Czego szukasz

Jak wykorzystać kompetencje rodzicielskie w pracy? Rozmowa z Pawłem i Radkiem, menedżerami z firmy Franklin Templeton

„Mimo że mówimy tu o dwóch zupełnie innych światach, umiejętności zdobyte w jednym z nich, przydają się w tym drugim”. Do ciekawej rozmowy o byciu ojcem i menedżerem zaprosiliśmy Pawła Rybickiego i Radosława Duszyńskiego, którzy – kiedy nie zajmują się dziećmi – są menedżerami w firmie Franklin Templeton i zarządzają zespołami. Zapytałyśmy, jak przeplatają się w ich życiu role ojców i menedżerów, co jest dla nich największym wyzwaniem, i co zmieniła pandemia?

Radek Duszyński z synkiem



Pytanie na rozgrzewkę: jaki jest pracujący tata?

Radek: Zabiegany i dobrze zorganizowany, szczególnie teraz, kiedy pracujemy z domu z dziećmi.

Paweł: Pracujący tata jest… często niewyspany. A odpowiadając bardziej poważnie – zorganizowany i przewidujący.

Pawle, Radku, obaj jesteście menedżerami. Zarządzacie zespołami w firmie Franklin Templeton. Obaj macie po dwójce dzieci. Czy kompetencje menedżerskie przydają się w domu? Czy to zupełnie inna bajka?

Radek: Na pewno się przydają, chociaż jeśli używam kompetencji menedżerskich w domu, to raczej bezwiednie. Ale to działa w obie strony i czasem w ramach autorefleksji dochodzę do wniosku, że to, jak rozmawiam z moim zespołem, często wynika z moich doświadczeń z dziećmi. Natomiast dynamika tych kontaktów jest zupełnie inna!

Paweł: Mimo że mówimy tu o dwóch zupełnie innych światach, umiejętności zdobyte w jednym z nich przydają się w tym drugim.
Pierwszym, o czym pomyślałem, są jednak umiejętności menedżerskie rozwinięte dzięki byciu rodzicem, a nie na odwrót. Elastyczność, spokój i opanowanie w kryzysowych sytuacjach, samodyscyplina, większa empatia, lepsza organizacja pracy – to zaledwie początek długiej listy cech, które rozwinąłem dzięki byciu ojcem.

Z drugiej strony, w domu staram się odchodzić jak najdalej od bycia menedżerem, choć niewątpliwie opanowanie, odporność na stres, umiejętność szybkiego podejmowania decyzji czy zarządzanie czasem też bardzo się tu przydają.

Radek Duszyński z córką

Macie już troszkę starsze dzieci. Być może pewne rzeczy się zatarły w Waszej pamięci, ale czy było coś, co szczególnie zaskoczyło Was w ojcostwie?

Radek: Na początku wszystko było zaskakujące. Nie wiem, jakie było doświadczenie Pawła w tym temacie, ale ja, szczególnie przy pierwszym dziecku, miałem wrażenie, że błądzimy we mgle. I chociaż teraz jest łatwiej, to nadal jest to nieustająca nauka. Jeśli chodzi o stereotypy – nie. Myślę, że mamy to szczęście z Pawłem, że nasza firma raczej z nimi walczy. Na przykład jak w moim przypadku – udało mi się z pełnym poparciem przełożonych wziąć trzy miesiące urlopu, którym podzieliła się ze mną żona po narodzinach drugiego dziecka.

Paweł: Mnie w byciu ojcem zaskoczyła gwałtowność, z jaką ono przyszło, z przewartościowaniem dotychczasowych osiągnięć czy zmianą priorytetów niemal z dnia na dzień. Pamiętam szczególnie pierwsze dni, tygodnie po narodzeniu dzieci – wypełnione mieszanką dumy i obaw, euforii i wyczerpania, radości i stresu, a także wielu innych emocji, których wcześniej nie odczuwałem w takim natężeniu. Pamiętam, że czułem się wtedy, jakby ktoś uczył mnie pływać, wrzucając do oceanu podczas sztormu. Po kilku latach, na szczęście, można się do tego sztormu przyzwyczaić, a może nawet nieźle surfować po niektórych z fal…

Radku, wspomniałeś w rozmowie z nami, o dobrych wzorcach, które otrzymałeś od swoich przełożonych, w kontekście łączenia roli rodzica i pracownika. Jakie znaczenie ma to Twoim zdaniem? I jak zmieniło Twoje postępowanie?

Radek: Od małych rad, jak radzić sobie z silną osobowością córki, po zwykłe zrozumienie dla sytuacji, w której trzeba nagle opuścić biuro – takie ludzkie podejście ma ogromne znaczenie dla komfortu pracy. Dzięki temu mam zrozumienie dla wszystkich możliwych i (wydawałoby się) niemożliwych sytuacji związanych z posiadaniem dzieci. I nie tylko. Moi pracownicy wiedzą, że mogą liczyć na moje wsparcie i elastyczność w związku z różnymi życiowymi sprawami.

Radek Duszyński z synem

Pawle, Ty wspomniałeś, że w łączeniu bycia tatą z pracą zawodową pomaga Ci dzielenie się historiami. Jak wyglądają takie rozmowy? Co jeszcze pomaga Ci i jest dla Ciebie takim wentylem bezpieczeństwa?

Paweł: Tak, to swego rodzaju terapia przez śmiech. Często sprowadza się to po prostu do wymiany doświadczeń z innymi rodzicami na temat tego, kto miał bardziej koszmarniejszy poranek, kto musiał w środku nocy, tłukąc coś po drodze, biec z interwencją do dziecka, czego które dziecko omal sobie nie zrobiło, co dziwnego tym razem połknęło, itp. Ciekawe jest to, że większość anegdot spotyka się z natychmiastowym zrozumieniem i opowiedzeniem podobnej historii, która spotkała innego rodzica i jego dziecko. Czasem przybiera to wręcz formę licytowania się, kto miał gorzej, ale kluczowe jest to, że są to historie opowiedziane ze śmiechem (bardzo rzadko przez łzy). Pomaga to nieco odreagować, spojrzeć na te „uroki” rodzicielstwa i drobne dramaty życia codziennego z dystansu i poczuć, że nie jest się osamotnionym.

Jeśli chodzi o inne „wentyle”, paradoksalnie jest to wspólny czas z rodziną: zabawa, wypad do lasu, w góry, wspólne czytanie, rysowanie, odwiedziny u znajomych. Po prostu – oderwanie się od pośpiechu i chwile beztroski. Jeśli uda się to uzupełnić sporadycznym wypadem ze znajomymi (bez dzieci) – mam zapewnioną równowagę psychiczną.

Paweł Rybicki z dziećmi

Co Wam pomaga w codziennych wyzwaniach, w byciu tatą i menedżerem w firmie Franklin Templeton?

Radek: Dla mnie ogromnie ważna jest elastyczność, którą daje mi firma i mój przełożony, oraz dbanie o ogólnie pojęty work-life balance. I tu znów mój szef ma dla mnie dużo zrozumienia, na przykład kiedy potrzebuję wyjść wcześniej, by odebrać dzieci ze szkoły czy wziąć wolne na czytanie bajek w przedszkolu. Wszystko, jak mówiłem wcześniej, wymaga też dobrego planowania i podziału obowiązków między mnie i żonę.

Paweł: Od strony równowagi psychicznej, są to właśnie te “wentyle”, o których wspominałem wcześniej. Od strony bardziej praktycznej, kluczem jest dla mnie dobre rozplanowanie dnia oraz podział zadań i obowiązków. Wzajemne wspieranie się z żoną i zastępowanie przy codziennych obowiązkach bardzo pomaga nam obojgu w realizacji celów prywatnych i zawodowych.

Oczywiście mając małe dzieci, nie sposób wszystkiego zaplanować, więc równie ważne jak dobra organizacja bywają umiejętności zarządzania kryzysowymi sytuacjami oraz wyrozumiałość ze strony przełożonego.
Pracując w firmie Franklin Templeton już kilkanaście lat, ale też obserwując i słuchając wielu pracujących tu rodziców, mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest to miejsce bardzo przyjazne rodzicom i dobrze rozumiejące codzienne wyzwania, które przed nimi stają.

Właśnie ta wyrozumiałość i wspieranie rodziców są częścią kultury tej firmy, co zawsze uważałem za istotne, ale co teraz, odkąd sam jestem ojcem, jest dla mnie nie do przecenienia. Przejawia się to na wielu płaszczyznach – w postawie przełożonych, w udogodnieniach i benefitach, w organizowanych wydarzeniach (jak choćby rodzinne pikniki, zwiedzanie firmy z dziećmi), w wewnętrznych i zewnętrznych inicjatywach.

Poznaj lepiej firmę Franklin Templeton!

Od ponad roku wszyscy zmagamy się z pandemią. Zmieniła nasze życie. Jak z Waszej perspektywy pandemia wpłynęła na ludzi w Waszych zespołach? Czy coś uwidoczniła?

Radek: Wszyscy pracujemy z domu, więc siłą rzeczy mamy dużo bardziej nieformalny kontakt. Naturalne stało się to, co wcześniej bywało wyjątkiem – dzieci wchodzące w kadr spotkania online, zwierzęta domowe kradnące show podczas prezentacji, itp. Dzięki temu ludzie są dużo bardziej skłonni mówić o sprawach, o których wcześniej się nie rozmawiało. Okazało się, że wszyscy jesteśmy bardziej ludzcy, mamy problemy i trudności związane z pandemią (i nie tylko). I potrzebujemy wsparcia.

Paweł: Odnoszę wrażenie, że większość osób zdążyła się oswoić z zaistniałą sytuacją i uczy się efektywnie korzystać z udogodnień, jakie pojawiły się chociażby w związku z pracą zdalną i zaoszczędzonym czasem.

Wyzwaniem, które dotknęło wszystkich w znacznym stopniu, jest brak wzajemnego, bezpośredniego kontaktu. Większość osób z mojego zespołu od ponad roku nie była w biurze, a codzienne przerwy na kawę, spontaniczne rozmowy, czy wyjście na lunch z kolegami z pracy zniknęły zupełnie. Na szczęście kreatywność mojego zespołu nie zna granic i w miejsce dawnych spotkań pojawiły się wirtualne przerwy na kawę, wspólne inicjatywy (niekoniecznie związane z pracą), wirtualne świętowanie urodzin połączone z zamówieniem pizzy-niespodzianki dla jubilata, itp. Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości zespołu w tych kwestiach.

Patrząc ze strony pracodawcy, dodam, że kluczowa jest przy tym również rola przełożonego, który powinien dodatkowo dbać o jak najczęstszy kontakt i spotykać się z zespołem zarówno indywidualnie, jak i w grupie.

Zainteresowały Cię benefity dla rodziców (i nie tylko), jakie oferuje Franklin Templeton? Przeczytaj wywiad!

Dziękuję! A przechodząc na trochę bardziej prywatną stronę: jak wygląda w Waszych domach podział obowiązków?

Radek: Pytanie dla mojej żony, bo mam mocne przeświadczenie, że różnimy się w ocenie (śmiech). Chciałbym powiedzieć, że dzielimy się po połowie, ale niestety tak nie jest, bo to moja Zuza głównie gotuje, a to kawał pracy. Staram się więc nadrabiać w innych dziedzinach. Dużo czasu spędzam z dziećmi. Teraz to tematy szkolne, lekarz, spacery, zabawa. Wcześniej – przebieranie pieluch, kąpanie i usypianie. Nadal czytam im wieczorem. Do tego sprzątam, robię zakupy, załatwiam sprawy urzędowe, drobne naprawy domowe, itp. Uzupełniamy się.

Paweł: Najważniejszą zasadą, której trzymamy się z żoną, jest wzajemne wspieranie się i zastępowanie przy codziennych obowiązkach, jeśli tylko sytuacja tego wymaga. Bardzo pomaga to nam obojgu w realizacji celów prywatnych i zawodowych.

Kolejną bardzo ważną rzeczą jest dobre rozplanowanie zadań na najbliższe godziny, czasem dni, co ma bezpośredni wpływ na obowiązki każdego z nas.

W praktyce może oznaczać to, że w niektóre dni to ja odwożę i odbieram dzieci z zajęć, a w inne moja żona. Podobne podejście mamy do innych obowiązków – sprzątania, zadbania o zakupy czy posiłek.

Niemniej jednak są pewne czynności, które każde z nas wykonuje częściej od drugiego. Dla przykładu – moją główną domeną jest logistyka domowa (codzienne zakupy i transport), mycie naczyń czy sprzątanie łazienki, a żony – przygotowywanie posiłków, dbanie o wystrój i brak kurzu na półkach. Ten podział nie oznacza jednak, że żona nigdy nie zrobi zakupów, a ja nie ugotuję obiadu. Taki układ po prostu na przestrzeni lat sprawdził się bardziej i pozwala nam oszczędzić sobie czasu i frustracji – zakupy to dla mojej żony męczarnia, a moje gotowanie trwa wieki.

Tym, do czego dążymy, jest dzień, który nie kręci się wokół obowiązków, a wokół wspólnie spędzonego czasu.

Przedszkole i żłobek w firmie Franklin Templeton!

Co wyjątkowo zaczęliście sobie cenić od momentu zostania ojcem? A jak z czasem dla siebie?

Radek: Ciszę. Drugie pytanie przemilczę…

Paweł: Odkąd jestem tatą, trudniej mi znaleźć czas dla siebie. Nie zniknął on jednak zupełnie i nadal ze sporym powodzeniem udaje mi się wygospodarować czas na swoje rytuały i pasje. Wymaga to jednak dobrej organizacji, planowania i podziału obowiązków, o których wspominałem wcześniej.

Poza dodatkowymi obowiązkami, przyszedł jednak równie ważny czas: czas „dla nas”. To właśnie on jest tą rzeczą, którą cenię szczególnie od momentu zostania ojcem.

Czas wspólnych gier i zabaw, czytania książek i odkrywania przed dziećmi świata pochłania mnie niekiedy całkowicie, a mnie samego przenosi do dzieciństwa. W tych chwilach czuję się beztrosko i mam poczucie, że mogę więcej. Dzięki dzieciom na powrót czerpię radość z drobiazgów, jak budowa szałasu dla Kłapouchego, sus do wody, ratowanie robaków czy skakanie wokół bloku na jednej nodze… Dzięki nim lepiej dostrzegam świat i robię rzeczy, o których zapomniałem jako dorosły.

W jakim kierunku chcielibyście, aby zmierzało rodzicielstwo i praca? Jaka byłaby idealna symbioza tych dwóch ważnych sfer naszego życia?

Radek: Najlepiej niech to będą kierunki odwrotne. To, że nie da się uniknąć przenikania się tych dwóch sfer w pandemii, uznaję za tymczasowe. Byłoby kapitalnie, gdyby obie te dziedziny życia sobie nie przeszkadzały. Ostatnie czego chcę, to myśleć o pracy, kiedy jestem z dziećmi i martwić się o rodzinę, kiedy pracuję. Nie zawsze da się tego uniknąć, ale warto próbować, bo wtedy można na sto procent angażować się w jedno albo w drugie.

Paweł: Idealnym światem jest dla mnie ten, w którym praca nie koliduje z rodzicielstwem, a rodzicielstwo z pracą; gdy udaje się zapewnić dzieciom poczucie, że zawsze, gdy tego potrzebują, jesteśmy dla nich, nie zawalając jednocześnie obowiązków w pracy.

Myślę, że pandemia przyspieszyła drogę ku takiej symbiozie i pozwoliła w dużym stopniu łączyć oba światy, przynosząc pracę zdalną, nowe narzędzia, ale też większą wyrozumiałość otoczenia na przeplatanie się tych sfer.

Moim osobistym zadaniem domowym, nad którym pracuję, jest nieprzenoszenie frustracji z jednej z tych sfer do drugiej i dalszy rozwój tych cech, które czynią mnie lepszym w domu i w pracy.

Dziękuję za rozmowę.

Po więcej informacji o firmie Franklin Templeton i do ich najświeższych ofert pracy, zapraszamy na profil firmy w Bazie Pracodawców Przyjaznych Rodzicom!

A także do innych wywiadów, które doskonale pokazują atmosferę pracy w firmie:

Wsparcie męża i wyrozumiałość pracodawcy – bez tego nie dałabym rady pracować i opiekować się dziećmi

Jak pracodawca może wspierać powrót do pracy po urlopie macierzyńskim?

Być mamą, pracować i podróżować. Jak to można pogodzić?

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Zdjęcia: archiwa prywatne Pawła i Radka.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

A gdyby rekrutacja była dopasowana do potrzeb kobiet? – Talenti.pl

Wyobraź sobie, że to praca szuka Ciebie. Wyobraź sobie, że jest takie miejsce, w którym proces rekrutacyjny jest intuicyjny i pozwala poznać Twoje oczekiwania i mocne strony. Miejsce, w którym to pracodawcy potrzebujący Twoich umiejętności i wartości znajdują Ciebie… Odpowiedzią na Twoje potrzeby jest nasza platforma rekrutacyjna - Talenti.pl
logo talenti na tle dwóch obejmujących się, uśmiechniętych kobiet

A gdyby rekrutacja była dopasowana do potrzeb kobiet? Czym jest Talenti?

Tworzymy platformę, która pomoże nam, kobietom, w znalezieniu odpowiedniego pracodawcy odwracając proces rekrutacji!

To miejsce stworzone z myślą o kobietach poszukujących wsparcia i wskazówek, jak aplikować skutecznie i być zauważoną na rynku pracy. Dla tych spośród nas, które nie chcą zdawać się na przypadek, na wysyłanie dziesiątek CV bez odzewu. W końcu dla tych, które chcą otrzymywać informację zwrotną na poszczególnych etapach procesu!

To również przestrzeń dla pracodawców, pozwalająca szybko i skutecznie wzbogacić swoje zespoły o świetne kandydatki!

Dlaczego tworzymy platformę dla kobiet Talenti?

Po pierwsze dlatego, że dane statystyczne dotyczące aktywności zawodowej i wskaźniki zatrudnialności kobiet w Polsce są cały czas znacząco niższe aniżeli mężczyzn (źródło: GUS, Global Gender Gap Report i wiele innych).

Po drugie, nadal nie ma równości na rynku pracy i nie będzie jej w naszej części globu jeszcze 107 lat! (link do raportu). My nie chcemy czekać!

Po trzecie, luka płacowa w Polsce pomiędzy wynagrodzeniem kobiet i mężczyzn cały czas wynosi ok. 20% (lub więcej) i nie dlatego, że kobiety wybierają słabiej płatne zawody! Tu chodzi o różnice w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn, o takich samych kwalifikacjach, na tych samych stanowiskach, w tej samej firmie…

Po czwarte, stereotypy nadal mają się całkiem dobrze. Choć wiele organizacji, w tym www.mamopracuj.pl, od lat starają się przeciwdziałać stereotypowemu postrzeganiu ról kobiet i ich “powinności”, cały czas w środowisku zawodowym kobiety postrzegane są jako te, które będą brać zwolnienia na dzieci, albo te, które zaraz zajdą w ciążę. A to tylko czubek góry lodowej… (wątpiących zapraszamy do tekstu tutaj, o “karze za macierzyństwo” tutaj, i jeszcze tutaj).

Po piąte, choć i tak to nie jest pełna lista powodów, wszystkie trendy wskazują na konieczność personalizacji treści, precyzyjnego przekazu i mówienia do węższej grupy, aby docierać precyzyjniej i rzeczywiście móc pomagać swoim odbiorcom!

Jeśli z talenti.pl zdecyduje się skorzystać mężczyzna, nie ma najmniejszego problemu, znajdzie u nas świetną pracę, ale pełna komunikacja, łącznie z feminatywami, będzie prowadzona z myślą o kobietach, dla ich komfortu i poczucia akceptacji.

Jak chcemy to zrobić?

Odwrócimy proces rekrutacji i kontaktu kandydatki z pracodawcą. To my zaproponujemy pracę dla Ciebie. Nie chcemy Twojego CV na tym etapie, więc nie musisz się martwić, czy jest ono idealne, ale poprosimy Cię o odpowiedzi na szereg ważnych pytań. Masz CV? Świetnie!!! O wiele łatwiej będzie Ci podążać naszą autorską ścieżką, prowadzącą Cię do pracy, której szukasz.

10 lat doświadczenia w pracy z kobietami, sprawiło, iż doskonale wiemy, że na różnych etapach procesu szukania pracy pojawiają się wątpliwości i pytania. My pomagamy znaleźć na nie odpowiedź! A Ty, bez wychodzenia z platformy, możesz z nich skorzystać.

Odwrócony proces rekrutacji, zapewni Ci także informację, na którym z etapów procesu obecnie jesteś i ile czasu może zająć cały proces, tak abyś nie pozostawała bez odpowiedzi przez cały okres poszukiwań.

Wierzymy, że efektywny i bezpieczny proces rekrutacji opiera się na profesjonalnym wsparciu i zrozumieniu potrzeb obu stron – kobiet i pracodawców.

Do uruchomienia platformy talenti.pl mamy jeszcze chwilę! Pracujemy w pocie czoła! 😉

Ale już teraz aktywnie działamy w grupie Kobiety szukają pracy – Talenti, tworząc społeczność, do której chcemy Cię zaprosić.

To bezpieczne miejsce, w którym się wspieramy i pomagamy w odnalezieniu się na rynku pracy. Czekają tam na Ciebie porady specjalistów, cykle wiedzy, opinie i ciekawe oferty pracy. Bardzo zależy nam na tym, żebyś czuła się swobodnie i bezpiecznie.

Dołącz do grupy!

Podziel się swoją historią zawodową. Możesz zainspirować wiele innych kobiet i razem z nami tworzyć tę przestrzeń.

Testuj platformę rekrutacyjną

W tym momencie jesteśmy na etapie tworzenia i doskonalenia platformy, ale już teraz pragniemy zaprosić Cię na stronę www.talenti.pl, gdzie możesz zostawić swój adres mailowy, dzięki czemu będziesz mogła jako pierwsza testować platformę i współtworzyć z nami Talenti.pl, udzielać nam opinii o tym, co Ci się podoba, a co jeszcze możemy poprawić.

Chcemy pozytywnie namieszać na rynku pracy kobiet w Polsce!
Jak myślisz, przyda Ci się takie rozwiązanie?

Dołącz do grupy na FB!

Źródło:
Jadwiga Suchmiel, Emancypacja naukowa kobiet w uniwersytetach w Krakowie i we Lwowie do roku 1939, Prace Naukowe Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, seria: Pedagogika, 2004

Współautorką artykułu jest Joanna Przystał – studentka socjologii, współtworzy platformę Talenti, odpowiada za marketing i rozwój społeczności w grupie. Lubi pomagać ludziom i próbować nowych rzeczy. Po nocach uczy się hiszpańskiego i praktykuje jogę.

Zdjęcia: Talenti.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Podpis elektroniczny – znak współczesności

Prowadzenie biznesu wcale nie jest taką prostą sprawą. Właściciel firmy jest odpowiedzialny za podejmowanie decyzji, musi pracować z wieloma dokumentami oraz trzymać rękę na pulsie. Dotyczy to też spraw, gdzie ważną rolę odgrywa podpis. Mogłoby się wydawać, że podpisu nic nie zastąpi, to przecież podpis sprawia, że dokument jest ważny. Na szczęście rozwój technologii pozwolił na korzystanie z podpisu elektronicznego. Czym konkretnie jest podpis elektroniczny? Jaka jest jego geneza? Jakie ma zalety i czy to kosztowne rozwiązanie? Przekonaj się!
Komputer i telefon, które dają dostęp do podpisu elektronicznego

Podpis elektroniczny – znak współczesności

Jest to rozwiązanie coraz bardziej powszechne, które ciągle jeszcze zyskuje na popularności. Nic nie wskazuje na to, żeby ten trend miał się zatrzymać, dlatego warto zainteresować się tym tematem odpowiednio wcześnie.

W czasach współczesnych, gdy bardzo dużo biznesów i przedsiębiorstw przeniosło się do Internetu, tego typu sprawy bardzo często załatwia się właśnie za jego pośrednictwem. To rozwiązanie bardzo wygodne i szybkie. W dodatku cyberbezpieczeństwo to temat traktowany niezwykle poważnie, dlatego wszystkie prowadzone w ten sposób transakcje są bardzo bezpieczne.

Czym jest podpis elektroniczny?

Podpis elektroniczny to nic innego jak sposób identyfikacji osoby w cyberprzestrzeni. To takie połączenie danych, by informacja o danych danej osoby została potwierdzona. By można było z całą stanowczością sprawdzić, kim jest. To bardzo proste i potrzebne w dzisiejszych czasach. W czasach, w których duża część życia – także tego zawodowego – toczy się właśnie w Internecie.

Taki sposób potwierdzania swoich danych pozwala na przyspieszenie wielu spraw i ułatwia mnóstwo procesów. Dlatego podpis elektroniczny jest bardzo ceniony przez ludzi biznesu, wszystkich prowadzących własną działalność gospodarczą, a także osób, które zawodowo muszą podejmować decyzje i podpisywać różnego rodzaju kontrakty oraz umowy.

Dlaczego powstał podpis elektroniczny?

Jeśli istnieje jakaś potrzeba, prędzej czy później pojawi się ktoś, kto ją zaspokoi. Cała idea podpisu elektronicznego kryje się właśnie w potrzebie ludzkiej, która pojawiła się wraz z upowszechnieniem Internetu. Gdy coraz więcej biznesów zaczęło się przenosić do Internetu, a handel w Internecie zaczął kwitnąć, pojawiła się potrzeba zawierania szybkich oraz bezpiecznych potwierdzeń transakcji. To pozwalało obu stronom zaoszczędzić mnóstwo czasu i sprawić, że cały proces odbywał się sprawnie i bez żadnych zakłóceń.

Dlaczego warto mieć podpis elektroniczny?

Warto mieć podpis elektroniczny, jeśli dużo działa się w Internecie na polu zawodowym. To szybki i bezpieczny sposób na potwierdzenie swojej tożsamości oraz na szybkie domknięcie transakcji na odległość. Istnieją różne typy podpisów elektronicznych – mniej lub bardziej zaawansowanych, które pozwalają na przeprowadzanie mniej lub bardziej złożonych operacji.

Wśród różnych typów podpisów wyróżnić można, na przykład podpis elektroniczny kwalifikowany, który zapewnia pełnię bezpieczeństwa podczas jego używania. Dane szyfrowane są na wielu poziomach szeroko pojętej kryptografii. Dlatego takiego podpisu można używać w wielu, nawet bardzo zaawansowanych operacjach przez Internet.

Czy za podpis elektroniczny trzeba płacić?

W zasadzie nie – ten najprostszy możesz mieć już za darmo. Jeśli jednak zależy ci na pełnym bezpieczeństwie, warto zapłacić za kwalifikowany podpis elektroniczny, który będzie w stanie ci je zapewnić na najwyższym możliwym poziomie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×