Czego szukasz

Czy pożyczka na tradycyjne zabawki to dobry pomysł?

Kolorowanki, porozrzucane kredki i klocki. Niepościelone łóżko przepełnione przytulankami. Gry, zabawy i śmiech. Tak właśnie kojarzy nam się dzieciństwo. Takie widzimy je na filmach i takie utrwaliło się w naszej pamięci. Utrzymując taką wizję, mamy klapki na oczach. Zapominamy, że świat zmienia się w zastraszającym tempie.

  • Jagoda Jasińska - 12/10/2018
klocki lego

Digitalizacja objawia się na wszystkich płaszczyznach, włączając w to krainę dzieciństwa. Coraz częściej widzimy najmłodszych z tabletem w ręku zamiast lalki czy samochodziku. Jednakże przemysł zabawkowy stawia czoło temu problemowi, wprowadzając na rynek innowacyjne zabawki. W tym celu łączą tradycyjną ideę zabawek z innowacyjnym akcentem.

Czy dzieci nadal się bawią?

Zabawki mają na celu wywołanie uśmiechu na twarzy najmłodszych. Niezależnie czy są to tradycyjne zabawki czy aplikacje na tablet, jest to zdecydowanie priorytet dla producentów zabawek. Z drugiej strony, zabawki mają też na celu naukę. Dzieci od najmłodszych lat uczą się jak dzielić się z innymi. Interakcja z drugą osobą jest nieoddzielnym elementem gier.

Z tych względów, wielu rodziców nie chce zastępować tradycyjnych zabawek na rzecz aplikacji na telefonie czy gier video. Niestety, aby zapewnić dziecku nieograniczony dostęp do różnego rodzaju rozrywki, trzeba liczyć się z nie lada kosztami. Każdy rodzic wie, jak nieustępliwe mogą okazać się dzieci, kiedy coś sobie upatrzą. Czasami miesięczna pensja nie jest w stanie zaspokoić ich zachcianek. W takich momentach dobrym pomysłem jest rozważenie pożyczki dla zadłużonych na Matchbanker. Pójście w ślad wielu Duńczyków, którzy zaspokoili potrzeby swoich dzieci nowym zestawem LEGO, może okazać się remedium na problemy polskich rodziców.

Dzisiejsze dzieci wolą gry video

Niestety czasami nawet gdy rodzice regularnie kupują nowe zabawki dopasowane do wieku i życzeń swoich pociech, dzieci nie chcą się nimi bawić. Jak każda inna grupa wiekowa, najmłodszych również dotknęła digitalizacja. Coraz częściej dzieci wybierają aplikację na tablecie bądź grę video. W wielu przypadkach jest to też proste rozwiązanie dla rodzica – kiedy nie ma czasu na poświęcenie dziecku uwagi, wręcza mu tableta.

Takie wyjście, mimo że jest pod pewnym kątem prostsze, wcale nie oznacza, że jest zarówno tańsze. Dzieci szybko się nudzą, a zakup nawet jednej gry jest dosyć wysoki. Na rynku dostępne są rozmaite pakiety, gdzie przy jednorazowym zakupie, klient otrzymuje dostęp do wielu różnych gier. Takie wyjście jest jednak nieco kosztowne. W jego sfinansowaniu pomoże pożyczka, którą bez problemu można znaleźć na Matchbanker. Da to rodzicowi spokój na dłuższy czas, a dziecku wiele zabawy. Ze względu na jednorazową płatność za pakiet gier, rodzic nie będzie obarczony nieustannymi wydatkami związanymi z nowymi grami.

Co w takim razie powinien zrobić rodzic?

Nie ma co się oszukiwać, gry video i aplikacje na smartfony ułatwiają życie. Dziecko siedzące z tabletem nie wymaga wiele uwagi. Potrafi się sobą zająć, co daje wiele dodatkowego czasu dla rodzica. Bawiąc się tradycyjnymi zabawkami, w większości przypadków potrzebna jest ta druga osoba. Międzyludzka interakcja nadaje sens zabawie, to ona wywołuje śmiech u dziecka. Kiedy dziecko spędza czas na grze video, istnieje tylko ono i wirtualny świat.

Mimo wielkiej fascynacji internetem i jego ofertą, rodzice nadal powinni ,,przemycać” choć namiastkę prawdziwego dzieciństwa. Powinni znaleźć zdrowy balans między innowacyjnymi grami i zabawkami, które doskonale pamiętają z swoich przedszkolnych lat. W ten sposób dziecko ma szansę nadal robić to, co wszyscy jego rówieśnicy – odkrywać zakamarki wirtualnego świata, nie zatracając przy tym prawdziwej przyjemności dziecięcego wieku.

Wpis powstał we współpracy z Matchbanker.pl

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jagoda Jasińska

Nowy Sącz stolicą macierzyństwa – II Sądeckie Forum Mam

Przez ten jeden miesiąc w roku Nowy Sącz jest stolicą macierzyństwa. Zbliża się piękny czas, nie tylko dla wszystkich zakochanych, ale przede wszystkim dla Aktywnych Mam – maj, a w maju II Sądeckie Forum Mam. Sądeczanki będą mogły świętować Dzień Matki już 25.05.2019 i poczuć się nad wyraz wyjątkowo, jak na to święto przystało.
  • Redakcja portalu Mamo Pracuj - 18/04/2019
zdjęcie z I Sądeckiego Forum Mam

Klub Aktywnych Mam

Podobnie jak w zeszłym roku, nie zabraknie wspaniałości w wielu dziedzinach. Każda mama znajdzie w programie coś dla siebie i na pewno nie będzie się nudzić.
W tym roku na zaproszenie Aktywnych Mam odpowiedzieli wspaniali goście.

Będzie coś o wychowaniu, dzieciach, relacjach w związku jak również coś innego, czyli męski punkt widzenia… Brzmi tajemniczo, ale nie chcemy za dużo zdradzać a tylko zachęcić nasze mamy, by licznie przybyły na to fantastyczne wydarzenie do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

II Sądeckie Forum Mam

Przed wydarzeniem uruchomiona zostanie rejestracja, dzięki której każda mama zagwarantuje sobie miejsce podczas wykładów. Wstęp na to wydarzenie to jedyne 10 zł płatne na konto stowarzyszenia, jest to gwarancją otrzymania pamiątkowej torby z gadżetami.

Podobnie jak w ubiegłym roku na forum zaprezentują się lokalni przedsiębiorcy i sprzedawcy. Będą zachęcać do swoich usług/wyrobów i odpowiadać na wszystkie pytania uczestniczek. W tym dniu przygotowane będą specjalne rabaty i promocje.

#MamyMoc!

My kobiety wiemy, że czasem do szczęścia potrzeba nam odrobina słodyczy i ogarnianie całego domostwa staje się banalnie proste. Klub Aktywnych Mam nie zapomniał również o tym. Swoje słodkie wyroby przygotują do poczęstowania sądeccy cukiernicy i nie tylko.

Każda mama bez wyjątku ma poczuć się  jak „u siebie”, na luzie, bez spięcia i z uśmiechem na twarzy. Zapamiętać ten dzień, poznać inne kobiety/mamy, a przede wszystkim dobrze się bawić.

Będzie ciekawie i warto już dziś zapisać to wydarzenie w swoim kalendarzu!

Kto chce być na bieżąco już dziś zapraszamy do śledzenia strony na Facebooku, jak również stronę WWW, gdzie na bieżąco umieszczane będą informacje na temat tego wydarzenia.

Niech Nowy Sącz będzie stolicą macierzyństwa po raz drugi, a my mamy pokażemy siłę i to, że #MAMYMOC!

Zapraszamy Was już 25 maja 2019 r. o godz. 9:00!  do Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu! >>>

Zarejestruj się!  >>>

 

Zdjęcie: własność organizatora wydarzenia; I Sądeckie Forum Mam

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Redakcja portalu Mamo Pracuj

House manager w domu pełnym kosmitów

Przeczytałam wywiad z Justyną Walczak, niezwykłą, spełnioną mamą, opowiadającą o życiu w rodzinie z dziewiątką dzieci (i z dziesiątym w drodze...). „O, ludzie, to przecież niemożliwe!” – pomyślałam, mając sama na co dzień do ogarnięcia małe kosmitki w liczbie zaledwie dwóch. Niedowierzanie, podziw i ciekawość sprawiły, że czym prędzej postanowiłam kupić książkę. O wywiadzie opowiedziałam przyjaciółce, też mamie. „To jak rozmawiać z kosmitą...!” – skwitowała. Nie wiedziała o książce, a tym bardziej o jej tytule.
  • Natalia Małozięć - 17/04/2019

Multirodzina

Książka Justyny Walczak porusza ważną kwestię, a mianowicie problem społecznego postrzegania rodzin wielodzietnych. Autorka opisując własne doświadczenia i reakcje napotykanych osób, najczęściej pisze o współczuciu, czy upatrywaniu oznak patologii w posiadaniu licznego potomstwa. Kiedyś rodzenie dzieci uznawano za całkiem normalne zjawisko, bo i podobnych rodzin było więcej… Teraz jednak, wielu obywatelom w głowie się nie mieści, że można z wyboru zostać pełnoetatową multimamą i szczęśliwym multitatą. A to właśnie ich sposób na życie!

Poświęcić się pracy zawodowej, czy zrobić karierę w macierzyństwie? Justyna już zdecydowała. Autorka książki podkreśla, iż jest kobietą świadomą, realizującą swoje powołanie. Traktuje je jako konkretną pracę do wykonania. A uzyskany dyplom lekarza? Przy częstym udzielaniu pierwszej pomocy własnym i okolicznym dzieciakom, stał się bezcenny. Wynagrodzenie? Owszem, jest – „w postaci zwielokrotnionej miłości” – pisze Justyna.

Justyna pięknie wyraża się o swoich dzieciach. Używa wielu różnych określeń, a pod każdym z nich kryje się morze miłości. Ze wzruszeniem przewiduje moment, kiedy znów będą musieli z mężem przesiąść się do wozu w normalnym rozmiarze…

Inwazja kosmitów

Tytułowi „kosmici”, czy „obcy”, jak pisze o swojej gromadce Justyna, to główni bohaterowie, czyli Walczakowa gromadka. Wydają się być „obcymi”, kiedy zmieniają się, dorośleją i wyślizgują się z rodzicielskich sieci. Stają się samodzielni i zaczynają mieć własne zdanie. Ku zdziwieniu mamy, coraz częściej krytyczne, również i wobec domowych zasad. Wychowanie zaczyna stawiać coraz większe wyzwania. Trudno nadążyć, kiedy ma się w domu przedstawicieli wszystkich rozwojowych etapów. Kosmiczne perpetuum mobile.

Rodzicom wesołej gromadki też przydaje się kosmiczny pierwiastek. Muszą zaopatrzyć się w niespożyte pokłady energii, cierpliwości i pomysłów. Zarządzanie takim statkiem kosmicznym wyczerpuje, dając jednocześnie siłę na ciąg dalszy. Cieszy, śmieszy, wzrusza, denerwuje i pogrąża w otchłani rozpaczy. Na przemian i w kółko.

Sport ekstremalny

Justyna jednak nie narzeka i nie użala się nad sobą. Nie odkrywa przed nami wszystkich swoich emocji. W swojej rodzinnej opowieści jest prawie zawsze radosna i zdystansowana. Można podziwiać jej wypracowany, zdrowy dystans do błahych spraw. Tym bardziej, że odróżnienie problemów ważnych od całej reszty, wcale nie jest łatwe.

Autorka oszczędza nam nieodłącznej przecież, ciemnej strony medalu. Nawet kiedy wylicza powody wizyt na izbie przyjęć zaprzyjaźnionego już szpitala, robi to wydawałoby się, z uśmieszkiem na ustach. „(…) czujemy się szczęśliwi, mogąc uprawiać z mężem ten sport ekstremalny (…)” – podsumowuje.

Uważam, że jednym z lepszych fragmentów jest opis „porodowego współ-doświadczenia” ojca rodziny, Wojtka. Są spore emocje i wzruszenie.

Szkoła życia

Każdy członek Walczakowej rodziny przechodzi swoistą szkołę życia. Najtrudniejsze lekcje odrabia pewnie mama, dzielnie stawiając czoła codziennym multiwyzwaniom. W książce mamy garść dowcipnych opisów logistyczno-wychowawczych wirtuozerii oraz efektywnego manipulowania zasobami w wykonaniu Justyny. Wyrazy uznania należą się również tacie, który nie tylko stara się zapewnić rodzinie ważną część „zasobów”, ale dba o to, by być aktywnym tatą, kiedy to tylko możliwe.

„Progenitura” Walczaków nie ma wyboru. Czeka ją przyśpieszony proces dorastania. Mama i tata nie mogą być na każde zawołanie. Miłość i uwaga choć mnożone, są przede wszystkim dzielone. Podział obowiązków, dyżury i wspieranie (a z czasem i zastępowanie) mamy w wielu domowych pracach, wychodzi dzieciakom na dobre. Kochają się na zabój i kiedy trzeba, bez zastanowienia stają za sobą murem. Opieka nad młodszym rodzeństwem to dla nich inwestycja w rodzinną przyszłość.

Walczakowy kosmos to miejsce niezwykłe. Ciepłe i radosne. Tu nie ma mowy o nudzie. Nie ma też czasu na niepotrzebne rozmyślania. Jest tu i teraz, do dziesiątej potęgi!

Justyna Walczak „Dom pełen kosmitów”

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Natalia Małozięć
Absolwentka Wydziału Filozoficznego UJ. Psycholog dziecięcy i trener twórczości. Komponuje i prowadzi zajęcia dla dzieci. Od 2 i pół roku po uszy zanurzona w macierzyństwie. W codziennym ogarnianiu rzeczywistości pomagają jej poczucie humoru, marzenia i opisywanie tego, co się dzieje.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail