Czego szukasz

Jak sprzedając rękodzieło zdobyłam 60 klientów w niecałe 3 miesiące?

Piękna biżuteria od Slow Silver Jewerly to dzieło Kevina i Kasi – małżeństwa, które połączyło siły w realizacji swoich pasji i stworzyło wspólny biznes. Świetnie się uzupełniają i nie boją się skorzystać z pomocy innych. Kasia brała udział w I edycji kursu on-line sprzedaży na platformie Etsy. Metamorfoza sklepu zgodnie z zaleceniami mentorów w niecałe 3 miesiące dała im ponad 60 sprzedaży! Świetny wynik! A niedługo startuje kolejna edycja – zapisz się już teraz i odbierz bonus od nas!

  • Agnieszka Kumorek - 18/04/2018
pierścionek Slow Silver Jewerly

Kasiu, masz bardzo utalentowanego męża (chyba każda kobieta marzy o takim 😉 ) – opowiedz nam czym się zajmuje i jak zaczęła się jego pasja?

Kev z wykształcenia jest historykiem, ale obecnie zajmuje się wyłącznie tworzeniem biżuterii. Jest w zasadzie złotnikiem-samoukiem. Początkowo jako nastolatek zainteresował się płatnerstwem – przez wiele lat ćwiczył szermierkę historyczną, stąd bliżej mu było wówczas do mieczy i zbroi, niż do biżuterii.

Na drugim roku studiów podjął pierwsze próby tworzenia biżuterii, początkowo bazując na wiedzy z książek i Internetu. Brakowało mu jednak nauki bezpośrednio od kogoś – zaczął więc szukać złotnika, który chciałby go nauczyć tradycyjnych technik. Udało mu się namówić pana Jana Mielcarka, poznańskiego złotnika, u którego nauczył się podstaw złotnictwa.

Reszta to już jego pracowitość, wytrwałość, cierpliwość i dociekliwość, którą zawsze u niego podziwiałam. Udało mu się na tyle rozwinąć i udoskonalić swoje umiejętności, że kilka lat później mógł podjąć pracę jako złotnik w jednej z poznańskich firm.

slow silver jewerly

Pracujecie oboje na etacie – skąd więc pomysł na własny biznes? Jakie były początki? To miało być Wasze docelowe zajęcie czy coś dodatkowego?

Pierwsze egzemplarze swojej biżuterii Kev dawał rodzinie i znajomym. Z czasem najbliżsi zaczęli go namawiać do wyjścia ze swoją działalnością szerzej i szukania klientów spoza grona znajomych. Ktoś powiedział mu o Etsy, a że Kev biegle mówi po angielsku, postanowił tam spróbować swoich sił.

Krótko przed podjęciem przez niego decyzji o założeniu sklepu na Etsy poznaliśmy się, a ponieważ ja od wielu lat interesowałam się fotografią, to zgodziłam się zrobić zdjęcia pierwszym przedmiotom przeznaczonym do sklepu. Fotografowanie biżuterii nie jest najłatwiejszym tematem. Było bardzo dużo nieudanych prób, błędów i naprawdę dużo frustracji. Ale teraz wiem, że warto było to wszystko przecierpieć, bo udało mi się wiele nauczyć.

Na początku Kev nadal był mocno zaangażowany w płatnerstwo i inwestował na równi w pracownię złotniczą i warsztat płatnerski. Gdy Kev podjął pracę na etacie jako złotnik na zajęcia dodatkowe było mniej czasu. Wówczas projektowanie i tworzenie biżuterii w sposób naturalny wysunęło się na pierwsze miejsce.

Ostatnie kilka miesięcy przyniosło wiele zmian. Zdecydowanie zwiększyło się nasze zaangażowanie w sklep Etsy, a w związku z tym wzrosło zainteresowanie biżuterią Keva wśród kupujących. Pojawiła się nadzieja na to, że ten projekt poboczny może stać się sposobem na życie. Przed nami wiele pracowitych miesięcy, w których pewnie wyklaruje się czy nasze nadzieje zaczną się spełniać.

piękna biżuteria

Jak Ci się współpracuje z mężem? Wprowadziliście jasny podział obowiązków przy prowadzeniu sklepu? 😉

Współpraca układa nam się bardzo dobrze. Każde z nas ma swoje obowiązki, w których czuje się pewnie i w których się sprawdza. Kev jest oczywiście odpowiedzialny za cały proces produkcji oraz kontakt z klientem. Do moich obowiązków należą sprawy organizacyjne, czyli prowadzenie sklepu, fotografowanie, pisanie teksów, przygotowywanie listingów i wystawianie nowych przedmiotów, pilnowanie co jest na jakim etapie realizacji, porządek w dokumentacji, wystawianie faktur, kontakt z księgową oraz przygotowanie paczek do wysyłki.

Często wspólnie projektujemy i szukamy inspiracji. Bardzo dużo rozmawiamy o nowych pomysłach, kolejnych inwestycjach i kierunku w jakim chcemy się rozwijać. Są sprawy, którymi zajmujemy się w zależności od tego kto w danym momencie ma czas – dotyczy to wysyłki, płatności, zamówień, kontaktu z urzędami i kurierem. Myślę, że układ w którym panuje jasny podział zadań bardzo ułatwia pracę. Cała rodzina się ze mnie śmieje, że nawet na zmywanie naczyń lubię mieć system – i faktycznie najlepiej funkcjonuję, gdy mam plan działania i porządek.

slow silver jewerly

Brałaś udział w I edycji kursu Etsy. Podzielisz się wrażeniami. Słyszałam, że masz się czym chwalić 🙂

O kursie Zunki Cichos i Joanny Wieczorkiewicz dowiedzieliśmy się od mojej koleżanki. Długo się nie zastanawialiśmy czy wziąć udział, ponieważ oferta była bardzo bogata i poruszała wiele zagadnień, w których nie czuliśmy się najpewniej, albo z goła nie czuliśmy się w ogóle.

Uczestnictwo w kursie wzięłam na siebie, bo w większości poruszał tematy, którymi się zajmuję. Nie zawiedliśmy się, kurs był świetnie przygotowany – dziewczyny dbały o przyjazną i swobodną atmosferę, grupa na Facebooku, którą wówczas założyły, cały czas funkcjonuje i nadal sobie tam rozmawiamy i pomagamy. Uczestnicy dostali bardzo obszerny materiał w postaci filmów oraz uporządkowanych i podzielonych na poszczególne zagadnienia plików pdf.

Jest tego naprawdę dużo i wciąż jestem pod wrażeniem, jaki ogrom pracy został włożony w przygotowanie. Dopracowany był każdy szczegół, zaczynając od oprawy graficznej, a skończywszy na doborze specjalistów, którzy zostali zaproszeni na webinary.

Dla nas kurs był wielką motywacją do zmian i przemyślanego zbudowania sklepu od podstaw. Chociaż od końca kursu minęły już ponad 2 miesiące, nadal jeszcze nie udało nam się wszystkiego wprowadzić w życie i wiele spraw wciąż czeka na swoją kolej.

Tym bardziej cieszy nas, że jako sklep Slow Silver Jewerly istniejący od ostatniego tygodnia stycznia tego roku mamy już ponad 60 sprzedaży – to daje nadzieję na rozwój i więcej sprzedaży, gdy dopniemy wszystko na ostatni guzik i nasz sklep będzie wyglądał tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. Jest przed nami nadal bardzo dużo pracy – na Etsy jest ogromna konkurencja i jest coraz więcej sprzedawców, dlatego trzeba cały czas dbać o swój sklep i wprowadzać zmiany.

piękna biżuteria

Nie zawsze było tak cudownie – wspominałaś, że to nie jest Wasz pierwszy sklep na Etsy. Masz jakieś wnioski, dlaczego wtedy się nie udało? Co takiego było na kursie, że pozwoliło Wam odnieść sukces?

Kev założył swój pierwszy sklep w 2014 roku. Czasami udawało się coś sprzedać, ale nie było tego dużo. Kev nie miał cierpliwości do pisania i stworzenie listingu zawsze zajmowało mu to dużo czasu i kosztowało naprawdę wiele nerwów, więc niechętnie do tego siadał.

W zeszłym roku w wakacje sklep zaczął się powoli rozkręcać, głównie dzięki pomocy siostry Keva, która zaczęła uzupełniać treści i dodawać kolejne listingi. Ja wówczas robiłam wyłącznie zdjęcia – języki obce nigdy nie były moją mocną stroną i zupełnie nie czułam się na siłach, żeby cokolwiek pisać. Niemniej wraz z końcem roku musiałam te obowiązki przejąć i przełamać swój opór – zbiegło się to mniej więcej z czasem, gdy dowiedzieliśmy się o pierwszej edycji kursu.

Początkowo chcieliśmy poprawiać stary sklep, ale w czasie trwania kursu okazywało się co chwilę, jak wiele tam mamy do zmiany, więc ostatecznie podjęliśmy decyzję, że zrobimy wszystko na nowo, zgodnie z wszystkimi radami Zunki i Joanny.

Kurs dziewczyn przede wszystkim wyposażył nas w wiedzę zarówno od strony samego działania na Etsy, jak również w kwestiach księgowych i prawnych. Mamy w tej chwili w ręku narzędzia niezbędne do prowadzenia sklepu i działalności, o których wcześniej zwyczajnie nie wiedzieliśmy. Dało nam to więcej pewności, bardziej świadomie podeszliśmy do wielu zagadnień i naprawdę poważnie zabraliśmy się za prowadzenie biznesu.

Sami raczej nie postrzegamy jeszcze naszego działania na Etsy jako sukcesu – bardzo wiele jeszcze przed nami, przede wszystkim dużo, dużo pracy. Cieszymy się z każdej sprzedaży, ale jesteśmy nieco zaskoczeni, że start udał nam się tak dobrze i mamy świadomość, że nie można spoczywać na laurach, tylko tym bardziej się wysilić i nie zmniejszać tempa.

slow silver jewerly

Czy może masz na koniec jakąś dobrą radę dla naszych czytelniczek, które chciałyby zacząć zarabiać na sprzedaży swojego rękodzieła?

Patrząc na drogę którą przeszliśmy mogę powiedzieć, że sprzedaż rękodzieła wymaga zaangażowania, poświęcenia czasu i ciągłego doskonalenia się. Oboje musieliśmy się wiele nauczyć nie tylko w dziedzinie samego złotnictwa i fotografii, które były pierwotnie po prostu naszym hobby i rozwój w tych dziedzinach jest sam z siebie dla nas satysfakcjonujący. Tą trudniejszą częścią jest marketing, reklama, określenie swojej grupy docelowej i trafienie do niej. Znalezienie sposobu na to, by zatrzymać wzrok potencjalnych klientów, którzy są wśród tych tysięcy buszujących po Etsy każdego dnia. Ale naprawdę warto włożyć w to dużo serca, warto się temu poświęcić i warto się uczyć nowych rzeczy.

Wspólna praca sprawia nam dużo radości i naprawdę ją lubimy. Oczywiście bywają gorsze chwile, pojawiają się trudni klienci, zdarzają się problemy i nieporozumienia również między nami, ale nie ma opcji, żebyśmy z tego zrezygnowali. Wiem, że mamy szczęście, że jesteśmy w tym razem – wspieramy się i dzielimy się obowiązkami, bo dla jednej osoby w pewnym momencie jest tego po prostu za dużo.

Możemy też zawsze liczyć na wsparcie z zewnątrz – taką dobrą duszą dla nas jest między innymi siostra Keva, którą nadal często angażujemy i prosimy o pomoc. Nie wahamy się również prosić o radę naszych znajomych, czy korzystać z doświadczenia innych osób zrzeszających się na Facebooku, np. grupy Etsy – biznesowy krąg kobiet.

Każdy ma inne doświadczenia życiowe i zawodowe i z tego co obserwuję, rzadko które pytanie pozostaje bez odpowiedzi, a ludzie naprawdę są dla siebie życzliwi i chcą sobie pomagać.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Piękną biżuterię od Slow Silver Jewerly znajdziesz w ich sklepie Etsy oraz na facebooku 🙂

Kasia z mężem skorzystali z kursu on-line i cieszą się, że jako sklep istniejący niecałe 3 miesiące mają już ponad 60 sprzedaży!

Czy chciałabyś tak jak Kasia i Kevin dotrzeć ze swoimi rękodziełami do klientów z całego świata?

7 maja startuje druga edycja kursu on-line, dzięki któremu dowiesz się jak skutecznie prowadzić swój sklep na Etsy!

Zapisać możesz się do 27 kwietnia!

Kup kurs przez nasz link, a dodatkowo od nas otrzymasz bonus w postaci wywiadu (prezentacji Ciebie i Twojego sklepu) na portalu Mamo Pracuj.

Tak, chcę się zapisać i zacząć zarabiać na rękodziele!

kurs etsy

Zdjęcia: własność Slow Silver Jewerly
Grafika: kurs ETSY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Jak tworzyć skuteczne teksty seo?

Samo pisanie tekstów seo nie wystarczy do uzyskania pożądanych efektów. Kluczem do sukcesu jest to, aby pisać skuteczne teksty seo, a to jest już znacznie większe wyzwanie, któremu nie każdy jest w stanie sprostać.
  • Dominika Kamińska - 09/07/2019

Wiele osób błędnie myśli, że najważniejsze jest pisanie pod kątem Google, nie zważając na użytkowników. Nie tędy jednak droga. Bardzo ważne jest oczywiście pamiętanie o słowach kluczowych, ich nasyceniu i najróżniejszych parametrach technicznych, ale konieczne jest także uwzględnienie potrzeb i oczekiwań czytelników. Teksty seo nie mogą być dla nich bezwartościowe.

Jak tworzyć skuteczne teksty seo?

Kluczową kwestią przy pisaniu tekstów seo jest to, aby odpowiadały one na zapytania Internautów wpisywane przez nich w Google. Już same tytuły artykułów powinny odpowiadać na zapytania użytkowników wyszukiwarek, natomiast ich treść będzie zawierała odpowiedź na nurtujące ich pytanie. Tak więc teksty seo powinny być przyjazne zarówno dla wyszukiwarek, jak i dla czytelników.

Umieszczanie słów/fraz kluczowych jest ważne, ale nie należy przesadzać z ich ilością. Można wówczas uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego i zrazić do siebie czytelników. Co więcej, strona przeładowana powtarzającymi się frazami może zostać uznana za wyszukiwarki za spam i całkowicie zignorowana. Znaczenie ma także sposób dobierania słów i fraz kluczowych. Dobrym posunięciem będzie ujmowanie nazw miejscowości we frazie kluczowej w celu zawężenia wyników.

Konieczne jest zastanowienie się, jak myślą i działają potencjalni klienci firmy. Pisanie przede wszystkim dla ludzi, a potem dla wyszukiwarek powinno zakodować się w głowie każdej osoby tworzącej teksty seo. To przecież człowiek jest głównym odbiorcom zamieszczanych treści. Muszą one być zoptymalizowane zarówno pod kątem wyszukiwarek, jak i czytelnika. Nie obędzie się bez tworzenia wysokiej jakości tekstów, które są wartościowe dla Internautów – czytelne i zwięzłe oraz napisane w sposób przejrzysty prostym językiem. Nie należy sięgać po fachową terminologię i żargon zawodowy. Dążenie do zachowania balansu, czyli odpowiednich proporcji między pisaniem dla wyszukiwarek i dla ludzi, jest kluczem do sukcesu.

O czym jeszcze należy pamiętać?

Podczas tworzenia tekstów seo należy pamiętać o dywersyfikacji słów kluczowych. Zamiast ciągłego powtarzania tych samych słów kluczowych, należy stosować słowa zamienne, bliskoznaczne i odmienione. Trzeba jednak unikać trudnych fraz kluczowych, gdyż trudniej będzie wówczas uzyskać wysokie pozycje w Google.

Niezwykle istotne jest to, aby treści były autorskie. Nie ma też sensu używanie słów kluczowych niezwiązanych z tematyką witryny. Nie wolno kopiować cudzych tekstów, co grozi nie tylko utratą zaufania czytelników, ale także zbanowaniem strony przez Google. Jest to nieuczciwe dla obu stron, a Internauci szybko zorientują się, że tekst widniejący na stronie jest plagiatem.

Dobrze zoptymalizowany tekst, to taki który zawiera tytuł, nagłówek H1, description, lead, treść właściwą i grafikę. Zaleca się przygotowywać opisy wyświetlane w wynikach wyszukiwania pod linkiem do strony, stosować wyróżnienia, pamiętać o podziale na akapity i właściwym sformatowaniu tekstu.

Źródło: Intellect.pl

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Kamińska

Allegretto – chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki

Jestem Muzykiem. Zawsze nim byłam. Jestem też Mamą. Od ośmiu lat! Tak się potoczyło, że od 3 lat jestem Mamą Samotną. A od 6 lat jestem też Przedsiębiorcą. Założyłam Autorską Szkołę Muzyki Allegretto we Wrocławiu. I właśnie o byciu Przedsiębiorczą Mamą Muzykiem, chcę Wam opowiedzieć - napisała do nas w swoim liście Urszula Polak z prośbą o pomoc, o wsparcie nie dla siebie, ale dla miejsca, które stworzyła, z wielką pasją i zaangażowaniem. Miejsca, w którym dzieci spotykają się z muzyką. Zobacz jak możesz wesprzeć Urszulę!
  • Listy do Redakcji - 09/07/2019
 dzieci na zajęciach w szkole muzycznej allegretto

Pasja do muzyki

Zakładając Allegretto przyświecał mi konkretny cel: chciałam zarażać ludzi pasją do muzyki, najlepiej już od samych narodzin. Bazowałam na nowatorskiej metodzie opartej o koncepcję Edwina Eliasa Gordona. Udało się wynająć małą salkę w prywatnym punkcie przedszkolnym, zorganizować ulotki, plakaty oraz reklamę na jednym z portali społecznościowych i tak się zaczęło.

Ruszyłam z 4 grupami dla dzieci od urodzenia do 3 roku życia, jedną grupą przedszkolną oraz 4 uczennicami gry na pianinie. Na tym etapie wszystkiego brakowało: uczniów, miejsca, a przede wszystkim finansowania. Mimo to, dawałam radę! Miałam ogromny zapał! Zaczęli pojawiać się uczniowie z polecenia, poczta pantoflowa zaczęła działać. Z czasem małych słuchaczy przybywało, zatrudniłam pierwszego pracownika, przeszkoliłam – śpiewaliśmy razem. Następnie zaczęłam organizować mini koncerty dla dzieci od 0 do 3 lat. Szło naprawdę nieźle.

Kiedy idzie nieźle, to czas na zmiany

Jest kilka rzeczy, których się nauczyłam, będąc Przedsiębiorcą. Oto jedna z nich. Kiedy idzie nieźle, znaczy, że czas na zmiany. Niektóre z nich jesteśmy w stanie przewidzieć, a inne totalnie nas zaskakują. Te drugie są zazwyczaj bardzo kosztowne pod każdym względem.

Więcej uczniów oznacza potrzebę większej sali, większej ilości wyspecjalizowanej kadry, a to wszystko oznacza większe nakłady finansowe. Jednocześnie, chcąc zapewnić synowi nowoczesną, alternatywną edukację, zdecydowałam się na otworzenie wraz z koleżanką wolnościowej szkoły podstawowej – Horyzonty Wyobraźni.

W tym celu wynajęłyśmy trzy duże sale. Dość szybko okazało się, że ta współpraca nie układa się i nasze drogi się rozeszły (Horyzonty nadal funkcjonują), a ja nie mogłam utrzymać tak dużych przestrzeni.

Nieszczęścia chodzą parami

W tym samym czasie kiedy Allegretto straciło lokal, moje małżeństwo legło w gruzach. Myślę, że dla każdej z Was byłoby to ciosem, trudnym do udźwignięcia. Ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk stanęłam na skraju rozpaczy. Za wszelką cenę chciałam ratować Allegretto, jakby nie patrzeć – moje drugie dziecko. Wydawałoby się, że znalezienie nowego lokalu w tak dużym i serdecznym miejscu, jakim jest Wrocław, nie stanowi najmniejszego problemu.

Szansa na rozwój

Oto kolejna rzecz, jaką nauczyło mnie prowadzenie własnego biznesu. W nieoczekiwanych zwrotach akcji, szukaj szansy na rozwój. Ostatecznie udało się wygrać wyścig z czasem i Allegretto otworzyło się zgodnie z moimi obietnicami sprzed ówczesnych wakacji. Wynajęłam starą willę na Karłowicach. Prawda jest taka, że nigdzie indziej nie chciano mieć szkoły muzycznej za sąsiada lub lokatora. Jak na tamte potrzeby, willa była w sam raz, ale wynajem drogi. Układ budynku, jego niezależność, pozwoliło znacznie rozszerzyć ofertę. To jednak wymagało sporych inwestycji, a zatem kredytów, a więc (jak część z Was już wie) stresów.

Ostatecznie odświeżyłam i przygotowałam do użytku trzy sale do nauki, dwie łazienki, sekretariat, kuchnię oraz przedpokój. Zakupiłam instrumenty, podręczniki i inne pomoce naukowe. Zatrudniłam pracowników i przeszkoliłam z koncepcji E.E. Gordona oraz z NVC (Nonviolent Communication). Wszystkie te działania z jednej strony kosztowały mnie olbrzymią ilość pracy i mocno nadszarpnęły moje zszargane nerwy. Z drugiej strony pozwoliły mi poradzić sobie z tym złym stanem psychicznym i uwierzyć we własne siły. Jako Przedsiębiorcy, jako Muzykowi, jako Matki.

Druga szansa

Obecnie odbieram kolejną lekcję. Dawanie drugiej szansy. Allegretto pod nowym adresem rozwinęło skrzydła! Mamy (nie sposób pisać dalej w liczbie pojedynczej :)) 250 dzieci pod opieką; prowadzimy zajęcia dla dzieci od urodzenia; uczymy grać na pianinie, wiolonczeli, skrzypcach i gitarze; stworzyliśmy dwa chóry dla dzieci przedszkolnych i starszych (które zdobywają nagrody!); uczymy dzieci o różnych schorzeniach, które nie mogłyby skorzystać z tradycyjnej edukacji muzycznej; przygotowujemy koncerty naszych wychowanków oraz koncerty dla maluszków co pół roku; w wakacje wyjeżdżamy na muzyczne kolonie; w weekendy szkolimy kadrę nauczycielską… Brzmi fantastycznie! I jest fantastyczne! I jestem dumna z każdego mojego wychowanka! Moja Szkoła napawa mnie dumą! Dla takich efektów wart był cały ten trud i stres!

Jednocześnie każdego dnia spotykają mnie (tu niestety wraca liczba pojedyncza) niby malutkie problemy: niezrozumienie zasady ciszy opiekuna podczas zajęć, wchodzenie w butach na teren szkoły, zatkane toalety i inne usterki, pretensje sąsiadów o źle zaparkowane auta, roszczenia rodziców na temat odrabiania zajęć niezgodnie z umową, nieopłacone zajęcia, rozstrojone instrumenty, choroby kadry, zmęczeni lub sfrustrowani uczniowie… Kamyczek do kamyczka, a nagle czuję się, jakbym dźwigała ciężki wór gruzu! Która kobieta tego nie zna? Mimo to, staram się zrozumieć każdą sytuację i zastanowić się zanim coś powiem. Zawsze szukam pojednania, zawsze daję drugą szansę, choć czasem nie jest łatwo! Dziś ja szukam drugiej szansy.

Proszę o Wasze zrozumienie i wsparcie:

https://zrzutka.pl/pkvdaj

Cała droga, którą pokonałam wraz z Allegretto, spowodowała zaciągnięcie olbrzymich długów. Czy można było postąpić inaczej, aby znaleźć się tu, gdzie jestem? Może. Może gdybym była Przedsiębiorczą Matką Ekonomistką, albo gdybym nie była Samotną Matką, albo gdybym nie była Matką?

Fakty są takie, że miesięczne raty zobowiązań sięgają 7 tysięcy złotych. Sami nie wydostaniemy się ze spirali kredytów, które umożliwiły mi stworzenie tego wyjątkowego miejsca. Bez tych rat, szkoła jest rentowna. Z nimi zatonie, a wraz z nią ja – Przedsiębiorcza Mama Muzyk.

Zdjęcie: archiwum Urszuli Polak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail