Czego szukasz

MamaPlus bierze życie za rogi!

Emilia Wilgosz, mama czteroletniej Laury, sama stworzyła dla siebie miejsce pracy pozwalające godzić życie rodzinne i zawodowe. Pewnie nie zaskoczy Was fakt, że w ten sposób powstał wyjątkowy sklep internetowy z produktami dla dzieci i rodziców. Właśnie ten sklep zdobył pierwszą nagrodę w naszym konkursie „Mamy e-sklep”. Od czego wszystko się zaczęło i co będzie dalej? Sprawdźcie! 

  • Tekst promocyjny - 04/06/2014

Emilio, prowadzisz sklep internetowy dla rodziców małych dzieci, który zdobył pierwsze miejsce w naszym konkursie „Mamy e-sklep„. Gratulujemy! Czy możesz powiedzieć skąd pomysł na taki rodzaj działalności?

Pomysł na założenie sklepu internetowego powstał w momencie, w którym w dość szczególnych okolicznościach straciłam swoją dotychczasową pracę. Wcześniej pracowałam na stanowisku kierowniczym w jednej z sieci handlowych, a praca ta była moim i mojej córki jedynym źródłem utrzymania. Gdy ją nieoczekiwanie straciłam, stało się dla mnie oczywiste, że jak najszybciej muszę znaleźć nowy zawód. Nie chciałam jednak kolejnej pracy na etacie, do której musiałabym dojeżdżać i w której byłabym ponownie uzależniona od kaprysu jakiegoś szefa. Zwłaszcza, że moja córeczka Laura jest niepełnosprawna i wymaga specjalistycznej całodobowej opieki. Dlatego też postanowiłam założyć sklep internetowy i tym samym połączyć pracę w domu z opieką nad córką. 

W sklepie MamaPlus.pl sprzedajemy przepiękne i niezwykle użyteczne produkty dla niemowląt i dzieci, dla rodziców oraz kobiet w ciąży. Od rozmaitych zabawek począwszy, aż na torbach dla rodziców i akcesoriach samochodowych kończąc. Nasze produkty pomogą świeżo upieczonej mamie poczuć się piękną i zadbaną kobietą, pomogą całej rodzinie lepiej zorganizować czas lub podróż, zainspirują dzieci do kreatywnej zabawy – tak naprawdę oferowane w sklepie gadżety ułatwią oraz uprzyjemnią niemal każdą dziedzinę rodzinnego życia! 

Dlaczego akurat zdecydowałaś się na sklep dla dzieci i rodziców?

Po pierwsze jako mama uznałam, że zdecydowanie lepiej znam się na macierzyństwie, niż na przykład na częściach samochodowych :). Po drugie wciąż spotykałam się ze stereotypem, że matka niepełnosprawnego dziecka to osoba smutna, zrezygnowana, zamknięta ze swoimi problemami we własnym domu, niepracująca zawodowo i uzależniona od pomocy państwa. Zakładając sklep internetowy chciałam udowodnić, że każda mama, nawet ta obarczona wielkimi problemami osobistymi, może przeciwstawić się stereotypom i stworzyć coś fajnego, pozytywnego, emanującego pozytywną energią, a ponadto przynoszącego zysk. Po trzecie dzieci wszystkim kojarzą się pozytywnie, a w dodatku są stałymi „klientami” – zawsze będą się rodzić, a ich rodzice zawsze będą szukać dla nich najbardziej wyjątkowych produktów. Po czwarte od kilku lat piszę popularnego bloga www.kochamylaure.pl poświęconego mojej córce, a moimi czytelnikami są głównie kobiety, w wielu przypadkach mamy bądź przyszłe mamy. Było dla mnie logiczne, że tworząc sklep dla dzieci i rodziców będę mogła go efektywniej wypromować właśnie korzystając z zainteresowania ludzi moim prywatnym blogiem oraz z pomocy wiernych czytelniczek, na które w każdej sytuacji mogę liczyć.

Ile czasu minęło od pomysłu do jego realizacji?

Dużo czasu, to było około półtora roku naprawdę ciężkiej, wytężonej pracy – nierzadko przy zarwanych nocach. Miałam do wyboru dwa wyjścia – albo szybko otworzyć sklep zrobiony byle jak, a następnie powoli go rozwijać, albo też poświęcić znacznie więcej czasu na przygotowania, ale za to wejść na rynek zdecydowanym krokiem, z profesjonalnym i w pełni gotowym produktem. Wybrałam tę drugą opcję z prostej przyczyny – jako rozpoznawalna w sieci blogerka, nie mogłam sobie pozwolić na pokazanie ludziom czegoś nieprofesjonalnego, gdyż zraziłoby to ich do mojego pomysłu. Wolałam poczekać, przygotować sklep od A do Z, zadbać o wszystkie szczegóły, a następnie pokazać ludziom coś, czym mogli się zachwycić. I to była dobra koncepcja –  sklep bardzo się ludziom spodobał i niemal od razu znalazł uznanie wśród klientów.

Czy masz wsparcie w najbliższych? Kto wspierał Cię przy zakładaniu sklepu?

Tak, miałam i mam ogromne wsparcie mojego życiowego partnera i właściwie to dzięki niemu sklep MamaPlus.pl w ogóle powstał. Kuba jest programistą, więc przełożył na język informatyczny moją wizję sklepu. To on stworzył naszą stronę internetową oraz cały system obsługi zamówień. On też trzyma pieczę nad pozycjonowaniem sklepu i nad wieloma innymi technicznymi zagadnieniami.

Ja natomiast zajęłam się całą stroną sprzedażową. Stworzyłam wizję strony internetowej sklepu, skrupulatnie dobrałam asortyment, nawiązałam kontakty handlowe z dostawcami z Polski i zagranicy, wykonałam szczegółowe autorskie opisy produktów, zadbałam o oprawę produktów w postaci zdjęć i filmów, a następnie zajęłam się intensywną promocją naszego sklepu w sieci oraz pozyskiwaniem klientów.

A korzystałaś ze wsparcia Urzędów Pracy, funduszy europejskich?

Nie, nie skorzystałam z żadnej pomocy państwa, nie brałam żadnych dotacji unijnych czy innych form wsparcia urzędników. Kuba i ja, tak jak wielu innych przedsiębiorców, podjęliśmy po prostu ryzyko i zaciągnęliśmy spory kredyt na zakup towaru, który teraz przez długi czas będziemy musieli spłacać. Cóż, czasem trzeba w życiu postawić wszystko na jedną kartę, w imię zasady „kto nie ryzykuje, ten nic nie ma”.

Jesteś mamą 4 letniej Laury, która wymaga nieustannej uwagi. Proszę opowiedz w tym miejscu z czym się zmaga córka.

Nasza sytuacja rodzinna jest szczególna, ponieważ Laura zmaga się z dwoma rzadkimi i bardzo niebezpiecznymi chorobami genetycznymi. Jedna z nich to klątwa Ondyny (CCHS), która sprawia, że córeczka nie pamięta o oddychaniu podczas snu oraz niekiedy również w ciągu dnia. Z tego względu córka jest częściowo zależna od respiratora i wymaga nieustannej specjalistycznej opieki. Pozostawienie Laury na kilka minut bez nadzoru mogłoby się dla niej skończyć nieodwracalnym w skutkach niedotlenieniem mózgu, a nawet śmiercią. Choroba jest tak specyficzna i tak mocno determinuje całe nasze życie, że trudno mi tu w kilku zdaniach to wszystko opisać. Dlatego osoby, które chciałyby poznać bliżej naszą historię, zapraszam na prywatnego bloga.  

A jakie są Twoje sposoby na łączenie opieki nad córką z pracą zawodową? Jak działa sklep i jak Ty to wszystko „ogarniasz”?

Szczerze mówiąc połączenie opieki nad ciężko chorym dzieckiem z prowadzeniem biznesu to arcytrudne zadanie. I tak naprawdę okupione jest to wszystko wieloma wyrzeczeniami – brak czasu dla siebie, stresem, małą ilością dni wolnych, rezygnacją z odpoczynku, a czasem nawet ze snu. Właściwie każdą wolną chwilę poświęcam na pracę, a także wykorzystuję na nią czas, gdy córeczka ma rehabilitację lub zajęcia z pedagogami. Aby to wszystko ogarnąć, muszę być mistrzem organizacji i niezwykle sprawnie wykonywać wszystkie czynności. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że na dłuższą metę nie będę w stanie funkcjonować na tak wysokich obrotach, dlatego liczę na to, że sklep MamaPlus.pl będzie się rozwijał i że za jakiś czas będziemy mogli zatrudnić pracowników, którzy nam pomogą okiełznać cały ten galimatias.

Oferta Twojego sklepu jest imponująco bogata. Czym się kierujesz przy wyborze asortymentu? 

Zanim powstał nasz sklep z akcesoriami dla dzieci i rodziców, spędziłam aż pół roku na analizie rynku i doborze asortymentu. Przewertowałam mnóstwo stron branżowych i portali paretingowych, także zagranicznych, prześwietliłam konkurencję oraz nawiązałam kontakty handlowe. Przygotowałam szczegółowy spis wszystkich produktów, które chciałabym mieć w swoim sklepie. A na koniec wybrałam z tego spisu to, co najlepsze i najwartościowsze, dopasowując to oczywiście do możliwości finansowych, jakie na początku miała nasza firma. Weszliśmy więc na rynek z bardzo selektywnym doborem produktów i to spodobało się naszym klientom – znaleźli u nas bowiem rzeczy niezwykle ładne i przydatne, ale jednocześnie bardzo wysokiej jakości.

Można u nas znaleźć produkty unikalne, choćby takie, jak wesołe patelnie do naleśników Nordic Ware, domek na drobiazgi Present Time czy też produkty hand made Koty na Płoty. Ale oczywiście posiadamy też w ofercie znanych światowych producentów, takich jak Skip Hop, Prince Lionheart czy Diaper Dude. Mamy też w ofercie wiele polskich marek, które w naszym odczuciu nierzadko są lepsze jakościowo od zagranicznych. Przykładem mogą być tu przepiękne kocyki La Millou, produkty dla kobiet w ciąży, młodych mam i niemowląt Poofi, czy też absolutnie fantastyczne domki z kartonu Tektoy.

Jak znajdujesz swoich klientów?

Pozyskiwanie klientów to bardzo złożony proces, który wymaga dużo zaangażowania oraz czasu. Nie skupiam się tylko na jednym sposobie ich pozyskiwania, ale staram się dotrzeć do ludzi różnymi kanałami, stawiając przede wszystkim na komunikację przez Internet. Początkowo machiną napędową dla naszego sklepu był mój prywatny blog, który ze względu na duży zasięg był w stanie dotrzeć do sporej grupy potencjalnych klientów. Wykorzystałam też do promocji portale społecznościowe, głównie facebooka, a także podjęłam współpracę reklamową z wybranymi portalami i blogami paretingowymi. Jednak najważniejszą i najskuteczniejszą formą promocji jest bardzo wysoki poziom obsługi klientów naszego sklepu oraz szybki czas realizacji zamówień. Przykładamy ogromną wagę do standardu obsługi klientów, dzięki czemu zadowolony klient wraca do nas, a przy okazji poleca nas swoim znajomym 🙂 

Kończyłaś jakieś dodatkowe kursy? A może sama uczysz się wszystkiego?

Nie kończyłam żadnych kursów ani też nie mam wykształcenia handlowego, co nie znaczy, że nie mam smykałki do handlu :). W dzieciństwie pomagałam mojej mamie  pracować w sklepie, a jako dorosła osoba pracowałam na stanowiskach kierowniczych w sieciach handlowych. To z pewnością pozwoliło mi nabrać jakiegoś  doświadczenia. Ale tak naprawdę jeśli chodzi o wiedzę z zakresu e-commerce, to jestem całkowitym samoukiem. Do stworzenia sklepu internetowego mój partner Kuba i ja przygotowaliśmy się zupełnie sami.

I na koniec, proszę, opowiedz nam o planach na przyszłość związanych ze sklepem.

Obecnie mamy w sklepie produkty około 100 marek, jednak chciałabym docelowo mieć ich co najmniej dwa razy więcej. Muszę tylko znaleźć jakiś magiczny sposób na powiększenie naszej powierzchni magazynowej, która kurczy się nam w zastraszającym tempie. Myślimy też o zwiększeniu naszej „widoczności” w sieci, o jeszcze większym zoptymalizowaniu sklepu pod kątem wyszukiwarek, a w przyszłości być może nawet pokazaniu się w mediach. Dla naszych klientów natomiast szykujemy w najbliższym czasie jeszcze więcej ułatwień przy robieniu zakupów oraz korzystny program rabatowy 🙂


Jednak największym moim „służbowym” marzeniem jest, by nasza ciężka praca zaowocowała kiedyś na tyle dużymi zyskami, aby stać nas było na zatrudnienie pracowników, a tym samym odciążenie samych siebie od wykonywania przeogromnej ilości obowiązków. Tak, abyśmy jako rodzina mogli mieć odrobinę więcej czasu, by się sobą nacieszyć.

I tego najbardziej Wam życzymy! Dziękujemy za rozmowę. 

Z Emilią Wilgosz, właścicielką sklepu mamaplus.pl rozmawiała Paulina Sienczyło, redakcja Mamo Pracuj. 

Zdjęcia: właśność sklepu mamaplus.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Tekst promocyjny
Podyskutuj

Jak tworzyć skuteczne teksty seo?

Samo pisanie tekstów seo nie wystarczy do uzyskania pożądanych efektów. Kluczem do sukcesu jest to, aby pisać skuteczne teksty seo, a to jest już znacznie większe wyzwanie, któremu nie każdy jest w stanie sprostać.
  • Dominika Kamińska - 09/07/2019

Wiele osób błędnie myśli, że najważniejsze jest pisanie pod kątem Google, nie zważając na użytkowników. Nie tędy jednak droga. Bardzo ważne jest oczywiście pamiętanie o słowach kluczowych, ich nasyceniu i najróżniejszych parametrach technicznych, ale konieczne jest także uwzględnienie potrzeb i oczekiwań czytelników. Teksty seo nie mogą być dla nich bezwartościowe.

Jak tworzyć skuteczne teksty seo?

Kluczową kwestią przy pisaniu tekstów seo jest to, aby odpowiadały one na zapytania Internautów wpisywane przez nich w Google. Już same tytuły artykułów powinny odpowiadać na zapytania użytkowników wyszukiwarek, natomiast ich treść będzie zawierała odpowiedź na nurtujące ich pytanie. Tak więc teksty seo powinny być przyjazne zarówno dla wyszukiwarek, jak i dla czytelników.

Umieszczanie słów/fraz kluczowych jest ważne, ale nie należy przesadzać z ich ilością. Można wówczas uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego i zrazić do siebie czytelników. Co więcej, strona przeładowana powtarzającymi się frazami może zostać uznana za wyszukiwarki za spam i całkowicie zignorowana. Znaczenie ma także sposób dobierania słów i fraz kluczowych. Dobrym posunięciem będzie ujmowanie nazw miejscowości we frazie kluczowej w celu zawężenia wyników.

Konieczne jest zastanowienie się, jak myślą i działają potencjalni klienci firmy. Pisanie przede wszystkim dla ludzi, a potem dla wyszukiwarek powinno zakodować się w głowie każdej osoby tworzącej teksty seo. To przecież człowiek jest głównym odbiorcom zamieszczanych treści. Muszą one być zoptymalizowane zarówno pod kątem wyszukiwarek, jak i czytelnika. Nie obędzie się bez tworzenia wysokiej jakości tekstów, które są wartościowe dla Internautów – czytelne i zwięzłe oraz napisane w sposób przejrzysty prostym językiem. Nie należy sięgać po fachową terminologię i żargon zawodowy. Dążenie do zachowania balansu, czyli odpowiednich proporcji między pisaniem dla wyszukiwarek i dla ludzi, jest kluczem do sukcesu.

O czym jeszcze należy pamiętać?

Podczas tworzenia tekstów seo należy pamiętać o dywersyfikacji słów kluczowych. Zamiast ciągłego powtarzania tych samych słów kluczowych, należy stosować słowa zamienne, bliskoznaczne i odmienione. Trzeba jednak unikać trudnych fraz kluczowych, gdyż trudniej będzie wówczas uzyskać wysokie pozycje w Google.

Niezwykle istotne jest to, aby treści były autorskie. Nie ma też sensu używanie słów kluczowych niezwiązanych z tematyką witryny. Nie wolno kopiować cudzych tekstów, co grozi nie tylko utratą zaufania czytelników, ale także zbanowaniem strony przez Google. Jest to nieuczciwe dla obu stron, a Internauci szybko zorientują się, że tekst widniejący na stronie jest plagiatem.

Dobrze zoptymalizowany tekst, to taki który zawiera tytuł, nagłówek H1, description, lead, treść właściwą i grafikę. Zaleca się przygotowywać opisy wyświetlane w wynikach wyszukiwania pod linkiem do strony, stosować wyróżnienia, pamiętać o podziale na akapity i właściwym sformatowaniu tekstu.

Źródło: Intellect.pl

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Allegretto – chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki

Jestem Muzykiem. Zawsze nim byłam. Jestem też Mamą. Od ośmiu lat! Tak się potoczyło, że od 3 lat jestem Mamą Samotną. A od 6 lat jestem też Przedsiębiorcą. Założyłam Autorską Szkołę Muzyki Allegretto we Wrocławiu. I właśnie o byciu Przedsiębiorczą Mamą Muzykiem, chcę Wam opowiedzieć - napisała do nas w swoim liście Urszula Polak z prośbą o pomoc, o wsparcie nie dla siebie, ale dla miejsca, które stworzyła, z wielką pasją i zaangażowaniem. Miejsca, w którym dzieci spotykają się z muzyką. Zobacz jak możesz wesprzeć Urszulę!
  • Listy do Redakcji - 09/07/2019
 dzieci na zajęciach w szkole muzycznej allegretto

Pasja do muzyki

Zakładając Allegretto przyświecał mi konkretny cel: chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki, najlepiej już od samych narodzin. Bazowałam na nowatorskiej metodzie opartej o koncepcję Edwina Eliasa Gordona. Udało się wynająć małą salkę w prywatnym punkcie przedszkolnym, zorganizować ulotki, plakaty oraz reklamę na jednym z portali społecznościowych i tak się zaczęło.

Ruszyłam z 4 grupami dla dzieci od urodzenia do 3 roku życia, jedną grupą przedszkolną oraz 4 uczennicami gry na pianinie. Na tym etapie wszystkiego brakowało: uczniów, miejsca, a przede wszystkim finansowania. Mimo to, dawałam radę! Miałam ogromny zapał! Zaczęli pojawiać się uczniowie z polecenia, poczta pantoflowa zaczęła działać. Z czasem małych słuchaczy przybywało, zatrudniłam pierwszego pracownika, przeszkoliłam – śpiewaliśmy razem. Następnie zaczęłam organizować mini koncerty dla dzieci od 0 do 3 lat. Szło naprawdę nieźle.

Kiedy idzie nieźle, to czas na zmiany

Jest kilka rzeczy, których się nauczyłam, będąc Przedsiębiorcą. Oto jedna z nich. Kiedy idzie nieźle, znaczy, że czas na zmiany. Niektóre z nich jesteśmy w stanie przewidzieć, a inne totalnie nas zaskakują. Te drugie są zazwyczaj bardzo kosztowne pod każdym względem.

Więcej uczniów oznacza potrzebę większej sali, większej ilości wyspecjalizowanej kadry, a to wszystko oznacza większe nakłady finansowe. Jednocześnie, chcąc zapewnić synowi nowoczesną, alternatywną edukację, zdecydowałam się na otworzenie wraz z koleżanką wolnościowej szkoły podstawowej – Horyzonty Wyobraźni.

W tym celu wynajęłyśmy trzy duże sale. Dość szybko okazało się, że ta współpraca nie układa się i nasze drogi się rozeszły (Horyzonty nadal funkcjonują), a ja nie mogłam utrzymać tak dużych przestrzeni.

Nieszczęścia chodzą parami

W tym samym czasie kiedy Allegretto straciło lokal, moje małżeństwo legło w gruzach. Myślę, że dla każdej z Was byłoby to ciosem, trudnym do udźwignięcia. Ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk stanęłam na skraju rozpaczy. Za wszelką cenę chciałam ratować Allegretto, jakby nie patrzeć – moje drugie dziecko. Wydawałoby się, że znalezienie nowego lokalu w tak dużym i serdecznym miejscu, jakim jest Wrocław, nie stanowi najmniejszego problemu.

Szansa na rozwój

Oto kolejna rzecz, jaką nauczyło mnie prowadzenie własnego biznesu. W nieoczekiwanych zwrotach akcji, szukaj szansy na rozwój. Ostatecznie udało się wygrać wyścig z czasem i Allegretto otworzyło się zgodnie z moimi obietnicami sprzed ówczesnych wakacji. Wynajęłam starą willę na Karłowicach. Prawda jest taka, że nigdzie indziej nie chciano mieć szkoły muzycznej za sąsiada lub lokatora. Jak na tamte potrzeby, willa była w sam raz, ale wynajem drogi. Układ budynku, jego niezależność, pozwoliło znacznie rozszerzyć ofertę. To jednak wymagało sporych inwestycji, a zatem kredytów, a więc (jak część z Was już wie) stresów.

Ostatecznie odświeżyłam i przygotowałam do użytku trzy sale do nauki, dwie łazienki, sekretariat, kuchnię oraz przedpokój. Zakupiłam instrumenty, podręczniki i inne pomoce naukowe. Zatrudniłam pracowników i przeszkoliłam z koncepcji E.E. Gordona oraz z NVC (Nonviolent Communication). Wszystkie te działania z jednej strony kosztowały mnie olbrzymią ilość pracy i mocno nadszarpnęły moje zszargane nerwy. Z drugiej strony pozwoliły mi poradzić sobie z tym złym stanem psychicznym i uwierzyć we własne siły. Jako Przedsiębiorcy, jako Muzykowi, jako Matki.

Druga szansa

Obecnie odbieram kolejną lekcję. Dawanie drugiej szansy. Allegretto pod nowym adresem rozwinęło skrzydła! Mamy (nie sposób pisać dalej w liczbie pojedynczej :)) 250 dzieci pod opieką; prowadzimy zajęcia dla dzieci od urodzenia; uczymy grać na pianinie, wiolonczeli, skrzypcach i gitarze; stworzyliśmy dwa chóry dla dzieci przedszkolnych i starszych (które zdobywają nagrody!); uczymy dzieci o różnych schorzeniach, które nie mogłyby skorzystać z tradycyjnej edukacji muzycznej; przygotowujemy koncerty naszych wychowanków oraz koncerty dla maluszków co pół roku; w wakacje wyjeżdżamy na muzyczne kolonie; w weekendy szkolimy kadrę nauczycielską… Brzmi fantastycznie! I jest fantastyczne! I jestem dumna z każdego mojego wychowanka! Moja Szkoła napawa mnie dumą! Dla takich efektów wart był cały ten trud i stres!

Jednocześnie każdego dnia spotykają mnie (tu niestety wraca liczba pojedyncza) niby malutkie problemy: niezrozumienie zasady ciszy opiekuna podczas zajęć, wchodzenie w butach na teren szkoły, zatkane toalety i inne usterki, pretensje sąsiadów o źle zaparkowane auta, roszczenia rodziców na temat odrabiania zajęć niezgodnie z umową, nieopłacone zajęcia, rozstrojone instrumenty, choroby kadry, zmęczeni lub sfrustrowani uczniowie… Kamyczek do kamyczka, a nagle czuję się, jakbym dźwigała ciężki wór gruzu! Która kobieta tego nie zna? Mimo to, staram się zrozumieć każdą sytuację i zastanowić się zanim coś powiem. Zawsze szukam pojednania, zawsze daję drugą szansę, choć czasem nie jest łatwo! Dziś ja szukam drugiej szansy.

Proszę o Wasze zrozumienie i wsparcie:

https://zrzutka.pl/pkvdaj

Cała droga, którą pokonałam wraz z Allegretto, spowodowała zaciągnięcie olbrzymich długów. Czy można było postąpić inaczej, aby znaleźć się tu, gdzie jestem? Może. Może gdybym była Przedsiębiorczą Matką Ekonomistką, albo gdybym nie była Samotną Matką, albo gdybym nie była Matką?

Fakty są takie, że miesięczne raty zobowiązań sięgają 7 tysięcy złotych. Sami nie wydostaniemy się ze spirali kredytów, które umożliwiły mi stworzenie tego wyjątkowego miejsca. Bez tych rat, szkoła jest rentowna. Z nimi zatonie, a wraz z nią ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk.

Zdjęcie: archiwum Urszuli Polak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail