Czego szukasz

Dlaczego warto czytać umowy?

Wyobraź sobie, że kupujesz wakacje, dostajesz umowę na 20 stron maczkiem, dziecko wyje, Ty masz dość i marzysz o tym aby już wyjść i olewasz czytanie… Brzmi znajomo? Jak mądrze podpisywać umowy i jak nie dać się oszukać? Dlaczego umowy są ważne, choć to nie jest sexy temat (przynajmniej dla nieprawników) rozmawiamy z Iloną Przetacznik, radcą prawnym. Zobacz jakie grzechy popełniamy przy podpisywaniu umów i czym to grozi.

  • Joanna Gotfryd - 24/07/2017
Ilona Przetacznik pozuje do zdjęcia z dokumentami w rękach

Ilono, jesteś radcą prawnym (gratuluję niedawnego egzaminu!) i propagatorką idei, że umowy są ważne. Rozmawiałam ostatnio z kobietą, która uważała, że została oszukana przez partnera biznesowego, bo zapis w umowie nie pozwalał jej na rozwiązanie umowy bez wysokich kar. To jak to było – została oszukana, czy „na własne życzenie” zgodziła się na takie traktowanie?

Dziękuję za gratulacje. Tytuł radcy prawnego jest zwieńczeniem ciężkiej pracy, ale też tylko jednym ze środków pomagania ludziom z ich problemami prawnymi, głównie z umowami. Propaguję ideę, że umowy są ważne, bo wiem, że każdy w minimalnym stopniu może samodzielnie i skutecznie zarządzać swoimi umowami poprzez, chociażby, ich przeczytanie.

Odnosząc się do opisanego przez Ciebie przypadku. Ciężko jest oceniać czyjąś sytuację, jednak ja jestem dosyć bezwzględna w tym temacie – kobieta ta niewystarczająco dobrze przeczytała umowę lub w ogóle tego nie zrobiła, albo też zrobiła bez zrozumienia jej treści.

Pamiętajmy, że umowy piszemy na „złe czasy”.

Nie namawiam do podejrzliwości w każdym przypadku, ale należy sobie wyobrazić kilka negatywnych scenariuszy i zobaczyć w jakiej pozycji stawia nas umowa w przyszłości.

Wygląda na to, że w tym konkretnym przypadku ta kobieta nie przeczytała umowy, gdyż kary umowne miała zapisane czarno na białym. Jeśli nawet przeczytała, to je zignorowała, zapewne uważając, że problemowa sytuacja nie będzie jej dotyczyć. Życie często pokazuje, że jest inaczej. Gdyby skorzystała z pomocy prawnika, pewnie wskazałby jej konieczność negocjacji tych kar.

Jakie zapisy w umowie powinny zaświecić czerwoną lampkę? Czy są takie zapisy, które się pojawiają, a są niedozwolone? Wiadomo, że papier wszystko przyjmie. Ludzie podpisują, a potem się okazuje, że popełnili fatalny błąd.

Co do typowo niedozwolonych postanowień umownych to występują one głównie w umowach z konsumentami. To tzw. klauzule niedozwolone. UOKiK prowadził rejestr klauzul niedozwolonych, obecnie przekształcony w bazę decyzji, gdzie możemy znaleźć wiele postanowień, które w umowach nie powinny się znaleźć. Jeżeli tak się stanie, taka klauzula nas nie wiąże (jest nieważna).

Fatalne błędy zazwyczaj związane są z wykonywaniem obowiązków stron np. godzimy się na zbyt wysokie kary umowne, brak jakichkolwiek zabezpieczeń wykonania umowy, brak informacji o dokumentach potwierdzających odbiór przedmiotu umowy, brak procedury dokonania płatności itp.

Zdarza się też, że umowa nie zawiera tzw. postanowień istotnych, wskazanych przez kodeks cywilny. Są to postanowienia, które odnoszą się do umów nazwanych, wymienionych w kodeksie cywilnym (np. umowa najmu, umowa o dzieło, umowa zlecenie) i wskazują co dokładnie taka umowa powinna określać. Wówczas może ona nawet stać się nieważna w całości lub też dane postanowienia będą nieważne. Przykładem może być zastrzeżenie kary umownej za brak zapłaty w terminie, podczas gdy w takim przypadku można zastrzec jedynie odsetki.

Czy każdą umowę powinno się skonsultować z prawnikiem? Umowę o pracę, umowę o abonament tv kablowej, wakacje, umowę o współpracę biznesową czy kupno mieszkania? Bo realnie jest to bardzo trudne. Wielkie firmy mają swoje wzory umów, czy te umowy da się negocjować?

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze i nie wszystkich stać na prawnika. Istnieje jednak wiele sposobów na zdobycie chociażby elementarnej wiedzy, która pozwoli nam uniknąć problemów. Jeżeli ktoś jest w stanie „odsiać” kiepskie wzory czy nieaktualne informacje od tych dobrych w wyszukiwarce Google to polecam jej używanie. Najlepiej, gdy już znajdziemy jakiś wzór, to dodatkowo warto przeczytać artykuły na temat naszej umowy. Co powinno się w niej znaleźć, jakie błędy są najczęściej popełniane itd.

Przede wszystkim, nie kopiujmy wzorów 1:1, bo zazwyczaj są one złej jakości. Wielokrotnie widziałam umowy „żywcem” przekopiowane z Internetu, które nie przystawały do tego co zostało między stronami ustalone np. umowa na remont mieszkania zawierała typowe zapisy dotyczące budowy domu. Wtedy pojawia się pytanie „co strony miały na myśli?” Czy rzeczywiście te zapisy są martwe, czy jedna ze stron postanowi je wykorzystać, mówiąc, że chciała wyrazić to czy tamto. Wówczas dochodzi do sporów… Zatem jeśli jakiś zapis jest niepotrzebny to go wykasujmy.

Wiele wymienionych przez Ciebie umów da się negocjować. Szczególnie, jeśli chodzi o umowę o pracę, o współpracę biznesową, umowę sprzedaży mieszkania czy umowę wyjazdu wakacyjnego. Wszystko zależy oczywiście od naszej pozycji w negocjacjach. Największy problem jaki spotykam dotyczy tego, że nikt nie negocjuje, nie pyta, nie domaga się zmian!

Trudne może rzeczywiście okazać się negocjowanie tzw. wzorców umownych, którymi posługują się duzi operatorzy w kontakcie z konsumentami, dostarczający np. prąd, gaz czy wodę, telefonia komórkowa. Tutaj mamy niewielki wybór, ale i to się zmienia! Jest coraz większa konkurencja w tym zakresie, co powoduje, że przystępują oni do rozmów. Co więcej, żeby dana umowa mogła stanowić wzorzec umowny, muszą być spełnione warunki ustawowe.

Chcę jednak podkreślić, że w każdym wypadku może dojść do dłuższych lub krótszych negocjacji. Ale tylko wtedy, gdy w ogóle przeczytamy umowę! Niestety, często już na tym etapie odpuszczamy! Dlatego, jeśli ktoś nie czuje się na siłach, żeby samemu ocenić swoją sytuację oraz zagrożenia umowne, wtedy warto poradzić się prawnika. Szczególnie jeśli dużo możemy stracić.

No i jeszcze taki przypadek: kupujesz wakacje, dostajesz umowę na 20 stron maczkiem, dziecko wyje, Ty masz dość i marzysz o tym aby już wyjść i olewasz czytanie….

Nie, nie, nie! Nie możemy tak robić i druga strona nie powinna tak wykorzystywać sytuacji. Jeżeli jesteśmy pewni, że umowa jest dla nas korzystna, bo np. wyjeżdżamy z tym biurem podróży już trzeci raz, to w porządku. W przeciwnym wypadku zabieramy umowę do domu, czytamy przy najbliższej wolnej chwili i podpisujemy dopiero, gdy wszystko jest dla nas zrozumiałe, a negocjacje nie są konieczne. Jednak jak wiemy, w przypadku biur podróży często negocjacje warunków to podstawa, a ich brak może skutecznie popsuć nam wakacje.

A może warto do prawnika się udać dopiero gdy wartość przedmiotu umowy przekracza pewną kwotę, np. 10 tysięcy?

Jest to jakieś rozwiązanie. Tak jak wspomniałam wyżej, im więcej możemy stracić i im więcej zagrożeń przedstawia umowa, tym szybciej powinniśmy skorzystać z usług prawnika. Dla różnych ludzi różnie przedstawiają się takie zagrożenia. Dla jednych 10 000 zł to dużo, dla innych mało i nie boją się ich stracić.

Ile kosztuje taka porada prawna i co powinno być jej efektem? Tzn. czy prawnik powinien nam zasugerować też na co zamienić dany zapis, który w danym momencie jest niekorzystny dla nas? Albo powinien nam powiedzieć „normalnym językiem” czym „grozi” podpisanie takiej umowy?

Według mnie zdecydowanie tak, jednak pewnie zależy to od stylu pracy danego prawnika. Ja zawsze analizuję umowę, którą przysłał mi klient, oceniam ryzyka umowne, podkreślam, które postanowienia umowne są ryzykowne i z jakiego powodu, oraz zostawiam komentarz dlaczego pewne zapisy należy wykasować. Następnie dopisuję postanowienia korzystne dla klienta lub takie, które sprawiają, że sytuacja obu stron jest po prostu jasna, a ich interesy są zrównoważone.

Czasami, klient zdaje sobie sprawę z zagrożenia, ale i tak wie, że druga strona nie zgodzi się na wykasowanie danego postanowienia i ono pozostaje w umowie. Dla mnie ważna jest pierwsza komunikacja z klientem – chcę wiedzieć, jaki jest jego cel, jakie są jego stosunki z drugą stroną, czy też jakie chce żeby one były, ile ma do stracenia, czy chce stworzyć trwałą relację. To bardzo istotne, bo nie zawsze chodzi o „naszpikowanie” umowy zapisami zabezpieczającymi tylko jedną stronę i zaciekłe bronienie ich w negocjacjach. Często klienci chcą stworzyć relację biznesowo – partnerską na lata i wówczas inne wartości wchodzą na pierwszy plan, a pewne niezbyt groźne zapisy możemy „odpuścić”.

Co do ceny to odpowiem jak typowy prawnik – to zależy. Taką usługę wycenia się indywidualnie, gdyż każda sprawa jest inna. Klient przesyła mi umowę i krótki opis sytuacji. Cena zależy od obszerności umowy, jej stopnia skomplikowania i ilości błędów, od tego czy będzie to analiza umowy, czy też napisanie umowy od zera, jak bardzo komunikatywny jest klient oraz jego kontrahent. Ceny zaczynają się od około 100 – 150 zł.

A jakie mamy grzechy, jeśli chodzi o umowy? Co najczęściej może stać się przyczyną naszych kłopotów?

Grzechem głównym jest nie czytanie umów lub jedynie pobieżne ich przeglądanie. Pozostałe grzechy to m.in.:

  • ślepe korzystanie ze wzorów z Internetu bez ich analizy,
  • pozostawianie zapisów dla nas niezrozumiałych,
  • brak podejmowania chociażby próby negocjacji,
  • pośpiech, często wywołany naciskiem drugiej strony,
  • brak zabezpieczeń w umowie,
  • zbyt wysokie kary umowne, nieadekwatne do przedmiotu umowy i wysokości wynagrodzenia,
  • zawieranie postanowień z góry nieważnych, niezgodnych z prawem,
  • wprowadzanie drugiej strony w błąd,
  • niezrozumiałe i niepełne opisywanie przedmiotu umowy i obowiązków stron,
  • brak tzw. istotnych postanowień umownych, wskazywanych przez kodeks cywilny np. wynagrodzenia przy umowie zlecenie, konkretnych przypadków wypowiedzenia umowy w przypadku umowy najmu,
  • mylenie lub utożsamianie funkcji różnych instytucji prawnych np. opóźnienie ze zwłoką, gwarancję z rękojmią, odstąpienie od umowy z jej wypowiedzeniem.

Z mojej strony, bardzo mocno zachęcam do czytania umów i nie obawiania się tego, bo to jest paradoksalnie największy problem! Nawet jeśli nie stać nas na prawnika, jeśli przeczytamy uważnie umowę, na pewno większość zrozumiemy i będziemy w stanie dopytać o kwestie niejasne. A to już połowa sukcesu.

Co zrobić gdy jesteśmy w sytuacji podbramkowej i musimy podpisać ważną umowę?

Jeżeli rzeczywiście musimy umowę podpisać „tu i teraz” to przede wszystkim ją przeczytajmy. Ale spokojnie i uważnie, z długopisem w ręce. Podkreślając wszystko co jest dla nas niezrozumiałe, co budzi nasze wątpliwości. Wyjaśnijmy drugiej stronie, że dopytujemy o to elementy, bo po prostu „nie znamy się na tym”.

Możemy też zrzucić winę na prawnika, który nie ma czasu lub tym podobne. Wtedy druga strona nie powinna się „obrazić” lub zarzucić nam nieufność, co niestety często ma miejsce i czego często się boimy. Pamiętajmy, że umowa jest wyrazem zaufania stron i pokazuje, że traktujemy nasz biznes poważnie i profesjonalnie. Tak też powinna to odebrać druga strona.

Miałam kiedyś sytuację, gdy klientka zadzwoniła do mnie o godz. 20.00, gdy wraz z mężem byliśmy u znajomych na kolacji. Mówi, że teraz, już, najpóźniej do 21.00 ewentualnie rano o 7.00 musi mieć przeanalizowaną umowę, bo tak też deweloper jej powiedział. W kolejnym dniu, jak ją straszył, już mieszkania nie będzie, może pojawić się problem z kluczami itd. Rozmawiałam z nią przez godzinę tłumacząc, że nie powinna się spieszyć. Dodatkowo wiele ryzykowała, bo mieszkanie było z kredytem i ona brała je w połowie na kredyt, w połowie za ostatnie swoje życiowe oszczędności. W umowie było wiele nieścisłości, wiele ryzykownych zapisów i gdyby wtedy ją podpisała, to wzięłaby na siebie wielkie ryzyko. Oczywiście zrobiła to dopiero po mojej analizie i po negocjacjach z deweloperem. Mieszkanie nie zniknęło w ciągu kolejnych dwóch dni! Więc pośpiech nie jest nigdy wskazany w życiowych, kosztownych decyzjach.

Jak rozpoznać zły wzór umowy z Internetu ?

Przede wszystkim pobierajmy wzory umowne ze sprawdzonych stron internetowych, ze stron ludzi, którym ufamy i których obserwujemy, od ekspertów. Niestety, ja jestem wielką przeciwniczką wzorów, które pasują wszystkim. Przecież wiadomo, że każda sytuacja jest inna. Wartościowe są wzory z objaśnieniami do poszczególnych paragrafów, z którymi powinniśmy się zapoznać i dostosować do naszego konkretnego przypadku. Zmusza nas to do przeczytania naszej umowy i zastanowienia się co chcemy dzięki niej osiągnąć.

Niejednokrotnie, klienci myśląc, że oszczędzą mój czas przy analizie ich umowy, przesyłają mi już wstępną wersję. Niestety, zazwyczaj okazuje się, że mam przy niej więcej pracy, bo oprócz tego, że muszę się z nią zapoznać, to pojawia się dwa razy więcej pytań „co autor miał na myśli”. Później klient twierdzi, że „sam nie wie”, bo ściągnął „gotowca” z Internetu. Dlatego albo podejdźmy porządnie do przygotowania naszej umowy albo od razu powierzmy to prawnikowi, bo zapewne wyniesie nas to taniej.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd.

Zdjęcie: Daniel Szura Photography

Ilona Przetacznik – radca prawny, ukończyła studia prawnicze w Polsce i we Francji, Szkołę Prawa Amerykańskiego, studia menadżerskie i leanowe. Specjalizuje się w prawie umów, prawie cywilnym, autorskim i budowlanym, z doświadczeniem w dużych korporacjach oraz w kancelarii radcy prawnego. Prowadzi fanpage Managerka Umów i grupę na Facebook’u Managerowie Swoich Umów, na której pomaga w kwestiach umownych. Pracująca mama 3,5-letniego Wiktora i 8-tygodniowej Oliwki.

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Agencja pracy – dobra praca, minimum stresu

Szukasz zatrudnienia, masz jednak wrażenie, że wszystkie Twoje dokumenty wysyłane kolejnym firmom trafiają w próżnię? A może masz już zatrudnienie, nie wszystko jednak w Twojej firmie wygląda i przebiega tak, jak powinno? Bez względu na to, który problem staje się również Twoim udziałem, pamiętaj, że możesz to zmienić.
  • Alicja Zielińska - 19/02/2018

Niech szukają za Ciebie

Istnieje wiele sposobów na znalezienie nowej, lepszej pracy. Coraz więcej osób zadaje jednak pytanie o to, dlaczego mielibyśmy szukać jej samodzielnie.

Pytanie to wydaje się zasadne również dlatego, że systematycznie rośnie grupa firm, które nie przeprowadzają procesu rekrutacyjnego samodzielnie, ale powierzają to zadanie profesjonalistom.

Dobra agencja pracy ma dziś znacznie większe możliwości niż miało to miejsce przed kilku laty. Dysponuje wsparciem technicznym, szanuje czas swoich klientów i dąży do satysfakcji każdego z nich.

Tak wiele tak niskim kosztem

Agencja pracy to ciekawe rozwiązanie nie tylko dlatego, że zwalnia z obowiązku monitorowania rynku pracy i analizowania dziesiątek ofert.

Nie mniej istotne wydaje się to, że mamy w jej przypadku do czynienia z podmiotem, który jest w stanie zagwarantować zatrudnienie osobom z bardzo zróżnicowanymi kwalifikacjami.

Owszem, najbardziej popularne są te agencje, które poszukują pracowników fizycznych, coraz więcej ofert kierowanych jest jednak również do specjalistów, w tym i do takich, którzy działają w bardzo wąskich dziedzinach.

Co ważne, agencja pracy staje się dziś podmiotem, który otacza opieką zatrudnionych przez siebie pracowników, pośredniczy w sporach pomiędzy nimi i firmami, dla których wykonują kolejne zadania, a nawet pomaga w jeszcze lepszym wykonywaniu obowiązków. Klient agencji pracy wie, że może na nią liczyć.

Jeśli i Ciebie zaintrygowały możliwości, jakie stwarza taka profesjonalna i odpowiedzialna osługa, to agencja pracy ATERIMA jest firmą, której powinieneś powierzyć troskę o swoje przyszłe zatrudnienie.

Możesz mieć pewność, że będzie to decyzja, z której będziesz zadowolony bez względu na to, jakiej pracy szukasz.

Materiał powstał we współpracy z partnerem.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czy można rozwijać własny biznes pod firmą męża?

Zdarza się, że przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą decydują się na pomoc najbliższej rodziny w prowadzeniu biznesu. Przepisy dokładnie regulują te kwestie w zależności od formy zatrudnienia, jak również stopnia pokrewieństwa. W artykule skupimy się na zatrudnieniu małżonki w firmie prowadzonej przez męża oraz na tym, czy żona może rozwijać swój własny biznes pod firmą męża.
  • Wioleta Bednarek - 13/02/2018
kobieta i mężczyzna rozmawiają siedząc w swoim biurze

Aktualizacja kodów PKD w firmie prowadzonej przez męża

Dla lepszego rozjaśnienia sytuacji przedstawimy to na przykładzie.

Mąż prowadzi działalność w zakresie świadczenia usług programistycznych. Razem z żoną postanowili, że będzie ona mu pomagać w firmie i będzie odpowiedzialna za rozwój nowego działu marketingu. Do tej pory mąż – przedsiębiorca w kodach PKD posiadał kody związane ze świadczonymi przez niego usługami.

W momencie, gdy w firmie męża zacznie mu pomagać żona, konieczne będzie rozszerzenie kodów PKD o świadczenie usług marketingowych. Zatrudniona w firmie żona według przepisów będzie traktowana jako osoba współpracująca. Więcej na ten temat przeczytacie poniżej.

W jaki sposób dokonujemy aktualizacji kodów PKD prowadzonej działalności?

W momencie zakładania jednoosobowej działalności gospodarczej przedsiębiorca składał wniosek CEiDG-1, na którym między innymi podawał kody PKD prowadzonej działalności. W momencie, gdy chcemy dodać nowy kod, w związku z rozszerzeniem swojej działalności o wykonywanie nowych usług, właściciel firmy zobowiązany jest do zaktualizowania wniosku CEiDG-1.

Osoba współpracująca – definicja pojęcia

Definicja osoby współpracującej szczegółowo została opisana w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Przy zatrudnieniu rodziny w firmie bierzemy pod uwagę stopień pokrewieństwa między poszczególnymi członkami rodziny. Tak więc za osobę współpracującą uważa się:

  • małżonka,
  • dzieci (w tym dzieci przysposobione i dzieci drugiego małżonka),
  • rodziców,
  • macochę lub ojczyma przedsiębiorcy.

Warto wiedzieć, że za osobę współpracującą nie uznaje się rodzeństwa (brata lub siostry). Nie ma również znaczenia fakt, czy członek rodziny zatrudniony jest na podstawie umowy o pracę, czy nieodpłatnie, ponieważ dla celów ZUS będzie on zawsze traktowany jako osoba współpracująca.

Jeżeli jednak zdecydujemy się na zatrudnienie w firmie członka rodziny spoza listy osób wymienionych powyżej – nie mamy wtedy do czynienia z osobą współpracującą. Przy naliczaniu wysokości składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne kierujemy się wówczas przepisami ogólnymi.

Forma zatrudnienia – jaka będzie najlepsza?

W momencie, gdy żona zdecyduje się na pomoc mężowi w prowadzeniu działalności konieczne będzie sformalizowanie takiej formy zatrudnienia.

Przedsiębiorca ma do wyboru możliwość zatrudnienia małżonki na umowę o pracę lub umowę zlecenie. Inną formą jest nieodpłatne zatrudnienie – mamy wtedy do czynienia z umową w formie ustnej.

Umowa o pracę

U osób współpracujących zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, kwota ubezpieczenia ustalana jest na takich samych warunkach jak w przypadku ubezpieczenia przedsiębiorcy.

Co to oznacza?

Przedsiębiorca, który zatrudnia małżonkę w firmie, opłaca za nią składki ZUS na takich samych zasadach jak składki ZUS przedsiębiorcy rozliczającego się na dużym ZUS-ie.

Nie ma tutaj również znaczenia fakt, że przedsiębiorca rozlicza się na małym ZUS – składki za osobę współpracującą opłacamy zawsze w takiej wysokości, jak za przedsiębiorcę na dużym ZUS-ie.

Składki ZUS za osobę współpracującą w całości finansowane są ze środków firmy przedsiębiorcy. Pracownik – osoba współpracująca nie ponosi żadnych dodatkowych kosztów związanych z zatrudnieniem.

Umowa zlecenie

Inaczej sytuacja wygląda, w przypadku zatrudnienia żony na umowę zlecenie o określonej wysokości wynagrodzenia. Składki na ubezpieczenia żony zatrudnionej na umowę zlecenie obliczane są w taki sam sposób, jak w przypadku innych pracowników. Wartość składek ZUS obliczamy na podstawie wysokości wynagrodzenia.

Nieodpłatne zatrudnienie

Inną formą pomocy w firmie męża może być nieodpłatna pomoc żony. W takim wypadku powstaje również obowiązek zgłoszenia tej osoby do ubezpieczeń.

Sytuacja jest tutaj analogiczna, jak w przypadku zatrudnienia na umowę o pracę. Przedsiębiorca za osobę współpracującą opłaca składki ZUS w wysokości takiej, jak dla przedsiębiorcy będącym na dużym ZUS.

Jeżeli jednak małżonek pomagający nieodpłatnie w działalności jest dodatkowo zatrudniony w innej firmie i tam otrzymuje wynagrodzenie w kwocie równej lub przekraczającej wartość minimalnego wynagrodzenia (w 2018 r. jest to kwota 2 100 zł), z tego tytułu opłacane są również składki ZUS, to wówczas w związku z nieodpłatnym zatrudnieniem opłacana będzie tylko składka zdrowotna.

Czy wynagrodzenie oraz składki ZUS opłacane za osobę współpracującą stanowią koszt podatkowy przedsiębiorcy?

Ustawa o podatku dochodowym jasno precyzuje tę kwestię. Zgodnie z przepisami za koszt podatkowy nie uznaje się wartości własnej pracy podatnika, jego małżonka oraz małoletnich dzieci.

Co to oznacza dla przedsiębiorcy?

Właściciel firmy, który zatrudnia do pomocy swoją żonę nie będzie mógł w kosztach swojej działalności uwzględnić wartości wypłaconego wynagrodzenia.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku składek ZUS. Odliczane są one w sposób analogiczny jak składki opłacane przez przedsiębiorcę (składki społeczne pomniejszają dochód, natomiast odliczona część składki zdrowotnej pomniejsza wysokość podatku).

W przypadku zatrudnienia małżonki na umowę zlecenie opłacane składki ZUS księgujemy Dowodem Wewnętrznym Kosztowym w kolumnie 13 KPiR w dacie ich opłacenia.

Przedsiębiorca zatrudniający w firmie swoją żonę powinien pamiętać o obowiązkach jakie z tego tytułu powstają. Właściciel firmy powinien dokonać zgłoszenia do ubezpieczenia osoby współpracującej w ciągu 7 dni z kodem 05 11 00 oraz opłacania składek ZUS w zależności od rodzaju zawartej umowy.

Dodatkowym obowiązkiem jest odprowadzanie zaliczek na podatek dochodowy z tytułu wypłacanego wynagrodzenia na takich samych zasadach jak za każdego innego pracownika. Warto pamiętać o tym, że wysokość wypłacanego wynagrodzenia dla osoby współpracującej nie stanowi kosztu uzyskania przychodu przedsiębiorcy.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Wioleta Bednarek
InFakt łączy obsługę księgową przez biuro rachunkowe z dostępem do aplikacji www oraz mobile. Firma specjalizuje się w obsłudze branż IT, Internet, reklama, media. Osoby, które nie prowadzą jeszcze działalności, mogą skorzystać z pomocy i usługi Zakładania Firmy (specjalna oferta dla Mamopracuj).
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail