Czego szukasz

Mocne rozmowy – siła autentyczności

„Największa moc rozmów wynika z ich autentyczności. Mam poczucie, że moi rozmówcy mocno się otworzyli, że momentami balansowaliśmy na granicy bardzo głębokiej intymności zwierzeń”. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Anetą Pondo, redaktorką naczelną „Miasta Kobiet”, autorką książki „Mocne rozmowy”.

  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 26/11/2019
Aneta Pondo

Skąd pomysł na książkę?

Najlepsze pomysły są na wyciągnięcie ręki, wystarczy po nie sięgnąć. 15 lat temu założyłam czasopismo „Miasto Kobiet”, a 5 lat temu Klub Miasta Kobiet. Te dwie rocznice wołały o upamiętnienie, dlatego pół roku temu, w ciągu dosłownie kilku sekund zdecydowałam, że napiszę wywiady z ludźmi, którzy byli bohaterami czasopisma oraz gośćmi specjalnymi Klubu. Dokładnie 6 miesięcy później odebrałam z drukarni książkę „Mocne rozmowy”.

Dlaczego mocne?

Dlatego, że zaprosiłam do książki pięcioro mocnych bohaterów, którzy w obszarze swojego działania osiągnęli niezaprzeczalny sukces, wynikający z podążania przez nich drogą, której kierunek wyznaczają ich talenty, pasje i determinacja. Ale największa moc rozmów wynika z ich autentyczności. Podkreślają to wszyscy dotychczasowi recenzenci książki i pierwsze czytelniczki.

Mam poczucie, że moi rozmówcy mocno się otworzyli, że momentami balansowaliśmy na granicy bardzo głębokiej intymności zwierzeń. Symbolicznym tego zwieńczeniem był ostatni wywiad, który przeprowadziłam… nago. Za moją rozmówczynią, Joanną Hussakowską, pojechałam specjalnie na jej warsztaty „Nagość”, w czasie których cały tydzień spędziłam w kobiecym gronie całkowicie bez ubrań.

Kim są bohaterowie książki?

Monika Jurczyk (Osa), personal shopperka zna się na modzie, ale nie tylko – potrafi jednym spojrzeniem rozszyfrować, co człowiek chce schować pod ubraniem. Paradoksalnie, więcej niż o ubraniach, rozmawiałam z nią o ciele i bólu, gdyż Monika cierpi na endometriozę.

Z Olą Budzyńską, czyli Panią Swojego Czasu, niby rozmawiałam o zarządzaniu czasem, a tak naprawdę o życiu i o tym, że kobiety nie zostały stworzone do tego, by prasować mężom koszule i gotować im obiad. Wróciłyśmy też do trudnego momentu, 5 lat temu, gdy u syna Oli została zdiagnozowana nieuleczalna choroba.

Z Dagmarą Skalską, Pozytywną Egoistką, spotkałam się, gdy była w siódmym miesiącu ciąży, a wywiad dokończyłyśmy, gdy urodziła córkę. Narodziny przeplatały się więc w naszej rozmowie ze śmiercią jej męża.

Michał Godlewski opowiadał jak to, co mamy pod ręką, czyli oddech, wykorzystać do pełniejszego życia. Pełniejszego, czyli takiego, w którym nie eliminujemy cierpienia, ale potrafimy z akceptacją przyjmować wszystkie fenomeny rzeczywistości.

I wreszcie, wspomniana wcześniej Joanna Hussakowska, prowadzi nas w wywiadzie przez 5Rytmów, czyli praktykę ruchową, w której taniec przeplata się z życiem, w której przez pracę z ciałem dochodzimy do lepszego poznania siebie.

Która rozmowa była najważniejsza?

Każda dała mi coś innego i żadna nie była przypadkowa. Jestem zupełnie inna niż moi bohaterowie, a jednocześnie z każdym z nim mam jakieś obszary wspólne. Przykładowo, nie znam się na modzie, ale wywiad z Moniką Jurczyk, osobistą stylistką, rozłożył mnie na kawałki.

Rozmawiałyśmy o tym, jak bardzo nadużywamy swojego ciała i jak dbałość o nie może być pozorna, bo kiedy np. idziemy na masaż, to nie na ciele nam naprawdę zależy, tylko na tym, żeby było sprawne, bo mamy dużo pracy do wykonania. To, co opowiadała Monika było odzwierciedleniem także mojego stosunku do ciała. Obnażało prawdę o tym, że gdy np. wybieram się na urlop, na którym codziennie jeżdżę na rowerze albo biegam, to bardziej niż przyjemność z tego, liczy się cel – być sprawną, żeby dało się potem intensywniej pracować.

Paradoksalnie w czasie urlopie właśnie, w te wakacje, gdy pracowałam nad książką, dostałam od ciała prztyczka w nos, bo doznałam kontuzji stopy, i to wcale nie podczas biegania czy jeżdżenia, ale na hulajnodze mojego syna.

Od Dagmary Skalskiej uczę się, że „Nie ma powodu, żeby cierpieć”. Taki jest tytuł wywiadu z nią i tak brzmi zdanie, które usłyszała od swojego buddyjskiego mistrza, gdy przechodziła żałobę po mężu. Mało jest osób, które nie doświadczyły straty bliskiej osoby. Kiedy mnie to spotkało, nie znałam osób takich, jak Dagmara, które powiedziałyby, że śmierć, w moim przypadku brata, nie oznacza, że do końca życia mam pielęgnować w sobie smutek.

Każdy bohater dotknął we mnie jakiegoś czułego miejsca.

„Mocne rozmowy” dotyczą spraw uniwersalnych, dlatego każdy może się w nich przeglądać jak w lustrze i odnajdywać kawałki siebie.

Kiedy oficjalna premiera książki?

Książka już jest fizycznie, do 28 listopada na stronie www.miastokobiet.pl/mocnerozmowy trwa jej przedsprzedaż, natomiast oficjalna premiera odbędzie się 7 grudnia w czasie całodziennego Festiwalu Miasta Kobiet, na który złożą się dwa pasma: STEAM_ulujemy Kobiety oraz gala 15-lecia Miasta Kobiet.

Dlaczego książkę wydałaś sama?

Tak jak oczywiste było dla mnie, że mam tę książkę napisać, tak samo od początku wiedziałam, że wydam ją sama, a raczej, że wyda ją „Miasto Kobiet”. Już dwa lata temu planowałam poszerzyć działalność firmy o część wydawniczą – „Mocne rozmowy” są zalążkiem ten naszej nowej drogi rozwoju.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia: Barbara Bogacka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Foteliki obrotowe – bezpieczeństwo i wygoda

W podróży, nawet tej najkrótszej, nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo pasażerów - zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dlatego tak ogromne znaczenie ma to, jaki fotelik samochodowy wybierzemy.
  • Jagoda Jasińska - 05/12/2019
mężczyzna zapinający dziecko w foteliku samochodowym

Zakup fotelika nie powinien być decyzją podejmowaną pod wpływem chwili, a raczej poprzedzona dogłębną analizą tego, co dostępne na rynku. Każdy rodzic powinien poświęcić chwilę, by przeanalizować to, co dzisiaj proponują producenci.

Na pewno interesującym rozwiązaniem jest obrotowy fotelik samochodowy. Nie dość, że jest bardzo praktyczny, to jeszcze służy przez lata – od momentu narodzin aż do 4 roku życia dziecka!

Masz wątpliwości, czy to bezpieczne? Nasz artykuł powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Fotelik RWF obrotowy zapewnia spokojną podróż i to przede wszystkim chcemy Ci przekazać.

Fotelik RWF obrotowy – jedź bezpiecznie i wygodnie

Foteliki samochodowe z obrotowym siedziskiem mają naprawdę sporo zalet. Nie ma nic dziwnego w tym, że podbijają rynek i serca młodych rodziców. Ich niewątpliwą zaletą jest połączenie tego, co daje fotelik RWF dla niemowlęcia oraz drugi fotelik do 18 kg. Dzięki temu rodzice nie muszą wymieniać ich co kilka miesięcy i tym samym oszczędzają.

Pieniądze jednak nie są najważniejsze – przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo. A foteliki montowane tyłem do kierunku jazdy okazują się najskuteczniejsze w najtrudniejszych testach zderzeniowych. Obrotowy fotelik dla dziecka to także najwyższy komfort użytkowania. Rodzice mogą skierować go w swoją stronę podczas wyjmowania i wkładania maluszka, co ułatwia z pewnością także dokładniejsze jego zapięcie.

Nowoczesne foteliki obrotowe spełniają oczekiwania nawet najbardziej wymagających rodziców. Warto podkreślić łatwość ich montowania dzięki innowacyjnej metodzie instalacji, z którą poradzą sobie także niedoświadczeni wujkowie czy dziadek.

Co więcej, nawet w samochodzie o sporym kącie nachylenia kanapy, bez trudu zamontujesz je poziomo. To bardzo praktyczne rozwiązanie na bezpieczne przewożenie maluszka nawet w sportowym aucie. Fotelik RWF obrotowy sprawdzi się także tutaj. Powiększająca się rodzina nie oznacza od razu konieczności wymiany samochodu.

Obrotowy fotelik samochodowy – rośnie razem z Twoim dzieckiem

Fotelik RWF obrotowy łączy w sobie cechy pierwszego i drugiego fotelika, pozwalając tym samym na korzystanie z niego od 1. dnia po 4. rok życia. Został bowiem wyposażony w wyjątkowy moduł niemowlęcy i specjalne wkładki, które dają odpowiednie wsparcie na każdym etapie rozwoju dziecka. Najważniejsze okazuje się pierwszych kilka miesięcy, gdy konieczny jest prawidłowy kąt siedzenia i dodatkowa ochrona w czasie potencjalnego zderzenia bocznego.

Obrotowy fotelik samochodowy chroni w szczególny sposób także to, co najdelikatniejsze – główkę twojego maluszka. To bardzo ważne, by upewnić się, czy producent zadbał o umieszczenie w zagłówku specjalnych pochłaniaczy energii. Właśnie dzięki takim rozwiązaniom możesz czuć się pewniej w drodze. Twoje dziecko jedzie bezpiecznie i w komfortowych warunkach.

Dostęp do coraz nowszych technologii sprawia, że foteliki samochodowe dostępne na rynku są już dziś odpowiedzią na większość potrzeb dzieci i ich rodziców. Pamiętaj jednak, by nie wybierać ich losowo. Foteliki RWF obrotowe muszą być dopasowane do wieku, wzrostu i wagi twojego maluszka, ale także pasować do modelu auta, którym się poruszacie. W ten sposób zagwarantujesz swojej rodzinie spokojną podróż.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcia: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Z życia matki – Mikołaj w przedszkolu

Czy paczki mikołajowe dla przedszkolaków są potrzebne? Głos mamy, którą idea mikołajek i zawartość paczki, którą otrzymała jej córka, bardzo rozczarowała...

  • Marta Młodawska - 04/12/2019
dziewczynka w nausznikach na tle choinki

Zbiórka na Mikołajki

Przy zapisie dziecka do przedszkola poinformowano mnie, że Rada Rodziców zbiera na paczkę z okazji szóstego grudnia. Dobrze niech będzie, chociaż paczka dla niespełna trzylatki wydaje mi się przerostem formy nad treścią.

Jak dla mnie moje dziecko dosyć abstrakcyjnie postrzega kwestię prezentów od Mikołaja. Ale nie wychylam się. Pytam: ile? Czterdzieści złotych. Zaskoczenie. To co jest w tej paczce za kwotę czterdziestu złotych?! Nie wiadomo, ponieważ wybrani Rodzice dopiero pojadą i wybiorą, co będzie w paczkach. Tak ustalono na zebraniu z Rodzicami. A że zapisuje dziecko do placówki już po zebraniu, to nie za bardzo mam pole manewru.

Myślę – trudno, jednocześnie obiecując sobie, że w przyszłym roku podniosę tę kwestię na zebraniu. W końcu czterdzieści złotych to dużo jak na jedną paczuszkę dla malucha. Kwestię prezentów od dziadków i w domu pomijam. Chociaż wizja zasypania mojego dziecka prezentami ponad potrzebę zbytnio mi się nie podoba. Pozostaje czekać z ciekawością na rozwój wypadków.

Nadszedł ten dzień…

Moje dziecko dostało pierwszą mikołajową paczkę w przedszkolu. Dostało, to za dużo powiedziane. Dosłownie trzy rzeczy zostały przeze mnie uznane za właściwe uwagi niespełna trzyletniego dziecka.

Kolorowanka i książeczka pt. ”Moje zoo” oraz czekoladki dla dzieci pewnej znanej wszystkim firmy. Pozostałe rzeczy nie były przeznaczone dla dziecka w takim wieku. Oczywiście, moim skromnym zdaniem.

Jakość nie ma związku z kosztami

Co jeszcze było w paczce?

Bransoletka, bleroczek, mały kucyk pony (jak ja lubię takie zabawki…), jakieś wzory samoprzylepne i łatwo zrywalne, na szyby, ściany itp. Jak już wspomniałam kolorowanka oraz książeczka, draże (po otwarciu pudełka powaliły mój nos swoim chemicznym składem), żelki – z nazwą producenta (chyba), ale bez nazwy pełnej i uwaga bez składu! To nie koniec. Były jeszcze batoniki również z nazwą producenta (tak mi się wydaje), ale bez składu. A co jak dziecko ma jakieś alergie? Albo chcemy wiedzieć co dajemy dziecku? Następnie: paluszki oraz słodkie pieczywo o smaku waniliowym w kształcie zwierzątek pewnej znanej firmy. Zgrzytam zębami kiedy wyjmuję te rzeczy z paczki…

Ile to mnie kosztowało? Czterdzieści złotych w większości wyrzuconych w błoto! Jestem rozczarowana i zła. Rozumiem: standaryzacja paczki w starszej grupie, ale u maluchów? Czy nie można było zrobić osobnej paczki dla najmłodszej grupy? Na przykład: miś, puzzle, książeczka, kolorowanki, kredki, blok rysunkowy, plastelina. Opcjonalnie za te pieniądze wybrać dwie rzeczy. Albo nawet za połowę tej kwoty. I niech już będą te czekoladki znanej firmy. Zawsze jako rodzić mogę dziecku wydzielać porcje przez dłuższy okres czasu.

A potem się dziwimy, że dziecko ciągnie nas w sklepie do kolorowych, niekoniecznie najmądrzejszych zabawek. Sami rodzice wybierają takie zabawki tym samym ucząc dziecko wyborów. Dla mnie niekoniecznie dobrych. Każdy ma do tego prawo. Ja mu je daję, ale jednak ta paczka mnie uwiera.

Czy ja mam za duże wymagania?  Obawiam się, że najprawdopodobniej tak.  Miałam okazje podpytać innego Rodzica z grupy. Przyjął ze zdziwieniem moje zastrzeżenia dotyczące prezentu. „Przecież niech się dzieci cieszą….”.

Paczka posegregowana. Kolorowanka i książeczka dają dużo radości i zabawy. Chociaż tyle.  Dobrze, że następny Mikołaj dopiero za rok…

Spodobał Ci się ten tekst? Masz ochotę na więcej treści w temacie świątecznym? Zajrzyj:

Co możesz dać swojej rodzinie na Święta?

7 sposobów, aby święta były dla Ciebie, a nie Ty dla świąt!

A może sama masz swoje super patenty na wybór świątecznych prezentów lub zorganizowanie świąt bez stresu i biegania? Napisz nam o tym!


Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Młodawska
Książki są dla niej jak oddychanie. Z księgarni nigdy nie wychodzi z pustymi rękami. Zaraziła pasją do książek swoje małe dziecko. Bloguje, oczywiście o książkach! Wciąż szuka pomysłu na swoją drogę zawodową i snuje plany o własnej firmie.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail