Czego szukasz

Siła Spółdzielni MaM – część 1

Zapraszamy na wywiad rzekę z Małgorzatą Falis, Prezeską najsłynniejszej w Polsce spółdzielni socjalnej – Spółdzielni MaM.
Przeczytajcie jaką siłę, energię i skuteczność w działaniu ma dwanaście mam pracujących w Spółdzielni, które wychowują łącznie 20 dzieci!

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 16/05/2012

Założyłyście Spółdzielnię MaM, najsłynniejszą chyba spółdzielnię socjalną w Polsce. Skąd się wziął pomysł na taką działalność i jak to się zaczęło?

Jesteśmy trochę takim ‘dzieckiem projektu’. Fundacja MaMa, wraz z Fundacją Accor i Grupą Hotelową Orbis, zebrała grupę kobiet, które nie mogły bądź nie chciały, na dotychczasowych warunkach, wrócić na rynek pracy. Najczęściej ‘przeszkodą’ było macierzyństwo.
Począwszy od kwietnia 2011 r. przez kilka miesięcy spotykałyśmy się na warsztatach psychologicznych, potem biznesowych i zawodowych. Z czasem projekt Spółdzielnia MaM przekształcał się coraz bardziej w Spółdzielnię Socjalną Spółdzielnia MaM, czyli samodzielny organizm, którym jesteśmy dziś.
Ważne w tym projekcie było to, że od początku towarzyszyły nam dzieci. Były z nami podczas warsztatów, potem, wraz z naszym coraz większym zaangażowaniem w pracę, one były z nami coraz mniej, ale jednak ciągle są w tle. Na początku te, które nie chodzą do przedszkola czy żłobka, bawiły się w zaprzyjaźnionym klubiku. Teraz mamy w każdej chwili mogą przyjść do Spółdzielni z dzieckiem, aby zabrać materiał do pracy – część pracuje całkowicie lub częściowo w domu. Na każdym zebraniu czy Walnym Zgromadzeniu też jest zawsze parę dzieciaków.
A biznesowo – pomysł był taki, aby grupa kobiet powróciła na rynek pracy tworząc i sprzedając wykonane przez siebie artykuły, inspirowane sztuką ludową. Miała to być głównie biżuteria i gadżety dla turystów.

Jaką kwotę musiałyście zainwestować? Czy korzystałyście z dotacji?

Tak, skorzystałyśmy z olbrzymiego wsparcia z kilku źródeł. Na początku dostałyśmy 40 000 euro od Fundacji Accor, w transzach. Dodatkowo udało nam się uzyskać ponad 100 000 zł z Urzędu Pracy m.st. Warszawy na założenie spółdzielni socjalnej.
Pieniądze z Fundacji Accor pozwoliły nam przede wszystkim przejść intensywne szkolenie psychologiczne, podczas którego poznałyśmy się nawzajem oraz  nasze oczekiwania i marzenia w stosunku do wymarzonej Spółdzielni MaM. Oczywiście po kilku miesiącach działalności każda chyba z nas zmieniłaby nieco ten wyidealizowany obraz;-) Dodatkowo, dzięki wsparciu finansowemu Fundacji Accor, uczestniczyłyśmy w cyklu warsztatów umiejętności rękodzielniczych w Muzeum Etnograficznym w Warszawie.
Pieniądze z Funduszu Pracy przeznaczyłyśmy na zakup sprzętu i materiałów już po rozpoczęciu działalności gospodarczej. Jak widać, dostałyśmy duże wsparcie finansowe. Mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie rozpoczęcia działalności bez jakiegokolwiek ‘zastrzyku finansowego’, szczególnie w sektorze produkcyjnym i przy tak dużej liczbie osób.

Szyjecie, haftujecie, robicie rękodzieło, skąd czerpiecie pomysły na wasze piękne wyroby?

Staramy się, aby powtarzającym się, charakterystycznym dla Spółdzielni MaM, motywem były elementy inspirowane sztuką ludową. Tworzymy więc na przykład etui na telefon z wyhaftowaną parzenicą albo ludowym kogucikiem.
Szukamy też inspiracji ‘na ulicy’. Fajnym pomysłem jest wyhaftowana na torbach czaszka, bardzo się podoba dziewczynom.
Produkty ewoluują. Nie wszystkie te, które zaproponowałyśmy na początku, sprawdziły się w sprzedaży, inne zostały po dziś dzień. Naszym flagowym produktem jest ‘konik’. Najpierw był zwykłą zawieszką do kluczy czy do torby, potem ‘wszedł’ na okładki, teraz będzie biało-czerwonym gadżetem dla turystów. Jestem pewna, że będzie miał jeszcze wiele wcieleń;-)
Żywo odpowiadamy na potrzeby rynku. W grudniu wykonywałyśmy piękne filcowe bombki świąteczne. Potem pojawiła się potrzeba etui czy toreb na laptopy – dziś szyjemy je w różnych wersjach. Ostatnio z kolei miałyśmy zamówienie na ekologiczne torby konferencyjne dla organizacji pozarządowej. To będzie kolejny produkt w naszej stałej ofercie.
Pomysłów szukamy często wśród nas. Każda z nas jest mamą i szuka na przykład miłego, miękkiego przytulaka dla swego dziecka. Będziemy na pewno rozwijać linię produktów dla mam i dla dzieci. To jest temat bardzo nam bliski. Widzimy też zapotrzebowanie na produkty  z materiałów ekologicznych, dobrej jakości, estetycznie wykonane i wykończone, kolorowe.
Podsumowując: staramy się, aby klient indywidualny znalazł u nas piękne przedmioty dla siebie lub dziecka, a klient biznesowy – zamówił gadżety firmowe.
Drugim aspektem naszej działalności są warsztaty. Prowadzimy warsztaty rękodzieła dla dzieci i dla dorosłych, na których każdy może zrobić przytulankę, brelok, biżuterię. Mam nadzieję, że tutaj nasza działalność bardzo się rozwinie.

Spółdzielnię tworzy 12 mam. Pracujecie z domu, w biurze? Jak to wygląda w praktyce?

Wynajmujemy pracownię, w której jest część biurowa i część produkcyjna. Wydaje się, że działamy jak zwykła firma, otwieramy pracownię, pracujemy i wychodzimy. Ale tak naprawdę Spółdzielnia daje dużo więcej. Są osoby, które pracują prawie wyłącznie w domu, są takie, które z kolei pracują wyłącznie w lokalu – każdy ma możliwość wyboru, oczywiście w pewnych ramach. Nie jest przecież problemem, aby wziąć ze sobą komputer albo nawet maszynę do szycia i materiał do pracy w domu na 2-3dni. Tak naprawdę chodzi o zapewnienie elastyczności pracy w taki sposób, aby łączenie obowiązków zawodowych z rodzinnymi było ułatwione.
Z punktu widzenia pracodawcy oczywiście nie jest to takie proste, bo wszystkie działania trzeba koordynować. Zależy mi na tym, aby klienci postrzegali Spółdzielnię jako profesjonalną, rzetelną firmę, produkującą określone rzeczy w terminie. Dlatego trzeba się trochę napracować, aby skutecznie zarządzać tym wielkim organizmem w okresie chorób dzieci, a mamy ich razem prawie 20!

Jak dzielicie się pracą – kto odpowiada za produkcję, kto za sprzedaż a kto za finanse?

Jesteśmy w trakcie reorganizacji. Po kilku miesiącach działalności nadszedł czas na lifting;-)
Mamy Dział Produkcji, który realizuje pozyskane przez Dział Handlowy zamówienia. Tak, jak w zwykłej firmie;-) Dział PR i Marketingu zajmuje się działaniami promocyjnymi. Za finanse odpowiada Zarząd, a szczególnie jedna z Wiceprezesek.
Wydaje się być może, że za dużo mamy działów, funkcji….. Ale nasza Spółdzielnia zaczęła działalność w nieco chaotycznej formie i to się nie sprawdziło. Przy tak dużej liczbie osób, już od początku, jasna struktura to podstawa funkcjonowania. Tym bardziej, że właściwie dla każdej z nas praca w Spółdzielni to nowy zawód. Na początku nie bardzo było wiadomo, jak rozdzielić obowiązki, jakie są nasze możliwości, jakie są priorytety, jakie są oczekiwania klientów…. Właściwie niewiele było wiadomo, ale z czasem rozwiązałyśmy wiele problemów.

Produkujecie piękne rzeczy, które nie są tanie – jak szukacie klientów, kto kupuje wasze wyroby?

Nasze produkty nie są droższe od produktów konkurencji. Cen rzeczy ręcznie robionych w krótkich seriach w Polsce nie można porównywać do artykułów importowanych masowo.
Naszym atutem jest liczebność. Dlatego stawiamy w dużej mierze na klienta biznesowego. Mamy już kilku klientów, którzy zamawiają u nas torby i etui.
Współpracujemy z Grupą Hotelową Orbis. Nasze produkty można kupić w kilku hotelach tej sieci w Warszawie, planujemy także sprzedaż w innych miastach.
Sprzedajemy nasze produkty także klientom indywidualnym – na kiermaszach, targach. Część klientów znajduje nas poprzez naszą stronę internetową lub Facebook. Tą drogą także przyjmujemy zamówienia. Prowadzimy także sprzedaż przez portal Allegro.

Czy to, że wszystkie jesteście mamami pomaga czy utrudnia wzajemną współpracę?

Hmm, trudne pytanie…. Z jednej strony jest nam trudniej. To nie jest firma, w której nieobecność pracownika, spowodowaną najczęściej chorobą dziecka, odpracują inne osoby – bo te inne osoby także mają dzieci i w każdej chwili mogą mieć ten sam problem. Hipotetycznie, na przykład w czasie epidemii szkarlatyny w mieście, może być ciężko…..
Z drugiej strony właśnie ta świadomość, że nie ma nas kto zastąpić powoduje, że odpowiedzialność za pracę jest duża. Nie jest tak, że ktoś po prostu przynosi zwolnienie lekarskie i nie ma z nim kontaktu przez dwa tygodnie.
Dlatego, mimo, że organizacyjnie na pewno jest nam trudniej, niż innym firmom, w których tylko część pracowników ma małe dzieci, to mogę to uznać za atut naszej Spółdzielni.
Daje to nam wielką przewagę na rynku – znamy rynek produktów dla dzieci i matek, na który zamierzamy wejść. Czym innym mogłaby się zajmować Spółdzielni MaM?
A w aspekcie wewnętrznym – po prostu sobie pomagamy: ktoś dowiezie materiał, ktoś odbierze dokumenty. To powoduje także rozwój samoświadomości nas jako matek i, mam nadzieję, przekształci tą energię w jakieś formy działania na rzecz matek w Polsce. Zaczęłyśmy już prowadzić warsztaty dla matek i dzieci. Jesteśmy po prostu wiarygodne w tym, co robimy;-)

Dziękuję za rozmowę. Na drugą część rozmowy zapraszamy tutaj. Porozmawiamy o tym czym jest spółdzielnia socjalna, jak się ją zakłada i jakie wsparcie można dostać od państwa przy takiej formie działalności.

Małgorzata Falis –  jak sama o sobie mówi, jest kobietą wielu zawodów. Jest jedną z założycielek Spółdzielni MaM i obecnie pełni funkcję Prezeski Spółdzielni. Do (odmienionego) życia zawodowego wróciła po 5 i 7 miesiącach życia swoich córek.

www.spoldzielniamam.pl

Rozmawiała Joanna Gotfryd

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Mój przepis na sukces – świetny produkt i wsparcie najbliższych – historia Beni

To jakość decyduje o sukcesie – mówi Benia, mama, która po wielu latach na etacie potrzebowała zmian i założyła własną firmę. Od ponad roku prowadzi własny ośrodek Akademii Twórczego Rozwoju Bystrzak w Sandomierzu. Dlaczego zdecydowała się na współpracę z Akademią Bystrzak? Jak wyglądał pierwszy rok jej pracy i z jakimi wyzwaniami spotyka się na co dzień? Poznajcie przedsiębiorczą mamę – Bernardę Kuśmierz.
  • Franczyzadlamamy.pl - 02/12/2019

Już dzisiaj otwórz Akademię Bystrzak w swoim mieście i prowadź rozwijające zajęcia dla dzieci. Poznaj szczegóły biznesu!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Beniu, jaka była Twoja droga od etatu do własnej firmy?

Przez wiele lat pracowałam w branży szkoleniowej, zmieniając miejsca zamieszkania i rozwijając się. Przeniosłam się do Lublina – tam wspólnie z moim przyszłym mężem podnieśliśmy oddział ze zgliszczy i tak mocno rozwinęliśmy, że wśród wszystkich oddziałów firmy był na 1 miejscu. Stało się tak tylko i wyłącznie dzięki wielkiemu poświęceniu i zaangażowaniu w pracę. Umocniło nas to i dało ogromną wiarę we własne możliwości. Wypracowaliśmy sobie jednocześnie model pracy, który stosuję aktualnie prowadząc własną firmę.

Pracowałam w branży szkoleniowej od wielu lat i poczułam, że nadszedł czas na zmiany.

Potrzebowałam tych zmian, ale nie miałam jeszcze pomysłu na nie, więc zajęłam się domem. Mam 11-letniego syna Jasia i po prostu chciałam spędzać z nim więcej czasu.

Pomysł na własny biznes przyszedł sam. Chciałam Jasia wysłać na rozwijające zajęcia dodatkowe, ale nie mogłam w okolicy znaleźć żadnego ciekawego kursu. Najbliższa placówka, która oferowała wartościowe zajęcia była oddalona od nas o 100 km!

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Pomyślałam, że mogłabym takie kursy organizować dla dzieci z naszego miasta. Szukając w internecie informacji na ten temat, natknęłam się na Akademię Twórczego Rozwoju Bystrzak w Częstochowie. Pojechałam na spotkanie z właścicielami i już w trakcie rozmowy wiedziałam, że chcę być częścią tego projektu. To spotkanie utwierdziło mnie w decyzji o uruchomieniu takiej placówki na naszym terenie. Od pomysłu do realizacji nie minął nawet miesiąc.

Błyskawicznie wzięłaś się do pracy! Na czym dokładnie polega Twoja działalność?

Placówkę w Sandomierzu (tu mieszkam) uruchomiłam w 2018 roku – pierwsi klienci zawitali do niej we wrześniu. Aktualnie rozpoczęliśmy drugi rok szkolny – rok utwierdzający mnie w mojej decyzji, że był to dobry, a nawet bardzo dobry wybór.

Prowadzimy kursy rozwoju intelektu dla dzieci w wieku od 3 do 13 roku życia. Oczywiście w podziale na grupy wiekowe, tak aby rozwijać w dzieciach umiejętności adekwatne do wieku. Nasze kursy dają dzieciom „kufer” kompetencji niezbędnych w życiu zarówno aktualnym, jak i dorosłym.

Wdrażamy na zajęciach techniki i strategie edukacyjne znane na całym świecie. Dzieci oczywiście tego nie odczuwają, ponieważ my się z nimi bawimy. Nie wprowadzamy elementów szkolnych, pracujemy na kolorowych poduszkach w małych grupach – maksymalnie 12 osobowych. Wszystko w formie zabawy, czyli w formie najbardziej akceptowalnej przez dzieci.

Poznaj aktualną ofertę Akademii Bystrzak!

Zajęcia, które prowadzimy są potrzebne wszystkim dzieciom i powinny być bazą do innych kursów. Według mojej opinii Akademia Bystrzak jest jedyna w swoim rodzaju. Jest w niej miejsce dla każdego dziecka i każde znajdzie u nas coś dla siebie, z racji ogólnorozwojowego podejścia.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Dlaczego zdecydowałaś się na współpracę z Akademią Bystrzak? Co Cię przekonało?

Uważam, że ta właśnie współpraca była strzałem w dziesiątkę. Założenia dające możliwość rozwoju dzieci, sympatyczni i otwarci właściciele, bardzo dobre opinie w sieci oraz możliwe do udźwignięcia na początek warunki finansowe związane z opłatą franchisingową – czegóż można chcieć więcej. Polecam wszystkim, chcącym rozpocząć swój biznes.

Beniu, jak wyglądał Twój pierwszy rok prowadzenia własnej firmy?

Pierwszy rok był trudny. Każda nowa placówka edukacyjna musi zapracować na zaufanie klientów. To był mój główny cel. Przekonanie rodziców o konieczności rozwijania dziecięcych umysłów właśnie naszymi technikami okazało się w rezultacie możliwe.

Sama nie prowadzę zajęć, aby móc w 100% skupić się na zainteresowaniu kursami jak największej liczby dzieci, a do prowadzenia zajęć zatrudniam trenerów. Są to młode osoby, lubiące i chcące pracować z dziećmi.

Aktualnie mamy kilkanaście grup w różnych przedziałach wiekowych. Część realizujemy w przedszkolach i szkołach, a część w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Wciąż się rozwijamy i nieustannie podejmujemy próby tworzenia kolejnych grup. Teren działania mam bardzo obszerny (powiat sandomierski, stalowowolski i tarnobrzeski), więc na pewno nie braknie mi pracy przez najbliższe 10 – 15 lat.

Jak wspomniałaś już, mieszkasz w Sandomierzu. Jak się wyróżnić w biznesie w mniejszym mieście? Co zadecydowało, że Ty odniosłaś sukces?

Zaczęłam tradycyjnie, wieszając banery w mieście, zakładając fanpage na Facebooku, organizując dni otwarte w placówce stacjonarnej, pokazując się na piknikach rodzinnych, prowadząc lekcje pokazowe w szkołach i przedszkolach, itp.

Pierwszy kontakt ze szkołami i przedszkolami nigdy nie jest łatwy. Byłam jednak mocno zdeterminowana i konsekwentnie dążyłam do celu. Wierzyłam i wierzę nadal w to co robimy, planuję dalszy intensywny rozwój, zwiększanie liczby zatrudnionych i liczby grup.

Gdy pozyskałam już klientów bardzo dbałam i dbam nadal o ich utrzymanie. To proste, gdy świadczy się usługi na wysokim poziomie.

Według mnie właśnie JAKOŚĆ decyduje o sukcesie.

Mając do dyspozycji tak cudowną koncepcję rozwoju dzieci, wystarczyło trzymać się jej założeń, starając się oddać zamysł autorki przy udziale bardzo kompetentnych trenerów.

Kierunek jaki obrałam, tj. ciągła hospitacja trenerów, eliminowanie błędów, które na początku niestety występowały, inwestowanie w coraz to bardziej rzetelny zespół współpracowników, dość dynamiczne tempo działania, przyniosły zadowalające efekty – ponad 85% DZIECI z roku ubiegłego zostało z nami na kolejny rok.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Uważam, że pierwszy rok był najważniejszy, ponieważ na jego podstawie kreowana jest opinia o firmie. Nie daliśmy o sobie zapomnieć, a wręcz przeciwnie jest nas coraz więcej w mieście i okolicach. To bardzo cieszy i dodaje sił do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Im więcej wkładamy w przedsięwzięcie tym więcej otrzymujemy.

Na pewno do sukcesu przyczyniło się również moje doświadczenie zawodowe i staż pracy, ale także sytuacja rodzinna jaką mam. Bardzo wyrozumiały mąż Maciej, z którym konsultowałam wątpliwe kwestie oraz cudowny 11-letni syn Jaś, od którego wszystko się zaczęło. Oczywiście to on był i jest najważniejszym klientem mojej placówki. Bez nich nie udałoby się nic. Dziękuję, że wytrzymaliście!!!

Nie wiem, czy w innym mieście byłoby trudniej czy łatwiej, ale na pewno inaczej. Natomiast w każdym warto próbować. Techniki, które stosujemy na zajęciach ułatwiają dzieciom zapamiętywanie, pozwalają szybciej czytać, łatwiej się uczyć, działać w twórczy i kreatywny sposób, dostosowywać się do zmieniających warunków na rynku pracy, szybko przekwalifikowywać się. To przecież cel sam w sobie.

Zapytam jeszcze o te początki – jak zdobyłaś pierwszych klientów, jakie działania prowadziłaś i prowadzisz, by ich zdobywać?

Pierwsi klienci mojej placówki to dzieci, które uczestniczyły w dniach otwartych zorganizowanych w placówce stacjonarnej w Sandomierzu. Kolejni to uczniowie szkół oraz przedszkoli. Następnie wszyscy, którzy słyszeli o nas ciepłe słowa lub dowiedzieli się o efektach naszej pracy z dziećmi.

Wypowiedź jednej z mam brzmiała mniej więcej tak: „moja córka przynosiła często jedynki ze szkoły, a odkąd chodzi na zajęcia do Bystrzaka uczy się na czwórkach”,

albo „posyłam syna do Waszej Akademii, bo koleżanki córka po roku lepiej radzi sobie w szkole”,

albo „po kilku spotkaniach w Bystrzaku mój syn sam z własnej nieprzymuszonej woli zaczął odrabiać lekcje” itp.

Trzeba rozwijać i nagłaśniać nasze usługi dla dobra dzieci właśnie.

Staram się dostosowywać do możliwości jakie mają szkoły i przedszkola. Jestem elastyczna i bardzo wdzięczna, że Dyrektorzy doceniają i rozumieją nasz zamysł. Często podczas wystąpień przed rodzicami osoby kierujące placówką podkreślają, jak ważne są metody, którymi pracujemy. Widać, że zależy im na rozwoju dzieci. To bardzo cieszy.

Beniu, a z jakimi wyzwaniami mierzysz się na co dzień? Co jest trudne w prowadzeniu biznesu?

Wydawać by się mogło, że w drugim roku powinno być już łatwiej. Nic bardziej mylnego. Nadal trzeba użyć wszystkich swoich umiejętności, aby przekonywać dzieci i ich rodziców do nas. Bardzo to jednak lubię i będę to robić mimo przeszkód, ponieważ chcę, aby wszystkie dzieci z mojego terenu miały szansę rozwoju. Obiecałam sobie, że dotrę do wszystkich nawet najmniejszych placówek edukacyjnych.

Poznaj inne mamy, które zdecydowały się na prowadzenie Akademii Bystrzak!

Uważam, że najważniejszym ogniwem w mojej placówce są trenerzy, dlatego bardzo skrupulatnie podchodzę do ich umiejętności. Nie ukrywam, że pozyskanie dobrego trenera to niełatwe zadanie. Jednak mój zespół to fantastyczni ludzie, którym serdecznie dziękuję za pomoc we współtworzeniu placówki.

Im więcej grup tym więcej pracy, więc postanowiłam zatrudnić także osobę do działu marketingu. Wspólnie dotrzemy zapewne do jeszcze większego grona dzieci i będzie mnie więcej dla rodziny. Pierwszy rok był najtrudniejszy. Aktualnie sytuacja stabilizuje się.

Zwykle na koniec pytamy bohaterki naszych wywiadów o jedną wskazówkę, jedno zdanie, jakie chciałyby przekazać innym mamom – co Ty powiedziałabyś mamom, które marzą o własnym biznesie?

Jeżeli marzysz o swoim biznesie w branży edukacyjnej – Akademia Twórczego Rozwoju Bystrzak jest dla Ciebie. Pamiętaj tylko, że potrzebna jest odwaga, „chłodna głowa”, odporność na krytykę i konsekwencja w dążeniu do celu. Jeżeli masz te cechy to pokochanie założeń Akademii jest tylko kwestią czasu. Poznaj je i przekonaj się o tym.

Nie bój się podjąć decyzji, ponieważ placówka centralna daje ogromne wsparcie dydaktyczne i marketingowe. Cudowne jest także to, że występuje rejonizacja. Nigdy na moim terenie nie powstanie placówka prowadzona przez kogoś innego. Założenia Akademii i strategie edukacyjne jakie proponuje bronią się same. Naprawdę warto!!!

Chciałabyś poprowadzić własny oddział Akademii Bystrzak w swoim mieście?

Zapoznaj się ze wsparciem jakie oferujemy i dołącz do nas już dzisiaj!

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Akademii Bystrzak:
Michał Wójcik
tel.: 508 343 666
e-mail: [email protected]

Kontakt metodyczno- merytoryczny:
Agnieszka Gorzyńska
tel.: 888 735 594
e-mail: [email protected]

Dołącz do nas!

Dziękuję za rozmowę.

Zajęcia w Akademii Bystrzak

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: własność Bernarda Kuśmierz, własność Akademia Bystrzak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.

Tworzę autorską, malowaną porcelanę – historia Anety

- Z każdą następną nieudaną próbą znalezienia swojego miejsca na rynku pracy narastała we mnie tęsknota za czymś własnym - mówi Aneta, w której pomysł na malowanie porcelany dojrzewał przez rok. Obecnie ma za sobą dwuletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności i właśnie stawia swoje pierwsze kroki w roli mamy. Przeczytaj historię Anety!
  • Ewa Moskalik - Pieper - 28/11/2019
Aneta Macko maluje swoją porcelanę

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 zaprosiliśmy przedsiębiorcze kobiety do konkursu „Stań na własnych nogach”, który organizowaliśmy wspólnie z Rossmann Polska. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

W finale znalazło się 50 wspaniałych pomysłów. Dziś kolej na historię Anety, która wymarzoną pracę stworzyła dla siebie sama.

Jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Gdy ponad 10 lat temu spontanicznie namalowałam sobie na paznokciach mój pierwszy „listeczkowy wzorek”, miałam takie przeczucie, że kiedyś go wykorzystam do czegoś większego… 🙂

Przez kolejne lata listeczkowy manicure zostawiałam sobie na specjalne okazje, a w międzyczasie skończyłam studia i szukałam swojego miejsca na rynku pracy. Szczerze mówiąc, nigdzie nie zostałam dłużej i w każdym kolejnym miejscu czułam się…nie na miejscu 🙂

Z każdą następną nieudaną próbą narastała we mnie tęsknota za czymś WŁASNYM, jednocześnie miałam przeczucie, że to nie będzie „normalna” praca. Marzyłam o czymś twórczym, artystycznym i połączonym z pisaniem.

Kobieta na tle półki zapełnionej kolorowymi kubkami
Aneta i jej malowana porcelana

Pomysł na malowanie porcelany dojrzewał we mnie przez około rok, zanim założyłam własną działalność. Swoje nieśmiałe pierwsze kroki stawiałam najpierw pod skrzydłami Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, ale już po miesiącu złożyłam wniosek o dotację, zachęcona pierwszymi zamówieniami.

Te minione dwa lata wspominam z wdzięcznością i satysfakcją. Cudownie było wstawać, pracować w domowym zaciszu, w poczuciu wolności i radości, że wreszcie tworzę coś MOJEGO, co znajduje wciąż nowych odbiorców. Zwłaszcza mój „listeczkowy wzorek” cieszy się dużym zainteresowaniem – mam nadzieję, że to unikat na światową skalę! 😉 Ale kolorowe listeczki to nie wszystko – od początku zależało mi na tym, aby Ciepliki niosły pozytywne przesłanie w postaci optymistycznych haseł, np. „Oczekuj dobrego” albo „Cieszmy się sobą”.

A gdzie w tym wszystkim miejsce na wspomniane przeze mnie pisanie? Publikując moje prace w Internecie mogę dzielić się z innymi tym, co mi w duszy gra. Zachęcam do odwiedzenia facebook/Ciepliki.MalowanaPorcelana

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

Dziś Ciepliki nabrały wiatru w żagle na tyle, by ruszyć z produkcją własnych kubków. Jednak nasze ceramiczne plany jeszcze długo miały pozostać tajemnicą. Gdy mąż namówił mnie na udział w Waszym konkursie, uznałam, że nadeszła pora opowiedzieć na Cieplikowym Facebooku o tym, nad czym od dawna pracujemy i poprosić o zagłosowanie na nas. Pozytywny odzew przekroczył moje oczekiwania! To utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasza autorska ceramika znajdzie w przyszłości swoich entuzjastów!

Kobieta i mężczyzna trzymający dwa białe kubki
Aneta z mężem

Jestem pewna, że dzięki konkursowi wielu klubowiczów Rossmann dowiedziało się o naszym projekcie. I nawet jeśli ostatecznie nie trafiliśmy do pierwszej trójki laureatów, to i tak warto było spróbować.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki zrobiłaś lub planujesz zrobić?

Moją myślą przewodnią (a jednocześnie jednym z moich ulubionych Cieplikowych haseł) na najbliższe miesiące jest: „bądź cierpliwa, nie ustawaj w działaniu, a marzenia spełnią się”. Dopracowaliśmy już kształt naszych autorskich kubków, teraz czas na testowanie rozmaitych szkliw, które będą zdobić Cieplikową ceramikę. Szykuje się niezła zabawa całym wachlarzem kolorów! 🙂

Białą filiżanka pomalowana w kolorowe fantazyjne wzory
Malowana porcelana Ciepliki

W dalszej perspektywie marzy mi się wprowadzenie szerszej gamy własnych produktów, np. filiżanek, imbryków i podgrzewaczy.

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Prowadzę działalność od ponad 2 lat, a w roli mamy stawiam dopiero swoje pierwsze kroki, ale z pierwszych tygodni po na narodzinach córki wyciągnęłam już kilka wniosków. Przede wszystkim nie „spinać się” za bardzo i cieszyć każdą chwilą z tym nowym człowieczkiem, który wywrócił wszystko do góry nogami 🙂

Widok z góry na leżących na łóżku rodziców i niemowlę które jest pomiędzy nimi
Ciepliki – Aneta z rodziną

A gdzieś na marginesie tej nowej codzienności, stopniowo realizować swoje cele, bez przesadnego ciśnienia na wyrobienie „normy”. Choć Ciepliki były moim „pierwszym dzieckiem”, ich pierwszeństwo zupełnie straciło moc wraz z pojawieniem się Madzi. Teraz cała moja codzienność skupiona jest na niej, podczas gdy na pracę zostały zaledwie okruchy dnia…

Ale nie porzuciłam swoich marzeń i planów – powoli będę je realizować ramię w ramię z moim cudownym Mężem i mam nadzieję, że już wkrótce Ciepliki przekształcą się w mały, ale prężny rodzinny biznes 😉

Jeśli chcesz poznać inne historie finalistek konkursu „Stań na własnych nogach”, przeczytaj także:

Tablice manipulacyjne dla dzieci to nasz biznes – historia Ani i Oli

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

Zdjęcia: własność Anety

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail