolnić. Pracujemy z domu i życie jeszcze bardziej miesza się z pracą. Po tym roku lockdownu szczególnie potrzeba nam dobrego odpoczynku i resetu – jaki masz patent na odpoczynek i czas tylko dla siebie?

Najbardziej cenię sobie aktywne formy wypoczynku takie jak góry czy rower. Tak przyjemne chwile lubię dzielić z rodziną i przyjaciółmi. W tym roku planujemy wakacyjny przejazd rowerami z Międzyzdrojów na Hel.

Do trzech razy sztuka, już dwa razy mieliśmy wszystko zaplanowane, spakowane, bilety na pociąg wykupione i za każdym razem to samo – dzień wcześniej córka łamała rękę. W tym roku do końca będziemy trzymać datę wyjazdu w tajemnicy 😊

Moją pasją od blisko już 20 lat są też nocne rajdy terenowe na orientację. Mam nadzieję, że już niedługo uzbrojona w kompas i czołówkę będę zastanawiać się czy to już właściwa słabo widoczna ścieżka lub rozwidlenie przy którym należy obrać kolejny azymut.

Przeczytaj także: Praca na etacie czy własna firma? Jak znaleźć idealne rozwiązanie dla siebie?

Powiedz jeszcze jakie masz marzenia związane z własną firmą? Jak chciałabyś ją rozwijać?

Chciałabym aby marka CosmIQ kojarzyła się z innowacyjnością i wysoką jakością, aby była jednym z pierwszych wyborów do pielęgnacji skóry dla wymagających klientów.

To IQ w nazwie nie określa nas, a naszych klientów, którzy kupują produkt świadomie, znając jego skład a my właśnie ten skład podajemy wprost, szczegółowo, łącznie z ilością i określaną procentowo zawartością składników aktywnych.

Ludzie szukają wartości, dokładnie czytają etykiety, rośnie świadomość klientów.

Myślę, że coraz mniej liczą się hasła marketingowe, bo ludzie chcą zajrzeć do środka. To właśnie nasza zaleta, w tym zakresie jesteśmy transparentni i tacy zamierzamy pozostać.

A co powiedziałabyś mamom, takim jak Ty – zawodowo uśpionym przez macierzyństwo, które już czują potrzebę działania – jaką wskazówkę, radę chciałabyś im przekazać?

Mówiąc żargonem biznesowym uważam, że czas dla dzieci to najlepiej zainwestowany w życiu czas.

Przeczytaj także: Prosta strategia na dobry początek dla małego biznesu

Czas ten można wspaniale wykorzystać spełniając się zarówno jako rodzic, ale też podnosząc swoje kompetencje (np. w ćwiczeniu cierpliwości 😊hihi)
Warto obserwować dzieci, bo od nich również można się wiele nauczyć, na nowo odkryć w sobie wiele cech jak np. odwaga, wiara we własne możliwości.

Myślę jednak, że przede wszystkim należy słuchać własnej intuicji i działać w zgodzie ze sobą.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Śledź CosmIQ w social mediach:
Cosmiq – kosmetyki z mądrym składem | Facebook
https://www.instagram.com/cosmiq_pl/

www.cosmiq.pl

Zdjęcia: prywatne archiwum Justyny

Wywiad powstał w ramach współpracy partnerskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×