Czego szukasz

Jak sprzedając rękodzieło zdobyłam 60 klientów w niecałe 3 miesiące?

Piękna biżuteria od Slow Silver Jewerly to dzieło Kevina i Kasi – małżeństwa, które połączyło siły w realizacji swoich pasji i stworzyło wspólny biznes. Świetnie się uzupełniają i nie boją się skorzystać z pomocy innych. Kasia brała udział w I edycji kursu on-line sprzedaży na platformie Etsy. Metamorfoza sklepu zgodnie z zaleceniami mentorów w niecałe 3 miesiące dała im ponad 60 sprzedaży! Świetny wynik! A niedługo startuje kolejna edycja – zapisz się już teraz i odbierz bonus od nas!

  • Agnieszka Kumorek - 18/04/2018
pierścionek Slow Silver Jewerly

Kasiu, masz bardzo utalentowanego męża (chyba każda kobieta marzy o takim 😉 ) – opowiedz nam czym się zajmuje i jak zaczęła się jego pasja?

Kev z wykształcenia jest historykiem, ale obecnie zajmuje się wyłącznie tworzeniem biżuterii. Jest w zasadzie złotnikiem-samoukiem. Początkowo jako nastolatek zainteresował się płatnerstwem – przez wiele lat ćwiczył szermierkę historyczną, stąd bliżej mu było wówczas do mieczy i zbroi, niż do biżuterii.

Na drugim roku studiów podjął pierwsze próby tworzenia biżuterii, początkowo bazując na wiedzy z książek i Internetu. Brakowało mu jednak nauki bezpośrednio od kogoś – zaczął więc szukać złotnika, który chciałby go nauczyć tradycyjnych technik. Udało mu się namówić pana Jana Mielcarka, poznańskiego złotnika, u którego nauczył się podstaw złotnictwa.

Reszta to już jego pracowitość, wytrwałość, cierpliwość i dociekliwość, którą zawsze u niego podziwiałam. Udało mu się na tyle rozwinąć i udoskonalić swoje umiejętności, że kilka lat później mógł podjąć pracę jako złotnik w jednej z poznańskich firm.

slow silver jewerly

Pracujecie oboje na etacie – skąd więc pomysł na własny biznes? Jakie były początki? To miało być Wasze docelowe zajęcie czy coś dodatkowego?

Pierwsze egzemplarze swojej biżuterii Kev dawał rodzinie i znajomym. Z czasem najbliżsi zaczęli go namawiać do wyjścia ze swoją działalnością szerzej i szukania klientów spoza grona znajomych. Ktoś powiedział mu o Etsy, a że Kev biegle mówi po angielsku, postanowił tam spróbować swoich sił.

Krótko przed podjęciem przez niego decyzji o założeniu sklepu na Etsy poznaliśmy się, a ponieważ ja od wielu lat interesowałam się fotografią, to zgodziłam się zrobić zdjęcia pierwszym przedmiotom przeznaczonym do sklepu. Fotografowanie biżuterii nie jest najłatwiejszym tematem. Było bardzo dużo nieudanych prób, błędów i naprawdę dużo frustracji. Ale teraz wiem, że warto było to wszystko przecierpieć, bo udało mi się wiele nauczyć.

Na początku Kev nadal był mocno zaangażowany w płatnerstwo i inwestował na równi w pracownię złotniczą i warsztat płatnerski. Gdy Kev podjął pracę na etacie jako złotnik na zajęcia dodatkowe było mniej czasu. Wówczas projektowanie i tworzenie biżuterii w sposób naturalny wysunęło się na pierwsze miejsce.

Ostatnie kilka miesięcy przyniosło wiele zmian. Zdecydowanie zwiększyło się nasze zaangażowanie w sklep Etsy, a w związku z tym wzrosło zainteresowanie biżuterią Keva wśród kupujących. Pojawiła się nadzieja na to, że ten projekt poboczny może stać się sposobem na życie. Przed nami wiele pracowitych miesięcy, w których pewnie wyklaruje się czy nasze nadzieje zaczną się spełniać.

piękna biżuteria

Jak Ci się współpracuje z mężem? Wprowadziliście jasny podział obowiązków przy prowadzeniu sklepu? 😉

Współpraca układa nam się bardzo dobrze. Każde z nas ma swoje obowiązki, w których czuje się pewnie i w których się sprawdza. Kev jest oczywiście odpowiedzialny za cały proces produkcji oraz kontakt z klientem. Do moich obowiązków należą sprawy organizacyjne, czyli prowadzenie sklepu, fotografowanie, pisanie teksów, przygotowywanie listingów i wystawianie nowych przedmiotów, pilnowanie co jest na jakim etapie realizacji, porządek w dokumentacji, wystawianie faktur, kontakt z księgową oraz przygotowanie paczek do wysyłki.

Często wspólnie projektujemy i szukamy inspiracji. Bardzo dużo rozmawiamy o nowych pomysłach, kolejnych inwestycjach i kierunku w jakim chcemy się rozwijać. Są sprawy, którymi zajmujemy się w zależności od tego kto w danym momencie ma czas – dotyczy to wysyłki, płatności, zamówień, kontaktu z urzędami i kurierem. Myślę, że układ w którym panuje jasny podział zadań bardzo ułatwia pracę. Cała rodzina się ze mnie śmieje, że nawet na zmywanie naczyń lubię mieć system – i faktycznie najlepiej funkcjonuję, gdy mam plan działania i porządek.

slow silver jewerly

Brałaś udział w I edycji kursu Etsy. Podzielisz się wrażeniami. Słyszałam, że masz się czym chwalić 🙂

O kursie Zunki Cichos i Joanny Wieczorkiewicz dowiedzieliśmy się od mojej koleżanki. Długo się nie zastanawialiśmy czy wziąć udział, ponieważ oferta była bardzo bogata i poruszała wiele zagadnień, w których nie czuliśmy się najpewniej, albo z goła nie czuliśmy się w ogóle.

Uczestnictwo w kursie wzięłam na siebie, bo w większości poruszał tematy, którymi się zajmuję. Nie zawiedliśmy się, kurs był świetnie przygotowany – dziewczyny dbały o przyjazną i swobodną atmosferę, grupa na Facebooku, którą wówczas założyły, cały czas funkcjonuje i nadal sobie tam rozmawiamy i pomagamy. Uczestnicy dostali bardzo obszerny materiał w postaci filmów oraz uporządkowanych i podzielonych na poszczególne zagadnienia plików pdf.

Jest tego naprawdę dużo i wciąż jestem pod wrażeniem, jaki ogrom pracy został włożony w przygotowanie. Dopracowany był każdy szczegół, zaczynając od oprawy graficznej, a skończywszy na doborze specjalistów, którzy zostali zaproszeni na webinary.

Dla nas kurs był wielką motywacją do zmian i przemyślanego zbudowania sklepu od podstaw. Chociaż od końca kursu minęły już ponad 2 miesiące, nadal jeszcze nie udało nam się wszystkiego wprowadzić w życie i wiele spraw wciąż czeka na swoją kolej.

Tym bardziej cieszy nas, że jako sklep Slow Silver Jewerly istniejący od ostatniego tygodnia stycznia tego roku mamy już ponad 60 sprzedaży – to daje nadzieję na rozwój i więcej sprzedaży, gdy dopniemy wszystko na ostatni guzik i nasz sklep będzie wyglądał tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Jest przed nami nadal bardzo dużo pracy – na Etsy jest ogromna konkurencja i jest coraz więcej sprzedawców, dlatego trzeba cały czas dbać o swój sklep i wprowadzać zmiany.

piękna biżuteria

Nie zawsze było tak cudownie – wspominałaś, że to nie jest Wasz pierwszy sklep na Etsy. Masz jakieś wnioski, dlaczego wtedy się nie udało? Co takiego było na kursie, że pozwoliło Wam odnieść sukces?

Kev założył swój pierwszy sklep w 2014 roku. Czasami udawało się coś sprzedać, ale nie było tego dużo. Kev nie miał cierpliwości do pisania i stworzenie listingu zawsze zajmowało mu to dużo czasu i kosztowało naprawdę wiele nerwów, więc niechętnie do tego siadał.

W zeszłym roku w wakacje sklep zaczął się powoli rozkręcać, głównie dzięki pomocy siostry Keva, która zaczęła uzupełniać treści i dodawać kolejne listingi. Ja wówczas robiłam wyłącznie zdjęcia – języki obce nigdy nie były moją mocną stroną i zupełnie nie czułam się na siłach, żeby cokolwiek pisać. Niemniej wraz z końcem roku musiałam te obowiązki przejąć i przełamać swój opór – zbiegło się to mniej więcej z czasem, gdy dowiedzieliśmy się o pierwszej edycji kursu.

Początkowo chcieliśmy poprawiać stary sklep, ale w czasie trwania kursu okazywało się co chwilę, jak wiele tam mamy do zmiany, więc ostatecznie podjęliśmy decyzję, że zrobimy wszystko na nowo, zgodnie z wszystkimi radami Zunki i Joanny.

Kurs dziewczyn przede wszystkim wyposażył nas w wiedzę zarówno od strony samego działania na Etsy, jak również w kwestiach księgowych i prawnych. Mamy w tej chwili w ręku narzędzia niezbędne do prowadzenia sklepu i działalności, o których wcześniej zwyczajnie nie wiedzieliśmy. Dało nam to więcej pewności, bardziej świadomie podeszliśmy do wielu zagadnień i naprawdę poważnie zabraliśmy się za prowadzenie biznesu.

Sami raczej nie postrzegamy jeszcze naszego działania na Etsy jako sukcesu – bardzo wiele jeszcze przed nami, przede wszystkim dużo, dużo pracy. Cieszymy się z każdej sprzedaży, ale jesteśmy nieco zaskoczeni, że start udał nam się tak dobrze i mamy świadomość, że nie można spoczywać na laurach, tylko tym bardziej się wysilić i nie zmniejszać tempa.

slow silver jewerly

Czy może masz na koniec jakąś dobrą radę dla naszych czytelniczek, które chciałyby zacząć zarabiać na sprzedaży swojego rękodzieła?

Patrząc na drogę którą przeszliśmy mogę powiedzieć, że sprzedaż rękodzieła wymaga zaangażowania, poświęcenia czasu i ciągłego doskonalenia się. Oboje musieliśmy się wiele nauczyć nie tylko w dziedzinie samego złotnictwa i fotografii, które były pierwotnie po prostu naszym hobby i rozwój w tych dziedzinach jest sam z siebie dla nas satysfakcjonujący. Tą trudniejszą częścią jest marketing, reklama, określenie swojej grupy docelowej i trafienie do niej. Znalezienie sposobu na to, by zatrzymać wzrok potencjalnych klientów, którzy są wśród tych tysięcy buszujących po Etsy każdego dnia. Ale naprawdę warto włożyć w to dużo serca, warto się temu poświęcić i warto się uczyć nowych rzeczy.

Wspólna praca sprawia nam dużo radości i naprawdę ją lubimy. Oczywiście bywają gorsze chwile, pojawiają się trudni klienci, zdarzają się problemy i nieporozumienia również między nami, ale nie ma opcji, żebyśmy z tego zrezygnowali. Wiem, że mamy szczęście, że jesteśmy w tym razem – wspieramy się i dzielimy się obowiązkami, bo dla jednej osoby w pewnym momencie jest tego po prostu za dużo.

Możemy też zawsze liczyć na wsparcie z zewnątrz – taką dobrą duszą dla nas jest między innymi siostra Keva, którą nadal często angażujemy i prosimy o pomoc. Nie wahamy się również prosić o radę naszych znajomych, czy korzystać z doświadczenia innych osób zrzeszających się na Facebooku, np. grupy Etsy – biznesowy krąg kobiet.

Każdy ma inne doświadczenia życiowe i zawodowe i z tego co obserwuję, rzadko które pytanie pozostaje bez odpowiedzi, a ludzie naprawdę są dla siebie życzliwi i chcą sobie pomagać.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Piękną biżuterię od Slow Silver Jewerly znajdziesz w ich sklepie Etsy oraz na facebooku 🙂

Kasia z mężem skorzystali z kursu on-line i cieszą się, że jako sklep istniejący niecałe 3 miesiące mają już ponad 60 sprzedaży!

Czy chciałabyś tak jak Kasia i Kevin dotrzeć ze swoimi rękodziełami do klientów z całego świata?

7 maja startuje druga edycja kursu on-line, dzięki któremu dowiesz się jak skutecznie prowadzić swój sklep na Etsy!

Zapisać możesz się do 27 kwietnia!

Kup kurs przez nasz link, a dodatkowo od nas otrzymasz bonus w postaci wywiadu (prezentacji Ciebie i Twojego sklepu) na portalu Mamo Pracuj.

Tak, chcę się zapisać i zacząć zarabiać na rękodziele!

kurs etsy

Zdjęcia: własność Slow Silver Jewerly
Grafika: kurs ETSY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Wiem, że moja praca ma sens. I to napędza mnie do działania!

„Myślę, że aby spełniać się zawodowo, trzeba lubić to, co się robi. Staram się zbudować relację i wzajemne zaufanie z każdym ze swoich klientów. Cieszę się, kiedy w trudnych chwilach jestem dla nich wsparciem. To pewnego rodzaju misja.” – Jak robić to, co się lubi, zarabiać i jednocześnie wychowywać małe dziecko? Na te pytania odpowiada nam Natalia Batko, doradca ubezpieczeniowy w firmie MetLife. A może chcesz porozmawiać o pracy? Wyślij zgłoszenie >>>
  • Agnieszka Kaczanowska - 18/03/2020
Natalia Batko, doradca ubezpieczeniowy w firmie MetLife

Natalio, bardzo dziękuję że znalazłaś czas na rozmowę ze mną, tym bardziej, że masz obecnie sporo obowiązków. Jestem przekonana, że Twoja historia będzie bardzo ciekawa dla naszych czytelniczek! Pracujesz na stanowisku doradcy ubezpieczeniowego od wielu lat, ale teraz o Twoim dniu decyduje jednak ktoś inny. Ile miesięcy ma Twój maluszek?

Ja również dziękuję, cieszę się, że mogę opowiedzieć o sobie Mamo Pracuj. W branży ubezpieczeniowej pracuję od prawie 10-ciu lat, a mój obecny „szef” to moja córeczka. Ma na imię Julia i ma niespełna rok.

Gratuluję! Taka szefowa to skarb! 😉 A co Cię przyciągnęło do pracy w MetLife na początku Twojej kariery?

Kiedy zaczynałam pracę w ubezpieczeniach miałam 20 lat. Już wtedy wiedziałam, że sprzedaż bezpośrednia, to coś dla mnie. Dobrze czułam się w kontakcie z ludźmi, imponowało mi to, że mogę decydować o wysokości swoich zarobków, dodatkowo sama organizowałam swój czas pracy.

W rozmowie powiedziałaś, że dzięki umowie agencyjnej, cały czas zarabiasz, choć chwilowo rodzina jest najważniejsza. Jak to wygląda? Na czym polega umowa agencyjna?

Umowa agencyjna to jeden z najważniejszych atutów, dzięki  któremu zdecydowałam się na współpracę z MetLife. Umowa jest jasno skonstruowana, przejrzysta, a co najważniejsze, stanowi zabezpieczenie dla doradcy. Pracując w MetLife  przez lata budowałam swoją bazę klientów, dzięki czemu wypracowałam stałą prowizję. Otrzymuję ją zarówno wtedy, kiedy pracuję, jak i będąc na zwolnieniu lekarskim, czy jak obecnie, na urlopie macierzyńskim.

Weź udział w naszym webinarze pt. „Obalamy mity na temat pracy doradcy ubezpieczeniowego!”

W wywiadzie z Anitą Majchrzak, Kierownik Zespołu w MetLife (do przeczytania tutaj) pojawia się temat wsparcia i zrozumienia rodziny. Miałaś takie wsparcie?

Kiedy moja rodzina dowiedziała się, że chcę zostać Doradcą Ubezpieczeniowym, komentarze były różne, od tych pozytywnych do takich pełnych obaw i wątpliwości. Jednak znając mój upór, bliscy doskonale wiedzieli, że mimo wszystko postawię na swoim.

A jak jest teraz? Masz wsparcie najbliższych?

Zarówno na początku mojej kariery, jak i teraz, moja rodzina bardzo mi pomaga. Mam wspaniałego męża i córeczkę – to oni są dla mnie największym wsparciem i motywacją. Mąż jest ze mną, w tych dobrych, jak i gorszych momentach. Mocno we mnie wierzy i trzyma kciuki za rozwój mojej kariery zawodowej.

Co jest Twoim zdaniem kluczowe w pracy doradcy?

Myślę, że aby spełniać się zawodowo, trzeba lubić to, co się robi. Staram się zbudować relację i wzajemne zaufanie z każdym ze swoich klientów. Cieszę się, kiedy w trudnych chwilach jestem (lub mogę być) dla nich wsparciem.

Kilka miesięcy temu, skontaktowała się ze mną moja wieloletnia klientka. Jej drżący głos wskazywał, że coś jest nie tak. Jak się później  okazało, zachorowała na złośliwy nowotwór piersi. Klientka otrzymała z polisy zdrowotnej dodatkowe świadczenie, które pozwoliło jej na skorzystanie z najnowszej terapii aby szybko wrócić do zdrowia. 

W takich sytuacjach wiem, że to co robię, ma sens. To pewnego rodzaju misja.

To takie sytuacje życiowe, których nie przewidzimy… Natalio, opowiedziałaś mi także, że po dwóch latach zorientowałaś się, że w Twoim przypadku najlepiej sprawdza się współpraca z klientami firmowymi. I to dodało Ci wiatru w skrzydła. Rozumiem, że to Ty sama decydujesz z kim lepiej Ci się współpracuje?

Portfel moich klientów jest bardzo zróżnicowany. Są to rodziny z dziećmi, seniorzy, ale też lekarze, prawnicy, a nawet pracownicy platform wiertniczych pracujący na morzu. Jednak znaczną część stanowią klienci biznesowi, właściciele mniejszych i większych firm. Praca z nimi wszystkimi daje mi ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia zawodowego.

Co jeszcze daje Ci ta praca, co cenisz najbardziej?

Najwięcej satysfakcji dają mi dobre relacje z moimi klientami, niezależność oraz elastyczne warunki pracy. Dzięki temu, mogę łączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym i wychowaniem córeczki Julki.

Dziękuję! I życzę Ci wielu radości i dużo satysfakcji z bycia mamą i dalszego rozwoju kariery!

I już teraz zapraszam na wspólny webinar MetLife i Mamo Pracuj pt. „Obalamy mity na temat pracy doradcy ubezpieczeniowego!”

A jeśli chciałabyś /chciałbyś dowiedzieć się więcej o pracy w firmie MetLife – wypełnij formularz i porozmawiaj o swojej przyszłej pracy!

Zdjęcia: archiwum domowe Natalii Batko.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów. 

Wirtualny adres biura – co to jest i kiedy warto się na niego zdecydować?

Co to jest wirtualny adres firmy? To adres, który istnieje faktycznie, podobnie jak siedziba firmy. Różnica polega na tym, że to nie przedsiębiorca musi szukać lokalu pod wynajem lub do kupna, aby móc posiadać oficjalny adres firmowy. To wszystko uzyskuje, korzystając z usług biura wirtualnego.
  • Alicja Zielińska - 17/03/2020
budynek biurowy

Wirtualny adres biura

Najważniejszy punkt oferty wirtualnych biur, to właśnie możliwość posiadania oficjalnego adresu firmowego. Pracując z dowolnego miejsca w kraju, bez konieczności dokonywania dużych inwestycji w lokal – wynajmowany bądź na własność.

Taki oficjalny adres staje się wizytówką przedsiębiorstwa. Dla nowo powstających firm jest zaś okazją do tego, by od początku budować pozytywny wizerunek na rynku, ale nie ponosząc wysokich kosztów związanych z szukaniem lokalu usługowego.

Co to jest wirtualny adres – wirtualne biuro?

Firma decydując się na skorzystanie z usług jednego z listy biur wirtualnych, uzyskuje adres zwykle w centrum dużego miasta lub regionie, charakteryzującym się skupiskiem przedsiębiorstw. Ten adres pojawia się na firmowej korespondencji, można go wykorzystać w materiałach reklamowych oraz na stronie www. W każdym produkcie, który trafia do rąk klientów. Na dokumentach, które przechodzą przez ręce współpracowników i odbiorców.

Jak działa wirtualny adres?

Wirtualny adres działa w taki sam sposób, jak ten, który posiada firma z własnym lub wynajmowanym lokalem. Przedsiębiorca jednak może pracować z dowolnego miejsca w kraju. Może również realizować firmowe zadania zdalnie, ale dla jego klienta oficjalnymi danymi kontaktowymi są te uzyskane dzięki biurze wirtualnemu.

Adres dla firmy zlokalizowany w mieście Warszawa, pozwala wyróżnić się na tle konkurencji. Prestiżowa lokalizacja staje się często zaczątkiem owocnej współpracy. Wzbudza zaufanie wśród odbiorców. Nie chodzi tylko o wygodę prowadzenia biznesu, lecz o tworzenie wizerunku firmy, który dla klientów ma ogromne znaczenie.

Adres wirtualny dla kogo jest idealnym rozwiązaniem? Kiedy warto?

Wirtualny adres to usługa tak naprawdę dla każdej firmy. Największym zainteresowaniem cieszy się pośród przedsiębiorców, którzy dopiero rozpoczynają swoją działalność. Zakładanie firmy pod względem formalnym, odbywa się dość szybko i bez większych kłopotów. Jednak miejsce prowadzenia działalności, gromadzenia dokumentacji, ustalania harmonogramu spotkań z klientami, to już kwestia wiążąca się ze sporymi wydatkami.

Wybierając przykładowo polecany przez nas adres wirtualny w Warszawie w Vimar Office, właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej, może się zajmować prowadzeniem firmy z dowolnego miejsca, w tym z domu. Za korespondencję, gromadzenie dokumentów, a nawet realizację spraw sekretarskich i administracyjnych, odpowiada jednak biuro wirtualne. Na korespondencji widnieją dane odpowiadające lokalizacji z centrum Warszawy. Tutaj również można spotykać się z klientami, dla których dogodny dojazd, pobliskie parkingi i inne punkty usługowe, dają poczucie profesjonalnego podejścia.

Na tych samych zaletach skorzystają firmy mające na swoim koncie bagaż doświadczeń i stałe grono odbiorców. Podczas przygotowań do otwarcia kolejnego oddziału w innym mieście, nie muszą martwić się o wynajem lub kupno kolejnego lokalu. Tymczasowo, ale i na stałe mogą korzystać z wirtualnego adresu, aby zajmować się zadaniami, których nie można powierzyć w ręce firm zewnętrznych.

Ile kosztuje wirtualny adres biura?

Wynajem adresu w Warszawie to koszty zaczynające się średnio od kilkudziesięciu złotych miesięcznie. W tym przedziale mieści się przede wszystkim uzyskanie oficjalnego adresu firmowego. Pozostałe usługi zależne są od wybranej oferty, pakietu i indywidualnych ustaleń.

Gdzie warto wybrać wirtualny adres dla firmy?

Pod uwagę należy wziąć potrzeby klientów. Dla nich dogodny dojazd, z każdego zakątka kraju i niezależnie od wybranego środka transportu, ma duże znaczenie. Podobnie jak możliwość znalezienia dodatkowych punktów usługowych w pobliżu firmy, do której się wybierają. Adres wirtualny w Warszawie staje się zatem sposobem na zatrzymanie stałych klientów, ale i pozyskanie nowych. Warto zapoznać się ofertą Vimar Office, która my osobiście polecamy.

Koszty wirtualnego adresu

Już za 70 zł netto miesięcznie można uzyskać adresy korespondencyjny oraz rejestracji firmy. To dopiero część z usług znajdujących się w pakiecie opiewającym na taką kwotę. Szczegółowe ceny zależą od potrzeb przedsiębiorcy, a więcej informacji w tym temacie można znaleźć pod linkiem wcześniej prowadzącym do strony biura wirtualnego w Warszawie Vimar Office.

Oszczędność na wynajmie lub kupnie lokalu. Możliwość prowadzenia działalności z dowolnego miejsca. Świetnie wyposażone, nowoczesne sale konferencyjne i pomieszczenia przeznaczone do spotkań z klientami. Profesjonalna obsługa, płatność tak naprawdę tylko za to, z czego korzysta firma. To najważniejsze zalety, jakie niesie ze sobą wirtualny adres do rejestracji firmy w Warszawie.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail