Czego szukasz

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Rynek pracy nieustannie się zmienia. Pojawiają się nowe profesje, znikają stare zawody. Przeglądając portale pracy, co rusz napotykamy nazwy stanowisk, które nic nam nie mówią. Wielu z nas pracuje w zawodach, o których nie słyszeliśmy podczas edukacyjnej wędrówki, ponieważ zwyczajnie nie istniały. Bywa, że trudno nam wytłumaczyć naszym znajomym czy rodzicom, czym się zawodowo zajmujemy. A jeśli dodamy do tego obcojęzyczne nazwy stanowisk, sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana…

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 28/01/2019
Pracownicy Franklin Templeton Investments

No właśnie.

Jak rozmawiać z dziećmi, żeby rozumiały, na czym polega nasza praca i po co ją wykonujemy – tak, by było to coś więcej niż „pracuję przed komputerem” czy „jestem na spotkaniach”? W jaki sposób możemy pomóc dzieciakom w zrozumieniu naszej profesji?

Zapytałyśmy pracowników firmy Franklin Templeton Investments o to, jak rozmawiają z dziećmi o swojej pracy. Oto cztery historie.

Agnieszka – Health & Safety Specialist. Prywatnie mama dwóch chłopców.

Jemy sobotni obiad. Rozmawiamy z naszą dwójką chłopaków o poważnych sprawach: jak wyobrażają sobie przyszłość. Pięcioletni Krzysiek snuje opowieści o tym, jak jego koleżanka z przedszkola zamieszka w naszym domu, urodzi dzieci, a on zostanie szefem policji. Sześcioletni Adam skupia się na opowieściach o pościgach policyjnych, w których będzie brał udział.

— Bardzo pożyteczny zawód sobie wybraliście — mówię. — Pamiętam, jak kiedyś mówiliście, że chcielibyście pracować tak jak wasz tata albo tak jak ja.
Na co Krzyś odpowiada:
— Jak czasem pójdę do mamy pracy (do Franciszka – tak kojarzą nazwę) i posłucham, to już mam dosyć. Oni tam tylko o „pieniędzach” rozmawiają. Oni potem muszą długo język szorować i podniebienie też. Od tych dziwnych słów. Wszystko przez te bankomaty.

Innym razem starszy syn spytał:
— Mama Mateusza (kolegi z przedszkola) produkuje ketchup, a co u ciebie w pracy produkujesz?
Jak pięcio- i sześciolatkowi wytłumaczyć, co znaczy pracować na stanowisku „Health and Safety Specialist” w firmie, w której większość pracowników jest finansistami? Świetną okazją do przybliżenia określenia „muszę iść do pracy” były rodzinne warsztaty zorganizowane w naszym biurze, w których dzieci pracowników mogły dowiedzieć się, jak zachowywać się w niebezpiecznej sytuacji i jak udzielać pierwszej pomocy oraz zobaczyć, gdzie mama lub tata pracuje.

Chłopcy mogli wówczas nie tylko zobaczyć biuro, ale również pomagali mi w przygotowywaniu całego wydarzenia. Przynosili fantomy, bandaże oraz defibrylator AED. Widzieli jak powstaje prezentacja o zasadach bezpieczeństwa na drodze do przedszkola, zasadach bezpieczeństwa podczas pożaru itp. Te warsztaty zdecydowanie pomogły mi pokazać synom, czym zajmuję się, kiedy mówię „idę do pracy”. Mogli zrozumieć, co kryje się pod pojęciami „prezentacja”, „szkolenie”, „ewakuacja” i „defibrylator” (trudne słowo ☺).

Myślę, że wycieczka po biurze, podczas której koleżanka opowiadała o naszej pracy, przyniosła skojarzenie bankomatów z branżą, w której pracuję. A starszemu wytłumaczyłam, że w pewnym sensie u mnie w pracy produkuje się pieniądze – gdy ktoś posiada oszczędności (pewien kapitał), to można sprawić, aby pieniądze dawały nam kolejne pieniądze.

Kuba – Manager PMO (Project Management Office). Tata dziesięcioletnich Zosi i Marysi.

Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam, że zawody rodziców nie były czymś skomplikowanym. Moi rodzice byli wówczas nauczycielką i marynarzem, a wśród kolegów i koleżanek były dzieci strażaków, żołnierzy czy lekarzy. Dziś wydaje się to dużo trudniejsze.

Moja historia wytłumaczenia córkom, czym się zajmuję była dość przypadkowa i stało się to jeszcze kiedy byłem Project Managerem. Razem z dziewczynkami często oglądaliśmy ich ulubioną wówczas kreskówkę, „My Little Pony”. Pewnego dnia, kiedy miały jeszcze jakieś pięć czy sześć lat, oglądaliśmy odcinek „Pożegnanie zimy” (sezon 1, odcinek 11).

W tym odcinku kucyki przygotowują swoją wioskę do przyjścia wiosny, budzą zwierzątka, przeganiają chmury czy usuwają lód z jeziora. Niestety w wyniku różnych zdarzeń mają opóźnienie i mogą nie być gotowe na czas. Wtedy z pomocą przychodzi główna bohaterka, Twilight Sparkle, która jest świetna w koordynacji. Rozdziela zadania pomiędzy kucykami i kontrolując na swojej liście ich wykonanie, pomaga zdążyć ze wszystkim przed przyjściem wiosny.

Wtedy mnie olśniło:
— Dziewczyny, ja właśnie zajmuję się w pracy tym, co tu robi Twilight. Pomagam innym w zrobieniu ich zadań, które mają wspólnie jakiś większy cel. To właśnie robi Project Manager.
Jakiś czas później awansowałem i zostałem Kierownikiem PMO, Biura Zarządzania Projektami. Nawiązując do wcześniejszej historii, wytłumaczyłem córkom, że teraz jestem szefem takich Twilight Sparkle. Dziewczynki od razu zrozumiały i były ze mnie bardzo dumne, ponieważ ich tata właśnie został Księżniczką Celestią.

Monika – Talent Acquisition Lead. Mama siedmioletniej Hani.

Na co dzień zajmuję się rekrutacją pracowników i wszystkim, co się z nią wiąże – od dotarcia do odpowiednich kandydatów, przez rozmowy rekrutacyjne, wsparcie liderów z różnych krajów w procesie rekrutacyjnym, po przygotowanie oferty dla kandydata. Ta część jest dosyć prosta do wytłumaczenia i rozmawiając o mojej pracy mówię prosto: szukam kandydatów, którzy chcieliby u nas pracować, spotykam się z nimi, sprawdzam czy pasujemy do siebie, jestem częścią zespołu, ktoś nami zarządza itp.

Po jej zabawie z koleżankami mogę wnioskować, że tę część o zarządzaniu zespołem córka rozumie bardzo dobrze, a po pytaniach, jakie zadaje mi po pracy, mam poczucie, że mniej więcej wie, co to rekrutacja i po co się ją robi. Na pewno w zrozumieniu, czym się zajmuję w pracy pomogła wizyta córki w biurze czy na stoisku „u mamy” na targach pracy. Łatwiej jest wytłumaczyć, co robimy na co dzień, kiedy dziecko zna otoczenie i ma szansę uczestniczyć w jakiejś sytuacji zawodowej chociaż przez chwilę.

Drugim obszarem, za który jestem odpowiedzialna jest koordynacja projektów Employer Brandingowych. I tutaj robi się już trochę trudniej…
W ubiegłym roku przygotowywaliśmy po raz pierwszy kampanię outdorową promującą nas jako pracodawcę. Duży billboard na Śródce (kto z Poznania, ten wie). Więc zbliżając się do punktu, opowiadam, że mamy taką kampanię, że promujemy firmę, żeby kandydaci chcieli u nas pracować. Widzę lekką ekscytację. Wjeżdżamy na rondo i mina rzednie.

— Nie podoba Ci się? — pytam.
— …Ughh. Nie… Bo ja myślałam, że ty tam będziesz tak stała i machała ręką: chodźcie, chodźcie do nas!
Cudownie prosta parafraza tego, co robię na co dzień ☺.

Łukasz – GPAS Supervisor. Tata siedmioletniego Gustawa i pięcioletniej Heleny.

Zanim dołączyłem do Franklina, przez wiele lat pracowałem jako radca prawny. Dzieci już w wieku przedszkolnym mają ogólne pojęcie na temat tego, czym jest prawo i z dużym zainteresowaniem słuchają, gdy oznajmi im się, że mają jakieś prawa. Dużo mniej interesuje je, gdy chwilę później dostają komunikat, że mają też i obowiązki, ale to już inna historia.

W każdym razie mają jakieś wyobrażenie – sądy i sędziowie pojawiają się w bajkach. Wiedzą też, czym jest umowa, więzienie itp., więc w rozmowie jest do czego nawiązać. Znacznie trudniej jest wytłumaczyć, czym zajmuję się taraz, pracując w globalnej firmie, w której stanowiska są wąsko wyspecjalizowane i zazwyczaj pokrywają wycinek czegoś bardzo charakterystycznego dla sektora finansowego.

— Tato, jak to jest, że się siedzi przed komputerem i z tego są pieniądze? — zapytał kiedyś mój syn.
Otworzył tym sposobem puszkę Pandory z napisem „komputer jako narzędzie pracy”. Temat rozległy, bo przecież nie tylko ja „siedzę przed komputerem”, ale też mama, architekt, który projektuje domy i nawet pani nauczycielka, która zaznacza obecność w dzienniku elektronicznym.

Problem z tymi dyskusjami jest taki, że jedno pytanie rodzi kolejne i bardzo łatwo jest dziecko zarzucić informacjami. Dlatego staram się (nie zawsze skutecznie) formułować wypowiedzi krótkie, zwięzłe i zawierające pojęcia dla dziecka zrozumiałe.

Łatwiej to napisać, niż zastosować w praktyce, dlatego gdy kończą mi się porównania do zabawek, zwierzątek i innych rzeczy, które są dziecku znane, zaczynam do niego mówić jak do dorosłego. Tak, jakbym mówił do kolegi czy koleżanki. I ta metoda bywa zaskakująco skuteczna, bo zazwyczaj sami nie doceniamy własnych dzieci.
Moja mama kiedyś tłumaczyła mojemu synowi, że pracuję u „pana Franklina”. Myślę, że w jego głowie wyglądało to mniej więcej tak:

Sprawdź najnowsze oferty Franklin Templeton Investments i dołącz do zespołu! >>>

Śledź profil firmy na LinkedIn

www.franklintempletoncareers.com

Zdjęcia: własność Franklin Templeton Investment a okładka „Franklin się rządzi” pochodzi ze strony Wydawnictwa Debit

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Jak wprowadzić równowagę między życiem rodzinnym a zawodowym?

13 czerwca państwa Unii Europejskiej przyjęły dyrektywę, która ma sprawić, że ojcowie poprzez urlopy rodzicielskie będą bardziej zaangażowani w opiekę nad dziećmi zaraz po narodzinach. Ma to się przyczynić do większej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 21/06/2019
rodzina na spacerze

Równowaga między życiem rodzinnym a zawodowym

Jeszcze w czerwcu 2018 r. Polska była przeciwna zawartemu kompromisowi za względu na klauzulę, która nakazuje dzielenie się urlopem rodzicielskim między ojcem i matką. W Polsce urlop taki może, ale nie musi być przekazywany. W tym roku przedstawiciel władz z Warszawy wstrzymał się od głosu. Komisja Europejska proponowała, że ojcowie będą musieli wykorzystać 4 miesiące urlopu rodzicielskiego. Niewykorzystany urlop miał przepadać i nie mógł być przekazany drugiemu rodzicowi.

Państwa członkowskie wpłynęły na zmianę przepisów

Z taką propozycją Komisji Europejskiej nie zgodziły się państwa członkowskie i przegłosowana w tym roku dyrektywa zakłada indywidualne prawo do czterech miesięcy urlopu rodzicielskiego, z których dwa nie będą mogły ulec przeniesieniu na drugiego rodzice. Niewykorzystany przez ojca płatny urlop przepadnie.

Urlop ojcowski po urodzeniu się dziecka

Inną, nową propozycją ma być urlop ojcowski, (nie w Polsce), który ma wynosić przynajmniej 10 dni roboczych w okresie narodzin dziecka i być on płatny w takiej samej wysokości, jaką prawo UE obecnie przewiduje dla urlopu macierzyńskiego.

Work-life balance

Ta dyrektywa i propozycje Komisji Europejskiej dotyczące równowagi między życiem zawodowym i prywatnym mają zwiększyć uczestnictwo kobiet w rynku pracy oraz być kolejnym krokiem w promowaniu równości kobiet i mężczyzn w UE. Na chwilę obecną nie ma zbyt wielu inicjatyw zachęcających mężczyzn do korzystania z urlopu rodzicielskiego czy ojcowskiego. Dzięki takim propozycjom kobiety mają szansę być mniej obarczone niepłatną pracą i zyskają więcej czasu na płatne zatrudnianie się. Mogłoby to tez pomóc zmniejszyć różnicę w wynagradzaniu kobiet i mężczyzn.

Urlop opiekuńczy

Jeszcze jedną propozycją ma być urlop opiekuńczy dla pracowników, którzy z powodów zdrowotnych muszą zajmować się swoimi krewnymi. Taki urlop ma wynosić rocznie pięć dni roboczych. Kraje członkowskie będą mogły określić inny okres referencyjny oraz decydować, czy urlop przyznawać na zasadzie indywidualnej i na jakich ewentualnych dodatkowych warunkach.

Parlament Europejski przegłosował te regulacje 4 kwietnia. Proces legislacyjny na poziomie unijnym zakończy się w momencie przyjęcia ich przez Radę Unii Europejskiej. 20 dni po jej opublikowaniu w dzienniku urzędowym dyrektywa wejdzie w życie. Państwa członkowskie będą miały trzy lata na wprowadzenie jej zapisów do prawa krajowego.

Źródło: businessinsider.com

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Dlaczego warto dbać o porządek w miejscu pracy?

Dokumenty piętrzące się na stosach na blacie biurka i w szufladach, kable plączące się pod nogami pracowników, wszechobecne notatki i karteczki samoprzylepne – to wszystko wprowadza chaos w miejscu pracy, nie pozwala się skoncentrować na swoich obowiązkach i kreatywnie myśleć. Jeżeli więc chcesz zapanować nad bałaganem, zrób listę brakującego wyposażenia biura i postaraj się zadbać o ład na biurku.
  • Jagoda Jasińska - 18/06/2019
widok biura

Dlaczego warto dbać o porządek w miejscu pracy?

Twoje otoczenie w pracy w pewnym stopniu odzwierciedla to, co się dzieje w Twojej głowie. Bałagan na biurku może zatem być odbierany jako brak zorganizowania i umiejętności skupienia myśli. Jeżeli masz więc tendencję do gromadzenia różnych rzeczy i przechowywania na blacie biurka wielu artykułów biurowych, które używasz od czasu do czasu, to nadszedł czas na małe zmiany.

Warto zadbać o swój wizerunek w firmie, aby szef odbierał Cię jako osobę zorganizowaną i efektywnie pracującą. Co więcej, porządek na biurku sprzyja kreatywnej i twórczej pracy. O wiele łatwiej się skoncentrować, kiedy wyposażenie biura jest pod ręką i wszystkie rzeczy do biura mają swoje miejsce.

Kiedy w firmie brakuje porządku, pracownik traci czas na szukanie dokumentów i ważnych informacji, aby zrealizować zadanie. Ponadto utrzymując ład w przestrzeni biurowej możesz być pewien, że dokumenty mają odpowiedni obieg i nie trafiają w niepowołane ręce.

Kto odpowiada za porządek w miejscu pracy?

Jeżeli jesteś właścicielem firmy i irytuje Cię bałagan w miejscu pracy, to ustal z pracownikami zasady dotyczące utrzymywania porządku. Każdy pracownik powinien odpowiadać za ład na swoim biurku. W wielu firmach i korporacjach wprowadza się zasadę czystych biurek, która zapobiega zagraceniu przestrzeni wokół siebie.

Ważne jest wyposażenie biura w odpowiednie meble, w których można schować nie tylko przedmioty biurowe codziennego użytku, ale także dokumenty, notatniki i zeszyty. Warto także ustalić z pracownikami, że w zakres ich obowiązków wchodzi codzienne sprzątanie biurka, tj.: porządkowanie i archiwizacja dokumentów, czyszczenie monitora i klawiatury, wyrzucanie śmieci i odkładanie sprzętów i wyposażenia biura na miejsce.

Należy także pamiętać o porządku w komputerze – regularnym „czyszczeniu” pulpitu z nieużywanych ikon, usuwaniu niepotrzebnych programów i schematycznym zapisywaniu dokumentów w kategorie folderów.

Jak utrzymać porządek na swoim biurku?

Aby zwiększyć estetykę w biurze, lepiej nie jeść przy biurku. Okruchy na klawiaturze, rozlana kawa na blacie i dokumentach – to wszystko nie tylko wygląda odstraszająco, ale także nie sprzyja produktywnej pracy. Dobrze więc jeść zawsze w kuchni i miejscach firmy do tego przeznaczonych, a to sprzyja integracji między pracownikami.

Aby przeprowadzić gruntowne porządki w miejscu pracy, należy zacząć od biurka. Po pierwsze, trzeba uporządkować blat z kurzu i brudu, a szuflady i szafki opróżnić z ich zawartości. Rzeczy do biura, które są niepotrzebne i zniszczone, należy wyrzucić do kosza. Konieczny jest też szybki przegląd wyposażenia biura.

Ołówki, długopisy, korektory, kleje, taśmy – to wszystko należy sprawdzić, czy pisze i nie zaschło. W odpowiednie miejsce trzeba odłożyć potrzebne biurowe rzeczy, np. do szuflady biurka lub do specjalnych szafek, a drobne akcesoria biurowe schować do organizerów. Dokumenty, z których już się nie korzysta, warto uporządkować do segregatorów i teczek. A te, nad jakimi aktualnie pracujesz, segreguj według kategorii w specjalnych pojemnikach, które stoją na blacie biurka.

Wyposażenie biura – co jest niezbędne?

Odpowiednie wyposażenie biura jest potrzebne, aby utrzymywać porządek w miejscu pracy. Z pewnością niezbędne są artykuły biurowe do organizacji i archiwizacji dokumentów. Segregatory, teczki, skoroszyty, skorowidze, koszulki i aktówki – to must have lista wyposażenia biura. Godne polecenia są kolorowe segregatory, które ułatwiają segregację dokumentów według odpowiedniej kategorii. Więcej na temat organizacji dokumentów w biurze możesz przeczytać tutaj https://globaloffice.pl/blog/artykuly-biurowe-dzieki-ktorym-organizacja-dokumentow-stanie-sie-prosta-18. To blog Global Office  z Warszawy – sklepu, który oferuje kompleksowe wyposażenie biura, ułatwiające uporządkowanie biurko i przestrzeni dookoła.

Przydadzą się również drobne przedmioty biurowe, które służą do spinania i łączenia dokumentów, np.: spinacze, klipsy, zszywacze i zszywki. Porządek w miejscu pracy pomogą utrzymać odpowiednie akcesoria, takie jak: organizery do szuflad i na biurko, kosze na śmieci i wiele innych przedmiotów do biura. Niezbędny jest również podstawowy sprzęt biurowy – niektóre urządzenia, takie jak: niszczarki to must have na liście wyposażenia biura.

Artykuły i akcesoria do biura

W trosce o porządek, warto zrealizować zamówienie rzeczy do organizacji i wyposażenia biura. Gdy niczego nie brakuje, wszystko działa prężnie i nie ma mowy o bałaganie. Z pewnością niezbędne są artykuły biurowe typu galanteria papiernicza. Karteczki samoprzylepne, zeszyty i notatniki – to wszystko ułatwia codzienne planowanie i rozpisywanie zadań do realizacji. Uporządkowany harmonogram projektów jest podstawą sprawnie funkcjonującej firmy.

Porządek w miejscu pracy pomogą utrzymać także takie akcesoria, jak dziurkacze, zszywacze, nożyczki oraz artykuły biurowe do organizacji i archiwizacji, takie jak: segregatory, aktówki i pudła archiwizacyjne. O tym, jak segregatory pomagają uporządkować dokumenty, przeczytasz na blogu Global Office.

Niezbędny sprzęt biurowy

 

Wśród praktycznych rzeczy do biura należy wymienić również sprzęt codziennego użytku. Chyba nikt nie wyobraża sobie prężenie działającej firmy bez drukarki i niszczarki. To urządzenia wykorzystywane w pracy biurowej przez niemal każdego pracownika. Ważne jest to, aby było to wyposażenie renomowanych producentów, które będzie działało przez długi czas.

Warto również rozważyć rezygnację z telefonów stacjonarnych – to pozwoli ograniczyć liczbę kabli znajdujących się w pokoju biurowych. Dotyczy to także komputerów stacjonarnych, które posiadają kilka kabli nieestetycznie ułożonych na podłodze i utrudniających przemieszczanie się po biurze. Brak kabli sprzętu biurowego w sali konferencyjnej i chillout roomie wpływa na budowanie wizerunku firmy jako przestrzeni czystej i przyjemnej.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail