Czego szukasz

RODO nie trzeba się bać, trzeba je oswoić – mówi prawniczka Ilona

Ilona Przetacznik to mama dwójki dzieci i radca prawny z misją, którą ostatnio pochłonął temat RODO. – RODO wprowadziło spory chaos w firmach, niektórzy prawie zamykali biznesy, wygaszali strony internetowe. Ludzie potrzebowali praktycznych i konkretnych informacji – mówi Ilona. Czy jest się czego bać w związku z RODO i jak się z nim uporać?

  • Ewa Moskalik - Pieper - 09/07/2018
Ilona Przetacznik, managerka umów

Ilona, jesteś prawnikiem, prowadzisz szkolenia, warsztaty, pomagasz biznesom online, nie sposób wymienić Twoich wszystkich aktywności. Co jest Twoją główną misją?

Tak, z zawodu jestem radcą prawnym, ale łączę w sobie również umiejętności Project Managera i Lean Lidera, co praktycznie nie zdarza się u prawników. Pozwala mi to na sprawne działanie projektowe, a jednocześnie na wybieranie tych działań, które przynoszą największą korzyść, nie tylko mi, ale też mojej społeczności.

W sieci działam jako Managerka Umów, prowadząc blog managerkaumow.pl, fanpage na Facebooku o tej samej nazwie oraz dwie grupy – jedną o umowach – Managerowie Swoich Umów oraz jedną związaną z RODO – grupa wsparcia dla małych i średnich firm.

Moją misją jest uczyć biznesy online i małe firmy jak zawierać skuteczne i bezpieczne umowy oraz pokazuję, bez zbędnego „ą-ę” czym jest RODO i jak sobie z nim poradzić w firmie.

Prowadzę cotygodniowe LIVE’y „Legalna Kawa” na moim fanpage Managerka Umów, podczas których w prosty i często zabawny sposób tłumaczę zawiłości prawne, ostatnio głównie dotyczące RODO.

O RODO porozmawiamy za moment, wcześniej chciałabym zapytać Cię o Twoje sposoby na work-life-balance. Jak Ty, będąc aktywną zawodowo kobietą, a prywatnie mamą Wiktora i Oliwii, znajdujesz czas na swoje przyjemności? Jak równoważysz życie rodzinne i zawodowe? Udaje Ci się to?

Czasami się udaje, a czasami nie, jak to w życiu bywa 🙂 Nie dam recepty jak to robić, bo każdy musi znaleźć swoją, a ja ciągle nad tym pracuję, ale może kilka wskazówek okaże się przydatne.

Chęć prowadzenia własnego biznesu kiełkowała we mnie już podczas urlopu macierzyńskiego przy okazji urodzenia Wiktorka. Bardzo dużo dały mi warsztaty organizowane przez Mamo Pracuj i Google – Campus for Moms! Pomysł ewoluował i rozwinął się przy okazji drugiego urlopu macierzyńskiego i urodzenia Oliwki. Aktywnie budowałam swoją markę osobistą właśnie podczas urlopów macierzyńskich. Gdy przetestowałam pomysł, postanowiłam założyć własną firmę. Nie była to więc decyzja impulsywna.

Należę też do osób które muszą widzieć sens swoich działań i dążę do tego. Potrzebuję też ciągle coś robić 🙂 Biznes online pozwala mi realizować moje talenty w pełni 🙂 Sprawdziłam też jakie te talenty są – na podstawie testów Gallupa i Insights. Mam też w planach dalszy rozwój, m.in. założenie przestrzeni coworkingowej dla mam – prawniczek. Póki co, działam również jako wolontariuszka w Fundacji Prawo dla Mam.

Deleguję

Co do organizacji życia, to często nie jest ona prosta, szczególnie wtedy kiedy dzieci chorują. Staram się jednak odpowiednio dogadywać pewne sprawy z mężem, wyznaczać priorytety, zlecać to, co mogę zlecić. Współpracuję z wirtualną asystentką i rozwijam sieć współpracy z prawnikami, tak żeby jak najwięcej czasu poświęcić rodzinie i sobie.

Czas na sport i spotkania z przyjaciółmi

Wiem, że jeśli zaburzam daną sferę życia np. sport czy spotkania ze znajomymi, to jest źle. Dlatego tak ważne jest zwrócenie uwagi na każdy element i pilnowanie tego, żeby znalazł się w planie tygodnia czy miesiąca 🙂

Coaching

Zaczęłam też pracę z coachem – Patrycją Smolik i pomimo tego, że byłam do wszystkich coachów sceptycznie nastawiona, już po pierwszej sesji widzę fajne rezultaty, przede wszystkim w swoim podejściu do pewnych, ważnych dla mnie, spraw.

Mastermind

Dużo dają mi też grupy mastermind. Należę do mastermind biznesowego ale planuję też mastermind prawniczy. Ciągle pracuję też nad strategią biznesu, żeby trzymać się jej i nie zbaczać za bardzo z kursu, gdy nadchodzą gorsze dni 🙂

Zachęcam więc wszystkie aktywne mamy do tego, żeby przetestowały swój pomysł na biznes na urlopie macierzyńskim, a dopiero później zrobiły kolejny krok. Obecnie, można też prowadzić działalność nierejestrową, co jest olbrzymią szansą na testowanie pomysłu na każdym etapie życia, zanim zdecydujemy się na firmę i jej koszty.

Świetne podpowiedzi! Dziękuję.
Wróćmy do tematów prawnych 🙂 Jakiś czas temu opowiadałaś naszym Czytelniczkom dlaczego warto czytać umowy, a obecnie w związku z wejściem w życie RODO stworzyłaś nowy projekt. Opowiedz o nim.

Od umów nie odchodzę, bo nadal uważam, że jest to bardzo ważny obszar w życiu każdego człowieka, a tym bardziej każdego biznesu.
Projekt związany z RODO powstał z potrzeby ludzi. RODO wprowadziło spory chaos w firmach, niektórzy prawie zamykali biznesy, wygaszali strony internetowe. Ludzie potrzebowali praktycznych i konkretnych informacji o RODO, ale prostym językiem, właśnie bez tego zbędnego „ą-ę”. I tak właśnie im to przekazuję, a opinie i podziękowania, które dostaję dodają mi energii do dalszego działania 🙂

To też spowodowało, że stworzyłam kompleksowe i tanie rozwiązanie dla tych, których nie stać na indywidualne wdrożenie RODO w swojej firmie – Pakiet RODO dla Branży Beauty i Pakiet RODO dla Małych Firm do samodzielnego wdrożenia.

Skoro jesteś można powiedzieć „za pan brat” z RODO, to powiedz tym, którzy się go nadal boją, czy mają się czego bać?

Z pewnością nie ma czego się bać. RODO to nie rewolucja, bo większość obowiązków już istniało za rządów poprzedniej ustawy o ochronie danych osobowych. RODO nawet wprowadza pewne ułatwienia – nie nakazuje posiadania konkretnych dokumentów o określonej treści. RODO pozostawia spore pole manewru administratorom danych, czyli na przykład właścicielom firm. Mówi, że to właśnie administrator ma zdecydować, jakie zabezpieczenia danych osobowych są u niego najwłaściwsze i co u siebie wprowadzi.

Nie ma czego się bać, trzeba się z tym jednak troszkę oswoić. Do tego oczywiście potrzebujemy czasu, żeby zdobyć trochę wiedzy o RODO.
To do właściciela firmy należy decyzja, czy ma ten czas na RODO czy chce wdrożenie zlecić komuś innemu. Z RODO jest podobnie jak z księgowością – możesz to robić samodzielnie, ale niekoniecznie będzie to poprawne oraz może Ci zająć sporo czasu.

Czy kupując w Twoim sklepie taki Pakiet RODO mamy już wszystko co dotyczy zmian, które musimy wprowadzić w swojej firmie?

Pakiety RODO, które przygotowuję zawierają wszelkie niezbędne dokumenty związane z wdrożeniem RODO w małych firmach. Oczywiście, każdy biznes jest inny i należy poświęcić czas na dostosowanie zapisów poszczególnych dokumentów do swojej działalności, jednak zawarłam w nich maksimum treści, które należy po prostu usunąć jeśli nie pasują do naszego biznesu.

Pakiet RODO zawiera też dokumenty, które Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wskazuje jako obowiązkowe. Bo należy pamiętać, że RODO nie nakazuje posiadania konkretnych dokumentów, ale w wielu miejscach wspomina na przykład o polityce ochrony danych i co bardzo ważne, każe rozliczyć się z tego, co wprowadziło się u siebie w firmie. A jak możemy udowodnić, że cokolwiek zrobiliśmy w temacie RODO? Poprzez posiadanie właściwej dokumentacji.

Myślę, że rozwiązanie takie jak Pakiet RODO jest idealne dla małych biznesów, których nie stać na indywidualne wdrożenie (których ceny zaczynają się od kilku tysięcy). Do tego, co bardzo ważne, każdy administrator powinien mieć świadomość, co dzieje się u niego z danymi, więc konieczność poświęcenia trochę czasu i chociażby przeczytania dokumentacji z Pakietu RODO jest ku temu świetną okazją. W większości dokumentów trzeba głównie wypełnić swoje dane, bo podawałam w nich też praktyczne przykłady gotowych rozwiązań, które występują w większości małych biznesów.

Czyli co dokładnie otrzymamy w Pakiecie RODO?

Pakiet RODO zawiera około 28 folderów z dokumentami. W każdym folderze umieszczona jest wersja edytowalna z moimi komentarzami, wersja bez komentarzy oraz wersja PDF, tak żeby każdy wybrał najlepszy dla siebie sposób wypełniania dokumentów. Pakiet RODO zawiera ponad 130 stron, ale nikogo to nie powinno przerażać. Dzięki temu, jest on odpowiedni dla osób, które zatrudniają pracowników, jak i tych bez pracowników, dla tych którzy działają w sieci i tych tylko „stacjonarnych”.

Jest w nim e-book, w którym krok po kroku wyjaśniam od czego zacząć i jak postępować z tymi dokumentami. Jeśli chodzi o samą dokumentację to zawiera ona m.in. treść polityki ochrony danych, instrukcję zarządzania systemami informatycznymi, treść umowy powierzenia, upoważnień, rejestr czynności przetwarzania, rejestr naruszeń, procedury i wiele innych, koniecznych dokumentów. Wszystko z przykładami i moimi instrukcjami, jak do tego podejść i wypełnić.

Dla osób, które kupią Pakiet RODO w wersji PREMIUM prowadzę m.in. dwa webinary, podczas których odpowiadam na zadane mi pytania w zamkniętej grupie na Facebooku. Dołączam do niego też politykę prywatności na stronę www oraz schematy procedur i notatki wizualne z webinarów, a także e-book „RODO a firma w Internecie”, który właśnie piszę. Osoby te mogą też zakupić u mnie konsultację telefoniczną ze zniżką, jeśli potrzebowałyby dodatkowej, już indywidualnej pomocy.
Szczegółową zawartość można zobaczyć na stronie: https://bazawiedzy.managerkaumow.pl/

Gdybyś miała w kilku w punktach opowiedzieć o konsekwencjach do niezastosowania się do wytycznych RODO, to co by to było?

Za nieprzestrzeganie przepisów RODO grożą przede wszystkim wysokie, wielomilionowe kary pieniężne. Nie chcę nimi straszyć, bo pewnie wszyscy już o nich słyszeli. Ich wysokość zależy od wielu czynników, o których m.in. mówiłam podczas LIVE’ów #LegalnaKawa czy też pisałam na blogu managerkaumow.pl. Oprócz administracyjnych kar pieniężnych, można ponieść odpowiedzialność cywilną, a nawet karną.

Myślę jednak, że gorsze konsekwencje mogą pochodzić od osób, których dane przetwarzamy. Już teraz pojawiają się osoby roszczeniowe, które będą chciały zarobić na RODO poprzez żądanie odszkodowania za rzekome naruszenia ich praw. To na nich trzeba uważać, bo niestety pieniacze zawsze się znajdą.

A co jeśli ktoś się spóźnił i niczego nie zmienił w swojej firmie w polityce prywatności, czy jeszcze może to zmienić?

Oczywiście! Im szybciej tym lepiej, bo nie jest tak, że jeśli nie zdążył przed 25 maja to wszystko się zawaliło. Trzeba działać i na bieżąco dostosowywać swoją firmę do wymogów prawa. Prawo od zawsze się zmieniało i RODO jest kolejną zmianą. Dosyć sporą, ale wszyscy przedsiębiorcy do zmian powinni już być przyzwyczajeni.

 

Dziękuję za rozmowę.

Specjalnie dla mam Ilona przygotowała zniżkę w wysokości 10% na Pakiet RODO dla Małych Firm. Podaj kod MPRODO10 i odbierz swój rabat do 31.08.2018

Zdjęcie: Bellove

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Pomóż stanąć na własnych nogach – zdecyduj kto wygra 30 tysięcy na rozwój biznesu!

Kto wygra 30 tysięcy na rozwój swojego produktu i biznesu? Zdecyduj i zagłosuj. Konkurs Stań na własnych nogach, właśnie wszedł w 2 etap - głosowania na jeden z wybranych 50 zgłoszeń. Zobacz wybrane produkty i oddaj swój głos! Głosowanie trwa do 5 września, a każda klubowiczka Rossmann może oddać tylko 1 głos!
  • Joanna Gotfryd - 01/08/2019
sofa, nogi kobiety i laptop na kolanach - plakat zapowiadający akcję Rossmanna

Stań na własnych nogach – prawie 500 zgłoszeń!

Konkurs Stań na własnych nogach, to akcja, którą organizujemy wspólnie z firmą Rossmann. Od 15 czerwca do 20 lipca można było zgłosić do konkursu swój produkt, tworzony z pasją, który ma szanse stać się biznesem i dać niezależność finansową jego twórczyni.

Do konkursu zgłoszono prawie 500 prac konkursowych! Komisja konkursowa złożona z przedstawicieli Rossmann i Fundacji Mamo Pracuj miała bardzo trudne zadanie – wybranie 50 prac, które przejdą do 2 etapu konkursu.

Wśród zgłoszonych prac było dużo zabawek – lalek, szydełkowanych misiów oraz książeczek. Sporo zgłoszeń dotyczyło akcesoriów dla dzieci – kocyków, wielorazowych pieluszek, personalizowanych przedmiotów czy produktów idealnych na prezent, np. z okazji urodzenia dziecka.

Przedsiębiorcze i twórcze kobiety do konkursu zgłosiły także ręcznie robione kosmetyki – szampony, mydła i kremy – bez konserwantów, na bazie naturalnych składników.

Nie zabrakło także artykułów dla domu – ozdobnych bibelotów, naturalnych świec i dekoracyjnych przedmiotów.

Wśród zgłoszonych prac była też odzież i akcesoria modowe, a także akcesoria wpisujące się w trend zero waste – wielorazowe artykuły higieniczne i zamienniki jednorazowych foliówek na zakupy.

Zobacz jakie produkty znalazły się w 2 etapie konkursu! >>

Głosowanie na najlepszy produkt

Teraz klubowicze Rossmann mogą zagłosować na najlepszy – ich zdaniem – produkt.

Głosowanie potrwa od 1 sierpnia do 5 września. Każdy klubowicz Rossmann może zagłosować tylko jeden raz, dlatego warto starannie przejrzeć wybrane do 2 etapu prace.

Zwycięzców, którzy otrzymają nagrody – pierwszą – 30 tysięcy złotych, oraz drugą i trzecią – odpowiednio – 20 i 10 tysięcy – poznamy już 10 września.

Zagłosuj, pomóż stanąć na własnych nogach! >>>

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Moda mi w duszy gra – historia Justyny, właścicielki marki Just.Slow

"Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji (...)". O pasji, modzie i tworzeniu własnej marki odzieżowej będąc mamą malutkich dziewczynek, rozmawiamy z Justyną Dziatkowską, projektantką, twórczynią proekologicznej odzieżowej marki Just.Slow.
  • Agnieszka Kałużna - 29/07/2019
Justyna Dziatkowska, justslow.eu

Kiedy tak naprawdę narodziło się marzenie o własnej marce?

Kiedy zrodziło się marzenie… Tak naprawdę, odkąd pamiętam miałam smykałkę do kreowania i tworzenia czegoś własnego. Mam spore zdolności manualne. Jako nastolatka kupowałam odzież w second hand’ach i przerabiałam je po swojemu lub szyłam z niej zupełnie nowe rzeczy. Ze starych dżinsów potrafiłam uszyć ręcznie plisowaną spódnicę i to bez użycia maszyny do szycia, torebkę dodawaną do gazety jako forma reklamy obszywałam materiałem, by mieć coś oryginalnego. Czyli od zawsze byłam związana z modą i projektowaniem.

Chęć stworzenia własnej linii odzieży zrodziła się tak naprawdę wraz z pojawieniem się na świecie moich dzieci. Pierwotnie pomysł na biznes był nieco inny, związany z inną dziedziną, niemniej jednak cały czas był związany z branżą modową. Z czasem ewoluował, by finalnie zatrzymać się na projektowaniu i szyciu ubrań dla kobiet.

A skąd czerpiesz inspirację?

Jeżeli chodzi o kroje ubrań, to pomysł na pierwszą kolekcję i jej formę wynikał z moich własnych potrzeb. Pierwszą córkę bardzo długo karmiłam piersią i brakowało mi ubrań, w których mogłabym wygodnie i bez skrępowania nakarmić dziecko. Te dostępne na rynku, dedykowane mamom karmiącym, kompletnie do mnie nie przemawiały i daleko odbiegały od mojego gustu i bliskiej mi estetyki. Poza tym wyszłam z założenia, że karmienie piersią, choć to piękny czas, jest tylko przejściowym okresem w moim życiu i tak samo byłoby z ubraniami. Dbam o małą zawartość szafy, lubię minimalizm i prostotę, a także rozsądnie kupuję, więc zbędne wydatki na ubrania „na chwilę” nie wchodzą w grę.

Kiedy miała pojawić się na świecie moja druga córka, postanowiłam przełożyć rodzące się w mojej głowie pomysły na papier. Zaprojektowałam sukienkę i bluzkę dla mnie idealną. Miały spełniać funkcję zasadniczą, czyli dawać możliwość karmienia piersią, ale przede wszystkim miały pięknie wyglądać i być wygodne.

Oczywiście nie odkryłam przysłowiowej Ameryki i inspirację zaczerpnęłam z historii mody. Kopertowa sukienka czy bluzka, która pojawia się w mojej pierwszej kolekcji już od stuleci była noszona w formie kimona. W latach 30. pojawiła się w kolekcjach Elsy Schiaparelli, by stać się masowym modelem w okresie Wielkiego Kryzysu. W latach 70. amerykańska designerka i guru kobiecej mody, Diane Von Furstenberg, zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu zaczęła eksperymentować z małymi kopertowymi topami i materiałami. Jej pomysły szybko ewoluowały i powstała sukienka kopertowa, którą w 1975 roku sprzedała w około pięciu milionach egzemplarzy!

To bardzo ciekawe. Nie miałam o tym pojęcia! A powiedz, z myślą o kim projektujesz swoje ubrania? O mamach karmiących?

Moje ubrania tworzone są z myślą o kobietach. Wiem, że to może banalne stwierdzenie, ale tak rzeczywiście jest. Jestem zwykłą kobietą i mamą. Nie jestem ideałem, nie mam wyglądu i aparycji wybiegowej modelki. Dlatego ważne jest dla mnie, by moje ubrania leżały dobrze na takich kobietach jak ja. Zwyczajnych, nieidealnych, pełnych niedoskonałości.

Dla naszych Czytelniczek Justyna przygotowała specjalny 10% rabat na zakupy hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Każda z nas jest inna i każda zasługuje na to, żeby wyglądać pięknie i czuć się komfortowo. Taka idea przyświeca mi w projektach. Stąd też wybór pierwszego kroju. Sukienka kopertowa to strój, który pasuje do każdego typu sylwetki. Dzięki wiązaniu sama decydujesz o głębokości dekoltu czy wysokości talii. To krój dla kobiet, które chcą się czuć kobietami. Nie wymaga wysiłku i nadaje się na każdą okazję. Pasuje do każdego miejsca na świecie i odpowiada potrzebom współczesnych kobiet.

Zależy mi na tym, żeby moje ubrania były nowoczesne, więc dużą inspiracją jest też dla mnie miasto. Lubię miejskie życie, więc inspiruje mnie architektura, kolory miasta, ulice, ludzie…. Połączenie nowoczesnych krojów z naturalnych materiałów, w których każda z nas może pokazać się w dowolnym miejscu miejskiej dżungli to dla mnie priorytet.

Jak docierasz do grupy odbiorców?

Na chwilę obecną pracuję nad zbudowaniem fajnej społeczności w social mediach. Prowadzę fanpage na Facebooku i oczywiście konto na Instagramie – zapraszam do odwiedzenia 😉. Ważne jest dla mnie, żeby dotrzeć nie tylko do osób zainteresowanych modą, ale także do mam karmiących piersią, bo stąd wywodzi się pomysł na odzież i do osób zainteresowanych ekologicznymi i przyjaznymi środowisku wyborami.

Na pewno moje kolejne działania będą opierały się na rozsądnej i ciekawej reklamie. Mam też nadzieję, że w jesiennej edycji targów branżowych np. krakowski Kiermash czy targi dla mamy i dziecka uda mi się pokazać swoje produkty. Wszystko jest jednak zależne od najmłodszej w rodzinie (śmiech).

Masz dwoje malutkich dzieci. Jak udaje ci się łączyć te dwie przestrzenie: zawodową i rodzinną?

Oczywiście nie jest lekko. Dziewczynki są na tyle małe, że wymagają ciągłej opieki i uwagi. Trudno wymagać od nich samodzielności, skoro jedna dopiero co przestała być noworodkiem… Myślę, że to kwestia motywacji i dobrej organizacji. Oczywiście nic na siłę, wbrew sobie czy ze szkodą dla dzieci lub rodziny. We wszystkim trzeba mieć umiar i trochę luzu.

Wierzę, żę trzeba dać sobie taką ewentualność, że nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Czasem tak po prostu bywa. Dla mnie to nie jest powód do stresu czy załamania, a motywacja do pracy i szukania sposobów na rozwiązanie danej trudności.

Mam jasno wytyczone cele i do nich dążę. Jasne jest, że nie jestem samowystarczalna i nieocenionym wsparciem jest dla mnie mój partner. To bardzo ważne, żeby mieć przy sobie kogoś, kto wesprze, zmotywuje, odciąży w jakichś obowiązkach lub czasem wykona coś za ciebie. Bez niego wiele rzeczy nie byłoby możliwych.

To prawda. A teraz jeszcze z tej „zawodowej beczki”: slow fashion czyli świadome podejście do mody to ostatnio prężnie rozwijający się trend. Co wyróżnia markę Just Slow na tym tle?

Moje ubrania mają nie być modne, bo moda jest chwilowa i ulotna. Chcę, żeby ubrania just.slow były uniwersalne i ponadczasowe. Żeby można je było włożyć zawsze i na wiele okazji, a także, żeby pasowały do innych rzeczy, które już się w szafie znajdują. Stąd wybór bardzo stonowanych i jednolitych kolorów.

Moje ubrania mają być stylowe i kobiece. Podkreślać nasze atuty i ukrywać to, co aktualnie chcemy ukryć (o ile chcemy, śmiech). Dlatego tak ważny jest dla mnie krój. Oczywiście ogromne znaczenie ma to, z czego są wykonane i dlatego do pierwszej kolekcji został użyty dość unikatowy materiał, jakim jest bambus. Wybór nie jest przypadkowy i został poprzedzony wnikliwym rozeznaniem na rynku odzieżowym i tekstylnym.

Wiem, że ważne jest dla ciebie działanie w zgodzie z troską o naszą planetę. Jak to przekłada się na twoją pracę?

W codziennym, domowym życiu staram się myśleć, co wybieram. Ograniczam zużycie środków chemicznych, zastępuję je naturalnymi. To samo tyczy się kosmetyków. Sięgam po te ekologiczne, na bazie naturalnych składników. Staram się wybierać to, co jest w szkle lub zupełnie bez opakowania, a jeżeli już w plastiku, to takim, który nadaje się do recyklingu.

Podobnie w pracy. Wykroje układane są w szwalni tak, aby zminimalizować ilość odpadków, ubrania pakowane są bez użycia folii czy plastikowych elementów. Kartoniki czy papier, w którym wysyłam ubrania pochodzą z recyklingu. Uprawy bambusa, z którego uszyte są ubrania są ekologiczne, bo bambus rośnie szybko i nie wymaga kompletnie używania pestycydów. A sama tkanina jest niezwykle wytrzymała, dzięki czemu będzie długo służyła. To są małe, ale myślę, że dobre wybory, którymi mogę się przysłużyć naszej planecie.

Jasne, kropla drąży skałę! A powiedz, gdyby ktoś chciał coś przymierzyć, zobaczyć, dotknąć… można was spotkać stacjonarnie?

Marzę o swoim butiku i wierzę, że kiedyś będę mogła do niego zapraszać, ale na razie moje ubrania można jednak już teraz zobaczyć stacjonarnie w concept store FREEDOM w Krakowie, przy ulicy Parkowej 1. Serdecznie zapraszam wszystkich z Krakowa i nie tylko do odwiedzenia tego zaczarowanego miejsca. Na pewno będę szukała kolejnych miejsc, w innych miastach, które pozwolą na stacjonarną sprzedaż.

W jakim kierunku chciałabyś rozwijać markę?

Chciałabym zachować autentyczność i spójność marki. To, co tworzę jest w 100% zgodne ze mną i moim gustem. Zależy mi, żeby tak pozostało. Na pewno chciałabym mieć większą liczbę modeli, poszerzyć asortyment o dzianiny, np. swetry czy kardigany z bambusowej przędzy, a także w przyszłości o dodatki, które mogłyby być świetnym uzupełnieniem czy dopełnieniem tak prostych ubrań.

Niemniej jednak dalszy rozwój marki pod kątem kreacji, dalej widzę w takim minimalistycznym wydaniu, bo to mi w duszy gra. Interesują mnie też ekologiczne i nietypowe materiały, np. te tkane z przędzy konopnej czy pokrzywy. Jak już wcześniej wspomniałam na liście marzeń jest też własne miejsce, własny butik z ubraniami, ale do tego jeszcze daleka droga…

Co czujesz, gdy spotykasz na ulicy dziewczynę w sukience od Just Slow?

To wspaniałe uczucie, zobaczyć kogoś w ubraniu swojego projektu. Odbieram to jako nagrodę za moją pracę i potwierdzenie, że nie poszła na marne. Czuję się dowartościowana i mam apetyt na więcej.

Moja ostania klientka wybrała sukienkę w kolorze ecru na swój ślub cywilny… nie ukrywam, że wspaniale było „towarzyszyć” jej w tak wyjątkowym dniu.

Gdzie widzisz się za dwa-trzy lata?

Chciałabym robić nadal to, co kocham, co mnie interesuje, czyli tworzyć swoją markę odzieżową i być związana z branżą mody. Chciałabym się rozwijać w tym kierunku i poszerzać swoją wiedzę z zakresu konstrukcji odzieży, materiałoznawstwa, a także psychologii i marketingu mody. Chciałabym poszerzać swoją ofertę o kolejne, ekologiczne i nietypowe materiały. Krokiem rozwoju dla firmy z pewnością będą zagraniczne rynki sprzedaży i to też jest cel na mojej liście. Niemniej jednak, najważniejsza jest rodzina i za dwa-trzy lata, chciałabym nadal mieć dla niej czas i to jest mój priorytet.

Czym jest dla ciebie sukces?

Sukces nie ma dla mnie wymiaru materialnego. Sukces jest dla mnie uczuciem spełnienia i radości. Spokojem ducha i satysfakcją, że każdego dnia można się realizować i robić to, co się lubi, tak jak się lubi. To uczucie stabilizacji i komfortu psychicznego dzięki pracy, którą dobrze wykonałam i która znalazła grupę odbiorczą.

Co powiedziałabyś młodej mamie, które ma marzenie, ale nie bardzo wie, jak zacząć?

Żeby się nie bała. Żeby marzyła i realizowała marzenia. Żeby szukała wsparcia i pomocy w dążeniu do celu, bo znajdzie je zawsze. Mamy teraz naprawdę duże możliwości zarówno zmiany ścieżki zawodowej, jak i próbowania sił we własnym biznesie. Jest wiele miejsc, w których możemy się dokształcić, wyszkolić czy przebranżowić. Podobnie z możliwościami pozyskania środków na biznes.

Nie należy się obawiać, że się nie uda, że się nie da rady… bo kto jak nie my? Kobiety-mamy 🙂 Myślę też, że najlepszym wsparciem i motywacją jesteśmy same dla siebie, dlatego warto szukać i gromadzić wokół siebie takie kobiety, które próbują. Które się nie poddają i realizują swoje marzenia. One są dla nas najlepszym przykładem i pokazują, którędy można iść.

Dziękuję za rozmowę i życzę ci powodzenia w realizacji marzeń!

Dziękuję!

Zapraszamy na zakupy ze specjalnym 10% rabatem! Hasło: mamopracuj, ważny do końca 31.08.2019 r.

Zdjęcie główne i rodzinne: archiwum prywatne Justyny; zdjęcia z sesji: Anna Bąk Kolory Studio Fotografii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kałużna
Spełniająca się żona, mama urwisa i urwiski, przedsiębiorca, redaktorka, muzyk. Z wykształcenia rosjoznawczyni i wokalistka. Ostatnio odkryłam, że artystyczną pasję można realizować... piekąc torty! Kocham słowo pisane, dobrą kuchnię, podróże w nieznane i letnie burze. I mocno wierzę w to, że samorealizacja ma wiele odsłon, często równolegle występujących.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail