Czego szukasz

5 mam, 5 historii, 5 nowych biznesów – dołącz do nich i spełniaj marzenia

Mamy wywodzące się z korporacji, nauczycielki i pani psycholog. Mamy z dużych i małych miast. Mamy maluszków i dorosłych dzieci. Co je łączy? Pasja, odwaga, spełnianie marzeń i pragnienie pracy z sensem. Poznajcie Anię, Kasię, Natalię, Magdę i Paulinę, które w 2018 roku otworzyły własne ośrodki rozwoju wspierania dzieci i młodzieży pod marką Akademia JA.

  • Joanna Gotfryd - 30/01/2019
Spotkanie dla właścicieli ośrodków Akademii JA w 2018 roku

Akademia JA to koncept wspierania dzieci i młodzieży w zakresie rozwoju kompetencji miękkich. Kiedy prawie rok temu po raz pierwszy pokazałyśmy ten pomysł na Mamo Pracuj, okazało się, że bardzo Wam się spodobał. Ba! 2 dziewczyny z naszego zespołu chciały rzucać pracę z nami i zakładać własne ośrodki Akademii JA.

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dla przyszłych właścicieli, 15 kwietnia w Gdyni. 

Dzisiaj mam dla Was 5 prawdziwych historii mam, które zdecydowały się na spełnianie zawodowych marzeń i które otworzyły własne firmy pod marką Akademia JA.

Ania Konstantynowicz, mama trójki dzieci, Warszawa

Przez 11 pracowałam w międzynarodowej korporacji – bardzo ciężko było mi pogodzić stanowisko menadżera z byciem wspierającą mamą. Uzmysłowiłam sobie, że ten czas kiedy moje dzieci potrzebują mnie najbardziej, mija bezpowrotnie i podjęłam decyzję o odejściu z firmy. Zyskałam nowe, świeże spojrzenie na to, co chcę w życiu robić.

Zupełnie przypadkiem trafiłam na artykuł na portalu mamopracuj.pl, w którym Agnieszka i Iwona zachęcają mamy do współpracy. Pomyślałam, że to doskonały pomysł – od wielu lat interesował mnie temat rozwoju osobistego, sama brałam udział w wielu szkoleniach, ale także bezskutecznie szukałam zajęć o tej tematyce dla moich dzieci.

Gdy poznałam dziewczyny osobiście nie miałam już żadnych wątpliwości, że to jest właśnie to! Od tamtej pory minął prawie rok, a moje życie zmieniło się o 180 stopni. Jestem właścicielką pierwszego Ośrodka Akademii JA w Warszawie – EMOTKA, wiele się nauczyłam, prowadzę zajęcia w kilku grupach (przy okazji: moje dzieci mają wreszcie fantastyczne rozwijające zajęcia, których szukałam!), a do tego mam czas dla moich najbliższych, na którym tak bardzo mi zależało.

Kiedy obserwuję dzieci uczestniczące w zajęciach i widzę jak budują swoją świadomość własnych emocji, jak bardzo czerpią z tych wszystkich zabaw i rozmów o strachu, złości, radości o radzeniu sobie w trudnych, ale i radosnych chwilach, kiedy namawiają swoich kolegów aby także zapisali się na zajęcia, to czuję ogromną satysfakcję i wiem, że to co robię ma sens.

Kasia Niedziela, mama dwójki dzieci, Lębork

Od ponad 20 lat pracuję w liceum ogólnokształcącym jako nauczyciel języka niemieckiego. Przez te lata zawsze towarzyszyło mi zainteresowanie młodym człowiekiem, co on czuje, czego potrzebuje, jak można mu pomóc, by odnalazł się szczęśliwy w otaczającym go świecie…

A rok temu gdy moje Dzieci wyruszyły w dorosłość i jednocześnie pojawiła się wcześniej zapowiadana wizja redukcji etatu w szkole, postanowiłam kontynuować moją pasję w założonym przez siebie Ośrodku Akademii JA w Lęborku. I tak od października ubiegłego roku zajęcia odbywają się w sześciu grupach dla przedszkolaków i dzieci ze szkoły podstawowej, a w marcu planuję rozpocząć pracę z młodzieżą licealną programem Kto jak nie JA.

Cieszę się, że firma się rozwija, bo zainteresowanie kursami rośnie, a najważniejsze, że ja odnalazłam się w nowej zawodowej rzeczywistości.

Natalia Wachowicz, mama trójki dzieci w bardzo różnym wieku (18,5,2 lata), Gdynia Chwarzno, Wiczlino, Dąbrowa, Karwiny

Z zawodu jestem psychologiem, dotychczas pracowałam w szkole jako psycholog, w świetlicy socjoterapeutycznej oraz prowadziłam własną praktykę. W zeszłym roku, po trzech latach przebywania na urlopie wychowawczym i zajmowania się własnym potomstwem, postanowiłam wrócić na rynek pracy. I wtedy w sukurs przyszedł mi portal mamopracuj.pl. Przeczytałam ogłoszenie Akademii JA i poczułam, że prowadzenie zajęć dla dzieci dotyczących emocji jest czymś, w co chciałabym zainwestować swoją energię.

Pojechałam na spotkanie z przyszłymi właścicielami Ośrodków, gdzie spotkałam osoby pełne pasji i zaangażowania, które przyjechały z różnych zakątków Polski i tak jak ja, chciały stworzyć miejsce przyjazne dzieciom i ich rodzicom, w którym dużo mówi się o emocjach.

Przeszłam wszystkie niezbędne kroki, by otworzyć Ośrodek Akademii JA i od września zaczęłam go promować. Obecnie prowadzę zajęcia w jednej szkole na Karwinach, mam wiele pozytywnych informacji zwrotnych od rodziców, którzy zauważają w dzieciach zmiany na lepsze, dzieci chętniej opowiadają o swoich emocjach, potrafią je nazywać i sobie z nimi radzić.

Szczerze zachęcam osoby, które szukają pomysłu na siebie, które czują, że temat emocji jest niezwykle ważny w życiu nas wszystkich, zwłaszcza dzieci i młodzieży, do podjęcia działania i otwarcia swojego Ośrodka. Jest to sposób nie tylko na biznes, ale także na szerzenie wiedzy o emocjach zarówno wśród dzieci jak i rodziców.

Magda Markiewicz, mama 10-letniej Mai i pani do głaskania 2 ciekawskich kotów, Warszawa (Ursynów, Wilanów) i powiat piaseczyński

Po prawie 17 latach spędzonych na etacie w biznesie (bankowości, gdzie zajmowałam stanowiska menedżerskie oraz w konsultingu) stwierdziłam, że potrzebuję odmiany i chcę się zająć czymś nowym, co będzie dla mnie wyzwaniem i da mi większą satysfakcję.

Z jednej strony, ponieważ mam córkę i chcę, żeby wyrosła na szczęśliwą kobietę, która zna swoje silne strony i wierzy, że może w życiu wiele osiągnąć, zaczęłam szukać czegoś ciekawego w obszarze związanym z dziećmi i wspieraniem ich w rozwoju. Z drugiej strony, doświadczenie biznesowe dało o sobie znać i stwierdziłam, że chcę oferować coś co będzie „praktyczne” czyli przydatne w życiu każdego dziecka (niezależnie od jego zainteresowań i planów) i „do użycia” nie tylko w momencie nauki, ale również w przyszłości, także, gdy będą już dorosłe. Akademia JA idealnie spełnia te moje 2 podstawowe kryteria 😊.

A poza tym, że sam pomysł jest dobry, to jego „realizacja” także – można łatwo zacząć działać (bo wszystkie materiały są gotowe, a szkolenia dają niezbędne umiejętności) i nie wymaga to wielkich nakładów finansowych. Moim zdaniem, warto, żeby jak najwięcej dzieci mogło skorzystać z tych zajęć i wyrosnąć na dorosłych, którzy się dobrze dogadują ze sobą i swoim otoczeniem.

Paulina Kiwała, mama 2 chłopców i dziewczynki, Wąbrzeźno

Jestem nauczycielką w szkole średniej oraz tutorem. Praca z dziećmi i młodymi ludźmi mobilizuje mnie do ciągłej nauki i własnego rozwoju. Programy Akademii JA są dla mnie wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju i bardzo potrzebne dzieciom i młodzieży. Pokazują im możliwości radzenia sobie z różnymi emocjami, sytuacjami trudnymi oraz dają cały ogrom narzędzi pomagających w rozwoju własnym, czego niestety nie daje im szkoła i często dom rodzinny.

Zajęcia w moim ośrodku „Świat Emocji” prowadzę od września ubiegłego roku. Mam dwie grupy, jedna pracuje z programem Pudełko Talentów, a druga z programem JA czyli Kto „TY”.
Dla mnie najlepszą rekomendacją jest to kiedy dziecko zamiast iść do koleżanki na urodziny, woli przyjść na zajęcia do Ośrodka 🙂

Już dzisiaj poznaj szczegóły biznesu Akademia JA

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska
tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka
tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu 15 kwietnia 2019

Wszystkich, którzy są zainteresowani dołączeniem do Akademii JA i prowadzeniem własnego Ośrodka, serdecznie zapraszamy na bezpłatne spotkanie, które odbędzie się w siedzibie firmy w Gdyni.

Spotkanie jest dla wszystkich, którym bliska jest idea wspierania rozwoju emocjonalnego i społecznego dzieci i młodzieży i tych, którzy myślą o prowadzeniu własnego biznesu z misją. Do udziału w spotkaniu zaproszone są też te osoby, które już prowadzą działalność, a programy rozwojowe Akademii JA chcą włączyć do swojej oferty.

W czasie spotkania będzie szansa na indywidualne rozmowy i pytania.

Spotkanie jest bezpłatne i potrwa od 9.30 do 15.00.

Zapisy i informacje na temat spotkania dostępne są pod nr tel. 516 195 701 lub na [email protected]

 

Pani Iwono, Pani Agnieszko – jak Panie oceniają 2018 rok pod względem rozwoju Akademii JA – przybyło Wam 14 placówek, z czego połowę założyły mamy – co takiego jest w ofercie Akademii, że przyciągają właśnie mamy?

Rok 2018 był dla nas czasem wytężonej pracy i prężnego rozwoju. Nasze Ośrodki otwierają się w różnych miejscach kraju, docierając z naszymi programami wsparcia rozwoju emocjonalnego i społecznego do coraz większej liczby dzieci i rodziców.

Dla osób z którymi już podjęłyśmy współpracę istotna jest nasza elastyczność – dajemy swobodę ale i wyłączność działania na danym obszarze. Dzięki temu, że nie oferujemy typowej franczyzy, pod szyldem Akademii JA można prowadzić własny biznes, który nie wymaga dużych nakładów finansowych.

Z Właścicielami naszych Ośrodków jesteśmy partnerami, wspieramy, wymieniamy się doświadczeniami, tworzymy coraz większą „akademiową” społeczność. Dzięki współpracy z mamami wiemy, że taka formuła pracy pozwala im na pogodzenie obowiązków i zadbanie o priorytety, które zmieniają się gdy dzieci pojawiają się, rosną i dorastają.

Nasze programy są odpowiednio przygotowane i gotowe do sprzedaży. Zajęcia prowadzone w Ośrodkach, oparte o nasze autorskie programy mają ciekawą formułę, więc dzieci chętnie w nich uczestniczą. Obserwujemy duże i wciąż rosnące zapotrzebowanie na nasze programy wśród oświaty, dzieci i rodziców, którzy chcą jak najlepiej zadbać o rozwój swoich dzieci i pomóc im już na starcie.

Zarówno my jak i osoby, z którymi współpracujemy, mamy poczucie misji i odpowiedzialności za to, żeby pomagać wychowywać dzieci, które mają stabilne poczucie własnej wartości, są empatyczne, pewne siebie, zdolne do współpracy i szczęśliwe. W Akademii JA łączymy to z biznesem, który przynosi wymierne korzyści.

W jakich miastach obecnie najbardziej szukają Panie nowych partnerów biznesowych?

Jak Pani wspomniała, w ciągu roku przybyło nam wiele Ośrodków, jesteśmy już w 20 miejscach w Polsce i wciąż jesteśmy otwarci na współpracę w kolejnych miastach. Mamy jeszcze wiele potencjału, dlatego szukamy chętnych do prowadzenia własnych Ośrodków Akademii JA szczególnie w poniższych miastach:

  • Gdańsk
  • Sopot
  • Słupsk
  • Koszalin
  • Szczecin
  • Gorzów Wielkopolski
  • Zielona Góra
  • Wrocław
  • Katowice
  • Kraków
  • Lublin
  • Białystok
  • Olsztyn

Ponadto możliwe jest utworzenie własnego Ośrodka w niektórych dzielnicach Warszawy (m.in. Śródmieście, Mokotów, Żoliborz, Wola, Ochota, Praga, Wawer).

Ośrodki Akademii JA mogą działać również w mniejszych miastach i obejmować zasięgiem swojego działania kilka gmin lub powiat.

Z czego są Panie najbardziej dumne?

Cieszymy się, że znaczna część naszych Ośrodków prowadzi zajęcia w oparciu o nasze autorskie programy rozwojowe i widzimy ich efekt, który zadowala dzieci, rodziców i nas. Nasza wizja, która stała się planem, zamieniła się w realne działania.

Widzimy, że zajęcia w których uczestniczą dzieci przynoszą im radość. Na naszych zajęciach dzieci uczą się bawiąc, nabywają szereg ważnych kompetencji i umiejętności w atmosferze całkowitej akceptacji i zrozumienia. W trakcie trwania programu widać zmiany jakie w nich zachodzą i postępy jakie robią w zakresie rozwoju emocjonalnego i społecznego.

Naszym ogromnym powodem do dumy są rekomendacje, które otrzymaliśmy od specjalistów i autorytetów z zakresu psychologii, pedagogiki i socjologii – prof. Zbigniewa Izdebskiego, prof. Ireneusza Krzemińskiego oraz dr Małgorzaty Marmoli. Rekomendacje te są potwierdzeniem jakości i wartości naszych programów oraz udowadniają, że są one bardzo potrzebne naszym dzieciom. Prowadzimy też ewaluacje naszych programów z poziomu naukowego.

Jesteśmy zadowolone, że przy wielu innych działaniach naszej firmy, realizujemy swój plan sprzedażowy. Rozwijamy się – od ubiegłego roku mamy swoją siedzibę w Gdyni, gdzie możemy spotykać się i szkolić, a nasz zespół stale się powiększa. Widzimy, że wkład włożony w stworzenie autorskich materiałów opłacił się – dzieciom bardzo podobają się nasze podręczniki, chętnie z nich korzystają i lubią naszą maskotkę Stworka JA 😊

Cały czas tworzymy coś wartościowego i unikatowego – w tym roku ruszamy z programem dla licealistów „Kto jak nie JA” i przygotowujemy kolejne ciekawe propozycje dla dzieci i młodzieży, które mamy zamiar wdrożyć w tym roku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum prywatne bohaterek/Akademia JA

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Gaz rozweselający – czy warto stosować go u stomatologa?

Nie wszystkie dzieci dobrze znoszą wizytę u stomatologa. Są oczywiście takie, które z zaciekawieniem obserwują jego pracę i pozwalają właściwie na wykonanie każdego niezbędnego działania. Bardzo dużo dzieci fotela stomatologicznego panicznie się boi. Uspokoić takie dziecko jest bardzo trudno, a w takiej sytuacji o przeprowadzeniu jakiegokolwiek leczenia właściwie nie ma mowy. W tego typu sytuacjach użycie gazu rozweselającego jest absolutnie wskazane.
  • Alicja Zielińska - 16/01/2020
Dentysta i dziecko leżące w fotelu stomatologicznym w gabinecie

Do czego służy dentyście gaz rozweselający?

Gaz rozweselający dla dzieci stosowany jest jako jedna z form sedacji wziewnej. Jej podstawowym celem jest wyciszenie i uspokojenie małego pacjenta przed czekającym go zabiegiem. Skala badań, leczenia, zabiegów wykonywanych u stomatologa dziecięcego jest bardzo różna i nie zawsze wymaga takiego wspomagania.

Jeśli jednak opanowanie strachu dziecka przed dentystą jest niemożliwe, a lekarzowi utrudnia to przeprowadzenie najmniejszej choćby interwencji stomatologicznej, pomoc takie wspomagacza może się okazać nieoceniona. Trzeba jednak zaznaczyć, że gaz rozweselający, czyli podtlenek azotu, nie ma żadnego działania przeciwbólowego. Jego podanie nie doprowadza również do wyłączenia świadomości. Tutaj chodzi jedynie o wyciszenie pacjenta i opanowanie jego strachu.

Działanie gazu rozweselającego dla dzieci

Gaz rozweselacjący podaje się w formie sedacji wziewnej. Mały pacjent zostaje poproszony jedynie o miarowe oddychanie przez podaną mu maseczkę, z której ulatnia się mieszanka tlenu i podtlenku azotu. Przyjęcie gazu rozweselającego prowadzi do zmniejszenia napięcia i niepokoju, lęk odczuwany przed wizytą się znacznie zmniejsza.

Samo uspokojenie przychodzi bardzo łagodnie, ale jednocześnie podanie gazu pozwala na szybkie indukowanie i wychodzenie pacjentów ze stanu otępienia, w który wprowadza gaz. Otępienie to jest bardzo delikatne, chodzi bowiem między innymi o zachowanie możliwie dobrego kontaktu między lekarzem a pacjentem. Komunikacja ta w przypadku leczenia stomatologicznego jest bardzo ważna.

Przeciwwskazania do stosowania i skutki uboczne gazu rozweselającego

Podanie gazu rozweselającego jest bardzo bezpieczne. Zaletą tej metody jest również błyskawiczne wyjście pacjenta ze stanu sprzed podania nadtlenku azotu. Zdarza się jednak, że u niektórych pacjentów wywołuje on nudności lub wymioty.

Przeciwwskazaniem do jego stosowania są niektóre choroby neurologiczne. Absolutnie nie może podać go dzieciom chorym na stwardnienie rozsiane lub porfirię. Oczywiście nie podaje się go również, jeśli dziecko cierpi na nieżyt nosa, ma skrzywioną przegrodę nosową lub cierpi na choroby płuc.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: własność partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Alicja Zielińska

Ekologia w wielkim mieście

Dzisiaj ekologia przestaje już być niszowym tematem, który interesuje jedynie grupkę aktywistów. Coraz więcej osób uświadamia sobie, że w XXI wieku musimy zmierzyć się z kilkoma globalnymi problemami, zagrażającymi naszej planecie, które będą wymagały od nas wypracowania w społeczeństwie odpowiedzialnych postaw ekologicznych.
  • Małgorzata Krzyworączka - 16/01/2020
dziewczyna porusza się na rowerze po mieście

Ekologia w mieście

Ekologia, to dziś kolejny temat do rozważań, a tematem przewodnim będzie ochrona środowiska w miastach. Niestety miasta bardzo obciążają środowisko naturalne, co w dłuższej perspektywie negatywnie oddziałuje także na ich mieszkańców.

Dlatego wszelkie inicjatywy podejmowane w dużych miastach są niezwykle ważnym katalizatorem zmian proekologicznych, gdyż przynoszą korzyści nie tylko dla środowiska, ale też poprawiają jakość życia mieszkańców dużych aglomeracji.

Ludzie zamieszkujący zurbanizowane przestrzenie, dzięki swojej liczebności i uporowi mogą sporo zdziałać w tej kwestii, a nagrodą będzie zrównoważone miasto i wyższa jakość życia. Ekologia to temat złożony, więc warto najpierw sobie uświadomić, jakie grzechy wobec Matki Natury są popełniane w miastach.

Ciemna strona miasta

Duże aglomeracje są skupiskami, które bardzo obciążają nasze środowisko poprzez emisję gazów cieplarnianych, rekordowe zużycie energii, hałas czy smog. Im większe miasto, z rozległymi przedmieściami, tym większe szkody dla środowiska.

Po pierwsze, są to niestety tereny “odebrane” naturze. Rozlewające się przedmieścia wymagają rozbudowy sieci dróg, co z kolei zużywa zasoby i energię do ich budowy. Potrzebne są także inne infrastruktury, chociażby kanalizacja.

Do tego mieszkańcy obrzeży muszą przemieszczać się na duże odległości, aby dotrzeć do centrum (do pracy, do szkoły, do lekarza). Ludzie najczęściej wykorzystują własne samochody, aby dostać się do centrum, co powoduje emisję spalin.

Król samochód

Infrastruktura większości polskich miast przez lata rozwinęła się w ten sposób, że wymusza na nas korzystanie z samochodu, tudzież komunikacji miejskiej. Powodem są duże odległości. Przemieszczanie się własnym samochodem, nawet na niewielkich odległościach, jest zjawiskiem niezwykle popularnym w Polsce, ale niestety najmniej ekologicznym.

Aut z roku na rok przybywa, a jednocześnie potrzebują one miejsc parkingowych, więc zabierają powierzchnię. Są także przyczyną smogu i hałasu. Nie owijając w bawełnę: samochody zdominowały nasze miasta, co także ma wpływ na życie ich mieszkańców. Korki, pośpiech, zanieczyszczone powietrze, chodniki trudne do przejścia, zamienione na parkingi dla samochodów. To są miejskie realia. A gdzie ekologia?

Zrównoważony, ekologiczny transport

Jaki jest najbardziej ekologiczny transport? Przemieszczanie się pieszo, choć to nie zawsze wchodzi w grę. Warto rozważyć korzystanie z komunikacji miejskiej. Z pewnością rozbudowana sieć ścieżek rowerowych zachęciłaby sporo mieszkańców miast do wybrania roweru bądź hulajnogi. A co z mieszkańcami okolicznych miejscowości, którzy potrzebują dostać się do centrum miasta i codziennie pokonują spore odległości własnym autem? Czy parking na obrzeżu miasta połączony z pętlą autobusową bądź tramwajową zachęcą ich do dalszej podróży komunikacją miejską? Na pewno tak. I na pewno ekologia w mieście mogłaby bardziej się rozwinąć.

Jak rowery mogą uratować świat

To tytuł książki Petera Walkera, którą chciałabym polecić wszystkim decydentom w dziedzinie urbanizacji miast. Mówiąc o zrównoważonym rozwoju miast, nie sposób nie wspomnieć o tej książce.

W dobie podejmowania kluczowych decyzji odnośnie rozluźnienia ruchu na ulicach zakorkowanych miast, Walker podaje alternatywę, jaką jest rower.

Autor przytacza argumenty, badania oraz liczne przykłady z miast, gdzie rozbudowa bezpiecznej infrastruktury dla rowerzystów nie tylko poprawiła jakość życia, ale też przyniosła korzyści gospodarcze. Podaje liczne powody, dla których warto jeździć rowerem.

Może znasz słynny na cały świat blog copenhagen cycle chic, na którym fotograf z Kopenhagi publikuje zdjęcia uwiecznionych na ulicach swojego miasta rowerzystów. Są to zwykli ludzie w drodze do pracy czy szkoły.

Naprawdę można się zainspirować. Kopenhaga to jedno z nielicznych miast w Europie, gdzie rowerów jest więcej niż samochodów. Rowery są tu traktowane jako najszybszy środek transportu.

Wymarzone miasto

Walker w swojej książce mówi o nowym modelu konkurencyjności miast. Okazuje się, że w Europie nie ocenia się ich po “ruchliwych drogach, ale raczej po przyjaznych ludziom ulicach z kawiarnianymi ogródkami na chodniku”.

Dla mnie to przede wszystkim miasto bezpieczne i przyjazne ludziom, z zielonymi skwerami, parkami i ulicami zamkniętymi dla ruchu samochodowego. Tętniące życiem ulice i ogródki, w których można wypić kawę. Czyste powietrze, bezpieczna infrastruktura dla pieszych i rowerzystów, darmowa i sprawna komunikacja miejska, z której mogą korzystać osoby starsze i rodzice z małymi dziećmi.

Mieszkańcy mojego wymarzonego miasta to osoby aktywnie żyjące, dbające o siebie i środowisko. To ludzie, którzy czują się tu bezpiecznie. A ekologia jest dla nich ważna.

Idealne miasto, to także wysokie opłaty z tytułu parkowania w przestrzeni miejskiej, które zniechęcają do korzystania z samochodów oraz sieć parkingów typu park&ride, które umożliwiają przesiadkę na komunikację miejską przy wjazdach do miasta.

Mimo stale rosnącej liczby rowerów w Polsce, na ulicach wciąż przeważają samochody. Daleko nam jeszcze do Danii czy Holandii, gdzie ścieżki rowerowe, odizolowane do ruchu samochodowego, buduje się od 40 lat. Dzisiaj przesiadka na rowery to nie jest wyłącznie sprawa mody i zdrowia, ale odpowiedzialności za naszą okolicę, miasto, kraj i za naszą planetę. Jakość życia w miastach w dużym stopniu zależy od tego, jak się po nich poruszamy i jaki ma to wpływ na nasze środowisko.

ulica w Sandomierzu
Urokliwe miasto Sandomierz i jedna z ulic zamkniętych dla ruchu samochodowego.

Zobacz też dlaczego zero weste to nie chwilowa moda, a konieczność!

Miejskie parki

Zieleń w mieście to podstawa. Ludzie zawsze zakładali ogrody. Znajdowali w nich ukojenie, odpoczynek, chłód i bliskość natury. Parki w mieście to namiastka dzikiej przyrody w centrum zgiełku i betonu. Ekologia to nie tylko segregowanie śmieci, lecz także życie w harmonii ze sobą i światem.

Dlatego człowiek w naturalny sposób potrzebuje być blisko natury, bo jest jej częścią. Parki w miastach to zielone wysepki wśród betonu, które dają chwile wytchnienia od zgiełku. Tereny zielone w miastach przynoszą potrzebną równowagę, dlatego walczmy o każdy ich fragment.

Krakowski im. Marka Grechuty, wyremontowany i odnowiony w 2018 roku. Aż trudno uwierzyć, że sąsiaduje z jedną z najruchliwszych alei w Krakowie – dwupasmową Aleją Mickiewicza.

Zieleń na wagę złota

Tak naprawdę liczy się każdy skrawek zieleni. Okazuje się, że obetonowane w stu procentach miasto nie jest korzystnym rozwiązaniem. Po pierwsze, w czasie ulewnych deszczy woda nie ma gdzie wsiąknąć. Spływając po betonie nabiera dużych prędkości, ulice zamieniają się w niebezpieczne, rwące rzeki.

System kanalizacji – odprowadzający deszczówkę w czasie takich nawałnic – najczęściej jest niewydolny i dochodzi do podtopień. Dlatego wszelkie zielone skwerki i pasy zieleni przy jezdniach są bardzo skutecznym, naturalnym pochłaniaczem wody podczas deszczu. A w czasie dni upalnych woda ta jest uwalniana poprzez parowanie, dając naturalny efekt ochładzający.

Po drugie drzewa i krzewy stanowią w miastach czynnik chłodzący. Rzucając cień, znacznie ograniczają nagrzewanie się betonowych budynków, a także stanowią swoisty mikroklimat.

Budynki, wokół których rosną duże drzewa, mniej się nagrzewają i nie wymagają tak intensywnej klimatyzacji, która pożera sporą ilość energii, co nie jest rozwiązaniem ekologicznym.

Miejska przestrzeń schronieniem dla zwierząt

Miasta są układem stworzonym i całkowicie zdominowanym przez człowieka, a przecież w przestrzeni miejskiej żyją też zwierzęta. Pozwólmy im żyć przy nas, aby choć trochę przywrócić tę nierównowagę i tak już mocno nadszarpniętej struktury przyrodniczej.

Najbardziej liczebną populacją w miastach są ptaki, choć rzadko je zauważamy. Gołąb czy wróbel w mieście to zjawisko bardzo pospolite. Ptaki żyjące w mieście mają łatwy dostęp do pożywienia, ale za to mniej przestrzeni do gniazdowania.

W centrach powstają wieżowce o szklanych ścianach, trawa jest często koszona, a przez to jest coraz mniej kryjówek dla ptaków. Dlatego świetnym pomysłem są budki lęgowe mocowane w parkach, czy na ścianach budynków. To świetna inicjatywa, która pomaga chronić ptaki. Jeśli chcesz się w to zaangażować, poszukaj informacji w sieci.

Kraków chroni jeże

W wysokiej trawie dobrze czują się także jeże, które często możemy spotkać w miastach. I tutaj wspomnę o pewnej inicjatywie z mojego rodzinnego miasta Krakowa, gdzie zatroszczono się o jeże.

W roku 2019 powstał pilotażowy projekt dbania o zieleń na krakowskich plantach. Tej jesieni liście nie zostaną zebrane, a trawa będzie koszona tylko trzy razy do roku. To pozwoli jeżom bezpieczne przezimować. Jednocześnie liście będą stanowić naturalny nawóz dla drzew i innych roślin. Listopadowe chłody sprawiają, że jeże zaczynają się przygotowywać do hibernacji. Budują tzw gniazdo hibernacyjne. Zbierają suchą trawę i liście. Budują coś w rodzaju ziemianki.

W mieście te zwierzaki mają gorzej, bo nie mają do dyspozycji naturalnych materiałów i budują gniazdo z czego się tylko da, co znajdą wśród śmieci. Często jest to folia która niestety nie sprzyja hibernacji, bo jeż szczelnie owinięty takim materiałem nie ma dostępu powietrza. Przebywa przez kilka miesięcy w bardzo dużej wilgotności. To może powodować grzybicę i inne choroby, dlatego bardzo istotne jest aby stworzyć jeżom przebywającym w miastach dobre warunki do tego aby mogły zahibernować.

Populacja jeży w Polsce znacznie się zmniejszyła. Przyczyną są prawdopodobnie środki ochrony roślin, które mają zwalczać szkodliwe owady w rolnictwie. Niestety spadek populacji owadów sprawia, że coraz trudniej jest tym małym z ssakom zdobyć pokarm w ich naturalnym środowisku, dlatego zbliżają się do człowieka, bo tu łatwiej o pokarm.

Drugim powodem jest fragmentacja siedlisk. Co to oznacza? Poprzez rozbudowę infrastruktury dróg i kolei dzielimy populacje wielu zwierząt, w tym jeży. Utrudnia to przepływ genów. Populacje jeży są coraz mniejsze, a to sprawia że są bardziej podatne na choroby.

Jeśli nie zaczniemy ich chronić, populacja może wyginąć. Dlatego wspierajmy wszelkie inicjatywy.

Jeśli nie zaczniemy chronić jeży, za kilka lat będziemy mogli oglądać je tylko na zdjęciach.

Uciążliwy smog

Czym jest smog i jak powstaje?

To specyficzny rodzaj mogły miejskiej, która powstaje poprzez zmieszanie zwykłej mgły z zanieczyszczeniami emitowanymi do powietrza, czyli dymem i spalinami.

Powstaje, gdy w bezwietrznej i wilgotnej atmosferze następuje zwiększona emisja spalin, pochodzących ze spalania węgla, ropy i substancji ropopochodnych. Jest to tzw. smog londyński, charakterystyczny dla okresu jesienno-zimowego. Tworzy przy temperaturze powietrza – 3 do +5 stopni Celsjusza. Obserwujemy wówczas spadek widoczności.

Zanim nasze miasta staną się zielone, czyste i bezpieczne, z rozwiniętą infrastrukturą dla rowerów i pieszych, musi upłynąć kilka lat, gdyż te działania wymagają czasu i nakładów finansowych. Przez ten czas jeszcze wiele razy będziemy się borykać z uciążliwym smogiem.

Miasta szukają rozwiązań. Przykładowo, Kraków jest pierwszym miastem w Polsce, które wprowadziło w 2019 całkowity zakaz palenia węglem, drewnem i innymi paliwami stałymi w kotłach, piecach i kominkach. Jednak to nie do końca rozwiązało problem, gdyż do smogu w dużej mierze przyczynia się transport oraz gminy ościenne, gdzie wymiana pieców na te nowszej generacji nadal trwa. Dopóki smog w naszych miastach nie zostanie całkowicie wyeliminowany, zaleca się podejmowanie wszelkich starań, aby ograniczyć negatywny wpływ smogu na organizm.

Mamy jeszcze smog fotochemiczny (typu Los Angeles), z którym borykamy się w okresie letnim. Powstaje przy temperaturze 27 do 35 stopni Celsjusza i wilgotności względnej poniżej 70%. Ten smog nie ogranicza widoczności. Źródłem zanieczyszczeń powodujących smog fotochemiczny są spaliny samochodowe. Powstaje w wyniku reakcji chemicznych między składnikami zanieczyszczeń, które aktywują promienie UV.

Smog a zdrowie

Głównymi składnikami zanieczyszczeń powstających na skutek spalania węgla, ropy i substancji ropopochodnych są dwutlenek siarki, tlenek węgla i sadza. W wyniku reakcji chemicznych i fotochemicznych, zanieczyszczenia te przekształcają się w tzw. aerozole atmosferyczne, zwane potocznie pyłem zawieszonym. Jego niewielkie rozmiary oraz lekkość sprawiają, że łatwo przenika przez skórę i układ oddechowy do naszego krwiobiegu. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że około 3,7 milionów ludzi umiera rocznie z powodu zanieczyszczeń powietrza.

Najbardziej niebezpieczne są te najdrobniejsze cząstki określane jako PM 2,5 (2.5 mikrometra = 0,00025 cm). Mają bardzo negatywny wpływ na ludzkie zdrowie. Są szczególnie szkodliwe dla dzieci, osób starszych i ludzi chorujących na choroby serca i płuc. Cząsteczki PM 2,5 odpowiadają za nasilenie astmy, osłabienie czynności płuc, nowotwory płuc, gardła i krtani, zaburzenia rytmu serca, miażdżycę.

Drugim zagrożeniem jest pył PM10. Są to drobinki, których średnica nie przekracza 10 mikrometrów. PM10 łatwo przenika do naszych płuc. Jest szkodliwy z powodu zawartości takich substancji jak benzopireny, furany, dioksyny – jednym słowem, rakotwórcze metale ciężkie.

Stężenie cząstek PM 2,5 i PM10 określa się w mikrogramach na metr sześcienny. Światowa Organizacja Zdrowia ustaliła normę średniego dobowego stężenia pyłu zawieszonego PM2.5 na 25 mikrogramów na metr sześcienny, a dla PM10 to 50 mikrometrów na metr sześcienny.

Jak przetrwać te dni, kiedy powietrze zasnuwa gęsty smog?

Niezbędnym akcesorium jest maska antysmogowa z filtrem HEPA. Miej ją zawsze przy sobie i zakładaj wychodząc z domu gdy jakość powietrza jest zła. Oczywiście przebywanie na zewnątrz trzeba ograniczyć do minimum. Pomocne Ci będą aplikacje, które informują na bieżąco o jakości powietrza w Twojej miejscowości. Ja korzystam z https://airly.eu/map/pl/.

Wiele osób, a także instytucji decyduje się na zakup oczyszczaczy powietrza, które mają poprawić jakość powietrza w budynkach. Są to urządzenia, które eliminują z powietrza pył zawieszony PM2,5 i PM10.

Decydując się na takie rozwiązanie warto kupić oczyszczacz z czujnikiem, który na bieżąco monitoruje stan powietrza w pomieszczeniu. Każdy oczyszczacz powietrza ma określoną wydajność, więc jeśli np. mieszkasz w dwupiętrowym domu jedno urządzenie nie poprawi jakości powietrza.

Chroń skórę przed smogiem

Oprócz ogólnego negatywnego wpływy nasz organizm, związki zawarte w smogu uszkadzają także naszą skórę. Skóra w zimie jest osłabiona i przesuszona, poprzez niekorzystne czynniki pogodowe. Dodatkowo zanieczyszczenia w powietrzu nasilają stres oksydacyjny, co wiąże się z utratą elastyczności i jędrności, odwodnieniem, przebarwieniami, utratą blasku, nadmiernym wydzielaniem sebum. Zanieczyszczania łatwiej przenikają w głąb skóry, która nie ma odpowiedniej ochrony przed smogiem.

W tym przypadku bardzo istotne jest stosowanie kosmetyków które stworzą barierę ochronną dla skóry, wzmocnią jej płaszcz lipidowy oraz dostarczą antyoksydantów, potrzebnych do walki z wolnymi rodnikami. Rano warto stosować kremy ochronne.

Miejski krem ochronny City Outdoor SPF 30, który zminimalizuje bezpośredni kontakt zanieczyszczeń ze skórą. Dedykowany dla osób, które poruszają się w przestrzeni miejskiej.

Wieczorem nie zapomnij o starannym oczyszczaniu skóry, które pomoże usunąć nie tylko makijaż czy pot, ale także wszelkie składniki smogu.

Podczas wieczornej pielęgnacji zadbaj o odpowiednie nawilżenie skóry i dostarczenie jej sporej dawki antyoksydantów. W kremach warto szukać kwasu hialuronowego, witaminy A, C, E, resweratrolu, bioflawonoidów, peptydów, zielonej herbaty czy ginko biloba.

O skórę zadbaj też od wewnątrz poprzez dietę bogatą w antyoksydanty. Źródłem naturalnych przeciwutleniaczy są produkty pochodzenia roślinnego, przede wszystkim warzywa i owoce, ale także produkty zbożowe i ryby.

Rośliny doniczkowe sprzymierzeńcami w walce o czyste powietrze

Wszyscy traktują swój dom jako schronienie przed miejskim smogiem, ale smog z zewnątrz przedostaje się do budynków, a do tego w mieszkaniu syntetyczne materiały wykończeniowe, takie jak wykładziny i meble, dodatkowo wydzielają zanieczyszczenia. Jak poprawić jakość powietrza w mieszkaniu? Sprzymierzeńcem w walce o czyste powietrze w domu są rośliny.

Tak, nasze pospolite rośliny doniczkowe są bardzo skutecznymi filtrami i znacznie poprawiają jakość powietrza, którym oddychamy. To naturalne odświeżacze, które nie tylko oczyszczają powietrze z toksyn ale też upiększają nasze mieszkanie. I nie jest to tylko popularny skrzydłokwiat.

książka rośliny oczyszczające powietrze
Produkowanie czystego powietrza jest proste i przyjemne. “Rośliny oczyszczające powietrze. Zielone filtry antysmogowe” – z tej książki dowiesz się które rośliny najbardziej nadają się na filtry i jakie toksyny niwelują z otoczenia.

Pierwsze badania dotyczące właściwości oczyszczających roślin przeprowadzili naukowcy z Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej NASA. Później do badań przystąpiły kolejne laboratoria. Naukowcy dowiedli, że niektóre rośliny skuteczniej niż inne wchłaniają substancje toksyczne z powietrza

Warto zatem swoje miejsce do pracy, czy pokój, w którym często przebywasz ozdobić roślinami w doniczkach. I jest to łatwiejsze niż myślisz. W miastach organizują się społeczności i grupy, w ramach których można się wymieniać sadzonkami roślin. Wystarczy trochę poszukać w internecie.

Roślina najskuteczniej oczyszcza powietrze gdy znajduje się blisko okna. Wówczas procesy fotosyntezy odbywają się najbardziej intensywnie. Jeśli kwiatek znajduje się 2m od okna, to pobiera już tylko 40% światła słonecznego dlatego tak ważne jest aby umieścić doniczkę jak najbliżej okna.

Ekologia w polskich miastach

Ekologia to szerokie pojęcie. Jak bumerang powraca temat nadwyżek plastiku. Wyprodukowaliśmy go już straszne ilości. Temat jest palący, więc aby powstrzymać dalszą produkcję na świecie, powstają inicjatywy i ruchy, które działają w tym zakresie. Obserwujemy kolosalną zmianę świadomości w zakresie szkodliwego wpływu plastiku na środowisko naturalne. Godny uwagi jest fakt, że nie są to tylko lokalne inicjatywy, lecz także działania na szczeblu samorządowym.

Przykład miasta Legnicy

Wzorem kilkuset miast z całej Europy, które zapoczątkowały akcje radykalnego ograniczania odpadów, wyzwanie podjęły też niektóre polskie miasta. Legnica w tym roku zainaugurowała akcję edukacyjną pod hasłem “zrywam z plastikiem”. Ma ona na celu zachęcenie mieszkańców do ograniczenia plastikowych przedmiotów jednorazowego użytku, reklamówek, słomek, kubków jednorazowych czy butelek. Miasto przygotowało spot reklamowy.

Miasta ograniczają jednorazowe opakowania

Wałbrzych wprowadził całkowity zakaz używania jednorazowych, plastikowych opakowań oraz naczyń i sztućców w instytucjach miejskich, a także na imprezach organizowanych przez miasto Wałbrzych. W Urzędzie Miasta Krakowa również mają zniknąć jednorazowe sztućce i kubeczki oraz plastikowe gadżety promocyjne. Za to mają pojawić się kosze do segregowania odpadów. Do akcji promującej życie bez plastiku przyłącza się też miasto Gdańsk.

Miejmy nadzieje, że niebawem do akcji dołączą się kolejne miasta, a za przykładem władz miejskich pójdą także mieszkańcy. A ekologia będzie świadomie realizowana w szerszym zakresie.

Zdjęcia: Małgorzata Krzyworączka

Zdjęcie tytułowe: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Małgorzata Krzyworączka
Mama dwójki wspaniałych dzieci - Ani i Tomka. Prowadzi sklep internetowy z naturalnymi kosmetykami Fasja.pl
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail