Czego szukasz

Biznes z przyjaciółką – ręcznie malowane kubki

Justyna i Kasia to dwie przyjaciółki, które tworzą ręcznie malowane kubki oraz inne cudowne rękodzieła. Swój talent przekuły w biznes, kiedy pojawiły się dzieci, a świat stanął na głowie. Jaki jest ich przepis na sukces? Jak godzą macierzyństwo z biznesem? Poznajcie Pracownię Faramuszka!

  • Agnieszka Kumorek - 09/01/2018
Justyna i Kasia, Pracownia Faramuszka

Kiedy się poznałyście i skąd pomysł na biznes związany z rękodziełem?

Poznałyśmy się na studiach – obie jesteśmy paniami magister Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstawa UJ 🙂 Zaprzyjaźniłyśmy się dość późno, bo dopiero na trzecim roku, chyba przy okazji jakiegoś wspólnego projektu i…tak zostało, a to już prawie 10 lat!

Obie jesteśmy kreatywne, od zawsze lubiłyśmy prace plastyczne, próbowałyśmy różnych technik. Kasię ciągnęło bardziej w kierunku rysunku, akwareli, malowania na szkle, a mnie do pracy z papierem, kartkami okolicznościowymi, zaproszeniami. Na początku była z nami jeszcze Paulina – fanka decoupage i renowacji staroci.

Szybko okazało się, że to nasze wspólne hobby. Pojawiały się jakieś pierwsze prace, głównie jako odskocznia od codziennych zajęć. Zaczęłyśmy nieśmiało myśleć o tym, że mógłby być to sposób na podreperowanie studenckiego budżetu.

Pierwszym wspólnym „projektem” były ręcznie lepione aniołki z masy solnej. Klejone w 3 pary rąk, na stole kuchennym w mieszkaniu rodziców Kasi. Rozprowadzane wśród znajomych, rodziny, znajomych znajomych i rodziny rodziny 😉

Spodobały się bardzo, więc miałyśmy dziką satysfakcję. Aniołki te zresztą lepimy do dziś, z sentymentu, jako naszą Faramuszkową tradycję świąteczną.

Później pomyślałyśmy o tym, aby zająć się zaproszeniami ślubnymi, wymyśliłyśmy kilka kolekcji. Same stworzyłyśmy swoją pierwszą stronę internetową, bazując na naszej wiedzy z zajęć na studiach! Zamieszczałyśmy tam zdjęcia naszych prac, traktując bardziej jako galerię internetową.

Później skończyły się studia, zaczęła praca, wyszłyśmy za mąż, Kasia urodziła synka, czasu było już mało i na jakiś czas porzuciłyśmy naszą przygodę z rękodziełem.

Pracownia Faramuszka

Ale udało się – wystartowałyście jednak z Faramuszką 🙂

Praca pracą, rodzina rodziną, ale to rękodzieło dalej siedziało nam w głowie 🙂 Nasza strona internetowa nadal działała. Pojawiła się klientka, która zachwyciła się naszymi zaproszeniami i koniecznie chciała zamówić je na swój ślub. Wtedy znowu pomyślałyśmy o tym, żeby wrócić do naszego hobby – tym razem na poważnie.

Kasi i tak już świat stanął na głowie po urodzeniu pierworodnego. Chyba pomyślała, że skoro dała radę urodzić syna, to nic jej już nie straszne 😉 Optymizmem zaraziła mnie. Popracowałyśmy trochę nad sceptycznymi mężami i podjęliśmy wspólnie decyzję – zakładamy firmę.

Nie da się rozwijać skrzydeł bez legalnej działalności. Chciałyśmy móc sprzedawać nasze produkty, reklamować się, dołączyć do portali sprzedażowych, a do tego potrzebna była nam firma. Pracownia Faramuszka działa od 5 czerwca 2014 roku.

Kiedy zakładałyśmy firmę, miałyśmy zajmować się głównie tworzeniem zaproszeń ślubnych! Pomysł na malowanie kubków powstał w głowie Kasi, a reszta ekipy początkowo podeszła do niego sceptycznie, bo przecież tyle jest już kubków na rynku, kto by chciał kupować kolejne. Jednak co nam szkodziło spróbować.

Wymyśliłyśmy pierwszą serię Kubków Oswajaczy. Były to kubeczki z rysunkami przedstawiającymi różne lęki, miały pomagać w ich „oswajaniu”. Okazało się, że ludzie bardzo chętnie kupują oswajacze lęku przed pająkami, lęku wysokości czy lęku przed potworem spod łóżka. Przy okazji pytali o możliwość namalowania kubków ze wzorami według własnego pomysłu. Część z tych pomysłów wprowadzałyśmy do naszej stałej oferty.

I tak nasza kolekcja rozrosła się o inne modele, a także o ofertę kubka na specjalne życzenie. Teraz zajmujemy się głównie malowaniem kubków. Strach pomyśleć co by było, gdyby Kasia nie wpadła na ten pomysł 🙂

Dlaczego faramuszka?

Nazwa powstała jeszcze na studiach, wymyśliłyśmy ją we trójkę. Chciałyśmy sympatyczną nazwę, bez nadęcia. Pomyślałyśmy, że mogłoby to być stare, zapomniane polskie słowo, określające jakiś miły upominek, drobiazg, przedmiot.

Tak odkryłyśmy faramuszkę – czyli drobiazg, błahostkę. Pasowała idealnie 🙂

ręcznie malowane kubki

Czy wszystko układało się po Waszej myśli? Jakie były początki?

Wszystkie formalności związane z założeniem firmy załatwiałyśmy same, bazując na wiedzy z Internetu oraz na pomocy zaprzyjaźnionej księgowej. Nie miałyśmy problemu z formalnościami, szybko przebrnęłyśmy przez biurokrację. Nasza stara strona internetowa już działała, ale niezbyt zachęcała do zakupów.

I tu znowu na pomoc przyszli znajomi, koleżanka Kasi potrzebowała zrobić stronę do swojego portfolio. Z całą przyjemnością pozwoliłyśmy jej na to 🙂 Same zrobiłyśmy zdjęcia i opisy naszych produktów. Zarejestrowałyśmy się na kilku portalach sprzedażowych m.in. DaWanda i Pakamera i czekałyśmy na pierwsze zamówienia.

Zaczęły spływać, na początku powolutku, stopniowo coraz więcej. Nasza strona internetowa nie była sklepem, więc klienci musieli składać zamówienia przez maile, część przez fanpage na facebooku.

Na każdego maila trzeba było odpisać, zamówienie wpisać odręcznie, wraz z adresem i dodatkowymi życzeniami do arkusza w Excelu oraz sprawdzić czy wpłynęła płatność. Kubek namalować, zapakować i nadać, wypełniając odręcznie list przewozowy.

Gdy zamówień było kilkanaście – kilkadziesiąt, żaden problem, ale nadszedł Dzień Matki 2015 roku, gdzie zamówień było nagle kilkaset. Pracy był ogrom, zaczęły się zarwane noce, pomyłki w zamówieniach, braki towaru.

Oczywiste stało się, że jeśli nie usprawnimy pracy, to nie przetrwamy kolejnego tak intensywnego miesiąca. Nikt nam nie doradzał co robić, wszystkich rozwiązań szukałyśmy same.

W styczniu 2016 roku miałyśmy już sklep internetowy stworzony przez profesjonalną firmę, umowy z przewoźnikami, kontakty u hurtowników i internetowy program do obsługi zamówień. Życie stało się łatwiejsze, kryzys zażegnany! 🙂

A jak prowadzi się Wam biznes we dwójkę? 😉 Macie swoje obszary działania czy wszystko robicie wspólnie?

Obie malujemy kubki, większość wzorów jest Kasi, część moich. Dodatkowo zajmuję się zaproszeniami i papeterią ślubną, która wciąż jest w naszej ofercie i ma się dobrze 🙂

Poza tym odpowiadam za kontakt z klientem, odpisuję na maile, prowadzę konto na Instagramie oraz utrzymuję ład i porządek w naszych sklepach.

Obie prowadzimy nasze konto na Facebooku, robimy zdjęcia produktom, suszymy kwiaty do zaproszeń i wspólnie wymyślamy nowe wzory kubków.

Za wszystkie sprawy urzędowe i biurowe oraz dostawy produktów odpowiada mąż Kasi, powszechnie zwany Prezesem 🙂 Mój mąż też wspomaga nas w okresach największego ruchu.

Dogadujemy się świetnie, jesteśmy chyba bardziej jak rodzina, niż wspólnicy. Mamy ze sobą stały kontakt i pełne zaufanie. Wszystkie ważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie.

Jesteśmy dla siebie nawzajem największym wsparciem, motywatorem i krytykantem, a to chyba najlepsze połączenie w biznesie 🙂

ręcznie malowane kubki

Jak godzicie biznes z macierzyństwem?

Obie jesteśmy mamami. Kasia ma już 4 letniego synka i 2 letnią córkę, ja mam 10 miesięcznego synka. Jest ciężko, bo pracujemy głównie nocami, ale dzięki wszystkim usprawnieniom, które udało nam się z czasem wprowadzić, teraz pracuje nam się lżej niż na początku istnienia firmy.

Mężowie bardzo nas wspierają, bo Faramuszka to też takie nasze „wspólne dziecko”, chyba zresztą najbardziej wymagające 🙂 Ja pracuję dodatkowo w Bibliotece Jagiellońskiej, ale obecnie przebywam na urlopie macierzyńskim. Później planuję zostać w domu z synkiem.

Nie udałoby mi się połączyć opieki nad dzieckiem, pracy na pełen etat oraz pracy na nocną zmianę w Faramuszce, więc na razie urlop wychowawczy wydaje się najlepszym rozwiązaniem.

Wkładacie dużo serca w swoją pracę, i dbacie o szczegóły. Do Waszych ręcznie malowanych kubków dołączacie saszetkę herbaty – czy to jest Wasz przepis na sukces?

Zdecydowanie! Jeśli wkłada się dużo serca w swoją pracę, to widać to w jej efektach. Zwracamy bardzo dużą uwagę na szczegóły, czy to we wspomnianej ręcznie szytej saszetce (a saszetki szyje Prezes 😉 ), czy opakowaniu naszych kubków. Mamy bardzo pozytywny odzew od naszych klientów, którzy piszą często, że paczki są ślicznie zapakowane, a otwierając pudełko czują się jakby dostali prezent. Takie opinie utwierdzają nas w przekonaniu, że warto poświęcić więcej czasu na dopracowanie takich, wydawałoby się nieistotnych, szczegółów.

Co powiedziałybyście mamom, które dopiero zastanawiają się nad założeniem własnego biznesu?

Powiedziałybyśmy, że warto spróbować i nie odkładać tej decyzji na później. Najważniejsze to mieć pomysł na siebie, oparcie w najbliższych i pozytywne nastawienie, a wtedy nie taki biznes straszny!

Gdybyśmy te 3 lata temu nie podjęły decyzji o założeniu firmy, pewnie dalej tworzyłybyśmy do szuflady i dla znajomych, mając głowy pełne pomysłów i niezrealizowanych planów na później, z narastającym żalem, że mogłyśmy spróbować.

A jeśli myśl o prowadzeniu firmy w pojedynkę przeraża, może warto znaleźć wspólnika i, tak jak my, radzić sobie razem?

Dziękuję za rozmowę!

Ręcznie malowane kubki oraz inne piękne rękodzieła od Kasi i Justyny z Pracowni Faramuszka znajdziecie w ich sklepie internetowym faramuszka.pl 🙂

Rozmawiała: Agnieszka Kumorek

Zdjęcia: prywatne archiwum Pracowni Faramuszka

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Zasiłek macierzyński i działalność gospodarcza – wszystko co musisz wiedzieć o składkach

Chcesz założyć własną firmę na macierzyńskim? Świetnie! Na szczęście nie stracisz prawa do zasiłku przysługującego z tytułu umowy o pracę. Za to czeka Cię samodzielne opłacanie składek, które wcześniej były finansowane z budżetu państwa. Sprawdź jakie będziesz mieć obowiązki, kiedy na urlopie macierzyńskim założysz własną działalność.
  • Maciej Szkutnik - 25/09/2018
szczęsliwa mama przytula dziecko

Zasiłek czy urlop macierzyński?

Zasiłek macierzyński jest często utożsamiany z urlopem macierzyńskim

  • Do urlopu macierzyńskiego mają prawo osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę.
  • Zasiłek macierzyński stanowi świadczenie które mogą otrzymać (oprócz osób będących w stosunku pracy) również osoby opłacające składki na ubezpieczenie chorobowe, będące stroną umów zlecenia bądź prowadzące własną działalność gospodarczą.

Umowa o pracę i własna firma – czy dostaniesz dwa zasiłki?

Taka sytuacja stwarza pole do powstania zbiegu tytułów ubezpieczeniowych, jeżeli mama jednocześnie jest zatrudniona na przykład na umowę o pracę i prowadzi własną firmę. Powoduje to również powstanie dwóch podstaw do otrzymywania zasiłku macierzyńskiego, jednej z racji zatrudnienia na umowę o pracę i drugiej w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Czy taka sytuacja może skutkować jakimiś praktycznymi problemami? W pierwszej kolejności wskazać należy, iż zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa możliwe jest podjęcie działalności gospodarczej w trakcie przebywania na urlopie macierzyńskim i pozostawania w stosunku pracy. Zarówno postanowienia Kodeksu Pracy, jak i innych aktów prawnych nie zawierają w tym zakresie ograniczeń.

Zakładając firmę nie tracisz zasiłku z tytułu umowy o pracę

Co szczególnie istotne, założenie własnej firmy i rozpoczęcie działalności gospodarczej nie wstrzymuje wypłaty zasiłku macierzyńskiego należnego mamie z racji tego, że równocześnie pozostaje zatrudniona na umowę o pracę. Jednak rozpoczęcie w takiej sytuacji (w trakcie jednoczesnego zatrudnienia na umowę o pracę) działalności gospodarczej ma znaczenie z perspektywy podstawy oskładkowania, czyli obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne.

Obowiązkowe ubezpieczenie z tytułu umowy o pracę

W myśl obowiązujących przepisów pracownicy podlegają obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym, a umowa o pracę jest wyłącznym tytułem ich ubezpieczenia, nawet gdy spełniają jednocześnie warunki do objęcia ich obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowymi z innych tytułów, na przykład z tytułu prowadzenia własnej firmy.

Kiedy składki emerytalne płaci budżet państwa

System prawa nie byłby jednak sobą, gdyby nie przewidział szeregu wyjątków i wyłączeń od reguł ogólnych. I tak w omawianym przypadku wyjątkiem są pracownicy przebywający na urlopie wychowawczym lub pobierający zasiłek macierzyński, którzy wprawdzie wciąż pozostają w stosunku pracy, jednak nie świadczą na rzecz swojego pracodawcy rzeczywiście pracy.

Obowiązek opłacania składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe powstaje wówczas z innego tytułu, a sama składka finansowana jest przez budżet państwa za pośrednictwem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Mając to na uwadze okres pobierania zasiłku macierzyńskiego traktowany jest jako okres składkowy. Z powyższym stanem mamy do czynienia wówczas, kiedy brak jest innego tytułu do ubezpieczenia.

Kiedy na macierzyńskim prowadzisz firmę – Ty opłacasz składki emerytalne

Natomiast w rozważanej sytuacji, czyli założenia własnej firmy  i pozostawania w zatrudnieniu na podstawie umowy o pracę – przepisy prawa rozstrzygają zbieg tytułów objęcia ubezpieczeniem w ten sposób, że obowiązek zapłaty składek w związku z prowadzeniem własnej firmy, ma pierwszeństwo przed obowiązkiem Skarbu Państwa.

W praktyce mama pobierająca zasiłek macierzyński, która jest zatrudniona na umowę o pracę i jednocześnie chciałaby otworzyć własną firmę, będzie musiała opłacać składki na  ubezpieczenie emerytalne i rentowe z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.

Ubezpieczenie chorobowe – z jakiego tytułu?

W związku z powyższym pojawia się dalsze pytanie: w jaki sposób taki zbieg tytułów ubezpieczeniowych, czyli z tytułu umowy o pracę i prowadzenia działalności gospodarczej, wpływa na ubezpieczenie chorobowe i na wypłacanie zasiłku macierzyńskiego?

Można bowiem pomyśleć, że skoro mama będzie musiała płacić składki na ubezpieczenie emerytalne i rentowe w związku założeniem własnej firmy, to niejako z automatu nie będzie podlegać ubezpieczeniu chorobowemu z tytułu umowy o pracę.

Taka sytuacja nie ma jednak miejsca, co znaczy, że w związku z pozostawaniem zatrudnioną na umowę o pracę, dalej istnieje obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenie chorobowe z tego tytułu. Podleganie ubezpieczeniu chorobowemu z tytułu stosunku pracy ma charakter obowiązkowy i nie zmienia się to w żaden sposób w związku z założeniem czy już wcześniejszym prowadzeniem własnej działalności gospodarczej.

Co szczególnie istotne niesie to za sobą kolejną konsekwencję. To że ubezpieczenie z tytułu zatrudnienia jest obowiązkowe sprawia, że nie jest możliwe dobrowolne przystąpienie do ubezpieczenia chorobowego z tytułu równoczesnego prowadzenia własnej firmy. Na takim też stanowisku stroją konsekwentnie sądy rozstrzygające sprawy tego rodzaju.

Podsumowanie

Dla pozostających w stosunku pracy mam, którego w trakcie urlopu macierzyńskiego i pobierania zasiłku macierzyńskiego planują założyć własną firmę, płynie z niniejszego artykułu następujący wniosek.

Podjęcie działalności gospodarczej nie wpłynie na pobierany przez mamy zasiłek; oznacza to, że matka nie traci prawa do zasiłku ani nie jest on wstrzymywany, niemniej nie jest również możliwe uzyskanie uprawnienia do drugiego zasiłku w związku z prowadzeniem firmy.

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Maciej Szkutnik
Adwokat przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Krakowie. Na co dzień partner w kancelarii Szczurek Szewczyk – Stępień Szkutnik. Specjalizuje się w prawie cywilnym i handlowym, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki nieruchomości. Reprezentuje osoby fizyczne i prawne w procesach sądowych i postępowaniach przed organami administracji publicznej. Ponadto prowadzi bieżącą obsługę prawną podmiotów gospodarczych, w tym również podmiotów prowadzących transgraniczną działalność gospodarczą.

5 kroków, jak się wyróżnić zakładając własną firmę?

Logo to prawdopodobnie jedno z najpotężniejszych narzędzi marketingowych każdej marki. Identyfikacja wizualna jest pierwszym aktem komunikacji z klientem. To ona reprezentuje firmę, jej wartości, charakter i profesjonalizm. Jest niewerbalnym zaproszeniem do współpracy. Każda z nas wie jak ważne jest dobre pierwsze wrażenie. Zadbajmy o to by logo naszych firm odpowiednio ją komunikowały.
  • Studio Projektyp - 25/09/2018
młoda kobieta w trakcie projektowania

Mama zakłada firmę, czyli jak dotrzeć do klienta

W świecie natłoku informacji obraz dominuje nad słowem pisanym. 12 pierwszych sekund na stronie internetowej zadecyduje czy klient na niej pozostanie. W tym czasie zapewne niewiele odwiedzających przeczyta na niej cokolwiek, ale to obraz zdeterminuje czy pozostanie na niej dłużej. Najlepszym sposobem na związanie klienta z Twoją firmą jest połączenie usług na najwyższym poziomie z wyjątkową oprawą wizualną. Podpowiadamy jak zadbać o dobre pierwsze wrażenie oraz jak wygląda proces projektowy.

1. Znajdź dobrego grafika – wybór projektanta

Dobry projektant graficzny to podstawa. Możemy skorzystać z usług studia projektowego lub skontaktować się z doświadczonym freelancerem. Wyboru dokonajmy na postawie portfolio. Dzięki niemu poznamy umiejętności i doświadczenie projektanta. Nie kierujmy się jednak ilością różnorodnych projektów, a jakością i zakresem opracowania. Projekt logo to nie wszystko, zwróćmy uwagę na materiały towarzysze np. wizytówki, papiery firmowe czy stronę internetową. Sprawdźmy czy projekty identyfikacji autora pozostają spójne z markami które reprezentują.

2. Od czego zacząć – brief projektowy

Pierwszy etap pracy z projektantem to praca nad briefem projektowym. Polegająca na dogłębnym zbadaniu potrzeb klienta. Przygotujmy się na podstawowe pytania o profil naszej usługi naszego klienta i jednocześnie odbiorcę znaku, misję firmy oraz szeregu innych indywidualnych pytań, przez które przeprowadzi nas projektant. Posłuży mu to do zdefiniowania naszych potrzeb i pozwoli oszacować zakres prac niezbędny do wyceny projektu.

Profesjonalny proces opracowania znaku graficznego jest bardzo indywidualny. Porządnie skonstruowany brief projektowy stanie się fundamentem do budowania całej identyfikacji, usprawni pracę nad marką i wyeliminuje ryzyko rozczarowania związanego z dysonansem między oczekiwaniami a finalnym rezultatem.

Brief projektowy może stać się jednocześnie pierwszym etapem pozwalającym zweryfikować czy na swojej drodze spotkaliśmy laika czy profesjonalistę, który potraktuje nas indywidualnie. Po stworzeniu wspólnego briefu nasza praca się kończy, a grafik zabierze się do właściwego projektowania.

3. Co dalej?

To część, w której musimy dać czas grafikowi by wykonał research identyfikacji konkurencyjnych marek, trendów oraz zaproponować możliwości wyróżnienia się na rynku. Koncept powinien obejmować założenia co do charakteru wizualnego, kroju pisma, palety kolorystycznej, a nawet sugestii korekty nazwy, jeśli okaże się to konieczne. Później graficy rozpoczynają dość żmudny i pracochłonny proces przeniesienia idei w wyjątkowy znak graficzny, który będzie syntezą wypracowanego wspólnie z klientem briefu projektowego.

Proces projektowania jest długotrwały, nie spodziewajmy się zamknięcia projektu w obrębie jednego tygodnia. Dobrą praktyką wśród projektantów jest określanie harmonogramu pracy, który wyznacza terminy poszczególnych etapów biorąc pod uwagę ilość elementów identyfikacji do zaprojektowania oraz zdolności czasowe grafika w czasie zlecania projektu.

Spośród wielu wygenerowanych propozycji graficy wybierają zwyczajowo trzy do zaprezentowania klientowi. To czas, w którym wybieramy jedną z tych koncepcji, która będzie dalej dopracowywana i na której bazie powstaną pozostałe materiały, np. wizytówki, metki, plakaty itd. Jeżeli mamy jakieś zastrzeżenia lub projekt nie pokrywa się z naszymi oczekiwaniami to również najlepszy moment na ewentualne poprawki i negocjacje.

Zazwyczaj spotykamy się ze scenariuszem dwóch lub trzech poprawek w cenie projektu. Przy dobrze opracowanym briefie projektowym, egzekwowanie większej liczby poprawek zwykle nie jest konieczne.

4. Ile to kosztuje?

Każdy projekt wyceniany jest indywidualnie. Cenę determinują czynniki tj. wielkość przedsiębiorstwa, zakres odbiorców, ilość elementów towarzyszących tj. wizytówki, koperty, papiery firmowe, strona www czy inne. Nie wierzmy w dobre logo za 300 zł w trzy dni. To raczej przepis na porażkę. Klient wspominając udaną transakcję powinien mieć przed oczami Twoje logo, to coś co Cię wyróżnia spośród innych firm. Nie ma miejsca tu na projekt z przypadku. Profesjonalnie i indywidualnie opracowana oprawa graficzna marki to coś w co inwestuje się raz na długi czas. Przesadne oszczędzanie na własnej identyfikacji może wiązać się z dość rychłymi wydatkami na kosztowny rebranding.

Dla małych i średnich firm uczciwe ceny takich usług mieszczą się w przedziale od 2 500 zł – 6 000 zł za projekt logo oraz wspomniane już podstawowe materiały graficzne. Duże firmy, czy instytucje, które wymagają wyjątkowo kompleksowego wsparcia projektantów mogą kosztować nawet ponad 20 000 zł. Jeżeli na start dysponujemy niewielkim budżetem pamiętajmy, że możemy zaproponować podzielenie procesu projektowego na kilka etapów, poczynając od zaprojektowania priorytetów po późniejsze dopracowanie detalu.

5. Co otrzymujemy w zamian?

Po skończonym projekcie otrzymujemy projekt logo i materiałów w formie cyfrowej. Jest to pakiet plików wektorowych i bitmapowych o formatach np. .jpg .png .svg czy .pdf. Dobrze przygotowany projekt musi koniecznie posiadać wysokiej rozdzielczości pliki. Pliki te są niezbędne kiedy logo musimy przekazać dalej, wówczas pytamy o preferowany format i przesyłamy plik bez zbędnego wnikania w szczegóły.

Niezbędnym elementem, którego powinniśmy wymagać jest tak zwana księga znaku lub brandbook. To nasz przewodnik po tym jak używać zaprojektowanego dla nas logo. To także informacja jak skonstruowana jest cała oprawa wizualna. Znajdziemy w niej logo i wszystkie jego wersje np. pionowe, poziome, krój pisma którym będziemy się posługiwać jako marka, cyfrowy zapis kolorów oraz wszystkie opracowane materiały graficzne. Przestrzeganie zasad zdefiniowanych przez projektanta zapewni marce spójność i pokaże jej profesjonalizm.

Księga znaku powinna być udostępniona razem z logo każdorazowo, gdy inny grafik będzie korzystał w jakikolwiek sposób z naszej identyfikacji, np. gdy stajemy się partnerami wybranej akcji i przekazujemy nasze logo na plakat.

Sukces wielu firm budują powracający klienci, dlatego budowa pozycji na rynku jest obecnie jednym z kluczowych priorytetów zwłaszcza przy rosnącej konkurencji. Odpowiednio zaprojektowane materiały marketingowe pozwolą Ci się wyróżnić i dadzą przewagę na rynku. Potraktujmy projekt logo nie jako koszt, a inwestycję która się zwraca.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Studio Projektyp

Pracownia projektowa tworzona przez trzy projektantki Basie, Martynę i Martę. Pomagają firmom dotrzeć do klienta przez dizajn. Projektują produkty i komunikację wizualną. Swoje kompetencje budowały w Polsce i Nowym Jorku. Są laureatkami wielu konkursów w dziedzinie wzornictwa. Studio Projektyp / www.projektyp.com to efekt ich wieloletniej współpracy, przyjaźni i pragnienia nieustannego rozwoju.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail