Czego szukasz

EMOI – pasja do mody, która stała się rodzinną tradycją

Duża popularność sieciówek i powtarzalność wzorów sprawia, że kobiety coraz częściej poszukują niebanalnych projektów i stylizacji, które będą się wyróżniać ciekawym designem. I właśnie do takich kobiet – Mam, Córek i Babć – ceniących sobie tradycję, aktywnych zawodowo i przykładających wagę do dobrego wyglądu, a jednocześnie ceniących wygodę i komfort, chce trafić ze swoją ofertą marka EMOI – tworzona przez matkę i córkę, łącząca dwa pokolenia kobiet.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 23/05/2018
Teresa i Ewa Suwińskie

Z okazji Dnia Matki marka EMOI przygotowała dla Was niespodziankę>>>

Kiedy pojawił się pomysł na Wasz własny biznes i dlaczego właśnie taki? Jak wyglądały początki?

Teresa Suwińska (Mama): Początki naszej firmy sięgają 1991 roku, kiedy to założyłam z mężem Andrzejem firmę odzieżową KAREN – pierwsze nasze projekty to były damskie płaszcze. Firma powstała z mojej pasji, chęci tworzenia ładnych produktów.

Moje pierwsze zetknięcie z modą miało miejsce w wieku 15 lat. Razem z moją mamą tworzyłam sukienki, bluzki, spódniczki. Mama ręcznie odszywała mi te wspólnie przemyślane projekty. Była niesamowicie zdolna, a co ważne, w pełni nauczyła się wszystkiego sama.

Mam teraz przed oczami momenty, kiedy szyła mi do szkoły fartuszki, sukienki i ręcznie haftowała kołnierzyki – wtedy trudno było kupić cokolwiek ładnego. Na rynku dostępne były same materiały. To właśnie moje pierwsze zetknięcie z projektowaniem, dokonywaniem wyboru i podejmowaniem decyzji.

Przywiązywałam dużą uwagę do ładnych ubrań, chciałam atrakcyjnie wyglądać. Dla kobiety w każdym wieku jest to ważne. Istotne były detale – wykończeń i projektu. Ta pasja we mnie tkwiła i zachęcała do dalszego rozwoju.

W czasach, gdy z mężem założyliśmy firmę Karen – moda, a co za tym idzie eleganckie ubrania, nie były tak dostępne, jak teraz. Nie było galerii handlowych, sklepów internetowych. Wszystko rządziło się innymi prawami. Ten okres był niesamowicie pouczający, sprzyjał rozwojowi firmy.

To były początki lat 90. – od tego czasu nieprzerwanie z taką samą werwą i motywacją działamy. Nie było przestojów produkcyjnych, większych zmian, były okresy trudne, jak w każdym biznesie, ale cały czas się rozwijamy.

Biorąc pod uwagę zamiłowanie do mody, firma odzieżowa okazała się być czymś naturalnym. Klienci przyjeżdżali bezpośrednio do firmy, gdzie kupowali towar do hurtowni lub sklepów własnych. Wszystko kupowali za gotówkę, nie było kart płatniczych czy umów partnerskich. Nasze produkty cieszyły się uznaniem klientów, a rynek się poszerzał. Ten okres wspominam z sentymentem.

Jak tylko zobaczyliśmy z mężem, że nasza córka Ewa zaczyna poważnie myśleć o pracy z nami, to staraliśmy się nie przegapić tego momentu. Nawet trudno mi stwierdzić, czy był taki dzień, o którym można by było powiedzieć, że był pierwszym dniem pracy Ewy.

Kiedy obroniła pracę magisterską, mogła realnie uczestniczyć w pracy w firmie w Ciechanowie. Ewa od razu weszła w rolę projektanta, lecz takiego kompletnego. Jeśli miała wizję jakiegoś produktu, który był oparty na nowej formie – konstruowała ją. Przez bardzo długi okres czasu wszystkie konstrukcje w firmie wychodziły spod jej ręki – wiedziała, jak powinna wyglądać nowoczesna sylwetka i do tego dążyła. Dopracowywała wszystkie konstrukcje.

Wprowadzony system komputerowy pozwolił na zarządzanie wypracowanymi już formami. Ewa inicjowała również powstanie salonów firmowych EMOI, do których projektowała przestrzeń, meble, oświetlenie. Dziś ma zdecydowaną wizję rozwoju.

Obecnie firma KAREN produkuje tylko na potrzeby naszej marki EMOI. Firma od początku związana jest z naszym rodzinnym miastem – Ciechanowem.

Jak wygląda proces projektowania, wymyślania nowych produktów, projektów?

Tworząc nasze produkty, inspirujemy się na różnych płaszczyznach. Jedną z nich są realne potrzeby naszych klientek. Mamy możliwość spotkania się z klientkami w naszych salonach sprzedaży, między innymi w salonie w siedzibie firmy. Lubimy rozmawiać z klientkami, patrzymy, jak mierzą produkty, jakie mają oczekiwania i jakie podejmują decyzje zakupowe. To daje nam ogromną satysfakcję, i dodatkowo takie sytuacje napędzają nas do dalszych działań.

Często nasz produkt powstaje z potrzeby rynku – dostajemy sygnał od klientek, że w naszej kolekcji brakuje im na przykład prostych spodni. Wtedy my szukamy tkaniny, formy. Mamy stałe klientki, które pilnie nas obserwują i zawsze czekają na nowe produkty.

Słuchanie klientów to ważny element, by nie zatracić się i nie być „oderwanym” od rzeczywistości. Cały proces projektowy – od pomysłu do uszycia pierwszego produktu, jego testy, udoskonalenia – odbywa się w naszym zespole. Staramy się, aby w każdym sezonie pojawiły się zarówno klasyczne – ponadczasowe projekty, jak i elementy światowych trendów. Wszystko z zachowaniem elegancji, umiaru i kobiecości.

Jak wygląda Wasze planowanie pracy?

Ewa: Pełnię funkcję dyrektora kreatywnego w obszarze produkcji – kreowania produktu i kolekcji oraz nadawania kierunku komunikacji i strategii marki EMOI. Zarządzam sprzedażą w kanałach własnych EMOI.

Natomiast moja mama odpowiada za kwestie finansowo-kadrowe, sprawy kupieckie – zakupu tkanin, dodatków, współpracy z butikami i salonami współpracującymi. Wspólnie tworzymy zespół projektowy, w którym decydujemy o finalnym kształcie kolekcji i produktu, łącząc doświadczenia nasze i zespołu. Muszę też wspomnieć, że ogromnie ważną rolę pełni mój tata. Jest odpowiedzialny za wszelkie sprawy techniczne i inwestycyjne.

Jak godzicie pracę i życie rodzinne, wychowanie dzieci? Czy jest to w ogóle możliwe?

Teresa: Ewa dorastała w firmie rodzinnej, była obecna w niej od początku. Oczywiście bycie mamą i wychowywanie dziecka to były dla mnie ciągłe dylematy i kompromisy, chcąc być wszędzie na 100%. Ale odpowiednie podejście do spraw firmowych i wsparcie męża, pokazało, że jest to możliwe.

Ewa: Rodzice często rozmawiali o pracy w domu, więc normalne było dla mnie, że firma to część naszego życia, w którym także chciałam uczestniczyć. Jak byłam większa w wolnej chwili metkowałam produkty i obserwowałam pracę konstruktora. Byłam bardzo aktywnie zaangażowana – na tyle, na ile pozwalał mi wiek.

Każde wakacje w czasie studiów spędzałam na pomaganiu w bieżącym funkcjonowaniu firmy, która, jakby nie patrzeć, jest moim drugim domem – dosłownie i w przenośni, ponieważ mieszkaliśmy w tym samym budynku.

Teraz sama jestem mamą (mam 5-letnią córkę). Bycie mamą i jednoczesna aktywna praca zawodowa to duże wyzwanie. Nie ukrywam, że czasami jest ciężko, zwłaszcza jak dziecko choruje i nie chodzi do przedszkola – wówczas trzeba bardzo dobrze planować czas, aby pogodzić i podołać wszystkim obowiązkom.

Oczywiście bardzo doceniam wsparcie rodziny w takich sytuacjach oraz całego zespołu. Czasami córka towarzyszy mi w pracy, interesuje ją moda i projektowanie, więc te chwile to też doskonała okazja, aby pokazać dziecku na czym polega moja praca. Dzieci lubią uczestniczyć w życiu dorosłych – dla nich to jest bardzo atrakcyjne.

Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej Ci przeszkadza, a co wyjątkowo cenisz?

Prowadzenie własnego biznesu to pewna wolność, wyboru i kierunku. I tę wolność cenię. Ale często jest to wolność pozorna, gdyż wiele spraw jako właściciel trzeba rozwiązać i nie można wyjechać na pół roku. Mając zespół pracowników i własną szwalnię – to także duży obowiązek wobec ludzi, kontrahentów, a co za tym idzie duże obciążenie.

Własny biznes wypełnia niemal w całości życie – trzeba mocno pilnować, aby pewne obszary – zwłaszcza rodzina – nie ucierpiały, aby mieć czas dla dziecka, ale i dla siebie.

Często pilnujemy się, aby „po godzinach” nie rozmawiać już o pracy, taka higiena umysłu. Łączenie tych ról to ciągła gonitwa z czasem, bardzo wysoki poziom planowania czasu, a także delegowania obowiązków np. na tatę.

Gdybyście miały wskazać kroki milowe Waszego biznesu, jakie by to były momenty?

  • 1991 rok – początek działalności,
  • 1998 rok – otwarcie salonu firmowego w Ciechanowie,
  • 2008 rok – powołanie do życia naszej marki EMOI,
  • 2008 – otwarcie salonu firmowego w Grudziądzu,
  • 2015 – otwarcie salonu firmowego w Radomiu,
  • 2017 rok – rozpoczęcie aktywnych działań w social mediach i otwarcie sklepu internetowego emoi.pl

Jaką radę dałybyście mamom, które planują założenie własnej firmy?

Na pewno trzeba mieć dużo cierpliwości, gdyż nie zawsze jest wszystko po naszej myśli. Dobrze mieć wsparcie bliskich np. dziadków lub zaufanej niani – w sytuacjach awaryjnych zawsze rodzina jest najważniejsza, ale prowadząc firmę często nie możemy zostać z dzieckiem na cały dzień w trakcie choroby.

Ważne jest, żeby umieć planować czas. Na pracy skupić się w 100% i efektywnie wykorzystywać czas na nią poświęcony – unikać przeszkadzaczy. Warto też nauczyć się delegować obowiązki – nie wszystko musimy robić same.

A w czasie wolnym – potrafić przestawić myślenie i dać sobie odpocząć od własnej firmy – wtedy robi się miejsce na nowe pomysły i unikamy zmęczenia oraz wypalenia zawodowego, które przy prowadzeniu własnej firmy także ma miejsce.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Wywiad powstał we współpracy z platformą DaWanda.

Zdjęcia: Albert Pabijanek, Kuba Kaczorowski

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Zastrzeganie marki. Co warto o tym wiedzieć?

Na czym polega prawna ochrona znaku towarowego? Jakie wybrać logo? Gdzie można uzyskać pomoc przy przejściu przez procedury w Urzędzie Patentowym? Dowiesz się tego z poniższego wpisu.
  • Jagoda Jasińska - 07/11/2019
widok z góry na stół z laptopem, kawą, notatnikiem, okularami

Ochrona prawna znaku towarowego – na czym polega?

Rejestrując znak towarowy, za który uznawany jest nazwa oraz wszystko, co pozwala na identyfikację firmy, odbywa się w urzędzie patentowym. Aby przygotować wniosek, który zostanie zaakceptowany przez urzędników, niezbędna jest jednak odpowiednia wiedza z zakresu prawa autorskiego oraz procedur. Osoby, które do tej pory nie miały z nimi styczności, mogą mieć spore problemy z dopełnieniem wszystkich formalności i zapewnieniem sobie pozytywnego rozpatrzenia wniosku.

Ochrona marki firmy – samo logo czy logo z nazwą?

Jedną z najczęstszych wątpliwości dotykających przedsiębiorców rejestrujących markę jest wybór między jedną z dwóch opcji – ochroną prawną samego logo, czy też dotyczącą także jej nazwy. W większości przypadków wystarczy tylko zastrzeżenie logotypu.

Zdarza się jednak, że ten nie zawiera nazwy przedsiębiorstwa. W takiej sytuacji niezbędne będzie też zastrzeżenie określonych słów w danym kontekście – przede wszystkim w treściach dotyczących branży, w której działa firma. Wyjątek stanowią nazwy będące słowem stworzonym na potrzeby nazwy – na przykład Budopol, Meblex i tym podobne.

Zastrzeżenie znaku towarowego – kto pomoże w tym zadaniu?

Jak już wspomnieliśmy, złożenie wniosku oraz przejście wszystkich procedur w urzędzie patentowym nie jest łatwe i wymaga specjalistycznej wiedzy. Dlatego zastrzeganie marki warto powierzyć fachowcowi. Najlepiej będzie, jeśli w tym celu wybierzemy się do kancelarii rzecznika patentowego.

Stawiając na pomoc sprawdzonego i posiadającego niezbędne certyfikaty oraz uprawnienia specjalisty, możemy być pewni, że wszystkie najważniejsze elementy wizerunku naszej firmy zyskają odpowiednią ochronę przed ich wykorzystaniem przez konkurencyjne przedsiębiorstwa.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: Pixabay

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Prowadzę firmę odzieżową – historia Natalii

- To, że zostałam wyróżniona w konkursie "Stań na własnych nogach" niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię - mówi Natalia, mama, założycielka firmy odzieżowej, finalistka konkursu Stań na własnych nogach. Przeczytaj jej wyjątkową historię!
  • Joanna Gotfryd - 30/10/2019
Natalia Hulbój, właścicielka firmy Go For Colors z synkiem

Konkurs „Stań na własnych nogach”

W czerwcu 2019 organizowałyśmy wspólnie z Rossmann Polska konkurs, Stań na własnych nogach, do którego zaprosiliśmy wszystkie przedsiębiorcze kobiety. Pula nagród w tym konkursie wynosiła aż 60 tysięcy złotych!

Wkrótce przedstawimy Wam kolejne historie przedsiębiorczych mam, które zgłosiły się do konkursu. Jedną już mogłyście poznać:

Kosmetyki naturalne bez ulepszania – pomysł na biznes Dominiki

W finale konkursu znalazło się aż 50 fantastycznych prac i projektów. Oto jedna z nich. Przeczytajcie historię Natalii, która tworzy wyjątkowe ubrania Go for Colors.

Natalia, jaki jest Twój pomysł na biznes i od czego wszystko się zaczęło?

Od ponad roku prowadzę firmę Go for Colors z nietuzinkową, kolorową odzieżą damską i dziecięcą. Szycie „zagościło” w moim życiu dość późno, jednak odkąd pamiętam zawsze lubiłam tworzyć coś własnoręcznie, uwielbiałam wszystkie serie DIY 🙂

Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą, postanowiłam, że swojemu synkowi uszyję piękną, kolorową wyprawkę. Niestety los okazał się okrutny. Otrzymaliśmy diagnozę, że nasz synek ma bardzo ciężką wadę serca. Badania, kontrole, przygotowywanie się na to co może być, niepewność, ale też wielka nadzieja. Jaś urodził się w dobrym stanie, przeszedł dwie operacje. Drugiej nie przeżył…

Zmarł w wieku 9 miesięcy. Był to ogromny cios, dla mnie, mojego męża, całej naszej rodziny. Jest to tragedia, którą nadal przeżywamy, ale nauczyliśmy się z tym bólem jakoś żyć.

Po śmierci Jasia nie widziałam sensu w niczym, nie mogłam się pozbierać. Ciężko planować i mówić o jakichkolwiek marzeniach, po takiej tragedii. Ciężko funkcjonować.

Natalia Hulbój

Pewnego dnia mój mąż sprezentował mi maszynę do szycia. Zaczęłam się uczyć szyć, były to proste rzeczy, musiałam po prostu zająć czymś głowę i ręce. Po jakimś czasie postanowiłam, że zapiszę się na kurs kroju i szycia. Aby wyjść z domu. Po prostu. Mieć jakiś powód, by wyjść do ludzi. W międzyczasie podjęłam nową pracę.

Tak mijały dni, tygodnie, miesiące. Aż urodził się mój kochany drugi synek Szymuś. Moje Słońce, moja Inspiracja. Szyłam dla niego malutkie ciuszki, akcesoria. Po jakimś czasie zaczęłam robić zdjęcia tych rzeczy, wstawiać na swój fb profil. Pojawiły się pozytywne komentarze, zapytania o cenę. Zaczęłam interesować się dotacją z UP: jakie są kryteria, ile można uzyskać dofinansowania itp.

Złożyłam wniosek i dostałam pieniądze na rozpoczęcie działalności.
Poszłam jak to się mówi „na żywioł” 🙂 stwierdziłam, że teraz albo nigdy. To moja historia w dość dużym skrócie. Jestem dopiero na początku swej drogi, wiele jeszcze przede mną.

Co dał Ci udział w konkursie „Stań na własnych nogach”? Co zmienił w Twoim życiu?

To, że zostałam wyróżniona w konkursie „Stań na własnych nogach”, niesamowicie podbudowało moją pewność siebie, wiarę w to co robię. Spośród tylu zgłoszeń moje prace zostały dostrzeżone. Był to dla mnie dość duży szok. Otrzymałam też wiele wsparcia od bliskich i obcych ludzi. Pozytywne komentarze, kciuki i oczywiście … głosy.

Jak planujesz wykorzystać to doświadczenie w przyszłości? Jakie kolejne kroki planujesz zrobić?

Pomimo tego, że nie udało się zdobyć nagrody, to właśnie wsparcie od innych osób bardzo mnie podbudowało. Teraz mam w planach przede wszystkim udział w pierwszych w moim życiu targach dziecięcych. Bardzo się stresuję całym tym przedsięwzięciem, ale mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂

Oczywiście planuję dalszy rozwój, pozyskiwanie nowych klientów, wprowadzanie nowych produktów. Marzy mi się sklep stacjonarny lub partner biznesowy, który moje produkty będzie chciał sprzedawać w swoim sklepie 🙂

Natalia Hulbój

Co powiedziałabyś mamom, kobietom, które planują założyć własną firmę?

Że będą chwile radości, ale też smutku, strachu i rozgoryczenia. Nie będę owijać w bawełnę, że własna firma to bułka z masłem. Tak nie jest. Jest ciężko, ale warto. Tak myślę. Według mnie trzeba mieć wsparcie bliskich. Nie ukrywam, że ja takie wsparcie mam. W mężu. W rodzinie. Naprawdę jest to nieocenione. Będę to zawsze podkreślać. I bardzo, bardzo z tego miejsca dziękuję im za wszystko.

Drogie Mamy – pomimo problemów, jakie na pewno się pojawią, myślę, że warto próbować. Warto marzyć, realizować swoje pomysły 🙂 I liczyć – prowadzić budżet firmowy 🙂 to też bardzo, bardzo ważne 🙂
Pozdrawiam wszystkie Przedsiębiorcze Mamy!

Jeśli lubisz czytać inspirujące historie mam, zajrzyj też tutaj:

Po każdej burzy wychodzi słońce – historia Doroty, która tworzy wianki

Godzę obie role – mamy i pracownika – historia Agnieszki z Irlandii

Jestem dla siebie sterem, żeglarzem i okrętem

Przestaję wierzyć, że kiedyś „wyjdę do ludzi”…

Zdjęcia: własność Natalii

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail