Czego szukasz

Jak sprzedając rękodzieło zdobyłam 60 klientów w niecałe 3 miesiące?

Piękna biżuteria od Slow Silver Jewerly to dzieło Kevina i Kasi – małżeństwa, które połączyło siły w realizacji swoich pasji i stworzyło wspólny biznes. Świetnie się uzupełniają i nie boją się skorzystać z pomocy innych. Kasia brała udział w I edycji kursu on-line sprzedaży na platformie Etsy. Metamorfoza sklepu zgodnie z zaleceniami mentorów w niecałe 3 miesiące dała im ponad 60 sprzedaży! Świetny wynik! A niedługo startuje kolejna edycja – zapisz się już teraz i odbierz bonus od nas!

  • Agnieszka Kumorek - 18/04/2018
pierścionek Slow Silver Jewerly

Kasiu, masz bardzo utalentowanego męża (chyba każda kobieta marzy o takim 😉 ) – opowiedz nam czym się zajmuje i jak zaczęła się jego pasja?

Kev z wykształcenia jest historykiem, ale obecnie zajmuje się wyłącznie tworzeniem biżuterii. Jest w zasadzie złotnikiem-samoukiem. Początkowo jako nastolatek zainteresował się płatnerstwem – przez wiele lat ćwiczył szermierkę historyczną, stąd bliżej mu było wówczas do mieczy i zbroi, niż do biżuterii.

Na drugim roku studiów podjął pierwsze próby tworzenia biżuterii, początkowo bazując na wiedzy z książek i Internetu. Brakowało mu jednak nauki bezpośrednio od kogoś – zaczął więc szukać złotnika, który chciałby go nauczyć tradycyjnych technik. Udało mu się namówić pana Jana Mielcarka, poznańskiego złotnika, u którego nauczył się podstaw złotnictwa.

Reszta to już jego pracowitość, wytrwałość, cierpliwość i dociekliwość, którą zawsze u niego podziwiałam. Udało mu się na tyle rozwinąć i udoskonalić swoje umiejętności, że kilka lat później mógł podjąć pracę jako złotnik w jednej z poznańskich firm.

slow silver jewerly

Pracujecie oboje na etacie – skąd więc pomysł na własny biznes? Jakie były początki? To miało być Wasze docelowe zajęcie czy coś dodatkowego?

Pierwsze egzemplarze swojej biżuterii Kev dawał rodzinie i znajomym. Z czasem najbliżsi zaczęli go namawiać do wyjścia ze swoją działalnością szerzej i szukania klientów spoza grona znajomych. Ktoś powiedział mu o Etsy, a że Kev biegle mówi po angielsku, postanowił tam spróbować swoich sił.

Krótko przed podjęciem przez niego decyzji o założeniu sklepu na Etsy poznaliśmy się, a ponieważ ja od wielu lat interesowałam się fotografią, to zgodziłam się zrobić zdjęcia pierwszym przedmiotom przeznaczonym do sklepu. Fotografowanie biżuterii nie jest najłatwiejszym tematem. Było bardzo dużo nieudanych prób, błędów i naprawdę dużo frustracji. Ale teraz wiem, że warto było to wszystko przecierpieć, bo udało mi się wiele nauczyć.

Na początku Kev nadal był mocno zaangażowany w płatnerstwo i inwestował na równi w pracownię złotniczą i warsztat płatnerski. Gdy Kev podjął pracę na etacie jako złotnik na zajęcia dodatkowe było mniej czasu. Wówczas projektowanie i tworzenie biżuterii w sposób naturalny wysunęło się na pierwsze miejsce.

Ostatnie kilka miesięcy przyniosło wiele zmian. Zdecydowanie zwiększyło się nasze zaangażowanie w sklep Etsy, a w związku z tym wzrosło zainteresowanie biżuterią Keva wśród kupujących. Pojawiła się nadzieja na to, że ten projekt poboczny może stać się sposobem na życie. Przed nami wiele pracowitych miesięcy, w których pewnie wyklaruje się czy nasze nadzieje zaczną się spełniać.

piękna biżuteria

Jak Ci się współpracuje z mężem? Wprowadziliście jasny podział obowiązków przy prowadzeniu sklepu? 😉

Współpraca układa nam się bardzo dobrze. Każde z nas ma swoje obowiązki, w których czuje się pewnie i w których się sprawdza. Kev jest oczywiście odpowiedzialny za cały proces produkcji oraz kontakt z klientem. Do moich obowiązków należą sprawy organizacyjne, czyli prowadzenie sklepu, fotografowanie, pisanie teksów, przygotowywanie listingów i wystawianie nowych przedmiotów, pilnowanie co jest na jakim etapie realizacji, porządek w dokumentacji, wystawianie faktur, kontakt z księgową oraz przygotowanie paczek do wysyłki.

Często wspólnie projektujemy i szukamy inspiracji. Bardzo dużo rozmawiamy o nowych pomysłach, kolejnych inwestycjach i kierunku w jakim chcemy się rozwijać. Są sprawy, którymi zajmujemy się w zależności od tego kto w danym momencie ma czas – dotyczy to wysyłki, płatności, zamówień, kontaktu z urzędami i kurierem. Myślę, że układ w którym panuje jasny podział zadań bardzo ułatwia pracę. Cała rodzina się ze mnie śmieje, że nawet na zmywanie naczyń lubię mieć system – i faktycznie najlepiej funkcjonuję, gdy mam plan działania i porządek.

slow silver jewerly

Brałaś udział w I edycji kursu Etsy. Podzielisz się wrażeniami. Słyszałam, że masz się czym chwalić 🙂

O kursie Zunki Cichos i Joanny Wieczorkiewicz dowiedzieliśmy się od mojej koleżanki. Długo się nie zastanawialiśmy czy wziąć udział, ponieważ oferta była bardzo bogata i poruszała wiele zagadnień, w których nie czuliśmy się najpewniej, albo z goła nie czuliśmy się w ogóle.

Uczestnictwo w kursie wzięłam na siebie, bo w większości poruszał tematy, którymi się zajmuję. Nie zawiedliśmy się, kurs był świetnie przygotowany – dziewczyny dbały o przyjazną i swobodną atmosferę, grupa na Facebooku, którą wówczas założyły, cały czas funkcjonuje i nadal sobie tam rozmawiamy i pomagamy. Uczestnicy dostali bardzo obszerny materiał w postaci filmów oraz uporządkowanych i podzielonych na poszczególne zagadnienia plików pdf.

Jest tego naprawdę dużo i wciąż jestem pod wrażeniem, jaki ogrom pracy został włożony w przygotowanie. Dopracowany był każdy szczegół, zaczynając od oprawy graficznej, a skończywszy na doborze specjalistów, którzy zostali zaproszeni na webinary.

Dla nas kurs był wielką motywacją do zmian i przemyślanego zbudowania sklepu od podstaw. Chociaż od końca kursu minęły już ponad 2 miesiące, nadal jeszcze nie udało nam się wszystkiego wprowadzić w życie i wiele spraw wciąż czeka na swoją kolej.

Tym bardziej cieszy nas, że jako sklep Slow Silver Jewerly istniejący od ostatniego tygodnia stycznia tego roku mamy już ponad 60 sprzedaży – to daje nadzieję na rozwój i więcej sprzedaży, gdy dopniemy wszystko na ostatni guzik i nasz sklep będzie wyglądał tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Jest przed nami nadal bardzo dużo pracy – na Etsy jest ogromna konkurencja i jest coraz więcej sprzedawców, dlatego trzeba cały czas dbać o swój sklep i wprowadzać zmiany.

piękna biżuteria

Nie zawsze było tak cudownie – wspominałaś, że to nie jest Wasz pierwszy sklep na Etsy. Masz jakieś wnioski, dlaczego wtedy się nie udało? Co takiego było na kursie, że pozwoliło Wam odnieść sukces?

Kev założył swój pierwszy sklep w 2014 roku. Czasami udawało się coś sprzedać, ale nie było tego dużo. Kev nie miał cierpliwości do pisania i stworzenie listingu zawsze zajmowało mu to dużo czasu i kosztowało naprawdę wiele nerwów, więc niechętnie do tego siadał.

W zeszłym roku w wakacje sklep zaczął się powoli rozkręcać, głównie dzięki pomocy siostry Keva, która zaczęła uzupełniać treści i dodawać kolejne listingi. Ja wówczas robiłam wyłącznie zdjęcia – języki obce nigdy nie były moją mocną stroną i zupełnie nie czułam się na siłach, żeby cokolwiek pisać. Niemniej wraz z końcem roku musiałam te obowiązki przejąć i przełamać swój opór – zbiegło się to mniej więcej z czasem, gdy dowiedzieliśmy się o pierwszej edycji kursu.

Początkowo chcieliśmy poprawiać stary sklep, ale w czasie trwania kursu okazywało się co chwilę, jak wiele tam mamy do zmiany, więc ostatecznie podjęliśmy decyzję, że zrobimy wszystko na nowo, zgodnie z wszystkimi radami Zunki i Joanny.

Kurs dziewczyn przede wszystkim wyposażył nas w wiedzę zarówno od strony samego działania na Etsy, jak również w kwestiach księgowych i prawnych. Mamy w tej chwili w ręku narzędzia niezbędne do prowadzenia sklepu i działalności, o których wcześniej zwyczajnie nie wiedzieliśmy. Dało nam to więcej pewności, bardziej świadomie podeszliśmy do wielu zagadnień i naprawdę poważnie zabraliśmy się za prowadzenie biznesu.

Sami raczej nie postrzegamy jeszcze naszego działania na Etsy jako sukcesu – bardzo wiele jeszcze przed nami, przede wszystkim dużo, dużo pracy. Cieszymy się z każdej sprzedaży, ale jesteśmy nieco zaskoczeni, że start udał nam się tak dobrze i mamy świadomość, że nie można spoczywać na laurach, tylko tym bardziej się wysilić i nie zmniejszać tempa.

slow silver jewerly

Czy może masz na koniec jakąś dobrą radę dla naszych czytelniczek, które chciałyby zacząć zarabiać na sprzedaży swojego rękodzieła?

Patrząc na drogę którą przeszliśmy mogę powiedzieć, że sprzedaż rękodzieła wymaga zaangażowania, poświęcenia czasu i ciągłego doskonalenia się. Oboje musieliśmy się wiele nauczyć nie tylko w dziedzinie samego złotnictwa i fotografii, które były pierwotnie po prostu naszym hobby i rozwój w tych dziedzinach jest sam z siebie dla nas satysfakcjonujący. Tą trudniejszą częścią jest marketing, reklama, określenie swojej grupy docelowej i trafienie do niej. Znalezienie sposobu na to, by zatrzymać wzrok potencjalnych klientów, którzy są wśród tych tysięcy buszujących po Etsy każdego dnia. Ale naprawdę warto włożyć w to dużo serca, warto się temu poświęcić i warto się uczyć nowych rzeczy.

Wspólna praca sprawia nam dużo radości i naprawdę ją lubimy. Oczywiście bywają gorsze chwile, pojawiają się trudni klienci, zdarzają się problemy i nieporozumienia również między nami, ale nie ma opcji, żebyśmy z tego zrezygnowali. Wiem, że mamy szczęście, że jesteśmy w tym razem – wspieramy się i dzielimy się obowiązkami, bo dla jednej osoby w pewnym momencie jest tego po prostu za dużo.

Możemy też zawsze liczyć na wsparcie z zewnątrz – taką dobrą duszą dla nas jest między innymi siostra Keva, którą nadal często angażujemy i prosimy o pomoc. Nie wahamy się również prosić o radę naszych znajomych, czy korzystać z doświadczenia innych osób zrzeszających się na Facebooku, np. grupy Etsy – biznesowy krąg kobiet.

Każdy ma inne doświadczenia życiowe i zawodowe i z tego co obserwuję, rzadko które pytanie pozostaje bez odpowiedzi, a ludzie naprawdę są dla siebie życzliwi i chcą sobie pomagać.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Piękną biżuterię od Slow Silver Jewerly znajdziesz w ich sklepie Etsy oraz na facebooku 🙂

Kasia z mężem skorzystali z kursu on-line i cieszą się, że jako sklep istniejący niecałe 3 miesiące mają już ponad 60 sprzedaży!

Czy chciałabyś tak jak Kasia i Kevin dotrzeć ze swoimi rękodziełami do klientów z całego świata?

7 maja startuje druga edycja kursu on-line, dzięki któremu dowiesz się jak skutecznie prowadzić swój sklep na Etsy!

Zapisać możesz się do 27 kwietnia!

Kup kurs przez nasz link, a dodatkowo od nas otrzymasz bonus w postaci wywiadu (prezentacji Ciebie i Twojego sklepu) na portalu Mamo Pracuj.

Tak, chcę się zapisać i zacząć zarabiać na rękodziele!

kurs etsy

Zdjęcia: własność Slow Silver Jewerly
Grafika: kurs ETSY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Wirtualna asystentka bez tajemnic – jak pracuje, co robi i czy chodzi na urlop?

Ela Wolińska od 7 lat pracuje jako wirtualna asystentka, wspierając przedsiębiorców w ich pracy. Czym zajmuje się na co dzień i jak łączy swój zawód z wychowywaniem 2 dzieci? Jeśli Ty też chciałabyś pracować z domu, to sprawdź, jak kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja pomoże Ci to osiągnąć!
  • Joanna Gotfryd - 18/01/2019
Ela Wolińska, wirtualna asystentka

Chciałabyś pracować zdalnie, żeby mieć więcej czasu dla rodziny?

Poznaj szczegóły kursu on-line! Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja 

Możesz sfinansować go w 100% z nieoprocentowanej pożyczki z Funduszu OPEN!

Tak, chcę poznać szczegóły!

Elu, od 7 lat pracujesz zdalnie, jako wirtualna asystentka. Co Ty konkretnie robisz, czym się zajmujesz?

Wspieram przedsiębiorców w ich codziennej pracy.

Zwięźle i na temat 😉 W czym dokładnie pomagasz firmom? Jakie są Twoje obowiązki na co dzień?

W moim konkretnym przypadku zajmuję się stronami internetowymi: od administrowania, redakcji tekstów, ustawiania SEO, po tworzenie tych stron (pełny content, grafiki, treści itp.).

Obsługuję również profile w social mediach, prowadzę grupy na Facebooku w imieniu klientów. Piszę teksty, robię transkrypcje, tworzę analizy w Excelu, prezentacje, materiały reklamowe, wysyłam oferty i wiele innych. Pomagam tworzyć blogi, vlogi i podcasty, kursy internetowe, artykuły branżowe – są dziesiątki różnych zadań.

Pracujesz dla kilku klientów jednocześnie – czy to są podobne zakresy czynności, czy każdy klient ma inne zlecenia i wymagania?

Początkowo zlecenia były bardzo różne. Zresztą to jest dość charakterystyczne dla tej profesji, że trzeba wypracować swoją specjalizację lub znaleźć niszę.

Kiedy zaczynałam pracę jako VA, nie wiedziałam, że właśnie tak nazywa się mój zawód! Szukałam więc pracy na etacie, byłam nawet dość długo asystentką osobistą trenera biznesu. Dla niego organizowałam głównie szkolenia i konferencje. Jednocześnie szukałam zleceń zdalnych. Było to przeważnie pisanie tekstów, tworzenie prezentacji, pisanie CV, ofert i podań, research w sieci na zadany temat. Potem doszło administrowanie stroną internetową dużej instytucji.

Obecnie, zadania nadal są zróżnicowane, ale gro moich klientów nawiązuje ze mną współpracę przy administrowaniu stron opartych o WordPress oraz przy prowadzeniu profili na Facebooku.

Jakie umiejętności powinna posiadać wirtualna asystentka?

Przez lata pracy obserwowałam zarówno mój własny rozwój zawodowy, jak również moich koleżanek – na Facebooku, na spotkaniach networkingowych czy konferencjach i doszłam do wniosku, że aby być dobrą wirtualną asystentką powinno się reprezentować umiejętności i cechy charakteru takie jak:

  • umiejętność budowania komunikacji,
  • opanowanie,
  • nastawienie na efekty (bycie konkretnym).

Obligatoryjnie trzeba być bardzo dyskretnym, obowiązkowym i świetnie zorganizowanym.

Specyfiką tego zawodu jest również freelancing i praca z technologiami oraz trendami. Trzeba więc za nimi podążać, nieustannie się dokształcać, czytać, uczyć nowych programów, być otwartym i kreatywnym.

W zależności od zadań jakie zostaną powierzone wirtualnej asystentce, umiejętności twarde mogą się różnić. Podstawowymi jednak, moim zdaniem są: znajomość WordPressa, umiejętność pisania tekstów oraz znajomość na wysokim poziomie programów takich jak Word, Excel i PowerPoint.

A czy wirtualna asystentka musi znać języki obce?

Teoretycznie nie, ale im więcej zna, tym ma więcej możliwości pracy. Jak w każdej branży – znając języki możesz pracować dla klientów z całego świata.

Uważam również, że niezbędna jest minimum podstawowa znajomość języka angielskiego. Im wyższy poziom tym lepiej. Wiele programów ma angielskie menu, np. częściowo WordPress, Photoshop itp. Co więcej, dobra znajomość tego języka pozwala na swobodny research w sieci, a to zadanie należy do podstawowych umiejętności wirtualnej asystentki.

ela wolińska, wirtualna asystentka

Jesteś mamą dwójki dzieci – jak zorganizowałaś sobie pracę? Czy jesteś dostępna on-line 24/7? Czy pracujesz w konkretnych godzinach?

Staram się reagować ad hoc, dlatego moi klienci mają ze mną kontakt niemal całą dobę. Prowadzę również, jak wspominałam, profile w social media, co również wymaga ode mnie bycia online. To nie znaczy jednak, że 24/7 siedzę ze wzrokiem utkwionym w monitor. Większość obowiązków mam stałych, abonamentowych, dlatego wypełniam je kiedy dzieci są w przedszkolu. Inne, o ile nie mam wyznaczonego deadline’u, wykonuję w pierwszej wolnej chwili. Zawsze informuję klienta kiedy będę mogła się zająć tymi najpilniejszymi zadaniami.

Kiedy jednak dzieci wracają po południu do domu, staram się być tylko dla nich. Weekendy również pracuję o wiele mniej. Robię tylko to, co pilne.

Oboje z mężem prowadzimy swoje firmy. We własnym biznesie zawsze jest coś do zrobienia. Zauważyłam jednak, że bardzo dużo korzyści wynika z odkładania na bok obowiązków, kiedy jest czas dla rodziny.

Czuję równowagę, nie przegapiam niczego w życiu moich maluchów, ale i, paradoksalnie, nie zawalam terminów. Spokojnie, z rozwagą gospodaruję czasem. Dzięki temu wszystko zrobione jest punktualnie, a ja nie czuję nacisku ani frustracji. Moje dzieci zaś wiedzą, że mogą na mnie liczyć.

Mamy często pytają nas o pracę, którą mogą wykonywać jednocześnie opiekując się dzieckiem, z doskoku – czy praca Wirtualnej Asystentki w takim systemie jest możliwa?

Praca wirtualnej asystentki to normalne stanowisko i wymaga od nas takiego samego profesjonalizmu jak każdy inny zawód. To, że pracujemy z domu nie zwalnia nas z zaangażowania i zawodowstwa. Owszem, ta praca wiele ułatwia przy organizacji opieki nad dzieckiem, w pogodzeniu obowiązków z wychowywaniem maluchów. Nigdy jednak nie zapominajmy, że to są wciąż obowiązki.

Ja bardzo mocno „walczę” z brakiem profesjonalizacji w tym zawodzie. Nie wyobrażam sobie odpisywać na e-mail trzymając dziecko na ręku albo tworzyć prezentację dla klienta jednocześnie zabawiając swojego malucha.

Dobrą umiejętnością jest brak oporów przed proszeniem o pomoc. W Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to kobieta ma wychowywać dzieci, a po porodzie okres macierzyński poświęcić tylko maleństwu. Prowadząc własną działalność gospodarczą nie można sobie pozwolić na rok wolnego. No chyba, że chcemy od nowa wszystko zaczynać po upływie tego czasu, albo mamy zatrudnioną własną wirtualną asystentkę, która przejmie nasze obowiązki 😉

Po urodzeniu drugiego syna 2-3 razy w tygodniu przychodziła do nas niania, żeby odciążyć mnie przy małym. Kilka razy usłyszałam komentarze w stylu, że sobie nie radzę. W ogóle się nimi nie przejmowałam. Byłam za ścianą, kiedy niania spędzała czas z moim dzieckiem, więc nadal mogłam karmić i w razie czego reagować na potrzeby maleństwa, ale mogłam też skupić się na pracy.

My kobiety mamy podzielną uwagę, ale i granice możliwości. Prośmy więc o pomoc – może babcia mogłaby przychodzić, może niania, chociaż na kilka godzin bądź w wyznaczone dni.

Jestem też bardzo przeciwna traktowaniu zawodu wirtualnej asystentki jako pracy dorywczej. Często dostaję oferty współpracy, w których mamy wprost piszą, że ze względu na dziecko, albo pracę w innej firmie na etacie są dyspozycyjne np. godzinę – dwie dziennie. Nie. Takie podejście do niczego nie prowadzi. Albo decydujesz się na konkretną ścieżkę kariery jako WA, albo na pracę na etacie gdzieś indziej. Dorobienie na waciki mija się z celem.

Ja popełniłam ten błąd i zmarnowałam kilka lat. Gdy zdecydowałam się tylko na tę właśnie ścieżkę kariery, nabrała ona ogromnego rozpędu. Okazało się również, że wszystkie moje lęki o brak zleceń, o niewystarczające umiejętności itp. były nieuzasadnione.

Prowadzisz własną działalność, w jaki sposób szukasz klientów? Jak szukać klientów w tym zawodzie na początku?

Paradoksalnie, na początku klienci znajdowali mnie 😉 Zawsze miałam tzw. lekkie pióro, więc zaczęło się od tego, że kilku znajomych poprosiło mnie o napisanie jakiegoś tekstu. Proszono mnie o redakcje, o research itd. A potem zaczęto polecać.

Mam również firmę, która zajmuje się oprawą muzyczną uroczystości. Zaczęłam więc wykorzystywać umiejętności organizacyjne i zostałam asystentką osobistą trenera biznesu.

W każdym razie polecano mnie, zlecenia wpadały jedno za drugim.

Przełomowym momentem było utworzenie własnej strony www.pomocdlabiznesu.pl z ofertą i dołączenie do kilku grup biznesowych na Facebooku.

To właśnie na grupach można znaleźć najwięcej najciekawszych zleceń. Jest też Oferia, Useme i mnóstwo innych portali z ofertami pracy zdalnej.

Czy wirtualna asystentka idzie czasem na urlop? 😉

Tak, ale zabiera ze sobą laptopa 🙂

Ja dużo podróżuję. Często jeździmy też odpocząć na wieś. W czasie np. wakacyjnego urlopu zawsze informuję klientów, że będę mniej dostępna. Jednakże nie urywam kontaktu, nie znikam na 2 tygodnie, nie zostawiam niedokończonej pracy. Moi klienci cenią tę responsywność i szczerość.

ela wolińska

Elu, jesteś jedną z mentorek w kursie on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja. Będziesz się dzielić swoim doświadczeniem, wiedzą – czego konkretnie mamy nauczą się od Ciebie?

Oprócz niezbędnych umiejętności twardych, programowych, będzie okazja do nauczenia się również tego, jak tworzyć oferty, wyceniać usługi, budować relacje, tworzyć komunikację, gdzie i w jaki sposób szukać ofert, jak na nie odpowiadać, gdzie i czego się uczyć itd.

Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest to, że jest to pierwszy tak duży kurs na wirtualną asystentkę, który dodatkowo łączy wspomniane umiejętności twarde z miękkimi oraz life stylem jako mama, jako kobieta aktywna i jako przedsiębiorca.

Jak przekonałabyś mamy, że bycie wirtualną asystentką to świetny pomysł na pracę i pogodzenie jej z wychowywaniem dzieci?

Z roku na rok przybywa pracowników zdalnych. Przybywa przedsiębiorców, specjalistów i freelancerów. Rośnie tym samym zapotrzebowanie na pracowników, którzy zdalnie ogarną techniczne zaplecza właścicieli firm.

Praca zdalna jako wirtualna asystentka daje ogromne możliwości. Znajdując swoją niszę, swoją specjalizację, sama sobie stajesz się swoim szefem.

To Ty decydujesz kiedy i co robisz, Ty planujesz swój grafik, Ty wyceniasz swoje usługi i zarządzasz swoim czasem, domem i umiejętnościami.

Ciekawe zlecenia, fantastyczni klienci z ogromną wiedzą branżową to dodatkowa wartość dodana.

A największą wartością jesteś Ty, Twoje szczęście, Twoja wolność, oraz Twoje dzieci.

Przy nich jeszcze bardziej doceniam moją pracę. Gdy któreś zachoruje, nie martwię się kto będzie z nim w domu, nie biegam po L4 i nie zamartwiam się co powie szef. Nigdy też nie brakuje mnie na uroczystościach w przedszkolu. Wbrew pozorom mam dla moich chłopców o wiele więcej czasu niż kiedykolwiek miałabym na etacie.

Co dla mnie jest równie ważne – to dzięki takiemu systemowi pracy mam bardzo poukładane relacje z moim mężem. Wspieramy się nawzajem i dopingujemy w rozwoju.

Napisałaś też książkę o pracy Wirtualnej Asystentki, co w niej zawarłaś?

Wydałam e-book o pracy WA w Polsce. Na Zachodzie ten zawód jest bardzo popularny. U nas to wciąż nowość. Kiedy mówię komuś czym się zajmuję, nieustannie widzę zaskoczenie. To moja misja, żeby nauczyć czym jest zawód wirtualnej asystentki, pokazać jak i co można oddelegować i w czym można pomóc.

Dziękuję Ci za rozmowę!

Chciałabyś pracować tak jak Ela? Sprawdź datę kolejnej edycji kursu Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja!

W 8 tygodni zdobędziesz nowy zawód i zaczniesz pracować zdalnie.

Tak, chcę poznać szczegóły nowego zawodu, chcę pracować z domu, na własnych zasadach!

Zdjęcia: archiwum Ela Wolińska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Łatwiejsze wystawianie faktur ze specjalnym programem

W dobie, kiedy ułatwiamy sobie życie w każdym jego aspekcie, warto postawić także na ułatwienie przepływu rożnego rodzaju dokumentów pomiędzy stronami. Dokumentami, których pojawia się na co dzień najwięcej, są faktury i innego rodzaju rozliczenia. Dzięki nim można potwierdzić, że dana transakcja miała miejsce i określić koszty. W zależności od działalności i jej zasięgu wystawia się ich w ciągu dnia więcej lub mniej. Bez względu na ilość możliwe staje się usprawnienie generowania faktur i przekazywania ich kontrahentom.
  • Alicja Zielińska - 17/01/2019
otwarty laptop na stole, dokumenty

Sprawne wystawianie faktur

Sprawne przekazywanie sobie dokumentów poświadczających transakcje i ich koszty umożliwia program do wystawiania faktur. Dzięki niemu obieg dokumentów zostaje ułatwiony praktycznie w każdym zakresie. O jego zaletach można by mówić bardzo wiele, wystarczy jednak podać kilka, a dzięki nim na pewno przedsiębiorcy przekonają się, że da się usprawnić swoją pracę.

Zalety programu do wystawiania faktur

Pierwsza zaleta to duża wygoda w użytkowaniu. Tradycyjny sposób wystawiania faktur jest taki, że wprowadzanie danych odbywa się więcej niż raz. To dość żmudne, jeśli chce się sprawę załatwić szybko. Dlatego też program do wystawiania faktur wychodzi naprzeciw oczekiwaniom usprawnionej pracy i pozwala wprowadzać dane potrzebne w dokumencie tylko raz.

Dzięki temu można faktycznie oszczędzić sporo czasu. Co więcej, dzięki temu da się uniknąć błędów, które często się pojawiały, kiedy fakturę wypisywało się, dbając o każdy szczegół kilka razy.

Szybkość w użytkowaniu to kolejna duża zaleta. Jak się realizuje? Otóż za pomocą tylko jednego kliknięcia można wysłać fakturę bezpośrednio do kontrahenta. I oczywiście mieć pewność, że dotrze w miejsce przeznaczenia. A jeśli trzeba ją wysłać w kilka miejsc jednocześnie, to wcale nie trzeba dołożyć dodatkowego czasu. Przesyła się oczywiście drogą elektroniczną, co wpływa na mniejsze koszty.

Możliwości programu

Program do wystawiania faktur ma całą gamę dodatków, które mają na celu jak najbardziej usprawnić współpracę z kontrahentami. Przede wszystkim oprócz samych faktur można tu także wystawić dokumenty księgowe i nieksięgowe. Ułatwieniem jest to, że wszystkie informacje wprowadza się za pomocą szablonu i nie trzeba samodzielnie zastanawiać się nad tym, jak trzeba to zrobić – program robi to za nas.

Ponadto umożliwia przechowywanie faktur przez wiele lat w archiwum. To bardzo ułatwia sprawę. Nie trzeba gromadzić dokumentów w segregatorach i poświęcać na nie miejsca, wystarczy miejsce na dysku. Ułatwienie polega też na tym, że można sprawnie kontrolować, czy wszystkie faktury zostały opłacone. Jeśli nie, to kontrahentowi można w łatwy sposób o tym przypomnieć – wystarczy kliknąć i zostanie wysłane powiadomienie.

Możliwości, jakie daje program do wystawiania faktur, są nie do przecenienia. Usprawnienie pracy, usprawnienie kontaktu z klientami, szybkość oraz sortowanie i przechowywanie ważnych dokumentów to wszystko, co wpływa na ułatwienie codziennej pracy.

Materiał mógł powstać dzięki firmie Faktury, w której ofercie znajduje się najlepszy program do wystawiania faktur – Faktury.pl

Zdjęcie: Pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail