Czego szukasz

Dziesięć tysięcy zdjęć mam już dawno za sobą – historia Magdy

– Robiłam dziennie 300-500 zdjęć moim dzieciom. Potem wieczorami, kiedy one już spały, robiłam selekcję i obróbkę. Bardzo wiele materiału trafiało wtedy do kosza, ale myślę, że ten etap nauki był mi bardzo potrzebny. Henri Cartier-Bresson powiedział kiedyś, że „Twoje pierwsze 10 000 zdjęć jest najprawdopodobniej najgorszymi”. Ja 10 000 zdjęć mam już dawno za sobą – opowiada Magda, dla której motywacją do nauki w Akademii Fotografii Dziecięcej, była chęć robienia ładnych zdjęć swoim dzieciom. A jakie efekty przyniosła ta nauka? Zobacz sama!

Magda Liborowska

Magda Librowska ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Na swojej stronie w zakładce „o mnie” napisałaś, że po urodzeniu córeczki nie chciałaś wracać do pracy w korporacji. Od kiedy wiedziałaś, że chcesz się zająć właśnie fotografią?

Przed urodzeniem drugiej córki zmieniłam miejsce zamieszkania, więc jasnym było dla mnie, że do tej samej pracy nie wrócę. Urlop macierzyński dał mi szansę na rozwinięcie umiejętności fotograficznych. Jak zaczynałam pierwsze kursy fotograficzne, to nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś będę się tym zajmowała profesjonalnie.

Moją główną motywacją do nauczenia się czegoś o fotografowaniu, była chęć robienia ładnych zdjęć moim dzieciom. Okres dzieciństwa tak szybko mija, a zdjęcia są wspaniałą pamiątką. Zależało mi, żeby moje dzieci miały dzieciństwo zapisane na pięknych fotografiach.

Jak dużo czasu musiałaś poświęcić na to, żeby w fotografii osiągnąć ten poziom umiejętności, którym dysponujesz teraz?

Zawsze lubiłam robić zdjęcia i wydawało mi się, że jak mam prostą linię horyzontu i niepoucinane ręce czy nogi, a do tego potrafię w programie graficznym podnieść kontrast rozjaśnić czy wykadrować zdjęcie to myślałam, że już jestem dobrym fotografem. (śmiech) Oczywiście zdjęcia robiłam w trybie AUTO.

Po pierwszym kursie w AFD zrozumiałam, że bardzo długa droga przede mną, jeśli chcę robić naprawdę dobre zdjęcia.

To co było dla mnie najważniejsze w początkowych miesiącach nauki, to wsparcie innym mam Akademii, które razem ze mną rozpoczynały naukę. Nasza grupa z października 2015 r., nazywała się Hortensjowa. Do tej pory utrzymuję kontakt z dziewczynami z tej grupy.

Miałam bardzo wiele chwil zwątpienia. Po okresach bardzo intensywnej nauki, potrafiłam przez dłuższy okres w ogóle nie robić zdjęć, bo byłam już tym zmęczona, a nie widziałam efektów. Ale za każdym razem wracałam do fotografii.

Ile czasu poświęciłam na robienie zdjęć na obecnym poziomie? Nie liczyłam, ale pewnie setki, o ile nie tysiące godzin. Ale robiłam to, bo chciałam. Tak się wkręciłam w fotografię, że były okresy, w których robiłam dziennie 300-500 zdjęć moim dzieciom. Potem wieczorami, kiedy one już spały, robiłam selekcję i obróbkę.

Bardzo wiele materiału trafiało wtedy do kosza, ale myślę, że ten etap nauki był mi bardzo potrzebny. Henri Cartier-Bresson powiedział kiedyś, że „Twoje pierwsze 10 000 zdjęć jest najprawdopodobniej najgorszymi”. Ja 10 000 zdjęć mam już dawno za sobą.

Jakie kursy fotografii dziecięcej na Akademi Fotografii Dziecięcej ukończyłaś?

Pierwszym kursem, na który się tam zapisałam był kurs o zakupie sprzętu, bo wtedy myślałam, że dobry sprzęt jest w stanie zrobić lepsze zdjęcia. Dopiero potem dotarło do mnie, że ten aparat, nawet najlepszy, sam zdjęć nie zrobi. I postanowiłam nauczyć się chociaż podstaw fotografii. Zapisałam się na „Wprowadzenie do fotografii dla mam.” Potem miałam świadomość jak dużo jeszcze nie wiem i nauka pochłonęła mnie na dobre. Ukończyłam 5 kursów ze ścieżki podstawowej.

Dodatkowo semestr na Uniwersytecie, a obecnie jestem w trakcie drugiego semestru. Ukończyłam jeszcze kurs „Warsztaty Finalne” oraz miałam „Konsultacje telefoniczne”.

Jaka fotografia jest Ci najbliższa i dlaczego?

Najbliższa memu sercu jest fotografia reportażowa. Chwytanie codzienności i chwil, które się już nie powtórzą. Bardzo lubię robić zdjęcia moim dzieciom w trakcie zabawy, wtedy jest najwięcej emocji, a ja bardzo lubię emocje na zdjęciach.

Jak przygotowujesz się do swoich sesji?

Moje przygotowanie do sesji wiąże się z dobrym poinformowaniem klienta jak ta sesja będzie przebiegać, jakie zdjęcia będę robiła, w jakich kolorach będą stylizacje i czego mogą się spodziewać. Uważam, że jeśli klient jest dobrze poinformowany to sesja przebiega bardzo sprawnie. Ja oczywiście wcześniej przygotowuję plan, jakie ujęcia chciałabym zrobić, a co potem z tego wychodzi, to już zależy od konkretnej sesji.

Pamiętasz swoją pierwszą profesjonalną sesję? Jak ją wspominasz?

Pamiętam bardzo dobrze jedną z pierwszych sesji, którą wykonywałam dla zupełnie obcej rodziny. Z wrażenia i emocji nie mogłam dzień wcześniej zasnąć. Ale chyba poszło mi dobrze, bo potem jeszcze dwukrotnie robiłam tej rodzinie zdjęcia :).

Zajmujesz się fotografią zawodowo, czy można powiedzieć, że żyjesz ze swojej pasji? Jesteś w stanie z tego zajęcia się utrzymać?

Zajmuję się zawodowo, ale niestety w tym momencie nie mogę powiedzieć, że się z tego utrzymuję. Zdaję sobie sprawę, że nowa firma na rynku potrzebuje czasu na rozwój. Porównując ilość zleceń z tego roku do roku ubiegłego mogę powiedzieć, że jest ich zdecydowanie więcej. Ale najważniejsze jest to, że mam wsparcie męża i rodziny w tym co robię i mogę sobie pozwolić na taki etap przejściowy. Mam nadzieję, że za rok będę mogła na to pytanie odpowiedzieć tak.

Jak organizujesz sobie pracę?

W tygodniu umawiam sesje w godzinach, kiedy moje dzieci są w szkole i przedszkolu. Jeśli mam reportaż, to zdjęcia wykonuję w weekendy, a wtedy dziećmi zajmuje się mój mąż lub dziadkowie. To co klienci widzą, to robienie zdjęć. Ale potem jest jeszcze etap obróbki. Prowadząc swoją firmę dużo czasu spędzam również na zajęciach w ogóle nie związanych ze zdjęciami, czyli marketingiem, pracami biurowymi czy pilnowaniem księgowości. Sporo czasu poświęcam również na ciągły rozwój.

Za co cenisz sobie prowadzenie własnej działalności?

Lubię to co robię. A najbardziej cieszą mnie uśmiechy moich klientów, kiedy oglądają gotowy materiał. Na zdjęciach mają zapisane piękne wspomnienia i będą do nich często wracać. Fotografie z czasem tylko zyskują na wartości. Przecież dzieci rosną i nie powtórzą się już takie momenty. A profesjonalne fotografie noworodkowe, reportaże z chrzcin, komunii, sesje dziecięce czy świąteczne zatrzymują te chwile na dłużej.

W prowadzeniu własnej działalności cenię sobie niezależność. Wymaga to systematyczności i odpowiedzialności, ale to ja jestem swoim szefem.

Co powiedziałabyś mamom, które myślą o swojej drodze zawodowej?

Jeśli chciałyby zająć się fotografią, to niech najpierw zrobią sobie biznesplan. Robienie pięknych zdjęć swoim najbliższym, a pozyskiwanie klientów, którzy chcą za zdjęcia zapłacić i się z tego utrzymywać, to dwie różne rzeczy.

Praca fotografa prowadzącego własną działalność wiąże się z szeregiem „niefotograficznych” zajęć, o których się nawet nie myśli na początku. Myślę, że dobrą opcją jest na początku „dorabianie” sobie pracą fotografa i dopiero potem podjęcie decyzji czy jest to zajęcie, które się chce wykonywać na pełen etat i zrezygnować z dotychczasowej pracy.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Magda Librowska ukończyła kursy na Akademii Fotografii Dziecięcej. Jeśli też chciałabyś robić piękniejsze zdjęcia – zapisując się na kurs w Akademii możesz dostać 10% rabatu! (na hasło mamo pracuj)

Rozmawiała: Ewa Moskalik Pieper

Zdjęcie tytułowe: E. Siewier; pozostałe zdjęcia: Magda Librowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redaktor portalu Mamo Pracuj. Prywatnie spełniona, pełnoetatowa mama dwóch wspaniałych synów i żona, starająca się znaleźć swój patent na work - life balance. Absolwentka UJ. Miłośniczka kina, muzyki i książek.

Polecane artykuły

oferty
pracy
Sprawdź pełną listę
baza
pracodawców
Pracodawca przyjazny rodzicom
Reklama
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie