Czego szukasz

Dlaczego warto czytać umowy?

Wyobraź sobie, że kupujesz wakacje, dostajesz umowę na 20 stron maczkiem, dziecko wyje, Ty masz dość i marzysz o tym aby już wyjść i olewasz czytanie… Brzmi znajomo? Jak mądrze podpisywać umowy i jak nie dać się oszukać? Dlaczego umowy są ważne, choć to nie jest sexy temat (przynajmniej dla nieprawników) rozmawiamy z Iloną Przetacznik, radcą prawnym. Zobacz jakie grzechy popełniamy przy podpisywaniu umów i czym to grozi.

  • Joanna Gotfryd - 24/07/2017
Ilona Przetacznik pozuje do zdjęcia z dokumentami w rękach

Ilono, jesteś radcą prawnym (gratuluję niedawnego egzaminu!) i propagatorką idei, że umowy są ważne. Rozmawiałam ostatnio z kobietą, która uważała, że została oszukana przez partnera biznesowego, bo zapis w umowie nie pozwalał jej na rozwiązanie umowy bez wysokich kar. To jak to było – została oszukana, czy „na własne życzenie” zgodziła się na takie traktowanie?

Dziękuję za gratulacje. Tytuł radcy prawnego jest zwieńczeniem ciężkiej pracy, ale też tylko jednym ze środków pomagania ludziom z ich problemami prawnymi, głównie z umowami. Propaguję ideę, że umowy są ważne, bo wiem, że każdy w minimalnym stopniu może samodzielnie i skutecznie zarządzać swoimi umowami poprzez, chociażby, ich przeczytanie.

Odnosząc się do opisanego przez Ciebie przypadku. Ciężko jest oceniać czyjąś sytuację, jednak ja jestem dosyć bezwzględna w tym temacie – kobieta ta niewystarczająco dobrze przeczytała umowę lub w ogóle tego nie zrobiła, albo też zrobiła bez zrozumienia jej treści.

Pamiętajmy, że umowy piszemy na „złe czasy”.

Nie namawiam do podejrzliwości w każdym przypadku, ale należy sobie wyobrazić kilka negatywnych scenariuszy i zobaczyć w jakiej pozycji stawia nas umowa w przyszłości.

Wygląda na to, że w tym konkretnym przypadku ta kobieta nie przeczytała umowy, gdyż kary umowne miała zapisane czarno na białym. Jeśli nawet przeczytała, to je zignorowała, zapewne uważając, że problemowa sytuacja nie będzie jej dotyczyć. Życie często pokazuje, że jest inaczej. Gdyby skorzystała z pomocy prawnika, pewnie wskazałby jej konieczność negocjacji tych kar.

Jakie zapisy w umowie powinny zaświecić czerwoną lampkę? Czy są takie zapisy, które się pojawiają, a są niedozwolone? Wiadomo, że papier wszystko przyjmie. Ludzie podpisują, a potem się okazuje, że popełnili fatalny błąd.

Co do typowo niedozwolonych postanowień umownych to występują one głównie w umowach z konsumentami. To tzw. klauzule niedozwolone. UOKiK prowadził rejestr klauzul niedozwolonych, obecnie przekształcony w bazę decyzji, gdzie możemy znaleźć wiele postanowień, które w umowach nie powinny się znaleźć. Jeżeli tak się stanie, taka klauzula nas nie wiąże (jest nieważna).

Fatalne błędy zazwyczaj związane są z wykonywaniem obowiązków stron np. godzimy się na zbyt wysokie kary umowne, brak jakichkolwiek zabezpieczeń wykonania umowy, brak informacji o dokumentach potwierdzających odbiór przedmiotu umowy, brak procedury dokonania płatności itp.

Zdarza się też, że umowa nie zawiera tzw. postanowień istotnych, wskazanych przez kodeks cywilny. Są to postanowienia, które odnoszą się do umów nazwanych, wymienionych w kodeksie cywilnym (np. umowa najmu, umowa o dzieło, umowa zlecenie) i wskazują co dokładnie taka umowa powinna określać. Wówczas może ona nawet stać się nieważna w całości lub też dane postanowienia będą nieważne. Przykładem może być zastrzeżenie kary umownej za brak zapłaty w terminie, podczas gdy w takim przypadku można zastrzec jedynie odsetki.

Czy każdą umowę powinno się skonsultować z prawnikiem? Umowę o pracę, umowę o abonament tv kablowej, wakacje, umowę o współpracę biznesową czy kupno mieszkania? Bo realnie jest to bardzo trudne. Wielkie firmy mają swoje wzory umów, czy te umowy da się negocjować?

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze i nie wszystkich stać na prawnika. Istnieje jednak wiele sposobów na zdobycie chociażby elementarnej wiedzy, która pozwoli nam uniknąć problemów. Jeżeli ktoś jest w stanie „odsiać” kiepskie wzory czy nieaktualne informacje od tych dobrych w wyszukiwarce Google to polecam jej używanie. Najlepiej, gdy już znajdziemy jakiś wzór, to dodatkowo warto przeczytać artykuły na temat naszej umowy. Co powinno się w niej znaleźć, jakie błędy są najczęściej popełniane itd.

Przede wszystkim, nie kopiujmy wzorów 1:1, bo zazwyczaj są one złej jakości. Wielokrotnie widziałam umowy „żywcem” przekopiowane z Internetu, które nie przystawały do tego co zostało między stronami ustalone np. umowa na remont mieszkania zawierała typowe zapisy dotyczące budowy domu. Wtedy pojawia się pytanie „co strony miały na myśli?” Czy rzeczywiście te zapisy są martwe, czy jedna ze stron postanowi je wykorzystać, mówiąc, że chciała wyrazić to czy tamto. Wówczas dochodzi do sporów… Zatem jeśli jakiś zapis jest niepotrzebny to go wykasujmy.

Wiele wymienionych przez Ciebie umów da się negocjować. Szczególnie, jeśli chodzi o umowę o pracę, o współpracę biznesową, umowę sprzedaży mieszkania czy umowę wyjazdu wakacyjnego. Wszystko zależy oczywiście od naszej pozycji w negocjacjach. Największy problem jaki spotykam dotyczy tego, że nikt nie negocjuje, nie pyta, nie domaga się zmian!

Trudne może rzeczywiście okazać się negocjowanie tzw. wzorców umownych, którymi posługują się duzi operatorzy w kontakcie z konsumentami, dostarczający np. prąd, gaz czy wodę, telefonia komórkowa. Tutaj mamy niewielki wybór, ale i to się zmienia! Jest coraz większa konkurencja w tym zakresie, co powoduje, że przystępują oni do rozmów. Co więcej, żeby dana umowa mogła stanowić wzorzec umowny, muszą być spełnione warunki ustawowe.

Chcę jednak podkreślić, że w każdym wypadku może dojść do dłuższych lub krótszych negocjacji. Ale tylko wtedy, gdy w ogóle przeczytamy umowę! Niestety, często już na tym etapie odpuszczamy! Dlatego, jeśli ktoś nie czuje się na siłach, żeby samemu ocenić swoją sytuację oraz zagrożenia umowne, wtedy warto poradzić się prawnika. Szczególnie jeśli dużo możemy stracić.

No i jeszcze taki przypadek: kupujesz wakacje, dostajesz umowę na 20 stron maczkiem, dziecko wyje, Ty masz dość i marzysz o tym aby już wyjść i olewasz czytanie….

Nie, nie, nie! Nie możemy tak robić i druga strona nie powinna tak wykorzystywać sytuacji. Jeżeli jesteśmy pewni, że umowa jest dla nas korzystna, bo np. wyjeżdżamy z tym biurem podróży już trzeci raz, to w porządku. W przeciwnym wypadku zabieramy umowę do domu, czytamy przy najbliższej wolnej chwili i podpisujemy dopiero, gdy wszystko jest dla nas zrozumiałe, a negocjacje nie są konieczne. Jednak jak wiemy, w przypadku biur podróży często negocjacje warunków to podstawa, a ich brak może skutecznie popsuć nam wakacje.

A może warto do prawnika się udać dopiero gdy wartość przedmiotu umowy przekracza pewną kwotę, np. 10 tysięcy?

Jest to jakieś rozwiązanie. Tak jak wspomniałam wyżej, im więcej możemy stracić i im więcej zagrożeń przedstawia umowa, tym szybciej powinniśmy skorzystać z usług prawnika. Dla różnych ludzi różnie przedstawiają się takie zagrożenia. Dla jednych 10 000 zł to dużo, dla innych mało i nie boją się ich stracić.

Ile kosztuje taka porada prawna i co powinno być jej efektem? Tzn. czy prawnik powinien nam zasugerować też na co zamienić dany zapis, który w danym momencie jest niekorzystny dla nas? Albo powinien nam powiedzieć „normalnym językiem” czym „grozi” podpisanie takiej umowy?

Według mnie zdecydowanie tak, jednak pewnie zależy to od stylu pracy danego prawnika. Ja zawsze analizuję umowę, którą przysłał mi klient, oceniam ryzyka umowne, podkreślam, które postanowienia umowne są ryzykowne i z jakiego powodu, oraz zostawiam komentarz dlaczego pewne zapisy należy wykasować. Następnie dopisuję postanowienia korzystne dla klienta lub takie, które sprawiają, że sytuacja obu stron jest po prostu jasna, a ich interesy są zrównoważone.

Czasami, klient zdaje sobie sprawę z zagrożenia, ale i tak wie, że druga strona nie zgodzi się na wykasowanie danego postanowienia i ono pozostaje w umowie. Dla mnie ważna jest pierwsza komunikacja z klientem – chcę wiedzieć, jaki jest jego cel, jakie są jego stosunki z drugą stroną, czy też jakie chce żeby one były, ile ma do stracenia, czy chce stworzyć trwałą relację. To bardzo istotne, bo nie zawsze chodzi o „naszpikowanie” umowy zapisami zabezpieczającymi tylko jedną stronę i zaciekłe bronienie ich w negocjacjach. Często klienci chcą stworzyć relację biznesowo – partnerską na lata i wówczas inne wartości wchodzą na pierwszy plan, a pewne niezbyt groźne zapisy możemy „odpuścić”.

Co do ceny to odpowiem jak typowy prawnik – to zależy. Taką usługę wycenia się indywidualnie, gdyż każda sprawa jest inna. Klient przesyła mi umowę i krótki opis sytuacji. Cena zależy od obszerności umowy, jej stopnia skomplikowania i ilości błędów, od tego czy będzie to analiza umowy, czy też napisanie umowy od zera, jak bardzo komunikatywny jest klient oraz jego kontrahent. Ceny zaczynają się od około 100 – 150 zł.

A jakie mamy grzechy, jeśli chodzi o umowy? Co najczęściej może stać się przyczyną naszych kłopotów?

Grzechem głównym jest nie czytanie umów lub jedynie pobieżne ich przeglądanie. Pozostałe grzechy to m.in.:

  • ślepe korzystanie ze wzorów z Internetu bez ich analizy,
  • pozostawianie zapisów dla nas niezrozumiałych,
  • brak podejmowania chociażby próby negocjacji,
  • pośpiech, często wywołany naciskiem drugiej strony,
  • brak zabezpieczeń w umowie,
  • zbyt wysokie kary umowne, nieadekwatne do przedmiotu umowy i wysokości wynagrodzenia,
  • zawieranie postanowień z góry nieważnych, niezgodnych z prawem,
  • wprowadzanie drugiej strony w błąd,
  • niezrozumiałe i niepełne opisywanie przedmiotu umowy i obowiązków stron,
  • brak tzw. istotnych postanowień umownych, wskazywanych przez kodeks cywilny np. wynagrodzenia przy umowie zlecenie, konkretnych przypadków wypowiedzenia umowy w przypadku umowy najmu,
  • mylenie lub utożsamianie funkcji różnych instytucji prawnych np. opóźnienie ze zwłoką, gwarancję z rękojmią, odstąpienie od umowy z jej wypowiedzeniem.

Z mojej strony, bardzo mocno zachęcam do czytania umów i nie obawiania się tego, bo to jest paradoksalnie największy problem! Nawet jeśli nie stać nas na prawnika, jeśli przeczytamy uważnie umowę, na pewno większość zrozumiemy i będziemy w stanie dopytać o kwestie niejasne. A to już połowa sukcesu.

Co zrobić gdy jesteśmy w sytuacji podbramkowej i musimy podpisać ważną umowę?

Jeżeli rzeczywiście musimy umowę podpisać „tu i teraz” to przede wszystkim ją przeczytajmy. Ale spokojnie i uważnie, z długopisem w ręce. Podkreślając wszystko co jest dla nas niezrozumiałe, co budzi nasze wątpliwości. Wyjaśnijmy drugiej stronie, że dopytujemy o to elementy, bo po prostu „nie znamy się na tym”.

Możemy też zrzucić winę na prawnika, który nie ma czasu lub tym podobne. Wtedy druga strona nie powinna się „obrazić” lub zarzucić nam nieufność, co niestety często ma miejsce i czego często się boimy. Pamiętajmy, że umowa jest wyrazem zaufania stron i pokazuje, że traktujemy nasz biznes poważnie i profesjonalnie. Tak też powinna to odebrać druga strona.

Miałam kiedyś sytuację, gdy klientka zadzwoniła do mnie o godz. 20.00, gdy wraz z mężem byliśmy u znajomych na kolacji. Mówi, że teraz, już, najpóźniej do 21.00 ewentualnie rano o 7.00 musi mieć przeanalizowaną umowę, bo tak też deweloper jej powiedział. W kolejnym dniu, jak ją straszył, już mieszkania nie będzie, może pojawić się problem z kluczami itd. Rozmawiałam z nią przez godzinę tłumacząc, że nie powinna się spieszyć. Dodatkowo wiele ryzykowała, bo mieszkanie było z kredytem i ona brała je w połowie na kredyt, w połowie za ostatnie swoje życiowe oszczędności. W umowie było wiele nieścisłości, wiele ryzykownych zapisów i gdyby wtedy ją podpisała, to wzięłaby na siebie wielkie ryzyko. Oczywiście zrobiła to dopiero po mojej analizie i po negocjacjach z deweloperem. Mieszkanie nie zniknęło w ciągu kolejnych dwóch dni! Więc pośpiech nie jest nigdy wskazany w życiowych, kosztownych decyzjach.

Jak rozpoznać zły wzór umowy z Internetu ?

Przede wszystkim pobierajmy wzory umowne ze sprawdzonych stron internetowych, ze stron ludzi, którym ufamy i których obserwujemy, od ekspertów. Niestety, ja jestem wielką przeciwniczką wzorów, które pasują wszystkim. Przecież wiadomo, że każda sytuacja jest inna. Wartościowe są wzory z objaśnieniami do poszczególnych paragrafów, z którymi powinniśmy się zapoznać i dostosować do naszego konkretnego przypadku. Zmusza nas to do przeczytania naszej umowy i zastanowienia się co chcemy dzięki niej osiągnąć.

Niejednokrotnie, klienci myśląc, że oszczędzą mój czas przy analizie ich umowy, przesyłają mi już wstępną wersję. Niestety, zazwyczaj okazuje się, że mam przy niej więcej pracy, bo oprócz tego, że muszę się z nią zapoznać, to pojawia się dwa razy więcej pytań „co autor miał na myśli”. Później klient twierdzi, że „sam nie wie”, bo ściągnął „gotowca” z Internetu. Dlatego albo podejdźmy porządnie do przygotowania naszej umowy albo od razu powierzmy to prawnikowi, bo zapewne wyniesie nas to taniej.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd.

Zdjęcie: Daniel Szura Photography

Ilona Przetacznik – radca prawny, ukończyła studia prawnicze w Polsce i we Francji, Szkołę Prawa Amerykańskiego, studia menadżerskie i leanowe. Specjalizuje się w prawie umów, prawie cywilnym, autorskim i budowlanym, z doświadczeniem w dużych korporacjach oraz w kancelarii radcy prawnego. Prowadzi fanpage Managerka Umów i grupę na Facebook’u Managerowie Swoich Umów, na której pomaga w kwestiach umownych. Pracująca mama 3,5-letniego Wiktora i 8-tygodniowej Oliwki.

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Aplikacja MyOla – pierwsza w Polsce mobilna przyjaciółka

Chciałabyś móc korzystać z aplikacji, która będzie trochę Twoim doradcą, przyjaciółką? Badania pokazują, że kobiety bardzo często korzystają z telefonu. Nawet do 4 godzin dziennie. Robimy przez telefon zakupy w aplikacjach, kontaktujemy się z przyjaciółmi, rodziną. Cyfrowy świat odpowiada na wiele naszych potrzeb. A gdybyś tak w telefonie miała narzędzie do pokonywania własnych lęków, zmartwień i problemów? Poznaj aplikację MyOla!
  • Dominika Wassermann - 28/11/2019
kobieca twarz grafika w kolorach różu z napisem: zawsze znajdę dla Ciebie czas

Jak Polki korzystają ze smartfonów?

Dzięki smartfonowi jesteśmy w nieustannym kontakcie ze światem. W każdej chwili możemy połączyć się z bliskimi, z szefem, zamówić jedzenie czy poinformować znajomych co u nas słychać lub gdzie aktualnie przebywamy. Dzięki nowoczesnym technologiom mamy stały dostęp do wiadomości z całego świata, możemy słuchać ulubionej muzyki, korzystać z nawigacji, zrobić zakupy, a nawet zdalnie nastawić pranie.

Wśród najpopularniejszych mediów społecznościowych królują Facebook, Messenger, Instagram, a także WhatsApp. Coraz więcej osób używa też aplikacji pomagających w nauce, np. języków obcych.

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Fundację Sukces Pisany Szminką ponad połowa kobiet w naszym kraju spędza na korzystaniu z telefonu 4 godziny dziennie. Używamy go wszędzie: w domu, w pracy, w podróży, a także w wolnym czasie. Niektóre z nas sprawdzają go nawet co kilka minut!

Widząc te nawyki i intensywność z jaką korzystamy z telefonów, Sukces Pisany Szminką postanowił stworzyć coś więcej. We współpracy z Coca-Cola powstała pierwsza w Polsce aplikacja, która pomaga rozwijać się osobiście i zawodowo.

MyOla – czym jest?

My Ola to intuicyjna aplikacja, która pomoże nam w wielu trudnych, codziennych i niecodziennych sytuacjach. Twórcy mówią o niej, że jest motywatorem, przyjaciółką i doradcą, ale też odpowiednio do nastroju i potrzeb w danej chwili zapewni relaks oraz nieco rozrywki.

Mimo tak wielkiej intensywności z jaką korzystamy z telefonów, mało która z pań przyznała, że używa narzędzi pomagających radzić sobie z emocjami, wzmacniających naszą pewność siebie lub wspierających pokonywanie lęków i zmartwień.

Z myślą o takich właśnie zadaniach powstała MyOla! Nie bez powodu jej tworzeniu przewodziło hasło: #JestemTuDlaCiebie.

Olga Kozierowska, prezes Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką i pomysłodawczyni aplikacji MyOla:

Aplikacja MyOla jest narzędziem niosącym wsparcie i dającym przydatną wiedzę nie tylko kobietom, ale też mężczyznom. Dziś pędzimy wszyscy, a każdy z nas marzy o tym, by świadomie budować swoje szczęście, i właśnie MyOla, która powstała z serca, na bazie wieloletniego doświadczenia cudownych ekspertów, ma misję, by pomóc nam w tej budowie. Budowie lepszego życia i większego zadowolenia.

Zawołaj mnie, jestem do Twojej dyspozycji – taka właśnie jest MyOla.

Znajdziemy w niej cztery kategorie:

  • Ja
  • Związek
  • Rodzina
  • Kariera

W każdej z nich znajdziemy kilka lub kilkanaście nagrań. Te nagrania to rozmowy z psychologami, ekspertami i mentorami biznesu. W zależności od obszaru jaki wybierzemy, dostaniemy nagrany spokojnym, kojącym głosem tekst, który nie oceniając i nie dając zero-jedynkowych odpowiedzi, pomoże nam zrozumieć problem lub sytuację oraz poradzić sobie z nimi.

Możemy wybrać też koła ratunkowe, takie jak trudne dla nas emocje, np. stres czy lęk. W aplikacji znajdują się także medytacje czy ćwiczenia oddechowe. Autorzy podkreślają, że ich celem było stworzenie narzędzia, które będzie nas wspierać, i dzięki któremu, będziemy mogły poczuć się bezpiecznie.

Anna Solarek, Dyrektor ds. Komunikacji i Kontaktów Zewnętrznych w Coca-Cola Poland Service:

We współczesnym świecie, gdzie praca przenika się z macierzyństwem i szeregiem innych obowiązków, kobiety cierpią na brak czasu dla siebie, czasu na własny rozwój. Dlatego tak ważne jest, by w realizacji naszych planów i działań codziennie motywował i wspierał nas ktoś, kto nas rozumie. Takim wsparciem jest właśnie aplikacja MyOla, która jest zawsze pod ręką. Mocno wierzę, że MyOla odmieni życie Polek i podbije ich serca, tak jak podbiła moje. Od trzech lat aktywnie działamy z Fundacją Sukcesu Pisanego Szminką, by zmieniać świat na lepsze, a dziś program Sukces to Ja jest największym globalnie programem realizowanym przez Coca-Cola w ramach działań wspierających kobiety na rynku pracy.

Aplikacja MyOla

Wystarczy ją zainstalować – dostępna jest zarówno na telefony z oprogramowaniem Android, jak i IOS – aby w każdej chwili móc po prostu kliknąć w nią i jednym ruchem palca wybrać odpowiednie do potrzeby funkcjonalności i treści. Więcej na: www.myola.pl oraz www.instagram.myola.pl

Podziękowania dla testerek aplikacji, między innymi Joanny Przetakiewicz, Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu (Red Lipstick Monster), i Julii Sielickiej-Jastrzębskiej z Whisbear, Karoliny Cwalinie-Stępniak, Pauliny Pastuszak i ambasadorek programu SUKCES TO JA.

Grafiki: własność Fundacji Sukces Pisany Szminką

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Dominika Wassermann
Absolwentka Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, oraz Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu , która po dziesięciu latach postanowiła powrócić do zajmowania się grafiką komputerową. Prywatnie "zwierzolub", opiekunka 3 kotów, miłośniczka kuchni roślinnej, spędzająca wolny czas na rowerowych wycieczkach.

Jak zmienić pracę na lepszą?

Teoretycznie masz wszystko – stabilną sytuację finansową, stałą pracę, zgraną rodzinę, spokój. A jednak raz na jakiś czas marzysz o zmianach i przede wszystkim są to fantazje o innej pracy. Czy wiesz, że nie jesteś sama? W wielu z nas drzemie ciche pragnienie odmiany zawodowego życia – czasem z powodu kiepskiego wynagrodzenia, czasami z racji męczącego systemu zmianowego. Warto próbować czegoś nowego, jednak zanim impulsywnie złożysz wypowiedzenie – przeczytaj.
  • Karolina Wojtaś - 27/11/2019
kobieta siedzi w pracy przy biurku

Czy w ogóle powinnaś coś zmieniać?

Być może jest tak, że poruszałaś temat z bliskimi – wiele z nas to robi. Kiedy jednak przedstawiamy swoje nieśmiałe plany albo marzenia, nierzadko słyszymy: „No co ty! Ciesz się, że masz stałą pracę!” albo „Nigdzie nie jest dobrze, więc lepiej się trzymaj tego, co już znasz”. Po takich poradach nierzadko zaczynamy mieć wątpliwości i zastanawiamy się, czy przypadkiem te całe plany to nie nasza fanaberia. Niesłusznie!

Zdobywanie nowych doświadczeń jest bardzo ważne. Ważne są też zmiany na różnych etapach życia. Dzięki nim się rozwijamy, jesteśmy bardziej otwarte, wciąż się uczymy. Przede wszystkim jednak przeskakujemy coraz wyżej na swojej wewnętrznej drabinie oczekiwań. Pomyśl o swojej pierwszej pracy – na pewno myślisz o niej z uśmiechem na twarzy i dziś wydaje Ci się niedorzeczne, że miałabyś wciąż w niej tkwić. Za kilka lat podobnie może być z obecnym stanowiskiem.

Badania dowodzą, że na zmiany otwiera się coraz więcej Polek. Najnowszy raport firmy Randstad (Monitor Rynku Pracy) wskazuje, że aż 31% ankietowanych zamierza zmienić pracę w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Z kolei z badania Confidence Index wynika, że aż 6 na 10 uczestników badania jest przekonanych, że znajdzie pracę w czasie nieprzekraczającym 3 miesiące. Warto zarazić się tą otwartością i optymizmem. Jeśli jednak wciąż nie jesteś przekonana, czy to na pewno dobry pomysł, odpowiedz sobie na kilka pytań:

  • Czy coraz trudniej „zbierasz się” do pracy?
  • Czy masz wrażenie, że współpracownicy coraz mocniej cię drażnią albo w coraz większym stopniu nie dogadujesz się z nimi?
  • Czy masz wrażenie, że zjada cię stres i ma to związek z pracą?
  • Czy Twoja droga do awansu jest zablokowana albo niezwykle trudna?
  • Czy masz poczucie, że już niczego się nie uczysz, a przez to – nie rozwijasz?
  • Czy przypuszczasz, że jesteś wypalona zawodowo?

Jeśli na większość pytań odpowiedziałaś „tak”, to wszystko wskazuje na to, że zmiana miejsca pracy będzie dobrym pomysłem. Nie myśl, że to „tylko praca” – przecież obowiązkom zawodowym poświęcamy znaczną część życia!

Jak zmienić pracę na lepszą?

Pozytywne nastawienie i otwartość na zmianę to jedno – trzeba jeszcze pamiętać o solidnym planie. To właśnie dzięki niemu nie tylko zmienisz pracę na rzeczywiście lepszą, ale też zrobisz to w sposób bezpieczny. Oto, o czym powinnaś pamiętać.

Zastanów się dobrze nad tym, co konkretnie jakich chcesz zmian? „Inna praca” to zdecydowanie za mało. Musisz zastanowić się, co konkretnie chcesz zmienić. Czy będzie to system godzinowy? Wynagrodzenie? Atmosfera? A może przede wszystkim pragniesz możliwości dalszego rozwoju? Przemyśl to dokładnie i wyznacz swój priorytet. To na tej podstawie będzie wybierała oferty.

Szukaj bezpiecznie

Szukanie w sposób bezpieczny to takie, dzięki któremu nie zostaniesz ostatecznie bez żadnej pracy. A zatem po pierwsze – sprawdź okres wypowiedzenia, jaki Cię obowiązuje. Po drugie, nie rzucaj nagle pracy, tylko szukaj nowej, pracując na „starym” stanowisku. Po trzecie, nie mów nikomu (dosłownie nikomu – nawet współpracownikom, z którymi jesteś blisko), że planujesz jakiekolwiek zmiany na tym polu.

W końcu po czwarte, nigdy nie wręczaj pracodawcy wypowiedzenia, dopóki nie będziesz miała podpisanej nowej umowy. Nie daj się zwieść ustnym obietnicom i zapewnieniom – z nimi naprawdę różnie bywa.

Wysyłaj oferty tylko na interesujące Cię stanowiska

Wielka chęć zmian może spowodować, że wpadniesz w pułapkę pt. „Nastawiłam się, chcę już coś zmienić, w sumie ta oferta to nie spełnienie marzeń, ale zawsze coś innego”. Kiedy najdą Cię takie myśli, przypomnij sobie, jaki jest Twój cel. I wysyłaj oferty tylko na takie stanowiska, które są z nim zgodne.

Szukaj w wolnym czasie – nie zniechęcaj się

Szukanie pracy tą metodą może trochę trwać. Początkowo będziesz oczywiście nastawiona bardzo pozytywnie i z chęcią będziesz przeglądać oferty. Jednak z czasem entuzjazm spanie. Nie rezygnuj jednak. Poświęcaj wertowaniu ofert pewną część wolnego czasu, niech jest to Twój obowiązkowy element dnia.

Ustal sobie odpowiedzi na pytania rekrutacyjne

Nie ukrywaj przed nowym pracodawcą, że jesteś zatrudniona w innym miejscu i przygotuj się na związane z tym pytania. Pamiętaj jednak, żeby nie mówić źle o swojej firmie. Nie mów: „Nie dogaduję się z pracownikami, są kłótliwi i leniwi”. Zamiast tego powiedz: „Bardzo chciałabym poznać nowych ludzi, myślę, że odświeżanie zespołu raz na jakiś czas to wielka korzyść dla firmy”.

Działaj – uda Ci się!

Stabilna, pewna praca to bardzo ważna rzecz. Ale niewykluczone, że kolejna też taka będzie, a w dodatku będziesz się w niej rozwijać albo w końcu więcej zarabiać. Dlatego nie wahaj się – działaj powoli, bezpiecznie, ale też stanowczo, a prawdopodobnie okaże się, że to była naprawdę dobra decyzja.

Poznaj dylematy kobiet wracających do pracy po przerwie!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Karolina Wojtaś
Mama, żona, psycholog i redaktor. Spełniona zawodowo dzięki miłości do pisania, szczęśliwa prywatnie dzięki mężowi i dwóm cudownym synom. W krótkim czasie "tylko dla siebie” czyta, szyje… albo znowu pisze.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail