Czego szukasz

Dobra niania dla mojego dziecka – jak ją znalazłam?

Urlop macierzyński dobiegał końca, a ja wiedziałam, że zaraz po jego zakończeniu chcę wrócić do pracy. Kwestią do przemyślenia pozostawała opieka dla synka. Razem z mężem rozmawialiśmy o możliwościach, dzięki którym cała nasza trójka będzie szczęśliwa. Zdecydowaliśmy się na nianię i rozpoczęliśmy poszukiwania.

dwie kobiety siedzące na kanapie i uśmiechające się do małego dziecka

Dobra niania – jak i gdzie szukać?

Jak szukać?

Nasze poszukiwania zaczęliśmy od rozmów z koleżanką, która jest nianią z doświadczeniem. Opowiedziała nam jak zawód opiekunki wygląda z jej perspektywy. Wtedy pierwszy raz usłyszałam (i zapamiętałam), że nie liczą się tylko kompetencje. Ważne, aby między rodziną a nianią „zaiskrzyło”, bo od tego zależy przebieg dalszej współpracy.

Podczas rozmowy poruszaliśmy wiele kwestii, także te formalne. Zależało nam na informacjach o podpisywaniu umowy uaktywniającej, ponieważ według nas taka umowa jest wartościowa zarówno dla niani, jak i dla rodziców. Byłam mile zaskoczona tym, jakie to proste. Cała procedura jest przejrzyście opisana na stronie ZUS-u.

Koleżanka bardzo nam pomogła. Dostaliśmy od niej adres strony z tekstem, w którym małżeństwo opisywało swój proces rekrutacji niani. Wyciągnęliśmy z niego to, co wydawało nam się najważniejsze i wykorzystaliśmy w naszych poszukiwaniach.

Gdzie szukać?

Wiele osób mówiło nam, że najlepiej zatrudnić kogoś sprawdzonego. Zastanawialiśmy się więc kogo możemy zapytać o nianię „z polecenia”. Niestety wśród naszych znajomych nikt nie zatrudniał niani.

Postanowiliśmy pójść inną drogą. Założyliśmy konto na portalu niania.pl.

Co było dla nas ważne?

Chcieliśmy stworzyć dobry opis ogłoszenia. Koleżanka-niania, o której wspomniałam wcześniej, mówiła, że to ważne. Nianie, które mają spore doświadczenie, już po opisie wiedzą, czy z daną rodziną warto się kontaktować.

Mój mąż włożył bardzo dużo pracy w cały proces tworzenia konta i opisu. Zależało nam, żeby po przeczytaniu ogłoszenia było jasne, czego potrzebujemy oraz czego oczekujemy.

Przeczytaj także: Babcia, niania czy żłobek? Komu powierzyć opiekę nad dzieckiem?

Dobra niania nie jest zła

Opublikowaliśmy ogłoszenie. Nie musieliśmy długo czekać na pierwsze zgłoszenia. Po dwóch, może trzech dniach, odpowiedziało nam około 60 niań. Z jednej strony cieszyliśmy się, że możemy wybierać, a z drugiej – cały proces stał się czasochłonny.

Jedno zgłoszenie zdecydowanie wyróżniało się na tle innych. Postanowiliśmy skontaktować się z panią, żeby zadać jej kilka wstępnych pytań.

Pierwsze spotkanie odbyło się zdalnie. Pani zrobiła na nas dobre pierwsze wrażenie. Zaprosiliśmy ją na spotkanie, tym razem na żywo, żeby mogła poznać naszego synka. Byliśmy pozytywnie nastawieni także po tej wizycie. Dopełniając formalności, poprosiliśmy o referencje.

Dostaliśmy dwa teksty, podpisane przez różne osoby. Teksty wydały się nam jednak zbyt do siebie podobne. Niektóre zdania i zwroty były identyczne, co poddawało w wątpliwość autentyczność całości. Zapytaliśmy o to wprost. Pani odpowiedziała, że nie wie o co chodzi oraz że te rodziny się ze sobą nie znają. W to ciężko było nam uwierzyć.

Nie uważam, że ta pani byłaby złą nianią, ale nasze zaufanie straciła. Nie moglibyśmy spokojnie oddać jej dziecka pod opiekę.

Dobra niania dla mojego dziecka

Pierwsze poszukiwania niani rozpoczęliśmy w czerwcu. Natomiast mój powrót do pracy ustalony był na połowę września. Postanowiliśmy więc dać sobie trochę czasu i do tematu opiekunki wrócić w sierpniu. Wiedzieliśmy już jak wygląda cały proces.

W sierpniu odświeżyliśmy ogłoszenie na niania.pl. Podobnie jak za pierwszym razem odpowiedziało nam sporo osób. Stworzyliśmy tabelę w excelu, w której zapisywaliśmy najważniejsze informacje. Było to bardzo pomocne, zwłaszcza dla mnie.

W tej turze poszukiwań wprowadziliśmy dwie nowości. Pierwszą z nich była krótka ankieta, którą wysyłaliśmy do osób po wstępnej selekcji. Chcieliśmy się upewnić, że zgłaszająca się niania przeczytała nasze ogłoszenie. Poza tym, na stronie poleconej przez koleżankę-nianię, doradzano, aby zadać te kilka dodatkowych pytań i sprawdzić kto poświęci 5-10 minut na odpowiedź. Po wysłaniu ankiety odpisywało nam już znacznie mniej pań.

Drugą nowością było pisanie bezpośrednio do niań, których profile nas zainteresowały, a które nie odpowiedziały na nasze ogłoszenie. Z niektórymi z nich wymieniliśmy się kilkoma mailami i telefonami, ale ostatecznie z żadną nie zdążyliśmy się spotkać, ponieważ pojawiła się pani Wiola.

Przeczytaj także: Jak przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną z nianią?

Szczęśliwy finał poszukiwań

Pierwsza pani, którą zaprosiliśmy na rozmowę była sympatyczna i mogłaby zostać dobrą „babcią” dla Filipka. Nie o to jednak nam chodziło. Chcieliśmy, żeby nasz synek nie tylko był zaopiekowany, ale także żeby ktoś zajął mu aktywnie czas.

Pani Wiola natomiast wkroczyła do naszego domu z ogromną dawką energii. 🙂 Zapamiętałam tę wizytę jako bardzo konkretną. Odpowiadaliśmy na nasze wzajemne pytania i zostały nam przedstawione referencje od poprzednich pracodawców. Wszystko zrobione jak należy.
W czasie rozmowy okazało się także, że pani Wiola jest sąsiadką mojej szefowej. Może to dziwnie zabrzmi, ale fakt, że ktoś jest sąsiadem kogoś kogo znam, sprawił, że od razu pani Wiola stała się mniej obca.

Dlaczego ta niania, a nie inna?

  • od początku miała dobry kontakt z Filipkiem i z nami (rodzicami),
  • przedstawiła nam swoje doświadczenie i referencje,
  • miała mnóstwo energii i pozytywnego nastawienia,
  • doceniała wartość codziennych spacerów z Filipkiem,
  • była otwarta na nasze potrzeby.

Dzisiaj, po ponad miesiącu współpracy, mogłabym napisać jeszcze więcej. Często słyszę (pracuję zdalnie) jak razem się śmieją podczas zabawy. Widzę jaki uśmiech (a czasami pisk radości) otrzymuje Wiola na powitanie, jakie postępy w komunikacji z innymi ludźmi (nie tylko rodzicami) zrobił mój synek. To wszystko sprawia, że jestem spokojna przekazując synka w ręce niani.

Przeczytaj także: Niania a mama – jak nie pozwolić zatrzeć się tej granicy?

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.

Jak wycisnąć lato jak cytrynkę? Jak docenić to, co lato nam przynosi?

Już od stycznia wszystkie czekamy na lato. Oczyma wyobraźni widzimy piękne, zielone drzewa, niebieskie niebo, niemal już słyszymy śpiew ptaków i czujemy zapach grilla. A potem przychodzą te upragnione, ciepłe dni i… nawet nie wiadomo, kiedy mijają. Co gorsze – być może masz (jak wiele z nas) poczucie, że nie zdołałaś się nimi nacieszyć, docenić ich. Jak zatem wycisnąć jeszcze trwające lato jak cytrynkę? Co zrobić, by zacząć się nim mocniej cieszyć, mocniej je poczuć? Oto kilka pomysłów.

1.Stwórz sobie letnie miejsce do relaksu

Jako posiadaczka ogrodu możesz zrobić to bez trudu – wystarczy mała altanka, bujany fotel, kilka lampionów dla dekoracji oraz doniczki z kwiatami. Co jednak, jeśli mieszkasz w bloku? I na to jest rozwiązanie – wykorzystaj balkon.

To zaskakujące, jak często zmieniamy nasze balkony w graciarnie i zaniedbujemy je, podczas gdy mogą one tworzyć prawdziwą letnią oazę. Posiadanie pięknego balkonu ma ten wielki plus, że umożliwia zregenerowanie sił nawet po bardzo pracowitym dniu, gdy już nie ma się sił na jakąś specjalną aktywność.

Co będzie Ci potrzebne? Na początek – chęci. ? Nawet mały balkon można świetnie urządzić. Przekonasz się o tym, wchodząc na którąś z facebookowych grup o urządzaniu wnętrz i wpisując w lupkę „balkon”.

Czeka tam na Ciebie tysiące zdjęć i podpowiedzi. Jeśli jednak chcesz czegoś na już, to nie ma sprawy: zmobilizuj się w wolny dzień, wyrzuć graty, połóż sztuczną trawę, zamontuj fotel-hamak, postaw kilka donic z kwiatami, dekoracyjne lampki i już. Oto miejsce, w którym będzie czuć lato. Choćby przez 15 minut dziennie!

Przeczytaj także: Ogródki działkowe znowu modne – czy warto mieć ogródek działkowy i na co zwrócić uwagę?

2. Ruszaj się

Ok, ta porada brzmi banalnie. Ale powiedzmy sobie szczerze – jak masz poczuć lato, jeśli ciągle siedzisz za kółkiem? Mobilizuj się do wyjścia i aktywności, pomóc może Ci np. zakup pięknego, miejskiego roweru albo wygodnych rolek. Zmuś się do wyjścia, zabierz dzieciaki i cieszcie się przyjemnym spędzaniem czasu. Albo po prostu jedź do pracy na hulajnodze elektrycznej.

3. Kup sobie piękny kostium kąpielowy

Nadeszła chwila prawdy. ? Odpowiedz szczerze na pytanie: czy bez problemu rozbierasz się na plaży, czy jednak siedzisz w sukience, bo „akurat dziś nie masz ochoty popływać” (akurat dziś = zawsze)? Istnieje spore prawdopodobieństwo, że jesteś w tej drugiej grupie. A to oznacza, że odbierasz sobie fantastyczne doświadczenie, jakim jest swobodne plażowanie!

Koniec z tym. Kup sobie piękny, a jeszcze lepiej – dopasowany do Twojej sylwetki kostium kąpielowy. Niech zakrywa, co ma zakrywać i podkreśla to, co w sobie lubisz. Tutaj mała uwaga: ZAPOMNIJ o tanich kostiumach z sieciówek. Udaj się do profesjonalnego sklepu z bielizną i poproś o poradę. Serio, to robi wielką różnicę.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

4. Czas na piknik

Ile razy obiecywałaś sobie (lub dzieciom) piknik, a potem nic z tego nie wyszło? Zapewne całe mnóstwo. A przecież posiedzenie na kocu przy akompaniamencie polnych owadów, zajadanie się przekąskami i gra w badmintona to prawdziwa kwintesencja lata! Koniec z wymówkami. Kup porządny koc piknikowy, kosz i ruszajcie świetnie się bawić.

Przeczytaj także: Pomysły na lekkie obiady na upał

5. Letnie menu

Pietruszka i szczypiorek z własnego ogrodu (lub własnej doniczki), soczyste arbuzy, aromatyczna mięta, świeży, mięciutki bób, ciasto z rabarbarem, koktajl ze świeżych truskawek – te typowo letnie przysmaki można by wymieniać bez końca. Chcesz poczuć lato? Zadbaj, by przez te dwa miesiące codziennie zjeść lub wypić coś „letniego”. Bo tę porę roku odczuwamy nie tylko poprzez ciepełko na skórze – lato odbiera się wszystkimi zmysłami!

6. Poszalej z wyglądem

Ciągle bladoróżowe paznokcie, wiecznie grzeczny makijaż w odcieniach beżu, brązu i szarości, zawsze ten sam odcień włosów – nuuuuuda! Kobieto, kiedy stałaś się taka poprawna? Gdzie ta dziewczynka, która latem cieszyła się, że może zrobić sobie kolorowe włosy i obiecywała, że w dorosłości zawsze będzie takie miała?

Ok, wiadomo – nie zawsze jest to mile widziane w pracy. Ale przecież nikt nie mówi, że masz sobie postawić na głowie irokeza w kolorach tęczy. Poszalej i idź na letni manicure, np. taki z grafiką arbuza. Pomaluj sobie końcówki włosów na ciemny róż. Nałóż żywy, zielony cień na oko albo chociaż niebieski eyeliner. Poczuj znów tę cudowną swobodę.

7. Zjedz lody w wersji „de luxe”

Kiedyś złapałam się na tym, że nigdy nie kupuję sobie lodów w pucharkach. Takich wiesz, z bajerami, bitą śmietaną, górą owoców – lody „de luxe”. Nie kupowałam, bo zawsze jakoś szkoda mi było kasy. W końcu zorientowałam się, że lata mijają, a ja wciąż nie wiem, jak smakuje taki wypasiony deser – choć kosztuje tylko 20 złotych!

Jeśli masz podobnie, to chyba już wiesz, co chcę Ci powiedzieć. Ja już swoje luksusowe lody zjadłam tego lata. Były obłędne!

8. Praktykuj letnie mindfulness

Czy wiesz, dlaczego lato przecieka Ci między palcami? Bo się na nim nie skupiasz. Tęsknisz za nim zimą, a potem jakoś tak się dzieje, że przyzwyczajasz się do jego pięknych darów i przestajesz je zauważać. Zmień to. Po przeczytaniu tego tekstu otwórz szeroko okno. Wyjdź na balkon albo do ogrodu i zacznij rozkoszować się tym, że nie musisz wkładać zimowej kurtki. Poczuj to cudowne ciepło, ciesz się nim, gdy jest. Rozejrzyj się – widzisz, jak soczysta jest zieleń na drzewach? Zamknij oczy i wsłuchaj się w śpiew ptaków – słychać je nawet w dużym mieście. Jest lato, moja droga. To lato, na które tak długo czekałaś. Od tej pory uświadamiaj sobie to codziennie, poświęcając choć 15 minut na trening uważności. Naprawdę warto.

Przeczytaj także: 10 przepisów na orzeźwiające letnie napoje!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.

Wakacje z dziadkami – o czym warto pamiętać

Zorganizowanie opieki nad dziećmi przez ponad dwa miesiące wakacji to całkiem spore wyzwanie. Zwłaszcza, gdy chcemy, żeby dzieci zmieniły otoczenie, wyjechały z miasta i miały tzw. prawdziwe wakacje.
Wakacje z dziadkami - jak się do nich przygotować?

Wakacje z dziadkami

Jeśli mamy na tyle szczęścia, że część wakacji nasze dzieci mogą spędzić z dziadkami. To jest to rozwiązanie, na którym korzystają wszystkie trzy strony. Rodzice, bo mają chwilę oddechu od rutyny, nawet jeśli zostają w pracy. Dziadkowie, bo w końcu mogą rozpieszczać swoje wnuki do granic możliwości. Nikt im nie wytknie, że dają im za dużo czekolady czy fundują kolejne lody. I dzieci, bo zacieśniają więzi z dziadkami, a to bardzo potrzebny element w ich rozwoju.

Warto jednak być przygotowanym na różne okoliczności, nawet te mniej przyjemne. Powinniśmy zostawić dziadkom upoważnienie do opieki nad dziećmi, najlepiej podpisane przez oboje rodziców. Tego typu upoważnienie może ułatwić ewentualne wizyty u lekarza.

Książeczka zdrowia i książeczka szczepień

Na wszelki wypadek, warto jest także zostawić książeczkę zdrowia i książeczkę szczepień. W czasie ewentualnej wizyty u lekarza wszystkie ważne informacje będą pod ręką i może to zaoszczędzić niepotrzebnych nerwów osobie opiekującej się dzieckiem.

Przeczytaj także: Gdzie spędzić niezapomniane wakacje w Polsce?

Wyjazd za granicę samochodem

Przyzwyczajeni do braku kontroli na granicach, możemy przeoczyć najważniejszy dokument, czyli paszport! Pamiętajmy, że brak kontroli obowiązuje tylko w krajach należących do Układu z Schengen. Kraje, które nie należą do układu to m.in. popularne w wakacje Chorwacja czy Bułgaria, a także Rumunia i Cypr.

Poza tym, pomimo że formalnie kontrole nie obowiązują, w niektórych krajach policja lub straż graniczna może wylegitymować pasażerów samochodów, np. na bramkach na autostradzie. Tak zdarza się np. we Francji. Pamiętajmy więc o tym, że dzieci opuszczające Polskę, także samochodem, zawsze muszą mieć ważny paszport!

Przeczytaj także: Wakacje 2021 – planować czy nie planować? Jak zaplanować bezpieczny urlop za granicą?

Dzieci podróżujące z dziadkami za granicę

Wymagania odnośnie dokumentów, które powinny mieć przy sobie osoby opiekujące się tymczasowo dziećmi różnią się w zależności od kraju. Dlatego, żeby być przygotowanym na różne okoliczności, warto jest dać osobom, pod opieką których dziecko będzie podróżować, upoważnienie podpisane przez oboje rodziców, potwierdzone notarialnie oraz przetłumaczone na angielski przez tłumacza przysięgłego.

Zazwyczaj w strefie Schengen nikt nie prosi o dodatkowe dokumenty, jednak może się zdarzyć, że poprosi. Zwłaszcza w krajach, gdzie nagłaśniane były przypadki wywiezienia dziecka z kraju przez jednego z rodziców bez zgody drugiego. Tego typu sytuacje miały miejsce m.in. w Hiszpanii.

Jeśli dzieci będą podróżować pod opieką dziadków czy innych krewnych samolotem, koniecznie sprawdźmy na stronie internetowej przewoźnika, czy nie ma własnego modelu upoważnienia do przelotu. Wypełnijmy i podpiszmy dokument, w przypadku gdy jest dostępny.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Przeczytaj także: 10 rzeczy, które warto zrobić z dziećmi w wakacje

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Mama kilkuletnich bliźniaków, które stara się zarazić swoją pasją do podróży i aktywnego trybu życia. Od kilku lat mieszka w Prowansji. Po godzinach prowadzi blog Kids&Go, na którym zamieszcza informacje o sprawdzonych miejscach na wyjazdy z dziećmi i praktyczne porady przydatne do planowania rodzinnych podróży.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie