Czego szukasz

Pestka Oleje – granice ustala nasza fantazja

Agnes Hanczakowska, mama Yonatana, Levente i Benjamina, przez 3 lata pracowała w korporacji, ale czuła, że to nie jest jej bajka. Postanowiła dać szansę swoim marzeniom o pracy, w której będzie mogła sama dysponować swoim czasem, będzie robiła coś, co sprawia jej radość i w czym będzie widziała sens. I tak powstała jej firma – Pestka Oleje. Zapraszam Cię do świata Agnes, w którym rządzi jedna mama, trzech synów i olej z pestek dyni 🙂

  • Ewa Moskalik - Pieper - 04/01/2019
Agnes Hanczakowska

Jesteś mamą trójki chłopców Yonatana (14), Levente (12) i Benjamina (10) i wychowujesz ich sama. We wrześniu założyłaś swoją firmę Pestka i sprowadzasz oleje z pestek z dyni z Węgier. To odważny pomysł. Jak się zrodził?

Pomysł, ufam, że od Góry :). Przez trzy lata pracowałam w korporacji na stanowisku kupiec z językiem węgierskim (z racji pochodzenia). Od początku wiedziałam, że to nie moja bajka. Traktowałam to, jako coś przejściowego. W pewnym momencie doszłam do ściany i wtedy wiedziałam, że czas na zmianę. Zaczęłam zadawać sobie pytania jakie są moje priorytety, co bym chciała robić? (Od kiedy pamiętam, wiedziałam kim NIE chciałabym być, czego bym nie chciała robić, natomiast w drugą stronę było ciężko z odpowiedzią 🙂 )

Wiedziałam jedno, że marzy mi się praca, w której będę mogła sama dysponować swoim czasem i robiła coś, co sprawia mi przyjemność i w czym widzę sens.

Najpierw koleżanka zaproponowała mi pracę u siebie, w nieruchomościach. Ponieważ jest dla mnie bardzo ważne z kim pracuję, jacy ludzie mnie otaczają, zgodziłam się, ale też szybko przekonałam, że nie czuję tematu, że to nie dla mnie.

Pewnego dnia usłyszałam wewnętrzny głos: „A może oleje”? Oleje z pestek dyni znam już ponad dziesięć lat. Kiedyś znajoma mnie poczęstowała na Węgrzech, później zaczęłam go sama kupować i częstować przyjaciół, znajomych. Posmakował i coraz częściej proszono mnie, abym przywoziła go z Węgier.

Z wykształcenia jestem polonistką, do handlu raczej zawsze było mi daleko, więc nie myślałam nigdy wcześniej, aby go sprowadzać w większych ilościach i rozprowadzać w Polsce. W ogóle sam pomysł o prowadzeniu własnej działalności, myślę, że jeszcze rok temu by mnie paraliżowała 🙂 Jestem przekonana, że stopniowo byłam do tego kroku przygotowywana.

Jakie były i jeszcze są – bo Twoja firma działa krótko – początki? Jak z zakładaniem działalności? Spotkałaś się z jakimiś trudnościami?

Jakoś wszystko szło w miarę gładko. Pamiętam, że najbardziej stresowały mnie sprawy urzędowe, księgowe. Ale cały czas miałam i mam przekonanie, że jestem prowadzona, że nie jestem w tym wszystkim sama. To może zabrzmieć dziwnie, ale tak jest. Jak pojawiały się jakieś trudności, to tak samo przychodziło też rozwiązanie.

Mam też tzw. aniołów, którzy przychodzą mi z pomocą, czy to chodzi o znalezienie odpowiedniej siedziby dla firmy, czy o produkcję opakowań, czy też drukowanie materiałów reklamowych. I wszystko dzieje się w odpowiednim momencie.

Trudności? Największą trudnością to było założenie konta bankowego 🙂 Coś co miało trwać jeden dzień, zajęło więcej niż tydzień czasu. Dlaczego? Ano ze względu na jeden apostrof w moim imieniu :). Ale na szczęście znalazł się ktoś, kto sobie w końcu i z tym poradził.

Czy po tych kilku miesiącach możesz już opowiedzieć o zaletach i wadach własnej działalności?

Zaletą jest na pewno to, że sama decyduję o swoim czasie, tak jak tego chciałam. Jestem niezależna. Ale zdecydowanie największą zaletą jest to, że uczę moich chłopaków szacunku do pracy, odpowiedzialności za to, co robimy.

Przed świętami było bardzo dużo pracy, praktycznie cały czas pakowaliśmy i wysyłaliśmy oraz rozwoziliśmy oleje. Bez pomocy chłopaków byłoby mi bardzo trudno się wyrobić na czas. Zresztą widzę, że ten wspólnie spędzony na pakowaniu czas bardzo nas jednoczy i scala. Widzą, że pieniądze nie biorą się z niczego, ale stoi za nimi ciężka, konkretna praca. Każdy z nas coś wnosi w tę firmę.

Yonatan, najstarszy jest bardzo uporządkowany i dokładny. Ma super praktyczne pomysły, dusza artystyczna. Robi piękne zdjęcia. Levi jest bardzo szybki i chętny do pomocy, Benjamin z kolei dokładny i cierpliwy. Każdy z nich cieszy się, jak może w czymś pomóc.

Wada tej pracy? Trzeba być zdyscyplinowanym, dobrze planować swój czas, co nie jest wcale takie łatwe. Ja wciąż uczę się, aby nie odkładać pewnych rzeczy na później. Trudna bywa też ta niepewność, co przyniesie jutro. Ale jak się ufa, że nie wszystko zależy od nas, to łatwiej sobie z tym poradzić.

Opowiedz jeszcze jak to technicznie wygląda? Olej jest sprzedawany w pięknych opakowaniach, zamknięty w butelkach, z Twoimi etykietami. A w jakiej postaci dociera do Ciebie? Gdzie jest rozlewany?

Technicznie to wygląda tak: producent na Węgrzech rozlewa olej do butelek i ja kupuję od niego już rozlany, w czterech pojemnościach. Później sama etykietuję butelki i pakuję każdą jedną butelkę ręcznie. Dystrybuuję go pod własną marką.

Co wyjątkowego jest w oleju z pestek dyni, że na nim właśnie oparłaś swoją działalność? Do jakich potraw najbardziej się nadaje?

Jego smak i bogate zastosowanie (prócz sałatek, świetnie nadaje się do kasz, jako dodatek do past do chleba). Ale prócz walorów smakowych, ma też mnóstwo właściwości zdrowotnych (na prostatę, przeciw pasożytom, na układ nerwowy i układ moczowy). Jest to produkt niszowy, którego dużo ludzi jeszcze nie zna. Natomiast większość z nich, jak raz go skosztuje, będzie po niego sięgać, wracać. Jest inny, niż pozostałe oleje.

Oprócz sałatek, czy polania kasz, chleba zamiast masła, czy różnych past na bazie twarogu, kapusty kiszonej, wiem też, że niektórzy polewają sobie nim nawet owsiankę. Wyśmienicie pasuje do lodów waniliowych i prażonych jabłek. Co jakiś czas otrzymuję coraz to nowe propozycję podawania go.

Co Ty najchętniej przygotowujesz wykorzystując ten olej?

My najbardziej lubimy pastę na chleb (olej, czosnek, natka pietruszki i awokado). Do obiadu często polewamy sobie nim kaszę (jaglaną, gryczaną). Ważne, aby na nim nie smażyć, bo wtedy traci właściwości. Poza tym, granice ustala nasza fantazja 🙂

Opowiedz jeszcze skąd tak rzadko spotykane imiona Twoich synów?

Każde z tych imion ma swoją historię. Yonatan wziął się od nazwy firmy jaką miał kiedyś mój mąż. To imię biblijne. Yonatan to przyjaciel Dawida. Tak mi się spodobało to imię, że wiedziałam, że jak kiedyś będę miała syna, to będzie to Yonatan. Levi (Levente), to starowęgierskie imię, które zawsze bardzo mi się podobało.

Chciałam, żeby któreś z dzieci miało imię węgierskie. W końcu w ćwierci są Węgrami. Choć to wcale nie było proste. W urzędzie stanu cywilnego musieliśmy pisać podanie, bo nie chciano nam tego imienia uznać. Pani urzędnik powiedziała, że co to za imię, nie ma takiego i że naszemu synowi Jan będzie na imię. I na drugie rzeczywiście ma Jan :)). A Benjamin to też imię, które przyszło do nas. Ma go najmłodszy syn, beniaminek.

Wspomniałaś, ze chłopcy są w ćwierci Węgrami? Opowiesz jeszcze trochę o Waszych korzeniach? Twoje imię – Agnes – też dla nas brzmi egzotycznie.

Tak, w naszych żyłach płynie też krew węgierska. W mojej jest jej pół na pół, a u chłopaków w ćwierci. Moi rodzice poznali się w Niemczech, (oboje są germanistami z wykształcenia) i Mama z miłości do mojego Taty wyjechała za nim na Węgry, do Budapesztu. Na początku porozumiewali się w języku niemieckim, z czasem Mama opanowała węgierski, a Tato polski.

Tam się urodziłam i mieszkałam do matury. Najwyraźniej Mama zaszczepiła we mnie miłość do Polski, bo od kiedy pamiętam, zawsze sercem pragnęłam tu żyć. Po maturze dostałam się na polonistykę w Krakowie i tak już zostałam. Mam dwie Ojczyzny. Kocham jedną i drugą.

Moje imię po polsku to Agnieszka, ale wolę Agnes, dla „wtajemniczonych” Agi 🙂

Za co lubisz swoją firmę?

Za co najbardziej lubię Pestkę? Chyba za to, że praca w niej jest taka różnorodna. Tyle wyzwań, wolności, poznawania nowych osób. Lubię słuchać mądrych ludzi, czerpać z ich wiedzy i doświadczenia. Tu wciąż mogę się rozwijać, uczyć się nowych rzeczy, mogę dzielić się z chłopcami tą wiedzą. To nas przybliża i jednoczy.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcia: Joanna Dudziak Fotografia

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? Historia Karoliny i jej biznesu z Edukido

No właśnie... jak osiągnąć satysfakcję z pracy? I pracować 6 godzin dziennie? Poznajcie historię Karoliny, która od wielu lat prowadziła własny biznes, ale dopiero kiedy zamieniła butik odzieżowy na placówkę Edukido wszystko ułożyło się jak trzeba. Tysiące klocków LEGO® w domu, scenariusze zajęć, eventy i synowie uwielbiający pracę mamy :) Karolina dzisiaj ma dochodowy biznes oraz spędza więcej czasu z mężem i dziećmi. A wszystko to dzięki Edukido!
  • Agnieszka Kumorek - 12/05/2019
Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? Karolina Kulesza, właścicielka Edukido

12Marzysz o własnym biznesie? Chciałabyś mieć satysfakcję z pracy?

Poznaj historię Karoliny. Możesz tak jak ona skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes i postawić na współpracę z Edukido – kształtować ciekawość świata u dzieci poprzez zabawę klockami LEGO® oraz zarabiać konkretne pieniądze!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Skontaktuj się z Piotrem Szczepkowskim, który chętnie odpowie na Twoje pytania: [email protected], tel. +48 506 051 515

Zajrzyj też na stronę internetową:
www.edukido.com.pl

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - Karolina podczas zajęć w Edukido

Karolino, jesteś mamą dwóch chłopców i od wielu lat prowadzisz własny biznes. Czy to jest właśnie Twój sposób na work-life balance i niezależność?

Pracując „u siebie” dużo łatwiej osiąga się niezależność niż work-life balance. Za niezależność, szczególnie na początku, trzeba niestety zapłacić dość wysoką cenę w postaci dużej ilości czasu spędzanego w pracy. I brakiem czasu dla siebie i rodziny.

Dla mnie osobiście ważne było, żeby na starcie precyzyjnie określić cele i czas w jakim chcę je osiągnąć. Mam na myśli te cele, które dadzą mi możliwość spokojnej egzystencji. To ułatwia codzienne działanie i podejmowanie walki w chwilach słabości. A czasem bywa, że nic mi się nie chce. Dopiero osiągnięcie tych celów będzie dla mnie równoznaczne z niezależnością. No i wtedy pomyślę o work-life balance (śmiech).

Życiowa równowaga dla każdego może oznaczać coś innego. Każdy sam powinien znaleźć jej definicję. Dla mnie oznacza to satysfakcję zarówno z pracy, jak i z życia codziennego. Sama sobie wyznaczam czas pracy i cele, ale z tymi celami staram się nie przesadzać. Muszą być ambitne, ale jednak realistyczne.

Życie to także rodzina, miłość i pasje. Rano mam czas, aby zjeść śniadanie z rodziną. Bez pośpiechu i stresu, że nie dojadę na czas do biura. Pracuję wtedy, kiedy dzieci są w szkole. Bardzo ważna jest dla mnie poranna kawa, spokojna rozmowa z synami po powrocie ze szkoły, rodzinne granie w planszówki, wieczorne czytanie i rozmowy z mężem. W sumie to jest właśnie moja równowaga.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - dziewczynki podczas zajęć Edukido

Butik odzieżowy zamieniłaś na własny oddział Edukido. Co Cię przekonało? Jak wyglądały Twoje początki w biznesie z klockami LEGO?

Butik pochłaniał całą moją energię i czas, którego niestety nie da się od nikogo pożyczyć. Gdy ja spędzałam cały dzień w pracy, to mąż był z dziećmi w domu i to on jeździł z nimi na różne zajęcia. Ja nie miałam na to czasu.

Sama tworzyłam zasady i procedury w moim biznesie. Sama odpowiadałam za zatowarowanie, a następnie o cały marketing i sprzedaż. Tworzyłam ten butik od podstaw, to też było moje dziecko. Jednak temu dziecku poświęcałam najwięcej czasu, a na tym traciła rodzina. Stałam zbyt często obok, zamiast być w środku.

Dlatego powstał pomysł o zmianie biznesu na taki, który będzie dla mnie i dla moich dzieci. Pomyślałam, że teraz to ja będę mogła je wozić na zajęcia – do siebie.

Będę mogła mieć synów i pracę w jednym miejscu. A moi chłopcy najbardziej na świecie uwielbiają Lego. I tak trafiłam do Edukido.

Autorski program wspierający rozwój dzieci poprzez zabawę z klockami Lego wydał mi się wyborem idealnym. Przekonało mnie przede wszystkim duże doświadczenie twórców, prosty model biznesowy i innowacyjny program. Duże znaczenie miał też fakt, że jako franczyzobiorca otrzymałam pełen system franczyzowy, co było dla mnie kluczowe. Mam na myśli szkolenia menadżerskie i produktowe, różne narzędzia elektroniczne wspomagające codzienną pracę i bardzo cenne wsparcie centrali w marketingu, sprzedaży i obsłudze klienta.

Nie bez znaczenia był też fakt, że aby zacząć biznes Edukido nie trzeba mieć lokalu, a to mocno obniża koszt inwestycji początkowej. Gotowe były też zestawy klocków, system CRM, materiały marketingowe, oferty. Nic, tylko zaczynać!

Prowadząc swój butik przez kilka lat nie doszłam do tego, co w Edukido otrzymałam na wejściu.

W tym biznesie największe wyzwanie to pracownicy. Mam na myśli instruktorów. Chociaż sama przeszłam szkolenie instruktorskie, to nie prowadzę zajęć. Najlepiej czuję się w sprawach organizacyjnych. Właśnie problemy ze znalezieniem odpowiednich instruktorów spowodowały, że na początku szło mi gorzej, niż oczekiwałam.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia Edukido

Czy było coś czego się bałaś, rozkręcając nowy biznes?

Szczerze mówiąc, bałam się przede wszystkim konkurencji. W Trójmieście jest ona bardzo duża. W większości szkół i przedszkoli są jakieś zajęcia dodatkowe, również robotyka z klockami Lego. Nie byłam pewna, czy szybko znajdę nowych klientów.

Okazało się to łatwiejsze niż myślałam. Rodzice oraz różnego rodzaju placówki szukają nowości i innowacji dla swoich dzieci lub podopiecznych. Warunkiem jest dostarczanie im tego, co obiecujemy. Jeżeli ustalamy termin zajęć, ich zakres, sposoby komunikacji z rodzicami – to musimy tych ustaleń przestrzegać!

Na przykład przedszkola stają się coraz bardziej wymagającym klientem. Oczekują ciekawych i nieszablonowych zajęć, ale też bardzo precyzyjnej obsługi i komunikacji. W tym pomagają systemy Edukido.

Edukido daje różne możliwości zarabiania. Bazą są zajęcia regularne w przedszkolach, szkołach i moim Centrum Edukido. Ale przygotowujemy także jednorazowe warsztaty z przedmiotów szkolnych, urodziny, półkolonie, różnego rodzaju eventy.

Organizowaliśmy atrakcje dla dzieci podczas pokazów lotniczych Aerobaltic w Gdyni w 2018 roku. Będziemy też obecni na tegorocznej edycji. Współpracowaliśmy z Gdynia Design Days. Dzieje się dużo ciekawych rzeczy. Tego rodzaju praca jest naprawdę bardzo ciekawa i urozmaicona. Na pewno nie siedzę 8 godzin dziennie w biurze czy za ladą (śmiech).

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia z klockami LEGO w Edukido

Czy wspierali Cię najbliżsi? Wspominałaś, że Twoi chłopcy mocno zaangażowali się w „działania firmy” i dzięki temu mogliście spędzać dużo czasu razem? 😉

Chłopcy bardzo mi pomogli w pierwszych dniach, kiedy odebrałam zestawy klocków. To był dla mnie ocean klocków, rożnego rodzaju. Wtedy moi synowie wpadli na pomysł, że możemy razem posegregować, opisać i przy okazji przećwiczyć scenariusze zajęć.

Praca łączy się z zabawą i pasją moich dzieci do klocków. Kiedy mają czas chętnie mi pomagają. Zapraszają mnie także na zajęcia do swoich klas, co ma dla mnie dodatkową wartość. A mój starszy syn jest bardzo dumny ze swojej koszulki instruktora. Pomaga podczas festynów młodszym dzieciom. Prawdziwy instruktor!

Nie zapomnę też cytatu kolegi syna po warsztatach: „Ale Ty masz fajną mamę i ma super pracę, bo ma tyle klocków, którymi możesz się bawić… ”. To było wspaniałe.

Mąż oczywiście też jest jak „duże dziecko” i nie odpuszcza okazji do wspólnej zabawy. Chętnie mnie wspiera w kwestiach sprzedażowych, organizacyjnych czy technicznych, gdy np. nie wiem, co to jest mimośród (śmiech).

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia w placówce Edukido

Twój starszy syn mówi, że w przyszłości chce być instruktorem Edukido 🙂 A co Ciebie zachwyciło w takiej formie zajęć dla dzieci?

Jest dużo rzeczy, które mnie zachwyciły w tej formie zajęć dla dzieci. Zajęcia Edukido są zajęciami edukacyjnymi. Dotykamy tu różnych obszarów wiedzy i wielu dziedzin życia. Jednego dnia budujemy średniowieczny zamek, po tygodniu omawiamy cykl życia motyla, na kolejnych zajęciach budujemy katamarany, a miesiąc kończymy konstruowaniem karbowarki do papieru…

Dzieci kochają klocki, kochają tę różnorodność tematów Edukido… My chcemy pokazywać dzieciom świat i mechanizmy nim rządzące. Pobudzamy dziecięcą, naturalną ciekawość, która w dzisiejszych czasach jest skutecznie zabijana przez bierne korzystanie z różnego rodzaju monitorów.

Przy tym cały czas sami się uczymy, bo do każdych zajęć trzeba się przygotować. Tak jak powiedziałam, sama nie prowadzę zajęć, ale znam dobrze każdy scenariusz. Na początku każdego tygodnia wraz z instruktorami omawiamy wszystkie tematy nadchodzącego tygodnia.

Czym zajęcia Edukido różnią się od zabawy klockami LEGO w domu?

Wiesz, prawie każde dziecko ma w domu zestaw Lego. Komercyjne zestawy uczą dziecko pracować z instrukcją. To jest ważne. Często jednak po zbudowaniu tego, co jest w instrukcji budowla trafia na półkę i się kurzy. Uwielbiam słyszeć, jak po kilku tygodniach rodzic mówi mi, że jego dziecko pierwszy raz zburzyło modele z półki i samo buduje temat, który przerabiało na zajęciach. To wielka radość dla mnie jako przedsiębiorczyni.

Na zajęciach Edukido nie ma instrukcji. Pobudzamy dziecięcą kreatywność, ale zawsze moderujemy lekcję, by dzieci doszły do założonych przez nas wniosków. To prawdziwa nauka przez zabawę. Każdy temat jest najpierw omawiany – dzieci dowiadują się np. po co ludzie latają na Księżyc. Następnie podczas budowania instruktor przekazuje dzieciom wiedzę na ten temat.

Nie jest najważniejsze, co zostanie zbudowane. Liczy się budowanie, rozmowa, edukacja, zainteresowanie dziecka tematem zajęć. Zaangażowane dzieci lepiej koncentrują się na temacie, dużo więcej zapamiętują i dzięki temu dużo się uczą. A na końcu opowiadają o tym, co zbudowały. Angażują się na 100% i to jest fantastyczne.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - zajęcia w Edukido z klockami LEGO

Co zmieniło się w Twoim życiu? Jak teraz wygląda Twój zwykły dzień pracy?

Nie spędzam 10-12 godzin w pracy, co było normą w butiku.

Pracuję maksymalnie 6 godzin dziennie. To jest dla mnie priorytet. Czas, który tak szybko ucieka. Dzieci dorastają w okamgnieniu.

To z jednej strony tak niewiele, a jednocześnie tak dużo. Dla mnie to ostatecznie jest najważniejsze.

Zapewne pracując więcej mogłabym osiągnąć jeszcze więcej i więcej zarabiać. Ale myślę, że każdy ma swój poziom i swój… work-life balance. Łatwo jest zapędzić się w kierat. Mnie, to co mam, w pełni satysfakcjonuje. W końcu jest jeszcze mąż, który też zarabia 🙂

A jak wygląda mój zwykły dzień pracy? W tej pracy każdy dzień jest niezwykły i nie mam stałego grafiku. Dużo zależy od tego, w którym momencie rozwoju firmy jesteś. Na początku dużo więcej uwagi poświęcasz sprzedaży, prezentowaniu swojej firmy w przedszkolach i szkołach, ale im dłużej jesteś na rynku, tym więcej masz dzieci i pracowników. Wtedy to z koordynatorami i instruktorami pracujesz najwięcej. Miesiące wzmożonej pracy to wrzesień, październik, luty, marzec, maj i czerwiec. Za to w lipcu odpoczywam prawie cały miesiąc.

Dziś nie żal mi czasu na analizę i optymalizację wskaźników biznesowych. A co więcej, w końcu umiem to robić. 🙂 Już wiem, że łatwo jest pójść na ilość, a w tym biznesie ilość nie jest najważniejsza.

Uwierz, można mieć większe zyski ze 100 miesięcznych abonamentów niż ze 150. Trzeba tylko dobrze poukładać biznes – i tego nauczyło mnie Edukido.

Jak osiągnąć satysfakcję z pracy - chłopcy podczas zajęć Edukido

Pewnie czytają nas mamy, które zastanawiają się nad wystartowaniem z własnym biznesem. Co mogłabyś im powiedzieć na zachętę? Jak osiągnąć satysfakcję z pracy? 😉

Takich mam jak ja jest w Edukido znacznie więcej i namawiam kolejne!

W każdy biznes trzeba na początku zainwestować. Ja mam porównanie z butikiem. Tylko na jego zatowarowanie lekką ręką wydałam 50 tysięcy złotych, a był to czubek góry lodowej. Pomijam już fakt, że nie wiadomo czy ten towar sprzedasz, czy trafi w gusta klientów. Ryzyko jest ogromne. Trzeba znaleźć lokal, zapłacić kilkumiesięczną kaucję, przeprowadzić adaptację, zadbać o marketing, zatrudnić pracowników etc.

W Edukido nie musiałam zaczynać z własnym lokalem. Nie trzeba też od razu zatrudniać pracowników, choć ja to zrobiłam i jestem z tego zadowolona. Licencja za obszar zamieszkały przez 100 tysięcy mieszkańców to koszt 18,5 tysięcy zł brutto. Do tego kupujesz klocki, akcesoria do zajęć i gotowe materiały marketingowe. Dostajesz dostęp do scenariuszy zajęć, systemów wspomagających biznes oraz do kolejnych folderów i plików z wiedzą. Wszystko poprzedzone jest 5-dniowym szkoleniem. I możesz zacząć działać. Cały koszt wystartowania z biznesem Edukido mieści się w 35 tysiącach zł brutto. A mnie udało się jeszcze wynegocjować raty.

W porównaniu z innymi biznesami, przynajmniej tymi, którymi się interesowałam, to naprawdę mała kwota. A ta branża i praca z dziećmi jest naprawdę bardzo wdzięczna. Czuję, że zarabiam pieniądze, ale też realizuję jakiś wyższy cel. Może brzmi to górnolotnie, ale tak naprawdę jest.

Duża satysfakcja z pracy, konkretne pieniądze i mityczny work-life balance, od którego zaczęłyśmy rozmowę. Czego chcieć więcej?

Dziękuję Ci za rozmowę!

Karolina ma pracę, która przynosi jej jednocześnie satysfakcję i pieniądze. A także pozwala spędzać więcej czasu z rodziną 🙂

Jeśli Ty też chciałabyś założyć swoją własną placówkę Edukido, zacząć działać pod sprawdzoną marką, oferować zajęcia edukacyjne z klockami LEGO® dla dzieci w swoim mieście – to skontaktuj się z Piotrem Szczepkowskim, który odpowie na wszystkie Twoje pytania: [email protected], tel. +48 506 051 515

Zobacz pełny opis franczyzy Edukido w naszych pomysłach na biznes! >>

Logo Edukido

Zdjęcia: własność Karolina Kulesza oraz Edukido

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Skąd wziąć pieniądze na biznes franczyzowy? 3 podpowiedzi

Skąd wziąć pieniądze na uruchomienie biznesu, jeśli nie masz oszczędności, ani bogaty wujek z Ameryki nie czeka za rogiem? Bo zanim zaczniesz zarabiać, musisz zgromadzić odpowiedni kapitał na start. Mam dla Ciebie 3 sposoby na pozyskanie kapitału na własną firmę. Zobacz jakie!
  • Agnieszka Słowik - 08/05/2019
młoda kobiet prowadzi telefoniczną rozmowę

Skąd wziąć pieniądze na biznes?

Oczywiście najpiękniej byłoby, gdybyśmy mieli odpowiednio wysokie oszczędności. Jeżeli tak jednak nie jest, można pomyśleć o pożyczeniu pieniędzy od rodziny lub poszukaniu wspólnika wśród znajomych. Licencję franczyzową może kupić zarówno osoba fizyczna, jak i spółka.

Dotacja z urzędu pracy

Jeżeli poważnie myślisz o biznesie, polecam poszukanie zewnętrznych źródeł finansowania przedsięwzięcia. Jedną z możliwości jest dotacja na rozpoczęcie działalności gospodarczej, którą można uzyskać w Urzędzie Pracy. Jest to dotacja bezzwrotna. Warunkiem koniecznym jest jednak prowadzenie działalności przez minimum 1 rok.

W przypadku franczyzy trzeba pamiętać o tym, że z dotacji nie mogą być finansowane żadne opłaty, w tym również wstępna opłata w franczyzowa. Nie oznacza to jednak, że nie możemy wynegocjować z franczyzodawcą, aby zamiast wystawić fakturę za opłatę wstępną, obciążył nas kosztami za marketing, reklamę, podstronę internetową czy branding (logo, wizualizacja graficzna, projekt wizytówek).

Niskooprocentowane pożyczki

Inną opcją są niskooprocentowane pożyczki oferowane przez Urzędy Pracy oraz inne instytucje (na przykład projekt Wsparcie na Starcie), w tym banki, które podpisały odpowiednie umowy współpracy. Poza tym, że pożyczki te udzielane są na preferencyjnych warunkach, to często po wskazanym w umowie okresie, ulegają częściowemu umorzeniu.

Przeczytaj też: 12 podpowiedzi jak założyć biznes bez pieniędzy?

Crowdfunding

Bardzo popularny jest crowdfunding czyli finansowanie społecznościowe za pośrednictwem specjalnych portali internetowych.

Przedsięwzięcie jest w takim przypadku finansowane poprzez dużą liczbę drobnych, jednorazowych wpłat dokonywanych przez osoby zainteresowane projektem. W zamian twórca projektu oferuje wspierającym unikalne bonusy (bilety, spotkania, gadżety), oferuje swoje produkty lub usługi, bądź też oddaje udziały w swoim przedsięwzięciu.

Warto dywersyfikować źródła pozyskiwania kapitałów. Im więcej uda nam się zgromadzić funduszy, tym łatwiej będzie nam rozwijać naszą firmę. Tym szybciej uzyskamy też zwrot z inwestycji i zaczniemy zarabiać na własne potrzeby.

Sprawdź jakie pomysły na biznes franczyzowy przygotowaliśmy dla Ciebie.

Lista franczyz w kolejności alfabetycznej:

         

      Edukido

          

            


 Zdjęcie: 123 rf

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Słowik
Ekonomista, pasjonuje ją aktywny rozwój biznesu, szczególnie franczyza, dlatego kilka miesięcy temu założyła portal biznesowy www.RynekFranczyzy.pl i została pierwszym w Polsce brokerem franczyzowym. Asertywna idealistka, która lubi łamać stereotypy i zachęcać do działania innych. Z jej inicjatywy powstał także serwis dla mam www.MamaSprzeda.pl. Szczęśliwa mama 6-letniej Hani.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail