Czego szukasz

Pandemia oczami dziecka. Jak wspierać i oswajać lęki dzieci?

Pandemia nie odpuszcza. Nie wiemy jak długo potrwa. Dzieci coraz częściej odczuwają lęk. Jak je wspierać w tym trudnym momencie. Jak budować spokój i bezpieczeństwo? Co mogą zrobić rodzice i opiekunowie? Zapraszamy na wywiad z Katarzyną Kalinowską, psycholożką, propagatorką rodzicielstwa bliskości i porozumienia bez przemocy, autorką bloga Przystanek Relacja.

Katarzyna Kalinowska

Kasiu jesteś psycholożką, propagujesz rodzicielstwo bliskości i porozumienia bez przemocy. Prowadzisz blog Przystanek Relacja, a prywatnie jesteś żoną i mamą dziewięcioletniej Julii. Masz duże doświadczenie w pracy z dziećmi, dlatego chciałabym Cię zapytać o kondycję dzieci w całej tej covidowej sytuacji. Mamy sygnały od rodziców, że dzieci się bardzo boją. Znamy sytuacje, że nie chcą np. zdejmować maseczek nawet w domu. Co robić w takiej sytuacji?

Sytuacja, w której się znajdujemy dotyka nas wszystkich, dorosłych i dzieci. Naturalnym jest, że doświadczając nowego zjawiska, i to na tak niespodziewaną skalę, odczuwamy różne emocje, w tym lęk. I tak samo naturalnym jest, że jako rodzice dzieci, które się boją, chcemy wiedzieć, jakich strategii możemy użyć, by ten lęk zmniejszyć.

Niestety często miarą skuteczności tych rozwiązań jest dla rodziców informacja, czy po ich zastosowaniu dziecko przestanie się bać. Dlatego chcąc wesprzeć dziecko, które się boi, często z automatu sięgają po strategie, które mają na celu zmniejszenie tego lęku. Robią to poprzez zanegowanie go, odwrócenie od niego uwagi czy zracjonalizowanie dziecku, że przecież nie ma się czego bać.

Tymczasem zadaniem lęku, tak jak każdej innej emocji, jest informowanie nas o stanie w jakim znajduje się nasz organizm, który jest wystawiony na oddziaływanie różnych stresorów z otoczenia. W przypadku lęku jest to informacja o tym, że któryś z tych stresorów nam potencjalnie zagraża. Warto wyostrzyć czujność i zmobilizować organizm do ewentualnej walki lub ucieczki. W tym kontekście lęk jest naszym sprzymierzeńcem, który nas chroni, choć w tej swojej trosce sięga czasem po nadmiarowe strategie. Stąd chcąc zaopiekować się lękiem, czy to dziecka czy dorosłego, nie chodzi o to, by się go pozbyć. Chodzi o to, by usłyszeć z czym do nas ten lęk przychodzi. O co chce zadbać, przed jakim niebezpieczeństwem usiłuje nas ostrzec.

Zatem w sytuacji lęku doświadczanego przez dzieci, tym co je wesprze, jest w pierwszej kolejności zrobienie miejsca na ten lęk. Uznanie, że jest nam potrzebny i troszczy się o nas. Potem zorientowanie się, o co konkretnie ten lęk chce zadbać, na co chce zwrócić naszą uwagę. Kiedy dziecko się boi i nie chce zdejmować maseczki nawet w domu – ogromny sens ma w pierwszej kolejności rozmowa. Warto z ciekawością zajrzeć co się za tym lękiem kryje. Zapytać dziecko jak ten lęk się ma, co mu mówi, jak jest duży, zamiast szukać od razu pomysłów, co robić by dziecko tę maseczkę w domu zdjęło.

Normalizowanie dzieciom lęku, uznawanie, że jest ważną i potrzebną emocją, robienie przestrzeni na jego odczuwanie, akceptacja tego, że jeśli dziecko odczuwa lęk, to ma ku temu swoje dobre powody, niezależnie od tego czy słuszne dla nas, nie spowoduje, że tego lęku będzie w życiu dziecka więcej. Jest wręcz przeciwnie.

Lęk usłyszany i zaopiekowany, nie ma powodu, by dobijać się dłużej o naszą uwagę, bo spełnił już swoje zadanie.

Opiekować się tym lękiem można się na wiele sposobów, ważne jest, by dostosować je do potrzeb i możliwości konkretnego dziecka.

Przeczytaj także: Jak dbać o odporność swojego dziecka?

Zewsząd spływają do nas informacje o sytuacji w kraju i za granicą. Ilości zakażeń, zamyknięcie szkół, nauka zdalna. Czy jeśli widzimy, że dziecko nie radzi sobie z sytuacją, powinniśmy ograniczać im takie informacje? Ściszyć radio, wyłączyć wiadomości? Nie rozmawiać przy nich?

Lęk karmi się brakiem informacji, niedopowiedzeniami, przemilczeniami, odwracaniem uwagi, zagadywaniem. Rośnie również w sytuacji, kiedy informacje przekazywane są w sposób niedostosowany do wieku dziecka. Ich wydźwięk jest niezrozumiały czy katastroficzny, a takiego rodzaju informacje łatwo znaleźć w telewizji czy internecie.

Z tego powodu nie polecam słuchania wraz z dziećmi serwisów informacyjnych czy pozostawiania włączonego w tle telewizora czy radia. Dużo większy sens ma rozmawianie z dziećmi o tym, co je niepokoi. Szczere i rzeczowe odpowiadanie na ich pytania i na ile to możliwe rozwiewanie nurtujących je wątpliwości. Tym o czym warto pamiętać przy okazji takich rozmów, to dostosowanie przekazywanych informacji do wieku i potrzeb tego konkretnego dziecka.

Łatwo jest się zapędzić w udzielaniu informacji i przeoczyć fakt, że dziecko pyta nas często o podstawowe kwestie, a nie oczekuje od nas kompletu wiadomości. Kiedy dziecko będzie dopytywać, wtedy warto dzielić się kolejnymi porcjami informacji, a nie częstować wszystkim od razu. Zapominamy też o tym, że zawsze możemy zapytać dziecko, co konkretnie potrzebuje wiedzieć. Możemy sprawdzić z nim czy to jest tak, że pyta nas, bo się czegoś obawia, a może jest ciekawe lub zaskoczone i potrzebuje się upewnić?

Chcę też zwrócić uwagę na to, że często obawiamy się podzielić z dzieckiem własną niepewnością czy niewiedzą. Mam poczucie, że dla dziecka usłyszenie, że rodzic nie jest czegoś do końca pewien, że też czegoś nie wie, przy jednoczesnym zapewnieniu, że może razem z dzieckiem poszukać tej informacji czy też skonsultować pytanie z kimś innym i wrócić do rozmowy, jest sytuacją, która nie zagraża poczuciu bezpieczeństwa dziecka.

Bywa tak, że to rodzic jest przerażony bardziej niż dziecko, co wtedy?

W takich sytuacjach szczególnie ma sens zadbać o swoje zasoby. O czas na znalezienie takiej strategii, która wesprze nas w wyregulowaniu napięcia i powrocie do równowagi. Jest to ważne nie tylko w kontekście tego, że będzie nam trudno wesprzeć dziecko doświadczające lęku, kiedy sami będziemy pełni niepokoju.

Zaopiekowanie się swoim lękiem ma również znaczenie dla naszego dobrostanu. A ten dobrostan jest szalenie ważny, bo my jako rodzice, czy ludzie po prostu, jesteśmy ważni.

Zdaję sobie sprawę z tego, że dbanie o siebie, zwłaszcza przez rodziców, wciąż postrzegane bywa jako lenistwo, egoizm czy nadmierne pobłażanie sobie. Z doświadczenia własnego i pracy konsultacyjnej wiem, że dobrostan rodzica jest tak samo ważny jak dobrostan dziecka. Warto szukać dla siebie takich rozwiązań, które nas w dbaniu o ten dobrostan wspierają.

Czasem nasze dbanie o siebie może polegać nie na szukaniu nowych strategii, ale na zrobieniu audytu tych, które już stosujemy i sprawdzeniu czy aby na pewno wszystkie z nich nam służą? Może się okazać, że spędzanie czasu w mediach społecznościowych, by być na bieżąco z sytuacją związaną z pandemią, jest czymś, co nas mocno drenuje z energii i samo ograniczenie tego czasu już nam naładuje zasoby.

Przeczytaj także: Jak wesprzeć dziecko w zdalnej nauce? To łatwiejsze (i przyjemniejsze), niż myślisz!

Czy w takich przypadkach jak ten podany na początku naszej rozmowy, powinniśmy już poprosić o pomoc specjalistę? Czy może są jakieś rozwiązania, rodzic może sobie sam poradzić?

Myślę, że jeśli rodzic czuje zaniepokojenie w związku z tą sytuacją lub uważa, że jego pomysły na wsparcie dziecka nie do końca spotykają się z dziecięcymi potrzebami, to jest to moment, kiedy może skorzystać ze wsparcia specjalisty. Na taką wizytę warto najpierw wybrać się samemu. Często okazuje się, że rozmowa ze specjalistą pozwala spojrzeć na dotychczasowe wyzwania dotyczące lęku z nowej perspektywy. A to może pomóc rodzicowi samodzielnie wspierać dziecko.

Co możemy zrobić tak na gorąco, gdy dziecko np. nie chce wyjść do szkoły ze strachu, że się zarazi lub nie chce zdejmować maseczki?

Chcąc dopasować strategię do konkretnych potrzeb dziecka stojących za jego strachem, potrzebujemy trochę pobawić się w detektywa i tych potrzeb wraz z dzieckiem poszukać. Oczywiście, kiedy mamy z tyłu głowy, że jesteśmy praktycznie spóźnieni i nie ma opcji, żeby dziecko nie poszło tego dnia do szkoły, raczej będziemy mieć mało zasobów do tego, by się bawić w tego detektywa.

Pośpiech, napięcie związane z różnego rodzaju oczekiwaniami będa nas raczej skłaniać ku temu, by przekonywać dziecko, że nic się nie dzieje, że wszystko jest w porządku i nie ma co dramatyzować. Te strategie być może przyspieszą wyjście do szkoły, ale z pewnością nie zaopiekują lęku dziecka, który w dalszym ciągu mu towarzyszy.

To, co na gorąco może ten lęk w dziecku ukoić, jest danie empatii temu, że teraz dzieje się coś trudnego. Uznanie, że dziecko ma prawo się bać. I to normalne, że każdy czasem się boi. Zapytanie czy na tu i teraz byłoby pomocne, gdyby dziecko się do nas przytuliło. Albo wspólnie z nami spokojnie poodychało czy też skorzystało z jakiejkolwiek innej strategii, która wspiera dziecko, gdy oswaja lęk na zimno.

Tym samym chcę podkreślić, że największą trudnością w zaopiekowaniu się lękiem jest to, że próbujemy się go pozbyć lub znaleźć sposób na jego zmniejszenie właśnie w sytuacji, kiedy ten lęk już jest obecny. A wciąż nie doceniamy wagi tej pracy z dzieckiem, którą możemy wykonywać na zimno, kiedy na spokojnie możemy oswajać lęk poprzez zabawę, ruch, pracę z ciałem, z oddechem, wizualizacjami, relaksacją czy praktykowaniem uważności. Im bardziej mamy oswojone te strategie na zimno, tym bardziej są nam one dostępne, kiedy zaczyna być gorąco i lęk próbuje przejąć nad dzieckiem stery.

Jak z takimi sytuacjami jak ta obecna, pandemiczna, radzi sobie umysł dziecka? Z czym się może jeszcze borykać? Pytam o taką perspektywę dziecięcą, gdybyśmy to my dzisiaj były/byli dziećmi, jak to wszystko odebralibyśmy?

Mam poczucie, że wciąż rozwijający się układ nerwowy dziecka radzi sobie z wszelkiego rodzaju napięciem, stresem najlepiej jak potrafi. Próbuje się wyregulować, wrócić do równowagi na wiele sposobów. Głównie poprzez poszukiwanie więzi z innymi ludźmi, kontaktu, bliskości, jak i poprzez wszelkie strategie angażujące ruch i ciało.

Ta niedojrzałość i wrażliwość dziecięcego układu nerwowego, przekładająca się choćby na to, że czasem niewielki bodziec powoduje gwałtowne reakcje dziecka, a także to, że wiele z dziecięcych strategii regulacyjnych frustruje rodziców (obgryzanie paznokcie, ślinienie się, wyrywanie sobie włosów, ssanie kciuka, krzyk), są czymś, co powoduje, że dorosłym jest często trudno w odpowiedzeniu na potrzeby dzieci, w taki sposób, który by je wsparł. A to z kolei może powodować trud i frustracje po stronie dzieci.

Dzieci czują się niewidziane i niesłyszalne z tym, co czują. Dorośli znowu są przeciążeni i nie mają zasobów, by na trudności dzieci spojrzeć z innej perspektywy. Powstaje samonakręcająca się spirala i jeśli jako dorośli w porę jej nie zastopujemy, nie poszukamy dla siebie bądź dziecka wsparcia, to dzieci mogą borykać się z poczuciem niezrozumienia, osamotnienia. Ich układ nerwowy może nie rozwijać się w optymalny sposób.

W takiej sytuacji, gdy przemęczeni, zestresowani dorośli nie trafiają ze swoimi strategiami w potrzeby dziecka, wciąż stosują mało wspierające rozwiązania. Choćby odwracanie uwagi czy ignorowanie. Wtedy łatwo jest temu dziecku o przyjęcie takiego przekonania, że coś jest ze nim nie tak. Dziecko myśli, że nie powinno czuć tego, co czuje, że jego ciało się myli, wysyła mu błędne sygnały, skoro dorośli mówią mu, że nie ma powodu do strachu, złości czy smutku.

Przeczytaj także: Jak rozmawiać o koronawirusie z dziećmi?

Co z przyszłością dzieci, które żyją dzisiaj w czasach pandemii? Czy ta sytuacja odbije na nich piętno? Czy zostanie jakiś trwały ślad w psychice, możemy się obawiać, że będą bardziej wrażliwe, zlęknione?

Mam poczucie, że wiele w tej kwestii zależy od tego czy my dorośli – rodzice, nauczyciele czy inne osoby towarzyszące dzieciom, będziemy w stanie wesprzeć dzieci w tym, co w związku z sytuacją pandemii przeżywają. Czy będziemy im normalizować lęk i inne trudne emocje. Czy będziemy gotowi na zrobienie dla tych emocji miejsca, czy w końcu uznamy, że wrażliwość nie świadczy o słabości?

Na ile będziemy uważni na sygnały, które nam wysyłają swoim zachowaniem. Na ile będziemy w stanie z czułością i zrozumieniem odpowiedzieć na ich potrzeby. Czy będziemy umieli dopasować rozwiązania do ich możliwości rozwojowych, a nie do swoich oczekiwań? I choć tak, jak wspomniałam na początku, wiele zależy od dorosłych, to warto pamiętać, że dzieci są niezależnymi ludźmi, z własną osobowością, temperamentem i tym samym mają prawo do własnych emocji, reakcji na to, czego doświadczają.

Tym samym warto we wspieraniu dzieci pamiętać o czułości i łagodności dla samych siebie. O tym, że nie jesteśmy omnipotentni, mamy prawo mieć słabszy dzień i zwyczajnie nie ogarniać wszystkiego, tak jak tego od siebie wymagamy.

Już dziś widać nowe nawyki. Nie dotykamy klamek, odsuwamy się od siebie. Zostanie to z nami na zawsze? Czy kiedyś gdy cała pandemia minie, wrócimy do starych przyzwyczajeń?

Te nowe nawyki są efektem dopasowywania się do zmieniających się warunków, w tym kontekście świadczą o naszych kompetencjach adaptacyjnych. Nie wiem w jakim kierunku potoczy się sytuacja z pandemią koronawirusa i choć mam poczucie, że nie ma już możliwości powrotu do sytuacji sprzed jej wybuchu, to mam nadzieję, że nie wszystkie przyzwyczajenia powstałe w czasie jej trwania przetrwają.

Chodzi mi głównie o kwestie związane z dystansem społecznym. Niesamowicie odcina nas od jednej z bardziej karmiących nasze układy nerwowe strategii, jaką jest bliskość drugiego człowieka. Taka bliskość, która nie jest dzielona ekranem telefonu czy komputera, tylko zakłada kontakt fizyczny. Mocno doświadczam tego i dostaje również podobny feedback od innych rodziców, że czas spędzony w izolacji społecznej, w sporej części poświęcony na pracę zdalną, bardzo szybko pozbawia nas energii. Potem trudno ją nam odbudować bez możliwości skorzystania ze wsparcia innych, wyregulowanych dorosłych.

Co rodzic może robić na co dzień, żeby dziecku było łatwiej przejść przez całą tę sytuację?

Powtórzę się, ale dla mnie podstawą do tego, by móc wspierać dziecko w jakichkolwiek wyzwaniach, jest uznanie tego, że dobrostan rodzica jest tak samo ważny, jak dobrostan dziecka. W związku z tym ogromne znaczenie ma, by rodzice szukali dla siebie takich strategii i rozwiązań, które pomogą im ładować swoje zasoby i jak najczęściej przebywać w strefie komfortu. Nie ma spisu strategii, które pomogą zawsze i każdemu. Ma sens, by tworzyć indywidualne listy tego, co wspiera i ładuje i korzystać z nich najczęściej jak się da.

To nie muszą być wielkie, czy kosztowne rzeczy. Ważne, by było to coś, co będziemy praktykować regularnie, co będzie nam sprawiało przyjemność i dawało poczucie bezpieczeństwa. Dla jednej osoby może być to kontakt z naturą, bieganie, sadzenie kwiatów czy joga, a dla kogoś innego zmywanie naczyń, pisanie dziennika czy rozmowa z kimś bliskim. Strategii może być tyle, ile jest ludzi, a miarą skutecznej strategii jest to, że czujemy się komfortowo i bezpiecznie.

W tym kontekście dbanie o swój dobrostan, przekłada się na wspieranie dziecka w dbaniu o jego dobrostan. Na swoim przykładzie pokazujemy jak można dbać o siebie. Jakie to jest ważne i z tego miejsca łatwiej będzie nam towarzyszyć dziecku w tym, by znalazło takie strategie i rozwiązania, które pomogą mu oswoić trudne emocje.

Warto przy tym pamiętać, że dzieci dużo efektywniej regulują się poprzez kontakt z drugim człowiekiem. Poprzez bliskość i ruch niż poprzez tłumaczenia, argumentowanie czyli nasze nasze dorosłe gadanie. Czasem ma sens odpuścić kolejną rozmowę, zwłaszcza gdy widzimy, że dziecku niespecjalnie ona służy, wzmaga napięcie i zaproponować wspólne wyjście na spacer, upieczenie ciasta czy powygłupianie się na kanapie.

Nie zapominajmy również o regulującej roli oddechu, który jest cennym narzędziem, nie tylko dlatego, że jest nam zawsze dostępny, ale też z tego względu, że fantastycznie i niemal natychmiast koi pobudzony układ nerwowy. Ćwicząc spokojne, ciut głębsze niż zazwyczaj oddechy zwróćmy uwagę, by powietrze nabierać nosem, a wydychać ustami i by wydech był nieco dłuższy niż wdech.

Wspierającym pomysłem jest też zaufanie w moc zabawy i dziecięcej wyobraźni, zwłaszcza przy wizualizowaniu lęków czy strachów. Taki narysowany czy nazwany lęk, staje się mniej przerażający. Łatwiej jest wpaść na pomysł, co by pomogło go oswoić, gdy znajduje się na kartce lub przyjmuje postać maskotki, niż gdy siedzi w dziecięcej głowie.

Masę kreatywnych pomysłów na oswajanie dziecięcych lęków można znaleźć w książce Lawrence’a Cohena “Nie strach się bać”, którą serdecznie polecam rodzicom.

Przeczytaj także: Świeże spojrzenie na naukę zdalną – wywiad z dr Marzeną Żylińską

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Zdjęcie: prywatne archiwum Katarzyny Kalinowskiej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak zacząć przygodę z planowaniem i skutecznie realizować swoje plany?

Kiedy na świecie pojawia się dziecko wielu rodzicom może wydawać się, że ogarnięcie rzeczywistości nie jest możliwe. Oczywiście, dzieci są różne, ale pewne jest, że trzeba wszystko zorganizować inaczej, od nowa. I chociaż każdy tydzień wymaga modyfikacji nie tylko planów, ale też sposobu planowania, to jestem zdania, że wprowadzenie pewnych zmian i nawyków może usprawnić życie całej rodziny.

Planowanie dla Mam – czy to dla każdej z nas?

Takie pytanie padało często pod postami, kiedy założyłam bloga i social media Mama Manager. Odpowiadam na to zawsze tak samo: nie, planowanie nie jest dla każdej Mamy. Już tłumaczę dlaczego.

Efektywne planowanie jest procesem, który wymaga zaangażowania, wprowadzania zmian, szybkich reakcji i analizy rezultatów. Nie każdy młody rodzic ma na to czas, chęci lub zwyczajnie woli działać idąc na tzw. “żywioł”. I to jest ok, ważne, aby dobrze czuć się w wybranym rozwiązaniu. Jeśli nie chcesz poświęcać czasu na analizę lub zwyczajnie Twoje zadania nie są wymagające i samo planowanie zajmie więcej niż ich realizacja, odpuść.

Które Mamy powinny pomyśleć o planowaniu?

Temat organizacji może być ciekawy na każdym etapie macierzyństwa, a to dlatego, że każdy z nich jest inny i bardzo wymagający. Jeśli czujesz, że ciągle brakuje Ci na coś czasu, nie wyrabiasz się z zadaniami, a o chwili dla siebie możesz tylko pomarzyć, zdecydowanie powinnaś ułatwić sobie życie planując.

Nieważne czy w Twoim przypadku planowanie będzie dotyczyło domowych czynności, planu sprzątania, czy dużych projektów życiowych jak np. powrót do pracy. Wykorzystując metody planowania, będziesz w stanie działać efektywniej i przede wszystkim będziesz w stanie zminimalizować stres.

Co można planować będąc Mamą?

Planować można wiele, od zwykłych i prostych domowych czynności, po bardziej złożone domowe projekty, jak np. wyjazd na wakacje. Planowanie zacznij od zadania sobie pytania: Jaki chcę osiągnąć efekt końcowy?

A co zrobić, żeby mieć więcej czasu dla siebie?

Co więc możemy planować w domu, aby żyło nam się prościej?

  • zadania dnia,
  • budżet domowy,
  • plany posiłków (miesiąc, tydzień, dzień),
  • plany sprzątania,
  • listy zakupów i harmonogram zakupów,
  • randki z partnerem,
  • rutyny,
  • plany wakacji,
  • plany wyjścia do kosmetyczki, fryzjera,
  • plany spotkań ze znajomymi,
  • czas tylko dla siebie,
  • i inne.

Jak możesz planować?

Wybierz dogodną dla siebie formę i okres w jakim chcesz planować. Możesz robić to codziennie, jeden raz w tygodniu czy miesiącu. Zależy od tego co i w jakiej formie planujesz i jak Tobie jest najwygodniej. Poza okresem planowania musisz zdecydować się na formę, są to np.:

  • kalendarz online,
  • planer czasu,
  • bullet journal,
  • kartki “checklisty”,
  • aplikacja np. Trello,
  • kalendarz papierowy,
  • kalendarz czy notatnik w telefonie.

Usystematyzowane planowanie w jednym miejscu pomaga np. kiedy chcesz powrócić do danego zadania, dnia, celu. Dziennie planowanie ułatwi Ci mój autorski Mamuśkowy Planer, czyli planer dzienny dla Mam.

Przeczytaj jeszcze: Brak czasu – czyli brak czego?

Jakie zadania wpisywać?

Tutaj również jest wiele opcji. Na początku mojej przygody z macierzyństwem wpisywałam sobie wszystkie zdania, a były one głównie związane z opieką nad maleństwem. Jednak odznaczanie zrealizowanych czynności dawało mi poczucie chociaż tej minimalnej kontroli i różnorodności.

Były dni, kiedy wstawienie zmywarki czy pralki było dla mnie wyzwaniem niczym zdobycie masywu górskiego. W miarę upływu miesięcy zadania zmieniały się, a moja taktyka wpisywania ich również ulegała modyfikacji.


Realizowanie zadań

Samych sposobów na zarządzania swoimi zadaniami jest przynajmniej kilkadziesiąt. Wybrałam dla Ciebie kilka propozycji.

Priorytety

Zadania wpisuj od ogółu do szczegółu. Kiedy masz więcej czasu i możesz wykonać więcej zadań, nadaj im priorytety i wykonuj te, które dadzą Ci możliwie największe korzyści. Zgodnie z macierzą Eisenhowera zadania dzielimy na:

  • pilne i ważne,
  • pilne i nieważne,
  • niepilne i ważne,
  • niepilne i nieważne.

W oryginale każdy z punktów ma ramy czasowe, jednak na potrzeby planowania zadań rodzica małego dziecka proponuję priorytety własnych zadań nadawać intuicyjnie.

80:20

Zasada Pareto w przypadku zarządzania swoimi zadaniami jest powiązana z nadawaniem priorytetów. Zgodnie z tą zasadą 80% wyniku generuje zaledwie 20% naszych zadań. Jeśli uda Ci się dobrze wybrać te, które dadzą potencjalnie największy efekt, jesteś w stanie osiągnąć dużą część wymarzonego efektu.

Technika Pomodoro

To jedna z nazywanych przeze mnie “kuchennych” metod zarządzania czasem (są jeszcze techniki: Salami i Sera szwajcarskiego). Pomodoro idealnie sprawdza się w życiu młodych rodziców, ponieważ zakłada realizowanie zadań bez przerw w danym czasie.

W oryginale jest to 25 minut pracy na 5 minut przerwy, jednak na nasze potrzeby przyjmijmy, że czasem działania mogą być drzemki dziecka. Jednak ważne, aby w tym czasie faktycznie działać na 100%, nie zapominając o zrobieniu sobie chwili przerwy.

A co z celami?

Możecie zdziwić się, dlaczego nie napisałam w tekście praktycznie nic o celach. O ile jestem wielką fanką definiowana celów, to jednak uważam, że przy planowaniu np. sprzątania czy robienia zakupów, cel jest bardzo oczywisty. Jeśli jednak zadania będą bardziej złożone, a cel inny, jak najbardziej zachęcam do postawienia celów zgodnie z zasadą SMART. O tym, jak Mamy mogą realizować swoje cele pisałam na moim blogu.

Pamiętaj o wnioskach

Bardzo ważne przy planowaniu jest wyciąganie wniosków. To ważne, aby analizować każdy swój dzień i zastanowić się jaki był sukces mojego dnia, a co można zrobić lepiej i efektywniej następnym razem. ZAPISUJ JE 🙂

Wnioski przy swojej liście zadań

Nieważne jak planujesz, ważne, abyś wzięła sprawy w swoje ręce i znalazła sposób na oszczędność czasu, znalezienie chwili dla siebie i wybierała zadania z myślą, o tych przynoszących potencjalnie największe korzyści. Po więcej tekstów dla Mam zapraszam na mojego bloga www.mamamanager.eu Powodzenia!

Artykuł dedykuję młodym stażem rodzicom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rodzicielstwem i są na etapie organizowania swojego życia na nowo.

Przeczytaj jeszcze: Jak ogarnąć wiele spraw i zyskać mnóstwo czasu?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aktywna Mama, zawodowo managerka projektów marketingowych, założycielka bloga Mama Manager. Pomaga Mamom w efektywniejszym zarządzaniu czasem, aby mogły znaleźć go na wszystko o czym marzą. Odkąd została mamą, codziennie odkrywa życie na nowo :)

10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Wakacje to dla dzieci zdecydowanie najfajniejszy czas w roku. Bez szkoły, bez odrabiania lekcji i zajęć pozalekcyjnych. Samo to już bywa niezłą atrakcją. :) A jak sprawić, żeby konkretnie TE wakacje Twoje dziecko zapamiętało na długo, a może nawet na zawsze?

1. Wakacyjny pamiętnik

Czy da się zatrzymać czas? Niestety nie. Możemy zachować wspomnienia i zamknąć je w specjalnym miejscu. Jeśli zechcemy w czasie jesiennej pluchy lub długich zimowych wieczorów powrócić do szczęśliwych, beztroskich dni pełnych słońca to wystarczy, że sięgniemy po wakacyjny pamiętnik. Jak go przygotować?

Forma jest tu zupełnie dowolna, wszystko zależy od tego, jakie wydarzenia uznamy za cenne i w jaki sposób będziemy chcieli wspomnienia o nich przechowywać. Może to być zeszyt z notatkami i rysunkami lub album ze zdjęciami i pocztówkami, ale chyba największe pole do popisu daje pudełko/skrzynka z wakacyjnymi skarbami. Umieszczamy w nim i zapiski i fotografie, a poza tym także np. zasuszony kłos zboża zerwany podczas rowerowej wycieczki, woreczek lub buteleczkę z piaskiem z plaży, rysunki z wakacyjnymi motywami, bilety z zoo lub parków rozrywki.

Pamiętnik jest numerem 1 na liście, ponieważ mając świadomość jego tworzenia będziemy bardziej otwarci na zbieranie i tworzenie rzeczy związanych z kolejnymi podpowiedziami.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

2. Wyjazd nad jezioro, morze lub na basen

Woda to coś, co nieodłącznie kojarzy się z latem. Daje ukojenie w upalne dni, a także mnóstwo radości w czasie zabaw z nią i w niej 🙂 Dlatego myślę, że nikogo nie trzeba namawiać do tego, aby taki wyjazd zorganizować. Lista zabaw i zajęć, które można w takich miejscach przeprowadzić wystarczyłaby pewnie na osobny artykuł, ale jeśli znudzi nam się już moczenie w wodzie to można:

  • zakopywać się nawzajem w piasku („znikające stopy”),
  • robić i „sprzedawać” piaskowe lody,
  • liczyć, ile samolotów przeleci nad nami w ciągu 15 minut,
  • rysować wzorki na skórze kremem do opalania,
  • pisać patykiem po rozmywanym przed wodę piasku,
  • robić „zawody” pływackie, podglądać lub naśladować podwodne stworzenia 🙂

Pamiętajmy o zdjęciach do wakacyjnego albumu. Im bardziej szalone tym lepsze. I zawsze nad wodą stosujmy się do zasad bezpieczeństwa, bezwzględnie!

3. Wycieczka rowerowa

Dostępność sprzętu jest w tej chwili tak duża, że nawet osoby nie posiadające rowerów mogą spokojnie na taką wycieczkę się wybrać. Wypożyczamy lub wyjmujemy z garażu/piwnicy rowery (dla maluchów krzesełka dla dzieci lub przyczepkę rowerową plus obowiązkowo zakładamy im, a najlepiej sobie również, kaski), wyznaczamy trasę lub wybieramy ją spontanicznie i ruszamy w drogę!

Jeśli na naszej trasie nie ma spektakularnych atrakcji, jak np. ruiny zamku czy most nad rzeką, to tworzymy je sami – dzieci równie mocno zainteresuje opowieść o panu leśniczym, który pilnuje porządku w lesie czy o wojskowym samochodzie, który mijał nas przed postojem.

Przeczytaj także: 101 pomysłów na wakacje dla każdego

4. Domowe lody

Czas spędzony na wspólnym przygotowaniu posiłków jest bezcenny w ciągu całego roku, ale chyba nic nie cieszy dzieci tak jak zjedzenie samodzielnie przygotowanych lodów. Wystarczą świeże (ewentualnie mrożone) owoce, w opcji nie-sorbetowej trochę jogurtu lub śmietanki, odrobina miodu lub syropu, mikser lub blender, foremki lub plastikowe kubeczki i voilà!

Gwarantuję, że dzieci szybko upomną się o tę „zabawę”, więc jeśli, droga mamo, nie lubisz spędzać czasu w kuchni, to może lepiej nie proponuj jej wcale 😉

warto robić z dziećmi w wakacje

5. Wycieczka do sadu

Czy miałaś kiedyś okazję odwiedzić sad owocowy w środku lata? Ja, jako dziecko, nie raz – stąd wiem, jaka to frajda. Dojrzałe, soczyste czereśnie i niektóre gatunki jabłek na wyciągnięcie dłoni.. Pycha! Przy okazji można pokazać dzieciom jak owoce się zrywa, zbiera, sortuje i opowiedzieć co się będzie dalej z nimi działo (że pojadą na targ lub do przetwórni i co z nich może powstać). I jeszcze pstryknąć zdjęcie z czereśniowymi „kolczykami” 🙂

6. Piknik

Piknik to must-do każdych wakacji. Można go zorganizować podczas podpowiedzi 2, 3 i 5, a można zrobić z niego osobne, piknikowe święto. Wspólne szykowanie i pakowanie przekąsek w śniadaniowy, szeleszczący papier, przygotowywanie koszyka z talerzykami i sztućcami, wybór miejsca biesiadowania (można zrobić własną mapkę i urządzić poszukiwania) – samo to będzie atrakcją dla dzieci. A potem już tylko rozkładamy koc lub matę i cieszymy się piękną pogodą, smakołykami i swoim towarzystwem.

Przeczytaj także: 20 dni do lata. Jak wejść w kolejną porę roku z lepszym samopoczuciem?

7. Odwiedziny u rodziny lub znajomych

Wakacje to często moment, kiedy mamy odrobinę więcej wolnego czasu lub, kiedy mamy więcej okazji, żeby uciec od codzienności. Jedną z ciekawych opcji będzie na pewno wizyta (może z noclegiem) u dawno niewidzianej (ale tej lubianej) cioci lub naszych znajomych. Nadrobimy w ten sposób zaległości towarzyskie, a przy okazji pokażemy dzieciom trochę inny region, może styl życia lub kulturę. To także okazja do wakacyjnych opowieści i rodzinnych historii, które spisane, urozmaicą nasz kuferek wspomnień.

8. Budowanie statków

Jeśli wakacje to woda, a jeśli woda to… statki! Wymieniam to jako osobny punkt, bo wykonanie skomplikowanego projektu może nam zająć przecież całe lato 🙂 Najpierw trzeba rozrysować i opracować projekt, dobrać materiały (np. z recyklingu) i narzędzia, a potem przystąpić do realizacji.

Statek możemy tworzyć jeden, rozbudowany, wspólnymi siłami lub (zwłaszcza ze starszymi dziećmi to się sprawdzi) każdy swój mniejszy, który weźmie udział w rodzinnym wyścigu. Inspiracji możemy szukać w internecie lub na wycieczkach nad akweny wodne. Nie zapomnijcie nagrać momentu wodowania!

Przeczytaj także: Muzea i centra nauki w Polsce – 10 propozycji na weekend

9. Kolorowe szaleństwa

Lato ma w sobie coś takiego, że zachęca do eksperymentów z kolorami. Pozwólmy dzieciom i sobie na odrobinę szaleństwa i pofarbujmy sobie pasemka lub całe włosy na różowo, fioletowo albo niebiesko. Wybór w drogeriach pod tym względem jest ogromny. Kupmy jasne t-shirty dla całej rodziny i pomalujmy je flamastrami w wakacyjne motywy.

A jeśli włosy i ubrania to za mało, to można też pokusić się o zmywalne tatuaże (do kupienia w sklepach papierniczych lub wykonane własnoręcznie… tradycyjnym długopisem). Zachowajmy tutaj jednak ostrożność z uwagi na możliwe reakcje alergiczne.

10. „Dzień leniwca”

Czy któraś z Was nie ma ochoty czasem robić NIC? Nawet (a zwłaszcza) mając dzieci? No właśnie… Znajdujemy odpowiedni dzień w kalendarzu, planujemy nicnierobienie (w domu lub na wyjeździe, w ogrodzie, gdziekolwiek) i kiedy upragniona data następuje – przystępujemy do realizacji. Wcześniejszy plan był potrzebny choćby po to, żeby:

  • gotowe śniadanie czekało już na nas w lodówce lub w bufecie,
  • każdy miał odpowiednią ilość miejsca do leżenia i odpoczywania (np. leżak, hamak czy kanapę),
  • wiedzieć, gdzie najlepiej zamówić i zjeść obiad (a być może też deser i kolację) i
  • żeby każdy członek rodziny przyszykował sobie zapas książeczek, gier, zabawek, filmów, bajek itd. 🙂

Jako całodobowe leniwce powstrzymujemy się od wszelkich obowiązków i zadań, których nie można byłoby wykonać dzień wcześniej lub dzień później.

Powyższe pomysły to tylko sugestie – możecie je dowolnie urozmaicać i modyfikować. Bawcie się dobrze. 🙂

A jakie są Wasze sprawdzone sposoby na udane wakacje?

Przeczytaj także: Magiczne wakacje w Polsce szlakiem Parków Narodowych

Zdjęcie: 123 rf, Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Spełniona żona i mama dwójki maluchów. Freelancerka z wieloma pasjami, ambitnymi celami i marzeniami. Największe z nich właśnie spełnia budując markę https://oszczedzamczas.pl/
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×