Czego szukasz

5 mam, 5 historii, 5 nowych biznesów – dołącz do nich i spełniaj marzenia

Mamy wywodzące się z korporacji, nauczycielki i pani psycholog. Mamy z dużych i małych miast. Mamy maluszków i dorosłych dzieci. Co je łączy? Pasja, odwaga, spełnianie marzeń i pragnienie pracy z sensem. Poznajcie Anię, Kasię, Natalię, Magdę i Paulinę, które w 2018 roku otworzyły własne ośrodki rozwoju wspierania dzieci i młodzieży pod marką Akademia JA.

  • Joanna Gotfryd - 30/01/2019
Spotkanie dla właścicieli ośrodków Akademii JA w 2018 roku

Akademia JA to koncept wspierania dzieci i młodzieży w zakresie rozwoju kompetencji miękkich. Kiedy prawie rok temu po raz pierwszy pokazałyśmy ten pomysł na Mamo Pracuj, okazało się, że bardzo Wam się spodobał. Ba! 2 dziewczyny z naszego zespołu chciały rzucać pracę z nami i zakładać własne ośrodki Akademii JA.

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dla przyszłych właścicieli, 15 kwietnia w Gdyni. 

Dzisiaj mam dla Was 5 prawdziwych historii mam, które zdecydowały się na spełnianie zawodowych marzeń i które otworzyły własne firmy pod marką Akademia JA.

Ania Konstantynowicz, mama trójki dzieci, Warszawa

Przez 11 pracowałam w międzynarodowej korporacji – bardzo ciężko było mi pogodzić stanowisko menadżera z byciem wspierającą mamą. Uzmysłowiłam sobie, że ten czas kiedy moje dzieci potrzebują mnie najbardziej, mija bezpowrotnie i podjęłam decyzję o odejściu z firmy. Zyskałam nowe, świeże spojrzenie na to, co chcę w życiu robić.

Zupełnie przypadkiem trafiłam na artykuł na portalu mamopracuj.pl, w którym Agnieszka i Iwona zachęcają mamy do współpracy. Pomyślałam, że to doskonały pomysł – od wielu lat interesował mnie temat rozwoju osobistego, sama brałam udział w wielu szkoleniach, ale także bezskutecznie szukałam zajęć o tej tematyce dla moich dzieci.

Gdy poznałam dziewczyny osobiście nie miałam już żadnych wątpliwości, że to jest właśnie to! Od tamtej pory minął prawie rok, a moje życie zmieniło się o 180 stopni. Jestem właścicielką pierwszego Ośrodka Akademii JA w Warszawie – EMOTKA, wiele się nauczyłam, prowadzę zajęcia w kilku grupach (przy okazji: moje dzieci mają wreszcie fantastyczne rozwijające zajęcia, których szukałam!), a do tego mam czas dla moich najbliższych, na którym tak bardzo mi zależało.

Kiedy obserwuję dzieci uczestniczące w zajęciach i widzę jak budują swoją świadomość własnych emocji, jak bardzo czerpią z tych wszystkich zabaw i rozmów o strachu, złości, radości o radzeniu sobie w trudnych, ale i radosnych chwilach, kiedy namawiają swoich kolegów aby także zapisali się na zajęcia, to czuję ogromną satysfakcję i wiem, że to co robię ma sens.

Kasia Niedziela, mama dwójki dzieci, Lębork

Od ponad 20 lat pracuję w liceum ogólnokształcącym jako nauczyciel języka niemieckiego. Przez te lata zawsze towarzyszyło mi zainteresowanie młodym człowiekiem, co on czuje, czego potrzebuje, jak można mu pomóc, by odnalazł się szczęśliwy w otaczającym go świecie…

A rok temu gdy moje Dzieci wyruszyły w dorosłość i jednocześnie pojawiła się wcześniej zapowiadana wizja redukcji etatu w szkole, postanowiłam kontynuować moją pasję w założonym przez siebie Ośrodku Akademii JA w Lęborku. I tak od października ubiegłego roku zajęcia odbywają się w sześciu grupach dla przedszkolaków i dzieci ze szkoły podstawowej, a w marcu planuję rozpocząć pracę z młodzieżą licealną programem Kto jak nie JA.

Cieszę się, że firma się rozwija, bo zainteresowanie kursami rośnie, a najważniejsze, że ja odnalazłam się w nowej zawodowej rzeczywistości.

Natalia Wachowicz, mama trójki dzieci w bardzo różnym wieku (18,5,2 lata), Gdynia Chwarzno, Wiczlino, Dąbrowa, Karwiny

Z zawodu jestem psychologiem, dotychczas pracowałam w szkole jako psycholog, w świetlicy socjoterapeutycznej oraz prowadziłam własną praktykę. W zeszłym roku, po trzech latach przebywania na urlopie wychowawczym i zajmowania się własnym potomstwem, postanowiłam wrócić na rynek pracy. I wtedy w sukurs przyszedł mi portal mamopracuj.pl. Przeczytałam ogłoszenie Akademii JA i poczułam, że prowadzenie zajęć dla dzieci dotyczących emocji jest czymś, w co chciałabym zainwestować swoją energię.

Pojechałam na spotkanie z przyszłymi właścicielami Ośrodków, gdzie spotkałam osoby pełne pasji i zaangażowania, które przyjechały z różnych zakątków Polski i tak jak ja, chciały stworzyć miejsce przyjazne dzieciom i ich rodzicom, w którym dużo mówi się o emocjach.

Przeszłam wszystkie niezbędne kroki, by otworzyć Ośrodek Akademii JA i od września zaczęłam go promować. Obecnie prowadzę zajęcia w jednej szkole na Karwinach, mam wiele pozytywnych informacji zwrotnych od rodziców, którzy zauważają w dzieciach zmiany na lepsze, dzieci chętniej opowiadają o swoich emocjach, potrafią je nazywać i sobie z nimi radzić.

Szczerze zachęcam osoby, które szukają pomysłu na siebie, które czują, że temat emocji jest niezwykle ważny w życiu nas wszystkich, zwłaszcza dzieci i młodzieży, do podjęcia działania i otwarcia swojego Ośrodka. Jest to sposób nie tylko na biznes, ale także na szerzenie wiedzy o emocjach zarówno wśród dzieci jak i rodziców.

Magda Markiewicz, mama 10-letniej Mai i pani do głaskania 2 ciekawskich kotów, Warszawa (Ursynów, Wilanów) i powiat piaseczyński

Po prawie 17 latach spędzonych na etacie w biznesie (bankowości, gdzie zajmowałam stanowiska menedżerskie oraz w konsultingu) stwierdziłam, że potrzebuję odmiany i chcę się zająć czymś nowym, co będzie dla mnie wyzwaniem i da mi większą satysfakcję.

Z jednej strony, ponieważ mam córkę i chcę, żeby wyrosła na szczęśliwą kobietę, która zna swoje silne strony i wierzy, że może w życiu wiele osiągnąć, zaczęłam szukać czegoś ciekawego w obszarze związanym z dziećmi i wspieraniem ich w rozwoju. Z drugiej strony, doświadczenie biznesowe dało o sobie znać i stwierdziłam, że chcę oferować coś co będzie „praktyczne” czyli przydatne w życiu każdego dziecka (niezależnie od jego zainteresowań i planów) i „do użycia” nie tylko w momencie nauki, ale również w przyszłości, także, gdy będą już dorosłe. Akademia JA idealnie spełnia te moje 2 podstawowe kryteria 😊.

A poza tym, że sam pomysł jest dobry, to jego „realizacja” także – można łatwo zacząć działać (bo wszystkie materiały są gotowe, a szkolenia dają niezbędne umiejętności) i nie wymaga to wielkich nakładów finansowych. Moim zdaniem, warto, żeby jak najwięcej dzieci mogło skorzystać z tych zajęć i wyrosnąć na dorosłych, którzy się dobrze dogadują ze sobą i swoim otoczeniem.

Paulina Kiwała, mama 2 chłopców i dziewczynki, Wąbrzeźno

Jestem nauczycielką w szkole średniej oraz tutorem. Praca z dziećmi i młodymi ludźmi mobilizuje mnie do ciągłej nauki i własnego rozwoju. Programy Akademii JA są dla mnie wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju i bardzo potrzebne dzieciom i młodzieży. Pokazują im możliwości radzenia sobie z różnymi emocjami, sytuacjami trudnymi oraz dają cały ogrom narzędzi pomagających w rozwoju własnym, czego niestety nie daje im szkoła i często dom rodzinny.

Zajęcia w moim ośrodku „Świat Emocji” prowadzę od września ubiegłego roku. Mam dwie grupy, jedna pracuje z programem Pudełko Talentów, a druga z programem JA czyli Kto „TY”.
Dla mnie najlepszą rekomendacją jest to kiedy dziecko zamiast iść do koleżanki na urodziny, woli przyjść na zajęcia do Ośrodka 🙂

Już dzisiaj poznaj szczegóły biznesu Akademia JA

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska
tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka
tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu 15 kwietnia 2019

Wszystkich, którzy są zainteresowani dołączeniem do Akademii JA i prowadzeniem własnego Ośrodka, serdecznie zapraszamy na bezpłatne spotkanie, które odbędzie się w siedzibie firmy w Gdyni.

Spotkanie jest dla wszystkich, którym bliska jest idea wspierania rozwoju emocjonalnego i społecznego dzieci i młodzieży i tych, którzy myślą o prowadzeniu własnego biznesu z misją. Do udziału w spotkaniu zaproszone są też te osoby, które już prowadzą działalność, a programy rozwojowe Akademii JA chcą włączyć do swojej oferty.

W czasie spotkania będzie szansa na indywidualne rozmowy i pytania.

Spotkanie jest bezpłatne i potrwa od 9.30 do 15.00.

Zapisy i informacje na temat spotkania dostępne są pod nr tel. 516 195 701 lub na [email protected]

 

Pani Iwono, Pani Agnieszko – jak Panie oceniają 2018 rok pod względem rozwoju Akademii JA – przybyło Wam 14 placówek, z czego połowę założyły mamy – co takiego jest w ofercie Akademii, że przyciągają właśnie mamy?

Rok 2018 był dla nas czasem wytężonej pracy i prężnego rozwoju. Nasze Ośrodki otwierają się w różnych miejscach kraju, docierając z naszymi programami wsparcia rozwoju emocjonalnego i społecznego do coraz większej liczby dzieci i rodziców.

Dla osób z którymi już podjęłyśmy współpracę istotna jest nasza elastyczność – dajemy swobodę ale i wyłączność działania na danym obszarze. Dzięki temu, że nie oferujemy typowej franczyzy, pod szyldem Akademii JA można prowadzić własny biznes, który nie wymaga dużych nakładów finansowych.

Z Właścicielami naszych Ośrodków jesteśmy partnerami, wspieramy, wymieniamy się doświadczeniami, tworzymy coraz większą „akademiową” społeczność. Dzięki współpracy z mamami wiemy, że taka formuła pracy pozwala im na pogodzenie obowiązków i zadbanie o priorytety, które zmieniają się gdy dzieci pojawiają się, rosną i dorastają.

Nasze programy są odpowiednio przygotowane i gotowe do sprzedaży. Zajęcia prowadzone w Ośrodkach, oparte o nasze autorskie programy mają ciekawą formułę, więc dzieci chętnie w nich uczestniczą. Obserwujemy duże i wciąż rosnące zapotrzebowanie na nasze programy wśród oświaty, dzieci i rodziców, którzy chcą jak najlepiej zadbać o rozwój swoich dzieci i pomóc im już na starcie.

Zarówno my jak i osoby, z którymi współpracujemy, mamy poczucie misji i odpowiedzialności za to, żeby pomagać wychowywać dzieci, które mają stabilne poczucie własnej wartości, są empatyczne, pewne siebie, zdolne do współpracy i szczęśliwe. W Akademii JA łączymy to z biznesem, który przynosi wymierne korzyści.

W jakich miastach obecnie najbardziej szukają Panie nowych partnerów biznesowych?

Jak Pani wspomniała, w ciągu roku przybyło nam wiele Ośrodków, jesteśmy już w 20 miejscach w Polsce i wciąż jesteśmy otwarci na współpracę w kolejnych miastach. Mamy jeszcze wiele potencjału, dlatego szukamy chętnych do prowadzenia własnych Ośrodków Akademii JA szczególnie w poniższych miastach:

  • Gdańsk
  • Sopot
  • Słupsk
  • Koszalin
  • Szczecin
  • Gorzów Wielkopolski
  • Zielona Góra
  • Wrocław
  • Katowice
  • Kraków
  • Lublin
  • Białystok
  • Olsztyn

Ponadto możliwe jest utworzenie własnego Ośrodka w niektórych dzielnicach Warszawy (m.in. Śródmieście, Mokotów, Żoliborz, Wola, Ochota, Praga, Wawer).

Ośrodki Akademii JA mogą działać również w mniejszych miastach i obejmować zasięgiem swojego działania kilka gmin lub powiat.

Z czego są Panie najbardziej dumne?

Cieszymy się, że znaczna część naszych Ośrodków prowadzi zajęcia w oparciu o nasze autorskie programy rozwojowe i widzimy ich efekt, który zadowala dzieci, rodziców i nas. Nasza wizja, która stała się planem, zamieniła się w realne działania.

Widzimy, że zajęcia w których uczestniczą dzieci przynoszą im radość. Na naszych zajęciach dzieci uczą się bawiąc, nabywają szereg ważnych kompetencji i umiejętności w atmosferze całkowitej akceptacji i zrozumienia. W trakcie trwania programu widać zmiany jakie w nich zachodzą i postępy jakie robią w zakresie rozwoju emocjonalnego i społecznego.

Naszym ogromnym powodem do dumy są rekomendacje, które otrzymaliśmy od specjalistów i autorytetów z zakresu psychologii, pedagogiki i socjologii – prof. Zbigniewa Izdebskiego, prof. Ireneusza Krzemińskiego oraz dr Małgorzaty Marmoli. Rekomendacje te są potwierdzeniem jakości i wartości naszych programów oraz udowadniają, że są one bardzo potrzebne naszym dzieciom. Prowadzimy też ewaluacje naszych programów z poziomu naukowego.

Jesteśmy zadowolone, że przy wielu innych działaniach naszej firmy, realizujemy swój plan sprzedażowy. Rozwijamy się – od ubiegłego roku mamy swoją siedzibę w Gdyni, gdzie możemy spotykać się i szkolić, a nasz zespół stale się powiększa. Widzimy, że wkład włożony w stworzenie autorskich materiałów opłacił się – dzieciom bardzo podobają się nasze podręczniki, chętnie z nich korzystają i lubią naszą maskotkę Stworka JA 😊

Cały czas tworzymy coś wartościowego i unikatowego – w tym roku ruszamy z programem dla licealistów „Kto jak nie JA” i przygotowujemy kolejne ciekawe propozycje dla dzieci i młodzieży, które mamy zamiar wdrożyć w tym roku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum prywatne bohaterek/Akademia JA

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Joanna Gotfryd
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Podróż z dziećmi do Indii: 7 zachwytów, 7 zaskoczeń i 3 rozczarowania

Dzisiaj mijają dwa tygodnie odkąd znów jesteśmy w Polsce. Indyjska przygoda za nami… choć nadal trudno nam w to uwierzyć. „Jak to, że już „po”?” - tyle przygotowań, niepewności, potem nowości i wspaniałych przeżyć i to już koniec? Postanowiłam spisać moje zachwyty, zaskoczenia i rozczarowania, aby nic nam nie umknęło - i podzielić się nimi z Tobą!
  • Agnieszka Kaczanowska - 16/04/2019
Podróż z dziećmi do Indii - Agnieszka z dziećmi

Podróż z dziećmi do Indii, a dokładniej trzy miesiące w Goi (poprawnie) – na Goa (potocznie)

Trzy miesiące. I mało i krótko zarazem. Mogłabym godzinami opowiadać 😉 Ale nie bój się, nie zanudzę Cię, bo postanowiłam podzielić się tylko najważniejszymi zachwytami, zaskoczeniami i rozczarowaniami z naszej podróży. Miałam sporo wyobrażeń, pewnie tak jak i Ty, ale też różnych lęków i obaw myśląc o Indiach. Gotowa?

Zachwyt 1: Pogoda

Dla mnie cudowna. Słońce praktycznie każdego dnia (2 dni, w trakcie 3 miesięcy były bardziej pochmurne), temperatura 26-33 stopnie i nie było gorąco! No dobra, ja uwielbiam ciepło 😉 Lekki wiaterek wiał, a powietrze było suche. Dla mnie idealnie. Dopiero ostatnie dni marca, tuż przed naszym powrotem, było coraz cieplej i ciało cały czas było lekko wilgotne. W maju zawita tam monsun… Podobno teraz jest już za gorąco…

Zachwyt 2: Jedzenie

Wiedziałam, że lubię kuchnię indyjską, choć znałam ją wyłącznie w wersji polskiej… ale pokochałam. Masale w niezliczonych odsłonach, i moja ulubiona paneer butter masala, do tego ryż tak sypki i długi jakiego w życiu nie widziałam, przepyszne warzywa w surówkach czy na ciepło. Raj dla wegetarian 😉 Bo w tej części Indii, w której byliśmy łatwiej znaleźć restaurację wegetariańską niż no-veg! Choć nie ukrywam, że chętnie podjadałam dzieciom ich ukochane butter chicken masala 😉

Mój mąż nie podziela mojego zachwytu – więc to bardzo subiektywne…

Zaskoczenie 1: Chili

Nie wiedziałam, że jedzenie ostrych potraw to taka przyjemność. Kiedy w ustach czuć przyjemne pieczenie, oczy lekko łzawią i z nosa leci 😉 A myślałam, że ja nie lubię ostrych potraw! Co więcej dzieci też polubiły i całkiem zmienił się nam smak… Teraz każdy prosi, aby dodawać więcej chili do jedzenia!

Rozczarowanie 1: Śmieci

Są wszędzie. Jest ich dużo. To dla Europejczyka spory szok. Przez dwa tygodnie miałam ochotę zbierać je po drodze, choć i tak za chwilę pojawiłyby się nowe. To jest o tyle ciekawe, że każdego ranka w hinduskich domach i przed nimi, odbywa się rytuał sprzątania, a przed wejściem do domu obowiązkowo zdejmuje się buty. A śmieci są wszędzie. Nawet pan, który zbiera śmieci (segregując) gubi je po drodze i zupełnie się tym nie przejmuje… Nie raz nie dwa było tak, że coś wyrzuciłam do kosza, a potem znajdowałam to po drodze… Po 3 tygodniach pobytu nauczyliśmy się po prostu nie patrzeć na śmieci, ale chyba zawsze nas to będzie ruszać.

Zaskoczenie 2: Indian time

Lubię mieć różne sprawy pod kontrolą, zaplanować, przemyśleć i przewidzieć co i jak. W Indiach się nie da. Po prostu. Zbyt wiele rzeczy dzieje się nie w czasie umówionym, ale wtedy kiedy się dzieje… „Indian time”. Skuter ma być dzisiaj? Ok. Nie ma? Acha. A kiedy będzie? Jutro. Acha. I tak czekałam ze dwa tygodnie 😉 I wiesz, już po pierwszym tygodniu poczułam przyjemną ulgę, że wcale nie muszę kontrolować, denerwować się czy wkurzać. I że jak coś idzie nie tak, jak miało być, to nie jest problem, tylko inna opcja i tyle. Ileż stresów mnie w ten sposób ominęło! Teraz próbuję zatrzymać tą umiejętność choć nie jest łatwo…

Zachwyt 3: Morze

Morze Arabskie. Piękne. Plaża pias(czysta), z palmami i bardzo pusta (w części, w której mieszkaliśmy). Godzinami mogłam gapić się na fale 😉 A myślałam, że jestem bardziej „górska”.

Zaskoczenie 3: Internet

Wiele razy słyszałam, że w Indiach słabo z internetem. Ale wiedziałam też, że muszę go mieć – choćby nie wiem co – aby pracować! No i się udało. Czasem był w telefonie, czasem przez WiFi, czasem go nie było… Wtedy ratowałam się internetem w knajpkach 😉 Raz nie było nigdzie, bo ktoś strajkował! A kilka razy nie było internetu, bo była „bad weather” i słaby sygnał… Ale dałam radę! A właściwie to dałyśmy radę, bo mój internet miał nieraz wpływ na cały „mamopracowy” zespół.

Zaskoczenie 4: Ruch lewostronny

Nie byłam na to gotowa. Wiedziałam, że czeka mnie nauka jazdy na skuterze, ale nie wiedziałam (pewnie mogłam się domyślić), że w Indiach jest ruch lewostronny. Bałam się, ale zastosowałam opcję „jakoś to będzie” i było! Bardzo dobrze. No może kilka razy prawie wylądowałam na murze, albo rowie czy krowie, ale obyło się bez wypadków – na szczęście 😉 Wiatr rozwiewał mi włosy, trójka dzieci mogła jechać ze mną i było super! Szkoda, że w Krakowie skuterem zbyt niebezpiecznie, no i z trójką dzieci daleko bym nie zajechała…

Rozczarowanie 2: Angielski

No dobrze. Przyznam się. Miałam nadzieję, że podszkolę się w angielskim. Wygrzebię go z czeluści mojego mózgu, ale niestety. Nie było takiej potrzeby. Codzienna komunikacja była bardzo prosta, wielu Hindusów słabo mówi po angielsku (choć to język urzędowy), więc czasem musiałam mówić bardzo prostym językiem, abyśmy się zrozumieli, a i to nie gwarantowało powodzenia 😉 Podsumowując, może trochę przewietrzyłam nieco swój angielski – ale nie za dużo! A szkoda.

Rozczarowanie 3: Słodycze

Nie uwierzysz ale przez 3 miesiące nie jadłam dobrego deseru… no chyba, że upiekłyśmy brownie 😉 Serio. Słodycze indyjskie zupełnie nam nie smakowały. Być może nie trafiliśmy na nic dobrego – nie przekreślam wszystkich deserów w Indiach – ale te, które próbowaliśmy były tak słodkie, twarde, suche że aż niedobre… Generalnie cukru jest sporo w napojach, ciastkach i cukierkach, dużo więcej niż w tych samych produktach w Europie.

Za to owoce… bajka!

Zaskoczenie 5 i zachwyt 4: Dziewczynki w szkole

Zosia i Helenka nie bez obaw szły pierwszego dnia do szkoły. Zastanawiały się: jak to będzie rozmawiać tylko po angielsku? A czy wszystko zrozumieją? A co jeśli nie będą wiedziały o co chodzi?

Ja myślałam: A nie za gorąco tam? W końcu lekcje w szałasach… Czy nie zapomną o piciu wody? No i czy aby to bezpieczne, że cały dzień będą na plaży beze mnie (piątek był beach day?). Jak się okazało były też inne Polki, więc polski był w ruchu, a o wszystko inne dbali nauczyciele 😉 wracały zmęczone i szczęśliwe!

Zaskoczenie 6: Krzyś w przedszkolu

To było trudne. Nasz Krzyś (l. 5) w Polsce rok adaptował się do przedszkola, i nie lubił się z nami rozstawać. Dość naiwnie założyłam, że w Indiach może będzie inaczej… Nie było. I choć miał w przedszkolnej grupie trzech kolegów z Polski, a na terenie placówki kolejną piątkę polskich dzieci (siostry były w innej szkole), to każdy poranek był trudny. Nie pomagały przytulaski, dużo czasu razem popołudniami, zapewnienia o naszej miłości. Było ciężko. Choć wracał radosny i pełen opowieści o zabawach w błocie, małych małpkach, które regularnie ich odwiedzały, rzucaniu kamieni i bazach, które zbudował; rozstania były trudne.

Do czasu, aż…

Zachwyt 5: Córka

Zosia sama zdecydowała się zmienić szkołę, aby być z Krzysiem. Aby jemu było raźniej! To było bardzo piękne i dojrzałe, choć wcale nie takie łatwe dla niej. Jak się później okazało, ta zmiana była i dla niej korzystna. W pierwszej szkole obyła się z językiem i spokojnie się komunikowała, używając oczywiście także rąk i nóg ;-). W nowej szkole trafiła do klasy ze starszymi dziećmi od siebie, mówiła wyłącznie po angielsku, uczyła się matematyki, geografii, angielskiego i francuskiego – oczywiście po angielsku. I choć wracała jeszcze bardziej zmęczona i brudna, to widziałam w oczach dumę z samej siebie!

Helenka też stanęła na wysokości zadania i choć została w szkole bez siostry, czego się bała (w końcu we dwie raźniej) bardzo dzielnie i odważnie zaprzyjaźniała się z coraz większą grupą dzieci z całego świata!

Zachwyt 6: Ludzie

Moje doświadczenia wskazują na to, że Hindusi to bardzo dobrzy ludzie. Lubią dzieci, są serdeczni, uśmiechnięci i choć wielu z nich wiedzie bardzo skromne, lub nawet biedne życie, są pogodni. Przynajmniej my takich spotykaliśmy każdego dnia. Bałam się o bezpieczeństwo dzieci w obcym i dalekim kraju, a to było zupełnie niepotrzebne.

Zachwyt 7: Zaufanie

Przed wyjazdem bałam się, że ktoś nas może chcieć oszukać, okraść czy naciągnąć. Ale przebywając wśród Hindusów, dając się wozić, leczyć czy powierzając swoje dzieci, czułam się najbezpieczniej w życiu.

Może mieliśmy szczęście do ludzi? Może po prostu nic złego nas nie spotkało? No chyba, że ktoś nas tak oszukał, że dotąd się nie zorientowaliśmy 😉

Zaskoczenie 7: Praca zdalna

Miałam nadzieję, że się uda. Takie było założenie. Ale też sporo obaw. A okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. To nie tak, że nie było kłopotów, czy jakiś trudniejszych momentów – były. Zespół w Krakowie, a ja daleko, 4,5 h różnicy czasu. Dziewczyny dopiero się rozkręcały z działaniami ok. 10:30, a ja już kończyłam, bo zbliżała się 15:00 i czas odbierać dzieci. Ale wypracowałyśmy sobie rytm pracy. Planowałyśmy lepiej rozmowy, i czy był dobry czy zły internet, dawałyśmy radę rozmawiać i prowadzić wszystkie działania. A ja upewniłam się, że mamy super zespół! Dzięki dziewczyny!

To był niesamowity czas. Bardzo bogaty w doświadczenia i przeżycia. Czy coś się zmieniło w nas na lepsze? Zobaczymy!

A jeśli jesteś ciekawa, gdzie jest Goa, i upewnić się, że to nie jest wyspa 😉 kliknij tutaj >>>

A wiesz jak tam trafiliśmy? Jeśli nie, to zapraszam jeszcze tutaj 😉

Chcesz o coś zapytać napisz do mnie: [email protected]

Zdjęcia: Agnieszka Czmyr-Kaczanowska

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Kaczanowska
Współzałożycielka mamopracuj.pl, od dziesięciu lat rozwija swoje umiejętności łączenia życia rodzinnego i zawodowego i nawet jej to wychodzi! Lubi wyzwania i cieszy ją kiedy pracodawcy znajdują świetnych pracowników. Mama wesołej trójki, żona i miłośniczka kotów.  

Wynagrodzenie po urlopie macierzyńskim

Jednym z najczęściej pojawiających się pytań na etapie powrotu do pracy po urlopie, jest kwestia wynagrodzenia. Na jakie wynagrodzenie może liczyć? Co z dodatkami i premiami? Czy nadal przysługuje samochód służbowy?
  • Marzena Pilarz-Herzyk - 14/04/2019
mama z córeczką

W powyższej sytuacji należy rozpatrzyć kilka różnych sytuacji.

Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim

W sytuacji, w której wracasz do pracy po urlopie macierzyńskim/rodzicielskim pracodawca ma obowiązek zapewnienia Ci wynagrodzenia takiego, jakie byś posiadała nie mając przerwy w pracy spowodowanej urlopem. W praktyce więc przysługują Ci również podwyżki, które otrzymałabyś, gdybyś nie była na urlopie.

Poniżej sprawdź kilka przykładów.

W czasie, gdy przebywałaś na urlopie, Twój zespół otrzymał 5% podwyżkę. Nie miały na nią wpływu wyniki indywidualne. Czy taka podwyżka wynagrodzenia powinna zostać uwzględniona po powrocie do pracy? TAK.

Przed przerwą urlopową miałaś wypracowane wyniki, przeszłaś pozytywnie ocenę roczną, ale zmiany umów nastąpiły w czasie, gdy Ty byłaś już na urlopie.
Czy Twoja umowa mogła zostać zmieniona podczas urlopu? TAK. Zmiana umowy może zostać dokonana w czasie urlopu. Podwyżka jednak nie przełożyłaby się na  wysokość zasiłku.

Czy Twoje wynagrodzenie powinno zostać zmienione po urlopie? TAK. Jeśli Twoja umowa nie została zmieniona w czasie urlopu, powinno to zostać zrobione tuż po Twoim powrocie do pracy.

Przed urlopem awansowałaś na stanowisko managerskie i zgodnie ze stopniami awansu w firmie od tego stanowiska przysługuje samochód. Po powrocie do pracy zmieniono Ci stanowisko pracy, ale w nowym dziale nie ma samochodów służbowych. Co z Twoim samochodem? Pamiętaj, że nadal masz ten sam stopień managerski, gdyż po powrocie nie można obniżyć stanowiska pracy (nowe stanowisko musi być zgodne z kompetencjami). To oznacza więc, że nadal zachowujesz
prawo do korzystania z samochodu służbowego.

Przed urlopem otrzymywałaś premię za określone dodatkowe zadania, zlecane przez przełożonego. Po powrocie z urlopu nie otrzymujesz już tych zadań, z racji powiększenia zespołu pracowniczego. Czy premia nadal Ci przysługuje? NIE. Nawet jeśli przed urlopem był to długi okres, mimo wszystko były to zadania ponad Twój standardowy zakres obowiązków i z tym wiązała się premia. Jeśli pracodawca nie ma w tej chwili dodatkowych zadań premiowanych dla Ciebie, premia nie będzie przysługiwała.

Powrót do pracy po urlopie wychowawczym

Nieco inaczej, niż powyżej wygląda sytuacja Twojego powrotu po urlopie wychowawczym. Tutaj bowiem, pracodawca nie może obniżyć Twojego wynagrodzenia. Nie ma jednak obowiązku uwzględniania ewentualnych podwyżek, które otrzymałabyś, gdybyś nie przebywała na urlopie.
A co zrobić w sytuacji, gdy bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, wykorzystałaś urlop wychowawczy? Czy podwyżki za ten czas przysługują? Przepisy nie regulują wprost tej sytuacji.

Moim zdaniem należy jednak uwzględnić podwyżki, które przysługiwałyby za czas urlopu macierzyńskiego, natomiast już nie za okres urlopu wychowawczego.
Nie ma tutaj znaczenia, że formalnie wracasz z urlopu wychowawczego, gdyż wykorzystałaś go bezpośrednio po macierzyńskim.

Zdjęcie: 123 rf

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Marzena Pilarz-Herzyk
Na co dzień mama dwóch synów Oskara i Oliwiera. Z wykształcenia prawnik. Z zamiłowania artystka. Zawodowo przez kilka lat związana z zarządzaniem przedsiębiorstwami, procedurami prawnymi i finansowymi. Od 2018 postanowiła zawodowo zająć się doradztwem prawnym przede wszystkim kobietom, mamom, rodzicom, ale również mniej świadomym swoich obowiązków pracodawcom. Prowadzi stronę mamaprawniczka.pl.
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Może Cię zainteresować także:
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail