Czego szukasz

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Warto spełniać swoje marzenia, mieć własne aspiracje, podjąć się tej fantastycznej przygody, nie poddawać się presji świata, który pędzi w szalonym tempie nie wiadomo dokąd. Warto ustalić własny harmonogram, który pogodzi życie zawodowe z życiem rodzinnym i cieszyć się tym. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko – mówi Dorota, mama dwójki dzieci, właścicielka marki Simple Stories by Dorothy, która z pasją tworzy piękne, unikalne wianki.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 05/07/2018

Kiedy pojawił się pomysł na Twój własny biznes i dlaczego właśnie taki? Jak wyglądały początki?

Od zawsze kochałam rękodzieło… Gdzieś we mnie tkwił ten zalążek żeby tworzyć, ale nigdy nie patrzyłam na to pod kątem prowadzenia biznesu – raczej takie domowe malowanie obrazów, tworzenie rozmaitych ozdób, dekorowanie domu. W końcu pojawił się impuls, aby przekuć to w pracę. Uświadomiłam sobie, że realizowanie własnych pasji i zarabianie na tym może być fantastyczną przygodą w stronę samorealizacji. Może być czymś, co przyniesie mi nie tylko olbrzymią radość, bo tworzenie naprawdę mi ją sprawia, ale również pozwoli zapłacić rachunki 🙂

Jak wygląda proces projektowania, wymyślania nowych produktów?

Projektowanie to zawsze impuls. To jest coś, co przychodzi do głowy w trakcie spaceru, czasami się przyśni, czasami po prostu patrząc na naturę pragnę odwzorować jakieś piękne motywy, które nas otaczają na co dzień. Są dni, kiedy mam wenę i tworzę kilka nowych wzorów dziennie, są dni, że nad jednym wiankiem siedzę 10 godzin… bo cały czas coś nie pasuje i nie jestem zadowolona z efektu. Nie ma na to zasady, bo to nie jest produkcja.

Postanowiłam wypracować własny styl, iść własną drogą, więc to też sprawia, że nie idę na kompromisy… wszystko ma być od początku do końca perfekcyjne i w moim stylu. Dużym wsparciem w procesie twórczym jest dla mnie również Sonia z Soni Marie Studio, bo jest dla mnie ogromną inspiracją i zawsze służy dobrą radą.

Jak wygląda Twoje planowanie pracy?

Gdy urodził się mój pierwszy synek, wszystko było proste. Jadł i spał na zmianę. Jak przychodziły momenty, że nie spał lub nie jadł, to po prostu sobie siedział, oglądał otaczający go świat i rozkosznie się przy tym cieszył. Wtedy w każdej wolnej chwili siadałam i tworzyłam. Wszystko było proste, nie rozumiałam jeszcze trudów macierzyństwa. Owszem – zdarzały się momenty, kiedy chorował, ząbkował i cała masa innych rzeczy, jakie przytrafiają się dzieciom, ale nie stanowiło to większego problemu. To był czas, gdy właśnie zaczynałam tworzyć wianki, więc zamówień nie było szczególnie dużo, byłam w stanie to wszystko pogodzić…

Problemy zaczęły się, gdy urodziła się moja córeczka. Absolutnie ciężki przypadek – płakała i w dzień i w nocy… Nie miałam minuty, gdy mogłam spokojnie usiąść, nie wyrabiałam się z niczym. Lekarze tłumaczyli to początkowo kolkami. Uspokajali, że przejdzie, gdy skończy 6 miesięcy. Nie przeszło. Później była wersja, że może ząbkuje, więc muszę poczekać aż skończy około roczek, wtedy powinno przejść… Nie przeszło 🙂

Później przechodziliśmy masę różnych badań na nietolerancje pokarmowe, testowanie różnych pokarmów, kolejne badania – i tak w kółko. Nie wyrabiałam się ani z życiem prywatnym, ani z zawodowym. Zamówienia spływały, córeczka non stop płakała, a ja siadałam i płakałam razem z nią. Od ciągłego noszenia jej na rękach dorobiłam się zapalenia mięśni dłoni i nadgarstka.

Wtedy zrozumiałam, że czasami trzeba przełożyć pewne sprawy i skupić się na tym, na czym najbardziej mi zależy, czyli na mojej rodzinie. Na szczęście wszystko minęło w dniu 2 urodzin mojej córeczki – jak ręką odjął – stała się wesołym i pogodnym dzieckiem. Znowu mogłam wrócić do tworzenia! Znowu mogłam zająć się rozwojem Simple Stories by Dorothy!

Jak godzisz pracę i życie rodzinne, wychowanie dzieci? Czy jest to w ogóle możliwe?

Początkowo w ciągu dnia zajmowałam się dziećmi, w nocy tworzyłam w domu wianki. Rozwiązanie skuteczne, ale tylko na krótką metę. Nie da się niestety przez tygodnie nie spać nocami i funkcjonować. Ograniczyłam wtedy pracę do minimum, decydując się, że jednak wolę skupić się na dzieciach.

Teraz, gdy jestem mamą 5 – cio letniego synka, który jest fantastycznie samodzielny oraz 3 – letniej córeczki, która stała się bardzo wesołym i pogodnym dzieckiem, przeniosłam pracownię z domowego zacisza do pracowni poza domem. To pozwala mi nabrać dystansu, oddzielić pracę od domu. A przede wszystkim pozwala mi oddzielić bycie mamą od spraw zawodowych.

Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej Ci przeszkadza, a co wyjątkowo cenisz?

Z pewnością przeszkadza nieprzewidywalność… można mówić o super organizacji czasu, planowaniu wszystkiego z uwzględnieniem posiadania dzieci i innych pięknych frazesach. Ale w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się, że to nijak nie działa. Nie przewidzimy, kiedy dzieci mają trzydniówkę albo jelitówkę. To jest niestety ten moment, kiedy najbardziej zorganizowana mama rozkłada ręce i po prostu zostaje w domu starając się być wsparciem dla własnych dzieci.

A co cenię? Ten moment, kiedy własne dzieci doceniają to, co robisz zawodowo. Ostatnio od mojego synka usłyszałam, że jestem najwspanialszym „wiankostworem”, jakiego zna. Córeczka z kolei jak tylko „dorwie” moje wianki, zakłada je na głowę i tańczy jak rusałka na polanie wśród polnych kwiatów. Ma przy tym tak rozanielone oczy, że wiem – ta radość wynika z faktu, że podobają jej się moje wianki. Jest szczęśliwa, gdy może je założyć.

Jaka historia czy anegdota w czasie prowadzenia własnej firmy najbardziej Ci zapadła w pamięć?

Gdy pracowałam jeszcze w domu, nocami rozkładałam wszystkie kwiaty i narzędzia do robienia wianków, bo to był jedyny moment, kiedy mogłam tworzyć. Jednak zawsze pilnowałam, żeby wszystko skrzętnie pochować na najwyższe półki zaraz po skończeniu pracy, żeby dzieci nie miały do tego dostępu. Nie tylko po to, aby nie niszczyły kwiatów i wianków, ale też ze względu na narzędzia – pistolet na klej na gorąco, nożyczki i inne ostre narzędzia.

Pewnego dnia dostałam pilne zlecenie na wianek ślubny… czasami się śmieję, że jestem pogotowiem wiankowym, ale tak faktycznie jest! W środę w nocy zamówiony, na sobotę potrzebny. Pilnie! Usiadłam więc do tego zamówienia absolutnie zmęczona, po ciężkim dniu. Skończyłam chyba o 3 w nocy… Nawet nie wiem kiedy po skończonej pracy zasnęłam na kanapie w salonie, nie sprzątając całego warsztatu.

Gdy rano otworzyłam oczy ogarnęło mnie przerażenie, widziałam, że moje dzieci biegają już pełne werwy. Przerażenie wzmocniło się, gdy zobaczyłam na sobie pukle czarnych włosów! Mam bardzo długie, czarne włosy, byłam przekonana, że ekstremalny tryb życia i nie spanie po nocach dało o sobie znać! Zaczęłam tracić włosy!! Ale po chwili zobaczyłam, że to mój starszy synek biega po domu z nożyczkami, uradowany, że w końcu ma do nich dostęp. Straciłam kilka pasemek, wianek też pocięty… Cieszę się, że tylko tyle strat było 🙂 Chociaż przyznam, że fryzjer się zdziwił jak mnie zobaczył…

Gdybyś miała wskazać kroki milowe Twojego biznesu, jakie by to były momenty?

Mogłabym powiedzieć, że krokiem milowym było skończenie 2 roku życia przez moją córeczkę, a co za tym idzie – przespane noce i więcej czasu na pracę. Ale to nieprawda. Milowym krokiem było zrozumienie, że są rzeczy ważne i ważniejsze, że po każdej burzy wyjdzie słońce. Że warto w życiu mieć obrany cel, mieć marzenie do którego się dąży, ale nie poddawać się presji – robić to, co uważa się za słuszne i to, co podpowiada nam serce.

Jaką radę dałabyś  mamom, które planują założenie własnej firmy?

Że warto! Warto spełniać swoje marzenia, mieć własne aspiracje, podjąć się tej fantastycznej przygody… ale tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie zrozumieć, że należy iść własną drogą, zgodnie z własnym sumieniem i we własnym rytmie. Nie poddawać się presji świata, który pędzi w szalonym tempie nie wiadomo dokąd. Warto ustalić własny harmonogram, który pogodzi życie zawodowe z życiem rodzinnym i cieszyć się tym. Bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko…

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Soni Marie

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

5 powodów, dla których prowadzenie kampanii AdWords warto zlecić specjaliście

Reklama Google Ads to obecnie najszybszy sposób wyróżnienia swojej firmy w internecie. Efektywność działań zależy jednak od znajomości systemu, który adepci marketingu SEM studiują latami. Oto najważniejsze korzyści współpracy z certyfikowanymi partnerami Google.
  • Jagoda Jasińska - 29/06/2020
ekran tabletu

Nie odróżniasz sieci wyszukiwania od sieci reklamowej? Jeśli chcesz dowiedzieć się jak nie przepalić budżetu reklamowego w kampanii Google Ads sprawdź blog AdCookie.

Kompleksowa obsługa w zakresie marketingu SEM

Google Ads to tylko element większej układanki, którą jest skuteczna promocja firmy w kanałach online. Nawet drobny błąd w doborze słów kluczowych, lokalizacji reklamy czy użytych stawek może doprowadzić do szybkiego wyczerpania środków finansowych i braku zwrotu z inwestycji. Nie ma to miejsca, gdy kampanię AdWords prowadzą specjaliści, którzy poza doborem najlepszych rozwiązań zgodnie z celem kampanii, mogą skoordynować ją również reklamami wyświetlanymi w sieci Facebook Ads lub pozostałymi działaniami marketingu SEM (np. optymalizacją SEO).

Lepsze rezultaty przy stałym budżecie Google Ads

Nie ma wątpliwości, że certyfikowani partnerzy Google osiągają lepsze średnie i maksymalne wyniki CPC (ang. Cost Per Click – koszt za kliknięcie) czy CTR.

W odróżnieniu od amatorów są oni również w stanie zadbać o współczynnik konwersji, maksymalizując liczbę pożądanych działań użytkowników na stronie. W praktyce oznacza to np. większą liczbę zrealizowanych zakupów w sklepie internetowym lub kontakt za pomocą dedykowanego formularza na stronie usługowej. Wszystko to zgodnie z zaplanowanym budżetem na reklamę Google Ads.

Niższe ryzyko prowadzenia kampanii AdWords

Konsumenci chcą mieć stały dostęp do dopasowanych produktów i usług o każdej porze. Mimo to ich aktywność waha się w poszczególnych dniach tygodnia, a decyzje zakupowe zmieniają się dynamicznie w zależności od pory roku, mody i innych okoliczności.

Agencje marketingu SEM czuwają nad przebiegiem kampanii przez 24 godziny, odpowiadając na dynamiczne zmiany w grupach docelowych. Nie tylko optymalizują budżet Google Ads, by pozyskać jak największą liczbę kliknięć, ale i stale sprawdzają poprawność użytych słów kluczowych, linków i innych treści.

Analiza wyników i raport skuteczności kampanii

Nie wiesz czy reklama Google Ads przynosi oczekiwane rezultaty? Prowadząc kampanię AdWords wspólnie z doświadczoną agencją otrzymasz miesięczny lub okresowy raport z wyjaśnieniem podjętych kroków oraz zwrotu z reklamy. Wszelkie wątpliwości możesz również omówić z ekspertem, oszczędzając czas potrzebny do rozeznania się w statystykach Google.

Stały wgląd w konto kampanii Google Ads

Najlepsze agencje marketingu SEM zachowują transparentność w zakresie działań prowadzonych na kontach reklamowych. Jako zleceniodawca zachowujesz stały dostęp do dedykowanego panelu Google Ads, z podglądem użytych formatów reklamowych, wykorzystywanych urządzeń czy wypracowanych wyników. Tym samym możesz obserwować przebieg kampanii, bez ponoszenia kosztów nauki na własnych błędach.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Tworzę ceramikę z morskich głębin – Mamy kupują u Mam

- "Epidemia oczywiście zatrzęsła w posadach biznesem, ale po pierwszym strachu co będzie dalej, postanowiłam działać, zamiast się zamartwiać" - opowiada w liście do redakcji z ramach #MamyKupująUMam, Joanna Wieczorkiewicz, właścicielka pracowni Artlantyda, w której powstają piękne rękodzieła z ceramiki. Przeczytaj!
  • Listy do Redakcji - 29/06/2020
Joanna Wieczorkiewicz - właścicielka Artlantydy

Joanna Wieczorkiewicz zgłosiła się do naszej akcji Mamy kupują u Mam. Przeczytaj czym się zajmuje, jaką prowadzi działalność i jak sobie teraz radzi!

Tworzę ceramikę z morskich głębin

Moja przygoda z własnym biznesem zaczęła się, gdy koleżanka zajmująca się dotacjami unijnymi, namówiła mnie na złożenie wniosku o dofinansowanie – żebym mogła założyć firmę i sprzedawać moje rękodzieło (wtedy jeszcze była to biżuteria, decoupage, filcowanie i malowanie na szkle).

Przeczytaj także: Pandemia nie zmniejszyła naszej motywacji do rozwijania biznesu – Mamy kupują u Mam

Stolik Abussone

Pracownia Artlantyda

Po jakimś czasie w moje ręce trafiła pierwsza grudka gliny i powoli przekształcałam profil firmy. A w „międzyczasie” pojawiły się dwie córki 🙂 i praca na własny rachunek, z domu, okazała się idealnym rozwiązaniem, w sytuacji łączenia macierzyństwa z pracą.

Pracownia Artlantyda to ceramika z morskich głębin, która upiększa wnętrza i rozwiązuje problemy pt. „co ładnego na prezent”. 😉 Asortyment to naczynia ozdobne we wszystkich odcieniach turkusów i morskich zieleni. Dla koneserów nietypowych mebli – stoliki i komódki z ceramicznymi blatami. A z początkiem czerwca pojawiła się premierowa kolekcja osłonek na doniczki z roślinami domowymi.

Jeśli chcesz być na bieżąco z innymi historiami kobiet, zapisz się na nasz newsletter!

Donica Tiffany

Epidemia oczywiście zatrzęsła w posadach biznesem, ale po pierwszym strachu co będzie dalej, postanowiłam działać, zamiast się zamartwiać. Zorganizowałam możliwość nadawania przesyłek z mojej pracowni za pośrednictwem Paczkomatów, co umożliwiło bezpieczniejsze doręczanie zakupów. I zabrałam się za intensywniejsze prace nad nową kolekcją. Choć w warunkach nauki zdalnej 7 i 9 letnich córek, było to dość hmmm … karkołomne. 😉

Przeczytaj także: Kryzys może być impulsem do kreatywności – Mamy kupują u Mam

Zdjęcie: własność Joanna Wieczorkiewicz

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail