Czego szukasz

Dziesięć tysięcy zdjęć mam już dawno za sobą – historia Magdy

– Robiłam dziennie 300-500 zdjęć moim dzieciom. Potem wieczorami, kiedy one już spały, robiłam selekcję i obróbkę. Bardzo wiele materiału trafiało wtedy do kosza, ale myślę, że ten etap nauki był mi bardzo potrzebny. Henri Cartier-Bresson powiedział kiedyś, że „Twoje pierwsze 10 000 zdjęć jest najprawdopodobniej najgorszymi”. Ja 10 000 zdjęć mam już dawno za sobą – opowiada Magda, dla której motywacją do nauki w Akademii Fotografii Dziecięcej, była chęć robienia ładnych zdjęć swoim dzieciom. A jakie efekty przyniosła ta nauka? Zobacz sama!

  • Ewa Moskalik - Pieper - 07/03/2019
Magda Liborowska

Magda Librowska ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Na swojej stronie w zakładce „o mnie” napisałaś, że po urodzeniu córeczki nie chciałaś wracać do pracy w korporacji. Od kiedy wiedziałaś, że chcesz się zająć właśnie fotografią?

Przed urodzeniem drugiej córki zmieniłam miejsce zamieszkania, więc jasnym było dla mnie, że do tej samej pracy nie wrócę. Urlop macierzyński dał mi szansę na rozwinięcie umiejętności fotograficznych. Jak zaczynałam pierwsze kursy fotograficzne, to nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś będę się tym zajmowała profesjonalnie.

Moją główną motywacją do nauczenia się czegoś o fotografowaniu, była chęć robienia ładnych zdjęć moim dzieciom. Okres dzieciństwa tak szybko mija, a zdjęcia są wspaniałą pamiątką. Zależało mi, żeby moje dzieci miały dzieciństwo zapisane na pięknych fotografiach.

Jak dużo czasu musiałaś poświęcić na to, żeby w fotografii osiągnąć ten poziom umiejętności, którym dysponujesz teraz?

Zawsze lubiłam robić zdjęcia i wydawało mi się, że jak mam prostą linię horyzontu i niepoucinane ręce czy nogi, a do tego potrafię w programie graficznym podnieść kontrast rozjaśnić czy wykadrować zdjęcie to myślałam, że już jestem dobrym fotografem. (śmiech) Oczywiście zdjęcia robiłam w trybie AUTO.

Po pierwszym kursie w AFD zrozumiałam, że bardzo długa droga przede mną, jeśli chcę robić naprawdę dobre zdjęcia.

To co było dla mnie najważniejsze w początkowych miesiącach nauki, to wsparcie innym mam Akademii, które razem ze mną rozpoczynały naukę. Nasza grupa z października 2015 r., nazywała się Hortensjowa. Do tej pory utrzymuję kontakt z dziewczynami z tej grupy.

Miałam bardzo wiele chwil zwątpienia. Po okresach bardzo intensywnej nauki, potrafiłam przez dłuższy okres w ogóle nie robić zdjęć, bo byłam już tym zmęczona, a nie widziałam efektów. Ale za każdym razem wracałam do fotografii.

Ile czasu poświęciłam na robienie zdjęć na obecnym poziomie? Nie liczyłam, ale pewnie setki, o ile nie tysiące godzin. Ale robiłam to, bo chciałam. Tak się wkręciłam w fotografię, że były okresy, w których robiłam dziennie 300-500 zdjęć moim dzieciom. Potem wieczorami, kiedy one już spały, robiłam selekcję i obróbkę.

Bardzo wiele materiału trafiało wtedy do kosza, ale myślę, że ten etap nauki był mi bardzo potrzebny. Henri Cartier-Bresson powiedział kiedyś, że „Twoje pierwsze 10 000 zdjęć jest najprawdopodobniej najgorszymi”. Ja 10 000 zdjęć mam już dawno za sobą.

Jakie kursy fotografii dziecięcej na Akademi Fotografii Dziecięcej ukończyłaś?

Pierwszym kursem, na który się tam zapisałam był kurs o zakupie sprzętu, bo wtedy myślałam, że dobry sprzęt jest w stanie zrobić lepsze zdjęcia. Dopiero potem dotarło do mnie, że ten aparat, nawet najlepszy, sam zdjęć nie zrobi. I postanowiłam nauczyć się chociaż podstaw fotografii. Zapisałam się na „Wprowadzenie do fotografii dla mam.” Potem miałam świadomość jak dużo jeszcze nie wiem i nauka pochłonęła mnie na dobre. Ukończyłam 5 kursów ze ścieżki podstawowej.

Dodatkowo semestr na Uniwersytecie, a obecnie jestem w trakcie drugiego semestru. Ukończyłam jeszcze kurs „Warsztaty Finalne” oraz miałam „Konsultacje telefoniczne”.

Jaka fotografia jest Ci najbliższa i dlaczego?

Najbliższa memu sercu jest fotografia reportażowa. Chwytanie codzienności i chwil, które się już nie powtórzą. Bardzo lubię robić zdjęcia moim dzieciom w trakcie zabawy, wtedy jest najwięcej emocji, a ja bardzo lubię emocje na zdjęciach.

Jak przygotowujesz się do swoich sesji?

Moje przygotowanie do sesji wiąże się z dobrym poinformowaniem klienta jak ta sesja będzie przebiegać, jakie zdjęcia będę robiła, w jakich kolorach będą stylizacje i czego mogą się spodziewać. Uważam, że jeśli klient jest dobrze poinformowany to sesja przebiega bardzo sprawnie. Ja oczywiście wcześniej przygotowuję plan, jakie ujęcia chciałabym zrobić, a co potem z tego wychodzi, to już zależy od konkretnej sesji.

Pamiętasz swoją pierwszą profesjonalną sesję? Jak ją wspominasz?

Pamiętam bardzo dobrze jedną z pierwszych sesji, którą wykonywałam dla zupełnie obcej rodziny. Z wrażenia i emocji nie mogłam dzień wcześniej zasnąć. Ale chyba poszło mi dobrze, bo potem jeszcze dwukrotnie robiłam tej rodzinie zdjęcia :).

Zajmujesz się fotografią zawodowo, czy można powiedzieć, że żyjesz ze swojej pasji? Jesteś w stanie z tego zajęcia się utrzymać?

Zajmuję się zawodowo, ale niestety w tym momencie nie mogę powiedzieć, że się z tego utrzymuję. Zdaję sobie sprawę, że nowa firma na rynku potrzebuje czasu na rozwój. Porównując ilość zleceń z tego roku do roku ubiegłego mogę powiedzieć, że jest ich zdecydowanie więcej. Ale najważniejsze jest to, że mam wsparcie męża i rodziny w tym co robię i mogę sobie pozwolić na taki etap przejściowy. Mam nadzieję, że za rok będę mogła na to pytanie odpowiedzieć tak.

Jak organizujesz sobie pracę?

W tygodniu umawiam sesje w godzinach, kiedy moje dzieci są w szkole i przedszkolu. Jeśli mam reportaż, to zdjęcia wykonuję w weekendy, a wtedy dziećmi zajmuje się mój mąż lub dziadkowie. To co klienci widzą, to robienie zdjęć. Ale potem jest jeszcze etap obróbki. Prowadząc swoją firmę dużo czasu spędzam również na zajęciach w ogóle nie związanych ze zdjęciami, czyli marketingiem, pracami biurowymi czy pilnowaniem księgowości. Sporo czasu poświęcam również na ciągły rozwój.

Za co cenisz sobie prowadzenie własnej działalności?

Lubię to co robię. A najbardziej cieszą mnie uśmiechy moich klientów, kiedy oglądają gotowy materiał. Na zdjęciach mają zapisane piękne wspomnienia i będą do nich często wracać. Fotografie z czasem tylko zyskują na wartości. Przecież dzieci rosną i nie powtórzą się już takie momenty. A profesjonalne fotografie noworodkowe, reportaże z chrzcin, komunii, sesje dziecięce czy świąteczne zatrzymują te chwile na dłużej.

W prowadzeniu własnej działalności cenię sobie niezależność. Wymaga to systematyczności i odpowiedzialności, ale to ja jestem swoim szefem.

Co powiedziałabyś mamom, które myślą o swojej drodze zawodowej?

Jeśli chciałyby zająć się fotografią, to niech najpierw zrobią sobie biznesplan. Robienie pięknych zdjęć swoim najbliższym, a pozyskiwanie klientów, którzy chcą za zdjęcia zapłacić i się z tego utrzymywać, to dwie różne rzeczy.

Praca fotografa prowadzącego własną działalność wiąże się z szeregiem „niefotograficznych” zajęć, o których się nawet nie myśli na początku. Myślę, że dobrą opcją jest na początku „dorabianie” sobie pracą fotografa i dopiero potem podjęcie decyzji czy jest to zajęcie, które się chce wykonywać na pełen etat i zrezygnować z dotychczasowej pracy.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Magda Librowska ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie tytułowe: E. Siewier; pozostałe zdjęcia: Magda Librowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Ewa Moskalik - Pieper
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Jak obniżyć koszty prowadzenia firmy?

Obniżenie kosztów działalności bez utraty jakości oferowanych produktów i usług to wyzwanie większości przedsiębiorców. W artykule, z pomocą ekspertów firmy Gold Place poszukamy sprawdzonych sposobów na osiągnięcie takiego celu.
  • Przemysław Boruch - 21/03/2019
młoda kobieta przy biurku podlicza koszty działalności swojej firmy

Składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, koszty podatkowe, wynajęcie biura czy zakup towaru — wysokie koszty prowadzenia firmy to bolączka wielu, zwłaszcza początkujących przedsiębiorców. Czy te da się ograniczyć bez utraty jakości produktu? Zdecydowanie tak. Warto pamiętać jednak, że uniwersalna recepta na obniżenie kosztów przy zachowaniu pełnej wartości produktów nie istnieje. Sposoby optymalizacji powinny być więc dostosowane do konkretnej firmy.

Przedsiębiorcy, którzy chcą uciec przed wysokim ZUS-em, często rozważają rejestrację spółki z o.o. Czy zmiana formy prawnej firmy to dobry sposób na oszczędności?

Wybór formy prawnej powinien być podyktowany nie tylko chęcią oszczędzenia, ale również, a może nawet przede wszystkim — ryzykiem, z jakim wiąże się dana działalność. Choć w przypadku spółki z o.o. koszty księgowe są nieco wyższe niż przy niewielkiej, jednoosobowej działalności gospodarczej to pozwala ona nie tylko zaoszczędzić na składkach ZUS (przy minimum dwóch wspólnikach) czy podatkach (CIT 9%), ale również zabezpiecza prywatny majątek wspólników. Znajomość podstawowych zasad optymalizacji pozwoli uniknąć podwójnego opodatkowania i jeszcze lepiej wykorzystać potencjał spółki, zaoszczędzić i osiągnąć wyższe zyski. A jeśli przedsiębiorca nie ma doświadczenia w rejestracji czy prowadzeniu spraw spółki wystarczy, że skorzysta ze sprawdzonego biura rachunkowego.

Co z podwykonawcami i usługodawcami? Czy warto oszczędzać na ich usługach, wybierając najtańsze oferty?

Przed podjęciem decyzji o wyborze podwykonawcy warto zwrócić uwagę nie tylko na cenę, ale przede wszystkim na jakość oferowanych przez niego produktów czy usług. Czasem okazuje się bowiem, że niska cena idzie w parze z równie niską jakością. Zanim nawiążesz współpracę z grafikiem, firmą kurierską czy dostawcą produktów koniecznie zweryfikuj opinie na ich temat. Przejrzyj portfolio oraz regulamin świadczenia usług. Dzięki temu nie poniesiesz strat, wynikających z obniżonej jakości.

Czy dobra księgowa może pomóc w obniżeniu kosztów?

Zdecydowanie tak. Dobra doświadczona księgowa to nieoceniony skarb, zwłaszcza dla przedsiębiorcy, który dopiero zaczyna. Brak doświadczenia i nieznajomość przepisów mogą być przyczyną błędnych decyzji. W optymistycznym scenariuszu ich skutkiem będą dodatkowe koszty, których można było uniknąć, w pesymistycznym — konieczność tłumaczenia swoich działań przed organami podatkowymi. Prowadzenie księgowości na własną rękę pozwala uniknąć comiesięcznych kosztów. W dłuższej perspektywie może być jednak wyjątkowo nieopłacalne.

Czy warto zrezygnować z wynajmu biura i zarejestrować firmę we własnym mieszkaniu?

Zasadność wynajmu biura zależy przede wszystkim od specyfiki branży i rodzaju działalności firmy. Freelancer, wykonujący działalność zdalnie z pewnością obejdzie się bez przestrzeni biurowej. Firma produkcyjna zatrudniająca dziesiątki pracowników — raczej nie. Skutecznym rozwiązaniem, które pozwoli połączyć zalety tradycyjnego biura z niewielkimi kosztami, jest wynajem wirtualnego biura. Wynajmując wirtualne biuro, firma dostaje adres rejestracyjny. W ramach usługi może korzystać z obsługi recepcyjnej, biurek do pracy, a na spotkanie z klientem — wynająć salę konferencyjną. Korzystając z wirtualnego biura, adres zamieszkania przedsiębiorcy, (który jest zazwyczaj również adresem rejestrowym firmy), nie będzie widoczny w internetowych rejestrach. Ewentualne kontrole będą odbywać się w więc wirtualnym biurze, a kontrahenci nie będą niepokoić przedsiębiorcy w mieszkaniu.

Czy to prawda, że wejście na VAT pozwala wygenerować oszczędności?

Teoretycznie tak. Przedsiębiorca zarejestrowany jako czynny podatnik VAT ma bowiem możliwość pomniejszenia VAT-u należnego (VAT-u z faktur przychodowych) o kwotę VAT-u naliczonego (VAT z faktur kosztowych). W praktyce wiele zależy jednak od rodzaju działalności oraz grupy odbiorców. Jeśli firma świadczy usługi innym płatnikom VAT-u, rejestracja do podatku ma sens. Jeśli jednak odbiorcami są przede wszystkim osoby prywatne, kwota podatku zwiększy cenę produktu i zniechęci potencjalnych klientów.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę, aby obniżyć firmowe koszty?

Prowadząc biznes, warto unikać niepotrzebnych „głupich” kosztów. Firmowe konto za 25 zł miesięcznie? Abonament telefoniczny za 120 zł? Po co przepłacać? W czasach ogromnej konkurencji dobre konto bankowe otworzysz za 0 zł, a abonament w formule all możesz mieć już za 50 zł. Ma to jednak zastosowanie tylko w przypadku produktów i usług takich samych lub o zbliżonej jakości.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Przemysław Boruch
Od 2010 roku prowadzi Gold Place, firmę która zajmuje się pomocą przy zakładaniu firm oraz wynajmem wirtualnych biur i miejsc coworkingowych.

Sprawdzony biznes, który nie boi się konkurencji – załóż własną szkołę Early Stage

Kiedy Magda Kowalko była w ciąży, wróciła z Warszawy do rodzinnego miasta. Aktywna zawodowo, nie chciała rezygnować ze swojej pracy w Early Stage, więc... otworzyła własną szkołę Early Stage w Ełku. Jedyne czego się bała, to konkurencji, ale dzisiaj Magda wie, że zachwycone dzieci i wysoka jakość zajęć są jej najsilniejszą bronią. Sprawdź czy Ty też możesz założyć swój wymarzony biznes z Early Stage!
  • Franczyzadlamamy.pl - 19/03/2019
Magda Kowalko franczyzobiorca Early Stage z Ełku z rodziną

Myślisz o własnym biznesie? Lubisz pracować z dziećmi?

A może chciałabyś skorzystać ze sprawdzonego pomysłu na biznes, który działa od 25 lat? Załóż własną szkołę Early Stage w Twoim mieście i prowadź zajęcia z języka angielskiego dla dzieci!

Przekonaj się, czy to biznes dla Ciebie!

Zadzwoń już teraz!

Na Twój telefon czeka Iza Mieszała
mail: [email protected]
tel.: 500-278-376

Zapisz się na nasz webinar (wtorek, 9 kwietnia 2019 o godz. 21) i dowiedz się

Dlaczego kobiety dobrze sprawdzają się w biznesie? 

Zapisuję się na webinar! 

Co dalej po macierzyńskim?

Magdo, przez 3 lata pracowałaś jako lektor, a później metodyk języka angielskiego w szkole Early Stage w Warszawie. Kiedy założyłaś własną rodzinę, zdecydowałaś się na powrót w rodzinne strony – do Ełku. Jednak wcale nie rozstałaś się z Early Stage, ale w Ełku założyłaś własną szkołę. Opowiedz o tej „rewolucji” w Twoim życiu.

„Rewolucja” to rzeczywiście trafne słowo. Gdy zaszłam w ciążę, postanowiłam, że na pewno na jakiś czas wrócę do Ełku, głównie ze względu na rodzinę. Wiedziałam, że będę miała wsparcie najbliższych i będzie mi ze wszystkim łatwiej. Cieszyłam się na myśl o dziecku i byciu mamą, ale wiadomo, że były też obawy związane z nową rolą. W głowie pojawiało się mnóstwo pytań, m.in. „co dalej?”, „iść na urlop macierzyński na pół roku czy rok?”, „szukać w Ełku jakiejś pracy czy wracać do Warszawy?” i milion innych.

Na szczęście jeszcze przed wyjazdem do Ełku spotkałam się z Tonią, współwłaścicielką Early Stage, która w rozmowie zapytała, czy nie myślałam o otwarciu Early Stage w Ełku. Szczerze, takie pytanie uznałam za wielki komplement i było mi miło, że Tonia we mnie wierzy.

Studenckie marzenia

Pamiętam, jak powiedziała, że daje „zielone światło” na Early Stage w Ełku. I wtedy zapaliła się lampka nad moją głową – eureka! Przecież od czasów studenckich marzyłam o własnej szkole! Przerażała mnie tylko wizja tworzenia własnych materiałów, grafiki, prowadzenia i organizacji kampanii reklamowej itp. A tu – proszę bardzo, wszystko w zasięgu ręki, wystarczy się dobrze zorganizować i efektywnie wykorzystać wszystko, co daje Early Stage, szkoła którą przecież już bardzo dobrze znałam i do której byłam przekonana.

Mówiłaś, że Ełk ma „tylko” 60 tys. mieszkańców i bałaś się, że szkoła nie będzie miała klientów. Zwłaszcza, że w Ełku już wcześniej działały inne szkoły językowe… Czy właśnie tego – braku klientów – obawiałaś się najbardziej?

Tak, najbardziej bałam się braku klientów oraz wstyd przyznać – „roboty papierkowej”, wszystkich tych rozliczeń księgowych. Później okazało się, że zupełnie niepotrzebnie 🙂

Wsparcie męża

Ale równocześnie Twój mąż mówił Ci, że to super pomysł. Co ostatecznie przekonało Cię, że warto założyć własną szkołę Early Stage?

Mój mąż Tomek od samego początku nie miał wątpliwości, że Early Stage w Ełku „zadziała”, że swoją osobą i zajęciami będę przyciągała rzesze dzieci. Dziękuję mu za to, że tak we mnie wierzył i popychał do działania, bo trochę mi tej odwagi na samym początku brakowało.

Fantastyczna szkoła

Ostatecznie do założenia własnej szkoły Early Stage przekonał mnie prestiż szkoły. Byłam przekonana do Early Stage od samego początku naszej współpracy. Ciekawe, autorskie materiały pięknie oprawione muzycznie, metoda trafiająca do dzieci – dużo rymu, rytmu, ruchu, humoru – po prostu wiedziałam, że będzie co w Ełku reklamować 🙂 Dodatkowo bardzo bogate zaplecze metodyczne, szkolenia oferowane przez szkołę, to wszystko dawało poczucie bezpieczeństwa.

Plus sam fakt, że szkoła działa już od 25 lat – to przecież o czymś świadczy. Wiedziałam, że w kampanii reklamowej będę mogła użyć wielu solidnych argumentów, żeby przekonać rodziców dlaczego ich dzieci powinny uczyć się właśnie w Early Stage.

Przygotowania

Jak przygotowywałaś się do otwarcia szkoły? W tym czasie urodziłaś córeczkę, byłaś więc jednocześnie świeżo upieczoną mamą i przedsiębiorcą 🙂

W czerwcu 2015 r. przyszła na świat Lidzia. Pierwsze miesiące po porodzie poświęciłam wyłącznie jej i mężowi Tomkowi, nie skupiałam myśli na pracy, ale miałam już plan. Wczesne planowanie działań jest bardzo ważne. Postanowiłam, że jesienią zacznę rozglądać się za jakimś lokalem, a w styczniu ruszę do szkół, żeby podpytać dyrekcję o możliwości wynajęcia sal lekcyjnych.

Z kampanią reklamową chciałam wystartować już wiosną – postawiłam na udział w lokalnych festynach. Sądziłam, że najlepiej będzie jak rodzice i dzieci zobaczą mnie w akcji, chociaż troszkę poznają Early Stage poprzez czynny udział w różnego rodzaju grach i zabawach. Skontaktowałam się z Urzędem Miasta z propozycją organizacji atrakcji dla dzieci/stanowiska ES na różnych eventach, co spotkało się z pozytywną reakcją. Chciałam pokazać ES na większości imprez wiosenno-letnich w Ełku, łącznie z Dniami Otwartymi w szkołach, i na szczęście dzięki determinacji i dobrej organizacji pracy, udało się zainteresować spore grono dzieci i rodziców.

Wsparcie całej rodziny

Mówiłaś, że na każdym kroku miałaś wsparcie rodziny, np. dziadków, którzy opiekują się Twoimi córeczkami. Czy to Twoja „tajna broń”? Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?

Trafnie ujęte – dziadkowie to zdecydowanie moja „tajna broń”! Mam ogromne szczęście, że dziadkowie są tak zaangażowani w opiekę nad Lidzią i Marysią. Dużo zawdzięczam szczególnie tacie, który opiekuje się dziewczynkami w godzinach wczesnopopołudniowych, czyli wtedy kiedy wychodzę do pracy, a Tomka jeszcze nie ma.

Mój mąż bardzo pomaga mi w organizacji czasu – zawsze znajdzie sensowne rozwiązanie. Miał duży wkład w zgranie naszych grafików, dzięki temu świetnie się uzupełniamy. Do południa jestem w domu z córkami. Staram się jak najefektywniej wykorzystywać ten czas. Jemy razem śniadania, bawimy się, chodzimy na spacery i nad jezioro. Pracę zaczynam po południu, zwykle ok. godz. 13, wtedy opiekę nad dziewczynkami przejmuje mój tata i później zmienia go Tomek, ja natomiast do godz. 18 włączam tryb pani od angielskiego.

Bizneswoman i mama 24 h na dobę

Myślę, że bizneswoman jestem non stop – odbieram i wykonuję telefony o różnych porach, koresponduję mailowo, zajmuję się zaopatrzeniem lokalu, zamówieniami materiałów edukacyjnych, częściowo księgowością. Przy dobrej organizacji pracy da się to wszystko pogodzić.

Mamą jestem 24h na dobę – nie tylko do południa i wieczorami, w pracy myślami jestem z dziećmi. Tata wysyła mi czasami zdjęcia córek w trakcie zabawy. Jestem spokojna, bo wiem, że dziewczynki mają zapewnioną świetną rozrywkę – dziadek staje na głowie, żeby wnuczki były szczęśliwe. Poza tym w przerwie między zajęciami przyjeżdżam na chwilę do domu, żeby nakarmić Marysię. Zwykle nie ma mnie w domu nie dłużej niż 2-3 h pod rząd. To chyba nie tak długo:)

magdalena kowalko

Rozwój szkoły

Twoja szkoła działa już trzeci rok. Masz już około 160 uczniów, których uczycie w 4 lokalizacjach w Ełku, do tego od września planujesz powiększenie szkoły o kolejną salę lekcyjną – świetny wynik! Gratuluję! Czyli nie trzeba się było bać konkurencji?

Dziękuję! Sama jestem w szoku, zaczynałam z niespełna 50-cioma uczniami… a w tym roku taki wynik. Liczba uczniów co roku znacznie wzrasta, to bardzo dobrze świadczy o szkole. Często słyszę od rodziców czy nawet pań z pobliskiej piekarni i sklepu papierniczego same dobre opinie o Early Stage.

Okazuje się, że poczta pantoflowa to najlepsza reklama.

Jeśli szkoła wywiązuje się ze swoich obietnic, dzieci wracają z zajęć uśmiechnięte, widać efekty nauki, to wieść o takim miejscu jak Early Stage szybko się rozchodzi. Niepotrzebne są billboardy czy zachęcanie klientów zniżkami bądź gadżetami.

Na samym początku pracy jako przedsiębiorca jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Dziś wiem, że chodzi o jakość, a Early Stage może się poszczycić najwyższą jakością nauczania.

Wiara w siebie

Jakie były składniki Twojego sukcesu? Dzięki czemu go osiągnęłaś?

Na pewno dzięki wierze w siebie, której jak wcześniej wspomniałam, nabrałam jeszcze więcej dzięki mężowi – on utwierdzał mnie w przekonaniu, że jestem super nauczycielką z powołania i nadaję się do prowadzenia własnego biznesu.

Do składników sukcesu dodać szczyptę kontaktów z właściwymi osobami, kilo praktycznej wiedzy od Early Stage – wszystkie materiały, przewodniki, gigantyczny know-how i wsparcie na co dzień, dwa kilo dążenia do wyznaczonych sobie celów, tonę optymizmu i pracowitości i voila – sukces gwarantowany.

Work Life Balance

Magdo, niedawno urodziłaś drugą córeczkę i kilka miesięcy po urodzeniu Marysi wróciłaś do pracy i prowadzenia zajęć.
Czy wraz z powiększeniem rodziny i firmy jeszcze trudniej jest zachować równowagę między życiem prywatnym a zawodowym?

Zgadza się, w maju przyszła na świat nasza druga córeczka Marysia, a ja niecały miesiąc po urodzeniu byłam już na festynie promującym szkołę. Na dobre wróciłam do sali lekcyjnej we wrześniu. Pojęcie urlopu macierzyńskiego w tym przypadku jest mi obce. Chyba jestem pracoholiczką! Na szczęście moje dzieci to Anioły , nie dają mamie w kość 🙂

Dość często pracuję późnymi wieczorami, gdy dzieci już śpią – wtedy przygotowuję zajęcia, zajmuję się sprawami organizacyjnymi itp. Zdarza się, że razem szykujemy coś w ciągu dnia – rysujemy, wycinamy, drukujemy – starsza córka Lidzia chętnie pomaga mi w przygotowaniach do lekcji, a przy okazji sama chętnie uczy się angielskiego. Maria póki co tylko obserwuje, ale lada moment na pewno do nas dołączy 🙂

Weekendy staramy się spędzać całą rodziną, odwiedzamy bliskich, to czas odpoczynku i zbierania sił na kolejne dni. Zdarzają się weekendy pracujące, ale wtedy też dajemy radę – dzięki niezastąpionym dziadkom.

Przy zachowaniu zdrowego rozsądku da się zachować równowagę między życiem prywatnym i zawodowym. Jeśli przy byciu żoną, mamą dwójki małych dzieci, nauczycielką i prowadzaniu firmy znajduję jeszcze czas na wyjście na zajęcia fitness to jest dobrze, sytuacja pod kontrolą! 😉 Bliscy dbają o to, żebym nie zapędziła się w wir pracy – mąż zabiera mi weekendami komputer, a mama wyciąga na zumbę:) To tak pół żartem, pół serio.

Mój zespół

Poza tym teraz jest dużo łatwiej, ponieważ powiększył się zespół lektorski naszej filii. Mam szczęście do ludzi. Moje trzy wspaniałe lektorki przejęły niektóre z moich grup uczniów, chętnie włączają się też w organizację różnych wydarzeń dodatkowych (np. warsztatów), dbają o oprawę artystyczną naszego lokalu. Jestem szczęśliwa, że znalazłam takie „perełki”!

Kiedy prowadzisz własny biznes, to z jednej strony masz wymarzoną elastyczność. A z drugiej strony myślami jesteś cały czas w pracy. Nie da się zamknąć drzwi, wyjść i zapomnieć 🙂

To prawda. Jednak jak już wspominałam, o to, żebym nie była non stop w pracy dba głównie Tomek i moja kochana mama 😉 Ja też oczywiście staram się kontrolować. Chociaż to niełatwe, bo uwielbiam swoją pracą i ciągle nią żyję. Ważne jednak jest to, żeby umieć wyznaczać priorytety i szanować swój czas.

Poczucie spełnienia

Co Ci dało to, że założyłaś własną szkołę, że przeszłaś na swoje?

Poczucie spełnienia. Jest tak jak mówisz – nie da się zamknąć drzwi, wyjść i zapomnieć. W głowie ciągle Early Stage. Jednak świadomość, że prowadzę własną cudowną szkołę (z wspaniałymi uczniami i lektorkami – ściskam Was wszystkich!) w moim pięknym rodzinnym mieście na Mazurach daje mi ogromną satysfakcję.

Mam pracę, którą kocham i jestem otoczona tymi, których kocham. Nie potrzeba mi nic więcej 🙂

Czego mogę Ci życzyć na koniec naszej rozmowy?

Dalszego rozwoju Early Stage w Ełku, a prywatnie – zdrowia dla córeczek. Może kiedyś zechcą pójść w moje ślady i będziemy rozszerzać działalność niczym Joanna Zarańska 😉

W takim razie, niech wszystko się spełni! Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Magda odnalazła swoją wymarzoną pracę! Jeśli Ty też chciałabyś prowadzić biznes pod sprawdzoną marką i oferować najwyższą jakość zajęć językowych dla dzieci w swoim mieście – skontaktuj się już teraz! 

Na Twój telefon czeka Iza Mieszała
mail: [email protected]
tel.: 500-278-376

Przekonaj się już dziś, czy to biznes dla Ciebie!

Obejrzyj historię Violetty Wandzlewicz, która prowadzi szkołę Early Stage w Bydgoszczy

early stage logo

Zdjęcia: zdjęcia rodzinne Marek Wielgat

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Franczyzadlamamy.pl
Franczyza dla Mamy to projekt portalu Mamo Pracuj prezentujący sprawdzone pomysły na biznes dla mam. Nie masz pomysłu na własny biznes? Skorzystaj z franczyzy! Portal Mamo Pracuj nie bierze odpowiedzialności za wyniki biznesowe prowadzenia działalności przez franczyzobiorców.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail