Czego szukasz

Dlaczego warto czytać umowy?

Wyobraź sobie, że kupujesz wakacje, dostajesz umowę na 20 stron maczkiem, dziecko wyje, Ty masz dość i marzysz o tym aby już wyjść i olewasz czytanie… Brzmi znajomo? Jak mądrze podpisywać umowy i jak nie dać się oszukać? Dlaczego umowy są ważne, choć to nie jest sexy temat (przynajmniej dla nieprawników) rozmawiamy z Iloną Przetacznik, radcą prawnym. Zobacz jakie grzechy popełniamy przy podpisywaniu umów i czym to grozi.

  • Joanna Gotfryd - 24/07/2017
Ilona Przetacznik pozuje do zdjęcia z dokumentami w rękach

Ilono, jesteś radcą prawnym (gratuluję niedawnego egzaminu!) i propagatorką idei, że umowy są ważne. Rozmawiałam ostatnio z kobietą, która uważała, że została oszukana przez partnera biznesowego, bo zapis w umowie nie pozwalał jej na rozwiązanie umowy bez wysokich kar. To jak to było – została oszukana, czy „na własne życzenie” zgodziła się na takie traktowanie?

Dziękuję za gratulacje. Tytuł radcy prawnego jest zwieńczeniem ciężkiej pracy, ale też tylko jednym ze środków pomagania ludziom z ich problemami prawnymi, głównie z umowami. Propaguję ideę, że umowy są ważne, bo wiem, że każdy w minimalnym stopniu może samodzielnie i skutecznie zarządzać swoimi umowami poprzez, chociażby, ich przeczytanie.

Odnosząc się do opisanego przez Ciebie przypadku. Ciężko jest oceniać czyjąś sytuację, jednak ja jestem dosyć bezwzględna w tym temacie – kobieta ta niewystarczająco dobrze przeczytała umowę lub w ogóle tego nie zrobiła, albo też zrobiła bez zrozumienia jej treści.

Pamiętajmy, że umowy piszemy na „złe czasy”.

Nie namawiam do podejrzliwości w każdym przypadku, ale należy sobie wyobrazić kilka negatywnych scenariuszy i zobaczyć w jakiej pozycji stawia nas umowa w przyszłości.

Wygląda na to, że w tym konkretnym przypadku ta kobieta nie przeczytała umowy, gdyż kary umowne miała zapisane czarno na białym. Jeśli nawet przeczytała, to je zignorowała, zapewne uważając, że problemowa sytuacja nie będzie jej dotyczyć. Życie często pokazuje, że jest inaczej. Gdyby skorzystała z pomocy prawnika, pewnie wskazałby jej konieczność negocjacji tych kar.

Jakie zapisy w umowie powinny zaświecić czerwoną lampkę? Czy są takie zapisy, które się pojawiają, a są niedozwolone? Wiadomo, że papier wszystko przyjmie. Ludzie podpisują, a potem się okazuje, że popełnili fatalny błąd.

Co do typowo niedozwolonych postanowień umownych to występują one głównie w umowach z konsumentami. To tzw. klauzule niedozwolone. UOKiK prowadził rejestr klauzul niedozwolonych, obecnie przekształcony w bazę decyzji, gdzie możemy znaleźć wiele postanowień, które w umowach nie powinny się znaleźć. Jeżeli tak się stanie, taka klauzula nas nie wiąże (jest nieważna).

Fatalne błędy zazwyczaj związane są z wykonywaniem obowiązków stron np. godzimy się na zbyt wysokie kary umowne, brak jakichkolwiek zabezpieczeń wykonania umowy, brak informacji o dokumentach potwierdzających odbiór przedmiotu umowy, brak procedury dokonania płatności itp.

Zdarza się też, że umowa nie zawiera tzw. postanowień istotnych, wskazanych przez kodeks cywilny. Są to postanowienia, które odnoszą się do umów nazwanych, wymienionych w kodeksie cywilnym (np. umowa najmu, umowa o dzieło, umowa zlecenie) i wskazują co dokładnie taka umowa powinna określać. Wówczas może ona nawet stać się nieważna w całości lub też dane postanowienia będą nieważne. Przykładem może być zastrzeżenie kary umownej za brak zapłaty w terminie, podczas gdy w takim przypadku można zastrzec jedynie odsetki.

Czy każdą umowę powinno się skonsultować z prawnikiem? Umowę o pracę, umowę o abonament tv kablowej, wakacje, umowę o współpracę biznesową czy kupno mieszkania? Bo realnie jest to bardzo trudne. Wielkie firmy mają swoje wzory umów, czy te umowy da się negocjować?

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze i nie wszystkich stać na prawnika. Istnieje jednak wiele sposobów na zdobycie chociażby elementarnej wiedzy, która pozwoli nam uniknąć problemów. Jeżeli ktoś jest w stanie „odsiać” kiepskie wzory czy nieaktualne informacje od tych dobrych w wyszukiwarce Google to polecam jej używanie. Najlepiej, gdy już znajdziemy jakiś wzór, to dodatkowo warto przeczytać artykuły na temat naszej umowy. Co powinno się w niej znaleźć, jakie błędy są najczęściej popełniane itd.

Przede wszystkim, nie kopiujmy wzorów 1:1, bo zazwyczaj są one złej jakości. Wielokrotnie widziałam umowy „żywcem” przekopiowane z Internetu, które nie przystawały do tego co zostało między stronami ustalone np. umowa na remont mieszkania zawierała typowe zapisy dotyczące budowy domu. Wtedy pojawia się pytanie „co strony miały na myśli?” Czy rzeczywiście te zapisy są martwe, czy jedna ze stron postanowi je wykorzystać, mówiąc, że chciała wyrazić to czy tamto. Wówczas dochodzi do sporów… Zatem jeśli jakiś zapis jest niepotrzebny to go wykasujmy.

Wiele wymienionych przez Ciebie umów da się negocjować. Szczególnie, jeśli chodzi o umowę o pracę, o współpracę biznesową, umowę sprzedaży mieszkania czy umowę wyjazdu wakacyjnego. Wszystko zależy oczywiście od naszej pozycji w negocjacjach. Największy problem jaki spotykam dotyczy tego, że nikt nie negocjuje, nie pyta, nie domaga się zmian!

Trudne może rzeczywiście okazać się negocjowanie tzw. wzorców umownych, którymi posługują się duzi operatorzy w kontakcie z konsumentami, dostarczający np. prąd, gaz czy wodę, telefonia komórkowa. Tutaj mamy niewielki wybór, ale i to się zmienia! Jest coraz większa konkurencja w tym zakresie, co powoduje, że przystępują oni do rozmów. Co więcej, żeby dana umowa mogła stanowić wzorzec umowny, muszą być spełnione warunki ustawowe.

Chcę jednak podkreślić, że w każdym wypadku może dojść do dłuższych lub krótszych negocjacji. Ale tylko wtedy, gdy w ogóle przeczytamy umowę! Niestety, często już na tym etapie odpuszczamy! Dlatego, jeśli ktoś nie czuje się na siłach, żeby samemu ocenić swoją sytuację oraz zagrożenia umowne, wtedy warto poradzić się prawnika. Szczególnie jeśli dużo możemy stracić.

No i jeszcze taki przypadek: kupujesz wakacje, dostajesz umowę na 20 stron maczkiem, dziecko wyje, Ty masz dość i marzysz o tym aby już wyjść i olewasz czytanie….

Nie, nie, nie! Nie możemy tak robić i druga strona nie powinna tak wykorzystywać sytuacji. Jeżeli jesteśmy pewni, że umowa jest dla nas korzystna, bo np. wyjeżdżamy z tym biurem podróży już trzeci raz, to w porządku. W przeciwnym wypadku zabieramy umowę do domu, czytamy przy najbliższej wolnej chwili i podpisujemy dopiero, gdy wszystko jest dla nas zrozumiałe, a negocjacje nie są konieczne. Jednak jak wiemy, w przypadku biur podróży często negocjacje warunków to podstawa, a ich brak może skutecznie popsuć nam wakacje.

A może warto do prawnika się udać dopiero gdy wartość przedmiotu umowy przekracza pewną kwotę, np. 10 tysięcy?

Jest to jakieś rozwiązanie. Tak jak wspomniałam wyżej, im więcej możemy stracić i im więcej zagrożeń przedstawia umowa, tym szybciej powinniśmy skorzystać z usług prawnika. Dla różnych ludzi różnie przedstawiają się takie zagrożenia. Dla jednych 10 000 zł to dużo, dla innych mało i nie boją się ich stracić.

Ile kosztuje taka porada prawna i co powinno być jej efektem? Tzn. czy prawnik powinien nam zasugerować też na co zamienić dany zapis, który w danym momencie jest niekorzystny dla nas? Albo powinien nam powiedzieć „normalnym językiem” czym „grozi” podpisanie takiej umowy?

Według mnie zdecydowanie tak, jednak pewnie zależy to od stylu pracy danego prawnika. Ja zawsze analizuję umowę, którą przysłał mi klient, oceniam ryzyka umowne, podkreślam, które postanowienia umowne są ryzykowne i z jakiego powodu, oraz zostawiam komentarz dlaczego pewne zapisy należy wykasować. Następnie dopisuję postanowienia korzystne dla klienta lub takie, które sprawiają, że sytuacja obu stron jest po prostu jasna, a ich interesy są zrównoważone.

Czasami, klient zdaje sobie sprawę z zagrożenia, ale i tak wie, że druga strona nie zgodzi się na wykasowanie danego postanowienia i ono pozostaje w umowie. Dla mnie ważna jest pierwsza komunikacja z klientem – chcę wiedzieć, jaki jest jego cel, jakie są jego stosunki z drugą stroną, czy też jakie chce żeby one były, ile ma do stracenia, czy chce stworzyć trwałą relację. To bardzo istotne, bo nie zawsze chodzi o „naszpikowanie” umowy zapisami zabezpieczającymi tylko jedną stronę i zaciekłe bronienie ich w negocjacjach. Często klienci chcą stworzyć relację biznesowo – partnerską na lata i wówczas inne wartości wchodzą na pierwszy plan, a pewne niezbyt groźne zapisy możemy „odpuścić”.

Co do ceny to odpowiem jak typowy prawnik – to zależy. Taką usługę wycenia się indywidualnie, gdyż każda sprawa jest inna. Klient przesyła mi umowę i krótki opis sytuacji. Cena zależy od obszerności umowy, jej stopnia skomplikowania i ilości błędów, od tego czy będzie to analiza umowy, czy też napisanie umowy od zera, jak bardzo komunikatywny jest klient oraz jego kontrahent. Ceny zaczynają się od około 100 – 150 zł.

A jakie mamy grzechy, jeśli chodzi o umowy? Co najczęściej może stać się przyczyną naszych kłopotów?

Grzechem głównym jest nie czytanie umów lub jedynie pobieżne ich przeglądanie. Pozostałe grzechy to m.in.:

  • ślepe korzystanie ze wzorów z Internetu bez ich analizy,
  • pozostawianie zapisów dla nas niezrozumiałych,
  • brak podejmowania chociażby próby negocjacji,
  • pośpiech, często wywołany naciskiem drugiej strony,
  • brak zabezpieczeń w umowie,
  • zbyt wysokie kary umowne, nieadekwatne do przedmiotu umowy i wysokości wynagrodzenia,
  • zawieranie postanowień z góry nieważnych, niezgodnych z prawem,
  • wprowadzanie drugiej strony w błąd,
  • niezrozumiałe i niepełne opisywanie przedmiotu umowy i obowiązków stron,
  • brak tzw. istotnych postanowień umownych, wskazywanych przez kodeks cywilny np. wynagrodzenia przy umowie zlecenie, konkretnych przypadków wypowiedzenia umowy w przypadku umowy najmu,
  • mylenie lub utożsamianie funkcji różnych instytucji prawnych np. opóźnienie ze zwłoką, gwarancję z rękojmią, odstąpienie od umowy z jej wypowiedzeniem.

Z mojej strony, bardzo mocno zachęcam do czytania umów i nie obawiania się tego, bo to jest paradoksalnie największy problem! Nawet jeśli nie stać nas na prawnika, jeśli przeczytamy uważnie umowę, na pewno większość zrozumiemy i będziemy w stanie dopytać o kwestie niejasne. A to już połowa sukcesu.

Co zrobić gdy jesteśmy w sytuacji podbramkowej i musimy podpisać ważną umowę?

Jeżeli rzeczywiście musimy umowę podpisać „tu i teraz” to przede wszystkim ją przeczytajmy. Ale spokojnie i uważnie, z długopisem w ręce. Podkreślając wszystko co jest dla nas niezrozumiałe, co budzi nasze wątpliwości. Wyjaśnijmy drugiej stronie, że dopytujemy o to elementy, bo po prostu „nie znamy się na tym”.

Możemy też zrzucić winę na prawnika, który nie ma czasu lub tym podobne. Wtedy druga strona nie powinna się „obrazić” lub zarzucić nam nieufność, co niestety często ma miejsce i czego często się boimy. Pamiętajmy, że umowa jest wyrazem zaufania stron i pokazuje, że traktujemy nasz biznes poważnie i profesjonalnie. Tak też powinna to odebrać druga strona.

Miałam kiedyś sytuację, gdy klientka zadzwoniła do mnie o godz. 20.00, gdy wraz z mężem byliśmy u znajomych na kolacji. Mówi, że teraz, już, najpóźniej do 21.00 ewentualnie rano o 7.00 musi mieć przeanalizowaną umowę, bo tak też deweloper jej powiedział. W kolejnym dniu, jak ją straszył, już mieszkania nie będzie, może pojawić się problem z kluczami itd. Rozmawiałam z nią przez godzinę tłumacząc, że nie powinna się spieszyć. Dodatkowo wiele ryzykowała, bo mieszkanie było z kredytem i ona brała je w połowie na kredyt, w połowie za ostatnie swoje życiowe oszczędności. W umowie było wiele nieścisłości, wiele ryzykownych zapisów i gdyby wtedy ją podpisała, to wzięłaby na siebie wielkie ryzyko. Oczywiście zrobiła to dopiero po mojej analizie i po negocjacjach z deweloperem. Mieszkanie nie zniknęło w ciągu kolejnych dwóch dni! Więc pośpiech nie jest nigdy wskazany w życiowych, kosztownych decyzjach.

Jak rozpoznać zły wzór umowy z Internetu ?

Przede wszystkim pobierajmy wzory umowne ze sprawdzonych stron internetowych, ze stron ludzi, którym ufamy i których obserwujemy, od ekspertów. Niestety, ja jestem wielką przeciwniczką wzorów, które pasują wszystkim. Przecież wiadomo, że każda sytuacja jest inna. Wartościowe są wzory z objaśnieniami do poszczególnych paragrafów, z którymi powinniśmy się zapoznać i dostosować do naszego konkretnego przypadku. Zmusza nas to do przeczytania naszej umowy i zastanowienia się co chcemy dzięki niej osiągnąć.

Niejednokrotnie, klienci myśląc, że oszczędzą mój czas przy analizie ich umowy, przesyłają mi już wstępną wersję. Niestety, zazwyczaj okazuje się, że mam przy niej więcej pracy, bo oprócz tego, że muszę się z nią zapoznać, to pojawia się dwa razy więcej pytań „co autor miał na myśli”. Później klient twierdzi, że „sam nie wie”, bo ściągnął „gotowca” z Internetu. Dlatego albo podejdźmy porządnie do przygotowania naszej umowy albo od razu powierzmy to prawnikowi, bo zapewne wyniesie nas to taniej.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd.

Zdjęcie: Daniel Szura Photography

Ilona Przetacznik – radca prawny, ukończyła studia prawnicze w Polsce i we Francji, Szkołę Prawa Amerykańskiego, studia menadżerskie i leanowe. Specjalizuje się w prawie umów, prawie cywilnym, autorskim i budowlanym, z doświadczeniem w dużych korporacjach oraz w kancelarii radcy prawnego. Prowadzi fanpage Managerka Umów i grupę na Facebook’u Managerowie Swoich Umów, na której pomaga w kwestiach umownych. Pracująca mama 3,5-letniego Wiktora i 8-tygodniowej Oliwki.

 

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Podyskutuj

Powrót do pracy w niepełnym wymiarze godzin

Nasza czytelniczka Basia zastanawia się, czy jej pracodawca zgodzi się na powrót do pracy w niepełnym wymiarze godzin, po urlopie wychowawczym. Jakie przepisy regulują te kwestie? I czy taki powrót do pracy wiąże się ze szczególną ochroną przez zwolnieniem?
  • Aneta Szczycińska - 13/09/2019
kobieta pracuje zdalnie w domu, dziecko obok bawi się

Basia pyta o powrót do pracy w niepełnym wymiarze

Trafiłam na ten artykuł Krótsza dniówka, czyli mama wraca do pracy w niepełnym wymiarze i chciałam się dowiedzieć, czy te przepisy nadal obowiązują.

Aktualnie jestem na urlopie wychowawczym (wykorzystałam 13 miesięcy) i od 1.10.2019 chciałabym wrócić do pracy, ale w niepełnym wymiarze, tzn ¾ etatu + ¼ urlopu wychowawczego.

Czy mój pracodawca musi się zgodzić na takie warunki? A jeśli może się na to nie zgodzić to, czy ma możliwość zwolnienia mnie? Będę wdzięczna za wszelkie informacje na ten temat. Pozdrawiam, Barbara K.

Odpowiedź

Przepisy w tym zakresie nie zmieniły się. Podstawa prawna to:

  • art. 186 i nast. KP oraz
  • Rozporządzenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 8 grudnia 2015 r. w sprawie wniosków dotyczących uprawnień pracowników związanych z rodzicielstwem oraz dokumentów dołączanych do takich wniosków (Dz.U.2015.2243 z 29.12.2015 r.)

Art. 1867 Obowiązkowe obniżenie wymiaru etatu

§ 1. Pracownik uprawniony do urlopu wychowawczego może złożyć pracodawcy pisemny wniosek o obniżenie jego wymiaru czasu pracy do wymiaru nie niższego niż połowa pełnego wymiaru czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z takiego urlopu. Pracodawca jest obowiązany uwzględnić wniosek pracownika.

§ 2. Wniosek, o którym mowa w §1, składa się na 21 dni przed rozpoczęciem wykonywania pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy. Do wniosku dołącza się dokumenty określone w przepisach wydanych na podstawie art. 1868a. Jeżeli wniosek został złożony bez zachowania terminu, pracodawca obniża wymiar czasu pracy nie później niż z upływem 21 dni od dnia złożenia wniosku.

Wniosek, o którym mowa wyżej, tj. o obniżenie wymiaru czasu pracy pracownika uprawnionego do urlopu wychowawczego, w okresie, w którym mógłby korzystać z takiego urlopu, powinien zawierać:

  1.  imię i nazwisko pracownika;
  2. imię i nazwisko dziecka, na które mógłby być udzielony urlop wychowawczy;
  3. wskazanie okresu, przez który pracownik zamierza wykonywać pracę w obniżonym wymiarze czasu pracy;
  4. wskazanie wymiaru czasu pracy, w którym pracownik zamierza wykonywać pracę.

Do wniosku dołącza się:

  1. skrócony odpis aktu urodzenia dziecka (dzieci) lub zagraniczny akt urodzenia dziecka (dzieci) albo kopie tych dokumentów;
  2. oświadczenie o okresie, w którym pracownik dotychczas korzystał z wykonywania pracy w obniżonym wymiarze czasu pracy w okresie, w którym mógłby korzystać z urlopu wychowawczego.

Art. 1868 Ochrona przed wypowiedzeniem

§ 1. Pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie od dnia złożenia przez pracownika uprawnionego do urlopu wychowawczego wniosku o:

  1. udzielenie urlopu wychowawczego – do dnia zakończenia tego urlopu;
  2. obniżenie wymiaru czasu pracy – do dnia powrotu do nieobniżonego wymiaru czasu pracy, nie dłużej jednak niż przez łączny okres 12 miesięcy.

Rozwiązanie przez pracodawcę umowy jest dopuszczalne tylko w razie ogłoszenia upadłości lub likwidacji pracodawcy, a także gdy zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika.

W przypadku złożenia przez pracownika wniosku, o którym mowa wyżej, wcześniej niż 21 dni przed rozpoczęciem korzystania z urlopu wychowawczego albo obniżonego wymiaru czasu pracy, zakaz (wypowiedzenia lub rozwiązania umowy o pracę) zaczyna obowiązywać na 21 dni przed rozpoczęciem korzystania z urlopu albo obniżonego wymiaru czasu pracy.

Natomiast w przypadku złożenia przez pracownika wniosku po dokonaniu czynności zmierzającej do rozwiązania umowy o pracę, umowa rozwiązuje się w terminie wynikającym z tej czynności.

Powyższy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i został przygotowany w oparciu o stan faktyczny opisany w opublikowanym pytaniu. Zamieszczonych w nim treści nie należy traktować jako porady prawnej w konkretnej sprawie ani źródła prawa. W celu uzyskania bardziej szczegółowych informacji lub indywidualnej porady prawnej z gwarancją odpowiedzialności, należy skontaktować się z prawnikiem.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Aneta Szczycińska
Radca prawny, członek Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, mama trzech uroczych córeczek, prowadzi jednoosobową kancelarię prawną. Miłośniczka filmów Woody’ego Allena, Audrey Hepburn, teatru, kulinarnych eksperymentów, podróży, przez długie lata aktywna harcerka.
Podyskutuj

Fotografia biznesowa – jak poprawić wizerunek firmy i zdobyć lepszą pracę

Profesjonalne zdjęcia wykonane na firmową stronę, czy też zdjęcia do CV, to niezbędny element rozwoju kariery. Dzięki nim mamy okazję zrobić pierwsze, dobre wrażenie, nawet zanim spotkamy się z kimś na żywo. Warto więc zainwestować w profesjonalną sesję, aby zyskać nowych klientów i otrzymać wymarzoną pracę.
  • Alicja Zielińska - 13/09/2019


Do czego potrzebne są zdjęcia biznesowe?

Fotografia biznesowa ma na celu przede wszystkim ocieplenie wizerunku firmy, wzmocnienie jej rozpoznawalności. Dzięki wykonaniu sesji w biurze klienci wiedzą, z kim mają do czynienia oraz jaki charakter ma dana firma, jaka panuje w niej atmosfera. W związku z tym, iż wyrabiają sobie opinię tylko na podstawie zdjęć, warto zadbać, aby były one najlepszej jakości.

Zdjęcia biznesowe służą także do otwierania wrót kariery. Dobrze uchwycone zdjęcie, w odpowiednim stroju i pozie, może przekonać potencjalnego pracodawcę do zaproszenia Cię na rozmowę kwalifikacyjną. Warto więc poświęcić chwilę czasu na dobre przygotowanie do sesji, dobór stroju, czy podkreślający urodę makijaż.

Zdjęcia biznesowe – do kogo się zgłosić?

Jeśli chcesz mieć zdjęcia biznesowe najwyższej jakości, które faktycznie poprawią wizerunek Twojej firmy, zgłoś się do profesjonalnego fotografa. Takiego, który ma już w swoim portfolio zdjęcia biznesowe (Poznań może się aktywnością firmy Flash Group). Dzięki temu będziesz miał pewność, że fotografie będą wykonane profesjonalnie. O tym, jak możesz wypaść na takiej sesji, możesz się przekonać zaglądając na stronę wybranego fotografia i otwierając zakładkę portfolio/zdjęcia biznesowe.

Pamiętaj, że kontaktując się z fotografem powinieneś poinformować go, gdzie będzie wykonywana sesja: czy w biurze, czy też w studio. Jeśli w biurze, to udziel informacji, jak duże jest to pomieszczenie albo w jakim pomieszczeniu chcesz wykonać te zdjęcia np. czy tylko w sali konferencyjnej lub tylko przy biurkach pracowników.

Musi on również wiedzieć, ile osób będzie uczestniczyć w sesji, jaki ma mieć ona charakter: czy bardziej luźny, czy też poważny. Warto też podać, czy chcesz wykonać grupowe zdjęcie osób z firmy, czy też stawiasz na indywidualne, osobne zdjęcia każdego z pracowników. Dzięki tym informacjom łatwiej będzie dogadać szczegóły i osiągnąć upragniony efekt sesji, czyli poprawę wizerunku firmy.

W momencie, gdy zgłaszamy się indywidualnie do fotografa, bo chcemy np. wykonać zdjęcie do CV, pamiętajmy również uściślić, czy to zdjęcie ma być przeznaczone jedynie do dokumentów, a może też na stronę linkedin, gdzie można zamieszczać tylko małe ikonki. Dzięki temu fotograf będzie wiedział, czy tylko uchwycić twoją twarz, czy też może zrobić większe zdjęcie sylwetki.

Fotografia biznesowa – jak pozować?

Wiele osób zastanawia się, jak pozować do zdjęć biznesowych, jak ustawić się podczas sesji, aby wyglądać najlepiej. Jeśli i Ty masz tego typu wątpliwości, zawsze możesz przejrzeć przykładowe zdjęcia na stronach internetowych fotografów. Znajdziesz je bardzo łatwo.

Na przykład, gdy szukasz fotografa w Poznaniu, wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarkę: fotografia biznesowa Poznań i na wyskakującej stronie zobaczysz całą galerię przykładowych zdjęć z odbytych już sesji, takich jak np. tutaj: http://flash-group.pl/blog/fotografia-biznesowa/.

Jeśli nadal masz wątpliwości, jaka poza będzie dla Ciebie najlepsza, zaufaj fotografowi. On Ci najlepiej podpowie, jak powinieneś się ustawić, abyś wypadł najkorzystniej. Najbardziej typowymi pozami, które proponuje się w fotografii biznesowej są:

  • podparcie pod brodą. Jest to bardzo klasyczna poza, w której jedna ręka, nie do końca zaciśnięta w pięść, wspiera podbródek, natomiast druga wspiera łokieć ręki podpierającej brodę. Dzięki takiemu gestowi pracownik wygląda jednocześnie naturalnie i profesjonalnie.
  • przytrzymanie żakietu. Żakiet daje spore możliwości pozowania w fotografii biznesowej. Już sam w sobie jest oznaką oficjalnego ubioru, który dodaje powagi. Uchwycenie na zdjęciu pozy, w której pracownik przytrzymuje oburącz poły żakietu (oczywiście rozpiętego), powoduje, że człowiek jest złapany w naturalnym i ciekawym ustawieniu.
  • dopinanie marynarki – ta poza jest zarezerwowana głównie dla panów. Sfotografowanie mężczyzny w geście dopięcia marynarki, powoduje, że mamy wrażenie, iż wyrusza ona właśnie na ważne spotkanie biznesowe.
  • ręce w kieszeniach spodni – o ile na co dzień nie jest to gest, który świadczy o kulturze (zwłaszcza, gdy się z kimś rozmawia), o tyle na zdjęciach biznesowych sprawdza się bardzo dobrze. Ważne jednak, żeby nie cała dłoń ginęła w kieszeni. Istotne jest tu wyciągnięcie kciuka na zewnątrz. Tak pozując, pokazujemy pewność siebie.

Jak się przygotować do sesji biznesowej – ubiór, makijaż?

Aby dobrze wypaść na sesji biznesowej, należy pamiętać o odpowiednim ubiorze. Najbardziej sprawdzą się tu klasyczne rozwiązania typu: biała koszula, ciemna marynarka, krawat, mucha, żakiet, ołówkowa spódnica. Jeśli wolimy pokazać się od bardziej luźnej strony, bo reprezentujemy biznes kreatywny, nowatorski, albo skierowany do młodych ludzi, załóżmy bardziej nieformalny, ale nie przejaskrawiony strój.

Pamiętajmy, by unikać zestawiania bardzo krzykliwych kolorów, zbyt mocnego makijażu i nadmiaru dodatków w postaci biżuterii. Im mniej odwracających od twarzy człowieka elementów, tym lepiej. Zadaniem fotografii biznesowej jest ukazanie Ciebie jako człowieka, a nie jako przebrania. Wyjątkiem może tu być firma odzieżowa, w której pracownicy będą w sposób pośredni modelami prezentującymi projektowane przez siebie ubrania.

W momencie, gdy przygotowujemy się do sesji i mamy dylemat, jaki strój wybrać, zabierzmy oba. Zawsze przecież może się okazać, że w tym drugim wyglądamy o wiele lepiej na zdjęciach niż w pierwszym. Zadbajmy też o to, aby przyniesione przez nas ubrania nie były wymięte, czy przybrudzone. Nie każdy fotograf bowiem będzie dysponował żelazkiem, które uratuje pomiętą koszulę czy też wygniecione spodnie.

Panie, które zastanawiają się, jaki makijaż zastosować w dniu sesji, powinny wiedzieć, że musi być on jak najbardziej naturalny. W końcu chodzi o fotografię pracownika a nie modelki do katalogu mody. Ważny jest też dyskretny manicure, gdyż dłonie są drugim elementem po twarzy, który zwraca uwagę na zdjęciu. Warto więc by były one zadbane.

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail