Czego szukasz

Artlantyda, czyli ceramika z morskich głębin

Artlantyda to biznes, który jest konsekwencją wytrwałej pracy i miłości do rękodzieła. Joanna zajmuje się w życiu tym, co kocha robić, i może to robić elastycznie! Tworzy przepiękne przedmioty o baśniowym klimacie. W rozmowie z nami opowiada jak to wszystko się zaczęło. Jak mama dwójki dzieci wypracowała swój rytm dnia, jak rozwinęła się na rynku międzynarodowym i jak została współorganizatorką kursu on-line, dzięki któremu inne zdolne rękodzielniczki mogą rozpocząć skuteczną sprzedaż na Etsy 🙂

joanna wieczorkiewicz, artlantyda, kurs etsy

Jak sprzedawać i zdobyć klientów na najpopularniejszej międzynarodowej platformie z rękodziełem?

Dowiedz się wszystkiego na kursie on-line – start już 7 maja!

Kup kurs przez nasz link, a dodatkowo od nas otrzymasz bonus w postaci wywiadu (prezentacji Ciebie i Twojego sklepu) na portalu Mamo Pracuj.

Tak, chcę zacząć zarabiać na rękodziele!

Od jak dawna zajmujesz się rękodziełem? Jak to się stało, że postanowiłaś założyć własny biznes?

Różnymi rękodzielniczymi pracami zajmuję się, odkąd pamiętam 😉 Zawsze ciągnęło mnie do ręcznych prac. Malowałam na szkle, długi czas robiłam biżuterię, trochę filcowałam, próbowałam decoupage. Miałam przykład w domu, bo moja Mama jest niezwykle twórczą i utalentowaną osobą.

9 lat temu założyłam moją pierwszą firmę – koleżanka namówiła mnie na złożenie wniosku i staranie się o dotację na otwarcie działalności. Udało się. Wtedy też kupiłam piec do wypalania ceramiki – ale czekał trzy lata, zanim został pierwszy raz uruchomiony.

Rękodzieło to wymagający biznes. Gdzie i od czego zaczynałaś? Wszystkim zajmowałaś się sama?

Zaczynałam właśnie od sprzedaży rękodzieła wszelakiej maści, mojego i innych twórców – zarówno przez internet, jak i w stacjonarnym punkcie w centrum Wrocławia.

Dokładnie tak – wszystko robiłam na początku sama. Szybko jednak okazało się, że robienie wszystkiego samodzielnie (od wytwarzania produktów, przez zdjęcia i ich obróbkę, robienie opisów, przygotowywanie dokumentów dla księgowości, marketing, sprzedaż, pakowanie, wysyłki, zaopatrzenie w materiały, jeżdżenie na kiermasze itd.), przy tak szerokim asortymencie i kiedy jesteś w ciąży, staje się niewykonalne.

„Ratunkiem” dla mojego hendmejdowego biznesu było m.in. zajęcie się jedną dziedziną (wygrała ceramika!) i rezygnacja z działań stacjonarnych na rzecz całkowitego przeniesienia się do Internetu.

Artlantyda to ceramika z morskich głębin, która łączy piękno z użytecznością – w Twojej ofercie znajdziemy stoliki, talerze, patery… Skąd czerpiesz inspirację do swojej pracy?

Z tego co mnie otacza, z natury: lubię roślinne motywy. Stylistykę moich prac niejako „narzuca” nazwa i kolorystyka mojej marki. Artlantyda zobowiązuje. Więc chętnie sięgam też po morskie, organiczne, nieco baśniowe klimaty.

Stoliki pojawiły się w moim asortymencie trochę przypadkiem. Zaczęło się od egzemplarza ceramicznej gry w warcaby. Wpadłam na to, by zamontować je w blacie stołu. A skoro był stolik 2w1 z ceramiczną grą, czemu nie zrobić kolejnych, z kolorowymi mozaikami?

stolik artlantyda

Swój własny biznes łączysz z byciem pełnoetatową mamą. Jak wygląda Twój typowy dzień? Sposób na work-life balance w praktyce? 😉

Mam wrażenie, że przy małych dzieciach i próbie prowadzeniu jednocześnie biznesu (bez pomocy osób trzecich), coś takiego jak balans nie istnieje 😉

Są momenty, gdy pracy poświęca się więcej czasu i pracuje się dużo, a są takie, gdy rzuca się wszystko i zajmuje dzieciakami. Na przykład wtedy, gdy chorują. I wywracają wszelkie plany do góry nogami.

Przez pierwsze lata życia moich Córek (obecnie 4,5 i 7,5 lat) świadomie stawiałam mamowanie na pierwszym miejscu, przez co firma nie rozwijała się dynamicznie. Powoli rozwijałam swoją markę, pracując nad stylem, doskonaląc warsztat, „dłubiąc” wieczorami i często nocami.

Dopiero teraz, gdy dzieci są starsze, bardziej samodzielne, mam możliwość wnoszenia mojego rękodzielniczego biznesu na wyższy poziom.

Ratuje mnie wstawanie zanim dzieci się obudzą i coś, co kiedyś było mi obce… czyli samodyscyplina. Nie upieram się już przy tym, by wszystko robić samodzielnie. Doszłam do takiego punktu w rozwoju mojej firmy, że bez zlecania części pracy, nie pójdę naprzód.

Jesteś współorganizatorką kursu Etsy – chcesz pomagać innym osobom połączyć ich pasję z biznesem, i to na rynku międzynarodowym 🙂 Pierwsza edycja już za nami, a niedługo startuje kolejna. Jakie są Twoje wrażenia? Kursantki czymś Cię zaskoczyły?

Tak, zorganizowałam kurs, w którym główną ekspertką jest Zunka Cichos, Ambasadorka Etsy. Wrażenia mam niezapomniane, bo prawie 150 osób zdecydowało się wziąć w tym kursie udział i całość została bardzo pozytywnie oceniona.

Zunka w bardzo przystępny sposób dzieli się swoją wiedzą, a kurs jest tak kompleksowy, że przyda się i początkującym, i zaawansowanym rękodzielnikom.

Kursanci zaskoczyli mnie przede wszystkim bardzo wysokim poziomem swoich prac, ogromną różnorodnością, stylem i wspaniałymi pomysłami. A ci, którzy byli najbardziej zaangażowani i zdążyli już wprowadzić zmiany do swoich sklepów, widzą już pierwsze pozytywne owoce – czyli wzrost sprzedaży.

Właśnie o to nam chodzi – by te piękne prace sprzedawały się na całym świecie i cieszyły klientów, a twórcom dawały możliwość zarabiania na tym, co kochają.

kurs etsy

Co Cię przekonało do sprzedaży na Etsy?

Przed założeniem sklepu na Etsy broniłam się kilka lat. Blokowała mnie słaba znajomość angielskiego. Ostatecznie przekonała mnie możliwość dotarcia do klientów z całego świata, którzy doceniają ręczne wykonanie przedmiotów i płacą… w dolarach i euro, a nie w złotówkach 😉

Etsy zmobilizowało mnie do zadbania o język angielski i choć początkowo błądziłam we mgle, nie wiedząc, jak działa ta ogromna platforma, to teraz powoli – wprowadzając w życie wskazówki Zunki – zaczynam doceniać ten kanał sprzedaży.

Jak zacząć zarabiać na rękodziele? Jak zamienić talent w biznes? Może jakaś cenna wskazówka dla naszych uzdolnionych czytelniczek?

Gdybym miała powiedzieć o jednej rzeczy, która jest niezbędna, by zarabiać na rękodziele w internecie (bo na tym sposobie sprzedaży się znam i na nim opieram swój biznes), wskazałabym dobre fotografie produktów.

Zadbanie o jak najlepszą jakość i stylistykę zdjęć jest konieczne, by zatrzymać uwagę klienta i zaistnieć ze swoją marką. Podstawowe zdjęcia produktowe (packshoty), potrzebne do współpracy z galeriami internetowymi robię sama (choć nauka zajęła mi sporo czasu i początki były naprawdę dramatyczne ;)). Ale widzę, że najlepiej „klikają” i sprzedają się te produkty, które mają sesję zrobioną przez profesjonalnego fotografa.

Zwróciłabym też uwagę na to, by uczyć się od tych, którzy już tę drogę przeszli. Podpatrywać jak działają firmy innych rękodzielników, którzy z powodzeniem sprzedają dzieła swoich rąk.

Osobiście nie stronię również od szukania wsparcia (np. w postaci grupy mastermind). Ogromnie dużo przy wznoszeniu mojej firmy na wyższy poziom dał mi udział w Latającej Szkole Agaty Dutkowskiej – bardzo polecam znalezienie takiego biznesowego wzoru i kompasu, który pomoże nam odnaleźć właściwą ścieżkę przy prowadzeniu swojej działalności.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Czy chciałabyś tak jak Joanna dotrzeć ze swoimi rękodziełami do klientów z całego świata?

7 maja startuje druga edycja kursu on-line, dzięki któremu dowiesz się jak skutecznie prowadzić swój sklep na Etsy!

Zapisać możesz się do 27 kwietnia!

Zarabiaj na tym, co kochasz tworzyć! Zapisz się na kurs już dzisiaj!

I pamiętaj o bonusie od nas! 🙂

kurs etsy

Zdjęcia: własność Joanna Wieczorkiewicz
Grafiki: kurs ETSY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbaty w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie