Czego szukasz

Elastyczny biznes dla Mamy. Akademia Bystrzak

Marta Świeżak i Sylwia Skóra – obie kilka miesięcy temu rozpoczęły swoją własną działalność. Sylwia w Bełchatowie a Marta w Stalowej Woli – uruchomiły Akademię Bystrzak. Dlaczego przekonała je oferta Akademii? Jak wyglądają początki w tym biznesie i jak zdobyły pierwszych klientów? Jesteś ciekawa czy to również rozwiązanie dla Ciebie? Zobacz jak zacząć i jak prowadzić fajny, elastyczny biznes, nie tylko w wielkim mieście.

  • Franczyzadlamamy.pl - 24/03/2017
Radosne dziecko na urodzinach

W Twoim mieście nie ma ciekawej oferty zajęć dla dzieci i młodzieży, a Ty chciałabyś takie miejsce stworzyć? Otwórz własną Akademię Bystrzak i zarabiaj – pracuj tak jak Sylwia Skóra z Bełchatowa  i Marta Świeżak ze Stalowej Woli.

Skontaktuj się już dzisiaj, odpowiem na wszystkie pytania!

Agnieszka Gorzyńska – tel. 888-735-594, email: biuro@bystrzak.org,

www.bystrzak.org

Marzenie o pracy z dziećmi

Sylwio, otworzyłaś swoją działalność w Bełchatowie. Dlaczego chciałaś prowadzić zajęcia kreatywne dla dzieci pod marką Akademii Bystrzak?

Chciałam otworzyć placówkę, która będzie związana z dziećmi. Początkowo miałoby to być przedszkole, ale koszty otwarcia są dużo większe. Czytając ofertę Bystrzaka, spodobało mi się postawienie na kreatywność, twórczość. Koncepcja Podróżniczych Kursów Rozwoju Intelektu bardzo przypadła mi do gustu, w pełni się z nią utożsamiałam.

Marto, a Ty? Co zadecydowało, że prowadzisz Bystrzaka w Stalowej Woli?

Nie wiem, nie umiem tego nazwać – po prostu zobaczyłam Bystrzaka i mnie olśniło 🙂 Długo szukałam pomysłu na swoją działalność, bardzo chciałam robić coś po swojemu, ale nie miałam konkretnego planu – wiedziałam tylko tyle, że chcę pracować w swoim zawodzie, a jestem pedagogiem, ukończyłam Uniwersytet Jagielloński w Krakowie.

Chciałam sama zarządzać swoim czasem (co okazało się pobożnym życzeniem, bo muszę się dostosować do grafiku zajęć, a mam ich sporo), robić to co lubię, sama decydować o tym, jak pracuję. Zaczęłam szukać inspiracji w internecie i tak dotarłam do oferty Pani Agnieszki Gorzyńskiej, napisałam maila i tak się zaczęło. Kilka miesięcy rozmów zaowocowało podpisaniem umowy i dziś mam swoją małą firmę.

Children playing with painting with the background painted

Sylwio, mam do Ciebie nasze obowiązkowe pytanie do mamy – jak godzisz rolę właścicielki biznesu z  byciem mamą ? Jak dużo pracujesz i czy Twoja córka uczestniczy w zajęciach, kiedy Ty pracujesz?

Prawdę powiedziawszy Bystrzak zajmuje mi cały dzień, wieczór, nawet w nocy często mi się śni 😉 Oczywiście codziennie znajduję czas dla córki, ale nie tak dużo jakbym chciała. Taki wieczny dylemat matki, która postanawia zrobić karierę 😉 Mam duże wsparcie od mojego partnera, kiedy tylko jest w domu.

Alicja, moja córka uczestniczy w zajęciach w Bystrzaku, podczas gdy ja prowadzę grupę w innej sali. Prowadzę tylko jedną, raz w tygodniu. Resztę czasu poświęcam na zarządzanie całą placówką.

bystrzak_bochnia_dziewczynka_mapa_640

Marto, Ty etap macierzyństwa masz jeszcze przed sobą. Dlaczego zatem zdecydowałaś się na „dzieciowy” biznes? Często dopiero doświadczenie macierzyństwa kieruje mamy ku takim pomysłom…

Często, ale nie zawsze. Nie trzeba mieć własnych dzieci, aby umieć uczyć, umieć zająć czas, zainteresować. Wielu moich znajomych ma dzieci, ale kompletnie nie potrafi zorganizować im wolnego popołudnia czy wytłumaczyć zadania z matematyki – to świadczy o tym, że posiadanie dzieci, a umiejętność pracy z nimi, to dwie zupełnie różne inne rzeczy.

Bycie rodzicem nie zawsze idzie w parze z cierpliwością do nich, umiejętnością wytłumaczenia im, czasem po dziesięć razy, dlaczego tęcza ma 7 kolorów. To, że mam dziecko, nie czyni mnie automatycznie specjalistą od nauczania i wychowania. Chociaż swoich dzieci nie mam, wszystkich moich kursantów traktuję jak własne, czasem im się nawet wyrwie “ciociu”  i słyszę, że jestem “ najsuperowsza w szkole” 🙂

Wiem, że już w pierwszym miesiącu swojej działalności odniosłyście niemałe sukcesy. Sylwia zdobywając 90 klientów na zajęcia, a Marta – 150. Jak to osiągnęłyście?

Sylwia: W moim przypadku była to przede wszystkim reklama na FB, w którą dość mocno inwestował mój partner. Mieliśmy masę osób, które przewinęły się na Dniach Otwartych, a 80-90% z nich dowiedziało się o nas z FB. Dostaliśmy momentalnie około 400 polubień. Teraz szukamy innego kanału reklamy, bowiem nadal gro ludzi w Bełchatowie nie wie o istnieniu Bystrzaka.

Marta: Do tej pory nie wiem jak to zrobiłam 🙂 Chyba po prostu przekonałam ludzi, że warto. Bardzo dużo pracy kosztowały mnie spotkania z dyrekcją, odwiedziłam wiele szkół. Później przygotowanie lekcji pokazowych, znalezienie trenera (chciałam dobrego, znalazłam świetnego).

Przez całe wakacje robiłam promocję – festyny, pikniki, warsztaty dla dzieci, urodziny itd., aby jak najwięcej osób o Bystrzaku usłyszało. Miałam też to szczęście, że trafiłam na fantastycznych dyrektorów, którym się chce, którzy autentycznie szukają dla dzieci nowych, ciekawych zajęć poza szkołą, którzy inwestują w swoich uczniów, bo wiedzą, że sama szkoła, choćby najlepsza to dziś za mało.

Chyba najważniejsze jest to, żeby być autentycznym i zarażać swoim pomysłem- jeśli sami nie będziemy przekonani do tego, co robimy, nikt nam nie uwierzy.

Nie ma jednej, skutecznej recepty na sukces, ale wiem jedno – jeśli ktoś ciężko pracuje, jest uczciwy i naprawdę chce –  musi się udać.

bystrzak_bochnia_chemik_640

Marto, Ty prowadzisz swój biznes w Stalowej Woli, ale nie masz własnej siedziby. Wszystkie zajęcia odbywają się w szkołach i przedszkolach. Skąd pomysł na taki model?

Pomysł wziął się stąd, że Stalowa Wola jest bardzo trudnym  miastem – ciężko tu cokolwiek prowadzić. To małe miasto, niewiele się tu dzieje, a jak już ktoś coś zaproponuje, to nie ma zainteresowania.

Poza tym ja skupiłam się na działalności przede wszystkim na terenach wiejskich. Dzieci z małych miejscowości nie mają właściwie żadnego dostępu do zajęć dodatkowych w swoim miejscu zamieszkania, trzeba je wozić kilka, kilkanaście kilometrów. Wpadłam na pomysł, żeby w takim razie przyjechać do nich – nie przyszedł Mahomet do góry, to przyszła góra do Mahometa 🙂

Pomyślałam, że zajęcia, które odbywać się będą w szkole, po lekcjach, w klasie, będą znacznym ułatwieniem dla rodziców. Nie trzeba dzieci nigdzie dowozić, tracić czasu czekając na nie, mniej problemów organizacyjnych i co najważniejsze – mniejsze koszty, bo rodzice do ceny zajęć (która w mieście jest dwukrotnie wyższa) muszą doliczyć koszty dojazdu. Ponadto razem ze szkołami, przedszkolami i Klubokawiarnią Tipi, z którą współpracujemy bardzo intensywnie, łatwiej jest nam się wzajemnie promować i pomagać sobie w różnych sytuacjach.

Czy „mobilna” placówka to mniejsze koszty i łatwiej uruchomić taki biznes? Czy dużo musiałaś zainwestować?

Zależy jak na to patrzeć. Własna placówka to na pewno większa niezależność. Ja muszę ustalać ze szkołami, kiedy mogę prowadzić zajęcia i w dużej mierze od tego zależą moje dochody. Nie wiem, czy jest łatwiej, bo nie mam porównania, ale na pewno odwiedzanie szkół, robienie lekcji pokazowych i dojazdy nie należą do zadań łatwych – zwłaszcza zimą.

Na plus oceniam to, że w przypadku “gorszego” miesiąca nie martwię się o czynsz za wynajem lokalu, co nie znaczy, że nie mam innych kosztów, np. dojazd jest dość drogi.

Jeśli chodzi o inwestycję to koszty materiałów dydaktycznych, wydatki na promocję, szkolenia, dojazdy do szkół przed rozpoczęciem zajęć kosztowały mnie ok. 25000 zł. Cały czas się zwraca, ale jest dobrze.

Sylwio, a Ty – wynajmujesz lokal. Jakie masz koszty i jaki zysk?

Na razie jeszcze inwestuję zyski w rozwój (ostatnio np. rolety, tuby do przechowywania dużych papierowych dekoracji, kasa fiskalna) – więc mój zarobek po 4 miesiącach działania jest trochę poniżej oczekiwań.

Ale widzę także spore rezerwy. Grup jest dużo, w niektórych sporo wolnych miejsc. Planuję zwiększyć liczbę kursantów do 110-120, organizować więcej urodzin, to powinno zwiększyć moje zyski.

Mocno zastanawiam się nad tym, jak wypełnić czas w godzinach 9-15. Niedługo wprowadzimy opiekę nad dziećmi na godziny, tak by mama mogła w tym czasie załatwić sprawy urzędowe, pójść do fryzjera czy kosmetyczki. Zobaczymy jakie rezultaty to przyniesie.

Trzymam kciuki za Twoje plany! Może nasze Czytelniczki podpowiedzą Ci jeszcze jak wykorzystać potencjał Twojego miejsca? Dziewczyny, a jakie zalety ma prowadzenie Bystrzaka? Czym ten pomysł zachęcił Was do rozpoczęcia współpracy? Co było decydujące?

Sylwia: Jest to biznes zgodny z moją pasją i wykształceniem. Posiada program zgodny z moimi przekonaniami, gotową metodykę zajęć i co bardzo ważne, mogę liczyć na dużą pomoc od Bystrzaka.

Marta: Dla mnie ogromną zaletą jest pomoc ze strony Pani Agnieszki – zawsze można liczyć na wsparcie i dobrą radę, czasem miłe słowo 🙂 Pani Agnieszka jest bardzo ciepłą, serdeczną osobą, więc dzwonię i piszę do niej w każdej sprawie.

Drugą zaletą są gotowe i sprawdzone scenariusze zajęć – sprawdzone nie tylko pod względem merytorycznym, ale też praktycznym.

Trzecią zaletą jest elastyczna forma franczyzy- to model franczyzy miękkiej, czyli tak naprawdę o wielu rzeczach mogę decydować sama, w zależności od tego, jakie rozwiązanie jest dla mnie najkorzystniejsze. Oczywiście franczyza zobowiązuje mnie do przestrzegania pewnych reguł, ale w żadnym stopniu nie czuję się ograniczona w działaniu, więc czuję, że to mój własny biznes.

Dziękuję Wam bardzo za tę rozmowę. Mam nadzieję, że kiedy wrócimy do rozmowy za rok, będziecie miały dużo dobrych wieści do przekazania 🙂 Trzymam kciuki!

Marta Świeżak

Pani Agnieszka Gorzyńska – pomysłodawczyni i założycielka Akademii Bystrzak

Pani Agnieszko, dlaczego mamy tak chętnie wybierają Bystrzaka i zaczynają z Panią współpracę?

Ponieważ dzięki współpracy z Akademią mogą połączyć pasję z rodzicielstwem.

Każda mama chce, aby jej dziecko rozwijało się wszechstronnie. Mamy często otwierają Bystrzaka, ponieważ w ich mieście nie ma tak ciekawych zajęć dodatkowych dla dzieci.

Model pracy jest również bardzo elastyczny i dostosowany do codziennych obowiązków rodzicielskich. W godzinach dopołudniowych można pracować w domu.

Z jaką inwestycją muszą się zmierzyć nowi franczyzobiorcy i po ilu miesiącach ta inwestycja się zwraca?

Są to na początku koszty rzędu 6,5 tys. zł. To cena pakietu, w którego skład wchodzi cały sprzęt dydaktyczny, metodyka dla trenerów, pakiet startowy dla grup ( wielkoformatowa mapa myślowa, magnetyczne tabliczki z obrazkami i opisami zwiedzanych miejsc, tablice do nauki technik pamięciowych, tablice z wyrazami, wyrażeniami).

  • Nie pobieramy opłaty wstępnej. Wszystkie materiały udostępniamy. Przez cały okres trwania współpracy franczyzobiorca nie dokonuje zakupów materiałów reklamowych ani zestawów, na których pracują dzieci.
  • Miesięczna stała opłata wynosi 590 zł. W okresie wakacyjnym jest 50 % zniżka.
  • Okres od dnia podpisania umowy do września (otwarcie placówki) jest bezpłatny.
  • Nie pobieramy żadnych opłat procentowych, ani opłaty uzależnionej od ilości uczestników kursów.Miesięczne wpłaty od rodziców to dochód Franczyzobiorcy.
  • Jeśli chodzi o zwrot inwestycji, to następuje już po 2 miesiącach edukacji 30 osób.

W jakich miastach chciałaby Pani otworzyć nowe placówki w 2017 roku? Ile placówek działa obecnie?

Posiadamy 42 placówki na terenie Polski. W tym roku chcemy otworzyć kolejne Akademie w miastach, w których jeszcze nie działamy, dlatego zapraszam serdecznie Panie do kontaktu ze mną. Odpowiem na każde pytanie o Mamy, która myśli o biznesie edukacyjnym.

Skontaktuj się już dzisiaj!

Agnieszka Gorzyńska – tel. 888-735-594, email: biuro@bystrzak.org

www.bystrzak.org

Przeczytaj więcej o tym pomyśle na biznes.

Zdjęcia: własność Akademii Bystrzak

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdzony biznes, który nie boi się konkurencji – załóż własną szkołę Early Stage

Kiedy Magda Kowalko była w ciąży, wróciła z Warszawy do rodzinnego miasta. Aktywna zawodowo, nie chciała rezygnować ze swojej pracy w Early Stage, więc... otworzyła szkołę Early Stage w Ełku. Jedyne czego się bała, to konkurencji, ale już dzisiaj Magda wie, że zachwycone dzieci i wysoka jakość zajęć są jej najsilniejszą bronią. Sprawdź czy Ty też możesz założyć swój wymarzony biznes z Early Stage!
  • Franczyzadlamamy.pl - 19/02/2018
Magda Kowalko franczyzobiorca Early Stage z Ełku z rodziną

Myślisz o własnym biznesie? Lubisz pracować z dziećmi?

A może chciałabyś skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes, który działa od 25 lat?

Załóż własną szkołę Early Stage w Twoim mieście i prowadź zajęcia z języka angielskiego dla dzieci!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Zadzwoń już teraz!

Na Twój telefon czeka Iza Mieszała
mail: franczyza@earlystage.pl
tel.: 500-278-376

Weź udział w webinarze 21.02.2018 i dowiedz się jak prowadzić własną szkołę! Tonia Bochińska – współwłaścicielka Early Stage odpowie na wszystkie Twoje pytania. Zapisz się na webinar! 

magdalena kowalko

Magdo, przez 3 lata pracowałaś jako lektor, a później metodyk języka angielskiego w szkole Early Stage w Warszawie. Kiedy założyłaś własną rodzinę, zdecydowałaś się na powrót w rodzinne strony – do Ełku, ale wcale nie rozstałaś się z Early Stage, tylko tam założyłaś własną szkołę. Opowiedz o tej „rewolucji” w Twoim życiu.

„Rewolucja” to rzeczywiście trafne słowo. Gdy zaszłam w ciążę, postanowiłam, że na pewno na jakiś czas wrócę do Ełku, głównie ze względu na rodzinę. Wiedziałam, że będę miała wsparcie najbliższych i będzie mi ze wszystkim łatwiej. Cieszyłam się na myśl o dziecku i byciu mamą, ale wiadomo, że były też obawy związane z nową rolą. W głowie pojawiało się mnóstwo pytań, m.in. „co dalej?”, „iść na urlop macierzyński na pół roku czy rok?”, „szukać w Ełku jakiejś pracy czy wracać do Warszawy?” i milion innych.

Na szczęście jeszcze przed wyjazdem do Ełku spotkałam się z Tonią, współwłaścicielką Early Stage, która w rozmowie zapytała, czy nie myślałam o otwarciu ES w Ełku. Szczerze, takie pytanie uznałam za wielki komplement i było mi miło, że Tonia we mnie wierzy.

Pamiętam, jak powiedziała, że daje „zielone światło” na Early Stage w Ełku. I wtedy zapaliła się lampka nad moją głową – eureka! Przecież od czasów studenckich marzyłam o własnej szkole! Przerażała mnie tylko wizja tworzenia własnych materiałów, grafiki, prowadzenia i organizacji kampanii reklamowej itp. A tu – proszę bardzo, wszystko w zasięgu ręki, wystarczy się dobrze zorganizować i efektywnie wykorzystać wszystko, co daje ES, szkoła którą przecież już bardzo dobrze znałam i do której byłam przekonana.

Mówiłaś, że Ełk ma „tylko” 60 tys. mieszkańców i bałaś się, że szkoła nie będzie miała klientów. Zwłaszcza, że w Ełku już wcześniej działały inne szkoły językowe… Czy właśnie tego – braku klientów – obawiałaś się najbardziej?

Tak, najbardziej bałam się braku klientów, oraz wstyd przyznać – „roboty papierkowej” i wszystkich tych rozliczeń księgowych. Później okazało się, że zupełnie niepotrzebnie 🙂

Ale równocześnie Twój mąż mówił Ci, że to super pomysł. Co ostatecznie przekonało Cię, że warto założyć własną szkołę Early Stage?

Mój mąż Tomek od samego początku nie miał wątpliwości, że Early Stage w Ełku „zadziała”, że swoją osobą i zajęciami będę przyciągała rzesze dzieci. Dziękuję mu za to, że tak we mnie wierzył i popychał do działania, bo trochę mi tej odwagi na samym początku brakowało.

Ostatecznie do założenia własnej szkoły Early Stage przekonał mnie prestiż szkoły. Byłam przekonana do Early Stage od samego początku naszej współpracy. Ciekawe, autorskie materiały pięknie oprawione muzycznie, metoda trafiająca do dzieci – dużo rymu, rytmu, ruchu, humoru – po prostu wiedziałam, że będzie co w Ełku reklamować 🙂 Dodatkowo bardzo bogate zaplecze metodyczne, szkolenia oferowane przez szkołę, to wszystko dawało poczucie bezpieczeństwa.

Plus sam fakt, że szkoła działa już od 25 lat – to przecież o czymś świadczy. Wiedziałam, że w kampanii reklamowej będę mogła użyć wielu solidnych argumentów, żeby przekonać rodziców dlaczego ich dzieci powinny uczyć się właśnie w Early Stage.

Jak przygotowywałaś się do otwarcia szkoły? W tym czasie urodziłaś córeczkę, byłaś więc jednocześnie świeżo upieczoną mamą i przedsiębiorcą 🙂

W czerwcu 2015 r. przyszła na świat Lidzia. Pierwsze miesiące po porodzie poświęciłam wyłącznie jej i mężowi Tomkowi, nie skupiałam myśli na pracy, ale miałam już plan. Wczesne planowanie działań jest bardzo ważne. Postanowiłam, że jesienią zacznę rozglądać się za jakimś lokalem, a w styczniu ruszę do szkół, żeby podpytać dyrekcję o możliwości wynajęcia sal lekcyjnych.

Z kampanią reklamową chciałam wystartować już wiosną – postawiłam na udział w lokalnych festynach. Sądziłam, że najlepiej będzie jak rodzice i dzieci zobaczą mnie w akcji, chociaż troszkę poznają Early Stage poprzez czynny udział w różnego rodzaju grach i zabawach. Skontaktowałam się z Urzędem Miasta z propozycją organizacji atrakcji dla dzieci/stanowiska ES na różnych eventach, co spotkało się z pozytywną reakcją. Chciałam pokazać ES na większości imprez wiosenno-letnich w Ełku, łącznie z Dniami Otwartymi w szkołach, i na szczęście dzięki determinacji i dobrej organizacji pracy, udało się zainteresować spore grono dzieci i rodziców.

Mówiłaś, że na każdym kroku miałaś wsparcie rodziny, np. dziadków, którzy do dzisiaj opiekują się Twoją córką. Czy to Twoja „tajna broń”? Jak wygląda Twój typowy dzień pracy? Kiedy jesteś panią od angielskiego, kiedy bizneswoman, a kiedy najukochańszą mamą?

Oj tak, dziadkowie to zdecydowanie moja „tajna broń”! 🙂 Mam ogromne szczęście, że dziadkowie są tak zaangażowani w opiekę nad Lidką. Dużo zawdzięczam szczególnie mamie, która mimo aktywnego trybu życia spędza z Lidzią sporo czasu. Świadomość, że córcia świetnie się bawi i jest w gronie rodziny, podczas gdy ja pracuję, daje mi komfort psychiczny.

Poza tym, całkiem nieźle zorganizowaliśmy się też z mężem – Tomek ma pierwszą, a ja drugą zmianę. Do południa jestem w domu z córką. Staram się jak najefektywniej wykorzystywać ten czas. Jemy razem śniadania, bawimy się, chodzimy na spacery i nad jezioro. Pracę zaczynam po południu, zwykle ok. godz. 13, wtedy opiekę nad Lidką przejmują dziadkowie i później mąż, a ja do godz. 19 włączam tryb pani od angielskiego.

Myślę, że bizneswoman jestem non stop – odbieram i wykonuję telefony o różnych porach, koresponduję mailowo, biorę udział w spotkaniach z rodzicami bądź dyrekcją szkół czy innymi władzami. Przy dobrej organizacji pracy da się to wszystko pogodzić.

Mamą jestem 24h na dobę – nie tylko do południa i wieczorami, w pracy też myślami jestem z Lidzią i dostaję smsowe update’y co tam u niej słychać 🙂

magdalena kowalko

Twoja szkoła działa już drugi rok. Masz obecnie około 100 uczniów, których uczycie w 3 placówkach w Ełku – świetny wynik! Gratuluję! Czyli nie trzeba się było bać konkurencji?

Dziękuję! Sama jestem w szoku. Liczba uczniów po pierwszym roku szkolnym prawie się podwoiła, co bardzo dobrze świadczy o szkole 🙂 Okazuje się, że poczta pantoflowa to najlepsza reklama. Jeśli szkoła wywiązuje się ze swoich obietnic, dzieci wracają z zajęć uśmiechnięte, widać efekty nauki, to wieść o takim super miejscu jak Early Stage szybko się rozchodzi. Wielkie billboardy nie są potrzebne, zniżki i promocje, mnóstwo gadżetów też nie.

Na samym początku pracy jako przedsiębiorca jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dziś wiem, że chodzi o jakość, a Early Stage może się poszczycić najwyższą jakością nauczania.

Jakie były składniki Twojego sukcesu? Dzięki czemu go osiągnęłaś?

Na pewno dzięki wierze w siebie, której jak wcześniej wspomniałam, nabrałam jeszcze więcej dzięki mężowi – on utwierdzał mnie w przekonaniu, że jestem super nauczycielką z powołania i nadaję się do prowadzenia własnego biznesu.

Do składników sukcesu dodać szczyptę kontaktów z właściwymi osobami, kilo praktycznej wiedzy od Early Stage – wszystkie materiały, przewodniki, gigantyczny know-how i wsparcie na co dzień, dwa kilo dążenia do wyznaczonych sobie celów, tonę optymizmu i pracowitości i voila – sukces gwarantowany.

Magdo, wkrótce urodzisz drugie dziecko, a cały czas prowadzisz zajęcia w szkole. Po porodzie nie zostawisz firmy na rok i myślami na pewno cały czas będziesz „w pracy”. Równocześnie wraz z powiększeniem rodziny jeszcze trudniej będzie zachować równowagę między życiem prywatnym a zawodowym. Gdzie Twoim zdaniem tkwi sekret udanej rodziny i sukcesów zawodowych?

Zgadza się, w maju spodziewamy się kolejnej córeczki, a ja już we wrześniu planuję powrót do sali lekcyjnej. Oczywiście wszystko stopniowo, ale jednak będę ciągle żyła pracą. Zachowanie równowagi między życiem prywatnym a zawodowym z pewnością nie jest takie łatwe, a przy dwójce dzieci będzie jeszcze większym wyzwaniem.

Jestem jednak dobrej myśli. Jeśli teraz udaje się to pogodzić, to postaramy się to tak utrzymać. Czasem pracuję późnymi wieczorami, gdy córcia już śpi – wtedy przygotowuję zajęcia, ogarniam sprawy organizacyjne itp. Zdarza się, że razem szykujemy coś w ciągu dnia – rysujemy, wycinamy, drukujemy – Lidzia chętnie pomaga mi w przygotowaniach do lekcji, a przy okazji sama chętnie uczy się angielskiego.

Weekendy staramy się spędzać wspólnie całą rodziną, to czas odpoczynku i zbierania sił na kolejne dni. Zdarzają się weekendy pracujące, ale wtedy też dajemy radę – dzięki dziadkom 🙂

magdalena kowalko

Kiedy prowadzisz własny biznes, to z jednej strony masz wymarzoną elastyczność. A z drugiej strony myślami jesteś cały czas w pracy. Nie da się zamknąć drzwi, wyjść i zapomnieć 🙂 Co Ci dało to, że założyłaś własną szkołę, że przeszłaś na swoje?

Poczucie spełnienia. Jest tak jak mówisz – nie da się zamknąć drzwi, wyjść i zapomnieć. W głowie ciągle Early Stage. Jednak świadomość, że prowadzę własną cudowną szkołę (z wspaniałymi uczniami, których serdecznie pozdrawiam i ściskam!) w moim pięknym rodzinnym mieście na Mazurach daje mi ogromną satysfakcję.

Mam pracę, którą kocham i jestem otoczona tymi, których kocham. Nie potrzeba mi nic więcej 🙂

Czego mogę Ci życzyć na koniec naszej rozmowy?

Aby Early Stage w Ełku rozwijało się w takim tempie jak do tej pory, albo z jeszcze większym rozmachem. Oraz szczęśliwego rozwiązania i zdrowia dla całej naszej rodziny 🙂

W takim razie, niech wszystko się spełni! Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Magda odnalazła swoją wymarzoną pracę! Jeśli Ty też chciałabyś prowadzić biznes pod sprawdzoną marką i oferować najwyższą jakość zajęć językowych dla dzieci w swoim mieście – skontaktuj się już teraz! 

Na Twój telefon czeka Iza Mieszała
mail: franczyza@earlystage.pl
tel.: 500-278-376

Przekonaj się już dziś, czy to biznes dla Ciebie!

Zapraszamy na webinar!

Weź udział w webinarze 21.02.2018 i dowiedz się jak prowadzić własną szkołę!

Tonia Bochińska – współwłaścicielka Early Stage odpowie na wszystkie Twoje pytania. Zapisz się na webinar! 

Obejrzyj historię Violetty Wandzlewicz, która prowadzi szkołę Early Stage w Bydgoszczy

early stage logo

Zdjęcia: archiwum Magdaleny Kowalko, zdjęcie tytułowe – autor Aneta Lewoń

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 kroków jak wyjść z impasu w swojej firmie

Włożyłaś wielki wysiłek w założenie i w prowadzenie własnej firmy. Liczyłaś na sukces i powodzenie, a spotkał Cię kryzys. Brak efektów Twoich działań rodzi w Tobie frustrację i brak obiektywizmu, a to nie pomaga wyjść z impasu. Jak sobie z nim poradzić?
  • Marta Szelejak - 19/02/2018
młoda zasmucona businesswoman w swoim biurze

Założyłaś własną firmę. Na początku byłaś podekscytowana i pełna zapału. Pojawili się pierwsi klienci. Zostawili bardzo dobre opinie. A później coś się wydarzyło.

Mówisz o sobie:

  • utknęłam w czarnej dziurze,
  • nic nie robię ze swoim biznesem i nie potrafię się do tego zmusić,
  • nie wiem, jak zrealizować mój pomysł,
  • nie wiem, czy to ciągnąć,
  • nie wiem, za co się zabrać, bo czego spróbuję, to mnie przerasta,
  • nie przechodzę z fazy planów do działania.

Bardzo często słyszę od kobiet takie zdania

Z mojego doświadczenia wynika, że utykamy wówczas, gdy tracimy poczucie sprawstwa. Gdy przestajemy wierzyć w naszą firmę lub w siebie, tracimy połączenie z tym, co chciałyśmy stworzyć.

W mojej pracy codziennie spotykam kobiety, które utykają z rozwojem własnej firmy. Bardzo dużo spośród nich twierdzi, że za mało wie. Mówią, że potrzebują kolejnego kursu z marketingu czy sprzedaży, dodatkowego kursu ze swojej specjalizacji i że dopiero wtedy będą gotowe, aby pójść dalej.
W większości przypadków to nie jest prawda.

Te kobiety mają w sobie już wszystko, aby zacząć działać. Nie potrzebują kolejnych supermocy, ale wiary w siebie, odwagi do działania, przełamania lęku przed pokazaniem światu swoich działań. Potrzebują przepracować pewne schematy myślenia o sobie i biznesie.

To, czego im trzeba, to lepsze poznanie samej siebie, określenie miejsca, w którym się znajdują i z którego wyruszą. A także tego, do którego chcą dotrzeć.

Jak wyjść z impasu? Jak ruszyć z miejsca?

1. Podejmij decyzję

Pierwszym krokiem do ruszenia z miejsca jest decyzja, czy chcesz dalej rozwijać swoją firmę.

Zadaj sobie pytania:

  • Czy projekt, którym się zajmowałaś, jest dla Ciebie aktualny?
  • Czy to jest coś, czemu chcesz poświęcić czas i energię?
  • Czy chcesz to robić w takiej formie, jak dotychczas?
  • Na ile wierzysz, że jego realizacja jest możliwa?

Dopóki nie podejmiesz decyzji, czy chcesz dalej rozwijać swoją firmę, będziesz się rozpraszać. Brak jasnej deklaracji powoduje, że zastanawiamy się, zamiast działać. Rozważamy inne opcje, inne ścieżki i tak naprawdę nie koncentrujemy się na tym, co ważne.

Gdy już zdecydujesz, że chcesz ruszyć z miejsca i dalej rozwijać firmę, poczujesz nową energię. Może Ci pomóc takie ćwiczenie:

Wyobraź sobie, że rozwijasz firmę. Jest styczeń 2019 roku…

  • Co Ci to daje?
  • Jak zmienia się Twoje życie?
  • Jakie są zyski z takiej decyzji?
  • Czego Cię pozbawia prowadzenie własnej firmy?
  • Na kogo jeszcze ma to wpływ?

Gdy podejmiesz decyzję na „tak”, zapisz ją. To może być jedno zdanie, np. Ja,…, decyduję się dalej rozwijać swoją firmę”. Pamiętaj proszę, że jak już podejmiesz decyzję, to czas na działanie. Samo zapisanie się nie liczy.

2. Poznaj siebie

Jeśli sprzedajesz np. śrubki, ten punkt nie jest dla Ciebie istotny. Ale jeśli prowadzisz działalność opierającą się na Twojej osobowości, odrób tę lekcję. Mam tutaj na myśli te wszystkie branże, w których to my jesteśmy najlepszą wizytówką własnej firmy. Szczególnie, gdy to, kim jesteś, decyduje o Twojej marce. Rozwój firmy wymaga wysokiej samoświadomości.

Możesz zacząć od pytań:

  • Kim jestem?
  • Co jest dla mnie w życiu ważne?
  • Jakimi wartościami się kieruję?
  • Co mam tak naprawdę do przekazania?
  • Jakie mam role życiowe?
  • Jakie mam potrzeby i oczekiwania?
  • Jak chcę, aby wyglądało moje życie?

3. Wiedz, dokąd chcesz dojść

Czy wiesz, dokąd zmierzasz ze swoją firmą? Mówiąc krótko chodzi o wizję i cel. Wizja jest szersza od celu. To wyobrażenie, gdzie chcesz być np. za rok ze swoją firmą. Określa, jak to ma wyglądać – gdzie pracujesz, w jaki sposób, kto jest Twoim klientem, co mu oferujesz, ile zarabiasz.

Inspirująca wizja to klucz do osiągnięcia tego, czego chcesz. Na jej podstawie możesz określić już konkretny cel. Różni się on od wizji tym, że jest konkretny i mierzalny. Najlepiej, aby to było jedno zdanie, podczas, gdy wizja może zająć tyle miejsca, ile chcesz.

Dobrze sformułowany cel jest:

  • pozytywnie sformułowany – zapisz to, czego chcesz, do czego dążysz, a nie to, czego chcesz uniknąć,
  • określony w czasie – konkretna data,
  • mierzalny – ile chcesz zarabiać, ilu mieć klientów, po czym poznasz, że osiągnęłaś cel?
  • Twój, czyli to Ty masz tego chcieć, a nie np. Twój partner,
  • ambitny – ale taki, który faktycznie do zrealizowania. Często jest tak, że stawiamy sobie zbyt ambitne cele, które wywołują frustrację. Przez takie cele utykamy w miejscu, ponieważ nas paraliżują,
  • zapisany – badania dowodzą, że zapisane cele częściej realizujemy.

4. Zobacz, gdzie jesteś teraz

Zbadaj, co Cię wspiera, a co ogranicza w prowadzeniu firmy. Z rozmów, które odbywam z kobietami wynika, że to w tym obszarze przeważnie leży problem. Nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę nas ogranicza w prowadzeniu firmy, ale też z tego, gdzie są nasze główne moce.

Bardzo często jest tak, że utykamy, bo nie wierzymy w swoje umiejętności i brakuje nam odwagi. Uważamy, że nie jesteśmy wystarczające, aby odnieść sukces.

Regularnie umniejszamy swoje kompetencje. Skupiamy się na tym, czego nam brakuje, a nie na tym, co już mamy. Wynika to też z tego, że po prostu nie znamy siebie wystarczająco dobrze. Nie wiemy, gdzie jest nasze źródło mocy.

Polecam Ci zadać sobie następujące pytania:

  • Jakie są Twoje kluczowe umiejętności?
  • Czego jeszcze musisz się nauczyć?
  • Kto Cię wspiera?
  • Które działania przekładają się na efekty, a które wykonujesz bez sensu?
  • Ile masz czasu na rozwój działań?
  • Które nawyki wspierają Cię w rozwoju firmy?
  • A z których lepiej zrezygnować?
  • Co myślisz o sobie?
  • Co myślisz o prowadzeniu firmy i zarabianiu pieniędzy?

5. Zrób plan działania.

Ten etap zalecam zrobić dopiero po przejściu poprzednich. Często zaczynamy właśnie od planowania, nie mając nawet określonego celu.
To marnowanie energii.

Twoje działania będą wtedy przypadkowe, niezorganizowane. Mogą się sprawdzić w krótkim odcinku czasu, ale na pewno nie wtedy, gdy gra się toczy o rozwój Twojej firmy.

Na zakończenie polecam Ci pobrać z mojej strony darmowy test, który pokaże, co możesz zrobić, aby ruszyć z miejsca https://marta.szelejak.pl/

Zapraszam Cię gorąco do wzięcia udziału w bezpłatnym wyzwaniu, które pomoże Ci lepiej poznać samą siebie. Kieruję je głównie do kobiet w okolicy magicznej czterdziestki, ale jeśli czujesz, że chcesz zobaczyć, w jakim jesteś obecnie miejscu, poznać swoje wartości, potrzeby, stworzyć wizję swojego życia, to zapraszam.

Ruszamy dzisiaj, 19 lutego!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marta Szelejak
Pomagam kobietom przejść przez fazę utknięcia w prowadzeniu firmy. Dzięki pracy ze mną zaczynają bardziej wierzyć w siebie i działać z odwagą. Wspieram poprzez indywidualne sesje coachingowe, mastermindy oraz warsztaty. marta.szelejak.pl
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail