Czego szukasz

Artlantyda, czyli ceramika z morskich głębin

Artlantyda to biznes, który jest konsekwencją wytrwałej pracy i miłości do rękodzieła. Joanna zajmuje się w życiu tym, co kocha robić, i może to robić elastycznie! Tworzy przepiękne przedmioty o baśniowym klimacie. W rozmowie z nami opowiada jak to wszystko się zaczęło. Jak mama dwójki dzieci wypracowała swój rytm dnia, jak rozwinęła się na rynku międzynarodowym i jak została współorganizatorką kursu on-line, dzięki któremu inne zdolne rękodzielniczki mogą rozpocząć skuteczną sprzedaż na Etsy 🙂

  • Agnieszka Kumorek - 16/04/2018
joanna wieczorkiewicz, artlantyda, kurs etsy

Jak sprzedawać i zdobyć klientów na najpopularniejszej międzynarodowej platformie z rękodziełem?

Dowiedz się wszystkiego na kursie on-line – start już 7 maja!

Kup kurs przez nasz link, a dodatkowo od nas otrzymasz bonus w postaci wywiadu (prezentacji Ciebie i Twojego sklepu) na portalu Mamo Pracuj.

Tak, chcę zacząć zarabiać na rękodziele!

Od jak dawna zajmujesz się rękodziełem? Jak to się stało, że postanowiłaś założyć własny biznes?

Różnymi rękodzielniczymi pracami zajmuję się, odkąd pamiętam 😉 Zawsze ciągnęło mnie do ręcznych prac. Malowałam na szkle, długi czas robiłam biżuterię, trochę filcowałam, próbowałam decoupage. Miałam przykład w domu, bo moja Mama jest niezwykle twórczą i utalentowaną osobą.

9 lat temu założyłam moją pierwszą firmę – koleżanka namówiła mnie na złożenie wniosku i staranie się o dotację na otwarcie działalności. Udało się. Wtedy też kupiłam piec do wypalania ceramiki – ale czekał trzy lata, zanim został pierwszy raz uruchomiony.

Rękodzieło to wymagający biznes. Gdzie i od czego zaczynałaś? Wszystkim zajmowałaś się sama?

Zaczynałam właśnie od sprzedaży rękodzieła wszelakiej maści, mojego i innych twórców – zarówno przez internet, jak i w stacjonarnym punkcie w centrum Wrocławia.

Dokładnie tak – wszystko robiłam na początku sama. Szybko jednak okazało się, że robienie wszystkiego samodzielnie (od wytwarzania produktów, przez zdjęcia i ich obróbkę, robienie opisów, przygotowywanie dokumentów dla księgowości, marketing, sprzedaż, pakowanie, wysyłki, zaopatrzenie w materiały, jeżdżenie na kiermasze itd.), przy tak szerokim asortymencie i kiedy jesteś w ciąży, staje się niewykonalne.

„Ratunkiem” dla mojego hendmejdowego biznesu było m.in. zajęcie się jedną dziedziną (wygrała ceramika!) i rezygnacja z działań stacjonarnych na rzecz całkowitego przeniesienia się do Internetu.

Artlantyda to ceramika z morskich głębin, która łączy piękno z użytecznością – w Twojej ofercie znajdziemy stoliki, talerze, patery… Skąd czerpiesz inspirację do swojej pracy?

Z tego co mnie otacza, z natury: lubię roślinne motywy. Stylistykę moich prac niejako „narzuca” nazwa i kolorystyka mojej marki. Artlantyda zobowiązuje. Więc chętnie sięgam też po morskie, organiczne, nieco baśniowe klimaty.

Stoliki pojawiły się w moim asortymencie trochę przypadkiem. Zaczęło się od egzemplarza ceramicznej gry w warcaby. Wpadłam na to, by zamontować je w blacie stołu. A skoro był stolik 2w1 z ceramiczną grą, czemu nie zrobić kolejnych, z kolorowymi mozaikami?

stolik artlantyda

Swój własny biznes łączysz z byciem pełnoetatową mamą. Jak wygląda Twój typowy dzień? Sposób na work-life balance w praktyce? 😉

Mam wrażenie, że przy małych dzieciach i próbie prowadzeniu jednocześnie biznesu (bez pomocy osób trzecich), coś takiego jak balans nie istnieje 😉

Są momenty, gdy pracy poświęca się więcej czasu i pracuje się dużo, a są takie, gdy rzuca się wszystko i zajmuje dzieciakami. Na przykład wtedy, gdy chorują. I wywracają wszelkie plany do góry nogami.

Przez pierwsze lata życia moich Córek (obecnie 4,5 i 7,5 lat) świadomie stawiałam mamowanie na pierwszym miejscu, przez co firma nie rozwijała się dynamicznie. Powoli rozwijałam swoją markę, pracując nad stylem, doskonaląc warsztat, „dłubiąc” wieczorami i często nocami.

Dopiero teraz, gdy dzieci są starsze, bardziej samodzielne, mam możliwość wnoszenia mojego rękodzielniczego biznesu na wyższy poziom.

Ratuje mnie wstawanie zanim dzieci się obudzą i coś, co kiedyś było mi obce… czyli samodyscyplina. Nie upieram się już przy tym, by wszystko robić samodzielnie. Doszłam do takiego punktu w rozwoju mojej firmy, że bez zlecania części pracy, nie pójdę naprzód.

Jesteś współorganizatorką kursu Etsy – chcesz pomagać innym osobom połączyć ich pasję z biznesem, i to na rynku międzynarodowym 🙂 Pierwsza edycja już za nami, a niedługo startuje kolejna. Jakie są Twoje wrażenia? Kursantki czymś Cię zaskoczyły?

Tak, zorganizowałam kurs, w którym główną ekspertką jest Zunka Cichos, Ambasadorka Etsy. Wrażenia mam niezapomniane, bo prawie 150 osób zdecydowało się wziąć w tym kursie udział i całość została bardzo pozytywnie oceniona.

Zunka w bardzo przystępny sposób dzieli się swoją wiedzą, a kurs jest tak kompleksowy, że przyda się i początkującym, i zaawansowanym rękodzielnikom.

Kursanci zaskoczyli mnie przede wszystkim bardzo wysokim poziomem swoich prac, ogromną różnorodnością, stylem i wspaniałymi pomysłami. A ci, którzy byli najbardziej zaangażowani i zdążyli już wprowadzić zmiany do swoich sklepów, widzą już pierwsze pozytywne owoce – czyli wzrost sprzedaży.

Właśnie o to nam chodzi – by te piękne prace sprzedawały się na całym świecie i cieszyły klientów, a twórcom dawały możliwość zarabiania na tym, co kochają.

kurs etsy

Co Cię przekonało do sprzedaży na Etsy?

Przed założeniem sklepu na Etsy broniłam się kilka lat. Blokowała mnie słaba znajomość angielskiego. Ostatecznie przekonała mnie możliwość dotarcia do klientów z całego świata, którzy doceniają ręczne wykonanie przedmiotów i płacą… w dolarach i euro, a nie w złotówkach 😉

Etsy zmobilizowało mnie do zadbania o język angielski i choć początkowo błądziłam we mgle, nie wiedząc, jak działa ta ogromna platforma, to teraz powoli – wprowadzając w życie wskazówki Zunki – zaczynam doceniać ten kanał sprzedaży.

Jak zacząć zarabiać na rękodziele? Jak zamienić talent w biznes? Może jakaś cenna wskazówka dla naszych uzdolnionych czytelniczek?

Gdybym miała powiedzieć o jednej rzeczy, która jest niezbędna, by zarabiać na rękodziele w internecie (bo na tym sposobie sprzedaży się znam i na nim opieram swój biznes), wskazałabym dobre fotografie produktów.

Zadbanie o jak najlepszą jakość i stylistykę zdjęć jest konieczne, by zatrzymać uwagę klienta i zaistnieć ze swoją marką. Podstawowe zdjęcia produktowe (packshoty), potrzebne do współpracy z galeriami internetowymi robię sama (choć nauka zajęła mi sporo czasu i początki były naprawdę dramatyczne ;)). Ale widzę, że najlepiej „klikają” i sprzedają się te produkty, które mają sesję zrobioną przez profesjonalnego fotografa.

Zwróciłabym też uwagę na to, by uczyć się od tych, którzy już tę drogę przeszli. Podpatrywać jak działają firmy innych rękodzielników, którzy z powodzeniem sprzedają dzieła swoich rąk.

Osobiście nie stronię również od szukania wsparcia (np. w postaci grupy mastermind). Ogromnie dużo przy wznoszeniu mojej firmy na wyższy poziom dał mi udział w Latającej Szkole Agaty Dutkowskiej – bardzo polecam znalezienie takiego biznesowego wzoru i kompasu, który pomoże nam odnaleźć właściwą ścieżkę przy prowadzeniu swojej działalności.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Czy chciałabyś tak jak Joanna dotrzeć ze swoimi rękodziełami do klientów z całego świata?

7 maja startuje druga edycja kursu on-line, dzięki któremu dowiesz się jak skutecznie prowadzić swój sklep na Etsy!

Zapisać możesz się do 27 kwietnia!

Zarabiaj na tym, co kochasz tworzyć! Zapisz się na kurs już dzisiaj!

I pamiętaj o bonusie od nas! 🙂

kurs etsy

Zdjęcia: własność Joanna Wieczorkiewicz
Grafiki: kurs ETSY

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kumorek
Jestem osobą, która nie potrafi się nudzić. Lubię różnorodność, dlatego skończyłam studia łączące zajęcia humanistyczne, graficzne i informatyczne. Odpoczywam podczas długich spacerów, a znajomi wiedzą, że dobrej herbatki w miłym towarzystwie nigdy nie odmówię.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 pomysłów skąd wziąć pieniądze na rozwój zawodowy?

Skąd wziąć pieniądze na naukę, kiedy masz rodzinę, dom i już dawno ukończyłaś studia? Podobno chcieć to móc, jednak czasem samo „chcenie” jest niewystarczające, szczególnie w kontekście zmian w życiu zawodowym: podniesieniu kwalifikacji, nauki nowej profesji, otwarciu własnej działalności czy zamiany pasji w pracę. Krótko mówiąc działania tego typu niosą za sobą konkretne koszty, a to najczęściej duża bariera torpedująca potencjalne zmiany. Mam dla Ciebie aż 9 pomysłów na to, skąd wziąć pieniądze na naukę nowego zawodu i podnoszenie kompetencji. Sprawdź który najbardziej Ci się spodoba!
  • Kinga Pukowska - 20/03/2018
młoda kobieta rozmawia przez telefon

Skąd wziąć pieniądze na rozwój zawodowy?

Nie każdego stać na dużą inwestycję w drogie kursy czy studia podyplomowe. Ale nie warto się poddawać! Można pomóc swoim marzeniom i poszukać metod na ich realizacje. Oto kilka z nich:

1. Dofinansowania z Urzędu Pracy

Choć miejsce to nie cieszy się najlepszą sławą, oferuje jednak różnego rodzaju wsparcie zarówno dla bezrobotnych, jak i dla osób już pracujących.

Możesz tu starać się o bezzwrotne finansowanie szkoleń związanych z podniesieniem kwalifikacji zawodowych lub zmianą zawodu i rozpoczęciem nowej ścieżki kariery. W zależności miasta i od urzędu, możesz szukać pomocy w finansowaniu studiów podyplomowych, szkoleń, a także finansowanie egzaminów i licencji. Więcej informacji znajdziesz na stronie Zielonej Linii. Dofinansowanie do szkoleń dostaniesz między innymi na kurs testera oprogramowaniakurs on-line WordPress&Freelancing czy kurs on-line Wirtualna Asystentka & Social Media Ninja

2. Ministerialna pożyczka na doszkalanie

Ministerstwo Rozwoju utworzyło program dla osób chcących podnieść swoje kwalifikacje zawodowe uruchamiając „pożyczki na kształcenie”.

Jak czytamy na stronie Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój, jest to nieoprocentowana pomoc zwrotna, to jest pożyczka z możliwością częściowego umorzenia.

Pieniądze mogą być przeznaczone na studia podyplomowe kursy, szkolenia oraz inne formy kształcenia osób dorosłych oferowane przez krajowe i zagraniczne podmioty (za wyjątkiem studiów I, II i III stopnia), trwające nie dłużej niż 24 miesiące.

Pożyczka może stanowić do 100% kosztów szkolenia. Program zakłada możliwość starania się o umorzenie 20-25% wartości pożyczki. Więcej w naszym poradniku o pożyczkach na kształcenie na stronie inwestujwrozwoj.pl.

3. Szkolenia współfinansowane ze środków unijnych

Choć bezpłatnych lub mało płatnych szkoleń finansowanych ze środków unijnych nie jest już tak dużo jak na początku ich funkcjonowania, to jednak nadal można znaleźć ciekawe propozycje doszkalające finansowane ze środków Funduszy Europejskich.

4. Bony szkoleniowe

To system dofinansowania dla szkoleń, kursów i studiów dla pracowników i właścicieli firm (sektor MŚP czyli mikro, małe i średnie firmy), aż do 50% wartości szkolenia.

Szczegóły programu oraz wymagania dla uczestników projektu w zależności od województwa można znaleźć na stronie Bony Szkoleniowe.

5. Pożyczki bankowe

Gdy zawiodą wszystkie powyższe opcje korzystania z funduszy na kształcenie zawsze pozostaje opcja zadłużenia się w banku. Kredyt na sfinansowanie edukacji to najczęściej prosty kredyt gotówkowy, udzielany w zależności od aktualnej zdolności kredytowej.

Osoby poniżej 25 roku życia mogą starać się również o kredyty studenckie – wspierane przez państwo preferencyjne kredyty, nieoprocentowane (oprocentowanie pojawia się dwa lata po zakończeniu nauki, wraz z obowiązkiem spłaty), wypłacane w transzach po 600-800 zł.

Zanim pomyślisz – ale pożyczkę przecież trzeba oddać – pamiętaj, że inwestujesz w swoje kompetencje, po to, by znaleźć pracę lub sięgnąć po lepiej płatne stanowisko!

6. Crowfunding jako metoda społecznego wsparcia

Jest coraz więcej serwisów zajmujących się wsparciem projektów społecznych. Jedni zbierają na wydanie książki, inni na rozwój swojej organizacji, realizację pasji albo podróż marzeń. Dlaczego nie wykorzystać takiej metody na zebranie środków na naukę nowego zawodu, jeśli to właśnie Twoje największe marzenie i umiesz odpowiednio je „zareklamować”?

7. Oszczędzanie i zarządzanie portfelem

T. Harv Eker, znany jako autor książek, biznesmen oraz mówca motywacyjny, stworzył teorię sześciu słoików. Według niego miesięczne przychody warto podzielić na sześć części: większa część to koszty codziennego życia (opłaty stałe, żywność, rzeczy niezbędne) – Harv Eker zakładał, że będzie to 55% comiesięcznych przychodów, a to co pozostanie należy podzielić na pięć części: po 10% przychodu na przyjemności, większe zakupy, inwestycje i edukację, a pozostałe 5% na pomoc innym.

Tą metodą zawiązuje się stały „fundusz” z którego bez straty dla codziennego budżetu domowego można korzystać w celu inwestowania w siebie i swój rozwój.

Oczywiście nie trzeba sztywno trzymać się narzuconych przez Harva Ekera wielkości procentowych, ale warto rozważyć co taki sposób zarządzania własnymi czy domowymi finansami może zmienić w naszym życiu i postrzeganiu różnego rodzaju wydatków.

8. Wykorzystaj zasiłek macierzyński

Jesteś jeszcze na macierzyńskim? Przeznacz ostatnie 2 zasiłki macierzyńskie na naukę! Jeszcze nie tak dawno temu urlop macierzyński trwał 5 miesięcy i po tym czasie albo wracałaś do pracy, albo dopływ pieniędzy ustawał.

Dzisiaj urlop macierzyński i rodzicielski to 12 miesięcy względnej stabilizacji finansowej rodziny. Jeśli chcesz się przekwalifikować, zdobyć nowe kompetencje, zdecyduj, że ostatnie 2-3 zasiłki macierzyńskie zainwestujesz w siebie, a nie w pampersy. Tak zrobiła Kasia, mama dwójki dzieci, która postanowiła zostać testerką. Kurs sfinansowała ze swoich dwóch ostatnich wypłat, zobacz historię Kasi

9. Wsparcie rodziny lub znajomych

Jeśli Twoim ogromnym marzeniem jest inwestycja w szkolenie, studia podyplomowe czy ciekawy kurs, możesz poprosić rodzinę czy przyjaciół o wsparcie.

Nikogo nie dziwi, że młoda para na swoim ślubie zbiera fundusze na nowe mieszkanie czy wyposażenie, dlaczego zatem przy okazji innych uroczystości nie przedstawić gościom pomysłu „zbieram na zmianę zawodu”?

Zamiast kolejnych zbędnych przedmiotów: „łapaczy kurzu”, zestawu kubków czy niekoniecznie wymarzonych kosmetyków opowiedz czego pragniesz. Może to będzie „fundusz na wymarzone szkolenie” a może lista książek zawodowych, które mogą zakupić najbliżsi bez obaw, że nie trafią z tytułem?

 

Wygląda jednak na to, że chcieć to móc. Ścieżka rozwojowa nie zawsze jest prosta i łatwa, czasem trzeba się spocić. Ale każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku i choć czasem droga jest kręta i wyboista, to jednak zdeterminowani dążą do celu.

Warto korzystać z dostępnej pomocy, a gdy nie jest ona na wyciągnięcie ręki zawsze można poszukać głębiej. W dobie Internetu nikt nie jest już na straconej pozycji. Można kształcić się stacjonarnie, wyjazdowo czy on-line. A zatem, koniec wymówek, weź sprawy w swoje ręce!

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Kinga Pukowska
Prezeska Fundacji Polekont - Istota Przywiązania. Wspiera rodziców w zakresie Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Trenerka rozwoju osobistego, coach i mediatorka. Działa jako doula, doradczyni chustowa oraz specjalistka w zakresie żywienia. Żona i mama trójki dzieci w Edukacji Domowej. Swoje doświadczenia opisuje na blogu Pozytywy Edukacji.
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Agentki do zadań specjalnych, czyli jak pogodzić pracę na etacie z życiem rodzinnym?

Na takie pytanie nie ma jednej odpowiedzi, dlatego do rozmowy o tym jak pogodzić macierzyństwo z pracą zawodową zdecydowaliśmy się zaprosić Marinę i Agnieszkę, prywatnie mamy łącznie 6 dzieci, a zawodowo związane z ProService Finteco. Co im pomaga? Co doceniają? Jakie rozwiązania może wprowadzić pracodawca, aby wspierać swoich pracowników-rodziców? Sprawdźcie!
  • Agnieszka Kaczanowska - 12/03/2018

Marino, niedawno wróciłaś do pracy po urodzeniu drugiego synka. Jak się przygotowałaś do powrotu?

Sprawdziłam rozkład jazdy mojego autobusu numer 189 w kierunku biura. A tak na poważnie, w moim przypadku należało przede wszystkim zdecydować, co robimy z najmłodszym synkiem. Stanęłam przed dylematem – żłobek czy opiekunka? Długo się nie zastanawiałam – padło na żłobek, bo przecież tam też są panie, które zaopiekują się moim synkiem 🙂 Poza tym wydaje mi się, że dziecko w środowisku innych dzieci zupełnie inaczej się zachowuje i rozwija. Oczywiście, wysyłając malucha do żłobka, musiałam się liczyć z tym, że może częściej chorować. Przyznam, że tego obawiałam się najbardziej.

A jak Twoje odczucia związane z powrotem? Czy miałaś jakiekolwiek obawy?

W trakcie trwania mojego urlopu macierzyńskiego byłam w stałym kontakcie z zespołem HR, koleżankami i kolegami z firmy. Bardzo mile się zaskoczyłam, kiedy z okazji narodzin synka dostałam od ProService Finteco przepiękny kocyk dziecięcy i zestaw kosmetyków. W trakcie urlopu docierały do mnie informacje „co nowego”! Dowiedziałam się też, że firma zmienia siedzibę i wrócę do pracy już w nowym biurze.

Z mojego punktu widzenia zakończenia urlopu obawiałam się bardziej po urodzeniu się mojego drugiego dziecka – ilość obowiązków przy dwójce dzieci jest dwukrotnie większa… To dało nam motywacyjny zastrzyk do tego, by na nowo się przeorganizować – ustalić podział, kto zawozi dzieci do przedszkola i żłobka, a kto je odbiera. Wychodzę skoro świt z domu podczas gdy mąż zajmuje się chłopcami rano i zawozi ich do przedszkola. Ja z kolei odbieram dzieciaki po pracy.

Jeśli chodzi o moje odczucia związane z powrotem do firmy, to są one bardzo pozytywne. Przede wszystkim ogromne wsparcie po powrocie otrzymałam od mojej przełożonej. Muszę przyznać, że spotykam się w firmie z dużą wyrozumiałością i to jest dla mnie bardzo komfortowe!

Powiedz nam, czy korzystasz z jakiś rozwiązań typu krótszy czas pracy albo elastyczne godziny? A może coś innego, co Tobie akurat pomaga najbardziej?

Kiedy zbliżał się mój powrót do pracy, postanowiłam że skorzystam z prawa, które przysługuje mamom karmiącym. Jest to dla mnie dużym udogodnieniem. Do 17:15 muszę odebrać dzieci, bo tak pracują placówki publiczne. Kończąc pracę o 16:00 i stojąc w korkach czasami jest to prawdziwe wyzwanie! Byłoby świetnie rozpoczynać pracę od 7:00, lecz niestety nie zawsze jest taka możliwość. Nasza firma bardzo się rozwija – kto wie, być może w przyszłości pojawi się żłobek lub przedszkole w naszej siedzibie lub bardzo blisko niej 🙂

Co mi pomaga najbardziej? Myślę że to, że moja przełożona i mój zespół wykazują ogromne zrozumienie, kiedy dzieci mają gorączkę i muszę zostać w domu. To jest bardzo cenne. Jestem im za to ogromnie wdzięczna.

Dowiedziałam się, że masz nowe zadania, sporo się uczysz. Czym się zajmujesz po powrocie do pracy?

Zaraz po powrocie z urlopu wykonywałam te obowiązki, które należały do mnie przed urlopem – zajmowałam się kontrolą i realizacją płatności, związanych z rozliczeniem transakcji uczestników funduszy inwestycyjnych. Dłuższa przerwa w pracy robi swoje – wiele rzeczy musiałam sobie przypomnieć. Po miesiącu dowiedziałam się, że w moim Wydziale Kontroli Rozliczeń Pieniężnych tworzy się nowy zespół, który będzie odpowiedzialny za naliczanie prowizji. Otrzymałam wtedy propozycję wsparcia nowego zespołu. Przyjęłam!

Obecnie do moich nowych zadań należą m.in. naliczanie prowizji od aktyw i zleceń dla dystrybutorów, kontrolowanie poprawności naliczenia, analiza nowych wymagań, kontrola raportów w PC i samo raportowanie z PC, a także ścisły kontakt z siecią dystrybucji. Czasami mam wrażenie, że zmieniłam branżę ☺. Muszę jednak powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona. Codziennie uczę się nowych rzeczy. Podoba mi się, że w wykonywaniu moich nowych obowiązków nie ma powtarzalności. Jestem zadowolona z moich nowych zadań i cieszę się, że mogę pracować w miejscu, gdzie panuje przyjemna atmosfera i gdzie pracują życzliwi ludzie.

Co według Ciebie jest kluczem do tego, aby połączyć życie rodzinne i zawodowe?

Hmm (zastanawia się). Myślę, że powinno się być bardzo zorganizowanym i mieć pozytywne nastawienie, nie tylko do pracy, ale i do świata, który nas otacza. Połączenie życia zawodowego z rodzinnym na ogół nie jest łatwe, zwłaszcza kiedy dziadkowie mieszkają w innym mieście. Mimo wszystko jest to możliwe. Za to nic nie sprawia mi tak większej satysfakcji jak to, kiedy w sobotę rano, leżąc w łóżku, słyszę jak w moim kierunku drepczą małe stópki. Starszy syn prowadzi młodszego za rączkę mówiąc:”Chodź, tu jest mamusia”…

A które z benefitów firmy/rozwiązań doceniasz najbardziej?

W firmie pracujemy od poniedziałku do piątku, a więc każdy weekend mogę zarezerwować tylko dla rodziny. Jestem zadowolona z pakietu medycznego, który jest w całości opłacony przez pracodawcę. Mogę nim objąć moją rodzinę. Mam możliwość skorzystać z kwoty w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, którą mogę przeznaczyć na sportowe zakupy albo np. bilety do kina. Ten fundusz może dofinansować również wyjazd lub kolonię dla mojego dziecka. Firma organizuje wydarzenia dla rodzin, jak np. rodzinne warsztaty zdobienia pierniczków lub pisanek. To dobra okazja do tego, by pokazać swoim pociechom jak wygląda miejsce, do którego każdego ranka jedzie ich mama☺ Organizowane są również konkursy dla pracowników i ich dzieci. Są również inne możliwości, jednak dla mnie to właśnie te są najcenniejsze.

Bardzo Ci dziękuję!

Agnieszko, Ty pracujesz w trybie zadaniowym. Co to oznacza?

Zadaniowy tryb pracy oznacza, że mam wyznaczone zadania, które wykonuję w czasie mojej pracy. Sama organizuję sobie czas ich wykonania. Staram się, by powierzone mi polecenia realizować między 7.00 a 15.00. W trakcie rozmowy z moim przełożonym wskazałam, że takie rozwiązanie byłoby dla mnie najdogodniejsze. Po tym czasie przekazuję obowiązki innym pracownikom, którzy pracują w dopasowanych do swojego trybu życia godzinach.

Czy taka możliwość pomaga Ci lepiej połączyć życie rodzinne z zawodowym?

Zdecydowanie tak, możliwość wyboru godzin w jakich pracuję pozwoliło mi na podjęcie zatrudnienia. Kończąc pracę o 15.00 mogę odebrać dziecko z przedszkola. Z uwagi na to, że mój mąż kończy pracę późno, ja mam pewność, że odbiorę malucha na czas. Po powrocie do domu zajmuję się życiem rodzinnym i jestem do dyspozycji moich dzieci. Bardzo komfortowe jest to, że pracujemy od poniedziałku do piątku przez co cały weekend mogę spędzić z moją rodziną i poświęcić czas na nasze rytuały 🙂

Czy mogłabyś nam więcej opowiedzieć o swojej pracy? O Twoich obowiązkach?

Pracuję w Wydziale Rozliczeń. Do moich głównych obowiązków należy obsługa transakcji i operacji rynku finansowego zawartych na rzecz funduszy inwestycyjnych, sporządzanie projekcji przepływów finansowych funduszy, realizacja płatności.

Które z benefitów firmy są Twoim zdaniem najważniejsze w kontekście łączenia życia rodzinnego i zawodowego?

Świetnym benefitem jest dofinansowanie kart sportowych dla członków rodziny. Karty, które mogę zamówić dla całej rodziny są kosztem, który nie obciąża tak mocno domowego budżetu. W pewnym okresie miałam wykupione karty basenowe dla moich dzieci i dla siebie. Była to dla nas prawdziwa mobilizacja, aby częściej chodzić razem na basen. Dzięki temu mogliśmy wspólnie spędzić czas w aktywny sposób! Jako rodzic cenię również opiekę medyczną.

A możesz opowiedzieć jaka atmosfera panuje w trakcie imprez dla dzieci firmowych, jak np. pieczenie pierniczków, i czy dzieci lubią chodzić do mamy do pracy?

Świąteczne ozdabianie pierniczków jest cudowne, moje dzieci uwielbiają tę imprezę i chętnie w niej biorą udział. Nasze koleżanki z HR zawsze przygotowują wszystkie niezbędne rzeczy do zdobienia. Jedna z nich samodzielnie wypieka wszystkie pierniczki właśnie na tę imprezę! Muszę przyznać, że zarówno dzieciaki jak i ich rodzice, którzy przychodzą są bardzo zadowoleni i świetnie się bawią 😉

Jest jeszcze jedna ciekawa inicjatywa, która skradła serce moim pociechom – konkurs „Świąteczna Kartka z Dziecięcą Fantazją”. Zabawa polegająca na zrobieniu rysunku o tematyce bożonarodzeniowej. Najlepsza praca jest drukowana w formie kartki pocztowej celem wsparcia Fundacji Dziecięca Fantazja. Córka i syn biorą udział w tym konkursie i są przepełnieni dumą, kiedy przychodzimy razem do pracy na zdobienie pierniczków, a ich prace razem z pracami wszystkich uczestników konkursu zdobią korytarz w Firmie, a my możemy je podziwiać.

Dziękuję Wam serdecznie za rozmowę, i równocześnie zapraszam do pełnego poznania profilu ProService Finteco w naszej Bazie Pracodawców Przyjaznych Mamie, a także sprawdzenie wszystkich aktualnych ofert pracy.

Kilka słów o naszych Bohaterkach:

Marina Jaraszek jest Starszym Specjalistą w Wydziale Kontroli Rozliczeń Pieniężnych, jest także mamą dwóch wspaniałych chłopców. Niedawno wróciła po przerwie związanej z urodzeniem drugiego synka. Otrzymała nowe zadania i uczy się nowych rzeczy. Chętnie dzieli się również wiedzą i doświadczeniem z innymi pracownikami firmy.

Agnieszka Hladyk pracuje jako Młodszy Specjalista w Wydziale Rozliczeń w Departamencie Administracji i Wyceny Aktywów. Agnieszka pracuje w zadaniowym czasie pracy. Jest mamą czwórki cudownych dzieci. Chętnie angażuje się w życie firmy. Bierze udział w różnych inicjatywach jak np. rodzinne dekorowanie pierniczków czy pisanek.

 

 

https://web.facebook.com/ProServiceFinteco/

https://www.linkedin.com/company/18138011/

https://bulldogjob.pl/companies/profiles/593-proservice-finteco-sp-z-o-o

Zdjęcia: własność ProService Finteco

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  
Podyskutuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×