Czego szukasz

Jakie są kluczowe czynniki pozwalające łączyć życie rodzinne i zawodowe?

O organizacji czasu, o krótkich i długich weekendach, rozumiejącym pracodawcy oraz o tym, jakie wsparcie jest niezbędne, aby łączyć macierzyństwo z pracą zawodową rozmawiamy z Marią Szlachciak, Manager działu Corporate Accounting w firmie Franklin Templeton Investments. Marysia od 9 lat pracuje w firmie i w oparciu o swoje doświadczenia opowiada, czym wyróżnia się firma przyjazna mamie. Jeśli szukasz pracy, sprawdź aktualne oferty >

  • Agnieszka Kaczanowska - 08/05/2017
Maria Szlachciak, Manager działu Corporate Accounting w firmie Franklin Templeton Investments z synkiem Adasiem

Marysiu, blisko 9 lat temu zdecydowałaś się na pracę w firmie Franklin Templeton Investments, co zachęciło Cię do aplikowania właśnie tu?

Tak naprawdę o mojej pracy tutaj zadecydował przypadek (choć podobno nie ma przypadków). Kilka miesięcy wcześniej zaaplikowałam na pewne stanowisko do innej firmy, ale po rozmowie kwalifikacyjnej okazało się, że to nie jest to czego szukam i postanowiłam nie zmieniać pracy. Wtedy zadzwonił do mnie headhunter i używając niemałego wysiłku namówił mnie na wzięcie udziału w rekrutacji do Franklin Templeton Investments.

Nie planowałam zmiany i zgodziłam się trochę na odczepne, żeby dał mi już spokój. Oczywiście zaraz po tym dokładnie zapoznałam się z opisem stanowiska, firmą i opiniami na jej temat, no bo jeśli już miałabym zmienić zdanie, to na coś, co jest naprawdę tego warte.

Im więcej czasu poświęciłam na zgłębianie tematu, tym bardziej ta praca mi się podobała! I z takim nastawieniem, na totalnym luzie wzięłam udział w procesie rekrutacyjnym – i chyba dlatego dostałam tę pracę.

Przeszłam aż 6 etapów rekrutacji i później miałam nie lada dylemat, zmieniać czy nie zmieniać? Miałam dobrą i stabilną pracę, a pojawiła się inna, pełna wyzwań i niewiadomych… Przyjęłam ją i do tej pory uważam to za jedną z najlepszych życiowych decyzji!

Przez te lata Twoja praca się zmieniła i obecnie jesteś menadżerem działu księgowego. Jakim zespołem zarządzasz?

Nasza firma ma strukturę macierzową, co przekłada się w moim przypadku na to, że pełnię dwie funkcje i mam dwóch szefów. W jednej z nich jestem managerem działu księgowości i raportuje do mnie 9 osób (z czego 4 na urlopie macierzyńskim/wychowawczym).

W mojej drugiej roli, zwanej Finance Site Lead, jestem szefem administracyjnym wszystkich działów finansowych w naszej firmie i jest tu ponad 60 pracowników.

Opowiedz nam proszę o swojej pracy. Czym zajmujesz się na co dzień? Jak wygląda Twój „typowy” dzień pracy?

Zacznę od tego, że nie mam typowego dnia pracy ;-). W ciągu tych 9 lat nie zdarzyło się jeszcze, aby dwa moje dni wyglądały identycznie i to jest super! Poranek jednak jest zawsze podobny: zaczynam od sprawdzania maili i od dobrej kawy.

Jesteśmy korporacją międzynarodową, co oznacza, że gdy my śpimy, nasi koledzy w Stanach Zjednoczonych pracują, dlatego zawsze czeka na mnie rano około 20 wiadomości, na które muszę w jakiś sposób zareagować – odpisać, coś przygotować, przekazać działowi, zająć się większym projektem.

Codziennie mam też w kalendarzu kilka spotkań. Są to rozmowy rekrutacyjne, konferencje telefoniczne z managerami z całej Europy, z moimi przełożonymi, z szefami działów, za które w swojej drugiej funkcji opowiadam itd.

Należę też do różnych grup, które mają regularne spotkania np. grupa managerów naszego biura, starsza kadra zarządzająca, grupa nadzorująca wolontariat pracowniczy, grupy projektowe. Do tego dochodzą spotkania działowe, tak więc mój kalendarz jest dość napięty.

W międzyczasie sprawdzam pracę zespołu, akceptuję przelewy, sporządzam projekcje finansowe, przygotowuję i sprawdzam różne raporty – największymi z nich są oczywiście sprawozdania finansowe oraz deklaracje podatkowe. Dla zwykłego śmiertelnika – nuda, ale ja moją pracę bardzo lubię!

Marysiu, w ciągu tych 9 lat zostałaś mamą, prawda? Jak wyglądał Twój powrót do pracy?

Zostałam mamą w czasach, gdy jeszcze obowiązywał około 5-miesięczny urlop macierzyński. Po doliczeniu zaległego urlopu wypoczynkowego wyszło mi 7 miesięcy nieobecności po urodzeniu dziecka. Przyznam, że planowałam wydłużyć ten okres do pełnego roku, korzystając z urlopu wychowawczego, jednak koleżanka, która przejęła moje obowiązki sama zaszła w ciążę i nie byłoby nikogo w polskim biurze, kto mógłby zająć moje stanowisko.

Poczucie obowiązku nakazało mi wrócić wcześniej. Pomogło mi to, że znalazłam opiekunkę, której ufałam i wierzyłam, że synek zostaje w dobrych rękach. Dodatkowo nie wróciłam na cały etat, tylko na 4/5 – w praktyce oznaczało to, że pracowałam 4 dni w tygodniu zamiast 5.

Wtedy ustanowiłam sobie tzw. długie i krótkie weekendy: praca w poniedziałek i wtorek, środa wolna (krótki weekend), praca w czwartek i piątek, a sobota i niedziela wolne (długi weekend). Dzięki temu rozstania z synkiem były łatwiejsze. Do tego przerwa na karmienie, więc w biurze byłam tylko 7 godzin.

Adasia karmiłam niemal do ukończenia przez niego roku, a na część etatu pracowałam rok od powrotu, czyli aż mały skończył 19 miesięcy. Wtedy też poszedł do żłobka, co uważam za bardzo dobre posunięcie, choć na początku było mi ciężko psychicznie zostawiać go w takim miejscu. O tym też zdecydował przypadek – niania wypowiedziała nam umowę i musieliśmy szybko opracować plan B.

Wkrótce przekonaliśmy się, że stało się to we właściwym momencie i z dobrym wpływem na nasze dziecko – żłobek z polecenia, przebywały tam też dzieci naszych znajomych, świetna kadra, dużo ciepła i wspaniała opieka. To tam Adaś odstawił smoczek i pieluszki, a naśladując starsze dzieci i przebywając w grupie bardzo szybko się rozwijał.

A jak sobie radzicie rodzinnie, gdy Adaś choruje?

Wiadomo, że takich sytuacji się nie uniknie i często zdarzają się w najmniej odpowiednim momencie. Dla osób, których każdy dzień pracy wygląda podobnie, pewnie nie jest to aż tak trudne. Ja mam terminy raportowania, składania deklaracji podatkowych, na których muszę złożyć podpis, poumawiane spotkania, więc są takie dni, kiedy po prostu muszę być w pracy. I wtedy jest największy problem. Ale takie jest życie – nigdy nie jest idealnie i najważniejsze jest wsparcie, na jakie możemy wtedy liczyć.

Mam szczęście pracować w takiej firmie i z takimi ludźmi, którzy rozumieją tego typu sytuacje. Po pierwsze w przypadku „awarii” mam możliwość pracy z domu, w ten sposób nadal mogę brać udział w video- i telekonferencjach, pracować na komputerze i komunikować się z zespołem za pomocą skype. Inne spotkania przekładam.

Gdy zanosi się na dłuższą rekonwalescencję, niezastąpieni są moi rodzice, na których zawsze mogę liczyć. Mieszkają jednak daleko, więc na 1-2 dni ich nie ściągam, tylko staram się poradzić sobie we własnym zakresie.

Mój mąż ma bardzo wymagającą pracę, również wiele spotkań i ważnych tematów, i podobnie jak ja – nie może wszystkiego nagle rzucić, jednak jest w stanie przeorganizować swój dzień i np. zostać kilka godzin w domu, podczas gdy ja załatwiam osobiście w biurze niezbędne tego dnia rzeczy.

Przez pewien czas mieliśmy zaprzyjaźnioną przyszywaną babcię dla Adasia – mieszkającą w pobliżu emerytowaną nauczycielkę, która była dostępna i chętna do pomocy w nagłych sytuacjach. Po niespełna godzinie od naszego telefonu mogła już być u nas i zostać cały dzień z synkiem. Była cudowną, mądrą życiowo i ciepłą osobą. Zaprzyjaźniliśmy się z nią i jej rodziną, spotykając się często bez okazji. Niestety przedwcześnie odeszła, przegrała walkę z rakiem. Nie ukrywam, że była dla nas wielką pomocą.

Później kilkakrotnie pomagała nam znajoma, która pracowała wcześniej w przedszkolu, ale zmieniła pracę i teraz trudniej jest nam znaleźć pomoc „ad hoc”. Możemy liczyć na jej wsparcie poza godzinami pracy.

Taka przyszywana babcia to świetna sprawa i super pomysł. Wracając do Twojej pracy, niedługo po powrocie z urlopu macierzyńskiego awansowałaś, zresztą jak wiele innych kobiet w Waszej firmie. Z tego co wiem, to wśród kadry menedżerskiej we Franklin Templeton Investments w Poznaniu jest aż 60% kobiet….

Tak, to prawda. W naszej firmie ogólnie jest przewaga kobiet, a w Poznaniu wśród najwyższej kadry zarządzającej jest nas aż 5 na 8. Zostanie mamą absolutnie nie przekreśla ścieżki kariery – tak było nie tylko w moim przypadku.

Niemal dwa lata po powrocie do pracy dostałam awans i sama również awansuję mamy. W takich sytuacjach nie patrzymy przez pryzmat płci czy stanu cywilnego, ani sytuacji w rodzinie. To pracownik swoim zaangażowaniem i jakością pracy udowadnia, że zasługuje na docenienie. Ja osobiście uważam, że matki są o wiele lepiej zorganizowane, wielozadaniowe i mają zdrowe podejście do wielu spraw, w tym do swoich obowiązków.

Nie ukrywam, że życie po urodzeniu dziecka ulega przewartościowaniu – ale na dobre. Nie tracimy czasu na niepotrzebne dywagacje, wiemy, że musimy się spiąć, aby wykonać wszystkie zadania – szukamy efektywniejszych sposobów, jesteśmy bardziej asertywne, no bo przecież żłobek czy przedszkole jest zamykane o danej godzinie i nie możemy sobie pozwolić na zostanie dłużej w pracy, a z drugiej strony wiemy, że nikt za nas obowiązków nie wykona. Praca sama się nie zrobi…więc kombinujemy, jak wszystko pogodzić – kreatywność w każdym calu.

Często mam telekonferencje z managerami ze Stanów Zjednoczonych. W takich przypadkach planuję to z wyprzedzeniem, wtedy albo mąż odbiera Adasia z przedszkola, a ja zostaję dłużej w biurze, albo łączę się z domu.

Praca z domu to wyzwanie, prawda?

Oj tak! Na szczęście nie muszę korzystać z tej opcji zbyt często. Czasem bywa zabawnie, jeśli jestem sama z synkiem, mam słuchawki na uszach, grono rozmówców, a mały wtedy np. mówi mi, że musi do toalety – ze szczegółami, co chce tam robić 😉 . Albo ogląda bajki coraz głośniej i głośniej, a ja na migi mu pokazuję, że ma ściszyć. Na szczęście moi rozmówcy są wyrozumiali i często też mają dzieci, więc się nie dziwią dodatkowym efektom dźwiękowym.

Ostatnio w Internecie pojawił się taki zabawny i dość prawdziwy filmik BBC, na którym wypowiadał się pan pracując właśnie z domu, gdy wtargnęły do jego pokoju dzieci, a za nimi mama, zabierając je w popłochu z pomieszczenia. Wyglądało znajomo ☺

Czy Adaś odwiedza Cię czasem w pracy? Wie, czym zajmuje się Mama i jest z Ciebie dumny?

Zdarza się to niezwykle rzadko, wyłącznie w sytuacjach awaryjnych, ale bardzo lubi te wizyty, bo może sobie rysować czy podziwiać widok z okna – pracuję na 13 piętrze, więc jest co podziwiać! Już sama jazda windą jest dla niego frajdą. O mojej pracy wie tyle, że firma nazywa się Franklin, tak jak żółw z bajki, a mama jest (i to jest wymyślone przez niego słowo) „szefeczką”. Czyli taką fajną szefową.

Wiedząc jak wielką radość sprawia dziecku wizyta u rodziców w firmie, postanowiliśmy zorganizować zwiedzanie biura dla dzieci naszych pracowników – pokazujemy sale konferencyjne (z wyświetlaniem bajek!), dużą drukarko-kopiarkę, na której dzieci kserują własne dłonie, kuchnię, taras widokowy i przestrzeń biurową (najlepsze są zawsze kręcone krzesła). Dzieciaki to uwielbiają! Poznają miejsce, w którym znikają codziennie rodzice na wiele godzin.

Wiemy, że oprócz licznych obowiązków służbowych bardzo angażujesz się w działalność społeczną zarówno w firmie, jak i wśród swojej lokalnej społeczności. Co Cię do tego motywuje? Jak to jest, że zapracowana menadżer, zaangażowana mama jeszcze tyle swojego czasu oddaje innym?

Dlaczego? Ponieważ uważam, że to jeden z najważniejszych aspektów naszego życia – być dobrym człowiekiem i dzielić się z innymi. To świadczy o tym, jacy jesteśmy – nie nasze stanowisko, pieniądze, dom czy samochód. To wszystko jest ulotne, teraz jest, jutro może zabraknąć. Natomiast nasze wartości, wiara i przekonania świadczą o tym, jakimi jesteśmy ludźmi.

Nic nie sprawia mi tak wielkiej radości, jak uszczęśliwienie innej osoby. Cieszę się, gdy mogę dać coś z siebie i staram się, aby niekoniecznie były to pieniądze. Oczywiście wspieram finansowo różne organizacje – głównie tych, którzy nie mogą zawalczyć o siebie – dzieci i zwierzęta.

Od wielu lat koordynuję lub organizuję Szlachetną Paczkę – zarówno w pracy, jak i prywatnie, choć tu bardziej zaangażowałam się w pomoc „Rodzina Rodzinie” – zaopatrując w niezbędne produkty najuboższe rodziny z naszej parafii pod Poznaniem.

We Franklinie jestem członkiem rady wolontariatu pracowniczego. W ramach tych działań organizujemy różne akcje, pomagając niepełnosprawnym, osobom z domów opieki społecznej, domu dziecka, bezdomnym zwierzętom – to jest coś, na co zawsze znajdę czas i staram się zarazić tym samym mojego synka. Podobnie jak ja, jest bardzo wrażliwy na krzywdę ludzką. Nie kryję przed nim, że obok nas żyją ludzie potrzebujący pomocy i staram się pobudzić w nim chęć dzielenia się z uboższymi od siebie.

Czasem też wystarczy zainspirować innych, mówić o tym głośno i często znajdzie się ktoś, kto czuje się nikomu niepotrzebny, a ma akurat to, czego mi brakuje – czas. Wiele projektów wystarczy rozpędzić i później same się toczą lub ktoś inny przejmuje pałeczkę. Mam za sobą jeden taki projekt i jestem bardzo dumna z tego, jak się rozkręcił, choć niewiele osób już pamięta, że to właśnie ja go zainicjowałam.

Działam też w różnych organizacjach dla kobiet biznesu – zrzeszających osoby podobne do mnie. Niezmiernie sobie cenię te kontakty i doświadczenia, jakimi możemy się między sobą wymieniać. Ostatnio zostałam również mentorką (wcześniej byłam mentee w jednym z takich programów). Uważam, że powinniśmy się dzielić tym, co mamy – wiedzą, doświadczeniem, pomysłami – a wyjdzie z tego dużo dobrego.

Marysiu, kiedy znajdujesz na to czas? Masz jakieś super moce?

Kiedy go znajduję? Szczerze powiem, że nie wiem. Ale mam coś takiego, że robiąc jedną rzecz, myślami już jestem przy następnej. Czytając książkę planuję co będzie na obiad, a gotując obmyślam już plan na kolejny dzień itd. Uważam, że jestem dobrze zorganizowana i potrafię żonglować różnymi czynnościami.

Nie wiem ile kobiet się ze mną zgodzi – weźmy na przykład gotowanie przez żonę i przez męża. Kobieta mając już coś przygotowanego w garnku, czekając na zagotowanie w międzyczasie zmywa, czyści blat, zamiesza potrawę, pochowa naczynia itd.

Mężczyzna jest jednozadaniowy. Jeśli czeka na zagotowanie, to czeka i tyle. Patrzy na garnek, czasem zamiesza, a kuchnia wokół niego to istne pole walki – pootwierane szafki, masa brudnych naczyń, torebka z mąką, cukrem, na wierzchu itd. Później uruchamia dopiero projekt „sprzątanie”.

My, kobiety chyba lepiej zagospodarowujemy wolne przestrzenie czasowe i to są nasze super moce.

Kiedyś usłyszałam na szkoleniu, że nasze życie i obowiązki to takie kamienie – mniejsze i większe. Jeśli do naczynia zaczniemy je wrzucać jak leci, to nam się nie zmieszczą wszystkie. Ale jeśli zaczniemy od tych największych, to na końcu małe powpadają w wolne przestrzenie i się uda. Musimy po prostu nadać odpowiednie priorytety.

Na koniec zapytam Cię jeszcze o to, które z elementów wsparcia dla mam/dla rodziców jakie oferuje Franklin Templeton doceniasz najbardziej?

Dla mnie najistotniejsza jest wspomniana już wcześniej możliwość pracy z domu w sytuacjach „awaryjnych” i elastyczne godziny pracy w moim dziale. Firma przestrzega przepisów prawa pracy, więc kobiety w ciąży nie muszą obawiać się o swój powrót – miejsce jest i czeka, zaczynamy od wdrożenia, przypomnienia obowiązków, szanujemy przysługujące przerwy, godziny pracy, części etatu.

Wiem, że niestety nie we wszystkich firmach tak jest, dlatego o tym wspominam. Ojcowie również wykorzystują urlopy rodzicielskie. To składa się na tak ważne zrozumienie przez pracodawcę szczególnych potrzeb pracujących rodziców. O tym jak nasza firma wspiera mamy piszemy tutaj >>>

A gdybyś chciała zachęcić inne mamy do dołączenia do Waszego zespołu, to jak możesz je zachęcić, poza tym co już opowiedziałaś?

Zapraszam! Przede wszystkim do zapoznania się z naszą stroną internetową. Mamy wiele otwartych stanowisk, które być może na Was czekają? Nie traktujemy inaczej rodziców i nie-rodziców, ale zapewniamy sposoby na takie rozłożenie obowiązków, aby można było pogodzić pracę z obowiązkami domowymi.

Może na próbę warto zatrudnić się na czas określony? My często mamy takie oferty – szukamy zastępstw na czas urlopów macierzyńskich, stąd szeroka gama stanowisk na 12 i 18 miesięcy. Mój mąż wiedział, że ja nie nadaję się do siedzenia z dzieckiem w domu przez 5 lat, że muszę robić coś więcej i dlatego, gdy zastanawiałam się czy jestem dobrą mamą wracając do pracy po 7 miesiącach, powiedział mi, że najlepsza mama to szczęśliwa mama. I chyba miał rację, ponieważ mój synek codziennie powtarza mi, że jestem „najkochańszą mamą na całym świecie i na drugim końcu świata, i nawet w kosmosie takiej nie ma” 

I na 100% ma rację! Dziękuję Marysiu za rozmowę. Zapraszam też Mamy do aplikowania i szczególnie do wzięcia udziału w Dniu Otwartym dla Mam w Franklin Templeton w Poznaniu już 19 maja. Szczegółowe informacje i zapisy dostępne są tutaj >>>

Zdjęcia: archiwum domowe Marii Szlachciak oraz grafika Franklin Templeton Investments

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

To pierwszy taki wieczór w Krakowie – BE THE CHANGE

Sukces cyklu sesji Be The Change w Warszawie sprawił, że jego organizatorki postanowiły wypłynąć na szersze wody i już 18 czerwca o godz. 18 odbędzie się po raz pierwszy krakowska edycja tego wydarzenia. Na czym polegają spotkania z cyklu Be The Change?
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 12/06/2018
zdjęcie kobiet z wydrzenia Be The Change

Wieczór Be The Change

Be The Change są to cykliczne wieczorne spotkania networkingowe z sesją w duchu storytellingu. Prelegentki podczas tych spotkań dzielą się swoimi niezwykłymi historiami o punkcie zwrotnym w ich życiu.

Opowiadają o wydarzeniach, które zmieniły kierunek historii. A nawet życia. Trzy kobiety, trzy historie o tym jak dzięki wyborom, których dokonały, odmieniły biznes, rodzinę, edukację, a może nawet świat.

Bohaterkami #17 wieczoru Be The Change, które odbędzie się w wyjątkowo pięknym miejscu – w Willi Decjusza, będą:

Beata Zuba (malarka)
Paula Rettiger (Hospicare)
Urszula Herman (Pelvifly)

Nieustanne zmiany

Można powiedzieć, że to one od zawsze towarzyszą kobietom z Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. Zmiany – które w istocie są jedynym pewnym elementem życia.

Zmiana potrafi dać często niesamowite i dość niespodziewane efekty. Historie Sieci Przedsiębiorczych Kobiet mają zachęcić do zmiany. Do zmiany, której się tak bardzo się obawiamy.

Mają pokazać, jak duży potencjał tkwi w kobietach oraz jak dzielenie się swoimi doświadczeniami, może ten potencjał wyzwolić.

Wieczór Be the change jest zawsze okazją do networkingu przy winie i smacznym poczęstunku. Mile widziane będą zarówno bywalczynie naszych śniadań, warsztatów i konferencji organizowanych przez SPK, jak i te Panie, które po raz pierwszy dołączą na wydarzenie Sieci Przedsiębiorczych Kobiet. Zapraszamy także Panów 🙂

Wieczór Be The Change #17 odbędzie się w wyjątkowym miejscu – w Willi Decjusza. Jest to piękny renesansowy pałacyk, otoczony rozległym parkiem, znajdujący się w Parku Decjusza, na terenie Woli Justowskiej w Krakowie.

Bohaterki wieczoru w Krakowie

Paula Rettinger

Współtwórczyni aplikacji HospiCare, założycielka Fundacji Zostaw Swój Ślad. Paula wraz z Elizą Kugler wymyśliły i prowadzą Hospicare – software, który pomaga w prowadzeniu i zarządzaniu domowym hospicjum.

Urszula Herman

Twórczyni start-upu PelviFly pierwszego na świecie kompleksowego rozwiązania telemedycznego, który ma pomóc kobietom świadomie zadbać o własne ciało. Prezes Zarządu i Współzałożycielka Fundacji Force Feminite, której celem jest promowanie wśród kobiet wiedzy na temat innowacyjnych rozwiązań telemedycznych, między innymi w obszarze treningu mięśni dna miednicy.

Realizuje się w pracy naukowej (przewód doktorski na Uniwersytecie Jagiellońskim Collegium Medicum), współpracuje z inżynierami i projektantami ze Stanford University w USA, łącząc najnowocześniejszą technologię z medycyną. Urszula została także nominowana do Konkursu Sukces Pisany Szminką „Bizneswoman Roku 2015” w kategorii „Działalność na rzecz kobiet”

Beata Zuba

Absolwentka Institute d”Administration des Entrepreise de Lillle Ecole Universiter de Managmenen we Francji i Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Malarstwa. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem i fotografią, działa czynnie w Stowarzyszeniu Psychiatria i Sztuka. Jest członkiem Związku Artystów Polskich.

Brała udział w licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych / Pałac Sztuki w Krakowie, Muzeum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie, Muzeum Sztuki Współczesnej w Radomiu i wielu innych/ Prace w zbiorach Muzeum Zamek w Wiśniczu oraz zbiorach prywatnych polskich i zagranicznych. Swoje projektu prezentuje na konferencjach międzynarodowych w Polsce /m.in. MOCAK Muzeum Sztuki Współczesnej- Kraków/ i za granicą Światowy Zjazd Arteterapii w Tuluzie Francja.

Obrazy z Cyklu Szeroko Zamknięte brały udział w filmie dokumentalnym „Bezimienny” Urszuli Sochacki na temat eksterminacji osób chorych psychicznie w trakcie II Wojny Światowej – Ogrody Sztuki w Krakowie 2015.

Opowie o skrajnych światach korporacji i sztuki, o dokonywanych wyborach i tym co nas do nich popycha…o pasji, od której nie można uciec, niezależnie od tego jak układają się nasze losy.

„… Każdy ma swoje życie do przeżycia i nie zawsze musi ono wyglądać tak, jak chcą tego inni…” warto zawalczyć o siebie, bo za bramą naszych marzeń czeka Świat, który możemy odkryć tylko wtedy, gdy pokonamy własne leki i ograniczenia.

Mamy dla Was 15 % zniżki:  mamopracujBTC

Zdjęcie: Sieć Przedsiębiorczych Kobiet

Grafika: Sieć Przedsiębiorczych Kobiet

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Co to jest CRM i jak może pomóc zarabiać Twojej firmie?

Uwalniamy sprzedawców od żmudnej, powtarzalnej pracy i pomagamy im oszczędzać czas, aby mogli sprzedawać więcej. Sprzedaż jest podstawą funkcjonowania każdej firmy – bez niej trudno mówić o prowadzeniu biznesu. CRM przydatny jest tak w małych, jak i w większych firmach, a skutki braku CRM-a mogą być bolesne wprost proporcjonalnie do wielkości firmy - mówi Agnieszka Zawadka z Livespace, z którą rozmawiam o tym co to jest ten CRM i do czego służy narzędzie, którego nazwa pojawia się zawsze przy rozmowie o sprzedaży.
  • Agnieszka Kaczanowska - 10/06/2018
dwie osoby podają sobie ręce

Co to jest ten CRM? Bo zawsze pojawia się ta nazwa rozmawiając o sprzedaży?

Pod enigmatycznym skrótem „CRM” kryje się Customer Relationship Management. Jak sama nazwa wskazuje – to narzędzie służące do zarządzania relacjami z klientami.

Termin ten jest dość pojemny – może dotyczyć przechowywania danych klientów, zarządzania informacją o kliencie, ustaleniach i transakcjach. Kategoria ta obejmuje rozwiązania, które są pomocne w pracy działów sprzedaży, marketingu oraz obsługi klienta. Dlatego funkcje CRM można spotkać w różnych aplikacjach: marketingowych, księgowych czy sprzedażowych. Często „CRM” to po prostu lista kontaktów.

W Livespace skupiamy się na wspieraniu zespołów sprzedaży i dla tej grupy odbiorców tworzymy platformę do zwiększania produktywności sprzedawców. Uwalniamy sprzedawców od żmudnej, powtarzalnej pracy i pomagamy im oszczędzać czas, aby mogli sprzedawać więcej. Dlatego zamiast określenia „CRM” w kontekście Livespace, wolimy używać terminu SFA (ang. Sales Force Automation).

Czy w małych firmach też się przydaje?

Sprzedaż jest podstawą funkcjonowania każdej firmy – bez niej trudno mówić o prowadzeniu biznesu. CRM przydatny jest tak w małych, jak i w większych firmach, a szczególnie w takich, w których proces sprzedaży trwa dłużej. Natomiast skutki braku CRM-a mogą być bolesne wprost proporcjonalnie do wielkości firmy.

Utrata potencjalnych klientów to kosztowny problem, który spotyka wiele firm. Wynika on często z nieumiejętnego obsłużenia pozyskanych kontaktów, co skutkuje zaprzepaszczeniem potencjalnej transakcji.

W małej firmie, gdzie tematów sprzedażowych jest mniej, jest znacznie łatwiej pamiętać o kontakcie z klientem i zadbać o jego właściwą obsługę. Jednak wraz ze wzrostem zainteresowania usługą czy produktem, interakcji z klientami przybywa. Bez odpowiednich narzędzi po prostu nie wiadomo, kto i kiedy powinien się zająć danym tematem, co zostało ustalone, na jakim etapie sprzedaży jest klient.

Efektywne działanie jest bezpośrednio związane z tym, jak dobrze poukładane są procesy. W przypadku sprzedaży handlowiec powinien wiedzieć, jaki ma być jego kolejny krok – z kim powinien się skontaktować, w jakim celu oraz kiedy najlepiej to zrobić.

Co więcej, odpowiednie prognozowanie szans sprzedaży, czyli przewidywanie jakie jest prawdopodobieństwo, że klient kupi, jest kluczowe. Dzięki temu można skupić się na właściwych klientach. Przy ograniczonych zasobach sprzedażowych w małej firmie, optymalizacja działań staje się kluczowa.

W przypadku małych firm najbardziej bolesne w skutkach mogą być brak doświadczenia w sprzedaży oraz błędne prognozowanie szans sprzedaży. Korzystanie z CRM-a od pierwszych dni istnienia firmy wiele ułatwia.

Nie tylko pozwala uniknąć chaosu, kiedy firma zaczyna rosnąć, ale przede wszystkim wspiera w budowaniu mierzalnego, skalowalnego i przewidywalnego przychodu. Wiele przykładów firm korzystających z Livespace pokazuje, że CRM pomaga lepiej zorganizować sprzedaż w firmie i działać jeszcze efektywniej – wygrywając więcej zleceń w krótszym czasie.

Osobom zainteresowanym tematem tworzenia procesu sprzedaży B2B polecam obejrzenie webinarium, które poprowadził Michał Skurowski, CEO Livespace.

Czym takie systemy różnią się między sobą i jak wybrać ten dla siebie?

O różnicach w narzędziach typu CRM można wiele napisać, bo są od siebie na tyle różne, że ciężko znaleźć kryteria oceny wspólne dla tak wielu rozwiązań. Jak zatem wybrać narzędzie dla siebie? Przede wszystkim trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki dział będzie korzystał w danego narzędzia.

Jeśli chodzi o sprzedaż, CRM przede wszystkim powinien pozwolić odzwierciedlić realny proces sprzedaży. Najczęściej w tych narzędziach można ustalić tylko kilka podstawowych etapów np. „nawiązanie kontaktu, potencjalny klient, ofertowanie, negocjacje, podpisanie umowy”.

Przy tak zdefiniowanych krokach, ciężko mówić o kontroli nad procesem sprzedaży. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona – sprzedaż wiąże się z wieloma mniejszymi i większymi działaniami np. przygotowywaniem oferty, wysyłaniem e-maili, odbyciem spotkania, planowaniem i wykonywaniem zadań, raportowaniem etc.

Jeśli CRM nie wspiera handlowców w tych działaniach, to w zasadzie marnuje tylko ich czas i staje się głównie narzędziem do raportowania. Tak wygląda praca z większością tego typu aplikacji i często różnice między nimi są marginalne. Dlatego wybierając CRM, należy sprawdzić, czy dane rozwiązanie pozwala dopasować proces sprzedaży do sposobu, w jaki sprzedajemy na co dzień.

Drugą ważną cechą CRM-a, na którą należy zwrócić uwagę jest to, w jaki sposób wspiera on codzienną pracę. CRM powinien automatyzować tyle działań, ile tylko się da. Naturalnie samo narzędzie nie będzie sprzedawało. Jeśli jednak CRM będzie podpowiadał jaki jest kolejny krok w procesie sprzedaży i gdzie są największe szanse na udaną sprzedaż, to z pewnością wpłynie to pozytywnie na efektywność pracy.

Męczy Cię uzupełniane danych kontaktowych? Rozważ CRM, który pozwala np. za pomocą wtyczki uzupełniać dane klientów z internetu. Chcesz się dowiedzieć, czy klient otworzył email i przejrzał Twoją ofertę? Znajdź rozwiązanie, które dostarcza odpowiednie powiadomienia. Marnujesz za dużo czasu na umawianie spotkań? Znajdź CRM, który zrobi to za Ciebie. Tracisz czas na wysyłanie powtarzalnych e-maili? Zautomatyzuj to – poszukaj rozwiązania, które umożliwia wysyłanie sekwencji maili.

Np. korzystając z Livespace, nie trzeba pamiętać o przypominaniu się klientowi – wystarczy ustawić sekwencję maili, która będzie wysyłać się automatycznie. To tylko prosty przykład, jak odpowiednio dobrany CRM może zaoszczędzić czas w procesie sprzedaży.

Podpowiedzi, jaki CRM wybrać można szukać w zestawieniach takich jak ranking najlepszych CRM-ów dla małych i średnich przedsiębiorstw:

A co to znaczy sprzedawać mądrzej? To Wasze hasło reklamowe.

Wierzymy, że wszystko zawsze można robić lepiej niż robiliśmy to dotychczas. Czasy się zmieniają, a wraz z nimi możliwości, jakimi dysponujemy – również w obszarze sprzedaży. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiło się mnóstwo nowoczesnych metod oraz rozwiązań technologicznych wspierających sprzedaż, w tym Livespace.

Naszym hasłem przewodnim zachęcamy do zmiany myślenia i stałego szukania sposobów na optymalizowanie procesu sprzedaży na każdym jego etapie. Usprawniając nawet niewielkie elementy można po pewnym czasie dojść efektów, jakich nie udałoby się osiągnąć, działając po staremu.

Wierzymy, że nastała era handlowców nowej generacji. Teraz wygrywają sprzedawcy, którzy wykorzystują swój spryt i technologię, do tego, żeby osiągać lepsze wyniki. Często stosują w tym celu niekonwencjonalne techniki i narzędzia. Eksperymentują i optymalizują swoją wydajność na wszystkich etapach procesu sprzedaży, po prostu sprzedają mądrzej.

My w swojej działalności korzystamy z właśnie z Livespace i bardzo lubimy. Kiedy firma powinna się na taki system zdecydować?

Im firma szybciej zdecyduje się na wdrożenie CRM-a, tym lepiej. Najlepszym momentem jest rozpoczęcie działań sprzedażowych, nawet jeśli pozyskiwaniem klientów zajmuje się tylko jedna osoba. Ważne jest, żeby już od początku zbierać podstawowe informacje o kliencie i procesie sprzedaży. Im wcześniej zacznie działać systematyczność w działaniu a procesy będą projektowane w sposób skalowalny, tym szybciej firma będzie mogła się rozwijać.

A jaki to koszt miesięczny i czy taki system przekłada się na lepszą sprzedaż czy to tylko pobożne życzenie?

Miesięczna cena za korzystanie z CRM-a waha się od kilkunastu do kilkuset złotych za jednego użytkownika – w przypadku Livespace ceny zaczynają się od 59 zł.

Zanim firma zdecyduje się na CRM, należy oszacować, jakie realne korzyści przyniesie takie rozwiązanie. Aby ułatwić podjęcie decyzji o wdrożeniu narzędzia w dziale sprzedaży, warto przygotować estymację rachunku na konkretnym przykładzie.

Wystarczy policzyć, ile czasu zajmuje ręczne wyszukiwanie danych kontaktowych, dodawanie ich do notatnika, przygotowanie wiadomości email, dodanie zadań, przygotowanie oferty etc.

Następnie należy oszacować, ile razy daną czynność należy wykonać miesięcznie i/lub tygodniowo. Dla porównania należy oszacować, ile czasu powyższe działania zajmą, jeżeli będą realizowane przy pomocy CRM-a. Jeżeli suma zaoszczędzonego czasu jest warta więcej niż koszt za korzystanie z CRM-a, warto rozważyć wybór odpowiedniego narzędzia. W wyliczeniach może być pomocny artykuł >>>

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Kaczanowska

Zdjęcie: storyblock

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail