Czego szukasz

Czy strój może pomóc w budowaniu pewności siebie? Intymne rozmowy ze stylistką

Moje córki mają „Top Model” i często razem coś projektujemy; falbaniaste spódnice, kolorowe sukienki i bajecznie wysokie szpilki… Kiedy byłam mała uwielbiałam wycinanki ze strojami zakładanymi na papierowe laleczki, im weselej tym lepiej! [Też takie miałaś?] A dlaczego w mojej szafie same białe, granatowe, czarne i kilka różowych ciuchów, dość podobnych do siebie? Postanowiłam to zmienić, i do swojej szafy wpuściłam Magdę Kocjan, stylistkę. I tak powstał wywiad rzeka o tym, jaką rolę w życiu kobiety może pełnić ubranie… A Ty jesteś gotowa na zmianę? Przeczytaj do końca!

  • Agnieszka Kaczanowska - 25/05/2017
Dziewczyny na zakupach

Skąd się bierze w nas kobietach tyle niepewności? Czy strój może pomóc w budowaniu pewności siebie? Przecież to nie szata zdobi człowieka.

Żyjemy w kulturze narcystycznej, co m.in. oznacza ogromną presję związaną z wyglądem. Wygląd urósł do rangi tożsamości, którą w dodatku nieustannie trzeba potwierdzać. Wystarczy wziąć pierwszą lepszą kolorową gazetę, czy uruchomić Internet. Wygląd najlepiej, żeby był młody, świeży i przede wszystkim wpasowywał się w normę określaną przez media. Media z kolei żyją z reklam i cytując Myslowitz: „w rzeczywistość ciągłej sprzedaży”, napędzają spiralę Must Have i Must Look.

Jeśli z takich, czy innych powodów jesteśmy niedokochane i niedowartościowane, to nie akceptujemy siebie takimi jakie jesteśmy i szukamy tej akceptacji na zewnątrz. Często robimy to właśnie za pomocą ubrań, usiłując wpasować się obowiązujące wzorce, czyli ”jak powinno się wyglądać”. Bo to jest łatwiejsze, niż praca nad sobą. Niby wiemy, że „nie ocenia się książki po okładce,” ale presja społeczna i nasza własna jest bardzo silna.

Nawet jeśli się do tego przed sobą nie przyznajemy, to często głęboko w nas tkwi myśl, by choć raz wyglądać jak “pani z okładki”. Tylko, że za jej wizerunkiem stoi sztab ludzi oraz grafik z magisterium z Photoshopa. Niby wiemy, że to blichtr i ułuda, ale ta świadomość wcale nie poprawia nam nastroju.

No a co z tą pewnością siebie?

Pewność siebie bierze się z działania, z odwagi robienia rzeczy, o których sądziłyśmy, że nie damy rady. Pewność siebie to pewność swojego obrazu i przekazu na swój temat. A zadaniem dobrze dopasowanego do osobowości stroju, jest ten komunikat odzwierciedlić. Strój ma nas dopełniać, a nie stać się protezą.

Nie myślałam tak o tym kiedy pierwszy raz się spotkałyśmy. Ale teraz lepiej rozumiem to co się wydarzyło. Pewnie teraz nasze Czytelniczki zastnawiają się o co chodzi, więc krótko wyjaśnię.

Otóż, Magda zgodziła się wziąć mnie w obroty stylistyczne. Poszłyśmy na całość: Magda zrobiła przegląd mojej szafy, bolało trochę ;-( a potem zakupy. Byłam pewna, że to idealny moment i gotowa byłam ponieść koszty tej decyzji w złotówkach 😉 Zupełnie nie spoedziewałam się, że: a) zacznę nosić sukienki i wąskie spodnie, b) że moja pięta achillesowa (no dobra odsłonię się: biodra, uda, pupa) to także mój atut (sama się dziwie sobie, że się odważyłam to powiedzieć głośno) i c) że mogę zmienić coś w swoim ubiorze i dostrzec w lustrze nieco inną siebie i iskrę zachwytu w oku męża. Dlatego tak bardzo chciałam się z Wami podzielić tym przeżyciem… 

Magdo, kiedy kobiety najczęściej proszą Cię o pomoc? Jak do Ciebie trafiają?

Najczęściej trafiają do mnie, kiedy decydują się na nową drogę zawodową i zmieniają środowisko pracy. To czasem zbiega się też z końcem etapu pełnoetatowego macierzyństwa. A skoro mowa o macierzyństwie, to jest to kolejna sytuacja, w której przychodzi refleksja nad zmianami w szafie. Wiąże się ona z chęcią poczucia się znów kobietą, a nie tylko matką.

Przychodzą również kobiety, które chciałyby spróbować czegoś nowego, innego i po prostu chcą coś zmienić. Nie wiedzą, o co im dokładnie chodzi, ale wiedzą, ale czują to bardzo mocno. Powodem skorzystania z usług stylistki są również kryzysy w relacjach damsko-męskich. Jeśli widzę, że taka osoba ma świadomość, że się zaniedbała to działamy, a jeśli chce się dopasować do gustu wybranka, to raczej sie wycofuję, to musi być wewnątrzna potrzeba, inaczej nie działa…

Czasem impulsem jest prośba o pomoc w wyborze sukienki na wesele lub bal i tak zaczynamy przygodę!

Popatrzyłaś na moją szafę i co pomyślałaś? Szczerze.

Że jest dużo miejsca, które można zapełnić. Połowa pracy mniej 🙂 A jaśniej: są szafy, które najpierw trzeba uprzątnąć z „przeszłości”. Zgodnie z treścią przysłowia: ”Nie można nalać do pełnego naczynia”. Ty byłaś gotowa i to było widać na pierwszy rzut oka.

Wydawało mi się, że całkiem fajnie się ubieram, a Ty pokazałaś mi, że owszem mam wyczucie, ale mam o wiele większe możliwości tylko się zafiksowałam na “nie” – np. z sukienkami…. Teraz już mam kilka i bardzo je lubię, a pamiętasz co Ci mówiłam? Nie jestem wyjątkiem, prawda?

Statystycznie tak ma większość kobiet. Mają przekonanie, że coś nie jest dla nich, bo tak im powiedziała w dzieciństwie mama, ciocia czy koleżanka z klasy. I tak już zostało, że spodnie to lepiej nie, a jak już, to tylko czarne, a spódnica to tylko do kostek, bo mam brzydkie kolana. Patrzę na te kolana i myślę sobie, że to nie była życzliwa koleżanka.

Nagle taka kobieta odkrywa świat dolnej części garderoby, fakt że ona może nosić spódnice?! To się wydaje banalne. Jednak, jak się ma 5 min na ubranie samej siebie, bo dziecko, mąż, telefon z pracy, a my mamy w zasięgu nowy, wspaniały świat szybko wkładających się, wygodnych spódnic, to może się okazać, że jest to odkrycie na miarę elektryczności :-).

A tak jak u Ciebie z sukienkami. Szukasz góry i dołu, a sukienka załatwia i jedno i drugie!

Pokazałaś mi mnie samą, w innych strojach. Nigdy nie sięgnęłabym po obcisłą spódnice z wieszaka, albo te spodnie (prawie) rurki! A jednak, polubiłam i dobrze się czuję! I co więcej słyszę komplementy 😉 Może to trochę próżne, ale dodaje pewności siebie…

A nawet jakby było „próżne” to co? Jest wiele kobiet, którym życzyłabym takiej „próżności”. Bardzo by im się przydała. W świecie szybkich relacji, w którym jest mało czasu na dogłębne poznanie drugiej strony, zrobienie dobrego pierwszego wrażenia, przynajmniej z zawodowego punktu widzenia, jest istotne. Od tego pośrednio może zależeć np.: nasz rodzinny budżet.

Zasadniczo chodzi o to, żeby tym strojem wysyłać właściwy komunikat: „O to ja: kompetentna, odpowiedzialna i można mi zaufać”.

Jak jestem w czymś, co do mnie pasuje, jest mi w tym wygodnie i w dodatku do twarzy, to ja o tym nie myślę. I o to właśnie chodzi! Żeby to była druga skóra, żeby przestać się już przejmować tym wyglądem tylko zająć się tym, co jest dla nas ważne w danym momencie, czy to jest praca, rodzina czy czas wolny.

Po czym poznajesz, że Twoje kilka godzin spędzone z klientką odmienią ją?

Po oczach 🙂 Jak wytwarza się taki specyficzny rodzaj energii, kiedy widzę chęć współpracy, otwartość na doświadczenie i zaufanie, że wyniknie z tego coś dobrego. Jak towarzyszą tym porządkom opowieści, że „tą bluzeczkę, to miałam na koloniach”, albo „w tej poznałam męża”, albo „w tym byłam na wycieczce na Babiej Górze”, „zrobiłam prawo jazdy”, „a tej nienawidzę, ale jest od teściowej i nie mogę wyrzucić”. I ten błagalny wzrok, że może ja się na to odważę, bo wtedy będzie można na mnie zwalić 🙂

A na koniec, masz jakieś swoje ukochane motto, według którego działasz?

Małe zmiany w wyglądzie mogą być początkiem dużych zmian w życiu.

Gdy w końcu odważymy się ubrać coś, czego nigdy nie miałyśmy na sobie i w dodatku jest efekt WOW! – to dlaczego by nie sięgnąć dalej i nie zaaplikować do innego działu, pójść po podwyżkę? Dlaczego by nie wybrać się w końcu do tego Paryża? Dlaczego by nie wziąć udziału w tym kursie, o którym tyle już myślałyśmy. To często leci jak domino. I to jest sedno.To moim zdaniem jest najfajniejsze w ………….ubieraniu się!

A dla Czytelniczek Mamo Pracuj mamy niespodziankę od Magdy. 7 z Was może wygrać opracowanie stylizacji ubioru. Spokojnie, nie musisz od razu martwić się o zakupy 😉 To będzie pierwszy krok, i możliwa jest konsultacja on-line. Szczegóły u nas na FB >

Moją rozmówczynią, stylistką i powierniczką historii o udach i bluzkach była Magdalena Kocjan. Sprawdź stronę Magdy – www.slowlinelook.pl, może właśnie to ona pomoże Ci rozbłysnąć?

Zdjęcia: 123rf. oraz archiwum Magdy Kocjan

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Mama w pracy, wiosna w szafie

Za oknem słońce, w powietrzu czuć wiosnę, czas więc na zmiany w szafie pracującej (lub pracy szukającej) mamy! Do wyboru mamy ogrom możliwości. Miks trendów, jaki można obserwować już od kilku lat, nadal się utrzymuje. Oznacza to, że tak naprawdę modne jest wszystko to, co aktualnie masz ochotę na siebie włożyć! Warto jednak przybliżyć kilka najsilniejszych trendów i podpowiedzieć, co spośród nich nadaje się do ubrania do pracy.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 27/02/2019
młoda kobieta przegląda swoja garderobę

Po pierwsze pastele

To trend wręcz stworzony do biura. Pastele sprawdzą się zarówno jako baza pod oficjalny żakiet czy kolor garsonki, jak również w wersji total look, czyli rozbielone barwy od stóp do głów. Tu jednak trzeba uważać, żeby całość zestawienia nie wyglądała zbyt cukierkowo. Najlepiej jako bazę wybrać biel lub beż i dodać dwa kolory pastelowe. Idealnym dodatkiem będzie odrobinę bardziej wyrazista pod względem tonacji biżuteria lub pasek, które podkreślą stylizację.

W makijażu warto postawić na naturalne podkreślenie urody, z palety cieni świeżości doda delikatny róż czy beż. Można podkreślić oczy kreską nad linią górnych rzęs (nadal bardzo modne), co wydobędzie ich kształt.

Po drugie neony

Intensywny pomarańczowy, kobalt, zieleń, żółć i róż. W wersji do pracy najlepiej zdecydować się na jedną z tych barw, zestawiając ją z bardziej stonowanymi dodatkami. Akcent można położyć w zasadzie na każdy element stylizacji: bluzce, żakiecie, spodniach/spódnicy, sukience, butach czy dodatkach. Jeśli w firmie nie obowiązuje ścisły dress code można pokusić się też o intensywny kolor paznokci czy niezbyt grubą neonową kreskę eye-linerem na górnej powiece. Odradzam jednak takie eksperymenty na oficjalne spotkania. Intensywnie kolorowy makijaż zostawmy lepiej na imprezę.

Półprzezroczystości

Zwiewne bluzki z cieniutkiego materiału do pracy? Jak najbardziej! Ten niezwykle kobiecy trend zagościł w świecie mody na dobre. Lekko przezroczysta koszula idealnie pasuje do marynarki czy blezera. Kusząca, a jednak stosowna. Należy jedynie pamiętać o tym, żeby efekt końcowy był subtelny, warto więc zaopatrzyć się w odpowiednią bieliznę. Taką stylizację najlepiej podkreślić makijażem naturalnym, gładką cerą i lekko zaróżowionymi policzkami. Odważniejszym polecam usta w kolorze wina.

Motywy zwierzęce

Aby przełamać monotonię, warto przekonać się do motywów fauny i flory. W sklepach można znaleźć nie tylko lamparcie cętki czy paski zebry, ale również wzory ptaków czy kwiatów. Taki motyw może znaleźć się zarówno na bluzce czy żakiecie, jak i na sukience, spódnicy, a nawet spodniach! Najbezpieczniej jednak zdecydować się na jeden wzorzysty element ubioru w ramach jednego zestawienia. Będziemy mieć pewność, że wszystko do siebie pasuje i nie ma przeładowania stylizacji.

Czas na zmiany

Pierwsze powiewy wiosny są świetnym pretekstem do zmian w wyglądzie. Pora więc pozbyć się już zimowych szarości, grubych płaszczy, swetrów i otworzyć się na nowe, świeże kolory. Warto wpuścić do swojej szafy odrobinę słońca, soczystej trawy czy błękitu nieba. W mojej już znalazło się kilka wiosennych akcentów, które nastrajają mnie pozytywnie każdego ranka. Gorąco polecamy!

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj
Podyskutuj

Matka trójki dzieci na Wall Street, czyli zmiana kursu

Jak się pracuje młodej kobiecie w banku inwestycyjnym na Wall Street? Dyskryminacja kobiet widoczna gołym okiem, a w najbliższej perspektywie kryzys finansowy. Na dodatek bohaterka książki „Zmiana kursu” ma trójkę dzieci i niepracującego męża na głowie. Prawa do sfilmowania książki kupiła Reese Whiterspoon!
  • Joanna Gotfryd - 21/02/2019
książka Zmiana kursu

Być kobietą na Wall Street

Isabelle ma 36 lat, trójkę małych dzieci, niepracującego męża i jest dyrektorem zarządzającym w jednym z banków przy Wall Street. Niewiele kobiet pracuje w branży finansowej, a te, które pracują zastanawiają się czy próbować rozbić szklany sufit, działając jako „klub szklanego sufitu”, czy przyłączyć się do „wroga”?

Isabelle z jednej strony nie podoba się traktowanie jakiego doświadczają kobiety w banku, ale z drugiej strony uodporniła się i puszcza między uszy niewybredne zachowanie kolegów. To dzięki temu udało się jej zajść tak wysoko.

Mama trójki dzieci na Wall Street

Równocześnie kiedy Isabelle próbuje ukrywać w pracy, że jest matką (nie opowiada o dzieciach i swoich wyzwaniach związanych z rodzicielstwem), jej koledzy, mężowie niepracujących żon, chwalą się swoim ojcostwem na prawo i lewo. Kiedy spotkanie zarządu przeciąga się do późnych godzin wieczornych, Isabellę omija zabawa z dziećmi i możliwość poczytania im bajek przed snem. Trzeba przekupić nianię, żeby kolejny raz została dłużej.

Mąż Belli postanawia doskonalić się w jodze i dbaniu o własne ciało. Gardzi pracą na etat i zarabianiem dużych pieniędzy, co nie przeszkadza mu bez skrupułów korzystać z profitów i karty kredytowej opłacanej przez żonę.

Mieszkając na Upper West Side na Manhattanie i posyłając dzieci do najbardziej prestiżowego przedszkola przy Piątej Alei trzeba dopasować się do ludzi z wyższych sfer. Z jednej pensji opłacić kredyt, nianię, przedszkole, panią do sprzątania i osobę, która wyprowadza psa.

Kryzys finansowy

Jest rok 2008, nadciąga poważny kryzys finansowy. Isabelle przeczuwa, że rynek się zmieni, a wraz z nim zmieni się wszystko. Równocześnie na horyzoncie pojawia się były narzeczony głównej bohaterki, zabójczo przystojny i bogaty finansista Henry, który zaczyna pracę dla największego klienta Belli – co oznacza częste spotkania i rozmowy przez telefon.

Reese Whiterspoon

„Zmiana kursu” to bardzo dowcipna, choć w rzeczywistości mało śmieszna historia – jak życie każdej przepracowanej matki, osadzonej w toksycznym środowisku i mającej cały dom na głowie.

Książkę, wydaną niedawno przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka napisała Maureen Sherry, była dyrektor zarządzająca w dużym banku na Wall Street, a prawa do sfilmowania tej historii kupiła Reese Whiterspoon.

Zdjęcie: Marta Puchalska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail