Czego szukasz

Partnerski model rodziny, czyli podział obowiązków w praktyce

Wszyscy za jednego czy jedna (ona) za wszystkich? Gdyby zapytać pracujące mamy, co jest dla nich najtrudniejsze w godzeniu pracy zawodowej z życiem rodzinnym, zapewne większość z nich odpowie: czas – a raczej ciągły jego brak. Wydawałoby się, że partnerski model rodziny jest oczywisty. Kobiety przecież mają takie same prawo jak mężczyźni do odpoczynku, wolnego czasu i realizowania swoich pasji. Okazuje się, że to tylko teoria…

  • Marta Chlanda - 01/03/2013
Rodzina z dzieckiem

Wpadła mi ostatnio w ręce książeczka dla dzieci Dzień malucha. Na obrazkach oglądamy scenki z jednego dnia życia sympatycznego przedszkolaka i jego rodziców, a własciwie jego mamy. Na dwunastu ilustracjach widzimy mamę, która: rano budzi dziecko, myje je i ubiera, robi śniadanie, przygotowuje do wyjścia i odprowadza do przedszkola (następnie, na kilku obrazkach nie widzimy mamy – dziecko jest w przedszkolu – możemy się jedynie domyślić, że mama albo jest w pracy, albo zajmuje się młodszym bratem dziewczynki), odbiera dziecko z przedszkola, robi zakupy, bawi się z dziećmi, kąpie dziecko, układa do snu i opowiada bajkę na dobranoc, ufff…. Tata dziewczynki pojawia sią na dwóch obrazkach: wieczorem je kolację z rodziną (ciekawe, kto przygotował posiłek?) i całuje dziecko na dobranoc! Niby błaha rzecz, ale dało mi to do myślenia…Czy rzeczywiście tak jest? Czy tak musi być? Czy kobiety mają po prostu trudniej od mężczyzn?

Dwa etaty – jedna mama

Gdyby zapytać pracujące mamy, co jest dla nich najtrudniejsze w godzeniu pracy zawodowej z życiem rodzinnym, zapewne większość z nich odpowie: czas – a raczej ciągły jego brak. Mamy za mało czasu na pracę (ciągle mamy coś do zrobienia „na wczoraj”), za mało na zabawy z dziećmi, za mało na obowiązki domowe, a już w szczególności za mało czasu dla samej siebie. Większość pracujących mam stwierdzi, że czasu jest za mało – bo za dużo mamy na głowie. Praca pracą, ale do tego dochodzą jeszcze wszystkie tzw. obowiązki domowe. Codzienne, często rutynowe i niekiedy nużące, aczkolwiek niezbędne czynności, które wydają się nie mieć końca.

Wydawałoby się, że partnerski model rodziny jest oczywisty. Kobiety przecież mają takie same prawo jak mężczyźni do odpoczynku, wolnego czasu i realizowania swoich pasji. Okazuje się, że to tylko teoria. Rzeczywistość wygląda inaczej. I jest brutalna: większość z nas pracuje na dwa etaty: w firmie i w domu.

Trochę  statystyki

Według badań CBOS[1] niemal połowa dorosłych Polaków (48 %) uważa, że najlepszą sytuacją dla rodziny jest tzw. model partnerski, w którym kobieta i mężczyzna w równym stopniu poświęcają się pracy i obowiązkom domowym. 27% badanych popiera model mieszany, kiedy oboje pracują, ale mężczyzna poświęca więcej czasu na pracę zawodową, a kobieta łączy pracę zawodową z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Częściej niż co piąty badany (22%) twierdzi natomiast, że utrzymaniem rodziny powinien zajmować się mąż/partner, a domem żona/partnerka, jest to tzw. model tradycyjny. Tylko jeden na stu ankietowanych uważa, że najlepiej dla rodziny jest wówczas, kiedy to partnerka pracuje i utrzymuje rodzinę, a partner przejmuje obowiązki domowe, czyli tzw. model odwrócony. Tyle deklaracje. Mimo poparcia dla modelu partnerskiego, rzeczywisty podział ról w rodzinach często wygląda inaczej. Według danych Funndacji MaMa tylko 4% mężczyzn robi w domu pranie, 6% sprząta, ponad 30% przyznaje, że w dni powszednie nie robi w domu nic.  W dni powszednie 44% ojców spędza z dziećmi mniej niż godzinę dziennie. Jedynie 6% mężczyzn korzysta z urlopu ojcowskiego, a 2% korzysta z urlopu wychowawczego. Dlaczego tak się dzieje?

