Czego szukasz

Jakie są kluczowe czynniki pozwalające łączyć życie rodzinne i zawodowe?

O organizacji czasu, o krótkich i długich weekendach, rozumiejącym pracodawcy oraz o tym, jakie wsparcie jest niezbędne, aby łączyć macierzyństwo z pracą zawodową rozmawiamy z Marią Szlachciak, Manager działu Corporate Accounting w firmie Franklin Templeton Investments. Marysia od 9 lat pracuje w firmie i w oparciu o swoje doświadczenia opowiada, czym wyróżnia się firma przyjazna mamie. Jeśli szukasz pracy, sprawdź aktualne oferty >

  • Agnieszka Kaczanowska - 08/05/2017
Maria Szlachciak, Manager działu Corporate Accounting w firmie Franklin Templeton Investments z synkiem Adasiem

Marysiu, blisko 9 lat temu zdecydowałaś się na pracę w firmie Franklin Templeton Investments, co zachęciło Cię do aplikowania właśnie tu?

Tak naprawdę o mojej pracy tutaj zadecydował przypadek (choć podobno nie ma przypadków). Kilka miesięcy wcześniej zaaplikowałam na pewne stanowisko do innej firmy, ale po rozmowie kwalifikacyjnej okazało się, że to nie jest to czego szukam i postanowiłam nie zmieniać pracy. Wtedy zadzwonił do mnie headhunter i używając niemałego wysiłku namówił mnie na wzięcie udziału w rekrutacji do Franklin Templeton Investments.

Nie planowałam zmiany i zgodziłam się trochę na odczepne, żeby dał mi już spokój. Oczywiście zaraz po tym dokładnie zapoznałam się z opisem stanowiska, firmą i opiniami na jej temat, no bo jeśli już miałabym zmienić zdanie, to na coś, co jest naprawdę tego warte.

Im więcej czasu poświęciłam na zgłębianie tematu, tym bardziej ta praca mi się podobała! I z takim nastawieniem, na totalnym luzie wzięłam udział w procesie rekrutacyjnym – i chyba dlatego dostałam tę pracę.

Przeszłam aż 6 etapów rekrutacji i później miałam nie lada dylemat, zmieniać czy nie zmieniać? Miałam dobrą i stabilną pracę, a pojawiła się inna, pełna wyzwań i niewiadomych… Przyjęłam ją i do tej pory uważam to za jedną z najlepszych życiowych decyzji!

Przez te lata Twoja praca się zmieniła i obecnie jesteś menadżerem działu księgowego. Jakim zespołem zarządzasz?

Nasza firma ma strukturę macierzową, co przekłada się w moim przypadku na to, że pełnię dwie funkcje i mam dwóch szefów. W jednej z nich jestem managerem działu księgowości i raportuje do mnie 9 osób (z czego 4 na urlopie macierzyńskim/wychowawczym).

W mojej drugiej roli, zwanej Finance Site Lead, jestem szefem administracyjnym wszystkich działów finansowych w naszej firmie i jest tu ponad 60 pracowników.

Opowiedz nam proszę o swojej pracy. Czym zajmujesz się na co dzień? Jak wygląda Twój „typowy” dzień pracy?

Zacznę od tego, że nie mam typowego dnia pracy ;-). W ciągu tych 9 lat nie zdarzyło się jeszcze, aby dwa moje dni wyglądały identycznie i to jest super! Poranek jednak jest zawsze podobny: zaczynam od sprawdzania maili i od dobrej kawy.

Jesteśmy korporacją międzynarodową, co oznacza, że gdy my śpimy, nasi koledzy w Stanach Zjednoczonych pracują, dlatego zawsze czeka na mnie rano około 20 wiadomości, na które muszę w jakiś sposób zareagować – odpisać, coś przygotować, przekazać działowi, zająć się większym projektem.

Codziennie mam też w kalendarzu kilka spotkań. Są to rozmowy rekrutacyjne, konferencje telefoniczne z managerami z całej Europy, z moimi przełożonymi, z szefami działów, za które w swojej drugiej funkcji opowiadam itd.

Należę też do różnych grup, które mają regularne spotkania np. grupa managerów naszego biura, starsza kadra zarządzająca, grupa nadzorująca wolontariat pracowniczy, grupy projektowe. Do tego dochodzą spotkania działowe, tak więc mój kalendarz jest dość napięty.

W międzyczasie sprawdzam pracę zespołu, akceptuję przelewy, sporządzam projekcje finansowe, przygotowuję i sprawdzam różne raporty – największymi z nich są oczywiście sprawozdania finansowe oraz deklaracje podatkowe. Dla zwykłego śmiertelnika – nuda, ale ja moją pracę bardzo lubię!

Marysiu, w ciągu tych 9 lat zostałaś mamą, prawda? Jak wyglądał Twój powrót do pracy?

Zostałam mamą w czasach, gdy jeszcze obowiązywał około 5-miesięczny urlop macierzyński. Po doliczeniu zaległego urlopu wypoczynkowego wyszło mi 7 miesięcy nieobecności po urodzeniu dziecka. Przyznam, że planowałam wydłużyć ten okres do pełnego roku, korzystając z urlopu wychowawczego, jednak koleżanka, która przejęła moje obowiązki sama zaszła w ciążę i nie byłoby nikogo w polskim biurze, kto mógłby zająć moje stanowisko.

Poczucie obowiązku nakazało mi wrócić wcześniej. Pomogło mi to, że znalazłam opiekunkę, której ufałam i wierzyłam, że synek zostaje w dobrych rękach. Dodatkowo nie wróciłam na cały etat, tylko na 4/5 – w praktyce oznaczało to, że pracowałam 4 dni w tygodniu zamiast 5.

Wtedy ustanowiłam sobie tzw. długie i krótkie weekendy: praca w poniedziałek i wtorek, środa wolna (krótki weekend), praca w czwartek i piątek, a sobota i niedziela wolne (długi weekend). Dzięki temu rozstania z synkiem były łatwiejsze. Do tego przerwa na karmienie, więc w biurze byłam tylko 7 godzin.

Adasia karmiłam niemal do ukończenia przez niego roku, a na część etatu pracowałam rok od powrotu, czyli aż mały skończył 19 miesięcy. Wtedy też poszedł do żłobka, co uważam za bardzo dobre posunięcie, choć na początku było mi ciężko psychicznie zostawiać go w takim miejscu. O tym też zdecydował przypadek – niania wypowiedziała nam umowę i musieliśmy szybko opracować plan B.

Wkrótce przekonaliśmy się, że stało się to we właściwym momencie i z dobrym wpływem na nasze dziecko – żłobek z polecenia, przebywały tam też dzieci naszych znajomych, świetna kadra, dużo ciepła i wspaniała opieka. To tam Adaś odstawił smoczek i pieluszki, a naśladując starsze dzieci i przebywając w grupie bardzo szybko się rozwijał.

A jak sobie radzicie rodzinnie, gdy Adaś choruje?

Wiadomo, że takich sytuacji się nie uniknie i często zdarzają się w najmniej odpowiednim momencie. Dla osób, których każdy dzień pracy wygląda podobnie, pewnie nie jest to aż tak trudne. Ja mam terminy raportowania, składania deklaracji podatkowych, na których muszę złożyć podpis, poumawiane spotkania, więc są takie dni, kiedy po prostu muszę być w pracy. I wtedy jest największy problem. Ale takie jest życie – nigdy nie jest idealnie i najważniejsze jest wsparcie, na jakie możemy wtedy liczyć.

Mam szczęście pracować w takiej firmie i z takimi ludźmi, którzy rozumieją tego typu sytuacje. Po pierwsze w przypadku „awarii” mam możliwość pracy z domu, w ten sposób nadal mogę brać udział w video- i telekonferencjach, pracować na komputerze i komunikować się z zespołem za pomocą skype. Inne spotkania przekładam.

Gdy zanosi się na dłuższą rekonwalescencję, niezastąpieni są moi rodzice, na których zawsze mogę liczyć. Mieszkają jednak daleko, więc na 1-2 dni ich nie ściągam, tylko staram się poradzić sobie we własnym zakresie.

Mój mąż ma bardzo wymagającą pracę, również wiele spotkań i ważnych tematów, i podobnie jak ja – nie może wszystkiego nagle rzucić, jednak jest w stanie przeorganizować swój dzień i np. zostać kilka godzin w domu, podczas gdy ja załatwiam osobiście w biurze niezbędne tego dnia rzeczy.

Przez pewien czas mieliśmy zaprzyjaźnioną przyszywaną babcię dla Adasia – mieszkającą w pobliżu emerytowaną nauczycielkę, która była dostępna i chętna do pomocy w nagłych sytuacjach. Po niespełna godzinie od naszego telefonu mogła już być u nas i zostać cały dzień z synkiem. Była cudowną, mądrą życiowo i ciepłą osobą. Zaprzyjaźniliśmy się z nią i jej rodziną, spotykając się często bez okazji. Niestety przedwcześnie odeszła, przegrała walkę z rakiem. Nie ukrywam, że była dla nas wielką pomocą.

Później kilkakrotnie pomagała nam znajoma, która pracowała wcześniej w przedszkolu, ale zmieniła pracę i teraz trudniej jest nam znaleźć pomoc „ad hoc”. Możemy liczyć na jej wsparcie poza godzinami pracy.

Taka przyszywana babcia to świetna sprawa i super pomysł. Wracając do Twojej pracy, niedługo po powrocie z urlopu macierzyńskiego awansowałaś, zresztą jak wiele innych kobiet w Waszej firmie. Z tego co wiem, to wśród kadry menedżerskiej we Franklin Templeton Investments w Poznaniu jest aż 60% kobiet….

Tak, to prawda. W naszej firmie ogólnie jest przewaga kobiet, a w Poznaniu wśród najwyższej kadry zarządzającej jest nas aż 5 na 8. Zostanie mamą absolutnie nie przekreśla ścieżki kariery – tak było nie tylko w moim przypadku.

Niemal dwa lata po powrocie do pracy dostałam awans i sama również awansuję mamy. W takich sytuacjach nie patrzymy przez pryzmat płci czy stanu cywilnego, ani sytuacji w rodzinie. To pracownik swoim zaangażowaniem i jakością pracy udowadnia, że zasługuje na docenienie. Ja osobiście uważam, że matki są o wiele lepiej zorganizowane, wielozadaniowe i mają zdrowe podejście do wielu spraw, w tym do swoich obowiązków.

Nie ukrywam, że życie po urodzeniu dziecka ulega przewartościowaniu – ale na dobre. Nie tracimy czasu na niepotrzebne dywagacje, wiemy, że musimy się spiąć, aby wykonać wszystkie zadania – szukamy efektywniejszych sposobów, jesteśmy bardziej asertywne, no bo przecież żłobek czy przedszkole jest zamykane o danej godzinie i nie możemy sobie pozwolić na zostanie dłużej w pracy, a z drugiej strony wiemy, że nikt za nas obowiązków nie wykona. Praca sama się nie zrobi…więc kombinujemy, jak wszystko pogodzić – kreatywność w każdym calu.

Często mam telekonferencje z managerami ze Stanów Zjednoczonych. W takich przypadkach planuję to z wyprzedzeniem, wtedy albo mąż odbiera Adasia z przedszkola, a ja zostaję dłużej w biurze, albo łączę się z domu.

Praca z domu to wyzwanie, prawda?

Oj tak! Na szczęście nie muszę korzystać z tej opcji zbyt często. Czasem bywa zabawnie, jeśli jestem sama z synkiem, mam słuchawki na uszach, grono rozmówców, a mały wtedy np. mówi mi, że musi do toalety – ze szczegółami, co chce tam robić 😉 . Albo ogląda bajki coraz głośniej i głośniej, a ja na migi mu pokazuję, że ma ściszyć. Na szczęście moi rozmówcy są wyrozumiali i często też mają dzieci, więc się nie dziwią dodatkowym efektom dźwiękowym.

Ostatnio w Internecie pojawił się taki zabawny i dość prawdziwy filmik BBC, na którym wypowiadał się pan pracując właśnie z domu, gdy wtargnęły do jego pokoju dzieci, a za nimi mama, zabierając je w popłochu z pomieszczenia. Wyglądało znajomo ☺

Czy Adaś odwiedza Cię czasem w pracy? Wie, czym zajmuje się Mama i jest z Ciebie dumny?

Zdarza się to niezwykle rzadko, wyłącznie w sytuacjach awaryjnych, ale bardzo lubi te wizyty, bo może sobie rysować czy podziwiać widok z okna – pracuję na 13 piętrze, więc jest co podziwiać! Już sama jazda windą jest dla niego frajdą. O mojej pracy wie tyle, że firma nazywa się Franklin, tak jak żółw z bajki, a mama jest (i to jest wymyślone przez niego słowo) „szefeczką”. Czyli taką fajną szefową.

Wiedząc jak wielką radość sprawia dziecku wizyta u rodziców w firmie, postanowiliśmy zorganizować zwiedzanie biura dla dzieci naszych pracowników – pokazujemy sale konferencyjne (z wyświetlaniem bajek!), dużą drukarko-kopiarkę, na której dzieci kserują własne dłonie, kuchnię, taras widokowy i przestrzeń biurową (najlepsze są zawsze kręcone krzesła). Dzieciaki to uwielbiają! Poznają miejsce, w którym znikają codziennie rodzice na wiele godzin.

Wiemy, że oprócz licznych obowiązków służbowych bardzo angażujesz się w działalność społeczną zarówno w firmie, jak i wśród swojej lokalnej społeczności. Co Cię do tego motywuje? Jak to jest, że zapracowana menadżer, zaangażowana mama jeszcze tyle swojego czasu oddaje innym?

Dlaczego? Ponieważ uważam, że to jeden z najważniejszych aspektów naszego życia – być dobrym człowiekiem i dzielić się z innymi. To świadczy o tym, jacy jesteśmy – nie nasze stanowisko, pieniądze, dom czy samochód. To wszystko jest ulotne, teraz jest, jutro może zabraknąć. Natomiast nasze wartości, wiara i przekonania świadczą o tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

Nic nie sprawia mi tak wielkiej radości, jak uszczęśliwienie innej osoby. Cieszę się, gdy mogę dać coś z siebie i staram się, aby niekoniecznie były to pieniądze. Oczywiście wspieram finansowo różne organizacje – głównie tych, którzy nie mogą zawalczyć o siebie – dzieci i zwierzęta.

Od wielu lat koordynuję lub organizuję Szlachetną Paczkę – zarówno w pracy, jak i prywatnie, choć tu bardziej zaangażowałam się w pomoc „Rodzina Rodzinie” – zaopatrując w niezbędne produkty najuboższe rodziny z naszej parafii pod Poznaniem.

We Franklinie jestem członkiem rady wolontariatu pracowniczego. W ramach tych działań organizujemy różne akcje, pomagając niepełnosprawnym, osobom z domów opieki społecznej, domu dziecka, bezdomnym zwierzętom – to jest coś, na co zawsze znajdę czas i staram się zarazić tym samym mojego synka. Podobnie jak ja, jest bardzo wrażliwy na krzywdę ludzką. Nie kryję przed nim, że obok nas żyją ludzie potrzebujący pomocy i staram się pobudzić w nim chęć dzielenia się z uboższymi od siebie.

Czasem też wystarczy zainspirować innych, mówić o tym głośno i często znajdzie się ktoś, kto czuje się nikomu niepotrzebny, a ma akurat to, czego mi brakuje – czas. Wiele projektów wystarczy rozpędzić i później same się toczą lub ktoś inny przejmuje pałeczkę. Mam za sobą jeden taki projekt i jestem bardzo dumna z tego, jak się rozkręcił, choć niewiele osób już pamięta, że to właśnie ja go zainicjowałam.

Działam też w różnych organizacjach dla kobiet biznesu – zrzeszających osoby podobne do mnie. Niezmiernie sobie cenię te kontakty i doświadczenia, jakimi możemy się między sobą wymieniać. Ostatnio zostałam również mentorką (wcześniej byłam mentee w jednym z takich programów). Uważam, że powinniśmy się dzielić tym, co mamy – wiedzą, doświadczeniem, pomysłami – a wyjdzie z tego dużo dobrego.

Marysiu, kiedy znajdujesz na to czas? Masz jakieś super moce?

Kiedy go znajduję? Szczerze powiem, że nie wiem. Ale mam coś takiego, że robiąc jedną rzecz, myślami już jestem przy następnej. Czytając książkę planuję co będzie na obiad, a gotując obmyślam już plan na kolejny dzień itd. Uważam, że jestem dobrze zorganizowana i potrafię żonglować różnymi czynnościami.

Nie wiem ile kobiet się ze mną zgodzi – weźmy na przykład gotowanie przez żonę i przez męża. Kobieta mając już coś przygotowanego w garnku, czekając na zagotowanie w międzyczasie zmywa, czyści blat, zamiesza potrawę, pochowa naczynia itd.

Mężczyzna jest jednozadaniowy. Jeśli czeka na zagotowanie, to czeka i tyle. Patrzy na garnek, czasem zamiesza, a kuchnia wokół niego to istne pole walki – pootwierane szafki, masa brudnych naczyń, torebka z mąką, cukrem, na wierzchu itd. Później uruchamia dopiero projekt „sprzątanie”.

My, kobiety chyba lepiej zagospodarowujemy wolne przestrzenie czasowe i to są nasze super moce.

Kiedyś usłyszałam na szkoleniu, że nasze życie i obowiązki to takie kamienie – mniejsze i większe. Jeśli do naczynia zaczniemy je wrzucać jak leci, to nam się nie zmieszczą wszystkie. Ale jeśli zaczniemy od tych największych, to na końcu małe powpadają w wolne przestrzenie i się uda. Musimy po prostu nadać odpowiednie priorytety.

Na koniec zapytam Cię jeszcze o to, które z elementów wsparcia dla mam/dla rodziców jakie oferuje Franklin Templeton doceniasz najbardziej?

Dla mnie najistotniejsza jest wspomniana już wcześniej możliwość pracy z domu w sytuacjach „awaryjnych” i elastyczne godziny pracy w moim dziale. Firma przestrzega przepisów prawa pracy, więc kobiety w ciąży nie muszą obawiać się o swój powrót – miejsce jest i czeka, zaczynamy od wdrożenia, przypomnienia obowiązków, szanujemy przysługujące przerwy, godziny pracy, części etatu.

Wiem, że niestety nie we wszystkich firmach tak jest, dlatego o tym wspominam. Ojcowie również wykorzystują urlopy rodzicielskie. To składa się na tak ważne zrozumienie przez pracodawcę szczególnych potrzeb pracujących rodziców. O tym jak nasza firma wspiera mamy piszemy tutaj >>>

A gdybyś chciała zachęcić inne mamy do dołączenia do Waszego zespołu, to jak możesz je zachęcić, poza tym co już opowiedziałaś?

Zapraszam! Przede wszystkim do zapoznania się z naszą stroną internetową. Mamy wiele otwartych stanowisk, które być może na Was czekają? Nie traktujemy inaczej rodziców i nie-rodziców, ale zapewniamy sposoby na takie rozłożenie obowiązków, aby można było pogodzić pracę z obowiązkami domowymi.

Może na próbę warto zatrudnić się na czas określony? My często mamy takie oferty – szukamy zastępstw na czas urlopów macierzyńskich, stąd szeroka gama stanowisk na 12 i 18 miesięcy. Mój mąż wiedział, że ja nie nadaję się do siedzenia z dzieckiem w domu przez 5 lat, że muszę robić coś więcej i dlatego, gdy zastanawiałam się czy jestem dobrą mamą wracając do pracy po 7 miesiącach, powiedział mi, że najlepsza mama to szczęśliwa mama. I chyba miał rację, ponieważ mój synek codziennie powtarza mi, że jestem „najkochańszą mamą na całym świecie i na drugim końcu świata, i nawet w kosmosie takiej nie ma” 

I na 100% ma rację! Dziękuję Marysiu za rozmowę. Zapraszam też Mamy do aplikowania i szczególnie do wzięcia udziału w Dniu Otwartym dla Mam w Franklin Templeton w Poznaniu już 19 maja. Szczegółowe informacje i zapisy dostępne są tutaj >>>

Zdjęcia: archiwum domowe Marii Szlachciak oraz grafika Franklin Templeton Investments

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Dziecko i kariera. Możliwe! Przetestowałam!

Adaś to uroczy szkrab, który lekko ponad dwa lata temu, wywrócił jej życie do góry nogami. Czy towarzyszyły jej obawy dotyczące pogodzenia roli mamy z pracą zawodową? Zdaje się, że nie ma kobiet, które choć przez chwilę nie zastanawiają się „Czy dam radę?”. Dziś wie, że macierzyństwo nie wyklucza ciekawej, pełnej wyzwań kariery. O tym co się zmieniło, oraz za co ceni swoją pracę opowiedziała nam Izabela Głębocka – Test Engineering Senior Analyst w Accenture Advanced Technology Center Poland.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 04/11/2018
Izabela Głębocka – Test Engineering Senior Analyst w Accenture Advanced Technology Center Poland

Całkiem niedawno wróciłaś do pracy, jak czujesz się godząc rolę mamy z obowiązkami zawodowymi?

Czas, kiedy na świecie pojawił się Adaś, był dla mnie rzeczywiście intensywny. Zorganizowanie życia dostosowanego do malucha, który wymaga Twojej stałej uwagi, jest niemałym wyzwaniem dla całej rodziny. Poza tym, macierzyństwo to także wejście w zupełnie nową rolę, w której należy się przygotować na konieczność radzenia sobie z nieznanymi dotychczas zadaniami. Jakiś czas temu wróciłam do firmy. Nie mogę powiedzieć, że był to trudny powrót. Niewiele się zmieniło, znacznie więcej zmian przyniosło życie prywatne.

Dużym wsparciem w organizacji czasu okazała się pomoc niani. Jednak tym, co najbardziej ułatwiło mi pogodzenie życia prywatnego z karierą, okazało się bardzo elastyczne podejście pracodawcy do czasu pracy i jego organizacji oraz możliwość pracy zdalnej.

Dzisiaj już wiem, że mając małe dziecko naprawdę nie wszystko da się przewidzieć i zaplanować i wcale nie zależy to od naszych zdolności organizacyjnych😊. W sytuacjach, których nie byłam w stanie przewidzieć, bardzo pomagała mi elastyczność moich przełożonych oraz kolegów i koleżanek z zespołu. Nigdy nie czułam się rozliczana z czasu pracy, a jedynie z zadania, które było mi przypisane. To podejście pozwoliło mi nie tylko efektywniej organizować swój czas, ale przede wszystkim zapewniło poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Wiedziałam, że nie muszę dodatkowo stresować się pracą, bo tam nowy etap mojego życia jest czymś zupełnie naturalnym. Mogę chyba śmiało powiedzieć, że godząc rolę mamy i testerki czuję się już całkiem nieźle!

U swojego obecnego pracodawcy pracujesz praktycznie od początku zatrudnienia, mija już 8. rok. Masz wieloletnie doświadczenie w pracy testera, zbierasz praktykę w roli mamy. Na czym chciałabyś się teraz skupić? Jakie są Twoje cele?

Z całą pewnością przez najbliższych kilkanaście lat będę dalej szkolić się w roli mamy. Jeszcze sporo nauki przede mną :).

Zawodowo moje plany nie uległy zmianie. Jeszcze przed ciążą wiedziałam, że chciałabym skupić się na rozwoju kompetencji technicznych, rozszerzać wiedzę i umiejętności z zakresu testing automation. Podczas pracy w Accenture miałam okazję pracować przy różnych projektach, wdrażając rozwiązania dla różnorodnych branż. Każdy projekt przyniósł ze sobą nowe doświadczenia. Miałam już styczność z zarządzaniem swoim własnym zespołem, dostałam możliwość sprawdzenia, która ścieżka kariery przynosi mi największą satyfakcję. Dzisiaj wiem, że chciałabym skupić się na karierze eksperckiej. To, co jest dla mnie naprawdę najważniejsze, to poczucie, że zmiany w życiu prywatnym w żaden sposób nie ograniczyły mojego rozwoju zawodowego. Wciąż otwarte są przede mną te same możliwości. To, jak je wykorzystam, zależy jedynie od moich umiejętności i zaangażowania.

Zdaje się, że mimo zupełnie nowego położenia, naprawdę złapałaś równowagę i nie dałaś się zwariować, brawo! Dużym wsparciem w odnalezieniu się w zupełnie nowej sytuacji jest zazwyczaj rodzina i przyjaciele. Co Tobie dawało największe poczucie bezpieczeństwa?

Niewątpliwie, kiedy dociera do Ciebie, że coś w Twoim życiu ulega zmianie, przydaje się wsparcie rodziny i ludzi, którzy Cię kochają, którym możesz ufać. Jeśli nawet czasem czymś się stresowałam lub czegoś obawiałam, duże poczucie bezpieczeństwa zapewnili mi ludzie, którzy byli przy mnie.

Muszę jednak przyznać, że zarówno przed, jak i po urodzeniu Adasia, sporo wsparcia dostałam właśnie w pracy. Nikt nigdy nie dał mi odczuć, że muszę dokonać jakiegoś wyboru, czemuś bardziej się poświęcić. Nie usłyszałam ani jednego negatywnego komentarza odnośnie tego, w jakim systemie pracuję, jak wygląda moja dyspozycyjność czasowa. Kiedy chciałam wrócić do organizacji, zaproponowano mi pracę na część etatu, korzystałam z godziny na karmienie, firma starała się być naprawdę elastyczna. Co więcej, po powrocie zaoferowano mi możliwość wejścia w nowy projekt. Zdecydowałam się, ponieważ chciałam spróbować czegoś nowego i to okazało się strzałem w dziesiątkę!

Zdaje się, że naprawdę cenisz swoją pracę jako kobieta i młoda mama, zgadza się?

Oczywiście! Przede wszystkim za wspomnianą elastyczność i zaufanie ze strony klienta, managera i zespołu. Nie czuję się kontrolowana ani w żaden sposób ograniczana. To dla mnie ważne, że pracodawca daje mi kredyt zaufania. Dzięki temu mam możliwość zorganizowania sobie życia prywatnego bez poczucia, że nie wywiązuję się z odpowiedzialności, które ciążą na mnie w pracy.

Poza tym widzę, że mój pracodawca naprawdę nie wymaga ode mnie przedłożenia życia zawodowego nad prywatne, a wręcz przeciwnie – stwarza okazje do tego, aby te dwa światy mogły się ze sobą spotykać. Mam możliwość zabrania Adasia na coroczny, rodzinny piknik letni, na który wszyscy pracownicy przychodzą ze swoimi rodzinami. Z okazji Dnia Dziecka maluchy zapraszane są do biura, w którym czeka na nie masa niespodzianek, a ostatnio brałam nawet udział w sesji fotograficznej z okazji Dnia Matki. Czasami samej brakuje Ci czasu na takie momenty. Fajnie, że są dziś pracodawcy, którzy starają się zrobić coś, co może Cię po prostu ucieszyć 😊

Dziękujemy za rozmowę!

A może chcesz lepiej poznać Accenture Technology? Przejdź do profilu firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie >>>

Rozmawiała:

Zdjęcie: własność Accenture Technology

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

Ile wyniesie minimalne wynagrodzenie za pracę i za godzinę zlecenia od 2019 roku

Już od 1 stycznia 2019 r. stawka minimalnego wynagrodzenia za pracę będzie wynosiła 2.250 zł, a minimalna stawka za jedną godzinę wykonania zlecenia lub świadczenia usług – 14,70 zł. Wzrost pracowniczej stawki wynagrodzeniowej oznacza również podwyżkę innych świadczeń i podstaw, ustalanych w wysokości odpowiadającej minimalnej płacy lub stanowiących jej procent. Sprawdźmy na przykładach, co się zmieni i ile wyniesie.
  • Zofia Kowalska - 31/10/2018

Minimalne wynagrodzenie w górę

W przyszłym roku pracownicy wynagradzani stawką minimalną, zatrudnieni w pełnym wymiarze czasu pracy, zarobią o 150 zł więcej niż w 2018 r. Po odliczeniu składek na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne oraz zaliczki na podatek dochodowy pensja wyniesie 1.633,78 zł.

Szczegółowe wyliczenia przedstawia poniższa wzorcowa lista płac:

Pracownik najniżej zarabiający zyska na podwyżce 103,78 zł miesięcznie (1.633,78 zł – obecne 1.530 zł). Natomiast dla pracodawcy koszt wynagrodzenia wzrośnie do kwoty 2.710,81 zł (brutto wraz ze składkami na ZUS w części finansowanej przez płatnika).

Ważne! Dla pracownika zatrudnionego w niepełnym wymiarze czasu pracy, wysokość minimalnego wynagrodzenia ulega proporcjonalnemu obniżeniu. Wysokość minimalnego wynagrodzenia ustala się w kwocie proporcjonalnej do liczby godzin pracy przypadającej do przepracowania przez pracownika w danym miesiącu, biorąc za podstawę wysokość aktualnego minimalnego wynagrodzenia dla pełnego etatu.

Przykład:

Pracownica jest zatrudniona na 1/2 etatu, za wynagrodzeniem minimalnym. W styczniu 2019 r. wynagrodzenie powinno być ustalone w wysokości 1.125 zł, co wynika z następującego obliczenia uwzględniającego wymiar czasu pracy na styczeń, dla połowy etatu tj. 88 godzin (pełen wymiar – 176 godz.):
[(2.250 zł x 88 godz.): 176 godz.] = 1.125 zł.

Ze względu na to, że przy rozliczaniu pracowników z podatku dochodowego mogą być stosowane koszty uzyskania przychodów w wysokości podstawowej lub podwyższonej dla dojeżdżających z innej miejscowości, a miesięczna zaliczka PIT może być pomniejszana o kwotę 46,33 zł, bądź nie (w zależności od tego, czy pracownik spełnia warunki i złożył lub nie, oświadczenie PIT-2), wyróżniamy 4 kwoty minimalnego wynagrodzenia netto.

Poniższa tabela je przedstawia:

Podstawa prawna:

  • rozporządzenie Rady Ministrów z 11 września 2018 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2019 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 1794),
  • art. 45 i art. 47 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 2017 r. poz. 1368 ze zm.),
  • art. 871 § 1, § 2, art. 91, art. 92 § 1 i 2, art. 129 § 5, art. 130 i art. 1518 ustawy z 26 czerwca 1974 r. kodeks pracy (Dz.U. z 2018 r. poz. 917 ze zm.)
  • art. 8 ust. 4 ustawy z 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracę z przyczyn niedotyczących pracowników (Dz.U. z 2016 r. poz. 1474 ze zm.)
  • art. 6 ustawy z 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz.U. z 2017 r. poz. 847 ze zm.)
  • art. 5 ustawy 17 lipca 2009 r. o praktykach absolwenckich (Dz. U. z 2018 r. poz. 1244)
  • art. 18 ust. 5d, ust. 7, ust. 14 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz.U. z 2017 r. poz. 1778 ze zm.).

Izabela Nowacka, specjalista z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, ekspert Portalu FK

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Zofia Kowalska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail