Czego szukasz

5 mam, 5 historii, 5 nowych biznesów – dołącz do nich i spełniaj marzenia

Mamy wywodzące się z korporacji, nauczycielki i pani psycholog. Mamy z dużych i małych miast. Mamy maluszków i dorosłych dzieci. Co je łączy? Pasja, odwaga, spełnianie marzeń i pragnienie pracy z sensem. Poznajcie Anię, Kasię, Natalię, Magdę i Paulinę, które w 2018 roku otworzyły własne ośrodki rozwoju wspierania dzieci i młodzieży pod marką Akademia JA.

Spotkanie dla właścicieli ośrodków Akademii JA w 2018 roku

Akademia JA to koncept wspierania dzieci i młodzieży w zakresie rozwoju kompetencji miękkich. Kiedy prawie rok temu po raz pierwszy pokazałyśmy ten pomysł na Mamo Pracuj, okazało się, że bardzo Wam się spodobał. Ba! 2 dziewczyny z naszego zespołu chciały rzucać pracę z nami i zakładać własne ośrodki Akademii JA.

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dla przyszłych właścicieli, 15 kwietnia w Gdyni. 

Dzisiaj mam dla Was 5 prawdziwych historii mam, które zdecydowały się na spełnianie zawodowych marzeń i które otworzyły własne firmy pod marką Akademia JA.

Ania Konstantynowicz, mama trójki dzieci, Warszawa

Przez 11 pracowałam w międzynarodowej korporacji – bardzo ciężko było mi pogodzić stanowisko menadżera z byciem wspierającą mamą. Uzmysłowiłam sobie, że ten czas kiedy moje dzieci potrzebują mnie najbardziej, mija bezpowrotnie i podjęłam decyzję o odejściu z firmy. Zyskałam nowe, świeże spojrzenie na to, co chcę w życiu robić.

Zupełnie przypadkiem trafiłam na artykuł na portalu mamopracuj.pl, w którym Agnieszka i Iwona zachęcają mamy do współpracy. Pomyślałam, że to doskonały pomysł – od wielu lat interesował mnie temat rozwoju osobistego, sama brałam udział w wielu szkoleniach, ale także bezskutecznie szukałam zajęć o tej tematyce dla moich dzieci.

Gdy poznałam dziewczyny osobiście nie miałam już żadnych wątpliwości, że to jest właśnie to! Od tamtej pory minął prawie rok, a moje życie zmieniło się o 180 stopni. Jestem właścicielką pierwszego Ośrodka Akademii JA w Warszawie – EMOTKA, wiele się nauczyłam, prowadzę zajęcia w kilku grupach (przy okazji: moje dzieci mają wreszcie fantastyczne rozwijające zajęcia, których szukałam!), a do tego mam czas dla moich najbliższych, na którym tak bardzo mi zależało.

Kiedy obserwuję dzieci uczestniczące w zajęciach i widzę jak budują swoją świadomość własnych emocji, jak bardzo czerpią z tych wszystkich zabaw i rozmów o strachu, złości, radości o radzeniu sobie w trudnych, ale i radosnych chwilach, kiedy namawiają swoich kolegów aby także zapisali się na zajęcia, to czuję ogromną satysfakcję i wiem, że to co robię ma sens.

Kasia Niedziela, mama dwójki dzieci, Lębork

Od ponad 20 lat pracuję w liceum ogólnokształcącym jako nauczyciel języka niemieckiego. Przez te lata zawsze towarzyszyło mi zainteresowanie młodym człowiekiem, co on czuje, czego potrzebuje, jak można mu pomóc, by odnalazł się szczęśliwy w otaczającym go świecie…

A rok temu gdy moje Dzieci wyruszyły w dorosłość i jednocześnie pojawiła się wcześniej zapowiadana wizja redukcji etatu w szkole, postanowiłam kontynuować moją pasję w założonym przez siebie Ośrodku Akademii JA w Lęborku. I tak od października ubiegłego roku zajęcia odbywają się w sześciu grupach dla przedszkolaków i dzieci ze szkoły podstawowej, a w marcu planuję rozpocząć pracę z młodzieżą licealną programem Kto jak nie JA.

Cieszę się, że firma się rozwija, bo zainteresowanie kursami rośnie, a najważniejsze, że ja odnalazłam się w nowej zawodowej rzeczywistości.

Natalia Wachowicz, mama trójki dzieci w bardzo różnym wieku (18,5,2 lata), Gdynia Chwarzno, Wiczlino, Dąbrowa, Karwiny

Z zawodu jestem psychologiem, dotychczas pracowałam w szkole jako psycholog, w świetlicy socjoterapeutycznej oraz prowadziłam własną praktykę. W zeszłym roku, po trzech latach przebywania na urlopie wychowawczym i zajmowania się własnym potomstwem, postanowiłam wrócić na rynek pracy. I wtedy w sukurs przyszedł mi portal mamopracuj.pl. Przeczytałam ogłoszenie Akademii JA i poczułam, że prowadzenie zajęć dla dzieci dotyczących emocji jest czymś, w co chciałabym zainwestować swoją energię.

Pojechałam na spotkanie z przyszłymi właścicielami Ośrodków, gdzie spotkałam osoby pełne pasji i zaangażowania, które przyjechały z różnych zakątków Polski i tak jak ja, chciały stworzyć miejsce przyjazne dzieciom i ich rodzicom, w którym dużo mówi się o emocjach.

Przeszłam wszystkie niezbędne kroki, by otworzyć Ośrodek Akademii JA i od września zaczęłam go promować. Obecnie prowadzę zajęcia w jednej szkole na Karwinach, mam wiele pozytywnych informacji zwrotnych od rodziców, którzy zauważają w dzieciach zmiany na lepsze, dzieci chętniej opowiadają o swoich emocjach, potrafią je nazywać i sobie z nimi radzić.

Szczerze zachęcam osoby, które szukają pomysłu na siebie, które czują, że temat emocji jest niezwykle ważny w życiu nas wszystkich, zwłaszcza dzieci i młodzieży, do podjęcia działania i otwarcia swojego Ośrodka. Jest to sposób nie tylko na biznes, ale także na szerzenie wiedzy o emocjach zarówno wśród dzieci jak i rodziców.

Magda Markiewicz, mama 10-letniej Mai i pani do głaskania 2 ciekawskich kotów, Warszawa (Ursynów, Wilanów) i powiat piaseczyński

Po prawie 17 latach spędzonych na etacie w biznesie (bankowości, gdzie zajmowałam stanowiska menedżerskie oraz w konsultingu) stwierdziłam, że potrzebuję odmiany i chcę się zająć czymś nowym, co będzie dla mnie wyzwaniem i da mi większą satysfakcję.

Z jednej strony, ponieważ mam córkę i chcę, żeby wyrosła na szczęśliwą kobietę, która zna swoje silne strony i wierzy, że może w życiu wiele osiągnąć, zaczęłam szukać czegoś ciekawego w obszarze związanym z dziećmi i wspieraniem ich w rozwoju. Z drugiej strony, doświadczenie biznesowe dało o sobie znać i stwierdziłam, że chcę oferować coś co będzie „praktyczne” czyli przydatne w życiu każdego dziecka (niezależnie od jego zainteresowań i planów) i „do użycia” nie tylko w momencie nauki, ale również w przyszłości, także, gdy będą już dorosłe. Akademia JA idealnie spełnia te moje 2 podstawowe kryteria ?.

A poza tym, że sam pomysł jest dobry, to jego „realizacja” także – można łatwo zacząć działać (bo wszystkie materiały są gotowe, a szkolenia dają niezbędne umiejętności) i nie wymaga to wielkich nakładów finansowych. Moim zdaniem, warto, żeby jak najwięcej dzieci mogło skorzystać z tych zajęć i wyrosnąć na dorosłych, którzy się dobrze dogadują ze sobą i swoim otoczeniem.

Paulina Kiwała, mama 2 chłopców i dziewczynki, Wąbrzeźno

Jestem nauczycielką w szkole średniej oraz tutorem. Praca z dziećmi i młodymi ludźmi mobilizuje mnie do ciągłej nauki i własnego rozwoju. Programy Akademii JA są dla mnie wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju i bardzo potrzebne dzieciom i młodzieży. Pokazują im możliwości radzenia sobie z różnymi emocjami, sytuacjami trudnymi oraz dają cały ogrom narzędzi pomagających w rozwoju własnym, czego niestety nie daje im szkoła i często dom rodzinny.

Zajęcia w moim ośrodku „Świat Emocji” prowadzę od września ubiegłego roku. Mam dwie grupy, jedna pracuje z programem Pudełko Talentów, a druga z programem JA czyli Kto „TY”.
Dla mnie najlepszą rekomendacją jest to kiedy dziecko zamiast iść do koleżanki na urodziny, woli przyjść na zajęcia do Ośrodka 🙂

Już dzisiaj poznaj szczegóły biznesu Akademia JA

Kwestie organizacyjne związane z założeniem Ośrodka Akademii JA:
Iwona Żbikowska
tel.: 502 313 636
e-mail: [email protected]

Kontakt merytoryczny:
Agnieszka Zielonka
tel.: 603 447 284
e-mail: [email protected]

Weź udział w bezpłatnym spotkaniu 15 kwietnia 2019

Wszystkich, którzy są zainteresowani dołączeniem do Akademii JA i prowadzeniem własnego Ośrodka, serdecznie zapraszamy na bezpłatne spotkanie, które odbędzie się w siedzibie firmy w Gdyni.

Spotkanie jest dla wszystkich, którym bliska jest idea wspierania rozwoju emocjonalnego i społecznego dzieci i młodzieży i tych, którzy myślą o prowadzeniu własnego biznesu z misją. Do udziału w spotkaniu zaproszone są też te osoby, które już prowadzą działalność, a programy rozwojowe Akademii JA chcą włączyć do swojej oferty.

W czasie spotkania będzie szansa na indywidualne rozmowy i pytania.

Spotkanie jest bezpłatne i potrwa od 9.30 do 15.00.

Zapisy i informacje na temat spotkania dostępne są pod nr tel. 516 195 701 lub na [email protected]

 

Pani Iwono, Pani Agnieszko – jak Panie oceniają 2018 rok pod względem rozwoju Akademii JA – przybyło Wam 14 placówek, z czego połowę założyły mamy – co takiego jest w ofercie Akademii, że przyciągają właśnie mamy?

Rok 2018 był dla nas czasem wytężonej pracy i prężnego rozwoju. Nasze Ośrodki otwierają się w różnych miejscach kraju, docierając z naszymi programami wsparcia rozwoju emocjonalnego i społecznego do coraz większej liczby dzieci i rodziców.

Dla osób z którymi już podjęłyśmy współpracę istotna jest nasza elastyczność – dajemy swobodę ale i wyłączność działania na danym obszarze. Dzięki temu, że nie oferujemy typowej franczyzy, pod szyldem Akademii JA można prowadzić własny biznes, który nie wymaga dużych nakładów finansowych.

Z Właścicielami naszych Ośrodków jesteśmy partnerami, wspieramy, wymieniamy się doświadczeniami, tworzymy coraz większą „akademiową” społeczność. Dzięki współpracy z mamami wiemy, że taka formuła pracy pozwala im na pogodzenie obowiązków i zadbanie o priorytety, które zmieniają się gdy dzieci pojawiają się, rosną i dorastają.

Nasze programy są odpowiednio przygotowane i gotowe do sprzedaży. Zajęcia prowadzone w Ośrodkach, oparte o nasze autorskie programy mają ciekawą formułę, więc dzieci chętnie w nich uczestniczą. Obserwujemy duże i wciąż rosnące zapotrzebowanie na nasze programy wśród oświaty, dzieci i rodziców, którzy chcą jak najlepiej zadbać o rozwój swoich dzieci i pomóc im już na starcie.

Zarówno my jak i osoby, z którymi współpracujemy, mamy poczucie misji i odpowiedzialności za to, żeby pomagać wychowywać dzieci, które mają stabilne poczucie własnej wartości, są empatyczne, pewne siebie, zdolne do współpracy i szczęśliwe. W Akademii JA łączymy to z biznesem, który przynosi wymierne korzyści.

W jakich miastach obecnie najbardziej szukają Panie nowych partnerów biznesowych?

Jak Pani wspomniała, w ciągu roku przybyło nam wiele Ośrodków, jesteśmy już w 20 miejscach w Polsce i wciąż jesteśmy otwarci na współpracę w kolejnych miastach. Mamy jeszcze wiele potencjału, dlatego szukamy chętnych do prowadzenia własnych Ośrodków Akademii JA szczególnie w poniższych miastach:

  • Gdańsk
  • Sopot
  • Słupsk
  • Koszalin
  • Szczecin
  • Gorzów Wielkopolski
  • Zielona Góra
  • Wrocław
  • Katowice
  • Kraków
  • Lublin
  • Białystok
  • Olsztyn

Ponadto możliwe jest utworzenie własnego Ośrodka w niektórych dzielnicach Warszawy (m.in. Śródmieście, Mokotów, Żoliborz, Wola, Ochota, Praga, Wawer).

Ośrodki Akademii JA mogą działać również w mniejszych miastach i obejmować zasięgiem swojego działania kilka gmin lub powiat.

Z czego są Panie najbardziej dumne?

Cieszymy się, że znaczna część naszych Ośrodków prowadzi zajęcia w oparciu o nasze autorskie programy rozwojowe i widzimy ich efekt, który zadowala dzieci, rodziców i nas. Nasza wizja, która stała się planem, zamieniła się w realne działania.

Widzimy, że zajęcia w których uczestniczą dzieci przynoszą im radość. Na naszych zajęciach dzieci uczą się bawiąc, nabywają szereg ważnych kompetencji i umiejętności w atmosferze całkowitej akceptacji i zrozumienia. W trakcie trwania programu widać zmiany jakie w nich zachodzą i postępy jakie robią w zakresie rozwoju emocjonalnego i społecznego.

Naszym ogromnym powodem do dumy są rekomendacje, które otrzymaliśmy od specjalistów i autorytetów z zakresu psychologii, pedagogiki i socjologii – prof. Zbigniewa Izdebskiego, prof. Ireneusza Krzemińskiego oraz dr Małgorzaty Marmoli. Rekomendacje te są potwierdzeniem jakości i wartości naszych programów oraz udowadniają, że są one bardzo potrzebne naszym dzieciom. Prowadzimy też ewaluacje naszych programów z poziomu naukowego.

Jesteśmy zadowolone, że przy wielu innych działaniach naszej firmy, realizujemy swój plan sprzedażowy. Rozwijamy się – od ubiegłego roku mamy swoją siedzibę w Gdyni, gdzie możemy spotykać się i szkolić, a nasz zespół stale się powiększa. Widzimy, że wkład włożony w stworzenie autorskich materiałów opłacił się – dzieciom bardzo podobają się nasze podręczniki, chętnie z nich korzystają i lubią naszą maskotkę Stworka JA ?

Cały czas tworzymy coś wartościowego i unikatowego – w tym roku ruszamy z programem dla licealistów „Kto jak nie JA” i przygotowujemy kolejne ciekawe propozycje dla dzieci i młodzieży, które mamy zamiar wdrożyć w tym roku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Joanna Gotfryd

Zdjęcia: archiwum prywatne bohaterek/Akademia JA

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Współzałożycielka portalu Mamo Pracuj, absolwentka UEK, z doświadczeniem zawodowym w dużym biznesie. Mama dwóch rozbrykanych dziewczynek. Pasjonatka górskich wycieczek i Italii w każdej postaci. Marzy o dalekich podróżach i zdobyciu Korony Gór Polski.

Jak porozumieć się się z dzieckiem?

Co to tak naprawdę znaczy dla Ciebie być rodzicem? Jak zachęcić dziecko do współpracy? Codzienne sytuacje z życia skłaniają nas i wielu innych rodziców, do świadomego poszukiwania odpowiedzi na te pytania.
mama umawia się na coś ze swoją córeczką, rozmawiają

Jak porozumieć się z dzieckiem?

Moment urodzenia dziecka to moment powołania rodzica na rodzica. Formalnie rodzicami stajemy się w ciągu kilku chwil. Jednak mentalnie, tak w głębi duszy nasza świadomość „bycia rodzicem” dopiero się budzi do życia wraz z urodzeniem dziecka. I co więcej, zarówno z upływem lat, jak i z narodzinami kolejnego dziecka, krok po kroku stajemy się rodzicami.

Codzienne sytuacje z życia skłaniają nas i wielu innych rodziców do świadomego poszukiwania odpowiedzi na pytanie:

Co to tak naprawdę znaczy dla mnie być rodzicem?

W głowie rodziców pojawiają się pytania:

  • Co znaczy dla mnie dzisiaj być rodzicem?
  • Jakim rodzicem chcę być?
  • Jakiego rodzica potrzebuje moje dziecko?
  • Skąd mam wiedzieć, że właśnie takim rodzicem dobrze jest być?
  • Jak mam być pewny/a, że wybierając ten model wychowawczy, strzelam w dziesiątkę?
  • Czy wychowanie dziecka jest o wychowaniu dziecka?

Te pytania można mnożyć, gdyż niemal codziennie pojawiają się nowe. Każdy dzień z dzieckiem jest inny. Jednego dnia dominuje radość, innego złość czy strach. Przez pół roku Twoje dziecko z Tobą jako rodzicem współpracuje tak, jak sobie wymarzyłeś/aś, a potem przez kolejne miesiące nie możesz nadążyć nad zrozumieniem jego pomysłów. Okazuje się, że rodzicielstwo to istna karuzela, a czasami rollercoaster, nieprawdaż? Aż chciałoby się, tak choćby na chwilkę lub dłużej, znaleźć jakiś stały grunt, jakąś twardą, pewną drogę, jasne wytyczne…

Przeczytaj także: Cała prawda o Porozumieniu Bez Przemocy. Kiedy działa, a kiedy nie?

Porozumienie bez Przemocy

Dla wielu rodziców mapą do znalezienie takiej drogi stał się proces Porozumienia Bez Przemocy (ang. Nonviolent Communication) zaproponowany przez amerykańskiego psychologa Marshalla B. Rosenberga. Podejście stworzone i dedykowane nie tylko rodzicom, lecz różnym grupom ludzi. Z powodzeniem można je stosować w firmie, w szkole, w dziale HR itp. Dlaczego? Bowiem ono jest po prostu dla ludzi – małych i dużych, co z naszego punktu widzenia, zmniejsza ryzyko manipulacji.

W Porozumieniu bez Przemocy nie chodzi o to by „poprawnie” stosować metodę, by aplikować formułki, itp. Porozumienie Bez Przemocy zwane też jest językiem serca, bo kluczowa jest w tym podejściu autentyczność – świadomość tego, co w danej chwili jest dla mnie ważne, zauważanie co jest ważne dla drugiej osoby i poszukiwanie wspólnej przestrzeni na spotkanie, gdzie możliwe są rozwiązania wygrany-wygrany.

Spotkanie ze sobą i drugim człowiekiem jest tutaj kluczowe. Czasami spotkamy się tylko na krótką chwilę, a czasami wspólnie możemy obiec kulę ziemską. Bo liczy się kontakt, gdyż będąc w kontakcie możemy odkrywać nowe wspólne ścieżki dojścia do szerokiej, pewniejszej drogi.

Interesują Cię nasze propozycje dla rodziców?

Zapisz się do newslettera Mamo Pracuj i nie przegap żadnych nowości!

Zapisując się na newsletter, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych na zasadach określonych w polityce prywatności. W każdej chwili zgodę możesz wycofać.

Jak to działa?

Jedno z głównych założeń PBP brzmi: wszyscy mamy te same piękne, uniwersalne potrzeby. Mamy je, bo jesteśmy ludźmi. Kropka. Zatem potrafimy dostrzegać potrzeby zarówno swoje, jak i innych. Na przykład mój towarzysz podróży potrzebuje teraz odpoczynku. Ja natomiast tęsknię za ruchem i wyzwaniem. Gdy umiem choć dostrzec piękno naszych potrzeb – to robię ważny krok do porozumienia.

Inne założenie jest takie, iż wszystko co robimy, robimy po to, by zaspokoić swoje potrzeby. Co więcej, potrzeby możemy zaspokajać na wiele rożnych sposobów, tylko czasem trudno jest nam je samemu dostrzec, a bywa i tak, że z różnych przyczyn jesteśmy przywiązaniu do jednego, konkretnego sposobu zaspokojenia swoich potrzeb.

Są to sytuacje, w których trudno uniknąć konfliktu czy kłótni. Marshall Rosenberg powiedział, że każdy konflikt (naprawdę każdy) da się rozwiązać w ciągu 20 minut od momentu, gdy obie strony dostrzegą swoje i drugiej strony potrzeby. I to właśnie przejście z poziomu strategii (czyli konkretnego sposobu działania czy zaspokajania potrzeb), na poziom potrzeb zwiększa prawdopodobieństwo wypracowania rozwiązań wygrany-wygrana.

Co więcej, nierzadko pomysły, które wpadają nam aby zaspokoić te potrzeby, krzywdzą innych, a nawet nas samych. I to nie jest miłe. Czasami nawet nie robimy tego specjalnie, tak po prostu się zdarza. Aby jednak świat ulepszać, a nie pogrążać w bólu, możemy zauważyć ten fakt, jak w poniższym przykładzie, w którym mama mówi do 4-latki, która uderzyła koleżankę:

  • Zezłościłaś się, bo chciałabyś być zapytana o zdanie i sama zdecydować, czy chcesz oddać swoją część pizzy? Czy tak?

lub

  • Podejrzewam, że Kasia się przestraszyła? Być może nawet nie wiedziała, że to jest dla Ciebie ważne? Chcesz jej o tym powiedzieć?

To jest moment, w którym mama wybiera czy chce wspierać córeczkę i jej koleżankę w sporze, aby zobaczyły, co mogło być jego źródłem. Bez oceniania czy krytykowania którejkolwiek.

Mogła również powiedzieć autentycznie i ze szczerością.

  • Uderzyłaś Kasię. Nie chcę, aby ktokolwiek był uderzany w tym domu. Zobacz, następnym razem, możesz powiedzieć głośno stop i pokazać o tak rączką, że się nie zgadzasz i potrzebujesz pomocy. Co Ty na to?

Oczywiście mogła też wybrać, pogrążanie w bólu drugiej strony i powiedzieć:

  • Wstydź się. Nie wolno bić innych. Oddaj za karę Kasi całą pizzę.

albo

  • Litości, nie mogę już z tobą wytrzymać… Jesteś taka niegrzeczna.

Co rodzic powinien zrobić w takiej czy tysiącach innych sytuacji? Czy jest jakieś „powinien?”

Przeczytaj także: Jak rozmawiać o koronawirusie z dziećmi?

4 płaszczyzny porozumienia

Mapa procesu PBP wspiera nas w tym poprzez zaproszenie nas, abyśmy za każdym razem, gdy mierzymy się z jakąś sytuacją, spróbowali zobaczyć ją na 4 płaszczyznach:

1. Co widzę? co słyszę? – czyli jakie są fakty, czyste obserwacje.

2. Co czuję w związku z tym?

3. Co dla mnie jest ważne, co być może nie jest spełnione, jakaś istotna potrzeba czy wartość?

4. O co chcę poprosić siebie czy drugą stronę, aby móc spełnić zauważone potrzeby?

Oczywiście nie zawsze jest to łatwe. Szczególnie, gdy przez wiele lat przywykliśmy to innego sposobu działania. Jeśli nie podobało się nam jakieś zachowanie, ocenialiśmy je, krytykowaliśmy, dawaliśmy natychmiast pouczenie, nierzadko zawstydzaliśmy czy wpędzaliśmy drugą osobę w poczucie winy.

I niestety często byliśmy zdziwieni, że wcale takie działania nie przynosiły nam rezultatów, o których marzyliśmy. My wcale nie czuliśmy się lepiej, druga osoba nie rozumiała naszych intencji, a dodatkowo niekorzystnie wpływało to na naszą z nią relację. A przecież wszystkim nam zależy, aby było nam lepiej, lepiej naszym dzieciom. Po prostu lepiej.

Oczywiście PBP nie jest jedynym sposobem na ulepszanie życia, relacji i komunikacji z innymi. Niemniej jednak widziałam wielokrotnie, z jaką siłą ludziom udawało się odnaleźć to, co jest dla nich i/lub drugiej osoby ważne właśnie dzięki postawie, która skupia uwagę na faktach, uczuciach, potrzebach i prośbach. I dopiero z tego miejsca ruszyć do wymyślania nowego rozwiązania na zaspokojenie jak największej liczby potrzeb.

Przeczytaj także: Dlaczego dzieci zachowują się tak, jak się zachowują?

Dlaczego to działa?

Odpowiedź dlaczego dzięki tym czterem obszarom udaje nam się dotrzeć do rozwiązania, udzielał sam twórca PBP. Mówił, że nie wynalazł niczego nowego, a jedynie opisał to, co jest głęboko ludzkie i co sprawia, iż jesteśmy szczęśliwi. A odkrywał to obserwując życie ludzi, którzy mimo ciężkich warunków, potrafili mieć uśmiech na twarzy i współczującą postawę wobec innych.

Marshall uważał bowiem, że możemy odkryć tę współczującą postawę wobec siebie i innych dzięki uważności na słowa jakich używamy i w jaki sposób ich używamy. Wobec siebie i wobec innych. Im więcej używamy słów bez ocen, bez krytyki, bez poczucia winy, tym bardziej otwieramy przestrzeń na empatię i życzliwość, ale co ciekawe również na kreatywność.

Zatem jeśli miałabym się powiedzieć, co przede wszystkim powinien praktykować rodzic, powiedziałabym: c i e k a w o ś ć. Ciekawość siebie i swojego dziecka. A wówczas ani karuzela, ani rollercoaster nie będzie wydawał się bezdrożem, a jedynie nieprzewidywalną drogą, ale jednak drogą, na której mogą się spotkać dwie ludzkie istoty.

Zdjęcie: Canva

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:

Certyfikowana trenerka Porozumienia Bez Przemocy oraz mediatorka i coach. Założycielka strony internetowej dla rodziców Ekodzieciak.pl. Autorka książki "Noś swoje dziecko. Dlaczego, jak i w czym" oraz współautorka książki "Dogadać się z dzieckiem. Coaching. Empatia. Rodzicielstwo." Wierzy, że zmiana jest częścią życia. Mama dwójki dzieci, dzięki którym wszystko co powyżej napisane powstało.

Podyskutuj

Dlaczego rowerki biegowe są najlepszymi konstrukcjami dla najmłodszych kolarzy?

Mamy już wiosnę, a wraz z nią rodzice poszukują nowych sposobów na rozrywkę dla swoich pociech. Doskonałym sposobem na zabawę połączoną ze wsparciem prawidłowego rozwoju są rowerki biegowe, z których mogą korzystać dzieci już od 18 miesiąca życia. Dowiedzmy się więcej o tych konstrukcjach i dlaczego warto je wprowadzić do życia malucha przy pierwszej możliwości.

Rowerki biegowe – konstrukcje dla najmłodszych

Jednoślady, na których dziecko porusza się odpychając się nogami produkowane są z myślą o maluchach od 18 miesiąca do 5 roku życia. Konstrukcje takie jak rowerki biegowe Puky zapewniają dzieciom bezpieczeństwo poruszania się, doskonałą zabawę i wygodę. Modele skierowane są do różnych grup wiekowych i posiadają określone możliwości dopasowania, by rowerek rósł razem z dzieckiem i jego szybka wymiana nie była konieczna.

Zalety stosowania rowerków biegowych

Chyba każdy rodzic zdaje sobie sprawę z tego, że aktywność fizyczna na świeżym powietrzu ma dobroczynny wpływ na malucha. Nie wszyscy jednak muszą wiedzieć, że rowerki biegowe wpływają na to, jak rozwija się mózg dziecka. Dzięki naprzemiennemu odpychaniu się od podłoża półkule mózgu dziecka ze sobą współpracują, tworząc lepsze połączenia, co rzutuje na dorosłe życie.

Ważne jest także to, że rowerki biegowe rozwijają w dziecku zmysł równowagi, ciekawość otaczającego go świata i pasję do jazdy na jednośladzie. Gdy od wczesnych lat dziecko poznaje zalety przemieszczania się na rowerze, to w przyszłości jest znacznie bardziej aktywne, co często skutkuje prowadzeniem zdrowszego trybu życia. Rowerki biegowe pozwalają dzieciom lepiej rozwijać się zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Właściwie wybrany model z pewnością przypadnie maluchowi do gustu i pozwoli mu cieszyć się nową pasją w ekspresowym tempie.

Kiedy wprowadzać rowerki biegowe do życia dziecka?

Producenci zawsze podają dla jakiego przedziału wiekowego przeznaczają swój model. I choć istnieją rowerki biegowe przeznaczone do używania na zewnątrz dobre dla dzieci od 18 miesiąca życia, to nie zawsze mogą być one wprowadzone już w tym wieku. Każdy rodzic powinien indywidualnie obserwować swoje dziecko i podjąć decyzję na bazie własnych obserwacji z kontaktów dziecka z jednośladem.

Niektóre maluchy ledwo nauczą się chodzić i zaczynają śmigać na rowerkach tak, że rodzicom ciężko je dogonić, inne mają problem z nauczeniem się takiej formy przemieszczania się i rozpoczynają jazdę na rowerku biegowym dopiero w wieku 3 czy 4 lat.

Ważne jest, by spokojnie i powoli pokazywać maluchowi na czym to polega. Kupiony za wcześnie rowerek dobrej jakości z pewnością się nie zmarnuje, gdyż te nie tracą wiele na wartości przez lata i często są przekazywane między członkami rodziny lub odsprzedawane po wyrośnięciu.

Gdzie kupować rowerki biegowe?

Poszukując konstrukcji renomowanego producenta i licząc na profesjonalną pomoc w doborze modelu dopasowanego do potrzeb naszego dziecka, powinniśmy wybrać się do dobrego sklepu rowerowego. Takim miejscem jest BikeSalon, którego lokalizacje odwiedzimy w stolicy oraz trójmieście. Rowerki biegowe w Warszawie kupimy przy ulicy Wrocławskiej 25 na Bemowie oraz Ostrobramskiej 38b na Pradze. Rowerki biegowe w Gdańsku możemy znaleźć w BikeSalonie mieszczącym się w galerii City Meble przy alei Grunwaldzkiej 211. Rowerki biegowe online możemy kupić pod adresem bikesalon.pl.

Wybierając rowerki biegowe powinniśmy brać pod uwagę to, co najlepsze dla jego przyszłego użytkownika. Najlepiej jest w sklepie pokazać dziecku różne warianty kolorystyczne modelu, który spełnia jego warunki fizyczne. Wizualnie atrakcyjny dla dziecka produkt umożliwi mu łatwiejsze przystosowanie się do jazdy jednośladem i zapewni znacznie lepszy początek rowerowej pasji.

Zainteresowany zakupem? Kup online na BikeSalon.pl lub odwiedź jeden z naszych punktów stacjonarnych:
Warszawa, ul. Wrocławska 25
Warszawa, ul. Ostrobramska 38b
Gdańsk, aleja Grunwaldzka 211

Źródło: Sklep i Serwis rowerowy BikeSalon.pl

Materiał powstał we współpracy z partnerem portalu.

Zdjęcie: partnera portalu.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie
Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×