Czego szukasz

10 pomysłów na kreatywne zabawy z dziećmi

Pomysły na zabawę z dziećmi są na wagę złota. Czasem wydaje nam się, że ciągle robimy to samo. Te same gry dawno przestały uczyć i zaskakiwać? To oznacza, że nadszedł czas na coś nowego. Podsuwam Wam listę ciekawych i kreatywnych zabaw dla dzieci w różnym wieku, przy których również Wy – rodzice nie będziecie się nudzić. Może przydadzą Wam się zwłaszcza, gdy nie można wychodzić z domu!

  • Agnieszka Wadecka - 20/03/2020
mama z dziećmi maluje farbami

1. Zaginiony skarb

Moje dzieci najbardziej lubią się bawić w piratów, którzy szukają skarbu. Wspólnie rysujemy mapę mieszkania. W jednym miejscu rodzice chowają skarb i oznaczają na mapie.

Dzieci przebierają się za piratów, płyną na łóżkach, czyli okrętach i podążają do wyznaczonego celu. Nasze pociechy uwielbiają gdy chowamy jakieś małe upominki, ale zabawa jest świetna nawet, gdy są to dobrze im znane rzeczy. Dodatkowy plus jest taki, że nie ma dużego bałaganu.

reklama przedszkole online

2. Mali artyści

U nas w domu zabawy artystyczne nigdy się nie nudzą. Tworzenie dzieł sztuki cieszy maluchy i raduje nasze dorosłe oczy. Robimy przeróżne rzeczy, w zależności od tego, na jaki pomysł wpadniemy danego dnia: malujemy kamienie, szyjemy ubranka dla lalek, robimy swoje własne książki, póki co obrazkowe, tworzymy różności z rolek po papierze toaletowym, tworzymy samoloty i statki kosmiczne z papieru albo malujemy twarze specjalnymi kredkami.

Zawsze gdy chcemy szybko przegonić nudę na pomoc przychodzą farby albo plastelina. Gdy zakończycie twórczą aktywność możecie zrobić wielką wystawę dzieł sztuki, z biletami, udawanym szampanem i szykownymi przekąskami. Eleganckie kreacje mile widziane!

3. Teatrzyk

Pamiętam pewien szczególny dzień, nie tak dawno temu. Dzieci dopiero co wychodziły z choroby, więc siedziały w domu, ale zaczęły dokazywać. Żaliłam się mężowi przez messengera, że nie daję już rady, a on odpisał „zróbcie teatrzyk”.

Moją pierwszą reakcją było oburzenie, potem przeszłam w sarkastyczny śmiech do samej siebie, bo niezły teatr to ja już tu mam. Potem jednak poprzebierałam dzieci, przećwiczyliśmy rolę i w czasie drzemki najmłodszego syna, który udawał śpiącą babcię nagraliśmy telefonem domowy teatrzyk o czerwonym kapturku. Aktorzy zagrali bezbłędnie, a do filmu często wracamy.

4. Wielka księga

Gdy usilnie, lecz bezskutecznie walczyłam z systemem rekrutacji do przedszkola w obawie, że moja córka traci rok wstępnej edukacji w swoim życiu wpadłam na pomysł domowej nauki.

Poszłyśmy do sklepu, kupiłyśmy duży zeszyt, kredki, pisaki, naklejki i stworzyłyśmy wielką księgę literek i cyferek. Rysowałyśmy przedmioty i postacie, których nazwy zaczynały się na konkretną literę, wklejałyśmy tyle naklejek ile było trzeba przy danej cyferce. Książka okazała się mało trwała, dlatego już niedługo będziemy tworzyć nową dla malucha, bo warto.

5. Mały majsterkowicz

Tę opcję dopiero mamy w planach, ale na samą myśl czuję wielką ekscytację. Planujemy tworzyć domki, mebelki i różne inne rzeczy jakie nam wpadną do głowy. Zaczniemy od kartonowych konstrukcji, a potem będziemy zwiększać poziom trudności i użyjemy drewnianych elementów. Do tej zabawy można zaangażować męża.

6. Hodowle i sadzonki

Dobrym pomysłem będzie zasadzenie roślinek, albo założenie hodowli. Najłatwiej zacząć od zasadzenia rzeżuchy i zrobienia hodowli kryształów soli. Jeżeli posiadacie własny ogródek, to można przenieść do niego swoje sadzonki, gdy zrobi się ciepło. Dzieci, widząc, że zrobił coś co rośnie i się rozwija są dumne, uczą się też dbania o naturę.

Przeczytaj także: Dzieci w domu – jak zorganizować im czas i móc pracować zdalnie!

7. Poza domem

Dobra pogoda sprzyja aktywności na powietrzu. Możecie się wybrać na spacer tropem zwierząt, albo na poszukiwanie pierwszych oznak wiosny. My uwielbiamy rodzinne pikniki.

Gdy tylko robi się na tyle ciepło, że można usiąść na trawie to zabieramy koce, przekąski, napoje, zabawki i idziemy nad pobliski zalew odpoczywać, robić zdjęcia, obserwować łabędzie i przejeżdżające w oddali pociągi. Ulubioną zabawą dzieci jest robienie sałatki z trawy, koniczyny i mleczy.

8. Zabawy Montessori

Do tych zabaw nie potrzebujecie zabawek, wszystko co potrzebne znajdziecie na przykład w kuchni. Miseczki, tace, butelki, kasze, makarony, zakrętki po butelkach, gumki recepturki, woda – wykorzystując te przedmioty poznacie zabawy, które rozwijają zmysły i pobudzają kreatywność oraz myślenie.

Można rozdzielać makaron od kaszy lub przesypywać je różnymi narzędziami, można sortować nakrętki według różnych kryteriów, albo włożyć przedmioty do nieprzezroczystego worka, dzieci będą sięgać ręką do środka i zgadywać co się w nim znajduje. Im więcej zmysłów wykorzystacie do zabawy, tym lepiej.

9. Pokaz mody

Potrzebujesz motywacji by zrobić porządki w szafie? Zróbcie z dziećmi pokaz mody, niech pociechy same wybierają strój i dodatki. Może się okaże, że mają smykałkę do mody, a może wprowadzą nowe trendy. Tak czy inaczej czeka Was wspaniała zabawa i dużo śmiechu. Przy okazji sprawdzisz, z których ubrań wyrośli i możesz je powyciągać z szaf.

10. Konkursy z nagrodami

Stwórzcie domowe turnieje wiedzy, to może być znajomość geografii, historii, bajek, roślin, czy innych rzeczy jakie tylko przyjdą wam do głowy. Już samo tworzenie gry i wymyślanie zasad jest kreatywną zabawą.

Dzieci skorzystają z konkursów, nie tylko poprzez wygrywanie nagród, ale też dzięki nauce przez zabawę. Zobaczą, że nauka może być przyjemna i daje korzyści, a pozyskana wiedza satysfakcję, na pewno dowiedzą się przy okazji wielu nowych rzeczy i rozwiną swoją pewność siebie.

Zdjęcie: Storyblocks.com

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Agnieszka Wadecka
Szczęśliwa żona i mama czwórki dzieci. Macierzyństwo to jej największa pasja, motywująca do rozwoju i działania. Z przyjemnością oddaje się pisaniu. Kocha muzykę, kino i dobre jedzenie. Lubi śledzić trendy i wprowadzać je w życie. Zawodowo początkująca, ale z apetytem na sukces.
Podyskutuj

Niepewna przyszłość. W jakie umiejętności warto inwestować?

Jaka będzie przyszłość? W najbliższym czasie chyba nieprzewidywalna. Może trudna. A może będzie wstępem do czegoś nowego? A może to czas właśnie na nowe umiejętności?
  • Stasia Serwińska - 03/08/2020
młoda kobieta siedzi przy biurku z laptopem i pełnym dokumentów

Zdaję sobie sprawę, że czas izolacji spowodował totalny przewrót u wielu z nas. Mało tego, zapowiada się, że ten czas jeszcze chwilę potrwa, a do tego zbliżają się wakacje. Kiedyś można było większość spraw zaplanować, teraz czuję że poczucie stabilności i przewidywalności odebrała nam niepewna przyszłość.

Niepewna przyszłość

Mam w sobie tyle emocji. Setki pytań i codziennie inne odpowiedzi. Każdego dnia zastanawiam się co dalej, co czeka nas we wrześniu, czy dzieci wrócą do szkół?

Ba, nawet zaczęłam się zastanawiać nad edukacją domową, bo mój syn w domu odkrył w sobie pasję do gotowania. Wcześniej nie było na to czasu, bo w szkole spędzał większą część dnia, potem jakieś zajęcia, lekcje i dobranoc. Ale edukacja domowa, to też niełatwa sprawa. No i też nie wiemy, co przyniesie przyszłość.

Walka o przetrwanie

Czasami się tak właśnie czuję. Mój dom to prawdziwe pole bitwy. Bywają dni, że walczę tylko o to żeby po prostu przetrwać, żeby wykonać moją pracę najlepiej jak potrafię, pomimo tego, że trudno jest się skoncentrować, kiedy ciągle ktoś czegoś potrzebuje. I świadomość, że kolejne miesiące mogą być podobne, nie pomaga, wręcz stresuje.

Szukałam różnych możliwości, jedne się sprawdzały tylko na chwilę, inne nie. Coraz częściej moje baterie szybko się rozładowują. I niby wiem jak je naładować, ale to wszystko jest chwilowe. Szukam tych chwil żeby nie zwariować, żeby doczekać się ciszy, kiedy wszyscy już śpią. Nikt niczego nie chce, nikt nic nie mówi, nikt nie płacze, nie stęka i nie krzyczy.
A o co walczą moje dzieci? Wiadomo! O pilota od telewizora. 🙂

Przeczytaj też: Opieka nad dziećmi, praca zdalna i czas wolny – jak wyglądało życie Polaków podczas izolacji?

I choć bardzo nie chcę skupiać się na temacie pandemii, to jednak na chwilę obecną jest ona częścią naszego życia. I zdarza mi się też ponarzekać, bo nie mogę wielu rzeczy zrobić, które doładowałyby moje baterie. Ale wiem też, że ten czas to dobry moment na rozwój. Słabsze dni są i będą, a niepewna przyszłość może stresować. Dlatego czuję, że to czas na zadbanie o nowe umiejętności. Zwłaszcza, że mamy takie możliwości.

Rozwijaj swoje umiejętności

Jakiś czas temu natknęłam się na książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari, który wymienia 4 umiejętności, których powinniśmy się uczyć:

  • krytycznego myślenia
  • komunikacji
  • kooperacji
  • kreatywności

I zgadzam się z tym, ale pandemia pokazała, że powinniśmy się jeszcze w dzisiejszych czasach uczyć innych umiejętności, tj:

  • przystosowywania się do zmian
  • uczenia się nowych rzeczy, a oduczania starych
  • szybkiego reagowanie na zmiany
  • proaktywności
  • budowania odporności psychicznej
  • oszczędzania

Myślę również, że kluczowa jest znajomość siebie, swoich mocnych stron i tych słabych też. Wtedy łatwiej jest nam działać. Ale to często nie przychodzi samo, trzeba podjąć pewien wysiłek, pewną pracę nad sobą. Ale jeśli potraktujemy to jako przygodę, to może się okazać ona wspaniałą wyprawą po to co najlepsze w nas, a świat może tylko skorzystać.

Dzisiaj w ramach inspiracji chciałabym Wam właśnie polecić książkę “21 lekcji na XXI wiek” Yuval Noah Harari. Wiele inspiracji i ciekawostek na temat przyszłości.

Zdjęcie: Storyblocks

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Stasia Serwińska
W Mamo Pracuj koordynuje projekt "Odważ się mamo i wróć z nami do pracy" oraz wspiera inne działania Fundacji. Jest żoną faceta, który nie zna słów "Nie wiem, nie umiem" i mamą 3 energicznych dzieci. Pasjonatka rozwoju, miłośniczka sportu i górskich wycieczek, a książki są dla niej ważniejsze niż nowe ubrania :) Uwielbia wyzwania i ciekawe historie, pisane ludzkim doświadczeniem.

Pandemiczne dzienniki ciążowe – Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

"Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach". Zapraszamy Was do lektury dziennika Marty Wycisło, laureatki naszego wyróżnienia w konkursie Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy, który zorganizowałyśmy wspólnie z Wydawnictwem Mamy dla Mamy i serwisem The Mother Mag z okazji Dnia Matki.
  • Listy do Redakcji - 31/07/2020
młoda kobieta w zaawansowanej ciąży stoi przy oknie

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Marzec, kwiecień 2020

Mój pierwszy trymestr, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Całodniowych Wymiotów, płynnie przeszedł w czas pandemii, czyli Festiwal Leżenia W Mieszkaniu I Odzyskiwania Sił (po całodniowych wymiotach). Oznacza to, że w tym roku zaliczyłam nie jeden, a dwa OFF-Festivale, w których niestety mniej chodziło o muzykę, a bardziej o bycie off.

Wieści o „jakimś tam koronawirusie” zastały mnie w kiepskiej formie, nad muszlą klozetową (zwaną dalej: porcelanową misą rozpaczy), z mózgiem zajętym procesowaniem zupełnie innych wiadomości niż te z pierwszych stron starych i nowych mediów.

Moją głowę wypełniała szalona radość, że będziemy mieć bobasa, a mój przełyk wypełniała cofająca się treść pokarmowa. Układ trawienny zaatakował Wymiot-19 (bo do dziewiętnastego tygodnia ciąży dawał mi naprawdę w kość), więc na Covid-19 nie było już po prostu miejsca. Dodatkowo, to nie wirus stał się przyczyną zmian w moim ówczesnym życiu czy tam stylu życia (jak zwał tak zwał). Zmian polegających między innymi na zaprzestaniu tak zwanego bywania, „pójściu na chorobowe” w pracy i myśleniu tylko o tym „co to będzie?”.

Przeczytaj dziennik laureatki III nagrody!

Kiedy rząd naszego kraju wprowadzał pierwsze restrykcje i zamykał ludzi w domach- ja, już od dłuższego czasu miałam swój ciążowy lockdown. Dodatkowo, byłam z tej grupy, która nie straciła źródła dochodu, mąż działa w jednej z niewielu branż, na którą wirus prawie w ogóle nie miał wpływu, nasi bliscy byli zdrowi i zabezpieczeni finansowo… Mój mózg nie kodował tej pandemii.

Z perspektywy czasu, patrzę na to nie bez lekkiego wyrzutu do samej siebie. Samolub, no. W momencie, w którym w końcu zaczynamy się uczyć jak ważny jest dla człowieka nie tylko jego mały świat i czubek nosa, ale świat w ogóle – ja, cofnęłam się ze swoją świadomością o dobrych kilkadziesiąt lat.

Istniały tylko moje 34 metry kwadratowe, z których wychodziłam raz na dwa tygodnie do lekarza, a reszta globu- z testami, potwierdzonymi przypadkami, niepotwierdzonymi przypadkami, masą wyzwań i problemów, statystykami, brakującymi respiratorami, śmiercią… to była jakaś inna galaktyka. Ale może to pokazuje jaką nieokiełznaną siłą jest instynkt macierzyński już w ciąży? Jak bardzo kobieta potrafi się zahibernować we własnym ja (my), we własnym ciepełku, żeby absolutnie nic złego nie stanęło na drodze rozwoju nowego, maleńkiego i bezbronnego żyćka.

Przeczytaj dziennik laureatki II nagrody!

Kiedy jestem pytana czy myślę, że coś przez „to” straciłam, długo milczę. Nie potrafię się pozbyć takiego silnego przekonania, że ja, to akurat bardzo zyskałam. Dostałam możliwość żeby się tak naprawdę, tak porządnie, po sam czubek głowy zanurzyć w tej ciąży i w tym co czuję, i w tym co lubię, i w tym czego potrzebuję. I podobało mi się to nurzanie. Ale czy mogę się do tego przyznać? Boję się to rozkminiać i powiedzieć na głos. Mogę strzelić czymś niedelikatnym albo obraźliwym, bo mam taką dziwną, zaburzoną perspektywę.

Dodatkowo, wewnętrzna łagodność w stosunku do drugiego człowieka, nie leży w mojej naturze i dla mnie, bycie wyrozumiałą i empatyczną dla innych to jest ciągła praca. Praca i decyzja podejmowana przy każdej interakcji, podczas każdej rozmowy. Ale podejmowana z radością. I chociaż szkoda, że nie przychodzi mi to z automatu, to jednak widzę, że łagodność i współczucie (albo współodczuwanie?) da się po prostu wypracować. Niestety w przypadku moich pandemicznych przemyśleń czuję się tak nieprzystająca do ogółu, że jednak towarzyszy mi strach, że moje wnioski i moja wdzięczność za tamten czas mogą sprawić komuś przykrość.

Przeczytaj na czym polegał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

Maj 2020

Ciągnąc dalej temat niewygodnych i niepoprawnych myśli, niedawno uświadomiłam sobie, że to w jaki sposób wszystko razem umiejscowiło się na osi czasu, sprawiło, że mój mózg nie łączył pandemii z ograniczeniami tylko ograniczenia z ciążą. I że w jakiś irracjonalny sposób czekałam na poród jakby to narodziny mojego dziecka miały „to wszystko” zakończyć.

Tak mi się ten wirus (i jego skutki) skleił z życiem płodowym, które się u mnie w środku działo, że siedziałam w domu, w takim przekonaniu, że moje rozwarcie będzie się równało rozwarciu wszystkich obostrzeń, granic państw, granic dystansu społecznego i maseczek na twarzach. Skutek był taki, że w mojej głowie koniec sierpnia miał wyglądać następująco: rodzę, dochodzę do siebie, biegnę do dziadków tej nowej, małej dziewczynki żeby ich ze sobą poznać, staję się stałą bywalczynią okolicznych parków, spotykam się w kawiarniach #babyfriendly z innymi mamami i dzielimy się ze sobą planami na podbicie świata na macierzyńskim, bo przecież to „urlop”.

Wiadomo – wirus, rząd i cały kosmos, tak jak ja, tylko czekają aż urodzę… Ale w którymś momencie chyba zmienił się koktajl hormonalny w moim organizmie i dotarło do mnie, jak bardzo rzeczywistość może się różnić od tego co podpowiada mi hologram za różowymi okularami. Szukam rzetelnych i obiektywnych informacji na temat świata – próżno.

Czerwiec 2020

Już nic nie myślę. Jestem pytajnikiem, oczekiwaniem i niecierpliwością. „Przebieram nóżkami” trzymając je najczęściej wysoko w górze, żeby w przerwach od leżenia mieścić się we własne buty. Trochę na wyrost, bo przecież przed nami jeszcze dobre 10 tygodni. Pandemia nadal u nas nie istnieje. I nadal mówienie o tym głośno przychodzi ciężko.

Zdjęcie: 123 rf

Grafika: The Mother Mag

Przeczytaj kto wygrał nasz konkurs Matka w kwarantannie. Dziennik pokładowy

A może Ty też prowadzisz dziennik i nie zdążyłaś wysłać swojej pracy na nasz konkurs? Możesz to zrobić! Skontaktuj się z redakcją i wyślij nam swoją pracę: [email protected]

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się z innymi:
Listy do Redakcji

Poglądy wyrażone w listach są wyłącznie poglądami ich autorów i nie mogą być uznane za poglądy Redakcji Mamo Pracuj.

Chcę otrzymywać inspiracje, pomysły i sugestie jak pracować i nie zwariować.
Newsletter wysyłamy raz na 2 tygodnie

Może Cię zainteresować także:

Uwaga. Strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za ich pomocą wykorzystywane są w celach statystycznych. Pozostając tu godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce. ×

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail
 

Email marketing powered by FreshMail