Partnerskie relacje w rodzinie – dlaczego to takie trudne?

Faktem jest, że tradycyjny model rodziny przyczynia się do dyskryminacji kobiet: ich niższej aktywności zawodowej, niższych zarobków, postrzegania ich przez pryzmat obowiązków rodzinnych i traktowania tej grupy jako mniej efektywnej. Równocześnie współczesny rynek pracy wymaga od mężczyzn większego zaangażowania i dyspozycyjności, a urlopy związane z posiadaniem dzieci są źle widziane przez pracodawców, co utrudnia ojcom zaangażowanie się w życie rodzinne. Tak sytuacja utrwala tradycyjny model rodziny i utrudnia zmiany. Zapewne przyczyn popularności modelu tradycyjnego jest wiele: schematy, społeczne i kulturowe sterotypy na temat ról kobiet i mężczyzn oraz po prostu, zwykłe przyzwyczajenia i przyzwolenie na pewne zastane sytuacje. Po urodzeniu dziecka to matka idzie na urlop macierzyński, to ona głównie zajmuje się noworodkiem i przy okazji bierze na siebie większość domowych prac. Na pewnym etapie życia rodziny sytuacja taka wydaje się naturalna i często jest akceptowana przez oboje partnerów. Ale czas mija, dziecko rośnie, sytuacja się zminia: mama wraca do pracy (lub rozpoczyna życie zawodowe), a podział obowiązków pozstaje niezmieniony. Nie zmieniają się też często standardy “prowadzenia domu”, które obowiązywały, gdy kobieta nie pracowała, czyli np. codzienny dwudaniowy obiad, mieszkanie na wysoki połyski itd. I tu zaczynaja się kłopoty. Pracująca mama, coraz bardziej obciążona obowiązkami, coraz bedziej zmęczona i sfrustrowana, chciałaby pomocy partnera/męża, ale nie zawsze potrafi, czy chce o tę pomoc poprosić.

Sprawiedliwy podział obowiązków – jak dokonać zmian?

Po pierwsze komunikacja! Musimy komunikować swoje potrzeby, oczekiwania. Musimy nauczyć się rozmawiać, prosić o pomoc, ale też i wymagać – nie tylko od męża/partnera, ale i od coraz większych dzieci. Musimy też pozwolić włączyć się wszystkim członom rodziny w wykonywanie prac domowych. Musimy dać im szansę, uwierzyć,  że wiele rzeczy zrobią tak samo dobrze, a nawet lepiej od nas – musimy im tylko na to pozwolić. Dopóki będziemy uważać, że wszystko same zrobimy najlepiej – będziemy wszystko robić same i narzekać, że nikt nam nie pomaga.

A co to znaczy sprawiedliwie dzielić obowiązki w rodzinie? Wszyscy wiemy, że sprawiedliwie, to nie znaczy równo. Sprawiedliwie, czyli każdemu na miarę jego możliwości i umiejętności. Nie znoszę gotować – mój mąż natomiast lubi to bardzo. Więc on gotuje, a ja sprzątam, bo tego akurat on nie lubi (szczerze mówiąc ja też nie lubię, ale wolę to od gotowania). Każdy z nas coś potrafi lepiej, coś gorzej, coś lubi bardziej, coś mniej. Porozmawiajmy o tym, wykorzystajmy nasze predyspozycje i podzielmy się obowiązkami domowymi, tak aby wszyscy byli zadowoleni, lub bardziej realnie, aby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Na początek możecie zacząć od prostego ćwiczenia. Pobierz załączony plik i do dzieła!

Tabelka z ćwiczeniem – format PDF

Wyjaśnienie do ćwiczenia:

Wpisz przy każdej czynności symbol osoby, która ją wykonuje, oraz dodatkowo zaznacz “emotionem”, czy ta osoba jest zadowolona z takiego przydziału zadań. Listę można rozwinąć o inne zadania. Policz,  ile z  wymienionych czynności wykonuje mężczyzna, ile kobieta, ile inne osoby, a ile robicie oboje.

Pomyśl i odpowiedz na pytania:

  • Czy podział obowiązków w Twojej rodzinie odpowiada wszystkim jej członkom?
  • Czy to, jak dzielicie w rodzinie obowiązki, pomaga rozwinąć się Tobie i innym członkom Twojej rodziny?
  • Jakie obowiązki w rodzinie mogą przejąć inni (np. partner/partnerka, dzieci) – choć do tej pory tego nie robili – tak, by służyło to twojej rodzinie?

Na koniec zastanów się: Co mogę zmienić w podziale obowiązków w moim domu, tak bym był/a z niego bardziej zadowolony/a?

Więcej o tym, “Jak sprawiedliwie dzielić obowiązki w rodzinie” można  się dowiedzieć podczas bezpłatnych warsztatów w KLUBIE RODZICA w Stowarzyszeniu PlinEU w Krakowie.

 


[1] Badanie przeprowadzono w dniach 12–18 kwietnia 2012 roku na liczącej 1018 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Zdjęcie: 123rf.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Chlanda
Socjolożka i antropolożka kultury, PR-owiec. Obecnie pracuje w Stowarzyszeniu Doradców Europejskich PlinEU przy realizacji projektu “Innowacyjne wykorzystanie coachingu do wspierania równowagi praca–rodzina”.
Podyskutuj

Kiedy za karierą męża stoi kobieta, czyli o pani Einstein i innych osobistościach

Jest takie powiedzenie, że za każdym mężczyzną, który odniósł sukces, stoi kobieta. Historia i biografie znanych osobistości zdają się to potwierdzać – jak choćby książka „Pani Einstein”. Spójrzmy dzisiaj z bliska na wspaniałych mężczyzn, którzy odnieśli wielkie sukcesy oraz na ich jeszcze wspanialsze, choć niebędące na pierwszym planie, partnerki i żony.
  • Karolina Wojtaś - 13/11/2019
kobieta i mężczyzna razem siedzą na sofie i przeglądają coś na laptopie

Mileva Marić, czyli „pani Einstein”

Postać Alberta Einsteina rozświetla tak wielki blask, że niewiele osób zawraca sobie głowę szukaniem informacji o jego pierwszej żonie, Milevie Maric. Tymczasem, jak podają źródła i jak możemy dowiedzieć się w niezwykłej książce, debiutanckiej powieści Marie Benedict „Pani Einstein”, to właśnie Mileva Marić w dużej mierze stała za sukcesem swojego małżonka. I to do tego stopnia, że do dzisiaj wielu uczonych spiera się nad wkładem „pani Einstein” w szczególną teorię względności.

Mileva Marić urodziła się w ówczesnych Austro-Węgrzech. Jej wyjątkowy umysł objawił się już w gimnazjum, w którym osiągnęła najlepsze z całej klasy wyniki z matematyki i fizyki. Była jedną z pierwszych kobiet, które zaczęły studiować te przedmioty i to właśnie na studiach poznała swojego przyszłego męża. Niestety, nie zdała egzaminów końcowych – wkrótce po oblanej poprawce zaszła w ciążę z najwybitniejszym fizykiem wszechczasów.

Kiedy Albert Einstein otrzymał nagrodę Nobla, nikt już nie myślał o jego byłej żonie. Tymczasem korespondencja między małżonkami wskazuje, że szczególna teoria względności mogła być ich wspólnym dziełem. Dla przykładu, w 1905 roku fizyk pisał do małżonki: „Jakże szczęśliwy i dumny będę, gdy doprowadzimy naszą wspólną pracę nad ruchem względnym do zwycięskiej konkluzji”. Dlaczego więc prace były podpisane tylko jednym nazwiskiem? Według ekspertów wynikało to z obyczajowości – oficjalna współpraca z kobietą miała umniejszać znaczenie i powagę pracy fizyka.

Czy rzeczywiście tak było? Tego nie dowiemy się już nigdy. Wiadomo jednak, że małżonkowie pracowali wspólnie przez 15 lat i oboje byli wybitnymi fizykami.

Nancy Reagan, czyli pani Reagan

Kiedy 6 marca 2016 roku Nancy Reagan zmarła, ówczesny prezydent Barack Obama kazał opuścić flagi do połowy masztu. Żona Ronalda Reagana uznawana była za najbardziej wpływową pierwszą damę w historii Stanów Zjednoczonych. Spekulowano, że miała ogromny wpływ na decyzje polityczne męża, a nawet sugerowano, że to właściwie ona rządzi krajem. Trudno odnieść się do tych informacji, wiadomo natomiast, że Nancy Reagan była kobietą niezwykle silną, pewną siebie i decyzyjną.

Rozpoczęła programy walki z narkomanią i alkoholizmem, zorganizowała konferencję pierwszych dam z różnych krajów, i z całą pewnością miała poważny wpływ na decyzje kadrowe.

Przede wszystkim jednak wiele wskazuje na to, że była ogromną podporą swojego męża i obiektem jego wielkiej miłości. Ronald Reagan przez 40 lat pisał do swojej żony listy – później zostały one opublikowane w jej pamiętnikach pod tytułem: „I Love You, Ronnie”. Kiedy miał 71 lat, pisał do niej:
„Kocham cię to mało, nie jestem w pełni sobą bez ciebie. Jesteś moim życiem. Kiedy cię przy mnie nie ma, czekam na twój powrót, żeby zacząć życie na nowo”, w innym liście z kolei zawarł słowa: „Nie ma słów, którymi mógłbym opisać szczęście, jakie mi dałaś. Nie jest tajemnicą, że byłbym totalnie zagubiony i przygnębiony bez Ciebie”.

Ostatnimi okolicznościami, w których Nancy Reagan pojawiła się publicznie, był pogrzeb jej męża. Wówczas położyła flagę na trumnie męża, rozpłakała i szeptem powiedziała: „I love you”.

Anna, „pani Religa”

W jednym z wywiadów udzielonych jakiś czas po śmierci męża Anna Religa mówi tak:
– Dla mnie było ważne zapewnienie mu maksimum komfortu. Począwszy od czystej koszuli, skończywszy na tym, że jak przyjedzie, to może iść do swojego pokoju i nikt mu nie będzie przeszkadzał. To nie było dlatego, że on był dobrem narodowym – był ważnym dla mnie człowiekiem.

Z kolei w programie telewizyjnym, zapytana o podobieństwo sytuacji z prawdziwego do tych z filmu o życiu Zbigniewa Religi („Bogowie”) odpowiada:
– Wigilię odkładało się na trochę później, jeżeli była szansa, że mąż wróci. Kiedyś zaczęła się po pierwszej w nocy.

Żona najsłynniejszego polskiego kardiochirurga – pierwszego, który przeprowadził operację przeszczepienia serca w Polsce, sama jest lekarzem i pochodzi z „lekarskiej” rodziny. To były zapewne te czynniki, które pozwalały jej wspierać męża w codziennych wyzwaniach i rozwijaniu kariery. Choć, sądząc ze słów rzuconych przez jej syna w jednym z wywiadów („Ojciec był gościem w domu, wychodził rano, wracał wieczorem”) musiało być jej trudno pogodzić własną karierę z wychowaniem dwójki dzieci, z jej ust nigdy nie padło z jej strony słowo narzekania. Para była ze sobą ponad 50 lat, aż do śmierci Zbigniewa Religi.

Melinda, czyli pani „Gates”

Melinda Gates, żona jednego z najbogatszych ludzi na świecie – założyciela Microsoftu, mogłaby właściwie nie robić nic oprócz wrzucania kolejnych zdjęć na Instagram. Tymczasem kobieta ta nie tylko chroni swoje życie prywatne, ale też jest niezwykle aktywna. Mówi się, że to właśnie ona stoi za sukcesem swojego męża, ponieważ otworzyła mu oczy nie tylko na to, co zarobkowe, ale też na to, co najważniejsze.

Niedawno, bo w 2019 roku, wydana została autobiografia żony Billa Gatesa. Kobieta pisze w niej o tym, jak naprawiła atmosferę w firmie męża, tworząc w Microsofcie kobiece sfery. Przytacza zabawną anegdotkę o tym, jak to przed wielu laty Bill Gates zapraszał ją na randkę „za dwa tygodnie”, na co ta odprawiła go z kwitkiem. Podkreśla, że kluczem do związku jest wielka cierpliwość, ale opisuje też sytuacje, w których najzwyczajniej w świecie dała mężowi popalić. W jednym z wywiadów szczerze mówi o swoim związku i wspieraniu męża:
– Musiałam wyjść poza swoją strefę komfortu.

Pewność siebie Melindy Gates bije z każdego jej ruchu. Pracuje na trzech etatach, walczy o prawa kobiet i wraz z mężem wydaje miliardy na pomoc dzieciom – Fundacja im. Billa i Melindy Gatesów uznawana jest za najpotężniejszą na całym świecie. Podobno Bill Gates regularnie radzi się jej w kluczowych sprawach – i trudno się mu dziwić.

„W cieniu męża” nie znaczy „bez znaczenia”

W sieci od lat krąży ciekawa anegdotka o Baracku Obamie i jego żonie Michelle. Mianowicie para miała udać się do restauracji. W pewnym momencie właściciel lokalu poprosił ją o rozmowę sam na sam. Gdy wróciła, mąż zapytał:

  • Kto to był?
  • Kolega ze szkoły. Kiedyś się we mnie kochał.
  • Widzisz, gdybyś wyszła za niego, teraz byłabyś właścicielką restauracji.
  • Nie, Barack. Gdybym za niego wyszła, on teraz byłby prezydentem.

Ta cudowna historia jest najlepszym podsumowaniem tego, jak wielką rolę w życiu mężczyzny odgrywa kobieta. Pewna siebie, stanowcza, odważna, a jednocześnie wspierająca i empatyczna, potrafi wnieść swojego partnera na wyżyny. Niewidoczne dla świata żony słynnych mężów nie dodają im skrzydeł – one po prostu nierzadko pożyczają swoje własne.

Zobacz jeszcze, jakie extra moce odkrywają w sobie kobiety, gdy zostają mamami!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Masz w sobie moc! Sztuka szukania i odkrywania swoich mocnych stron

Jestem zwolenniczką, aby opierać swoją karierę o swoje mocne strony. Dlatego potrzebujesz podjąć konkretne działania w kierunku poznania siebie i odkrycia swoich mocnych stron. Jaka byłaby odpowiedź, gdybym zapytała Cię o określenie siebie?
  • Kamila Kozioł - 11/11/2019
młoda uśmiechnięta kobieta

Twoje mocne strony to Twój potencjał, który wpływa na Twoje myśli, emocje i działania. Określa kim jesteś i określa Twoją wyjątkowość. Jeśli jesteś świadoma tego, w czym jesteś dobra, masz większe szanse na podjęcie właściwych dla siebie decyzji.

Szukając swoich mocnych stron trudno jest zacząć. Dlatego zacznij od wypisania działań, jakie na co dzień wykonujesz. Aby zidentyfikować swoje mocne i słabe strony, pomyśl o działaniach, w których albo najczęściej uczestniczysz, albo czerpiesz dużo przyjemności. Poświęć około tygodnia na spisanie wszystkich czynności, które wykonujesz w ciągu dnia, oceniając je od jednego do pięciu, w zależności od tego, jak bardzo lubisz je wykonywać.

Ze swojej praktyki coachingowej, wiem, że trudno jest na początku dostrzec swoje mocne strony, dlatego warto zapytać innych, co uważają o nas. To pomoże Ci dowiedzieć się, co myślą o Tobie inni, aby pomóc Ci znaleźć swoje mocne strony.

Na początek pomyśl o ludziach w każdym aspekcie swojego życia. Uwzględnij osoby z pracy, dawnej pracy, nauczycieli, a także przyjaciół i rodzinę. Każdy z nich dostrzeże w Tobie coś innego. Ponieważ w każdym obszarze wykorzystujesz inne mocne strony. Oczywiście mogą się powielać lub łączyć, ale dzięki tak szerokiej perspektywie uzbierasz ich więcej i być może będziesz je mogła połączyć.

Dobrym odzwierciedleniem Twoich mocnych stron będzie analiza Twoich zachowań w różnych sytuacjach. Zastanów się, jak reagujesz w chwilach wymagających działania, przemyślenia i analizy. Zanim zrobisz coś bardziej konkretnego, spróbuj przeanalizować swoje spontaniczne reakcje na doświadczenia, które już miałaś w życiu.

Dlaczego trudno jest znaleźć mocne strony?

Mam wrażenie, że zakładamy zbyt mocne okulary przeciwsłoneczne i zasłaniamy sobie nas samych. Z mojej praktyki psychologicznej wiem, dlaczego tak się dzieje.

Nie widzisz siebie tak, jak postrzegają Cię inni

Inne osoby widzą tylko Twoje osiągnięcia, podczas gdy Ty widzisz kulisy tych działań, pełne emocji i troski. Widzisz też działania, które zaczęłaś, ale nie skończyłaś, ale inni o nich nie wiedzą. Dlatego inni ludzie mogą postrzegać Cię jako mistrzynię produktywności, podczas gdy Ty postrzegasz siebie jako osobę pozbawioną samodyscypliny i konsekwencji.

Wskazówka: jeśli jest coś, co postrzegasz jako słabość, podczas gdy inni widzą to jako jedną z Twoich mocnych stron, zastanów się, czy prawda nie leży gdzieś pośrodku.

Twoje atuty to często rzeczy, które uważasz za zbyt łatwe, aby się tym szczycić

Oto kolejna konsekwencja tego, że postrzegamy sytuacje z naszego własnego punktu widzenia: jeśli coś jest dla Ciebie łatwe, możesz założyć, że jest to łatwe dla wszystkich, a zatem nie jest to szczególnie ważna ani wyjątkowo mocna strona.
Kiedy jest coś, co naturalnie i z łatwością Ci przychodzi, wtedy ledwo zauważasz, że jest to mocna strona, zanim zauważy to ktoś. Być może nie jesteś w stanie wyobrazić sobie robienia czegoś w inny sposób.

Myślisz zbyt wąsko na temat mocnych stron

Często słowa „talent” lub „mocna strona” powodują paraliż i spowolnienie myślenia u Ciebie. Albo natychmiastową blokadę i wypowiedziane słowa „nie, ja nie mam żadnych talentów!” A tak naprawdę mocna strona, to predyspozycja, która przychodzi Ci z łatwością, którą możesz wykorzystać i zmonetyzować.

Porównujesz się do innych

Jednym z powodów, dla których trudno zaakceptować posiadanie siły jest to, że zawsze znajdzie się wielu innych ludzi, którzy są lepsi od Ciebie. Istnieje szansa, że gdy spotykasz na drodze osobę, która powie Ci komplement: „doskonale rodzisz sobie w projektach, szybko dostosowujesz się do zmian”, Twój umysł natychmiast widzi lepszą osobę, którą Ty znasz i jest dla Ciebie mentorem lub jest lepiej wykwalifikowaną w tej dziedzinie osobą.

Skoro znasz swoje słabe strony, dostrzegasz obszary do zmiany, poprawy lub rozwoju powinnaś tak samo znać swoje mocne strony.

Jest to część krzywej uczenia się życia i bezpośrednio przyczynia się do samorozwoju i poprawy. Dzięki dostępnym nam dzisiaj możliwościom rozwoju swojej kariery naturalne jest przytłoczenie i zbłądzenie. Silne zrozumienie mocnych i słabych stron może przynieść pożądaną zmianę we właściwym czasie i doprowadzić nas tam, gdzie chcesz.

Twój potencjał jest nieograniczony, a znajomość mocnych stron otworzy przed Tobą szeroko drzwi do kariery, w której się spełnisz i zrealizujesz.

Zdjęcie: 123 rf


Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kamila Kozioł
Kobieta, która pragnie zrozumieć ludzką psychikę. Rozumie emocje i wie, jak wzmacniać moc i wewnętrzną siłę. Ukończyła studia z psychologii oraz akredytacyjne i certyfikujące kursy coachingowe. W zawodzie psychologa i coacha od 9 lat. Współautorka „Dziennika coachingowego. 365 pytań od Twojego coacha”, napisanego wspólnie z Kamilą Rowińską oraz współautorka książki „W poczuciu własnej wartości. Zbuduj swoją wewnętrzną siłę”.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail