Czego szukasz

Jak najlepiej wykorzystać swój potencjał?

Całe życie się zmieniamy. Dojrzewamy, wpływa na nas wykonywana praca, rodzina, przyjaciele i znajomi, przeżyte przygody i nasze otoczenie. Zmieniają nas dzieci i nowa perspektywa z nimi związana. W obliczu zachodzących zmian czasem warto w swoim życiu wykonać korektę kursu – przekwalifikować się, zmienić zawód, a może nawet otoczenie, założyć firmę. Skąd jednak mamy wiedzieć, jak optymalnie wykorzystać swój potencjał, w którą stronę iść i czy to w ogóle dobry wybór?

  • Piotr Nabielec - 25/04/2017
dłonie kobiety oparte o zeszyt, trzymają długopis z zamiarem robienia notatki

Znajdź swoje mocne strony!

W podobnych rozważaniach bardzo przydatny jest test Strengthsfinder, który pomaga poznać swoje dobre strony z zupełnie nowej perspektywy. Czas ciąży i urlopu macierzyńskiego to idealny moment zatrzymania, z dala od pracy, który pozwala spojrzeć na stare sprawy świeżym okiem. Zobaczmy jak test Strengthsfinder może nam w tym pomóc.

Cztery najważniejsze pytania

Gdy zastanawiamy się nad zajęciem optymalnie dopasowanym do naszego potencjału, bardzo pomogą nam cztery pytania:

1. Co jest moją pasją?

Wykonywanie jakich czynności mnie porusza? Co mogłabym robić dla samej przyjemności, nawet za darmo? Jakie zajęcia i momenty w życiu przychodzą mi do głowy, gdy zadaję sobie to pytanie?

2. Jakie są moje talenty?

Co wychodzi mi naturalnie lepiej niż innym? Czego uczę się szybciej niż inni? Czy są takie rzeczy, w których przejawia się moja nadzwyczajna intuicja? Często niestety nasza przesadna skromność nie daje nam spojrzeć na te sprawy z odpowiednim obiektywizmem!

3. Jaką wartość dostarczam ludziom?

Za co ostatnio ludzie mi ogromnie dziękowali, choć wydawało mi się to drobnostką? W jakich sytuacjach ludzie piszą do mnie lub dzwonią z podziękowaniem? Jakie moje działania rozeszły się pozytywnym echem po znajomych lub pracownikach?

4. Co mówi mi sumienie?

Kiedy ostatnio poczułaś wykonując jakąś czynność, że właśnie po to się urodziłaś? Jakie działania powodują w Tobie poczucie sensu i spełnienia?

Kluczem do optymalnego wykorzystania swojego potencjału jest zmierzanie krok po kroku do takiej pracy, która znajduje się na przecięciu wszystkich tych czterech sfer – tego, co jest Twoją pasją, do czego masz naturalne predyspozycje, co dostarcza ludziom wartość oraz jest zgodne z Twoim sumieniem.

Strengthsfinder – test z mnóstwem wskazówek

Takie poszukiwania wymagają sporo refleksji, a test Strengthsfinder pomoże nam dobrze wystartować i da nam przydatne wskazówki. Kluczowe pytanie brzmi „jakie są Twoje mocne strony?”, czyli „co powoduje, że czujesz się mocna?”, a nie „co Ci dobrze wychodzi”. To często pomaga nam znaleźć dobry punkt do startu rozważań o wspomnianych czterech strefach.

Kiedy myślimy o swoich talentach naturalnie przychodzą nam do głowy różne obszary pokrywane przez przedmioty w szkole lub na uczelni. Myślimy o kimś, że ma talent do muzyki, czy rysowania, do fizyki lub matematyki, do różnych aktywności fizycznych lub myślenia abstrakcyjnego.

Strengthsfinder na podstawie licznych badań wyodrębnił 34 ludzkie talenty, które, gdy nad nimi popracujemy, mogą stać się mocnymi stronami. Większość z nich jest zupełnie inna niż się na początku spodziewamy.

Weźmy na przykład „bliskość”, czyli naturalną skłonność i predyspozycje do budowania bardzo bliskich i intymnych relacji, „czar”,  który pozwala w bardzo naturalny i łatwy sposób nawiązywać kontakty z mnóstwem ludzi w krótkim czasie i traktować cały świat jak jeszcze nie poznanych znajomych, „empatię”, która niekoniecznie lituje się nad ludźmi, ale z nadzwyczajną intensywnością pozwala nam odczuwać i przeżywać emocje innych ludzi, a nawet zwierząt, „elastyczność”, która nie znosi nudy i pozwala szybko odnaleźć się i czuć komfortowo w nawet najbardziej nieprzewidywalnych warunkach, czy „rozwijanie innych”, które czerpie naturalną radość i energię z pomagania innym ludziom w rozwoju oraz zauważania nawet najdrobniejszych oznak postępu.

Jak zrobić test Strengthsfinder?

Aby wykonać test Strengthsfinder należy wejść na stronę testu prowadzoną przez instytut Gallupa, a następnie wykupić odpowiednią wersję testu. Do wyboru będziemy mieli tańszą opcję, która wynajduje 5 najsilniejszych talentów oraz droższą, która posortuje wszystkie 34 cechy według natężenia, od najsilniejszej do najsłabszej. Żeby zrobić test wystarczy zakupić książkę „Strenghtsfinder 2.0.”, która zawiera kod do testu on-line lub zakupić test wraz z ebookiem (obie wersje to koszt 15$, czyli ok. 70zł).

Pomimo zakupu w języku angielskim możemy wykonać sam test po polsku, co gorąco polecam, nawet jeśli operuje się biegle językiem obcym. Wykonanie testu zajmuje jakieś 45 minut i bardzo dobrze jest zrobić go bez żadnych rozproszeń – wyłączyć telefon, zamknąć samemu w pomieszczeniu, poprosić domowników o chwilę nieprzerwanego skupienia.
Sam test jest bardzo prosty i składa się z niecałych 200 pytań, z których każde ma limit czasu ustawiony na 20 sekund.

W każdym pytaniu wystarczy wybrać jedną z pięciu opcji w bardzo prostym pytaniu. Jeśli nie zdecydujemy się w przeciągu 20 sekund, ustawiona zostanie automatycznie odpowiedź neutralna i ukaże się nam kolejne pytanie. Wszystko po to, by nie zastanawiać się „jaka jest prawidłowa odpowiedź”, tylko odpowiadać najbardziej odruchowo i spontanicznie, jak to możliwe. W końcu o znalezienie naszych naturalnych odruchów w tym teście chodzi, prawda?

Historia Beaty

Beata była pracownikiem naukowym, zajmującym się psychologią. Praca i badania powoli przestawały jej sprawiać satysfakcję. Niedługo przed ciążą przeszła test Strengthsfinder. Jej najsilniejszy talent według testu to „harmonia”, czyli naturalna skłonność do unikania konfliktów oraz budowania porozumienia między ludźmi.

Ten wynik był dla niej niemałym szokiem – przez całe życie miała siebie za „mięczaka”, który nie potrafi się „postawić” oraz odruchowo wycofuje z sytuacji konfliktowych. Przez całe życie myślała, że jest to jej wada. Nagle spojrzała na siebie z zupełnie innej perspektywy. Postanowiła zrobić studia i kursy związane z mediacją. Dziś prowadzi warsztaty i szkolenia dla ludzi szukających porozumienia.

Historia Piotrka

Piotrek był programistą, który pracował dla różnych dużych, międzynarodowych korporacji. Po paru latach pracy zaczął czuć, że ciągnie go ogromnie do pracy z ludźmi, bardziej niż do programowania. Jego test Strengthsfinder pokazał wśród topowych cech „rozwijanie innych”, „odpowiedzialność” oraz „osiąganie”.

Zaczął dokształcać się, by zostać najpierw menedżerem, a następnie całkowicie porzucić programowanie IT i w pełni się oddać szkoleniom.

Dziś pomaga ludziom lepiej wykorzystywać swój czas, mądrze prowadzić codzienne projekty i wykorzystywać swoje naturalne predyspozycje.

Podsumowanie

Ciągle się zmieniamy i ciągle poszukujemy. Nie ma żadnego narzędzia, które wyręczy nas w poszukiwaniach miejsca naszego największego potencjału, ale Strengthsfinder to z pewnością jeden z najbardziej przydatnych testów, z jakim miałem przyjemność pracować.

Test pozwala spojrzeć na siebie z nowej perspektywy, czasem przeformułować nasze wady na zalety, rzucić nowe światło na stare sprawy lub rozpalić dawny, zapomniany już ogień. O jego wynikach fantastycznie dyskutuje się również w grupie – nic tak nie wyzwala w ludziach energii, jak opowiadanie o tym, co jest dla nich ważne i co ich porusza.

“Ciąża to świetny moment, żeby jeszcze raz zastanowić się nad tym, co chcemy w życiu robić, jakie są nasze wartości, priorytety i cele. Dla mnie stała się momentem przełomowym. Przede wszystkim unieruchomienie w trakcie ciąży, dla mnie jako osoby zawsze bardzo aktywnej, było bardzo trudne. Spędzając kilka godzin dziennie sama ze sobą miałam dużo czasu na przemyślenia. Wróciłam wówczas do wyników testów i narzędzi, z których korzystałam przez ostatnich kilka lat m.in. testu DISC i badania Hogana, badających typ osobowości, kart Values Poker, które pomagają zdiagnozować swoje wartości, czy wspomnianego – testu Strengthsfinder. Pozwoliło mi to jeszcze raz zdefiniować, w czym jestem dobra, co jest dla mnie ważne i co cenią we mnie inni. Warto ten czas ciąży i urlopu macierzyńskiego potraktować jako “gap year” i w jego trakcie poznać lepiej siebie, swoje potrzeby i na nowo zdefiniować swoją rolę w życiu” – Beata Mosór-Szyszka – założycielka firmy Project: People (www.projectpeople.pl)

Zdjęcie: pixabay.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Piotr Nabielec
Kochający mąż, zaangażowany trener, miłośnik prostych i praktycznych rozwiązań, ceniący ludzką różnorodność bloger. Na stronie Produktywni.pl pokazuje, jak być produktywnym w rytmie slow. Uwielbia pomagać ludziom oraz wprowadzać pozytywną energię i pasję do ich projektów.
Podyskutuj

Czy mogę pracować na macierzyńskim i jak wydłużyć rodzicielski?

Czy na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim można pracować i pobierać zasiłek? W jakim wymiarze? Jak wydłużyć urlop rodzicielski i więcej czasu spędzić z dzieckiem? Łącząc pracę z urlopem. Jeśli chcesz wiedzieć czy można pracować na macierzyńskim, zobacz aktualne przepisy.
  • Aneta Szczycińska - 09/12/2019

Czy mogę pracować podczas urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego?

Tak, jak dotychczas, można. W nawiązaniu do artykułu Czy mogę pracować na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim? „Przepisy nie ograniczają podejmowania w trakcie urlopu rodzicielskiego pracy na innej podstawie niż umowa o pracę (np. na umowę o dzieło lub umowę zlecenie). O fakcie tym należy poinformować dotychczasowego pracodawcę.”

Podobnie w przypadku zasiłku macierzyńskiego: „Zatrudnienie na podstawie umowy cywilnoprawnej w trakcie przebywania na urlopie rodzicielskim nie pozbawi pracownika prawa do zasiłku macierzyńskiego, który przysługuje zgodnie z treścią podania złożonego u pracodawcy przed rozpoczęciem urlopu.”

W obu przypadkach ważne, aby w/w praca zajmowała maksymalnie 1/2 etatu i była zawarta na umowę cywilnoprawną (umowa zlecenie, umowa o dzieło).

Jak wydłużyć urlop rodzicielski?

Do końca 2015 roku łączenie urlopu rodzicielskiego (lub dodatkowego macierzyńskiego) z pracą nie wydłużało tych urlopów (proporcjonalnie do przepracowanego czasu).

Od 2016 roku nastąpiły korzystne dla rodziców zmiany w przepisach. W przypadku łączenia przez pracownika urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu w wymiarze nie wyższym niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy,

wymiar urlopu rodzicielskiego ulega wydłużeniu proporcjonalnie do wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu lub jego części.

W przypadku łączenia urlopu z pracą całkowity wymiar urlopu rodzicielskiego nie może przekroczyć:

  • 64 tygodni – w przypadku urodzenia jednego dziecka przy jednym porodzie lub przyjęcia jednego dziecka na wychowanie;
  • 68 tygodni – w przypadku urodzenia przy jednym porodzie dwojga lub więcej dzieci lub równoczesnego przyjęcia na wychowanie więcej niż jednego dziecka.

O ile wydłuży się urlop rodzicielski?

Okres, o który urlop rodzicielski ulega wydłużeniu, stanowi iloczyn liczby tygodni, przez jaką pracownik łączy korzystanie z urlopu rodzicielskiego z wykonywaniem pracy u pracodawcy udzielającego tego urlopu i wymiaru czasu pracy wykonywanej przez pracownika w trakcie korzystania z urlopu rodzicielskiego, czyli:

Ilość tygodni kiedy pracujemy i korzystamy z urlopu x wymiar czasu pracy w trakcie urlopu = o tyle dłuższy urlop rodzicielski.

Przykład 1:

Pracownik łączy 8 tygodni urlopu rodzicielskiego z pracą w wymiarze pół etatu i w okresie, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu nie zamierza pracować.

Obliczenia: 8 tygodni urlopu rodzicielskiego x  ½ etatu (wymiar czasu pracy, w którym pracownik zamierza wykonywać pracę) = 4 tygodnie (wymiar urlopu rodzicielskiego, o który nastąpi proporcjonalne wydłużenie urlopu rodzicielskiego). W takim przypadku pracownikowi wydłuży się wymiar urlopu rodzicielskiego (niełączonego z wykonywaniem pracy) o 4 tygodnie.

Przykład 2:

Pracownica, zatrudniona na 1/2 etatu, wystąpiła z wnioskiem o udzielenie jej urlopu macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze (32 tygodnie). Przez cały okres urlopu rodzicielskiego pracuje na 1/4 etatu u pracodawcy udzielającego tego urlopu. Pracownica w trakcie wydłużonego urlopu nie będzie pracowała.

Udzielony pracownicy urlop rodzicielski ulega wydłużeniu o 8 tygodni (32 tygodnie x 1/4). Przez 32 tygodnie pracownicy przysługuje zasiłek macierzyński pomniejszony o połowę (1/4 : 1/2 = 1/2), natomiast przez okres 8 tygodni, o które ulega wydłużeniu urlop rodzicielski, pracownicy przysługuje zasiłek w pełnej miesięcznej kwocie (gdyż podczas wydłużonego urlopu rodzicielskiego nie wykonuje ona pracy). De facto, w całym okresie dostanie pieniądze w takiej samej wysokości. Przez 32 tygodnie 1/2 zasiłku i 1/2 pensji, a przez dodatkowe 8 tygodni cały przysługujący jej zasiłek.

Źródła:

www.rodzicielski.gov.pl

kadry.infor.pl/

www.zus.pl/

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Nowe zawody – krótkie historie o naszych rozmowach z dziećmi o pracy

Rynek pracy nieustannie się zmienia. Pojawiają się nowe profesje, znikają stare zawody. Przeglądając portale pracy, co rusz napotykamy nazwy stanowisk, które nic nam nie mówią. Wielu z nas pracuje w zawodach, o których nie słyszeliśmy podczas edukacyjnej wędrówki, ponieważ zwyczajnie nie istniały. Bywa, że trudno nam wytłumaczyć naszym znajomym czy rodzicom, czym się zawodowo zajmujemy. A jeśli dodamy do tego obcojęzyczne nazwy stanowisk, sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana...
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 09/12/2019
Pracownicy Franklin Templeton

No właśnie.

Jak rozmawiać z dziećmi, żeby rozumiały, na czym polega nasza praca i po co ją wykonujemy – tak, by było to coś więcej niż „pracuję przed komputerem” czy „jestem na spotkaniach”? W jaki sposób możemy pomóc dzieciakom w zrozumieniu naszej profesji?

Zapytałyśmy pracowników firmy Franklin Templeton o to, jak rozmawiają z dziećmi o swojej pracy. Oto cztery historie.

Agnieszka – Health & Safety Specialist. Prywatnie mama dwóch chłopców.

Jemy sobotni obiad. Rozmawiamy z naszą dwójką chłopaków o poważnych sprawach: jak wyobrażają sobie przyszłość. Pięcioletni Krzysiek snuje opowieści o tym, jak jego koleżanka z przedszkola zamieszka w naszym domu, urodzi dzieci, a on zostanie szefem policji. Sześcioletni Adam skupia się na opowieściach o pościgach policyjnych, w których będzie brał udział.

— Bardzo pożyteczny zawód sobie wybraliście — mówię. — Pamiętam, jak kiedyś mówiliście, że chcielibyście pracować tak jak wasz tata albo tak jak ja.
Na co Krzyś odpowiada:
— Jak czasem pójdę do mamy pracy (do Franciszka – tak kojarzą nazwę) i posłucham, to już mam dosyć. Oni tam tylko o „pieniędzach” rozmawiają. Oni potem muszą długo język szorować i podniebienie też. Od tych dziwnych słów. Wszystko przez te bankomaty.

Innym razem starszy syn spytał:
— Mama Mateusza (kolegi z przedszkola) produkuje ketchup, a co u ciebie w pracy produkujesz?
Jak pięcio- i sześciolatkowi wytłumaczyć, co znaczy pracować na stanowisku „Health and Safety Specialist” w firmie, w której większość pracowników jest finansistami? Świetną okazją do przybliżenia określenia „muszę iść do pracy” były rodzinne warsztaty zorganizowane w naszym biurze, w których dzieci pracowników mogły dowiedzieć się, jak zachowywać się w niebezpiecznej sytuacji i jak udzielać pierwszej pomocy oraz zobaczyć, gdzie mama lub tata pracuje.

Chłopcy mogli wówczas nie tylko zobaczyć biuro, ale również pomagali mi w przygotowywaniu całego wydarzenia. Przynosili fantomy, bandaże oraz defibrylator AED. Widzieli jak powstaje prezentacja o zasadach bezpieczeństwa na drodze do przedszkola, zasadach bezpieczeństwa podczas pożaru itp. Te warsztaty zdecydowanie pomogły mi pokazać synom, czym zajmuję się, kiedy mówię „idę do pracy”. Mogli zrozumieć, co kryje się pod pojęciami „prezentacja”, „szkolenie”, „ewakuacja” i „defibrylator” (trudne słowo ☺).

Myślę, że wycieczka po biurze, podczas której koleżanka opowiadała o naszej pracy, przyniosła skojarzenie bankomatów z branżą, w której pracuję. A starszemu wytłumaczyłam, że w pewnym sensie u mnie w pracy produkuje się pieniądze – gdy ktoś posiada oszczędności (pewien kapitał), to można sprawić, aby pieniądze dawały nam kolejne pieniądze.

Kuba – Manager PMO (Project Management Office). Tata dziesięcioletnich Zosi i Marysi.

Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam, że zawody rodziców nie były czymś skomplikowanym. Moi rodzice byli wówczas nauczycielką i marynarzem, a wśród kolegów i koleżanek były dzieci strażaków, żołnierzy czy lekarzy. Dziś wydaje się to dużo trudniejsze.

Moja historia wytłumaczenia córkom, czym się zajmuję była dość przypadkowa i stało się to jeszcze kiedy byłem Project Managerem. Razem z dziewczynkami często oglądaliśmy ich ulubioną wówczas kreskówkę, „My Little Pony”. Pewnego dnia, kiedy miały jeszcze jakieś pięć czy sześć lat, oglądaliśmy odcinek „Pożegnanie zimy” (sezon 1, odcinek 11).

W tym odcinku kucyki przygotowują swoją wioskę do przyjścia wiosny, budzą zwierzątka, przeganiają chmury czy usuwają lód z jeziora. Niestety w wyniku różnych zdarzeń mają opóźnienie i mogą nie być gotowe na czas. Wtedy z pomocą przychodzi główna bohaterka, Twilight Sparkle, która jest świetna w koordynacji. Rozdziela zadania pomiędzy kucykami i kontrolując na swojej liście ich wykonanie, pomaga zdążyć ze wszystkim przed przyjściem wiosny.

Wtedy mnie olśniło:
— Dziewczyny, ja właśnie zajmuję się w pracy tym, co tu robi Twilight. Pomagam innym w zrobieniu ich zadań, które mają wspólnie jakiś większy cel. To właśnie robi Project Manager.
Jakiś czas później awansowałem i zostałem Kierownikiem PMO, Biura Zarządzania Projektami. Nawiązując do wcześniejszej historii, wytłumaczyłem córkom, że teraz jestem szefem takich Twilight Sparkle. Dziewczynki od razu zrozumiały i były ze mnie bardzo dumne, ponieważ ich tata właśnie został Księżniczką Celestią.

Monika – Talent Acquisition Lead. Mama siedmioletniej Hani.

Na co dzień zajmuję się rekrutacją pracowników i wszystkim, co się z nią wiąże – od dotarcia do odpowiednich kandydatów, przez rozmowy rekrutacyjne, wsparcie liderów z różnych krajów w procesie rekrutacyjnym, po przygotowanie oferty dla kandydata. Ta część jest dosyć prosta do wytłumaczenia i rozmawiając o mojej pracy mówię prosto: szukam kandydatów, którzy chcieliby u nas pracować, spotykam się z nimi, sprawdzam czy pasujemy do siebie, jestem częścią zespołu, ktoś nami zarządza itp.

Po jej zabawie z koleżankami mogę wnioskować, że tę część o zarządzaniu zespołem córka rozumie bardzo dobrze, a po pytaniach, jakie zadaje mi po pracy, mam poczucie, że mniej więcej wie, co to rekrutacja i po co się ją robi. Na pewno w zrozumieniu, czym się zajmuję w pracy pomogła wizyta córki w biurze czy na stoisku „u mamy” na targach pracy. Łatwiej jest wytłumaczyć, co robimy na co dzień, kiedy dziecko zna otoczenie i ma szansę uczestniczyć w jakiejś sytuacji zawodowej chociaż przez chwilę.

Drugim obszarem, za który jestem odpowiedzialna jest koordynacja projektów Employer Brandingowych. I tutaj robi się już trochę trudniej…
W ubiegłym roku przygotowywaliśmy po raz pierwszy kampanię outdorową promującą nas jako pracodawcę. Duży billboard na Śródce (kto z Poznania, ten wie). Więc zbliżając się do punktu, opowiadam, że mamy taką kampanię, że promujemy firmę, żeby kandydaci chcieli u nas pracować. Widzę lekką ekscytację. Wjeżdżamy na rondo i mina rzednie.

— Nie podoba Ci się? — pytam.
— …Ughh. Nie… Bo ja myślałam, że ty tam będziesz tak stała i machała ręką: chodźcie, chodźcie do nas!
Cudownie prosta parafraza tego, co robię na co dzień ☺.

Łukasz – GPAS Supervisor. Tata siedmioletniego Gustawa i pięcioletniej Heleny.

Zanim dołączyłem do Franklina, przez wiele lat pracowałem jako radca prawny. Dzieci już w wieku przedszkolnym mają ogólne pojęcie na temat tego, czym jest prawo i z dużym zainteresowaniem słuchają, gdy oznajmi im się, że mają jakieś prawa. Dużo mniej interesuje je, gdy chwilę później dostają komunikat, że mają też i obowiązki, ale to już inna historia.

W każdym razie mają jakieś wyobrażenie – sądy i sędziowie pojawiają się w bajkach. Wiedzą też, czym jest umowa, więzienie itp., więc w rozmowie jest do czego nawiązać. Znacznie trudniej jest wytłumaczyć, czym zajmuję się taraz, pracując w globalnej firmie, w której stanowiska są wąsko wyspecjalizowane i zazwyczaj pokrywają wycinek czegoś bardzo charakterystycznego dla sektora finansowego.

— Tato, jak to jest, że się siedzi przed komputerem i z tego są pieniądze? — zapytał kiedyś mój syn.
Otworzył tym sposobem puszkę Pandory z napisem „komputer jako narzędzie pracy”. Temat rozległy, bo przecież nie tylko ja „siedzę przed komputerem”, ale też mama, architekt, który projektuje domy i nawet pani nauczycielka, która zaznacza obecność w dzienniku elektronicznym.

Problem z tymi dyskusjami jest taki, że jedno pytanie rodzi kolejne i bardzo łatwo jest dziecko zarzucić informacjami. Dlatego staram się (nie zawsze skutecznie) formułować wypowiedzi krótkie, zwięzłe i zawierające pojęcia dla dziecka zrozumiałe.

Łatwiej to napisać, niż zastosować w praktyce, dlatego gdy kończą mi się porównania do zabawek, zwierzątek i innych rzeczy, które są dziecku znane, zaczynam do niego mówić jak do dorosłego. Tak, jakbym mówił do kolegi czy koleżanki. I ta metoda bywa zaskakująco skuteczna, bo zazwyczaj sami nie doceniamy własnych dzieci.
Moja mama kiedyś tłumaczyła mojemu synowi, że pracuję u „pana Franklina”. Myślę, że w jego głowie wyglądało to mniej więcej tak:

Sprawdź najnowsze oferty Franklin Templeton i dołącz do zespołu! >>>

Śledź profil firmy na LinkedIn

www.franklintempletoncareers.com

Zdjęcia: własność Franklin Templeton a okładka „Franklin się rządzi” pochodzi ze strony Wydawnictwa Debit

Artykuł opublikowany w styczniu 2019 r. edytowany i zaktualizowany w grudniu 2019 r.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail