Czego szukasz

EMOI – pasja do mody, która stała się rodzinną tradycją

Duża popularność sieciówek i powtarzalność wzorów sprawia, że kobiety coraz częściej poszukują niebanalnych projektów i stylizacji, które będą się wyróżniać ciekawym designem. I właśnie do takich kobiet – Mam, Córek i Babć – ceniących sobie tradycję, aktywnych zawodowo i przykładających wagę do dobrego wyglądu, a jednocześnie ceniących wygodę i komfort, chce trafić ze swoją ofertą marka EMOI – tworzona przez matkę i córkę, łącząca dwa pokolenia kobiet.

  • Ewa Moskalik - Pieper - 23/05/2018
Teresa i Ewa Suwińskie

Z okazji Dnia Matki marka EMOI przygotowała dla Was niespodziankę>>>

Kiedy pojawił się pomysł na Wasz własny biznes i dlaczego właśnie taki? Jak wyglądały początki?

Teresa Suwińska (Mama): Początki naszej firmy sięgają 1991 roku, kiedy to założyłam z mężem Andrzejem firmę odzieżową KAREN – pierwsze nasze projekty to były damskie płaszcze. Firma powstała z mojej pasji, chęci tworzenia ładnych produktów.

Moje pierwsze zetknięcie z modą miało miejsce w wieku 15 lat. Razem z moją mamą tworzyłam sukienki, bluzki, spódniczki. Mama ręcznie odszywała mi te wspólnie przemyślane projekty. Była niesamowicie zdolna, a co ważne, w pełni nauczyła się wszystkiego sama.

Mam teraz przed oczami momenty, kiedy szyła mi do szkoły fartuszki, sukienki i ręcznie haftowała kołnierzyki – wtedy trudno było kupić cokolwiek ładnego. Na rynku dostępne były same materiały. To właśnie moje pierwsze zetknięcie z projektowaniem, dokonywaniem wyboru i podejmowaniem decyzji.

Przywiązywałam dużą uwagę do ładnych ubrań, chciałam atrakcyjnie wyglądać. Dla kobiety w każdym wieku jest to ważne. Istotne były detale – wykończeń i projektu. Ta pasja we mnie tkwiła i zachęcała do dalszego rozwoju.

W czasach, gdy z mężem założyliśmy firmę Karen – moda, a co za tym idzie eleganckie ubrania, nie były tak dostępne, jak teraz. Nie było galerii handlowych, sklepów internetowych. Wszystko rządziło się innymi prawami. Ten okres był niesamowicie pouczający, sprzyjał rozwojowi firmy.

To były początki lat 90. – od tego czasu nieprzerwanie z taką samą werwą i motywacją działamy. Nie było przestojów produkcyjnych, większych zmian, były okresy trudne, jak w każdym biznesie, ale cały czas się rozwijamy.

Biorąc pod uwagę zamiłowanie do mody, firma odzieżowa okazała się być czymś naturalnym. Klienci przyjeżdżali bezpośrednio do firmy, gdzie kupowali towar do hurtowni lub sklepów własnych. Wszystko kupowali za gotówkę, nie było kart płatniczych czy umów partnerskich. Nasze produkty cieszyły się uznaniem klientów, a rynek się poszerzał. Ten okres wspominam z sentymentem.

Jak tylko zobaczyliśmy z mężem, że nasza córka Ewa zaczyna poważnie myśleć o pracy z nami, to staraliśmy się nie przegapić tego momentu. Nawet trudno mi stwierdzić, czy był taki dzień, o którym można by było powiedzieć, że był pierwszym dniem pracy Ewy.

Kiedy obroniła pracę magisterską, mogła realnie uczestniczyć w pracy w firmie w Ciechanowie. Ewa od razu weszła w rolę projektanta, lecz takiego kompletnego. Jeśli miała wizję jakiegoś produktu, który był oparty na nowej formie – konstruowała ją. Przez bardzo długi okres czasu wszystkie konstrukcje w firmie wychodziły spod jej ręki – wiedziała, jak powinna wyglądać nowoczesna sylwetka i do tego dążyła. Dopracowywała wszystkie konstrukcje.

Wprowadzony system komputerowy pozwolił na zarządzanie wypracowanymi już formami. Ewa inicjowała również powstanie salonów firmowych EMOI, do których projektowała przestrzeń, meble, oświetlenie. Dziś ma zdecydowaną wizję rozwoju.

Obecnie firma KAREN produkuje tylko na potrzeby naszej marki EMOI. Firma od początku związana jest z naszym rodzinnym miastem – Ciechanowem.

Jak wygląda proces projektowania, wymyślania nowych produktów, projektów?

Tworząc nasze produkty, inspirujemy się na różnych płaszczyznach. Jedną z nich są realne potrzeby naszych klientek. Mamy możliwość spotkania się z klientkami w naszych salonach sprzedaży, między innymi w salonie w siedzibie firmy. Lubimy rozmawiać z klientkami, patrzymy, jak mierzą produkty, jakie mają oczekiwania i jakie podejmują decyzje zakupowe. To daje nam ogromną satysfakcję, i dodatkowo takie sytuacje napędzają nas do dalszych działań.

Często nasz produkt powstaje z potrzeby rynku – dostajemy sygnał od klientek, że w naszej kolekcji brakuje im na przykład prostych spodni. Wtedy my szukamy tkaniny, formy. Mamy stałe klientki, które pilnie nas obserwują i zawsze czekają na nowe produkty.

Słuchanie klientów to ważny element, by nie zatracić się i nie być „oderwanym” od rzeczywistości. Cały proces projektowy – od pomysłu do uszycia pierwszego produktu, jego testy, udoskonalenia – odbywa się w naszym zespole. Staramy się, aby w każdym sezonie pojawiły się zarówno klasyczne – ponadczasowe projekty, jak i elementy światowych trendów. Wszystko z zachowaniem elegancji, umiaru i kobiecości.

Jak wygląda Wasze planowanie pracy?

Ewa: Pełnię funkcję dyrektora kreatywnego w obszarze produkcji – kreowania produktu i kolekcji oraz nadawania kierunku komunikacji i strategii marki EMOI. Zarządzam sprzedażą w kanałach własnych EMOI.

Natomiast moja mama odpowiada za kwestie finansowo-kadrowe, sprawy kupieckie – zakupu tkanin, dodatków, współpracy z butikami i salonami współpracującymi. Wspólnie tworzymy zespół projektowy, w którym decydujemy o finalnym kształcie kolekcji i produktu, łącząc doświadczenia nasze i zespołu. Muszę też wspomnieć, że ogromnie ważną rolę pełni mój tata. Jest odpowiedzialny za wszelkie sprawy techniczne i inwestycyjne.

Jak godzicie pracę i życie rodzinne, wychowanie dzieci? Czy jest to w ogóle możliwe?

Teresa: Ewa dorastała w firmie rodzinnej, była obecna w niej od początku. Oczywiście bycie mamą i wychowywanie dziecka to były dla mnie ciągłe dylematy i kompromisy, chcąc być wszędzie na 100%. Ale odpowiednie podejście do spraw firmowych i wsparcie męża, pokazało, że jest to możliwe.

Ewa: Rodzice często rozmawiali o pracy w domu, więc normalne było dla mnie, że firma to część naszego życia, w którym także chciałam uczestniczyć. Jak byłam większa w wolnej chwili metkowałam produkty i obserwowałam pracę konstruktora. Byłam bardzo aktywnie zaangażowana – na tyle, na ile pozwalał mi wiek.

Każde wakacje w czasie studiów spędzałam na pomaganiu w bieżącym funkcjonowaniu firmy, która, jakby nie patrzeć, jest moim drugim domem – dosłownie i w przenośni, ponieważ mieszkaliśmy w tym samym budynku.

Teraz sama jestem mamą (mam 5-letnią córkę). Bycie mamą i jednoczesna aktywna praca zawodowa to duże wyzwanie. Nie ukrywam, że czasami jest ciężko, zwłaszcza jak dziecko choruje i nie chodzi do przedszkola – wówczas trzeba bardzo dobrze planować czas, aby pogodzić i podołać wszystkim obowiązkom.

Oczywiście bardzo doceniam wsparcie rodziny w takich sytuacjach oraz całego zespołu. Czasami córka towarzyszy mi w pracy, interesuje ją moda i projektowanie, więc te chwile to też doskonała okazja, aby pokazać dziecku na czym polega moja praca. Dzieci lubią uczestniczyć w życiu dorosłych – dla nich to jest bardzo atrakcyjne.

Co w prowadzeniu własnego biznesu jako mama najbardziej Ci przeszkadza, a co wyjątkowo cenisz?

Prowadzenie własnego biznesu to pewna wolność, wyboru i kierunku. I tę wolność cenię. Ale często jest to wolność pozorna, gdyż wiele spraw jako właściciel trzeba rozwiązać i nie można wyjechać na pół roku. Mając zespół pracowników i własną szwalnię – to także duży obowiązek wobec ludzi, kontrahentów, a co za tym idzie duże obciążenie.

Własny biznes wypełnia niemal w całości życie – trzeba mocno pilnować, aby pewne obszary – zwłaszcza rodzina – nie ucierpiały, aby mieć czas dla dziecka, ale i dla siebie.

Często pilnujemy się, aby „po godzinach” nie rozmawiać już o pracy, taka higiena umysłu. Łączenie tych ról to ciągła gonitwa z czasem, bardzo wysoki poziom planowania czasu, a także delegowania obowiązków np. na tatę.

Gdybyście miały wskazać kroki milowe Waszego biznesu, jakie by to były momenty?

  • 1991 rok – początek działalności,
  • 1998 rok – otwarcie salonu firmowego w Ciechanowie,
  • 2008 rok – powołanie do życia naszej marki EMOI,
  • 2008 – otwarcie salonu firmowego w Grudziądzu,
  • 2015 – otwarcie salonu firmowego w Radomiu,
  • 2017 rok – rozpoczęcie aktywnych działań w social mediach i otwarcie sklepu internetowego emoi.pl

Jaką radę dałybyście mamom, które planują założenie własnej firmy?

Na pewno trzeba mieć dużo cierpliwości, gdyż nie zawsze jest wszystko po naszej myśli. Dobrze mieć wsparcie bliskich np. dziadków lub zaufanej niani – w sytuacjach awaryjnych zawsze rodzina jest najważniejsza, ale prowadząc firmę często nie możemy zostać z dzieckiem na cały dzień w trakcie choroby.

Ważne jest, żeby umieć planować czas. Na pracy skupić się w 100% i efektywnie wykorzystywać czas na nią poświęcony – unikać przeszkadzaczy. Warto też nauczyć się delegować obowiązki – nie wszystko musimy robić same.

A w czasie wolnym – potrafić przestawić myślenie i dać sobie odpocząć od własnej firmy – wtedy robi się miejsce na nowe pomysły i unikamy zmęczenia oraz wypalenia zawodowego, które przy prowadzeniu własnej firmy także ma miejsce.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Wywiad powstał we współpracy z platformą DaWanda.

Zdjęcia: Albert Pabijanek, Kuba Kaczorowski

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.
Podyskutuj

Kryzys w biznesie, to tylko przystanek na naszej drodze

Z Martą Szelejak miałam już okazję rozmawiać o poczuciu własnej wartości. Dziś zapytałam Martę o kryzys w biznesie. O to skąd się bierze i jakie są jego przyczyny? Okazuje się, że problem tkwi w nas samych, zatem powracamy do tematu wiary w siebie. Bo dbanie o swój biznes, oznacza dbanie przede wszystkim o siebie. A problemy w firmie, czy w życiu, to normalna rzecz. - To czas, aby przyjrzeć się sobie z ciekawością i łagodnością. Zebrać siły i ruszyć dalej. Jak nie tą drogą, to inną. Ale ze świadomością, że to ja tę drogę wybrałam - mówi Marta.
  • Ewa Moskalik - Pieper - 12/12/2018
Marta Szelejak

Marto, robiłaś ankietę wśród kobiet, z której wynika, że kryzys w ich firmie wynika z tego, iż nie wierzą, że są wystarczająco dobre?

W przeprowadzonej ankiecie zadałam pytanie: „Co Cię najbardziej hamuje przed rozwojem swojej firmy”. Można było zaznaczyć kilka odpowiedzi. Najwięcej głosów, bo 45%, czyli prawie połowę, uzyskała odpowiedź: „Jakiś głos mówi mi, że nie jestem wystarczająco dobra”. Kolejny, z 43,6%, był „Lęk przed porażką”, a 41% dostała odpowiedź „Brakuje mi wiary w siebie”.

Na co dzień pracuję z kobietami, których firmy znalazły się w impasie. Bardzo często słyszę: „Nie jestem kompetentna”, „Nie jestem ekspertką”, „Nie podołam, nie dam rady, nie nadaję się”.

To wszystko może wynikać z niskiego poczucia własnej wartości. Kryje się za tym wiara, że czegoś mi brakuje, więc nie odniosę sukcesu.

Kto nas najbardziej hamuje i straszy, że poniesiemy porażkę? My same. Nie wierzymy, że możemy odnieść sukces. Pozwalamy przejąć ster wewnętrznemu krytykowi. Pozwalamy mu zwracać się do nas tak, jakbyśmy nie powiedziały do nikogo. A jeszcze przyznajemy mu rację.

Bardzo wierzę w to, że aby ruszyć z miejsca, trzeba się rozprawić z ograniczającymi przekonaniami na własny temat. Przekonania to sądy, opinie na temat siebie, świata, ludzi. Najczęściej bezkrytycznie przejęte od kogoś innego. W przypadku prowadzenia własnego biznesu hamuje nas to, co myślimy, często podświadomie o sobie, o byciu przedsiębiorcą czy o zarabianiu pieniędzy. Podczas sesji coachingowych to wszystko pięknie wychodzi na światło dzienne.

Jeśli w trudnych chwilach myślę: „Jestem beznadziejna”, „Nie dam rady”, „Z czym do ludzi?”, „Za kogo ja się miałam zakładając firmę?”, to faktycznie trudno wyjść z czarnej dziury.

Moje klientki mają naprawdę super pomysły na biznes. Przystępują do jego realizacji z energią i wiarą, że mogą się w ten sposób utrzymać. Często pomagają innym jako graficzki, stylistki czy fotografki. I nagle okazuje się, że to nie jest takie łatwe. Klienci nie przychodzą sami, trzeba im o sobie powiedzieć. Czasami też wydarza się coś w ich życiu osobistym i nie mogą zająć się swoją firmą tak, jak kiedyś. Pojawia się kryzys.

Skoro te biznesy są oparte na dobrych pomysłach, odpowiadają na potrzeby klientów, to z czego wynika, że kobiety znalazły się ze swoją firmą w czarnej dziurze?

U kobiet, z którymi pracuję, oprócz poczucia własnej wartości, podzieliłabym przyczyny utknięcia na 5 grup. Oczywiście nie jest to ścisły podział, bo wiele czynników wzajemnie się przeplata, jak choćby perfekcjonizm z poczuciem własnej wartości. Niemniej jednak są to problemy:

1. Organizacja

Tutaj słyszę najczęściej, jak kobiety mówią: „Nie wiem, jak to wszystko ogarnąć”, „Nie wiem, co najpierw zrobić, na czym się skupić”. Często zmieniają cele i priorytety lub nie mają ich wcale. Towarzyszy im poczucie nadmiaru i chaosu. Nie mają planu działań. Wstają rano i myślą, czym by tu się dzisiaj zająć. Tracą czas na zastanawianie się, a nie na działanie.

Dodałabym tutaj też zbyt ambitne cele. Gdy już określą, co chcą osiągnąć, nagle wydaje się to tak wielkie, że od razu tracą zapał. Nie wiedzą, jak to podzielić na mniejsze kawałki.

2. Decyzyjność

Zdarza się, że kobieta stoi „w rozkroku” pomiędzy pracą na etacie a własną firmą. Nie może się zdecydować, co wybrać. Rozdziela swoją energię między jedno i drugie, co powoduje frustrację. Ma wrażenie, że nigdzie nie jest na 100%.

Bywa i tak, że ma za dużo pomysłów we własnej firmie i nie wie, na czym się skupić. Albo ma kilka grup klientów i nie wie, jak je połączyć lub, z których zrezygnować.

Brak jasnej decyzji prowadzi do wrażenia, że drepczemy w miejscu. Utykamy w bezdecyzyjności, a czas płynie.

3. Perfekcjonizm

Wiele kobiet wychodzi z założenia, że to, co stworzyły, musi być idealne, zanim to pokażą. Siedzą i marnują czas na ciągłe udoskonalenia, upiększanie strony internetowej czy oferty.

Porównują się z osobami, które działają w ich branży, ale zaczęły dużo wcześniej lub działały bardziej prężnie. Zazwyczaj wypada to na niekorzyść, więc się dołują, jak im daleko do tamtego poziomu. Zapominają, że tamte osoby nie startowały z idealną ofertą, ogromnymi zasięgami i wspaniałą stroną internetową.
Perfekcjonizm wiąże się z lękiem przed oceną, czyli przed krytyką. A krytyka godzi w nasze poczucie własnej wartości.

4. Wytrwałość

Potrzeba naprawdę wielkiej wiary w siebie i swój produkt, żeby przejść moment utknięcia. I dobrego planu, oczywiście. To najważniejszy moment, bo pojawia się pokusa, aby zawrócić. Bardzo łatwo to zrobić. Ale wtedy nie dojdziemy do celu. W momencie utknięcia bardzo ważne jest pytanie „Po co ja to robię?” To dobry czas na przypomnienie sobie o tym, co wspiera. A wiem z własnego doświadczenia, że wtedy niestety najłatwiej myśleć o tym, co ogranicza.

Czasami utykamy, bo na etapie określania celu i działań zrobiłyśmy to zbyt optymistycznie. Nie myślałyśmy, że coś może się nie udać, nie opracowałyśmy planu B. Nie zastanowiłyśmy się, jak sobie poradzić z trudnościami. A jak coś nie idzie zgodnie z planem, tracimy zapał. Przestajemy widzieć sens naszych wysiłków i rezygnujemy.

5. Odnowa

To szalenie ważny punkt. Moje klientki oprócz tego, że prowadzą firmy, są mamami i żonami. Dbają o wszystkich, tylko nie o siebie. Biorą na siebie zbyt wiele i robią to kosztem czasu dla siebie, odpoczynku, aktywności fizycznej czy snu. Jedzą nieregularnie i byle co, piją dużo kawy, mało śpią. Często same mówią, że rozwijają firmę kosztem siebie.

I w pewnym momencie już nie mają siły prowadzić firmy. Zapominają, że są najważniejszym zasobem swojej firmy. Jeśli nie mają energii, to jak mają pociągnąć to wszystko.

Dotknął mnie kryzys w firmie. Co mogę zrobić, aby go zażegnać, od czego zacząć?

To zależy od przyczyny kryzysu. Opisałam to dokładniej w naszej poprzedniej rozmowie. Oprócz tego wszystkiego, co wymieniłam, kobiety utykają z innych powodów. Nie potrafią dotrzeć do klientów lub czasem nawet nie określiły dokładnie, kim ci klienci są i czego potrzebują.

Czasami nie znają narzędzi marketingowych i potrzebują kogoś, kto ich tego nauczy. Jest wielu świetnych specjalistów w tej kwestii. Ja nie pomagam w kwestii marketingu, ale na podstawie doświadczeń z ukończonych procesów z klientkami, opracowałam program „Ruszam z miejsca z biznesem”. Składa się on z 7 kroków:

1. „Przegląd Plecaka”, czyli rozmowa wstępna do pracy ze mną. Jej celem jest rozpisanie tego, co najbardziej nie pozwala iść dalej. To podstawa, bo bez uczciwego przyjrzenia się temu, nie ruszy się z miejsca. Będą ciągle blokować te same rzeczy.

Na tym etapie pięknie wychodzi, czy blokują nas nasze opinie na temat prowadzenia biznesu, pieniędzy, czy brak wiary w siebie. Czasami jest to brak wizji, a czasami brak jasnego modelu biznesowego. A czasami inne rzeczy wymienione wyżej.

2. Stworzenie wizji życia i biznesu. Aby gdzieś dojść, trzeba wiedzieć dokładnie, gdzie się idzie. Wizja to kompas, który później przekształcimy w cel. Ważne, aby wizja biznesu współgrała z wizją życia.

3. Określenie wartości, czyli tego, co jest najważniejsze w biznesie i w życiu. Tutaj także to musi być ze sobą spójne, bo jeśli zachodzi konflikt wartości, to trudno ruszyć z miejsca.

4. Praca nad tym, co najbardziej blokuje. Jej podstawą jest „Przegląd Plecaka”. To najobszerniejsza część procesu, ponieważ pracujemy nad tym na kilku spotkaniach.

5. Określenie celu działań biznesowych. Pomagam dobrze sformułować cel, czyli tak, aby go osiągnąć. Przy wytyczaniu celów nadal robimy dużo błędów i warto poznać sposoby, jak to zrobić skutecznie.

6. Opracowanie planu działań. Sama wizja i cel nie wystarczą. Trzeba jeszcze zaplanować konkretne kroki, a później je oczywiście realizować.

7. Działanie. Co z tego, że mamy piękną wizję, wspaniały cel i jasne kroki, jeśli dalej nie działamy? Towarzyszę klientce wcielać w życie to, co wypracowała. Daję jej wsparcie emocjonalne i poczucie, że nie jest sama.

Dla kobiet, które utknęły z własną firmą, przygotowałam bezpłatny test „Jak ruszyć z miejsca” oraz „5 pytań na wyjście z impasu”. Można je pobrać z mojej strony internetowej marta.szelejak.pl

Jak dbać na co dzień o swój biznes, żeby kryzys się nie powtórzył?

Ja bym zapytała raczej „Jak dbać o siebie, żeby kryzys się nie powtórzył?” Kryzysy w firmie to normalna rzecz. Nie słyszałam o takiej firmie, która miałaby same sukcesy. Tak samo jest też z naszym życiem osobistym – raz górka, raz dołek.

Wymyśliłam schemat, według którego działam na co dzień i zachęcam do tego inne kobiety. Jego składowe to:

  • odwaga,
  • wiara w siebie,
  • samoświadomość,
  • dbanie o siebie,
  • wytrwałość.

To wartości, według których prowadzę mój biznes, ale też stosuję w życiu prywatnym. Uczę ich moją córkę. Marzę o tym, aby wokół tych wartości skupić społeczność kobiet. Dla mnie one wzajemnie się zazębiają i uzupełniają.

Ja sama chcąc, aby jak najwięcej kobiet się o mnie dowiedziało, muszę działać i odważnie pokazywać to, co robię. A do odważnego działania potrzeba wiary w siebie i w moją ofertę oraz w to, że kobiety potrzebują tego, co im chcę przekazać. Wiara w siebie wynika z samoświadomości, czyli znajomości moich umiejętności, talentów, wiedzy, ale także tego, co mnie ogranicza. Ponieważ jestem świadoma siebie i tego, czego potrzebuję, mogę lepiej zadbać o siebie.

Te cztery wartości składają się z kolei na piątą – wytrwałość. Bardzo wierzę w ten schemat i w to, że pozwala ruszyć z miejsca i wytrwać w biznesowej podróży.
I wierzę w to, że kryzys to tylko przystanek na naszej drodze. Czas, aby przyjrzeć się sobie z ciekawością i łagodnością. Zebrać siły i ruszyć dalej. Jak nie tą drogą, to inną. Ale ze świadomością, że to ja tę drogę wybrałam.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Ewa Moskalik-Pieper

Zdjęcie: www.sawinscy.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Biznes Mamy – jaką spółkę wybrać? Spółki osobowe

Planujesz założyć biznes, ale nie sama, tylko z kimś? Wszystkie mamy myślące o wspólnym biznesie z przyjaciółką, sąsiadką, czy szwagrem powinny dowiedzieć się jaką spółkę warto założyć. W tym artykule omawiamy dokładnie spółki osobowe. W kolejnym możesz przeczytać o spółkach kapitałowych.
  • Aneta Szczycińska - 10/12/2018
dwie kobiety prowadzą wspólnie biznes

Jaką spółkę wybrać?

Propozycji jest wiele, jedna z nich wynika z kodeksu cywilnego, reszta zaś przedstawiona jest w kodeksie spółek handlowych (ksh). Możemy zdecydować się na spółkę osobową bądź na spółkę kapitałową. Wiele zależy od tego, z kim nasz biznes chcemy prowadzić i co chcemy robić, a raczej jaki będzie rozmiar naszej działalności.

Zastanówmy się, czy dobrze znamy osobę, z którą chcemy założyć spółkę, czy jest godna zaufania i rzetelna. Istnieje szereg regulacji prawnych zapewniających nam bezpieczeństwo w prowadzeniu biznesu. Możemy bardzo szczegółowo opracować umowę spółki, ale tak naprawdę gwarancję powodzenia i sukcesu dają nam odpowiednio dobrani i co najważniejsze odpowiedzialni wspólnicy.

Spółki osobowe, czyli liczy się wspólnik

Konstrukcja spółek osobowych opiera się na istnieniu prawnej więzi między wspólnikami i ich wzajemnym zaufaniu. Czynnikiem charakterystycznym tego rodzaju spółek jest stały skład osobowy w postaci konkretnych wspólników.

W spółkach osobowych, takich jak spółka cywilna, jawna, partnerska, komandytowa i komandytowo-akcyjna to wspólnicy odpowiadają za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem oraz majątkiem spółki. Główna różnica pomiędzy tymi spółkami dotyczy zakresu tej odpowiedzialności. Jak wspomniałam wyżej, istotnym elementem tych spółek jest skład osobowy, a nie kapitał.

Założenie tych spółek nie jest w związku z tym związane z wymogiem posiadania określonego kapitału. Spółka osobowa nie płaci też podatku dochodowego, bo jeśli wypracuje jakiś dochód, to podatek zapłaci każdy ze wspólników, zgodnie z przyjętymi w umowie spółki zasadami udziału w zyskach.

Spółka cywilna

Jest najprostszą i najtańszą formą prowadzenia działalności gospodarczej w formie spółki. Chcąc założyć spółkę cywilną, wspólnicy zobowiązani są podpisać umowę spółki, w której zamieszczamy nazwę, listę wspólników, przedmiot prowadzonej działalności gospodarczej, wartość i rodzaj wniesionego wkładu, czas, na jaki zawarto umowę spółki (oznaczony lub nieoznaczony), oznaczenie wkładów wspólników.

Zgodnie z art. 860 kodeksu cywilnego umowa spółki cywilnej może łączyć wyłącznie przedsiębiorców (osoby prowadzące działalność gospodarczą) i musi mieć na celu osiągnięcie określonego celu gospodarczego (w praktyce prowadzenia określonej działalności gospodarczej).

Spółka jako taka nie podlega rejestracji, gdyż nie ma statusu przedsiębiorcy, nie posiada odrębnej osobowości prawnej. Jednakże wspólnicy działający w ramach spółki cywilnej muszą dokonać odpowiedniej wzmianki w ewidencji działalności gospodarczej (w urzędzie miasta lub w urzędzie gminy). Ze względu na swoją specyfikę spółkę cywilną, jako formę prowadzenia biznesu, powinno wykorzystywać się do niewielkich przedsięwzięć – np. przedsiębiorstw rodzinnych o nieznacznym rozmiarze.

Spółka jawna

Kolejne ze spółek osobowych różnią się tym od spółki cywilnej tym, że wymagają rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS). Tym samym do założenia spółki jawnej, oprócz spisania umowy spółki, wymagana jest jej rejestracja, gdyż powstaje ona dopiero z momentem wpisania do KRS. W uproszczeniu można powiedzieć, że spółka jawna jest wśród spółek prawa handlowego (regulowanych w kodeksie spółek handlowych) odpowiednikiem spółki cywilnej.

W odróżnieniu jednak od spółki cywilnej, spółka jawna ma podmiotowość prawną – jest więc, na gruncie prawa cywilnego, oddzielnym od wspólników podmiotem prawa – nie ma jednak osobowości prawnej (ta jest zarezerwowana dla spółek kapitałowych). Zgodnie z przepisami kodeksu spółek handlowych w spółce jawnej każdy wspólnik odpowiada za zobowiązania spółki bez ograniczenia całym swoim majątkiem solidarnie z pozostałymi wspólnikami oraz ze spółką. Odpowiedzialność wspólnika ma charakter subsydiarny, co znaczy, że wierzyciel spółki może prowadzić egzekucję z majątku wspólnika w przypadku, gdy egzekucja z majątku spółki okaże się bezskuteczna.

W spółce jawnej każdy wspólnik ma prawo reprezentować spółkę. Umowa spółki jawnej musi być sporządzona w formie pisemnej, nie jest natomiast wymagana forma aktu notarialnego. Art. 25 kodeksu spółek handlowych stanowi, iż obowiązkowymi elementami umowy spółki jawnej są: firma i siedziba spółki, określenie wkładów wnoszonych przez każdego wspólnika i ich wartość, przedmiot działalności spółki, czas trwania spółki, jeśli jest oznaczony.

Każdy wspólnik ma prawo i obowiązek zgłoszenia spółki jawnej do rejestru. W zgłoszeniu należy zamieścić: firmę, siedzibę i adres spółki, przedmiot działalności, nazwiska i imiona albo firmy (nazwy) oraz adresy wspólników albo ich adresy do doręczeń, nazwiska i imiona osób, które są uprawnione do reprezentowania spółki, i sposób reprezentacji.

Do zgłoszenia należy dołączyć: umowę spółki, złożone wobec sądu albo poświadczone notarialnie wzory podpisów osób uprawnionych do reprezentowania spółki, dowód uiszczenia opłaty sądowej za wpis do rejestru (500 zł za wpis o rejestrację spółki oraz 500 zł za ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym).

Wniosek o wpis do rejestru przedsiębiorców nowej spółki składa się do właściwego wydziału gospodarczego sądu rejonowego, w okręgu którego znajduje się siedziba spółki. Wniosek należy złożyć na urzędowym formularzu. Wnioski dotyczące rejestracji spółek (zarówno osobowych, jak i kapitałowych opisanych w kodeksie spółek handlowych) dostępne są na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości pod adresem: https://bip.ms.gov.pl/pl/rejestry-i-ewidencje/krajowy-rejestr-sadowy/formularze-wnioskow-wykorzystywanych-w-krs/ (Formularze wniosków wykorzystywanych w KRS).

Spółka partnerska

Warto pomyśleć o założeniu spółki partnerskiej, gdy wykonujemy tzw. wolny zawód: adwokata, aptekarza, architekta, inżyniera budownictwa, biegłego rewidenta, brokera ubezpieczeniowego, doradcy podatkowego, maklera papierów wartościowych, doradcy inwestycyjnego, księgowego, lekarza, lekarza dentysty, lekarza weterynarii, notariusza, pielęgniarki, położnej, radcy prawnego, rzecznika patentowego, rzeczoznawcy majątkowego, tłumacza przysięgłego. Art. 86 ksh stanowi, że spółką partnerską jest spółka osobowa, utworzona przez partnerów (wspólników) w celu wykonywania wolnego zawodu w spółce prowadzącej przedsiębiorstwo pod własną firmą.

Spółka może być zawiązana w celu wykonywania więcej niż jednego wolnego zawodu (chyba, że odrębna ustawa na to nie pozwala). W przeciwieństwie do poprzednich spółek, partner nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania spółki powstałe w związku z wykonywaniem przez pozostałych partnerów wolnego zawodu w spółce, jak również za zobowiązania spółki będące następstwem działań lub zaniechań osób zatrudnionych przez spółkę na podstawie umowy o pracę lub innego stosunku prawnego, które podlegały kierownictwu innego partnera przy świadczeniu usług związanych z przedmiotem działalności spółki.

Umowa spółki partnerskiej powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. Rejestracja spółki partnerskiej odbywa się w Krajowym Rejestrze Sądowym. Spółka partnerska powstaje z chwilą wpisu do rejestru. Z pewnością dużą zaletą spółki partnerskiej jest to, że nie trzeba prowadzić tzw. „pełnej księgowości”.

Rejestracja spółki partnerskiej w KRS kosztuje podobnie jak rejestracja spółki jawnej, pamiętajmy jednak, że należy również dodać koszty aktu notarialnego, a także konieczność zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych w wysokości 0,5% wkładów wniesionych przez wspólników (ostatnie dotyczy wszystkich spółek osobowych).

Spółka komandytowa

Największą zaletą kolejnej ze spółek osobowych – spółki komandytowej jest ograniczona odpowiedzialność wspólników zwanych komandytariuszami, którzy odpowiadają wyłącznie do ustalonej w umowie spółki kwoty. Z kolei komplementariusz jako jedyny w pełni odpowiada finansowo za zobowiązania spółki.

Jej największą wadą jest konieczność prowadzenia tzw. „pełnej księgowości”, czyli najbardziej zaawansowanej i sformalizowanej formy ewidencji księgowej. Umowa spółki komandytowej powinna być zawarta w formie aktu notarialnego. Spółka komandytowa powstaje z chwilą wpisu do rejestru (KRS). Koszty jej założenia i wpisu do KRS kształtują się podobnie jak w przypadku pozostałych spółek osobowych regulowanych przepisami ksh.

Spółka komandytowo-akcyjna

Ostatnia ze spółek osobowych spółka komandytowo-akcyjna ma wiele cech spółek kapitałowych. Zauważyć warto, że żadna z wcześniej prezentowanych spółek nie wymagała zgromadzenia minimalnego kapitału. W spółce komandytowo-akcyjnej powinien on wynosić co najmniej 50 000 zł. Spółka komandytowo-akcyjna przeznaczona jest najczęściej dla dużych przedsiębiorstw rodzinnych, które zamierzają pozyskać kapitał do prowadzenia dalszej działalności i uniknąć przy tym wrogiego przejęcia. Pozyskanie kapitału następuje w drodze emisji akcji.

Jest to spółka, która prowadzi przedsiębiorstwo zarobkowe, i w której za jej zobowiązania przynajmniej jeden wspólnik odpowiada bez ograniczenia całym swoim majątkiem osobistym, a pozostali wspólnicy są akcjonariuszami.

Statut spółki komandytowo-akcyjnej powinien być sporządzony w formie aktu notarialnego, co pociąga za sobą poniesienie dodatkowych kosztów, podobnie jak ma to miejsce w przypadku spółki komandytowej. Tutaj także istnieje obowiązek prowadzenia tzw. „pełnej księgowości”. Spółka komandytowo-akcyjna powstaje z chwilą wpisu do rejestru (KRS).

W drugiej części artykułu dowiecie się wszystkiego o spółkach kapitałowych>>>

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail