Czego szukasz

#TataNaUrlopie – obowiązki „rodzinno-domowe” należy dzielić między siebie

Bohaterem naszej kolejnej rozmowy z cyklu #TataNaUrlopie jest Krzysztof Radochoński, pracownik wrocławskiej Nokii, który dwa razy podzielił się ze swoją żoną urlopem rodzicielskim i opieką nad dziećmi. „Jest to dobre z dwóch głównych powodów. Ze względu na więź z dzieckiem – w „standardowym” w Polsce modelu, ojciec praktycznie nie ma kontaktu z dzieckiem… Z drugiej strony matka dziecka nie staje się poszkodowana na rynku pracy”. – mówi Krzysztof. Przeczytaj cały wywiad!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 02/12/2020
Krzysztof Radochoński z dziećmi

Krzysztof, cieszę się, że zgodziłeś się opowiedzieć o swoich doświadczeniach z urlopem wychowawczym. Jesteś tatą 7 – letniej Oli i 4, 5 letniego Kuby. Spędziłeś po pół roku z każdym z dzieci decydując się na urlop wychowawczy. Skąd taka decyzja?

Po pierwsze doprecyzujmy – zdecydowałem się na urlop rodzicielski. To duża różnica. Nie wiem dokładnie jak jest teraz, ale wtedy było tak, że pierwsze 14 tygodni obowiązkowo musiała wziąć matka dziecka, a potem można było dowolnie (ale w „paczkach” po 8 tygodni) dzielić się urlopem z ojcem dziecka. Przepisy zostały wprowadzone tuż przed urodzeniem Oli (pierwsza połowa 2013 roku) i od razu wydało nam się to dobrym rozwiązaniem. Zawsze byliśmy zdania, że obowiązki „rodzinno-domowe” należy dzielić między siebie.

W trakcie naszej rozmowy przed wywiadem powiedziałeś mi, że jesteś zwolennikiem modelu skandynawskiego, czyli, że ojcowie są zdecydowanie bardziej zaangażowani w wychowanie swoich dzieci. Za co Ty cenisz takie rozwiązanie?

Jest to dobre z dwóch głównych powodów. Ze względu na więź z dzieckiem – w „standardowym” (niestety) w Polsce modelu, ojciec praktycznie nie ma kontaktu z dzieckiem od poniedziałku do piątku. Wychodzi rano do pracy, wraca po południu, ewentualnie uczestniczy w kąpaniu. Później dziecko śpi (a jak nie śpi w nocy, to matka się nim zajmuje, bo „ojciec idzie rano do pracy”). Z drugiej strony, matka dziecka nie staje się poszkodowana na rynku pracy.

Opowiedz, jak wspominasz pierwsze dni z Olą i z Kubą? Pewnie z każdym z dzieci było inaczej. 🙂

W moim przypadku starałem się dawać z siebie jak najwięcej od samego początku (nie tylko w drugiej połowie, czyli jak ja zostawałem z dziećmi w domu). Pierwsze dni z Olą były na pewno szczególne, gdyż było to pierwsze dziecko. Od razu zostałem dwa tygodnie (tzw. urlop ojcowski) w domu, żeby żona mogła wypocząć po porodzie. Starałem się przejąć w tym okresie większość obowiązków na siebie. Ola była wyjątkowo spokojnym niemowlakiem. Budziła się w nocy jedynie na karmienie, potem zasypiała. Z Kubą było nieco inaczej, chociażby ze względu na to, że był dość wymagającym maluchem. Często się budził, spał krótko i zdecydowanie trudniej było cokolwiek zaplanować, a trzeba pamiętać, że w domu była jeszcze 2,5 letnia Ola.

Ty opiekowałeś się dziećmi, a Twoja żona była w pracy. Często dzwoniłeś z pytaniami, czy byłeś przygotowany? 🙂

Szczerze mówiąc to pytanie z góry zakłada, że ojciec nie potrafi. To jest (znów niestety) częste w polskich rodzinach, jednak wydaje mi się, że szczególnie przy pierwszym dziecku każdy (ojciec i matka) startuje od „zera”. Wszystkiego się trzeba nauczyć i praktycznie wszystkiego uczyliśmy się wspólnie od pierwszych dni.

To prawda. Przy pierwszym dziecku dla obojga rodziców wszystko jest nowe. A czy miałeś jakieś oczekiwania, wyobrażenia wobec tego wspólnego czasu? I jak wyglądały one w zderzeniu z rzeczywistością?

Często słyszy się, że matka siedzi sobie z dzieckiem w domu, więc ma dużo czasu. Nie wiem jakim cudem ten pogląd jeszcze istnieje. 🙂 Oczywiście dzieci są różne. W moim przypadku Ola była „idealnym” pierwszym dzieckiem. Bardzo szybko zaczęła przesypiać całą noc (23-6), w dzień spała raz a porządnie, jadła, nie ulewała, potrafiła się przez jakiś czas sama pobawić… postawiła bardzo wysoko poprzeczkę dla Kubusia. 🙂 Kuba dla odmiany wymagał ciągłej atencji. Jak się obudził, to w ciągu minuty trzeba było się nim zająć, często wybudzał się w nocy… Chyba nie mieliśmy żadnych szczególnych oczekiwań co do tych „urlopów” (celowo w cudzysłowie, bo nie jest to czas wolny), dlatego rzeczywistość ani nas nie zawiodła, ani nie zaskoczyła.

A miałeś jakieś obawy, takie związane z opieką nad dzieckiem przed udaniem się na urlop?

Nie.

Co Twoim zdaniem może dać taka długa obecność ojca przy małym dziecku? Jakie wartości to niesie ze sobą?

Wspomniałem o tym w odpowiedzi na drugie pytanie. Przede wszystkim unikamy sytuacji, że po ponad roku spędzonym głównie z matką, dziecko ma zdecydowanie większą więź z jednym rodzicem. Wydaje mi się, że również w późniejszych latach powoduje to zdecydowaną łatwość w dzieleniu się obowiązkami związanymi z dziećmi.

Z jakimi reakcjami otoczenia się spotkałeś? Czy to była akceptacja, zrozumienie, czy może wręcz przeciwnie? Jak zareagował Twój pracodawca? Jak reagowali koledzy, koleżanki?

W skrócie – bardzo różnie. Pracuje w korporacji, więc nie było tu jakiegoś problemu, ale widziałem zdziwienie mojego przełożonego, gdy przyszedłem do niego z tym tematem. Zrobiłem to oczywiście z dużym wyprzedzeniem, żeby można było zaplanować przekazanie moich obowiązków innym. Współpracownicy (męska ich część) zareagowali… nazwałbym to „normalnie”. Część pytała czy się nie boję, część pytała czy żona nie daje rady, jeszcze inni zwykłym „acha, ok”.

Zdecydowanie bardziej pozytywnie i z większymi emocjami reagowały koleżanki. Szczególnie w dziale HR (praktycznie 100% kobiet) stałem się znany, gdyż na mojej osobie cała firma tworzyła nowe wnioski, bo wydaje mi się, że byłem pierwszym pracownikiem w Nokii, który zdecydował się na urlop rodzicielski. Moim zdaniem reakcja koleżanek wskazuje, iż takie rozwiązanie (czyli model skandynawski) jest dobre i zaryzykuję stwierdzenie – oczekiwane.

Chcesz dowiedzieć się jak Nokia wspiera pracujących rodziców? Odwiedź profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

Od 12 lat pracujesz we wrocławskiej Nokii. Odchodziłeś na urlopy i wracałeś z nich do tej samej firmy. Oba urlopy trwały po pół roku. Czy dużo się w tym czasie zmieniało? Czułeś, że musisz wiele nadrobić? Czy jakoś szczególnie musiałeś się do tego powrotu przygotować?

Korporacje charakteryzują się tym, że jest w nich mnóstwo mniejszych lub większych projektów. Ja o swoich urlopach informowałem wcześniej, żeby nie znikać nagle. Gdy wracałem, zawsze znajdował się jakiś nowy projekt, którym trzeba się było zająć. Idąc na pierwszy urlop byłem na typowo technicznym stanowisku – zajmowałem się testowaniem oprogramowania. Zdecydowanie łatwiej było zakończyć lub przekazać swoje zadania innym. W przypadku drugiego urlopu byłem już managerem kilkunastoosobowego zespołu i to wiązało się z większą liczbą ustaleń i delegowaniem obowiązków.

Za drugim razem nie było osoby, która stała się managerem mojego zespołu „na zastępstwo”. Większość zadań przekazałem kolegom i koleżankom, ale jakiś mały ich procent został, gdyż wiadomo było, że za pół roku wracam i nie ma sensu całego zespołu przekazywać innemu managerowi. Takie rozwiązanie to jednak specyfika korporacji IT i wiem, że nie każdy mógłby sobie na to pozwolić.

Czy wśród swoich kolegów znasz innych ojców korzystających z urlopów wychowawczych? Czy obserwujesz, że może jest to coraz częstsze zjawisko?

Tak, ale nie słyszałem żeby ktoś dzielił się z partnerką/żoną „na pół”. Raczej były to okresy 1-3 miesięczne. W moim bezpośrednim otoczeniu w firmie nie widziałem takich przypadków, ale zauważyłem takie wśród znajomych spoza firmy. Na pewno przybywa ojców, którzy się na to decydują, ale obecne przepisy nie nakierowują na takie rozwiązanie, co uważam, powinno się zmienić.

Zobacz jakie przedszkole dla dzieci swoich pracowników utworzyła Nokia Wrocław!

Za co cenisz sobie najbardziej ten czas wspólnie spędzony z dziećmi?

Sama możliwość spędzenia czasu z dziećmi jest cenna. Jest to zupełnie coś innego niż codzienny kontakt „po pracy”.

Co Twoim zdaniem mogłoby sprawić, że więcej mężczyzn zdecydowałoby się na skorzystanie z takiego rozwiązania? Jak zachęciłbyś innych ojców?

W Polsce bardzo mocno zakorzeniony jest „kult matki”. To ona rodzi, wychowuje dzieci, pierze, sprząta, gotuje. Popatrzmy chociażby na reklamy. Wszystkie proszki, płyny, pieluszki itp. reklamowane są przez kobiety. To się powolutku zmienia, ale w naszych warunkach jedynie wprowadzenie regulacji prawnych oddających ojcom część urlopu rodzicielskiego ma szansę zadziałać. Oczywiście jest dużo ojców, którzy decydują się na skorzystanie z urlopu rodzicielskiego, ale jest to niestety znikomy procent.

Dziękuję za rozmowę.

Chcesz poczytać o innych ojcach, którzy skorzystali z urlopu rodzicielskiego? Poznaj historię Marcela!

Zdjęcia: archiwum prywatne Krzysztofa.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak mądrze porównywać się z innymi? Poznaj nasze podpowiedzi!

Pamiętam jak dziś, gdy koleżanki z klasy chwaląc się wyższą oceną z kartkówki dotyczącej lektury ośmieszały mnie mówiąc, że jestem zapominalska i głupia. To uczucie niższości, bycia słabszą długo we mnie było. Pamiętam, gdy dostałam 5 z kolejnego sprawdzianu i czułam się najlepsza na świecie. I być może dostrzegasz, że ani jedna, ani druga sytuacja nie była zdrowa dla mnie i mojej samooceny.
  • Kamila Kozioł - 13/01/2021
młoda zadowolona kobieta

Poczucie wyższości lub niższości to duży problem naszego społeczeństwa. Wiedz, że porównania nie unikniesz. Zawsze było, jest i będzie.
Jednak gorąco wierzę, że nie warto tłumić w sobie chęci porównywania się z innymi. Kiedy dwoje ludzi się spotyka, to naturalne, że porównują się ze sobą. Natychmiast zauważają swoje zalety i wady. Jednak cierpieć zaczynasz wtedy, gdy skupisz się tylko na swoich wadach.

Samoocena i pewność siebie

Zwykle schemat jest taki: dostrzegasz mocne strony innej osoby i porównujesz je ze swoimi słabościami. Czy myślisz, że to sprawi, że poczujesz się dobrze? Z doświadczenia wiem, że jedyne co Ci to gwarantuje, to obniżenie swojej samooceny i pewności siebie.

Być może interesuje Cię praca w IT, lubisz technologię odnajdujesz się w nowościach, nowinkach IT. Jestem przekonana, że znasz osoby, które tworzą niesamowite oprogramowania, a metodykę Agile stosują nawet w projektach domowych. I patrzysz na swoje i ich umiejętności, zdając sobie sprawę jak daleka jesteś w osiągnięciu tego samego pułapu. To demotywuje, być może poniża i w rzeczywistości wypadasz słabo na tle tych osób.

Uczciwe porównanie

Ale poczekaj chwilę: to nie jest uczciwe porównanie. To, że nie sięgasz jej poziomu, nie oznacza, że powinnaś wyjść z branży IT, że powinnaś popadać w zazdrość lub żywić urazę do niej. Zamiast tego, gdy spojrzysz na swoje mocne strony zobaczysz, że masz wiele do zaoferowania, na tym etapie, na którym jesteś, bo jest wystarczająco.

Mocne strony

A to bardzo ważne – móc spojrzeć na swoje mocne strony i zobaczyć swoją prawdziwą moc. W rzeczywistości, jest to jeden z kluczy do sukcesu, ponieważ bez tej umiejętności nie będziesz zmotywowana i nie uwierzysz w siebie.

Kiedyś jedna kobieta napisała do mnie krótką wiadomość na Instagramie:

„Pochodzę z małego miasta. Należę do rodziny z klasy średniej. Moja mama pracuje na kasie po 12 godzin, a mój tato ima się wszystkiego – od budowlanki po sadzenie drzewek w lasach. Moja praca jest także taka, że jeśli wyjdę za mąż i założę nową rodzinę nie będę w stanie i pracować i wychowywać dzieci.
Problem polega na tym, że moje koleżanki z pracy pochodzą z zamożnych rodzin lub mają zamożnych partnerów. Nie mogę się powstrzymać od porównywania mojego stylu życia z ich stylem życia. Wiem, że nie jest właściwe porównywanie się z nimi na podstawie tego, co posiadają. Ale jednak… Widzę, że moja umiejętność planowania finansów jest na tyle dobra, że mogłabym być przez rok na macierzyńskim, nawet jeśli straciłabym przez to pracę. Ale ilekroć widzę lub słyszę, jak wydają pieniądze, zaczynam porównywać. Jak mogę to powstrzymać bez zmiany pracy i zmiany znajomych?”

Jak odkryć swoje mocne strony?

To pytanie wybrzmiewało w mojej głowie kilka dni, bo to bardzo trudne pytanie. Bowiem porównywanie się z innymi jest naturalne, ale jak zauważyła ta kobieta, często sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi, nawet jeśli mamy dość i powinniśmy być zadowoleni z tego, co mamy.

Porównania z innymi

Gorąco wierzę, że pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić to być świadomą tego, że dokonujesz porównania. Być może w tym porównaniu nie wypadniesz dobrze, a może wręcz przeciwnie. Jeśli jednak odczuwasz smutek miej świadomość tego co posiadasz, jakimi ludźmi kochającymi się otaczasz, czego doświadczyłaś i jak Cię to ukształtowało. Dostrzeż w swoim życiu progres. Przypomnij sobie swój punkt zerowy, od którego zaczynałaś i zobacz, gdzie teraz jesteś. Co już wiesz, co masz, co planujesz.

Doceniaj swoje działania i zmiany na lepsze

Szczerze polecam Ci regularnie praktykować dostrzeganie swoich działań i zmian w swoim życiu na lepsze. Zaczniesz odczuwać większą satysfakcję z życia. Sama będąc w jedną z osób w systemie szkolnym, gdzie na podstawie ocen porównuje się przyrost wiedzy, chciałam przełamać nawyk z czasów szkolnych i nie porównywać się bezmyślnie z innymi.

Jak porównywać się z innymi?

  • Bądź świadoma. Prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy, że to robisz. Przypuszczam, że jest to naturalny akt, w wyniku czego dzieje się to bez świadomości. Zatem świadomie zarządzam swoimi myślami – jeśli już się porównujesz skup się na tym porównaniu. Niech będzie to zadanie numer jeden. Jeśli skupisz się na tych myślach przez kilka dni, praktyka stanie się znacznie łatwiejsza, a wkrótce trudno będzie tego nie zauważyć.
  • Nie pędź – kiedy już zdajesz sobie sprawę z porównania pozwól sobie na chwilę oceny i zaakceptuj, że tego porównania dokonujesz. Najgorszym wyjściem jest się jeszcze skarcić za to, że chcesz się porównać.
  • Skoncentruj się na byciu obiektywną – skoro dostrzegasz słabości, dostrzeż również mocne strony, swoje predyspozycje. Co więcej, dostrzeż progres jakiego ty dokonałaś. Oceń swoje przejście z punktu 0 do punktu B lub C. Doceń się za z starania i motywację dojścia do kolejnego punktu.
  • Zaakceptuj niedoskonałości. Nie ma ludzi doskonałych. Nawet Ci najwyżej mają swoje słabości i czarne cechy, które im nie pomogły dojścia na szczyt. Nie jesteś idealna i nigdy nie będzie w opinii obiektywnej. Natomiast w opinii subiektywnej jesteś doskonała, bo jesteś sobą, wyjątkowa i wystarczalna. Ta świadomość nie zwalnia Cię z osiągania więcej, jeśli tego pragniesz, ale pozwala doceniać Ci już włożony trud i jego efekty.
  • Skup się na sobie – wiem, że łatwo kopać leżącego i bez problemu potrafimy krytykować innych, aby czuć się lepiej. Zamiast tego staraj się wspierać innych w ich sukcesie – to doprowadzi do większego zadowolenia z twojej strony i dumy z samej siebie.
  • Życie to podróż – wiedz, że każdy wystartował z innego miejsca, dąży do innego miejsca i realizuje inne punkty swojej podróży. Życie to ciąga zmiana i sinusoida. Ta podróż nie ma nic wspólnego z tym, jak dobrze sobie radzą inni ludzie ani co mają. Bo dla Ciebie ma liczyć się Twoja podróż. Liczy się to, co Ty chcesz robić i dokąd chcesz iść. To wszystko, o co potrzebujesz się zatroszczyć.
  • Naucz się doceniać swoje „wystarczająco”. Jeśli zawsze chcesz tego, co mają inni, nigdy nie będziesz mieć tego wystarczająco dużo. Z pewnością pojawi się ochota na więcej. To niekończący się cykl i nigdy nie doprowadzi do zadowolenia z życia. Bez względu na to, ile kupisz ubrań, bez względu na to, ile posiadasz samochodów, bez względu na to, ile kupisz fantazyjnych butów… nigdy nie będziesz mieć ich dość.

Jesteś wystarczająca

Skoncentruj się na tym, co możesz osiągnąć, używając porównania się z innymi, aby zmotywować się do poprawy do ulepszeń procesów. Czyli do zmiany zachowania. Nie pozwól jednak, aby porównanie obniżyło Twoją samoocenę. Pamiętaj, aby być wdzięczną za to, co osiągnęłaś i motywować się do osiągania swoich celów i marzeń.

Tylko 7 kroków Cię dzieli od zbudowania pewności siebie!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kamila Kozioł
Kobieta, która pragnie zrozumieć ludzką psychikę. Rozumie emocje i wie, jak wzmacniać moc i wewnętrzną siłę. Ukończyła studia z psychologii oraz akredytacyjne i certyfikujące kursy coachingowe. W zawodzie psychologa i coacha od 9 lat. Współautorka „Dziennika coachingowego. 365 pytań od Twojego coacha”, napisanego wspólnie z Kamilą Rowińską oraz współautorka książki „W poczuciu własnej wartości. Zbuduj swoją wewnętrzną siłę”.

Kluczowe momenty 2020 roku w doświadczeniu pracujących rodziców

Trudno tradycyjnie podsumować rok 2020. Noworoczne postanowienia tym bardziej wymykają się z kontrolowalnych ram, a raporty pracy zdalnej podkreślają, jak bardzo na rynku pracy pandemia dotknęła kobiety, co w praktyce oznacza więcej balansowania między pracą a domem po załamaniu się praco-domoprzestrzeni. Poznajcie wyniki badania z maja 2020 r. nt. doświadczenia rodziców podczas lockdownu.
  • Monika Sońta - 10/01/2021
mama z dzieckiem pochylona nad pracą domową

Kluczowe momenty 2020 roku w doświadczeniu pracujących rodziców

Czas na chwilę refleksji nad tym, co było dla Ciebie trudne. Sięgając do wyników badania, które było przeprowadzone w maju 2020* we współpracy studentów studiów podyplomowych Employer Branding z portalem MamoPracuj.pl, którego celem było zidentyfikowanie „kluczowych momentów’” w doświadczeniach rodziców podczas lockdownu, dowiadujemy się, że:

Najtrudniejsze momenty to:

  • przygotowywanie posiłków,
  • fektywne skupienie się na pracy („to życie w ciągłym kołowrotku”, „wyrywanie momentów na pracę”),
  • konieczność wsparcia dzieci w zajęciach szkolnych,
  • poczucie winy związane z dawaniem dzieciom niskojakościowych wypełniaczy czasu, żeby móc pracować („bajka”).

Pozytywne zaskoczenia:

  • samodzielność dzieci, ich zrozumienie sytuacji,
  • zacieśnienie więzi rodzinnych,
  • przyzwyczajenie się do pracy zdalnej (brak dojazdów),
  • wolniejsze poranki.

A jaka jest Twoja refleksja? To moment na zastanowienie się:

  • Co było dla Ciebie najtrudniejszym momentem?
  • Co Cię pozytywnie zaskoczyło?
  • Z czym sobie poradziłaś do takiego stopnia, że jesteś dumna ze swojego działania?
  • Co wymaga zmian w organizacji Twojego dnia w 2021 roku, niezależnie od rozporządzeń, izolacji, decyzji o nauczaniu zdalnym i skuteczności szczepionki?

Nowe stresory** dotykają wszystkich. Jak bardzo wpłynęły na Ciebie?

Ten rok wytrącił nas z równowagi. Niektórymi wstrząsnął, innych wypchnął z życiowej strefy komfortu, a jeszcze innym jedynie nieznacznie zmienił ramy życiowego działania. Niezależnie od grupy, w której się znalazłaś, warto zastanowić się, w jaki sposób dotykają Ciebie „nowe stresory”:

  • Zmiana w postrzeganiu bezpieczeństwa fizycznego – obawa przed zarażeniem się.
  • Nadmiar informacji (infobesity), w większości negatywnych w stosunku do braku szans na przewidzenia przyszłości ogólnie np. nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy i jak się to skończy, czyli jesteśmy w strefie ciągłej, długoterminowej niepewności.
  • Ciągłe poczucie zagrożenia kwarantanną i ograniczeniem możliwości fizycznego poruszania się.
  • Stygma społeczna związana z chorobą, co jest potęgowane przez poczucie, że choroba jednej osoby może stworzyć zagrożenie dla jej najbliższych oraz, że złamanie przez jedną osobę zasad i zaleceń może stanowić zagrożenie dla osób z naszego otoczenia
  • Straty na poziomie finansowym, poczucie niepewności w obszarze zarobków i utrzymania pracy czy źródła dochodów.

Siła tego, jak bardzo dotknie nas psychicznie pandemia, zależała między innymi od naszego przedpandemicznego stylu pracy. Im bardziej oddzielaliśmy wcześniej strefę prywatną, rodzinną od zawodowej, profesjonalnej, tym bardziej dostrzegamy zmianę w stylu życia (lifestyle) i pracy (workstyle).

A jaki jest „nowy stresor”, który najbardziej wpłynął na Twój styl życia i pracy w 2020?

Autonomia, adaptacja, elastyczność

Wracając do wyników badania z MamoPracuj, ponad 73% badanych wskazało elastyczny czas pracy jako największe udogodnienie dla pracujących rodziców. Po raz kolejny potwierdziła się siła poczucia autonomii, a nawet job-craftingu w miejscu pracy.

Opisując najlepsze doświadczenia, szczególnie docenianie były gesty pracodawców sugerujące, że rozumieją sytuację i ich próba ułatwienia pracy np. ustalenie, że mamy dwugodzinną przerwę bez spotkań na przygotowanie posiłków, a do pracy wracamy wieczorem; ogólne przyzwolenie na obecność dzieci w tle rozmowy; ludzka atmosfera i poczucie „że wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji”. I wszyscy w tej sytuacji potrzebujemy nowych ram działania.

Zastanów się, czego potrzebowałabyś teraz od swojego pracodawcy, żeby lepiej pracowało Ci się w 2021 roku?

Źródło:

*Ankieta online przeprowadzona 1-21 maja 2020, n=153, wnioski opracowano na podstawie dwóch pytań otwartych: o najlepszy i najgorszy moment pracy z domu podczas izolacji, opracowano na podstawie kodowania tematycznego według schematu Saldana (2009)

**https://emeraldopenresearch.com/articles/2-15

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: autorka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Monika Sońta
Mama wielowymiarowo aktywna: biznesowo - ekspert komunikacji korporacyjnej; naukowo – doktorantka zarządzania; życiowo – promotorka uważnego spędzania czasu z dzieckiem, co widać po wpisach na blogu http://zmianaperspektywy.pl/ Mama małej Marceliny.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×